co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.06, 13:02

Opole, 16 maja 2006 r.


Jego Ekscelencja
Biskup Ordynariusz Opolski
Ks. Arcybiskup Alfons Nossol



Wielce Czcigodny Księże Arcybiskupie,

W obszernym artykule opublikowanym kilka tygodni temu w “Nowej
Trybunie Opolskiej” dr Zbigniew Bitka, pracownik naukowo-dydaktyczny
Uniwersytetu Opolskiego, poruszył m. in. bardzo przykrą sprawę krzyża
wieńczącego niegdyś zabytkowy budynek dawnego sierocińca Porscha, służący
aktualnie potrzebom uniwersyteckiej administracji (obecne tzw. Collegium
Minus). Jest dla nas trudnym do zrozumienia paradoksem, że krzyż ten,
któremu udało się przetrwać nawet czasy komunistyczne, zniknął po przejściu
budynku we władanie uczelni chlubiącej się posiadaniem wydziału teologicznego
i zatrudniającej licznych przedstawicieli duchowieństwa.

Krzyż na dawnym sierocińcu Porscha był integralnym elementem
zabytkowej substancji budynku, przypominającym doniosłą rolę, jaką odegrała
niegdyś w historii Opola fundacja szpitalna św. Wojciecha, założona w połowie
XIX w. pod patronatem lokalnych władz kościelnych. Uważamy zatem, że krzyż ten
powinien jak najszybciej powrócić na swoje pierwotne miejsce, aby nadal
spełniać rolę wyznaczoną mu przez fundatorów budowli.

Spodziewamy się, że sprawa ta nie będzie obojętna Jego Eminencji
jako osobie przewodzącej naszemu lokalnemu Kościołowi opolskiemu, a także jako
wielkiemu kanclerzowi Uniwersytetu Opolskiego. Jest to sprawa o fundamentalnym
znaczeniu dla moralnej kondycji naszego miasta i naszych lokalnych środowisk
akademickich, silnie rzutująca na ogólny wizerunek Opola i naszej opolskiej
Almae Matris. Nie wątpimy, że Jego Eminencja rozumie to lepiej od nas i dołoży
wszelkich starań na rzecz pełnego wyjaśnienia i godnego załatwienia owej sprawy.

Będziemy wdzięczni za powiadomienie nas o dalszych losach
przedstawionej tu sprawy.

Z wyrazami głębokiego poważania


Zbigniew Bereszyński
Jerzy Golczuk
Antoni Klusik
Piotr Naskręt
Wiesław Ukleja
Franciszek Winiarski





Do wiadomości:

1. JM Rektor Uniwersytetu Opolskiego
1. Diecezjalne Radio “Plus” - Opole
2. “Gość Niedzielny”.
3. “Radio Maryja”
4. “Gazeta Wyborcza - Opole”
5. “Nowa Trybuna Opolska”
6. Polskie Radio - Opole
7. Telewizja Regionalna - Opole (TVP 3)
    • Gość: czujny duch Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.06, 14:14
      W zachwyt wpadam widząc jakie niewyczerpane zasoby inwencji w panach tkwią by
      być przeciwko czemuś,komuś no i tak wogóle by rozważać i policzyc ileż tez
      diabłów na końcu szpilki przebywa.
      A czy nie byliby panowie skłonni by przypomnieć,mniemam, że lista byłaby
      spora,A ZA CZYM TO PANOWIE JESTEŚCIE? - jakieś
      inicjatywy,pomysły,postulaty,projekty? Chętnie też bym się ustosunkował a może
      napisał list do prasy czy też tak tylko pogdybał. no dajcie szansę!
    • Gość: behemot Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 19.06.06, 10:18
      No ciekawe.Co się z nim stało? Powinna stanowisko zająć rzecznica UO.
      • Gość: Regina Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.chello.pl 19.06.06, 11:28
        A to nie za niski szczebel? Może sam WOJEWODA powinien się wypowiedzieć? A co
        na to BISKUP? A ci panowie bez przymiotników to kto? Lokalne kółko różańcowe?
    • Gość: logo Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:11
      Czas płynie, a w sprawie zaginionego krzyża z gmachu Collegium Minus nic się nie
      dzieje. Milczy arcybiskup i wielki kanclerz uniwersytetu, milczy rektor, milczy
      rzecznica, milczy prasa... Nic nie wiedzą, mają coś do ukrycia, wstydzą się
      czegoś, nie chcą z nikim zadzierać czy po prostu olewają sprawę? I skąd taka
      jednolitość postawy tak różnych czynników? Zmowa milczenia to czy tylko
      asekuranckie chowanie głowy w piasek? Sprawa w sumie może drobna, ale jak wiele
      daje do myślenia na temat naszych lokalnych opolskich układów i układzików!
      • Gość: Dytylius Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 11:07
        Co tam dla nich krzyż!
        • Gość: absolwentka Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.broker.com.pl 23.06.06, 19:24
          A czy Czerwona Sorbona vel UO potrzebuje symbole wiary?? Watpie...
    • Gość: ob. Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 11:15
      Myślę, że sprawa powinien zająć sie sprawdzony team sledczych dziennikarzy z
      TVN. Przy odrobinie inwencji moze się okazać, że np. Belka sprzedał go
      Portugalczykom, całej sprawie chciał przeszkodzić Wieczerzak, ale nie zdążył,
      bo służby specjalne (z inspiracji płynących z okolic Ordynackiej - tak mówi
      anonimowy funkcjonariusz) dokonały na niego zamachu i zamkneły w komórce.
      • Gość: olo Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pisania? IP: *.chello.pl 23.06.06, 11:49
        Wy tak na poważnie z tym krzyżem? No jak wam tak zależy idźcie do biskupa niech
        wyłoży kasę i go zamocujcie. W czym problem? W tym zeby znowu kościelne sprawy
        załatwiano za państwowe pieniądze? Kościół odzyskał z nawiązką swoje i nieswoje
        i niech zajmuje się swoim majątkiem jak na gospodarza przystało.
        • Gość: naukowiec Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 12:23
          Są tacy ludzie w Opolu, na których nasz uniwersytet działa jak czerwona płachta
          na byka, i którzy czepią się każdego pretekstu, żeby tylko dowalić naszej Alma
          Mater, na którą mówią - Czerwona Sorbona. Także teraz sprawa krzyża jest tylko
          pretekstem do kolejnego uderzenia w to, jak powiadają, "gniazdo komusze".
          Ludzie ci, znani ze swojego zoologicznego antykomunizmu, chcieliby poróżnić
          arcybiskupa Nossola z rektorem Nicieją i wbić klin pomiędzy funkcjonujących na
          uczelni przedstawicieli duchowieństwa a tę część kadry, która wychowała się
          w innych tradycjach światopoglądowych. W swoim zaślepieniu nie widzą, że
          Uniwersytet Opolski to nie żadna komunistyczna skamielina, ale wspaniały
          przykład harmonijnej integracji różnych tradycji politycznych
          i światopoglądowych, najlepsza wizytówka całego naszego regionu.
          Wizytówki takiej może nam pozazdrościć wiele innych ośrodków w kraju.
          • Gość: niezintegrowany do naukowca w sprawie wizytówki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 12:37
            Tak, tak, wspaniała wizytówka, zwłaszcza z takimi luminarzami jak łapówkarz
            Dolata, marksistowski filozof Kozera i były esbek Kłosiński na stanowisku
            wicedyrektora uczelnianej administracji. To ci dopiero integracja! KLękajcie narody!
            • Gość: zinegrowany Re: do niezintegrowanego IP: *.atol.com.pl 23.06.06, 14:53
              Łapówkarz Dolata na UO nie pracuje, tylko w Akademii Polonijnej w Częstochowie.
              Od kiedy bycie marksistowskim filozofem jest dyskwalifikujące? Przecież wielu
              filozofów francuskich, amerykanskich, niemieckich to marksiści i poza epizodem
              w czasach Mc Carthiego w USA, bez przeszkód funkcjonują na uniwersytetach.
              Napisz projekt ustawy zakazującej zatrudniania byłych esbeków, zbierz 500 000
              podpisów i wtedy napiętnuj.
              Oczekujesz cudu, że jakakolwiek instytucja, która ma swoje korzenie w PRL jest
              wolna od cieni przeszłości. Czyżbyś był zwolennikiem radykalnych działań
              przećwiczonych przez hunwejbinów w czasach rewolucji kulturalnej w Chinach?
              • Gość: niezintegrowany Re: do zintegrowanego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 16:34
                To,że po roku 1989 nie uchwalono w Polsce ustawy dekomunizacyjnej na wzór
                przepisów denazyfikacyjnych obowiązujących po wojnie w Niemczech czy uregulowań
                przyjętych w Czechach po aksamitnej rewolucji, to moralna tragedia, która
                jeszcze przez całe pokolenia będzie kłaść się głębokim cieniem na całym życiu
                społecznym w Polsce. Nie do wszystkiego konieczna jest jednak ustawa. Czasami
                wystarczy minimum poczucia przyzwoitości i dobrego smaku, o jakim pisał Herbert,
                by wiedzieć, że pewnych rzeczy po prostu robić się nie godzi. Jeżeli kogoś nie
                razi obecność byłego esbeka, zasłużonego w czynnym zwalczaniu opozycji, na
                eksponowanym stanowisku w państwowej placówce edukacyjno-wychowawczej, to jest
                to dla mnie przejaw daleko posuniętej aberracji moralnej, niezależnie od tego,
                czy są na to jakieś paragrafy czy nie. Ty wymowny sygnał, że placówka taka jest
                chora, a jakość jej oddziaływania wychowawczego pozostaje pod wielkim znakiem
                zapytania.

