Co będzie z procesem Gęborskiego?

29.04.06, 18:58
Nikt nie zabiera glosu w tej sprawie czyli uwazac nalezy ze wszystko jest
okej? A wlasnie Geborowski jako 20 latek tu na Slasku ksztaltowal przyszle
stosunki miedzy przyjezdnymi a Slazakami. Jest to bardzo wazny moment zeby
wyprostowac nasza historie. Geborowski zostal uksztaltowany przez wojne i
hitlerowcow byl jedynie narzedziem, trybem w totalitarnej komunistyczno-
sowieckiej machinie. Jezeli chcemy potepiac zbrodnie komunistyczne to zaczac
nalezy od komendanta Lambinowic. Bo tam znecano sie nad cywilami winnymi
tylko tym ze byli obywatelami Rzeszy.
    • k100 Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? 29.04.06, 18:58
    • Gość: Schlesier Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 29.04.06, 20:51
      POD SCIANE Z NIM
      • Gość: a co? Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 12:53
        A co z nieukaranymi zbrodniarzami - komendantami obozow Lamsdorf 1939-45 ? Tez
        pod sciane ?
        • Gość: Oberschlesier Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.t.pppool.de 30.04.06, 13:55
          Na schubienica znim!!
        • slezan Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? 30.04.06, 14:45
          O! Obrońca komunistycznych zbrodniarzy się znalazł. Jeżeli znane są Wam
          twoarzyszu nazwiska winych zbrodni z lat 1939-1945 proponuję złożyć
          zawiadomienie do prokuratury.
          • Gość: widze Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.06, 09:20
            widze slezanie ze nie w smak ci pytanie o prawde, zaraz to musi byc "obrona
            zbrodniarzy komunistycznych". IPN nastepca GBównej Komisji Badania Zbrodni
            Hitlerowskich w Polsce, a potem GKBZ na Narodzie Polskim ma cala dokumentacje
            wieloletniego sledztwa w tej sprawie. Ale dziwnym "zrzadzeniem losu" sprawa nie
            wyszla nigdy z archiwum na wokande bowiem wazniejsza byla "normalizacja"
            i "pojednanie" z Niemcami. Teraz ciaganie 85 letniego starca po sadach za
            psychopatyczne zachowania w 1945 r. to dzialanie wbrew chrzescijanskiej
            zasadzie milosierdzia. Uwazam ze trzeba jak najszybciej skonczyc ten proces bo
            to jest hanba dla polskiego wymiaru sprawiedliwosci ! A co powiesz na 40 tys
            bezimiennych ofiar, ktore zalegaja masowe groby na cmentarzysku lambinowickim?
            Bynajmniej nie sa to tylko sami Rosjanie. Slyszales by komus wytoczono w tej
            sprawie proces?
          • Gość: widze Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.06, 09:22
            jak sprawiedliwosc to sprawiedliwosc
            • Gość: Miejscowy Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 02.05.06, 09:46
              Osadzic go i kare dozywotnia za znecaniem sie z mieszkancami slaskiej ziemi za
              morderstwa i tym podobne moze kara smierci ?????????
            • slezan Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? 02.05.06, 10:22
              Piszesz nie na temat. Jeżeli dysponujesz wiedzą na temat zbrodni dokonanych w
              czasie wojny w obozie jenieckim w Łambinowicach, zobowiązany jestes powiadomić
              prokuraturę. Jeżeli sprawcy żyją np. w RFN, szansa na ich skazanie jest większa
              niż na sprwiedliwe osądzenie zbrodni polskich komunistów. Może umknęło Ci to,
              więc przypominam - wielu nazistów doczekało się wyroków. Natomiast żaden polski
              sąd nie skazał dotąd jakiegokolwiek Polaka za zbrodnie popełnione na Niemcach i
              Ślązakach. Symptomatyczne.
              • Gość: do slezana Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.06, 20:27
                Nie bardzo rozumiem skad ta pewnosc ze zbrodniarze niemieccy predzej beda
                skazani w Niemczech. Dlaczego nikt nie skazal tam komendantow lambinowickich
                obozow? A wymiar sprawiedliwosci niemiecki doskonale wie o zbrodniach w
                Lambinowicach? I co ? I nic ! Trzeba mu dostarczac danych ? To ja mam
                dostarczyc wiedzy o zbrodniach ? Jak chcesz wiedziec kto ma pelna wiedze i
                dokumentacje 20 letniego sledztwa to zadzwon do opolskiego IPN i zapytaj o
                sprawe Lambinowic. Napisze dzis do mecenasa Konowalczuka i bede sugerowaB by
                polaczyc te dwa procesy. Przeciez psychopatyczne czyny p. Geborskiego mlodego
                wowczas czlowieka, ktory w wojnie doznal niesamowitych i ciezkich urazow
                psychicznych z powodu przezyc i zbrodni niemieckich na wlasnej rodzinie lacza
                sie w jeden wezel i mogly wynikac z tych przezyc i rzutowac na jego zachowanie.
                Kto dzis pyta o tamte potworne zbrodnie niemieckie, ktore spowodowaly ze nawet
                dzis na robi sie zimno na mysl o nich. Po 60 latach. A co czul mlody 20 latek
                na swiezo ? Wspolczuje mu slowo daje !
                • slezan Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? 03.05.06, 09:28
                  Jak można połączyć procesy dotyczące odrębnych spraw? Fantazjujesz sobie.
                  A moja opinia o niemieckim wymiarze sprawiedliwości, zdecydowanie lepsza niż o
                  polskim, opiera się na fakcie, iż w Niemczech doszło do osądzenia ludzi dawnego
                  systemu, a w Polsce nie. Wielu uniknęło kary, ponieważ naziści,inaczej niż
                  komuniści, często starali się tworzyć prawne podstawy dla swoich działań.

