Gość: ah
IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.*
12.05.06, 01:26
Wogole z ta rada to byl poroniony pomysl. Przyklad jak bardzo politycy nie
maja pojecia o mechanizmach rynkowych.
Oni mysleli za sa tacy wazni i wspaniali ze od razu jak spotkaja sie z
Balcerkiem, Majchrzakiem, Wojcikiem i gazety o tym napisza to tamci od razu
sypna kasa i oglosi sie wielki triumf.
A tymczasem ludzie maja gdzies ta cala rade z calym urzedem marszalkowskim i
ci prezesi o tym doskonale wiedza. Ich firmy nic nie dostana za ta dodatkowa
kase. Oni sponsoruja lokalny sport bo z tamtad pochadza ich pracownicy, tam
czasami cos w gminie musza zalatwic i pozytywny wizerunek w tym lokalnym
grajdolku przynosi wymierna korzysc.
Do p. Rurynkiewicz:
Jesli chce pani wspomoc sport na opolszczyznie to po prostu niech sie pani
zabierze do roboty. Ale robota nie oznacza spotkania z kilkoma prezesami
kilku spolek przy mineralnej i paluszkach a potem wywiad do gazety.
Kazdy marketingowiec o tym wie ze pozyskiwanie sponsorow polega na:
1. zbudowaniu i monitorowaniu (utrzymywaniu stalego kontaktu) kregu
potencjalnych sponsorow
2. w odpowiedzi na okazje rynkowa przygotowywaniu dla konkretenego lub kilku
wybranych konkretnych sponsorow dokumentu projektujacego kampanie sponsorska
z wyraznym podkreslenie wymiernych (zbadanych) korzysci
przyklad: zblizaja sie mistrzostwa swiata w pilce noznej (okazja), typujemy
firme Sindbad (sedzia pilkarski wlascicielem), przygotowujemy propozycje
kampani sponsorksiej wybranego klubu lub klubow pilkarskich z wyliczeniem jak
zwiekszy sie sprzedaz wycieczek autokarowych do niemiec dzieki niej
poza tym taka rada (mysle ze lepsza forma bylaby fundacja) moglaby sie zajac
propagowaniem samej idei sponsoringu sportowego poprzez takie akcje jak
organizacja konferencji, sympozjow, odczytow, wydawanie fachowej literatury,
magazynow itp
bo to nieprawda ze nie ma pieniedzy na sport. ten tort nie nazywa
sie "pieniadze na sport" tylko "pieniadze na reklame". jakos prasa, radio, tv
i inni nie narzekaja ze maja malo reklamodawcow. zadaniem rady (fundacji)
musi byc przekonanie firm ze lepiej dla ich wyniku marketingowego i
finansowego wydac pieniadze na sport niz na obrazek w gazecie czy na
billboardzie.
no i nauczyc te firmy jak ze sponsoringu korzystac bo wydac kase nie
wystarczy.
na koniec szybki pomysl dla pani rurynkiewicz. 1% podatku mozna przekazac na
sport. zaloze sie ze w tym wielkich firmach to pracodawca sklada zeznania za
wiekszosc pracownikow. dlaczego nie zrobic ankiety wsrod nich i od tych co
sie zgodza przekazywac ten procent na jakis cel? wystarczy ze prezes wyda
takie polecenie i z takiej elektrowni zatrudniajacej setki ludzi sporo kasy
moze wplynac. takie pomysly ta rada jeszcze moze przeprowadzic