                Nie są nam potrzebne w tym zakresie żadne wzorce z komunistycznych Chin ani
                też wzorce praktykowane w czasach PRL, gdy wszystkim na siłę narzucano jeden
                obowiązujący schemat ideologiczny. Wystarczyłoby sięgnięcie do wspomnianych już
                powyżej przeze mnie doświadczeń czeskich i niemieckich.

                "Filozof" Kozera przez całe lata zatruwał umysły młodzieży akademickiej
                miazmatami zbrodniczej ideologii marksistowsko-leninowskiej, a w stanie wojennym
                opowiadał się publicznie przeciwko niezależności związków zawodowych, wysługując
                się w ten sposób władzom komunistycznym przygotowującym się do ostatecznej
                delegalizacji NSZZ "Solidarność". Jeżeli ktoś taki ma być nadal wychowawcą
                młodzieży akademickiej, to jest jakaś ponura groteska.

                Tysiąc razy wybitniejszemu filozofowi Heideggerowi do dziś wypominają jego
                krótkotrwały flirt z nazistami, będący tylko drobnym epizodem bez większego
                znaczenia w porównaniu z aktywną wieloletnią kolaboracją Kozery z władzami
                komunistycznymi. Epizod ten po wojnie bardzo zaszkodził akademickiej karierze
                Heideggera, a tymczasem Kozerze nikt nigdy nie powiedział złego słowa, a on
                sam też nigdy nie zdobył się na jakieś publiczne rozliczenie się ze swojej
                niesławnej przeszłości. Mało tego, od czasu do czasu próbuje on występować
                w lokalnych mediach w charakterze autorytetu moralnego! Jest to fakt więcej niż
                skandaliczny, zwłaszcza w zestawieniu z okolicznością, że filozof Heidegger ma
                się do "filozofa" Kozery mniej więcej tak jak muzyk do muzykanta.

                To, że na różnych uczelniach zachodnich funkcjonują rozmaici prorocy
                pseudonaukowej i zbrodniczej utopii marksistowsko-leninowskiej, nie jest dla
                mnie żadnym argumentem, tylko prostym stwierdzeniem faktu, że na Zachodzie też
                nie brakuje rozmaitych patologii. Nie uważam, aby było to zjawisko godne
                naśladowania. Przypominam, że właśnie na paryskiej Sorbonie doktoryzował się
                niegdyś osławiony Pol Pot i tam właśnie rodziły się podstawy jego ludobójczych
                koncepcji, wdrożonych później z wiadomym skutkiem w Kambodży. Jeżeli Uniwersytet
                Opolski zamierza nawiązyać do tego typu wzorców, to tylko pogratulować, ale
                w takim razie nie chrzańcie, że zerwaliście z tradycjami Czerwonej Sorbony!
                • Gość: behemot Re: do zintegrowanego IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 24.06.06, 01:31
                  Znakomity tekst niezintegrowanego.Zwłaszcza o "filozofie" Kozerze.A już
                  myślałem, że moje pisanie o czerwonej Sorbonie to głos wołającego na puszczy.
                • Gość: zintegrowany Re: do niezintegrowanego IP: *.atol.com.pl 24.06.06, 14:39
                  Również sądzę, że źle się stało, że nie było dekomunizacji. Nie znam przypadku,
                  żeby zwolniono jakiegokolwiek marksistę z uniwersytetów w Polsce. Czołowy
                  ideolog nieboszczki partii został nawet ministrem edukacji w III RP.
                  Jeśli Ciebie razi obecność esbeka na Uo, to podejmij działania, żeby
                  odpowiednią ustawę dekomunizacyjną w IVRP uchwalić, a nie nawołuj do bezprawia.

                  Doświadczenia czeskie nie są wcale jednoznacznie pozytywne, bo nie postawiono
                  przed sądem wielu komunistycznych zbrodniarzy, a lustracja na uczelniach była
                  przedmiotem krytyki, że stala się narzedziem upolitycznienia nauki i była
                  powieleniem metod komunistycznych (bez uzasadnienia zwalniano często
                  niewygodnych profesorów). Więcej na ten temat w: Krassimir Kanev
                  Morton Sklar, Decommunization: A New Threat to Scientific and Academic Freedom
                  in Central and Eastern Europe (Nowe zagrożenie dla naukowej i akademickiej
                  wolności w Europie Środkowej i Wschodniej, Waszygton 1995.
                  Mogę podać długą liste nazwisk profesorów UW, UJ, UAM, UWr - autorów publikacji
                  nt. marksizmu czy leninizmu. Wielu z nich to uznane autorytety w nauce
                  polskiej. Poza tym Talcott Parsons określił system teoretyczny Marksa jako
                  kopernikański przełom w naukach społecznych.
                  Musiałbyś udowodnić, ze napiętnowany przez ciebie profesor głosił miazmaty
                  ideologii, a nie wykładał teorię Marksa.
                  Heidegger jako członek NSDAP został rektorem uniwersytetu we Fryburgu, a w
                  mowie inauguracyjnej poparł reżim hitlerowski. Na krótko, decyzja francuskich
                  władz okupacyjnych został pozbawiony przywilejów emerytowanego profesora, które
                  przwrócono mu w 1951 r. i do 1967 r. wykładał na uniwersytetach m.in. we
                  Francji i Grecji, a w 1959 został honorowym obywatelem miasta Messkirch.