                  Współczucie to jedno, a kara to drugie. Współczuję wielu skazanym, co
                  nieoznacza, że jestem przeciwnikiem ich skazania.
              • Gość: do slezana Re: Co będzie z procesem Gęborskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 08:13
                Jeszcze a propos zawiadamiania prokuratur niemieckich polecam nast. tekst:

                Polska oddała Niemcom bezcenne akta dokumentujące zbrodnie wojenne i może ich
                nigdy nie odzyskać

                Komisja zacierania zbrodni

                Czy można sobie wyobrazić, że polski wymiar sprawiedliwości gromadzi dowody
                zbrodni katyńskiej, a potem wszystkie oryginały oddaje Rosjanom? A tak się
                właśnie stało z wieloma kluczowymi dowodami zbrodni niemieckich popełnionych w
                Polsce w czasie II wojny światowej. Gdyby teraz Polska miała się procesować z
                Niemcami w sprawie odszkodowań za zbrodnie wojenne, nie bylibyśmy w stanie
                wielu naszych roszczeń udowodnić - pisze Jan M. Fijor w tygodniku "Wprost".

                Dużą część dowodów winy, w tym tysiące oryginałów zeznań świadków, fotografii i
                innych materiałów śledczych, dobrowolnie oddano niemieckim prokuraturom. Teraz
                nie wiadomo, gdzie są te dokumenty i czy kiedykolwiek je odzyskamy. To sprawa
                niebywała, nie mająca precedensu w żadnym europejskim kraju, szkodząca nie
                tylko pamięci o zbrodniach, ale też wizerunkowi Polski jako państwa prawa.
                Dokumenty przekazywała najpierw Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich, a
                później jej następczyni - działająca przy Instytucie Pamięci Narodowej Główna
                Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Pośrednikiem między
                komisją a prokuraturami RFN była tzw. centrala w Ludwigsburgu, instytucja
                powołana w celu "poprawy wizerunku" niemieckich organów ścigania zbrodni
                wojennych.

                Wielka czystka w archiwach

                Sprawa przekazywania Niemcom dokumentacji zbrodni wojennych wyszła na jaw przy
                okazji 65. rocznicy wybuchu wojny. W 2004 r. ówczesny dyrektor IPN prof. Leon
                Kieres zwrócił się do podległych mu prokuratorów IPN, by przygotowali raport o
                stanie śledztw w sprawach zbrodni Wehrmachtu popełnionych we wrześniu 1939 r. I
                wtedy okazało się, że w tysiącach teczek znajdujących się w archiwach IPN
                brakuje nie tylko oryginałów zeznań czy zdjęć, ale nawet wiarygodnych kopii
                tych dokumentów. A bez oryginalnych akt zakończenie spraw, czyli ich umorzenie
                lub wydanie wyroku skazującego, nie jest możliwe.

                Jak informuje "Wprost" dr Antoni Kura, naczelnik Wydziału Nadzoru nad
                Śledztwami Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu,
                takich niezamkniętych postępowań może być nawet 10 tysięcy. Niektóre z nich są
                bardzo głośne, na przykład sprawa zbrodni niemieckich popełnionych na terenie
                obozów Gross-Rosen czy Treblinka. W kilkuset przebadanych dotychczas teczkach
                znaleziono jedynie adnotację: "wysłane do Ludwigsburga".

                Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu powstała w
                listopadzie 1958 r., a jej formalnym celem było archiwizowanie akt
                pohitlerowskich i przekazywanie ich do odnośnych urzędów prokuratury
                powszechnej. Choć centrala miała mieć charakter tymczasowy, istnieje do dziś
                i "stanowi urząd wymiaru sprawiedliwości, działający zgodnie z konstytucją" -
                jak wynika z wykładni niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego.

                Już wiosną 1959 r. na prośbę centrali w Ludwigsburgu Główna Komisja Badania
                Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zaczęła przekazywać zawartość polskich archiwów
                partnerom z RFN. Tylko w latach 1965-1989 Polacy przekazali Niemcom 36 tys.
                protokołów zeznań, 150 tys. fotografii, kilkadziesiąt tysięcy mikrofilmów i 12
                tys. kompletów materiałów z prowadzonych śledztw. W zamian strona polska
                otrzymała z Ludwigsburga... listę polskich gajowych i leśniczych
                współpracujących z RSHA (Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy).

                Legalne bezprawie

                Prof. Witold Kulesza, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko
                Narodowi Polskiemu, twierdzi, że istniała podstawa prawna, by przekazywać
                Niemcom dokumenty. Tą podstawą było porozumienie podpisane między rządami PRL i
                RFN, stwierdzające, że dostęp do oryginałów naszych akt potrzebny jest Niemcom
                do skuteczniejszego ścigania za zbrodnie popełnione na terenie Polski.

                Prokuratorzy pionu śledczego IPN twierdzą tymczasem, że nie ma śladów
                podpisania takiego porozumienia między rządami. Zresztą zgoda polskiej strony,
                zważywszy, że RFN była wtedy krajem wrogim PRL ideowo, politycznie i
                militarnie, wydaje się czymś kuriozalnym. Opinię tę potwierdza znany prawnik,
                specjalista od spraw polsko-niemieckich, prof. Jan Sandorski z Uniwersytetu im.
                Adama Mickiewicza w Poznaniu. Twierdzi on, że nie było żadnego międzyrządowego
                porozumienia w tej sprawie - pisze Jan M. Fijor w tygodniku "Wprost".
Pełna wersja