Panie Turawski!

IP: *.pl / 217.173.202.* 20.03.06, 16:09
Panie Turawski!
Czego się pan ciskasz?
Z rozpędu napisałem "ciekawe" i "ciekawe" w obudwu polach.
Zauważyłeś te same IP, ale nie zauważyłeś tych samych słów.
Ty z kolei z rozpędu pomyliłeś mnie z behemotem.
Nie jesteś ode mnie lepszy.
Skutek jest taki, że wątek spamera trafia na czoło.
Czy o to ci chodziło?
Ja po Twoich odkryciach tego nie robię, zatem wykazuję się większą
przenikliwością.
Przy okazji, jak myślisz, dlaczego katharyna vel bmxx rozsiewa swoje
nacjonalistyczne bzdety po regionalnych forach "GW" ?
Dlaczego po regionalnych i to nie wszystkich, skoro wątki nie są regionalne?
Dlaczego w "GW", a nie we "Wprosćie" czy "Naszym Dzienniku"?
Sądzę, że facet robi to celowo, prowokując odpowiedzi ludzi niechętnym
nacjonalizmowi. Po czym gromadzi IP w celu późniejszej identyfikacji osób i
tworzenia baz danych/list proskrypcyjnych tzw. "zdrajców narodu polskiego".
Zatem i ja, i ty mamy już przerąbane.
Apropo Kosy, to przeżywszy z nim 4 lata ze zmiennymi nastrojami i ocenami,
jakoś nie przypominam sobie, żeby liczył parami. Natomiast prawidłowo używał
wołacza, gdyż swoim satynowym głosem zwracał się po imieniu (dobry humor).
Jak podpadłeś, to już nie było wołacza, nie było imienia tylko nazwisko.
Miał wiele swoistych powiedzonek, których większości niestety już nie
pamiętam. "Nazwijmy rzecz po imieniu", "rozwiążemy zadanie na
pniu", "podejdziemy zadanie od kuchni". Niechcący dalej się dekonspiruję, ku
uciesze spamera. Mam nadzieję, że może nie zauważy tego wątku.
    • turawski Re: Panie Turawski! 21.03.06, 01:03
      Panie... panowie to byli przed wojną - tak mawiał mój dziadek
      (Przed którą? - nie zdązył powiedzieć ;-)

      Ja się ciskam? Wolne żarty.... ;-)
      Słowa zauważyłem.
      Lepszy z pewnością nie jestem.
      Pomyliłem Cię z behemotem... a może chciałem go wywołać...?
      ( Z tego co wiem, też zna "Kosę", "Tumana", etc.....)
      Tak, popełniłem błąd "karmiąc trolla".
      Wątek jednak podnosi Piotr Badura i Arek licytując się na procenty i promile ;-)
      (Czekam, kiedy wstawią tam jeszcze cytaty z roczników statystycznych)

      Jestem przerażony tym co wypisuje to indywiduum... (Kasia_rowerowa)
      Tym bardziej, ze te nick'i to tylko wierzchołek góry lodowej... (doliczyłem się
      juz kilkunastu)
      (Daj jakis namiar - to Ci podeślę.)
      Co do motywów jego działalności - zgadzam się z Tobą.
      Wyjątkowo obrzydliwy virtual punk.
      Trolle tak mają, że po fazie uśpienia znów atakują....
      Skoro i tak mamy już przerąbane... to cóz mamy do stracenia?
      (A co, myslisz, że toto naśle na nas jakąś bojówkę ;-)
      Albo sam z szabelką przyleci? Nie, za bardzo kocha swoje wnuki, nie bedzie się
      narażać... ;-)
      A przy okazji: jak facet gromadzi te nasze IP? Jest adminem?
      Ja tam w kazdym razie się loguje... A niech tam.... najwyżej polegne na polu
      chały... ;-)