                  No własnie, na Sorbonie doktoryzował się Pol Pot, ale nikomu nie przyjdzie do
                  głowy mówić o tej szcownej uczelni, że jest czerwona, zbrodnicza, komunistyczna.

                  To, że na zachodnich uczelniach wykładają marksiści świadczy o tym, ze uczelnie
                  te respektują zasadę wolności w nauce i tyle. Nie utożsamiaj marksizmu z
                  ideologia komunistyczną - to nie to samo.
                  Może wskażesz mi uczelnię w PRL, na której nie byłoby czerwonej profesury. WSP
                  przynajmniej przyjmowało do pracy wyrzuconych z Uniwersytetu Wrocławskiego czy
                  Warszawskiego naukowców.
                • Gość: matadore Re: do zintegrowanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.06, 00:28
                  Dziwi mnie troche dyskusja o Kozerze, zarzuty ze jest byl marksistą, dla mnie
                  najwieksza jego wadą jest to, ze przestał być marksistą, gdy przestało się to
                  opłacać. Swego czasu namaszczony przez JM Rektora chodził nawet po instytutach
                  i opowiadal, ze trzeba wracac (wchodzić) do Europy!!!
                  Do panów Kozery, Kłosińskiego i Dolaty dodałbym jeszcze chorego z nienawisci do
                  wszystkiego co polskie Kamuselle.
              • Gość: logo Re: do zintegrowanej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 16:58
                A jednak ktoś z przedstawicieli UO zabrał w końcu głos w przypomnianej przeze
                mnie sprawie! W końcu odezwała się zintegrowana z tą uczelnią pani rzecznik - na
                razie anonimowo i nie bardzo na temat, ale dobre i to. Z tego jak zgrabnie
                ominęła temat krzyża wnioskuję, że ma zakaz wypowiadania się na temat krzyża.
              • Gość: brekekeks Re: do niezintegrowanego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 01:09
                do zintegrowanego; ja na ten przykład jestem zwolennikiem rozwiązań
                radykalnych. Podobnie postępuje się z wściekłymi psami czy lisami: muszą być
                zlikwidowane. To wielka szkoda dla całego świata, że marksistowscy uczeni
                wykładają na uniwersytetach i zatruwają umysły młodych ludzi. Jeśliby ode mnie
                zależało to bym ich zgromadził wszystkich na jakiejś bezludnej wyspie gdzieby
                mogli przećwiczyć na sobie swoje marksistowkie brednie. Jakby przeżyli jeden
                cały rok o własnych siłach to bym im pozwolił napisać pamiętniki ale nic
                więcej. Takich darmozjadów jeszcze dzisiaj musimy tuczyć na opolskim
                uniwersytecie? Nie wiedziałem.
                • Gość: olo Re: do niezintegrowanego IP: *.chello.pl 24.06.06, 13:14
                  Zapisz się do NDSAP, zrobisz karierę!
                  • Gość: mucha Re: do Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 09:46
                    Ty pewnie robiłes karierę w PZPR - takiej samej organizacji przestępczej jak NSDAP.
                    • Gość: olo Re: do Ola IP: *.chello.pl 25.06.06, 10:09
                      Liczą się czyny nie słowa. Nie masz na to zadnych dowodów. W PZPR nie byłem.
                      Razi mnie to mielenie wielkimi słowami. Gdyby takie dyskusje odbywały się po I
                      wojnie światowej to do dziś nie powstałaby II RP.
                      • Gość: mucha Re: do Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 10:22
                        Wtedy też dyskutowano i spierano się, a dyskusje były jeszcze ostrzejsze.
                        Tragedia polega na tym, że u nas od siedemnastu lat tylko się dyskutuje, a wtedy
                        czynnie wzięto sie za usuwanie reliktów obcego panowania. Zburzono nawet cerkiew
                        na placu Saskim, żeby nie przypominała moskiewskich rządów. Dzisiaj rozmaite
                        pięknoduchy zaraz podniosłyby krzyk, że tak się nie godzi, że to nietolerancja,
                        ciemnogród, polowania na czarownice itp.
                        • Gość: go.śc Re: do Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 10:35
                          Pałac Kultury i Nauki im. J. Stalina stał jak stoi, a ile krzyku i awantur robią
                          komuchy i ich sympatycy przy każdej próbie zmiany nazwy osiedla i ulicy, jak u
                          nas z ZWMem!
                          • Gość: Kuba Re: do Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 12:58
                            Go,ściu ja sam nie jestem komuchem ani ich sympatykiem. Jestem zaś
                            przeciwnikiem zmiany nazw ulic. Jest to spowodowane tym, że nie stać mnie na
                            wymianę prawka, dowodu osobistego i wielu, wielu innych dokumentów. Zmiana nazwy
                            ulicy to olbrzymie koszty dla zwykłych obywateli jak i dla miasta.

                            PS
                            Czyżbyś należał do tych ludzi którzy wszędzie widzą działalność komuchów (tak
                            jak np. "absolwentka” –czytelniczka tego forum)? Jeżeli tak to musze Cię
                            zmartwić. Jest to choroba psychiczna zwana z łaciny querulatoria.


                            • Gość: mucha Re: do Kuby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:27
                              A nie przyszło Ci czasem do głowy, że liczą się nie tylko wartości materialne
                              i że czasem warto jest poświęcić trochę kasy, żeby żyć godnie i nie wstydzić
                              sie przed światem? Bydlętom wystarcza żłób, ale człowiek powinien mieć nieco
                              szersze spojrzenie. Piłsudski powiedział kiedyś, że Polacy chcieliby mieć
                              niepodległość za trzy grosze i dwie krople krwi. To było chyba o takich jak TY.
                              A przy okazji - to z jakim Kubą mamy tutaj przyjemność? Pytam, by widywałem już
                              na tym forum wypowiedzi sygnowane takim nickiem, ale utrzymane w zupełnie innym
                              duchu. Nagła zmiana poglądów czy małe qui pro quo?
                              • Gość: Kuba Re: do muchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:57
                                Wytłumacz to matce, która ma trójkę dzieci i musi przeżyć do pierwszego.
                                Wytłumacz to emerytce która ciężko pracowała przez 40 lat i dziś musi wybrać czy
                                kupić jedzenie czy lekarstwa. Myślisz, że polskie nazwy ulic interesują Anglika,
                                Niemca, Francuza. Oni zajęci są o wiele ważniejszymi sprawami. Zajmują się
                                gospodarką. Niech nasze władzę zajmą się w końcu tworzeniem nowych miejsc pracy,
                                a nie głosowaniem czy zmienić nazwę ulicy czy nie.
                                • Gość: mucha Re: do Kuby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 14:39
                                  Po I wojnie światowej żyło się ludziom w Polsce dużo gorzej niż obecnie, ale nie
                                  są mi znane żadne przypadki pozostawienia z tego tylko powodu uwłaczających
                                  godności narodowej nazw placów, ulic itp., nadanych dawniej ku czci zaborców.
                                  Doświadczenia różnych krajów uczą, że wraz ze wzrostem zamożności społeczeństw
                                  spada zainteresowanie dla wartości niematerialnych na rzecz wartości związanych
                                  bezpośrednio z konsumpcją. Honor i poczucie godności spadają w cenie w
                                  porównaniu z kiełbasą. I tak to chyba jest w naszym przypadku.

