Gość: Piotr Badura
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.03.06, 22:57
Szanowny Panie Arku
Z myślą o ewentualnych innych forumowiczach pozwalam sobie powtórzyć w tym
miejscu moją wypowiedź z innego wątku. Brzmiała ona tak:
Szanowny Panie Arku
Napisał Pan: “Nie mogę się zgodzić z tezą, że zmniejszenie tempa spadku
bezrobocia jest porażką, a tylko zwiększenie tego tempa - sukcesem. Gdybyśmy
przyjęli takie rozumowanie, to poruszalibyśmy się w sferze absurdu. Wiadomo
przecież, że zmniejszenie bardzo małego bezrobocia jest praktycznie
niewykonalne. Tak więc rząd, który miałby zmniejszać bezrobocie np. 2-
procentowe odniósłby sukces, gdyby bezrobocie to się po prostu nie
powiększało.”
We wcześniejszy postach pisałem wyraźnie, że teorie ekonomiczne, a więc także
zasady, mają właściwy dla siebie obszar, w których są słuszne. Poza tymi
obszarami stają się błędne. Także zasada, że zmniejszanie bezrobocia jest
dobre, a jego zwiększanie jest złe jest słuszna w ograniczonym zakresie, a
mianowicie tylko wtedy, gdy bezrobocie jest zbyt duże.
Bezrobocie przekroczyło w Polsce poziom 8 proc. wiosną 1991 roku. Minęło 15
lat i nigdy już bezrobocie nie zeszło u nas poniżej tego poziomu. Wydaje się,
że jest powszechna zgoda, iż bezrobocie przekraczające 8 proc. jest zbyt
duże. A zatem od 15 lat słuszna jest w Polsce zasada, że robi dobrze ten, kto
zmniejsza bezrobocie i robi źle ten, kto je zwiększa.
Aby podważyć podaną przeze mnie zasadę tworzy Pan myślowo nierzeczywisty
obszar Polski z bezrobociem 2 proc. Wskazuje Pan, że w tym obszarze moja
zasada jest niesłuszna, po czym wraca Pan do obszaru z wysokim bezrobociem i
chce nadal uważać moją zasadę za niesłuszną. Tak nie wolno. Gdyby stopa
bezrobocia wynosiła w Polsce 2 proc. to ja nie krytykowałbym rządu, że nie
potrafi zmniejszyć bezrobocia. My jednak mamy 18 proc.
Drugi nierzeczywisty obszar tworzy Pan myślowo, by zakwestionować zasługi
rządu Leszka Millera przy zmniejszaniu bezrobocia. Ten obszar to Polska z
bezrobociem 100 proc. (“Gdyby bezrobocie rosło cały czas w takim samym
tempie, to po pewnym czasie nie byłoby ani jednego zatrudnionego”). Na koniec
stycznia 2002 stopa bezrobocia wynosiła w Polsce 20,1 proc. i było jeszcze
bardzo daleko do 100 proc. Gdyby w 2002 rządziła nadal ekipa Jerzego Buzka to
jestem głęboko przekonany, że bezrobocie nadal rosłoby bardzo szybko.
Aby nie być gołosłownym podam trochę liczb. Nie mogę na forum zamieścić tabel
i wykresów. Podaję więc liczby, z których może Pan bez trudu wykonać wykres
słupkowy. Podane przeze mnie niżej liczby dotyczą roku 2001 (ostatni rok
rządu Jerzego Buzka) i roku 2002 (pierwszy rok rządu Leszka Millera). W obu
tych latach bezrobocie było cały czas wysokie i cały czas rosło (rok do
roku). W ocenie zwykłych ludzi było zatem jednakowo źle, a nawet gorzej było
w 2002, bo bezrobocie było przecież wyższe niż w 2001. Analityka interesuje
jednak nie tylko to, jakie było bezrobocie, ale także to, jak ono się
zmieniało. Analityka interesuje, czy na drodze do coraz większego bezrobocia
kierowca trzymał nogę na gazie, czy na hamulcu.
Podane przeze mnie liczby to przyrosty stopy bezrobocia w poszczególnych
miesiącach w stosunku do tego samego miesiąca roku poprzedniego. Podaję je w
promilach. (Jeśli chce Pan mieć procenty to wystarczy wstawiać między cyfry
przecinki.) Przyrosty były następujące:
Rok 2001 – styczeń – 20, luty – 19, marzec – 21, kwiecień – 22, maj – 23,
czerwiec – 23, lipiec – 22, sierpień – 23, wrzesień – 23, październik – 23,
listopad – 23, grudzień – 24.
Rok 2002 – styczeń – 24, luty – 23, marzec – 21, kwiecień – 19, maj – 14,
czerwiec – 15, lipiec – 15, sierpień – 13, wrzesień – 13, październik – 11,
listopad – 10, grudzień – 5.
Jeśli na kartce kratkowanego papieru zrobi Pan 24 słupki, na kratkę szerokie,
a wysokie na tyle kratek ile promili przyrostu stopy bezrobocia było w
poszczególnych miesiącach, to z tego wykresu odczyta Pan bezbłędnie, że do
końca 2001 roku na drodze do większego bezrobocia naciskano gaz, a od
stycznia 2002 hamulec.