      "Swoim satynowym głosem"... a niech Cię... może ty baba jesteś, że na takie
      męskie subtelności zwracałes uwagę?
      U mnie babki raczej "leciały" na pewnego angliste...aly Ty chyba z innego
      pokolenia jesteś (?)
      Z powiedzonek Kosy to pamietam np. takie: "Pospiesz chłopaku, bo nam lekcje
      zarżniesz"
      (to do mnie - a co, pochwalę się... )

      pozdr
      t
      • Gość: MIeszaniec Re: Panie Turawski! IP: *.pl / 217.173.202.* 21.03.06, 16:12
        Oczywiście netykieta upoważnia nas do zwracania się do siebie per ty.
        To pan jest tak z przekąsem. Do kolegów często mówimy panie, jak coś chcemy
        podkreślić, nieprawdaż?
        Co bo intencji spamera, to nie mam pewności, ale wiem, że Internet nie jest
        anonimowy, a po numerach IP, przy korzystaniu z dodatkowych źródeł informacji,
        policja potrafi ustalić nadawcę dowolnej wiadomości mailowej, czy też wpisu na
        forum. Jeśli potrafi policja, to potrafią też inni.
        Wziąwszy pod uwagę działalność ugrupowań faszystowskich, n.p. to co możesz
        zobaczyć na faszystowskiej stronie redwatch (łap czerwonego), aż strach
        pomyśleć.
        Co do wspomnień z 2lo, to wsród stałych uczestników forum do absolwentów należą
        oprócz ciebie i mnie, behemot i marmullo. I jeden i drugi godnie reprezentują 2-
        kęna forum. Ponieważ jestem facetem hetero, oceniłem głos Kosy chyba
        obiektywnie. MIał ci on więcej zalet. W/g kompetentnych osób był to najlepszy
        dydaktyk matematyki w Opolu. Miał niestety wiele wad, o czym zmilczę przez
        szacunek dla jego osoby. Psedonim Tuman, jaki nadano panu G. był paskudny.
        Facet dalece na niego nie zasługiwał. Był to człowiek wcale inteligentny, i w
        sumie sympatyczny.
        Z tym anglistą to chyba przesada. U mnie w klasie być może jedna się do niego
        umizgiwała i na tym koniec. Wydaje mi się że rzekome wzdychy do Stasia M. są
        mitem stworzonym przez facetów. Satsiu trzymał dystans i raczej nie spoufalał
        się z uczennicami.
        • Gość: MIeszaniec Re: Panie Turawski! - c.d IP: *.pl / *.pl 21.03.06, 16:30
          Gorsza sprawa, jak się okaże, że siedziałeś przede mną w ławce.
          Ale nie pasujesz mi stylem do nikogo z mojej klasy.
          Anyway, to nieważne, a dalej nie będziemy tego roztrząsać, bo urokiem forum
          jest pozostanie anonimowym, przynjamniej do pewnego stopnia.
          Anglistę Stanisław M. , rzekomy obiekt westchnień, oceniam pozytywnie.
          Wyszedłem spod jego ręki i nigdy się potem angielskiego nie uczyłem, a radzę
          sobie bardzo dobrze. A od Kosy do dziś pamiętam szereg rzeczy, a pewne nabyte
          umiejętności z pewnością są jego zasługą.
          Ciekawe to było grono pedagogiczne.
          Merha - gigant, absolutnie niepowtarzalny.
          Kosa - supermatematyk.
          Golda - nawiedzona plastyczka.
          Pepin - wspaniały historyk.
          Do tego jeszcze sympatyczny Tuman, śmieszny Baltazar i parę innych oryginalnych
          person. A wszystkiemu patronował klasa dyro Witalis Brągiel.
          Wszystko to minęło wraz z przeniesieniem w nowe mury i se ne vrati.
          Ale jest co wspominać.
          • turawski Tak, miło powspominać.... 21.03.06, 19:15
            Jasne, darujmy sobie tych panów. Mój nick troche prowokuje do takiej konwencji
            oficjalnej, ale zapewniam, że nie jest to ani nazwisko, ani adres. Ot sentyment
            rzuconego na wschodnie rubieże RP Opolanina...

            Tia... miło powspominać....
            Odnalazłem wątek "wspomnieniowy" poświęcony "Dwójce" i... chyba jednak przed
            Tobą w klasie nie siedziałem.
            Chociaż... dziwne... miałem bardzo podobny "zestaw" nauczycieli... Powiem
            więcej: każdy z wymienionych przez Ciebie uczył mnie, choć nie wszyscy przez
            całe cztery lata.... Oczywiście nie wymieniłeś wszystkich...