                                  PS
                                  Nie odpowiedziałeś na zadane przeze mnie pytanie, ale z tego co piszesz
                                  wnioskuję, że nie należy kojarzyć twojego nicku z innymi tak samo sygnowanymi
                                  wypowiedziami na tym forum.
                                  • Gość: Kuba Re: do Muchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 16:06
                                    Nie porównuj czasów Polski przedwojennej do dzisiejszych. Bo to są dwa różne
                                    światy. Wtedy nie żyło się w takim tempie jak dzisiaj. Wtedy nie było tak wielu
                                    dokumentów (kto mi zapłaci za czas jaki musze poświęcić w staniu w kolejce
                                    podczas wyrabiania nowych dokumentów). Wtedy musiano odbudowywać Polskę od
                                    podstaw (bo w latach I wojny światowej przez ziemie polskie przebiegała linia
                                    frontu, a przed wybuchem wojny ziemie poszczególnych zaborów funkcjonowały w
                                    trzech różnych systemach gospodarczych państw zaborczych) dlatego zmiany ulic
                                    dokonywano znacznie łatwiej niż robi się to dzisiaj. Dziś zmiana nazw ulic nie
                                    jest koniecznością (na początku istnienia II RP brzmiały one albo po niemiecku
                                    albo po rosyjsku dlatego zmianę nazw ulic dokonywano z taką zaciekłością) bo
                                    każdy Polak rozumie nazwę ulicy. Pisałaś, że "honor i poczucie godności spadają
                                    w cenie w porównaniu z kiełbasą". Jest jeden sposób na przywrócenie honoru i
                                    poczucia godności. Nowe miejsca pracy. Jeszcze raz powtórzę, sprawa tworzenia
                                    nowych miejsc pracy jest o wiele ważniejsza niż sprawa zmiany nazwy ulic. Więc
                                    nie traćmy czasu na głupie gadanie, że zmiana nazw ulic przywróci honor i
                                    poczucie godności. Bo te zabiegi kosmetyczne w Polsce nie są potrzebne.
                                    Potrzebna jest dobra praca i płaca.
                                    • Gość: mucha Re: do Kuba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 17:55
                                      A czy ja napisałem, że gospodarka się nie liczy i że nie należy tworzyć nowych
                                      miejsc pracy? Stosując znaną metodę Korwina-Mikke mógłbym ci odpisać, że zmiany
                                      nazw ulic i placów to też dobra rzecz dla gospodarki, bo iluś tam ludzi dostanie
                                      dodatkową pracę i można będzie np. zatrudnić bezrobotnych do produkcji i
                                      rozwieszania tabliczek z nowymi nazwami. Nie będę jednak robić sobie jaj z
                                      poważnego człowieka, jakim zakładam, że jesteś i odpiszę ci inaczej. Gospodarka
                                      jest ważną ale nie jedyną dziedziną społecznej aktywności i nigdy w żadnym kraju
                                      nie było tak, żeby ludzie zajmowali się tylko i wyłącznie gospodarką. Idąc twoim
                                      tokiem rozumowania należałoby np. zlikwidować wszystkie ministerstwa oprócz
                                      jednego ministerstwa gospodarki. A co z kulturą, oświatą, nauką czy chociażby
                                      sportem? Co z propagowaniem zdrowych postaw obywatelskich i poczucia
                                      odpowiedzialności za dobro publiczne, a m.in. z tego punktu widzenia ważną
                                      sprawą jest nazewnictwo naszych ulic (potrzebne są pozytywne wzorce do
                                      naśladowania)? Dlaczego Polacy, w przeciwieństwie do innych, dumnych ze swojej
                                      przeszłości narodów, mają olewać własną historię? Zaczyna się od olewania
                                      historii i tradycji, a potem olewa się już totalnie wszystko, włącznie z
                                      gospodarką, i każdy pilnuje tylko własnego czubka nosa. Życie społeczne trzeba
                                      traktować w sposób integralny, a nie wybiórczy, bo inaczej wszystko stopniowo
                                      się degeneruje. Dlaczego przywiązujemy taką wielką uwagę np. do osiągnięć
                                      sportowych i dlaczego tyle emocji w całym świecie wzbudza choćby mundial? Bo
                                      wszędzie ludzie chcą być dumni ze swojego kraju i swojego narodu, nawet jeśli
                                      nie wynikają z tego żadne konkretne korzyści materialne. Jeżeli dumy takiej
                                      brakuje, jeżeli zaczynamy olewać swój kraj, swoją historię it., to zaczyna psuć
                                      się wszystko. I dokładnie o to samo chodzi w sprawie, o której tutaj
                                      dyskutujemy.
                                • Gość: brekekeks Re: do muchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:10
                                  zwłszcza trudno wytłumaczyć emerytce walczącej outralanie władzy ludowej za co
                                  dzisiaj w demokratycznej Polsce bierze 4 tysiace pln
                            • Gość: brekekeks Re: do Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:08
                              ciekawe dlaczego nie ma już Adolf Hitler Platz, na drugi dzień zmienili jak
                              tylko Nioemcy wyszli a jaka wtedy bieda była
                  • Gość: brekekeks Re: do niezintegrowanego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:05
                    A gdzie zapisują? Bardzo mi zależy na karierze. Może być PZPR ostatecznie, też
                    dawała dobrą odskocznię. Trochę trzeba było się ześwinić ale to nie boli. Temu
                    trzeba było czapę, tamtego na białe niedżwiedzie, innemu wilczy bilet albo
                    kartki się nie przydzieliło. Oj to były czasy
          • Gość: krogulec czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 18:32
            W nawiązaniu do tego co napisał "naukowiec" myślę sobie, że ten czerwono-czarny
            sojusz na UO to faktycznie ewenement w skali ogólnopolskiej. Nie wiem tylko czy
            jest to dla nas powód do dumy czy odwrotnie. I jak tu się dziwić w tym kontekście
            "integracyjnym", że pewien opolski hierarcha kościelny jest takim wrogiem
            lustracji?!
            • Gość: zniesmaczony Re: czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:47
              Jaki to ładny eufemizm ta "integracja"! Czerwono-czarne kółko wzajemnej
              adoracji, Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek... Rzygać się chce!
              • Gość: szperacz Re: czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 00:35
                Przeglądając jeden z archiwalnych wątków tego forum natrafiłem na taką oto
                wypowiedż jednego z gości:



                prof. dr hab. Lis Michał - Profesor zw. Miejsce zatrudnienia:
                Wydział Historyczno-Pedagogiczny - Instytut Historii
                Międzyinstytutowa Katedra Współczesnych Dziejów Śląska Opolskiego

                prof. dr hab. Lis Michał - Kierownik Katedry Miejsce zatrudnienia:
                Wydział Historyczno-Pedagogiczny - Instytut Nauk Społecznych
                Międzywydziałowa Katedra Badań Współczesnych Problemów Śląska

                Czy to rodzina?
                dr Lis Marek - Zleceniobiorca Miejsce zatrudnienia:
                Wydział Historyczno-Pedagogiczny - Instytut Nauk Społecznych
                Katedra Komunikacji Społecznej i Dziennikarstwa

                dr Lis Marek Ks. - Adiunkt Miejsce zatrudnienia:
                Wydział Teologiczny - Katedra Homilektyki i Środków Przekazu Wiary