Wyjaśnienia wymaga anomalia dla maja 2002. W tym czasie trwał spis
powszechny. Zatrudniono ok. 70 tys. rachmistrzów, często bezrobotnych i to
dało krótkotrwały efekt.
Aby nie pozostać tylko przy samym bezrobociu podaję jeszcze liczby na drugi
wykres. Będzie on ilustrować tempo wzrostu PKB w poszczególnych kwartałach (w
stosunku do tego samego kwartału roku poprzedniego) za lata 2000-2001 (rząd
Jerzego Buzka) oraz lata 2002-2003 (rząd Leszka Millera).
2000 – 5,9% 5,0% 3,1% 2,4%
2001 – 2,2% 0,9% 0,8% 0,2%
2002 – 0,6% 0,9% 1,8% 2,2%
2003 – 2,3% 3,9% 4,0% 4,7%
Także z tego wykresu widać będzie absolutnie wyraźnie kiedy nastąpiła zmiana
w gospodarce i zamiast się zwijać gospodarka zaczęła się rozwijać.
Pisze Pan, Panie Arku “Jakoś nie potrafię podzielić Pana entuzjazmu dla
dokonań Leszka Millera – ja polityka poznaję po tym, jak kończy, a nie jak
zaczyna.” Gdyby się Pan rzeczywiście kierował tą zasadą, to powinien Pan być
przepełniony entuzjazmem dla dokonań rządu Leszka Millera.
W 1997 odchodzący rząd Włodzimierza Cimoszewicza zostawiał gospodarkę w
doskonałym stanie. PKB rósł w 1997 w tempie: I kwartał 7,3 proc., II kwartał –
7,6 proc. III kwartał 6,7 proc. i IV kwartał 6,4 proc. proc. Pamiętać trzeba
jednak, że od lipca mieliśmy powódź stulecia. Zaciążyła ona na wynikach III i
IV kwartału bo wiele zatopionych zakładów nie pracowało, bądź pracowało na
zwolnionych obrotach. W IV kwartale dały też znać o sobie problemy
zaopatrzeniowe, tzn. kłopoty zaczęły mieć niektóre zakłady niezatopione,
których kooperantów zatopiło (w III kwartale jechali jeszcze często na
zapasach).
Liczba zarejestrowanych bezrobotnych wynosiła na koniec 1997 – 1.826 tys.
Budżet państwa był realizowany pomyślnie, deficyt budżetu poniżej 6 mld zł.
Sam Leszek Balcerowicz publicznie stwierdził na początku 1998, że Polska
jest “zdrowym tygrysem”.
Rząd Buzka-Balcerowicza dokonał w gospodarce spustoszenia. Zwiększył liczbę
bezrobotnych o 1,3 mln (do 3.115 tys.).W dodatku liczba ta gwałtownie rosła
(w tempie 412 tys. bezrobotnych na rok). Zwiększył się deficyt budżetowy do
32,4 mld zł w 2001, a co gorsza, w 2001 rząd utracił panowanie na budżetem.
Deficyt zaplanowano na 20,5 mld zł, a w trakcie roku dwukrotnie nowelizowano
ustawę budżetową, by deficyt podwyższyć. Tempo wzrostu PKB zmalało
praktycznie do zera (w IV kwartale 2001 było już tylko 0,2 proc. wzrostu).
Leszek Balcerowicz, widząc że okręt idzie na dno, uciekł z niego. Jego
następca na stanowisku ministra finansów, Jarosław Bauc, stanął wobec
tragicznego wyboru. Mógł powiedzieć społeczeństwu prawdę, tzn. że jest
katastrofa, a jeśli dalej będzie się szło tym samym kursem to w 2002 będzie
już absolutna tragedia. Powiedzenie czegoś takiego w trakcie trwającej już
kampanii wyborczej oznaczałoby, że Jarosław Bauc zadaje śmiertelny cios swej
partii (AWS). Gdyby jednak Jarosław Bauc ukrywał prawdę, to naraziłby się
prawdopodobnie na odpowiedzialność karną. Minister Bauc wybrał uczciwość.
Wyznał społeczeństwu gorzką prawdę. (Balcerowicz, jako sprawca katastrofy,
nie umiał wykrzesać z siebie dość odwagi, by wyznać prawdę. Wolał uciec z
rządu.) Zadanie swej partii śmiertelnego ciosu oznaczało polityczną śmierć
Jarosława Bauca. Praktycznie na zawsze.
Od 2002 rządzi ekipa Leszka Millera. Zmieniła ona kurs i ogromnym wysiłkiem
wyciągnęła kraj z katastrofy. Doprowadziła na powrót gospodarkę do dość
dobrej kondycji. Tempo wzrostu PKB w IV kwartale 2005 to 4,2 proc. Liczba
bezrobotnych na koniec 2005 to 2.773 tys., czyli o 342 tys. mniej niż
zostawił rząd Buzka. Na dodatek liczba ta szybko malała (o 227 tys. na rok).
De