            Po pobieżnej analizie, dochodzę do wniosku, że musiałeś w gościnnych progach
            gmachu na Kosciuszki spędzić lata 1975-1979. Wczesniej nie, bo... nie było
            jeszcze Piechniczka w Opolu, później nie, bo... nie załapałbys się na
            Baltazara... Cha, cha, cha... nie ma jak dedukcja.... Więc? Więc.. (mam
            nadzieje, że "Wandzia" tu nie zagląda, bo by mi sie oberwało za taki początek
            zdania... ;-) musieliśmy się spotkać, jeśli nie w klasie, to na nieco mrocznych,
            ale jakże "klimatycznych" korytarzach...

            Tak - pewnie masz racje - z Izydorem ( bo takie jest chyba Jego pierwsze imie) i
            dziewczynami to pewnie przesada, dorabiana po latach "fama".... Ja z kolei
            pamietam, że niektórych z nas fascynowała... "chemiczna Jola" (ksywka wymyslona
            teraz ad hoc)... Tia... z chemii poza Nią to nie wiele pamiętam... ;-)

            Masz racje, Tuman - był sympatyczny - miał śwetną metodę na utrzymanie spokoju
            w klasie: mówił prawie szeptem...

            Zresztą ten jego pseudonim, można i inaczej tłumaczyć... Tu mała anegdota.
            Chyba w pierwsze lub drugie licealne wakacje byłem na obozie wędrownym
            prowadzonym właśnie przez Kosę i Tumana. Pewnego upalnego, skwarnego dnia, jeden
            z kolegów - Piotrek Cieplak - który juz wtedy zdradzał pewne talenty
            teatralno-reżyserskie, przed wyruszeniem w kolejny etap rzekł był mniej więcej
            tak: " Żar się z nieba leje, a my tu musimy jechać zakosami w tumanach kurzu..."

            No tak, teraz to już pewnikiem faszyści z redwatch mnie namierzą....
            W razie czego zapal świeczkę na mojej mogile.

            PS Na pewno wiesz, że mój nick to jednocześnie adres e-mail w domenie gazeta.pl
            pozdr :-)
            • Gość: MIeszaniec Re: Tak, miło powspominać.... IP: *.pl / 217.173.202.* 21.03.06, 20:15
              Widzę, że dobrze prześledziłeś moje posty.
              Jak się pisze tyle co ja, trudno być do końca anonimowym.
              Zresztą i tajemniczych Behemota i Marmullów też mniej więcej rozpoznają moi
              znajomi.
              Gratuluję pamięci do szczegółów. Przypomniałeś mi Izydora! Jolanta i owszem
              laska była niezła. Z chemików był też jeden lepszy oryginał. Zwał się
              Wacławski, super sympatyczny misiek, coś pomiędzy Boguszem Bilewskim i Januszem
              Rewińskim.
              Jak się tak zastanowić, to rzeczywiście skład personalny ciała pedagogicznego
              był wyjątkowy. Ale warto wspomnieć, że w tym czasie i materiał uczniowski był
              też niezły.
      • Gość: Piotyr Badura Szanowny Panie Turawski! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 23:17
        Szanowny Panie Turawski
        Nawet przy wielkiej mojej do Pana sympatii nie umiem powstrzymać się od pewnej
        uwagi. Pisze Pan: "Piotr Badura i Arek licytują się na procenty i promile ;-)
        Czekam, kiedy wstawią tam jeszcze cytaty z roczników statystycznych".
        Dyskusja na forum może odbywać się według zasady "piszę co mi się uśni" lub
        według zasady "piszę w oparciu o rzetelne dane". Odnoszę wrażenie, że woli Pan
        ten pierwszy sposób. No i bardzo dobrze. Ale nie rozumiem, dlaczego odsądza Pan
        od czci i wiary innych, którzy tak właśnie piszą. Jak Kali ukraść krowę to
        dobrze, a jak ktoś Kalemu ukraść krowę to źle? O to chodzi? ;-)
        Jeśli chodzi o obawy Pana i Pana MIeszańca, że ktoś z użytkowników forum tworzy
        listy proskrypcyjne antynacjonalistów to zalecam rzadsze oglądanie kiepskich
        filmów sensacyjnych. Listę proskrypcyjną polskich nacjonalistów tworzy się
        najłatwiej z książek telefonicznych. Będzie tam jakieś 2-3 proc. błędów, ale
        lista tworzona na podstawie forum będzie miała pewnie z 50 proc. błędów. ;-)
        A tak poza tym to pozdrawiam obu Panów jak najserdeczniej i trzymajcie się
        ciepło.
        Piotr Badura
        • turawski Stół i nożyce..... 22.03.06, 01:04
          Wielce Szanowny Panie Redaktorze

