Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 22:56 W samym opolskim jest ich najwiecej w kraju -co wszyscy tacy chorzy.Warto zobaczyc blizej sprawe!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: db(()) Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:03 W kazdym,absolutnie kazdym oddziale ZUS jest taka afera.Ludzie wiedza,ze polowa rent jest kupiona na lewo.Mamy tyle rencistow,ile Francja do kupy z Niemcami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-) Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 00:24 to tak samo jak z aferą ratuszową. Też jakby poszukać, to w każdym mieście sa wałki na przetargach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J-23 Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:07 a może warto sprawdzić renty do weryfikacji tym niby Niemcom co za eurach kupuja choroby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:25 WROCŁAW/WAŁBRZYCH. Powrót ośmiornicy - Największa afera korupcyjna w Polsce. dziś Zatrzymanych policja przewoziła wczoraj do sądu aresztowego w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. fot. PAWEŁ RELIKOWSKI Chodzi o Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Wałbrzychu Policjanci zatrzymali 30 osób. Sąd aresztował siedem z nich. Wśród podejrzanych są m.in. lekarze sądowi i orzecznicy ZUS-u, prawnicy, pracownice Sądu Okręgowego w Świdnicy i były wojewoda wałbrzyski. Wszyscy mieli za łapówki załatwiać renty To największa afera korupcyjna w Polsce. – Odkryliśmy dopiero wierzchołek góry lodowej. Przełamaliśmy zmowę milczenia. Zarzuty postawiono już 70 osobom. Ale podejrzanych będzie dużo, dużo więcej – opowiada Krzysztof Schwartz z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu. To on prowadzi śledztwo. Na razie nie chce jednak zdradzać szczegółów afery. Jego zdaniem, na oszustwach podejrzanych w tej sprawie Skarb Państwa stracił wiele milionów złotych. Wczoraj do aresztu trafiły dwie pracownice świdnickiego sądu, lekarz z Wałbrzycha, były dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Wałbrzychu mecenas Aleksander S. i trzy osoby, które dawały łapówki bądź dzięki nim korzystały już z rent. Za pomyślne załatwienie sprawy trzeba było zapłacić od tysiąca do 10 tysięcy zł. Wśród zatrzymanych jest wiele znanych i szanowanych osób. Na przykład wałbrzyski adwokat Jerzy Ś. Niedawno bronił byłych członków zarządu Wałbrzycha, oskarżonych o doprowadzenie do nieprawidłowości przy budowie obwodnicy miasta. Chodziło o wydanie niezgodnie z przeznaczeniem ponad 2,5-milionowej dotacji od ówczesnego wojewody wałbrzyskiego. Mecenas Ś. był w latach 1990-96 wojewodą wałbrzyskim, pierwszym, którego poparła Solidarność. Swego czasu szefował wałbrzyskiemu kołu Unii Wolności. W rządzie Jerzego Buzka był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Sprawiedliwości. Drugi zatrzymany prawnik to Wojciech K., adwokat prowadzący wiele poważnych spraw. Był związany z SLD i Markiem Dyduchem (byłym posłem i sekretarzem generalnym SLD; gdy zasiadał w Sejmie, w zeznaniu podatkowym przyznał, że pożyczył od mecenasa K. pieniądze na kupno mieszkania). Wojciech K. za rządów lewicy w wałbrzyskim ratuszu prowadził obsługę prawną magistratu. Radcy, lekarze i inni Zatrzymano także Aleksandra Sz., radcę prawnego, byłego dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych. – Policja zatrzymała również dwie nasze urzędniczki – przyznał sędzia Tomasz Białek z Sądu Okręgowego w Świdnicy. – Jedna jest sekretarką prezesa, druga urzędniczką wydziału świadczeń społecznych. Wśród zatrzymanych lekarzy jest Ewa Sz., ordynator oddziału internistycznego szpitala im. Sokołowskiego w Wałbrzychu. Prawdopodobnie w lekarskiej grupie jest więcej wałbrzyszan, ale prokuratura nie ujawnia szczegółów. ZUS: to bzdury – Co za bzdura – skomentowała doniesienia o aferze Bogumiła Woszczyk, zastępca dyrektora wałbrzyskiego ZUS-u. – Wszyscy nasi orzecznicy stawili się we wtorek