                Od siebie dodam, że ks. dr Marek Lis jest synem prof. Michała Lisa, starego
                komucha spod znaku PRON, aktywnego kolaboranta z czasów stanu wojennego, którego
                poglądy na historię i stosowana metodologia nie zmieniły się zbytnio od czasów
                komunistycznych. Bardzo ciekawy przyczynek do dyskusji nad tematem "integracji"
                światopoglądowej i nepotyzmu na UO!
                • Gość: Artur Re: czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 00:49
                  Panie Zbigniewie Bereszycki już nie wie Pan jak dokuczyć UO? Staje się Pan
                  nudny. Myśli Pan, że internauci nie wiedzą, że jest Pan autorem tych postów.
                  Niech się Pan zajmie czymś pożytecznym, bo już o Panu chodzą legendy, że SB za
                  mocno Pana pałką uderzyła po głowie.
                  • Gość: Artur Re: czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 00:53
                    Panie Zbigniewie Bereszyński już nie wie Pan jak dokuczyć UO? Staje się Pan
                    nudny. Myśli Pan, że internauci nie wiedzą, że jest Pan autorem tych postów.
                    Niech się Pan zajmie czymś pożytecznym, bo już o Panu chodzą legendy, że SB za
                    mocno Pana pałką uderzyła po głowie.
                    • Gość: szperacz Re: czerwone i czarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 01:17
                      Pudło Panie Artur! Strzelaj Pan dalej.
                    • Gość: Z. Bereszyński Re: do p. Artura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 00:13
                      Drogi Arturze, znany mi skądinąd także jako Kacper,

                      Rozumiem, że niektórzy ludzie mają lepsze samopoczucie mówiąc sobie, że tylko
                      jeden Bereszyński, stuknięty za mocno pałką w głowę przez SB, dostrzega jakieś
                      przejawy patologii w środowisku UO i samotnie próbuje walczyć z tymi urojonymi
                      przez siebie przejawami patologii niczym Don Kichot z wiatrakami. Muszę jednak
                      Pana rozczarować. Osób o takim jak ja lub zbliżonym spojrzeniu jest dużo więcej
                      – także na tym forum. Nie brakuje ich również w środowisku UO.

                      Na pociechę dodam, że osobom krytykującym negatywne zjawiska w życiu UO nie
                      chodzi wcale o dokuczanie Uniwersytetowi, ale przeciwnie – o oczyszczenie jego
                      wizerunku z widocznych nawet z daleka brudów, tak by uczelnia ta naprawdę stała
                      się chlubą naszego miasta i regionu.

                      I jeszcze jedno – prawdziwa cnota krytyk się nie boi!

                      Pozdrawiam, życząc powodzenia w zaczynającym się właśnie nowym tygodniu

                      Zbigniew Bereszyński
                      • Gość: Artur Re: do p. Z. Bereszyckiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 10:42
                        Pomylił mnie pan z kimś, nie szkodzi. Skoro prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
                        coś panu powiem od serca. Prowadzę własny zakład. Na co dzień mam kontakt z
                        wieloma ludźmi. Spośród 95% ludzi jakich w przeciągu dwóch lat poznałem jest
                        pan dla nich wygasłą już gwiazdą. Gwiazdą która swoim pełnym blaskiem świeciła w
                        latach komunizmu. Gwiazdą która teraz, wraz ze swoją garstką przyjaciół, szuka
                        swojego blasku krytykując i twierdząc, że chce pan aby uczelnia stała się chlubą
                        naszego miasta i regionu. Co pan jednak zrobił po 1989 roku dla samego miasta
                        Opola. Kiedy jestem w Opolu widzę wspaniały budynek m.in. Collegium Maius,
                        zadowoloną młodzież, że może studiować w Opolu. Dzieła rektora widoczne są na
                        każdym kroku, a UO zaczyna osiągać coraz większe sukcesy (Newsweek 21/2006 s. 94
                        -opinia pracodawców). Żeby zobaczyć pana dzieła musze je szukać. To że pisze
                        Pan o np. SB lub komuchach (chwała za to Panu, bo też nienawidzę tych ludzi)
                        wyśle pan jakąś petycje do gazety, w porównaniu do działań S. Nicieji jest
                        niczym. Jak panu uda się założyć Uniwersytet, przystosuje pan wiele
                        zniszczonych budynków dla potrzeb studentów i etc., -pogadamy wtedy. Pewnie
                        zdaje pan sobie sprawę z tego, że Szymborska również chwaliła (i to jak) władze
                        komunistyczne. W takim razie władze dzisiejszej RP powinny jej przez to odebrać
                        nagrodę Nobla? Już na koniec. Niech pan sobie zapamięta, że krytykować potrafią
                        nawet dzieci w przedszkolu. Zrobić coś dla miasta to już jest sztuka.

                        Ja również pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.

                        Artur
                        • Gość: Artur Re: do p. Z. Bereszyńskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 10:43
                          Pomylił mnie pan z kimś, nie szkodzi. Skoro prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
                          coś panu powiem od serca. Prowadzę własny zakład. Na co dzień mam kontakt z
                          wieloma ludźmi. Spośród 95% ludzi jakich w przeciągu dwóch lat poznałem jest
                          pan dla nich wygasłą już gwiazdą. Gwiazdą która swoim pełnym blaskiem świeciła w
                          latach komunizmu. Gwiazdą która teraz, wraz ze swoją garstką przyjaciół, szuka
                          swojego blasku krytykując i twierdząc, że chce pan aby uczelnia stała się chlubą
                          naszego miasta i regionu. Co pan jednak zrobił po 1989 roku dla samego miasta
                          Opola. Kiedy jestem w Opolu widzę wspaniały budynek m.in. Collegium Maius,
                          zadowoloną młodzież, że może studiować w Opolu. Dzieła rektora widoczne są na
                          każdym kroku, a UO zaczyna osiągać coraz większe sukcesy (Newsweek 21/2006 s. 94
                          -opinia pracodawców). Żeby zobaczyć pana dzieła musze je szukać. To że pisze
                          Pan o np. SB lub komuchach (chwała za to Panu, bo też nienawidzę tych ludzi)
                          wyśle pan jakąś petycje do gazety, w porównaniu do działań S. Nicieji jest
                          niczym. Jak panu uda się założyć Uniwersytet, przystosuje pan wiele
                          zniszczonych budynków dla potrzeb studentów i etc., pogadamy wtedy. Pewnie
                          zdaje pan sobie sprawę z tego, że Szymborska również chwaliła (i to jak) władze
                          komunistyczne. W takim razie władze dzisiejszej RP powinny jej przez to odebrać
                          nagrodę Nobla? Już na koniec. Niech pan sobie zapamięta, że krytykować potrafią
                          nawet dzieci w przedszkolu. Zrobić coś dla miasta to już jest sztuka.

                          Ja również pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.

                          Artur
                          • Gość: Z. Bereszyński Re: do p. Artura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 12:16
                            Drogi Panie Arturze,

                            Jeżeli pomyliłem Pana z inną osobą, to bardzo przepraszam. Dziękuję za słowa
                            krytyki, bo jak sądzę wypowiada je Pan w dobrej wierze, a jeśli krytyka ta jest
                            niezupełnie trafna, to tłumaczę to sobie Pańskim niedoinformowaniem, a nie złą
                            wolą.