          Czuje się zaszczycony Pana dla mej skromnej osoby zainteresowaniem. Nie wiem
          czymże zasłużył na tak wielką sympatię? Nie jest ona wszak aż na tyle wielka,
          aby powstymać Pana mogła od poczynienia pod moim adresem uwag - niekoniecznie
          sympatycznych. Może to i dobrze. Nadmiar sympatii - bywa - szkodzi.
          Powstrzymywanie się - czasem też.

          Mam nieodparte wrażenie, że stosuje Pan podwójne standardy. Bo oto z jednej
          strony o wątku " B a l c e r o w i c z MUSI S i e d z i e ć ! " (pisownia
          oryginalna) zainicjowanym przez Katharyne powiada Pan, że
          "tytułu wątku nie należy brać zbyt dosłownie, bo tytuły rządzą się trochę innymi
          prawami" a także "Posty pana bmxx-Katharyny nie odbiegają ani formą, ani
          łatwością formułowania zarzutów od wielu innych postów" a z drugiej zaś strony
          uważa Pan za stosowne postponować moje posty zarzucając mi rzekome "odsądzanie
          od czci i wiary" adwersarzy.

          Jeśli rzeczywiście jest Pan miłośnikiem pisania w oparciu o rzetelne fakty, a
          nie tylko te, które są Panu wygodne, to proszę łaskawie zważyć, że Katharyna w
          swych postach użył nastepujących określeń w stosuku do konkretnej (wymienionej z
          nazwiska) osoby:

          bankowy przestępca
          UW-olski figurant
          bankowa kreatura

          Nie zauważyłem, aby spotkało się to z Pana dezaprobatą ( już o określeniach
          typu: lokaj Tusk, fuhrer Tusk, przydupasy z PO nie wspominam) Co więcej, z
          wielkim poświęceniem i zaangazownaiem bierze Pan w obronę Katharyne w ramach
          jakże szlachetnego wyjątku, bo przcież jak Pan pisze nie ma Pan w zwyczaju
          wdawać się w dyskusje na forach internetowych ("jeśli oczywiście ktoś mnie tam
          nie zaczepi") A gdyby Pan zadał sobie odrobinę trudu i przeczytał kilka
          wypowiedzi Katharyny vel bmxx, to dostrzegłby Pan, że to nie jednostkowy wybryk,
          ale swoista recydywa. Lżenie, obrażanie, pomawianie....
          Ale, nie - dla Pana ,forumowego "nowicjusza" - kilka kliknięć na podane przeze
          mnie linki, lub "wrzucenie" do forumowej wyszukiwarki hasła "katharyna", to zbyt
          wielki wysiłek.

          Nie dostrzega Pan, że Katharyna nazywa mnie wulgarnym prostakiem, natomiast moje
          ironiczno-kpiarskie posty traktuje Pan niemal z prokuratorską powagą,
          zarzucając mi "odsądzanie od czci i wiary". A zatem - poświęcajac mi swoją
          uwage i cenny czas - sądzi Pan, że moje posty w przciwieństwie do tych Katharyny
          "odbiegają formą i łatwością formułowania zarzutów" od swoistej forumowej normy?

          Pan ma bardzo ciekawą "filozofie", cytuje:
          "Nieraz zdarzyło się, że puściły mi nerwy i komuś powiedziałem wiele przykrych
          słów, które nie miały żadnego uzasadnienia. Ile razy sobie te sytuacje
          przypominam, to jest mi wstyd. Po cichu liczę jednak na to, że adresaci tych
          moich przykrych słów są na tyle wielkoduszni, iż przechodzą nad tym do porządku
          dziennego."