do pracy. Na etacie mamy 38 lekarzy, w tym pięciu kontrolujących wydawanie decyzji. Są zastępcami głównego lekarza orzecznika. Oni też byli w pracy. – Wiem tylko o zatrzymaniu jednej pracownicy z działu ubezpieczeniowo-rentowego – dodaje pani dyrektor. – W poniedziałek policjanci zabrali ją zza biurka. Wcześniej je przeszukali. – Jeśli okaże się, że ona lub ktokolwiek z pracowników ZUS-u złamał prawo, to straci pracę – podkreśla Przemysław Przybylski, rzecznik głównego inspektora ZUS-u. Bogumiła Woszczyk przypuszcza, że prokuratura zatrzymała lekarzy, którzy tylko wykonywali badania na zlecenie ZUS-u, ale nie byli pracownikami tej instytucji. – Może być tak, jak przy poprzedniej ośmiornicy. W świat poszło, że dotyczy lekarzy wałbrzyskiego ZUS-u, a nikt z nich nie został oskarżony – wyjaśnia. Sprawdzą renty – Jeśli okaże się, że wiele rent przyznano na podstawie nieprawdziwych zaświadczeń, uzyskanych za łapówki, trzeba będzie wszystko zweryfikować. Jeszcze raz zbadać ludzi, którzy dostali pieniądze – podkreśla prokurator Schwartz. Jak się dowiedzieliśmy, w dwóch przypadkach renty stałe, przyznane po wypadkach, zostały już cofnięte. Co i komu zarzucają Wśród zatrzymanych jest 10 lekarzy, dwie pracownice sądu w Świdnicy, urzędniczka ZUS-u w Wałbrzychu, dwóch adwokatów i były dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Wałbrzychu, pośrednicy i osoby, które uzyskały rentę dzięki łapówkom. Postawiono im m.in. zarzuty: wręczania bądź przyjmowania łapówek, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, pomocy w oszustwie. Jak twierdzi prokurator Schwartz, lista zarzutów zapewne się wydłuży. Pierwsze podejście Cztery lata temu prokuratura oskarżyła 260 osób z Wałbrzycha za branie i dawanie łapówek za załatwienie renty czy zaświadczenia zwalniającego od służby lekarskiej. Głównymi oskarżonymi byli: Anna B., była pracownica służby zdrowia, która miała przekazywać łapówki lekarzom, psychiatra Wiesława K. oraz chirurg-ortopeda Władysław Ż. Z ustaleń prokuratury wynika, że najmniej, 50 zł, trzeba było zapłacić za zwolnienie z pracy. Najwięcej, 6 tys. zł, kosztowało załatwienie renty w ZUS-ie na podstawie fałszywych zaświadczeń lekarskich. Anna B. przyznała się do przekazywania łapówek, lekarze do przyjmowania – nie. Podobnie było z dającymi pieniądze. Część dobrowolnie poddała się karze, część nie. W tej sprawie zapadły wyroki od pół roku do trzech lat. Wszystkie w zawieszeniu. Nie boję się, robię swoje Rozmowa z prokuratorem Krzysztofem Schwartzem • Czy afera korupcyjna w wałbrzyskim ZUS-ie to ciąg dalszy afery tzw. lekarskiej ośmiornicy, o której było głośno dwa lata temu? – Oczywiście. Ale skala tamtej afery była dużo mniejsza, choć oskarżyliśmy wtedy 260 osób. Nie udało się jednak postawić zarzutów żadnemu orzecznikowi ZUS-u. Teraz na jaw wyszły nowe wątki, dzięki którym można będzie wrócić do tamtej historii. • Od ilu lat pracuje Pan nad tą sprawą? – Siedzę w niej od 2000 roku, gdy pojawiała się po raz pierwszy sprawa lekarskiej ośmiornicy. Policjanci rozpracowywali ją przez cztery lata. Samo wgryzienie się w dokumety ZUS-u jest wielką sztuką. Teraz przy śledztwie pracują nowi funkcjonariusze, oddelegowani tylko do tej afery. Ja przez tych kilka lat prowadziłem również inne sprawy. • Jak długo trwa proceder wyłudzania rent w wałbrzyskim ZUS-ie? – Mamy dowody, że od 1995 roku. Wcześniej zapewne też, ale nie możemy tego udowodnić. Proceder istnieje nadal i ma się dobrze. • Czy wreszcie udało się uciąć głowę ośmiornicy? – Nie wiemy, czy ucinamy właśnie głowę czy dopiero kolejną mackę. Pierwsza afera w Wałbrzychu nikogo niczego nie nauczyła. Wręcz przeciwnie, stawki poszły w górę. Nie wiem, jak jest w innych ZUS-ach. Mogę się tylko domyślać. • Ujawniacie aferę, w której chodzi o wielkie pieniądze. Boi się Pan? – Nie. Pracuję w wydziale walki z przestępczością zorganizowaną, więc nie mogę się bać. • Szeryf z Wrocławia Krzysztof