Pomysna1kfietniowy performans..Le Madamme

IP: 217.197.74.* 01.04.06, 01:56
karzdykto uwarza rze to bedzie śmieszne niech napisze sfuj szczegułowy
rzyciorys do dnia 1kfietnia 2006rocku ,łoncznie z fleszbakiem siengajoncym
czasuf sfoich pradziaduf.
a tera poważnie!
-w życiorysie należy uwzględnić prawdziwe fakty ze swojego życia nawet jeśli
są one wstrząsające i mało poprawne politycznie np.
(byłam kiedyś luksusową prostytutką[od-do i tu szczegółowy opis tych
czasów],ale z uwagi na obecny wiek-65lat- jestem teraz katechetką w toruńskim
gimnazjum)
albo
(w latach 80' i 90' byłem płatnym zabójcą na usługach MOSADU,obecnie jestem
alkoholikiem i piję nawet najchujowsze sztrymy wyobrażając sobie,że są to
najlepsze gatunki Luksusowej i Jasia Wędrowniczka)
albo
(tak naprawdę to jestem środkowoafrykańskim murzynem,ale ci którzy mnie nie
znają z widzenia myślą,że jestem eskimosem bo psychicznie to jednak do
eskimosa mi bliżej dlatego mogę bez obaw uchodzić w internecie za eskimosa)
albo
(jestem znaną felietonistką,ale wszystkie teksty i artykuły piszą mi wpływowi
dziennikarze w zamian za zrobienie im co jakiś czas laski,jednakże z uwagi na
fakt,że jestem transseksualistą(kiedyś byłem gejem) to łączę przyjemne z
pożytecznym i jeszcze mam z tego niezłe korzyści)
itd,itp
-ocena prawdziwości opisanych faktów podlegać będzie zbiorowemu plebiscytowi
(zajebisty skrót myślowy mi wyszedł-bez sensu frazeologicznie,logicznie i
semantycznie,ale z uwagi na oryginalnosć nie będę poprawiał)
-punkty za potencjalną prawdziwość szczegółów życiorysu będą kluczowym
składnikiem branym pod uwagę w końcowej klasyfikacji medalowej
-potencjalnie fakty mające sugerować ich fałszywość jak np.: jestem
emocjonalną dziewicą(w przypadku moniki) lub juz od dawna muszę używać wiagry(w
przypadku mleszańca) lub jestem ukrytą lesbijką(w przypadku ciekawej ali) lub
jestem
nimfomanką(w przypadku luny), lub wychodzę za mąż wyłącznie dla pieniędzy(w
przypadku Rozalii Richtig ), lub zawsze chciałem być rabinem (w przypadku
katharyny bmxxa), lub
nie mogłem nigdy pogodzić się ze swoim drugim ja(w przypadku obserwatora), lub
biorę łapówki,ale tylko w naturze(w przypadku miaux), lub zdradzam swojego
towarzysza ze sprzedawcą kanapek(w przypadku mrówki ), lub cierpię na lekki autyzm
(w przypadku marcinka32), lub codziennie modlę się o lepszą pracę i składam ofiary
mojemu bogu z czerstwych skórek chlebowych(w przypadku jasia), lub osiągam
orgazm tylko w obecności dużej ilości spektatorów (w przypadku k100) itd,itp.
nie mogą być brane pod uwagę i nie mogą podlegać punktacji ze względu na ich
oczywistą prawdziwość!
-za zajęcie pierwszego miejsca opisywacz swojego życiorysu otrzyma nagrodę w
postaci kompletnego naboju pistoletowego
-nie przewiduje się nagród za następne miejsca
-za szczególnie zajebiste życiorysy przewiduje sie wyróżnienia w postaci dymu
wędzarnianego o aromacie jałowcowym oraz tarczy strzelniczej w kształcie
postaci ludzkiej z przestrzeliną w okolicy szyszynki.

-z oczywistych względów licencję na mój pomysł ma Woland
-z równie oczywistych względów niestety muszę się wykluczyć z niniejszego
konkursu jako jego pomysłodawca!


