Gość: Inspektor Oko
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.05.06, 21:00
np. Brunon Kozak, dziś nazywający siebie Bruno
Kosakiem. Moi starsi koledzy pracujący w Kędzierzyńsko-Kozielskiej oświacie
wspominają Brunona Kozaka jako zaangażowanego aktywistę – prezesa Związku
Nauczycielstwa Polskiego w powiecie kozielskim, stojącego dzielnie na trybunie
pierwszomajowej i skandującego komunistyczne hasła. Bruno Kozak jako kierownik
szkoły uczył też języka rosyjskiego. I przyszedł pamiętny rok 1990, gdzie nasz
prezes i nauczyciel języka rosyjskiego poczuł, że wiatr wieje teraz od
zachodu i
przemienił się w aktywistę tzw. mniejszości niemieckiej. Aż strach pomyśleć,
co
by było gdyby wiatr historii zawiał znów od wschodu. Tego typu ludzie nie mogą
być dla mnie autorytetami. W wyborach do Senatu dostałem 46.325 głosów, czyli
17,33 proc. – a najlepszy kandydat DFK (tzw. mniejszości niemieckiej ) Rudolf
Schweda tylko 31.632 głosy, czyli 11,8 proc. Pan Rudolf obkleił wszystkie
słupy
i płoty swoimi plakatami. Były prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego a dziś
działacz DFK Pan Kozak (dziś Kosak) dostał niespełna 30.660 głosów – jest się
więc czym denerwować.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=41638342&a=41638670
To właśnie tacy "Niemcy" od siedmiu boleści.