          A zatem ma Pan świadomość, o czym świadczy poczucie wstydu, że wyrządził Pan
          komuś bezzasadnie przykrość, ale zarazem... co Pan robi? Liczy Pan na to, że owe
          przykrości spłyną po adresatach jak nie przymierzając po gęsi... To trochę
          tak, jakby napluć komuś w twarz licząc, że ten pomysli, że to deszcz pada.


          Ja rozumiem, że merytoryczna dyskusja bez... odrobiny procentów... jest trudna.
          Nie należy wszakże przesadzać. Procenty zamieniają sie z czasem w promille... ;)

          ( Bardziej serio: w omawianym wątku użyto symbolu " % " kilkadziesiat razy... )

          A tak poza tym to pozdrawiam Pana i życzę miłego dokładania do pieca (w
          przenośni, w przenośni nie w kotłowni ;-)

          turawski

          PS a wie Pan, co oznacza taki symbol ;-) ? Ja go nie żałuje w swych postach. To
          a propos onych list prosektrrypcy... e tam, trudne słowe. Ide obejrzeć jakis
          film sensacyjny.... A potem jeszcze lektura do poduszki: ksiązka telefoniczna.
          To nawet lepsze niz liczenie baranów ;-)
          • Gość: Piotr Badura Nie zawracam Wisły kijkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 09:33
            Szanowny Panie Turawski
            Dostrzegłem Pana wcześniejszą uwagę, zalecającą mi zabranie się wreszcie
            za "Beczkę". Uznałem ją za sympatyczną i życzliwą mi i dlatego w jednym z
            postów podziękowałem za nią, ale jakieś licho zeżarło tę część mojego postu.
            Kolejną Pana uwagę (o licytowaniu się na procenty), też uznałem za sympatyczny
            żart i m.in. stąd moja sympatia do Pana. Ale...
            Poważną słabością publicznej dyskusji w Polsce (a zapewne nie tylko w Polsce)
            jest jej niemal całkowite oderwanie od rzeczywistości. Wygłaszane "prawdy" są
            oczywistym fałszem, łatwym do zweryfikowania. Świeży przykład. Raport
            brytyjskiego CER nagłaśniany intensywnie przez media. W raporcie tym dokonano
            rzekomo oceny polskich osiągnięć w 2005 roku i wyszło, że jest fatalnie. Niech
            Pan sprawdzi fora. Trwa na nich teraz kanonada wymierzona w PiS (ewentualnie
            jeszcze w SLD) za tak kiepski wynik. Nikt jakoś nie pyta, dlaczego nie ma liczb
            i dat. Nikt nie pyta skąd CER miał dane za 2005 rok, skoro jeszcze nie są
            policzone.
            W "Gazecie Wyborczej" Maciej Kuźmicz przyznaje dyskretnie jednym zdankiem, że
            dane, z których korzystał CER mogą być z 2003. Jest to tak napisane, by
            czytelnik tego raczej nie zauważył.
            Rząd Buzka-Balcerowicza zostawił w 2001 roku gospodarkę w strasznym stanie i na
            dodatek rozpędzoną w stronę katastrofy. Mimo natychmiastowego hamowania złych
            procesów część z nich ostatecznie udało się zatrzymać dopiero w 2003 roku (np.
            wzrost bezrobocia). Niektóre wskaźniki z 20003 roku mogą zatem być tymi
            najgorszymi, ale to zasługa rządu Buzka-Balcerowicza. Teraz tę "zasługę"
            usiłuje się przyPiSać PiS-owi. I niemal wszyscy to przyjmują bez zastrzeżeń.
            Kolejna sprawa, to kto te oszukańcze dane do CER wysyłał? Niech Pan poszuka, to
            zobaczy Pan całą obrzydliwość niektórych naszych środowisk politycznych. Wysłać
            fałszywe dane na Zachód, po to żeby wróciły stamtąd w formie czarnego raportu,
            rzekomo renomowanego instytutu. Ten instytut jest tyle wart, co jego polscy
            informatorzy.
            W sytuacji, gdy jest tak źle z rzetelnością informacji, nie jest dobrze nawet
            żartem sugerować, że w dyskusji publicznej nie trzeba powoływać się na twarde
            dane.
            Jeśli zaś chodzi o mój sposób postępowania w stosunku do różnych osób, to ja
            nie mam zwyczaju zawracać Wisły kijkiem. Staram się w stosunku do każdej osoby
            postępować racjonalnie. Uznałem, że mogę do Pana pisać wprost o co chodzi, bo
            Pan zrozumie. To czy jest się o co boczyć? ;-)
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
            • turawski Re: Nie zawracam Wisły kijkiem 22.03.06, 19:22
              Gość portalu: Piotr Badura napisał(a):

