Gość: abc
IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl
24.08.05, 10:45
Najpierw cytat ( dzis.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/30/30.html ):
"W związku z wejściem w życie nowej ustawy już wkrótce problem mogą mieć
również mniejsze uniwersytety. Ustawa przewiduje bowiem, że
wyrazu "uniwersytet" może używać jedynie uczelnia, która posiada uprawnienia
do nadawania stopnia doktora w aż 12 dyscyplinach (w tym przynajmniej po dwa
uprawnienia w dziedzinach nauk humanistycznych, społecznych lub
teologicznych, matematycznych, fizycznych lub technicznych, przyrodniczych
oraz prawnych lub ekonomicznych).
- Swoją nazwę mogą więc wkrótce stracić takie uniwersytety, jak Rzeszowski,
Białostocki, Opolski, Zielonogórski, Szczeciński czy Olsztyński - ostrzega
prof. Maciąg. - Jest to o tyle niekorzystne dla polskiego szkolnictwa
wyższego, że w myśl europejskich zasad uczelnia, która posiada uprawnienia do
nadawania stopnia naukowego doktora w jednej dyscyplinie może już nosić
nazwę "uniwersytet".
Uczelnie te będą miały 5 lat na nadrobienie "braków", jednak, zdaniem
ekspertów, będzie to niezwykle trudne".
Czy władze UO (podobnie zresztą PO) dostrzegają problem? zapewne tak. Jednak
już dotarła do mnie opinia, że rektor -elekt, prof. Nicieja nie widzi
problemu twierdząc, że najwyżej zostaniemy uniwersytetem "z przymiotnikiem".
Ponieważ nie znam innego forum, gdzie można by o tej ważnej dla środowiska i
całego (jeszcze) województwa sprawie podyskutować, tutaj stawiam problem pod
dyskusję. Ciekaw jestem opinii pracowników, studentów i osób niekoniecznie
związanych ze szkolnictwem wyższym, zwłaszcza jednak władz UO i PO.
Szczególnie interesują mnie ich poglądy na połączenie tych dwóch organizmów.
Nie jest chyba możliwe, jak głosi plotka, że przeszkodą dla połączenia -
dyskutowanego już przy tworzeniu UO - jest zmniejszenie liczby "stołków" oraz
możliwości zatrudniania profesorów (przykłady każdy zainteresowany sam
znajdzie) na dwóch etatach?