    • Gość: córka tatusia Re: Pomysna1kfietniowy performans..Le Madamme IP: 217.197.74.* 01.04.06, 10:13

      Od 11 do 14 roku życia należałam do dzieci maryi, potem przez 5 lat do ruchu
      oazowego.
      W podstawówce przez kilka lat godnie nosiłam odznakę wzorowej uczennicy,
      chociaż nie byłam kujonką ani lizuską.
      W liceum co rok miałam innego chłopaka, zaczęłam słuchać ostrej muzy i nosić
      koszulkę z parą w pozycji 69 na plecach. Po skończeniu 17 r.ż. sukcesywnie
      pogrążałam się w klasycznym weltschmerzu. Poddałam się terapii i jakoś wyszłam.
      Potem zdawałam do szkoły aktorskiej, ale nie dostałam się, bo uznali mnie za
      zbyt banalną.
      Poszłam na polonistykę z braku lepszego pomysłu.
      Na 1 roku nie przeczytałam nic poza 2 z 200 zalecanych lektur, ale jako jedna z
      kilku zdałam egzamin na 5.
      Na 3 roku rozpętałam wielką aferę w związku z korupcyjnymi zapędami
      jednego z egzaminatorów. Stracił pracę, ale tylko dzięki zaangażowaniu
      lokalnych mediów.
      Ja sama omal też nie wyleciałam, ale to z racji zamiłowania do
      [nielegalnego], którego użyłam na uczelnianym dziedzińcu w samo południe.
      Studia skończyłam z ulgą i natychmiast zaczęłam pracę w kiosku Ruchu
      jako sprzedawczyni. Akurat nie było nic lepszego.
      Potem zaczęła się przygoda biblioteczno-gazeciana, która trwa z przerwami do
      dziś. Piszę horoskopy i opowiadania dydaktyczne do miejscowej gazety
      młodzieżowej.
      Garść luźnych faktów-niefaktów:
      W dzieciństwie marzyłam o byciu modelką. W czasach licealnych chciałam być
      wariatem. Spałam na dworcu. Nigdy nie zdradziłam żysza. Zamierzam obciąc włosy
      i ufarbować się na blond. Uczę się tańczyć tango. Nie cierpię gotować i
      sprzątać, ale lubię dobrze zjeść. Jestem chorobliwie nieśmiała.
      • marmullo Re: Pomysna1kfietniowy performans..Le Madame 01.04.06, 11:52
        Wersja hardcorowo - knajacka - aprilisowa.

        1. Pierfszego kfietnia 2006 mój syn skończy 18 lat, więc ni ma co se robić jaj.
        2. Byłem ministrantem przez miesiąc, ale mnie proboszcz pogonił, bo se robiłem
        podśmiechujki z jego komeżki.
        3. Byłem rekordzista szkoły podstawowej w temacie ilości uwag - moja ólóbiona to
        "uczeń jest bezczelnie szczery" od pani od rysunków.
        4. Dosyć późno się rozdziewiczyłem - w wiekó lat osiemnastu, a potem się
        ożeniłem z tąż kobitą, co stało się przyczyną moich rozlicznych w-dupę-je..ych
        problemuff.
        5. na studiach byłem piwoszem i dziwkarzem, a w wolnych chwilach zajmowałem się
        kontestacją establishmentu, strajki, komitety, enzetesy i w ogóle...
        6. Na tychże studiach zacząłem pracować jako akwizytor - w pewnym momencie
        zacząłem zarabiać dziennie tyle, ile mój stary przez miesiąc, w związkó z czym
        dałem se siana z kontestacją, czego się tera wstydzę, hehe.
        7. Pewnego dnia postanowiłem, za radą prezydęta, wziąć sprawy we własne ręce -
        było fajnie, mniej fajnie i całkiem fajnie aż do czasu, jak się zrobiło
        przechujowo; oszczędzę PT publiczności szczegółów, ale nie wpadłem w pułapkie
        kredytową, ino w tzw. trwałą niemożność windykacji wierzytelności, co skótecznie
        zajebało moją małą, acz prężną do czasu firemkę.
        8. I się bujam tera, czekając na sekend czens, ku.. jej w mordę mać, w
        międzyczasie obracając dupcię o dwanaście lat młodszą, siejąc postrach wśrut
        wiejskich brydżystów i doprowadzając do szału maitre d'hoteluf we włoskich
        knajpach, którzy nie wiedzą, co to linguine...

        wiencej gżehuf nie pamiętam, ew. pomijam przez skromność...
    • miaux Re: Pomysna1kfietniowy performans..Le Madamme 02.04.06, 00:01
      Pakuje walizy i jadę pikietować pod Le Madamme!! jak wróce chętnie przyjmę...
      łapówkę. ;-)
      miau
      • Gość: behemot Re: Pomysna1kfietniowy performans..Le Madamme IP: 217.197.74.* 02.04.06, 00:51
        Dzięki za poczucie humoru.Wrzuć njusa, który to tydzień bo straciłem rachubę.I
        skrobnij jakies CV do kolekcji oczywiście w konwencji.A madame już
        zamkli.Pikiety nie nada ili nie nużna.I gdzie ja teraz zobaczę Kazię face to
        face mit drink to drink?
Pełna wersja