              > Szanowny Panie Turawski
              > Dostrzegłem Pana wcześniejszą uwagę, zalecającą mi zabranie się wreszcie
              > za "Beczkę". Uznałem ją za sympatyczną i życzliwą mi i dlatego w jednym z
              > postów podziękowałem za nią, ale jakieś licho zeżarło tę część mojego postu.

              Tak czasem bywa, że "jakieś licho" zżera część postu. A nawet całe posty ;-)


              > Uznałem, że mogę do Pana pisać wprost o co chodzi, bo Pan zrozumie.

              Staram się czytać ze zrozumieniem. Czasem nawet miedzy wierszami. Myslę, że
              rozumiem to o czym Pan do mnie pisze. A może trochę i to, czego (i dlaczego) Pan
              nie pisze.

              Wyznam Panu szczerze i w sekrecie, że ja należe do swego rodzaju mniejszości
              narodowej. Otóż w odróżnieniu od większości mieszkańców "tego Kraju" ja nie znam
              się na: gospodarce i ekonomii i finansach i polityce i medycynie i uprawianiu
              ogródka i zdrowym odżywianiu się i... tak dalej... (zwracam uwagę na zastosowany
              spójnik) Świadom tej swej ułomności nie wdaje się w dyskusje, w których nie
              miałbym wiele do powiedzenia, prócz powielania utartych stereotypów. Po co bić
              piane? To nie znaczy, że nie mam poglądów, swego zdania. Z pokorą więc czytam,
              to co mają do powiedzenia mądrzejsi ode mnie, bardziej doświadczeni, lepiej
              wykształceni. Tylko te liczby... procenty...promile... to czasem zaciemnia obraz
              Istota, meritum - znika pod ich bezdusznym ciężarem.

              Może stąd zwracam uwagę nie tylko na treść wypowiedzi ale i na forme.
              Zastanawiam się nad motywami, które kierują ludźmi zabierajacymi publicznie
              głos. Gdy stwierdzam, że są one "nieczyste", tzn. że dyskutantowi nie tyle
              chodzi o merytoryczną dyskusje, co o sprowokowanie agresywnej wymiany poglądów
              o "podjęcie walki na noże", ze zacytuje lidera PiS-u - to wtedy bywa, że
              reaguje. Czy mam do tego prawo?

              Inna sprawa, to skuteczność takiego działania. I tu się z Panem zgadzam. To
              przypomina zawracanie Wisły kijkiem...

              Ale z drugiej strony: "od tego lawina bieg swój zmienia, po jakich toczy sie
              kamieniach"


              > To czy jest się o co boczyć? ;-)
              Nie, zamiast się z Panem boczyć wolę na piwo wyskoczyć ;-)