                            Nie chciałbym tutaj reklamować swojego dorobku, bo w przeciwieństwie do
                            niektórych innych osób nigdy nie przywiązywałem szczególnej wagi do autoreklamy.
                            Wypowiedział Pan jednak pewne rozmijające się z faktami opinie (jak sądzę,
                            w dobrej wierze), w związku z czym czuję się zmuszony do udzielenia Panu pewnych
                            wyjaśnień.

                            Nie ma Pan racji sprowadzając mój dorobek z lat ostatnich to takich czy innych
                            wystąpień prasowych oraz pisania o SB i komuchach. To zaledwie margines mojej
                            aktualnej działalności - najłatwiej może widoczny ze wszystkiego, ale jednak
                            margines. Za dużo ważniejsze elementy mojego najnowszego dorobku uważam poważne
                            prace naukowe, jakie ukazały się w renomowanych periodykach naukowych, także o
                            zasięgu międzynarodowym. Oczywiście może Pan o tym nie wiedzieć, bo tego typu
                            periodyki czytywane są tylko przez specjalistów. Rzecz jest jednak łatwa do
                            sprawdzenia, a w razie zainteresowania z Pańskiej strony służę nawet odbitkami.
                            Biorąc pod uwagę liczbę tych publikacji oraz fakt, gdzie się one ukazały, sądzę,
                            że nie mam powodu do wpadania w żadne kompleksy w stosunku do sporej części osób
                            funkcjonujących w opolskim środowisku naukowym. Jestem bodaj jedyną osobą na
                            terenie Opola, która ma swoim dorobku poważne publikacje naukowe z tak odległych
                            dziedzin wiedzy jak historia oraz chemia i fizyka teoretyczna. Sadzę, że swoimi
                            pracami na tematy historyczne przysłużyłem się jakoś swojemu miastu i regionowi,
                            których dzieje stały się dzięki temu lepiej znane (oczywiście niekoniecznie są
                            to tematy na pierwsze strony gazet, ale w nauce obowiązują inne kryteria
                            ważności). M. in. sprostowałem parę błędów, jakie przez kilkadziesiąt uchodziły
                            uwadze badaczy o tasiemcowych niekiedy tytułach naukowych. Udało mi się też
                            odkryć w tzw. terenie kilka nieznanych wcześniej obiektów zabytkowych, które
                            dzięki temu mogą być otoczone odpowiednią ochroną prawną ( np. krzyż pojednana
                            w Nasiedlu czy grodziska w Białowieży i Gnojnej).

                            Pisząc swoją książkę o historii rewolucji "S" na Opolszczyźnie wyręczyłem
                            w tym zakresie całe niemal opolskie środowisko naukowe. Inny tom tej samej,
                            przygotowywanej obecnie do druku książki to obszerna historia Opola i regionu
                            opolskiego, uwzględniająca aktualny stan wiedzy w tym zakresie. Myślę, że w ten
                            sposób też oddam jakąś przysługę swojemu miastu. W normalnych warunkach tego
                            typu prace pisane są za ciężkie pieniądze przez całe zespoły badaczy. Ja
                            pracowałem sam, bez żadnych opiekunów i sponsorów i za własne pieniądze. Myślę,
                            że jest to jakieś osiągnięcie, którego nie muszę się wstydzić.

                            Nie chcę umniejszać niczyjego pozytywnego dorobku (co nie znaczy, by nie wolno
                            mi było krytykować pewnych negatywów). Sądzę jednak, że dużo łatwiej jest
                            odnosić spektakularne sukcesy mając do dyspozycji państwowe pieniądze, hojnych
                            sponsorów i mnóstwo współpracowników. Mnie taka komfortowa sytuacja nie była
                            dana, a mimo to udało mi się coś zrobić.

                            Jeszcze raz pozdrawiam i życzę powodzenia

                            Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: Artur Re: do p. Z. Bereszyńskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 14:13
                              Dziękuje za odpowiedź. Musi pan jednak przyznać, że dzisiejszy rektor na samym
                              początku swojej działalności też nie miał "komfortowej sytuacji". Sam musiał do
                              niej dojść.

                              Ja również życzę powodzenia i miłego dnia

                              Artur
                  • Gość: czytajacy krzyż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 16:47
                    Krzyż - temat zastępczy. autor artykułu niech się weźmie za robotę i zrobi
                    wreszcie habilitację, bo z tym jakoś kiepsko, a jak przyjdzie czas rotacji i nie
                    będzie habilitacji, to będzie krzyk, że go rotują za poglądy.
                    • Gość: niedouczony Re: krzyż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 17:12
                      Gość portalu: czytajacy napisał(a):

                      > Krzyż - temat zastępczy. autor artykułu niech się weźmie za robotę i zrobi
                      > wreszcie habilitację, bo z tym jakoś kiepsko, a jak przyjdzie czas rotacji i
                      nie> będzie habilitacji, to będzie krzyk, że go rotują za poglądy.


                      Po przeczytaniu tego postu przypomniało mi się takie hasło: "Pisarze do pióra,
                      studenci do nauki!". Chodzi mi to od wczoraj po głowie, ale nijak nie mogę
                      zajarzyć, z jakich czasów to hasło pochodzi i kto z nim występował. Może ktoś
                      mnie oświeci?
                      • Gość: korepetytor Re: pomoc dla niedouczonego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 17:20
                        BYło jeszcze takie hasło: 'Syjoniści do Syjamu!" To z tych samych czasów. Widać
                        nie ginie tradycja w narodzie! No, może nie w całym narodzie i nie na każdej
                        uczelni... na szczęście....
                        • Gość: niedouczony Re: pomoc dla niedouczonego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 22:44
                          nic się nie zmienia. jak się komuś u nas w kraju radzi, żeby się zabrał do
                          roboty, to się obraża i wyciąga stare hasła, albo wyzywa od komuchów. mniej
                          ideologii, więcej pracy! jak autor nie zrobi habilitacji i wyleci za nieróbstwo,
                          to powie, że wyleciał za krzyż. Do mielenia ozorem jest ci u nas wielu, tylko
                          nie ma komu zakasać rękawów. Więc nie gadajcie, że poziom naukowy na UO niski,
                          bo jak kogoś zwalniają, bo się nie sprawdza, to w internecie świat się wali i
                          gromy się sypią, że krzywdzą człowieka. Rzygać się chce od tej politycznej plewy
                          i obłudy na każdym kroku.
                          • Gość: guru Re: pomoc dla niedouczonego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 22:50
                            nie obchodzi mnie, czy syjonista pojedzie do Syjonu, czy nie, jak ma za co, to
                            niech jedzie. A co w tym złego, że jak ktoś pracuje na uczelni, to się go
                            powinno gonić do nauki? Za to bierze niezłą forsę! niech się zajmie tym, za co
                            mu płacą, a nie szuka dziury w całym.
                            • Gość: brekekeks Re: pomoc dla niedouczonego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 01:51
                              DO SYJAMU!!!
                • Gość: absolwentka Re: czerwone i czarne IP: *.broker.com.pl 24.06.06, 14:50
                  Czyli jednak Czerwona Sorbona??
                • Gość: matadore Re: czerwone i czarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.06, 00:43
                  Sczęśliwe te matki, które córy powiły:) Te będzie trudno odnależć po nazwisku!
                  Lisy to tylko wierzchołek góry!
          • Gość: brekekeks Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.06, 01:01
            do naukowca; no dobra ale co w tej współpracy przeszkadzał zabytkowy krzyż?
          • Gość: Towiański Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 09:11
            Jedynym walorem uniwersytetu jest piekielny nepotyzm sam rektor nie moze
            walczyć o klarownosć układów gdzie związki zawodowe itd...
        • Gość: tolo Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 12:29
          Tolo do Ola: No właśnie, dlaczego sam nie weźmiesz się do jakiejś konkretnej
          roboty, tylko trzaskasz po klawiaturze, chociaż nie masz nic sensownego do
          powiedzenia? Żelazną zasadą przy wszelkich remontach obiektów zabytkowych jest
          poszanowanie integralnie traktowanej zabytkowej substancji danego obiektu,
          a obowiązek respektowania tej zasady spada na aktualnego użytkownika obiektu
          a nie na kogoś innego. Nie odwracaj więc kota ogonem i nie uprawiaj taniej
          demagogii.
          • Gość: savonarola Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 17:51
            Czekam na eksplozje spowodowaną nepotyzmem tej placówki!