Schwartz ma 37 lat. We wrocławskiej Prokuraturze Apelacyjnej jest od lutego tego roku. Pracuje w wydziale do walki z przestępczością zorganizowaną. Od kilku dni pełni też funkcję rzecznika prasowego prokuratury. Pochodzi ze Świdnicy. Zanim trafił do Wrocławia, pracował od 2000 r. w wydziale śledczym świdnickiej Prokuratury Okręgowej. Ambitny i bardzo skuteczny. Jego pasją jest praca. Mimo młodego wieku, może pochwalić się sporymi sukcesami zawodowymi. Jednym z nich jest ujawnienie w latach 2000-2004 afery z wyłudzaniem rent w ZUS-ie w Wałbrzychu, tzw. lekarskiej ośmiornicy. Inne głośne śledztwo dotyczyło tzw. gangu bokserów, który zajmował się m.in. przemytem i handlem narkotykami. 30 podejrzanych w tej sprawie trafiło do aresztu. Nieoficjalnie wiemy, że w związku z jednym ze śledztw, kilka lat temu była próba zamachu na niego. Rozmowa z Bolesławem Piechą, wiceministrem zdrowia Czarne owce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oppelner Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 07:32 w opolskiem jest najwiecej rencistów , i wszyscy oni pracuja w Niemczech . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dd tak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 09:01 tak, tak... opelduperel masz rację >>>wszyscy oni pracuja w Niemczech Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.uni.opole.pl 11.05.06, 12:49 Rozejrzyjcie sie dookoła...ilu rencistów pracuje...Czy gdyby byli chorzy to by pracowali? A młodzi nie mają pracy. Zweryfikować renty!!!!Okaże się wtedy kto otrzymał niesłusznie i za pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boa Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 15:40 popieram i potwierdzam ,najwiecej rent jest w opolskiem -nalezy zweryfikowac tych chorych co u Helmuta zapirdalaja na polu po 12 godzin -tam zdrowieja od razu !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 15:50 a przykładowo taki biedny Fritz czy Oppelner nie maja w ogóle rozumu i kurde mac renty nie dostali -gdzie tu sprawiedliwość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio V Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:57 zabrac renty symulantom z MN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ana Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 09:15 Moim zdaniem dotyczy również Opola .U nas to Ci dopiero naród . Tutejsi już za Gierka na saksach się dorabiali. Do kraju przywozili 100 marek i byl Panami. W zakładach pracy byli gościmi ( bo gdyby solidnie pracowali , nie pozwolili by tak zniszyc majątku, zakładów pracy). Komuniści również wyjeżdzali pracowac za bony PKO do ZSR, Czechosłowacji, Iraku i innnych krajów. A pozostali Polaczkowie pracowali i szarpali robotę.To co mamy (wybudowane mieszkania, drogi), zawdzięczamy to bezpartyjnym robotnikom , którzy w wyniku ciężkiej pracy w warunkach szczególnych nabawili się choroby, nie mają ani renty , bo lekarze ZUSU .lekarze biegli sądowi w 5-ciu minutach uzdrowili na potęgę , a za każde badanie mają odpowiedni ekwiwaletnt. I jak uczciwy człowiek mógł dostac rentę skoro nie miał pieniędzy . W efekcie jest tak jak piszą autorzy, jedni renciści dorabiają w Holandii, w Niemczech , Komuniśi wrócili do pozostałych resztek zakładów, z prywatyzowali, żony policjantów i samorząowców pracują w ZUSIE w Urzędach Skarbowych Opiece Społecznej i szkołach . Należy to dokładnie zbadac, żeby porządny Obywatel w Opolu i województwie był traktowany z szacunkiem. Zadbac o to żeby lekarze w podstawowej służbie zdrowia, i pielegniarki nie musiały emigrowac , a dalej leczyc. Natomiast rozliczy wszystkich orzeczników ZUSOWSKICH , biegłych sądowych lekarzy ( po udowdnieniu winy odebra majątek i wysłac za granicę ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gtx Re: Czy afera ZUS może dotyczyc Opola ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:25 przede wszystkim Opola tutaj jest za duzo eurorencistów. Odpowiedz Link Zgłoś