              > Pozdrawiam serdecznie
              > Piotr Badura

              ja również
              turawski
              • Gość: Piotr Badura Szczerze mówiąc też wolę na piwo wyskoczyć ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 21:16
                Szanowny Panie Turawski
                Widzę, że rozumie mnie Pan bardzo dokładnie.
                Istotnie należy Pan do mniejszości, która się nie zna, ale to jest ogromna Pana
                przewaga. W swych publikacjach często podkreślam, że głupcem nie jest ten,
                który nie wie, bo wtedy wszyscy bylibyśmy głupcami. Głupcem jest ten, który nie
                wie, że nie wie i ma się za najwyższy autorytet. Ja oczywiście nie mówię tu o
                tym, że ktoś się myli, ktoś błądzi etc. Lęk przed tym, by nie powiedziec czegoś
                błędnego nie może nas tak paraliżować, że zamiera wszelka dyskusja. Chodzi
                tylko o to, by być otwartym na argumenty innych, by nie przyjmować postawy: nie
                obchodzą mnie wasze argumenty, bo ja i tak mam rację.
                Jeśli chodzi o metody dyskusji, to mam nadzieję, że dobrałem właściwe (sądząc
                po efektach ;-) ).
                Z procentami ma Pan o tyle rację, że na formu to jest rzeczywiście nieczytelne.
                W "Beczce" mam jednak większe możliwości, bo mogę stosować tabele i wykresy.
                Piwo skomentowałem już w temacie.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
      • katharyna [...] 22.03.06, 11:54
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: behemot cięcie IP: 217.197.74.* 22.03.06, 21:24
          No nie.Admin wyjebał katharynę.Cóż musiało napisać to zwierzę polityczne.Ale co
          tam.Masz tu bmxx modlitwę, apel i prośbę:
          Adminie boży, stróżu mój,
          ty posty dobrze edytuj
          Rano, wieczór we dnie, w nocy
          broń mi zginąć w forum mocy
          strzeż umysłu, wzroku mego
          odetnij od nałogu tego
          Amen
          • katharyna Re: cięcie 22.03.06, 22:37
            Beeeeee ... ! Aż dwa posty ( pod rząd ) mi wy....!
            Ludzieeee ! Łeeeeee…...!

            Dziękuję Ci dobry człowieku za modlitwę.
            Bardzo mi bliską w swoim oryginale.

            Taka ingerencja admina i jego ujawnienie się musiała się WRESZCIE kiedyś
            wydarzyć. Cały czas od momentu gdy się wciął w dyskusję jako - turawski, miałem
            wrażenie - jak bym się KOPAŁ Z KONIEM . A to był on. Ani słowem nie pisnął
            o sobie – że jest aminem.

            Może i dobrze się stało, bo nie był to mój najszczęśliwszy post - trochę
            pojechałem za ostro. Kogoś obraziłem, potem żałowałem więc dziękuję , że mnie
            z kłopotu wybawił.
            Cały czas zdumiewał mnie swoimi możliwościami cytowania tytułów moich wątków z
            archiwum.
            Przynajmniej teraz mamy sytuację jasną. Moderator opolskiego forum, nie ma
            odwagi wystąpić oficjalnie tzn. jawnie pod swoim nickiem. :-)
            Kurna.. ! A może znów się mylę…?

            • turawski Jedne nożyce tną, drugie sie odzywają... 23.03.06, 00:28
              No proszę, kilka dni na opolskim forum i już awansowałem na admina (a nawet...
              amina ;-)

              Cóż za błyskotliwa kariera.... Jak tak dalej pójdzie, zostane może jakimś preziem ?

              No tak, ale jak się ma tak "zdumiewające możliwości" jak dostęp do tajnego
              (sic!) archiwum forum GW, to nie dziwota ;-)

              Ty na pewno tylko się zgrywasz, czyli rżniesz głupa, ale może innym wyjawię tę
              wiedze tajemną:
              Na forum istnieje bardzo pożyteczne narzędzie pod tytułem "wyszukiwarka"
              Tak to "narzędzie Bonda" wygląda:
              szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html
              Krótka instrukcja dla wyjątkowo opornych, czyli kwadrat i kółko oraz płaskie czółko.

              1. W polu "autor" wpisz: bmxx
              2. Nieco na prawo zaznacz opcje "dokładnie taki" (klikając w stosowny kwadracik)
              3. Wybierz rok 2005-2006
              4. W polu "sortuj" wybierz z rozwijalnego menu opcje "od najstarszego"
              5. Naciśnij przycisk szukaj i....


              ...delektuj się dostępem do supertajnych zasobów archiwalnych zawierających
              kwintesencje forumowej działalności bmxx vel katharyna vel...itd.


              Wasz do usług, zawsze na posterunku
              Idi Amin vel Admin Dada Oumee "Big Daddy"
              • Gość: Ziuta Re: Jedne nożyce tną, drugie sie odzywają... IP: *.punkt.pl 23.03.06, 13:33
                turawski łodkrywca!

                tu przeca wszystkie wiom co to za jeden tyn katharyna
                To je taki instrument co ino jedno spiewko gro tam i nazad tam i nazad i tak
                byndzie aż do kuńca swiata i jesce jeden dzionek

                siemanko
Pełna wersja