            co na to wolna prasa...
            • Gość: joland Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:45
              wolna prasa ma to w dupie
              • Gość: Dytylius Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 08:52
                Jeszcze doczekamy czystki w mediach daj Boże i PISIE!
                • b_z_i_k Niciejowa - czerwona sorbona - kontra KRZYŻ c.d. 25.06.06, 15:29
                  Opolscy masoni,
                  muszą przecież ciągle w czymś mieszać !
                  Jak szatan pod kotłem. :-)
                  Coś paskudzić.
                  A walka z Krzyżem - to ich podstawowe zajęcie .
                  No co, nie czytaliście...?
                  • Gość: wolnomularz Re: Niciejowa - czerwona sorbona - kontra KRZYŻ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 16:11
                    My, wolnomularze opolscy, mamy popierać Czerwoną Sorbonę i ten czerwono-czarny
                    sojusz w jej murach? Nigdy w życiu! Nie dajcie się nabierać prowokatorom spod
                    znaku PZPR!
                    • Gość: wolny Re: ciemnota kontra nowoczesność IP: *.chello.pl 26.06.06, 08:56
                      Dość wydziałów teologicznych na koszt państwa. Kościół stać na kształcenie
                      swoich pracowników za własne pieniądze. Czy uważacie państwo produkujące
                      teologów tak jak w średniowieczu za nowoczesne? KPINA.
                      • Gość: bez dogmatu Re: ciemnota kontra nowoczesność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 09:19
                        Jeżeli zlikwidujesz wydział teologiczny na UO to możesz spokojnie zapomnieć o
                        uniwersyteckim statusie tej uczelni. Gdyby nie bp Nossol z opolską filią KUL, to
                        opolska WSP nigdy nie doczekałaby się nobilitacji do rangi uniwersytetu. Inna
                        sprawa to to, czy UO naprawdę został zbudowany na zdrowych fundamentach i czy
                        przypadkiem KOściół nazbyt pochopnie (w sposób bezwarunkowy) nie udzielił
                        swojego bogosławieństwa dla nienaruszonych układów z czasów PRL.
                        • Gość: monika Re: do bez dogmatu IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 10:40
                          Rzeczywiście uniwersytet powstał dzięki wsparciu arcybiskupa Nossola i Ojca św.
                          Jana Pawła II. O jakich nienaruszonych układach piszesz? Prorektorami są osoby,
                          które habilitacje zrobiły w I połowie lat 90. na UWr i na Politechnice
                          Warszawskiej; podobnie niektórzy dziekani. Zresztą nie wszyscy wywodzą się z
                          dawnej WSP. Wejdż na stronę "władze UO" i wykaż, że jest to nienaruszony układ
                          od czasów PRL. Przestań robić insynuacje, że są "niezdrowe fundamenty", tylko
                          konkretnie uzasadnij swoje wątpliwości.
                          • Gość: behemot Kto ma linka... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 10:51
                            ewentualnie poda mi numer NTO w którym dr Z. Bitka zamieścił swój artykuł o
                            uniwerku? Z góry dziękuję.
                            • Gość: monika Re: Kto ma linka... IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 11:18
                              Behemocie, mogłabym Ci podać dane bibliograficzne, ale nie mam zamiaru
                              upowszechniać artykułu wskazującego na brak lojalności w stosunku do
                              instytucji, której autor jest pracownikiem. Jest to dla mnie kuriozalne, ze
                              pisze się do gazet zamiast napisać do rektora czy senatu lub wystąpić na forum
                              dyskusyjnym na UO.
                              Nie znam przypadku, aby pracownicy dyskutowali na temat problemów swojej firmy
                              z jej władzami na łamach gazet. Dlatego ignoruję tę publikację.
                              Pozdrawiam
                              • Gość: behemot Re: Kto ma linka... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 11:49
                                Zatkało mnie!Mało powiedziane zakorkowało, bezdech, brak tlenu, ach tuszę te
                                upały.Pomijajac kwestie Twojego stosunku do lojalności, autora, krytycznej oceny
                                dzieła, to gdy belfer do belfra zwraca się o dokument żródłowy, czy adres
                                bibliograficzny, to na całym świecie taką pomoc uzyskuje.Być może opatrzoną
                                komentarzem lub nie.Tem bardziej, że artykuł ukazał się w gazecie w
                                kilkudziesięciotysięcznym nakładzie i prędzej czy pózniej kto chce do niego
                                dotrze.Lepiej było milczeć.A tak udatnie wpisałaś się w mentalnosc czerwonej
                                Sorbony.
                                • Gość: monika Re: Kto ma linka... IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 12:07
                                  To właśnie w PRL "rozrabiało się" w taki sposób niepożądne osoby. Pisało sie do
                                  gazet, często sami dziennikarze pisali listy oburzonych czytelników, by potem
                                  odpowiednie gremia partyjne zajęły się napiętnowaną instytucją, co skutkowało
                                  zwolnieniem osób, którym przypisano odpowiedzialność.
                                  Uważam, że lojalność w stosunku zarówno do osób, jak i instytucji polega na
                                  tym, że otwarcie mówię o tym, co mi się nie podoba, co nalezy zmienić (np. w
                                  instytucji) tym, którzy maja władzę i mogą to zmienić, a nie lecę z tym do
                                  gazet.
                                  Niestety, praktyki rodem z PRL tak wpisały się w akceptowane sposoby działania,
                                  że nawet nie dostrzega się ich niestosowności.
                                  O.K. informację ci prześlę na maila, jak tylko będę miała dostęp do moich
                                  materiałów. Jednak pozwól mi na to, iż właśnie dlatego, że artykuł ten można
                                  znaleźć w bibliotece, to nie będę tego ułatwiaćna forum. Nie jest to przecież
                                  raport Światły :-).
                                  • Gość: behemot Re: Kto ma linka... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 12:50
                                    Dziad o chlebie Baba o wodzie.Golono,strzyżono.Nie interesuje mnie Twa egzegeza
                                    Bitkowego tekstu, a raczej szlaban informacyjny, lubo prohibit na Bitkę, cytuję :
                                    "Jednak pozwól mi na to, iż właśnie dlatego, że artykuł ten można
                                    > znaleźć w bibliotece, to nie będę tego ułatwiać na forum."
                                    • Gość: monika Re: Kto ma linka... IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 13:45
                                      Gdzie tamoja egzegeza? Przecież nie odniosłam się do tego tekstu, tylko
                                      zażartowałam, że nie zawiera sensacji, które należałoby upowszechniać.
                                      Odniosłam się do Twojego stwierdzenia, że "udatnie wpisuję się w mentalnosc
                                      czerwonej Sorbony". Może błędnie zinterpretowałam, że na czerwono pojmuję
                                      lojalność, więc się do tego odniosłam i tyle. Jaki prohibit informacyjny, skor
                                      rzecz jest dostępna w bibliotekach?
                                      To tylko wyraz mojej wolnej woli, by coś upowszechniać lub nie. Powody, dla
                                      których nie chcę upowszechniać podałam i nie mają nic wspólnego z czerwonym
                                      kolorem, a raczej wręcz przeciwnie.
                                      • Gość: szperacz Re: do Behemota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 14:41
                                        Długo to trwało, ale w końcu sie doszperałem:

                                        Zbigniew Bitka, "Uniwersytet: firma? trampolina...czy teatr", NTO, 8-9 IV 2006,
                                        s. 30.
                                        • Gość: behemot Re: do szperacza IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 15:40
                                          Serdeczne dzieki za profesjonalne podejście do mojej prośby.Pzdr.
                                          • Gość: szperacz artykuł dra Zbigniewa Bitki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 11:13
                                            Poświęciłem nieco czasu na przepisanie artykułu dra Zbigniewa Bitki (listu do
                                            redakcji NTO), dzięki czemu mogę zaspokoić ciekawość wszystkich zainteresowanych
                                            tą sprawą internautów. Jednocześnie przepraszam Autora za samowolne
                                            zadysponowanie tekstem bez jego wiedzy i zgody.





                                            Uniwersytet: Firma? Trampolina? Czy…Teatr?

                                            Ostatnie wypowiedzi prasowe o spodziewanych trudnościach, jakie czekają w
                                            nadchodzących latach UO, jeśli nie spełni zakładanych nową ustawą o szkolnictwie
                                            wyższym warunkach, prowokują do – dyskusji - bardziej otwartej niż ta, która
                                            toczy się na internetowych stronach opolskich gazet, czy nawet w elitarnych
                                            gremiach uniwersyteckich. Chciałbym wypowiedzieć się krótko, najkrócej jak to
                                            możliwe; dlatego też chcę się wypowiedzieć metaforycznie – myśląc obrazami z
                                            „wnętrza metafory”. Zacznę od tego, co wydaje się oczywiste, a wcale oczywiste
                                            nie jest. Pytanie stawiam tak: czym jest uniwersytet w naszym mieście – czy jest
                                            Uniwersytetem - miejscem, instytucją gdzie prowadzi się niezależne badania
                                            naukowe i kształci, rozwija szeroko rozumianą kulturę? - czy jest „Firmą” (jak
                                            mówią niektórzy profesorowie UO), gdzie prowadzi się różne interesy spełniające
                                            istotną rolę społeczną, ekonomiczną? A może także jest „Trampoliną” –
                                            płaszczyzną publiczną dającą możliwości „odbicia się” do indywidualnej kariery
                                            Np. politycznej, medialnej czy artystycznej? Która z tych, mam nadzieję, że
                                            wyrazistych, „obrazowych” propozycji oddaje najlepiej jego istotę? „Teatr”?!

                                            W odróżnieniu od innych polskich uniwersytetów UO nie ma sformułowanej tzw.
                                            Misji; gdyby ją posiadał można by się szybko dowiedzieć o to, co
                                            najistotniejsze: o „skład zasad”, „celów”, „strategii”, czy też bardziej
                                            tradycyjnie – jaka hierarchia wartości na UO obowiązuje – przynajmniej
                                            formalnie. Brak tego rodzaju dokumentu jest jakoś znaczący – ukazuje pustą
                                            przestrzeń dowolnych aksjologicznie rozstrzygnięć.

                                            UO uwikłany jest w konteksty – przeróżne – gdyż wszystko co ludzkie, społeczne
                                            jest w coś uwikłane: w historię, politykę, ekonomię, w ambicje; mógłbym wybrać
                                            inne słowo, ale uwikłanie wydaje mi się szczególnie dla tych uwag właściwe.
                                            Uwikłanie ukazuje pewną postać ograniczenia, zamknięcia, znieruchomienia.
                                            Uwikłanie znaczy także spętanie, zapętlenie jawnego i ukrytego. Najważniejsze
                                            jest uwikłanie mentalne, przywiązanie się do rozbieżnych, często sprzecznych
                                            wizji i projektów, tkające sieć pozorów, wątpliwe etycznie, niedopowiedziane.

                                            Przejdę teraz do kilku przykładów demonstrujących konsekwencje uwikłań
                                            ekonomicznych i mentalnych. Będą to przykłady trudne, a także, ze względu na
                                            jakieś uwikłanie, co do końca swoich przyczyn niejasne. Pytając o istotę
                                            Uniwersytetu, zapytam, przy okazji, co jest Uniwersytetu Opolskiego największą
                                            wartością, jego atrakcją; co jest tym najważniejszym „magnesem” przyciągającym
                                            poszukujących wiedzy: badaczy i studentów? Co to jest – albo – czym to może być?
                                            Zostawię ten intrygujący temat w całości socjologom – na pewno go badają.
                                            Odpowiem za siebie - czego na jakimkolwiek uniwersytecie bym szukał. Szukałbym
                                            kompetentnych, obdarzonych autorytetem ludzi - i warsztatu pracy, biblioteki lub
                                            laboratorium.

                                            Z racji własnej humanistycznej specjalności historyka literatury i związanego z
                                            nią punktu widzenia, dostrzegam katastrofę kulturalną jaką dla uniwersytetu,
                                            miasta i regionu jest zaniechanie działań, o których swego czasu było nawet
                                            dosyć głośno – mianowicie powołania na UO Europejskiego Centrum badań nad
                                            twórczością J. Conrada. Światowej sławy profesor, Zdzisław Najder, autor wielu
                                            znakomitych prac o autorze „Lorda Jima”, wielokrotnie i publicznie zabierał na
                                            ten temat głos. Pamiętam wykład – w ramach „Złotych wykładów UO”, prof. Najdera
                                            – o tym, że jest Conrad najlepszym, także naszym, bo pochodzącym z Polski,
                                            „eksportowym” pisarzem łączącym wiele obszarów współczesnej kultury europejskiej
                                            i amerykańskiej; badania nad jego spuścizną – a przy Centrum powstać miała
                                            specjalistyczna czytelnia i biblioteka oparta o księgozbiór prof. Najdera -
                                            byłyby znakomitym kulturotwórczym działaniem, dodajmy – działaniem
                                            wieloletnim…Miała, ale nie powstała i nie powstanie; i do Opola nie przyjadą
                                            zafascynowani Conradem badacze, a na UO i Opole nie spłynie splendor posiadacza
                                            cennych bibliotecznych zasobów, organizatora konferencji i badań naukowych
                                            wykraczających możliwą rangą poza granice regionu, województwa i kraju. Uwikłane
                                            były tu jakieś interesy, ambicje, pieniądze…Efekt jest widoczny – Centrum nie
                                            ma, w przebudowanym budynku Szpitala Dziecięcego (przy okazji można zauważyć, że
                                            po przebudowie brak na obiekcie zabytkowego krzyża) mieści się administracja UO.
                                            Od razu się zastrzegam – tak to widzę z mojego punktu widzenia, zwykłego
                                            pracownika naukowego UO.

                                            Następna sprawa jest niemal bieżąca, przy wspomnianej wyżej niemal błaha, a
                                            dotyczy zlikwidowanej właśnie Księgarni Akademickiej Nota bene. Ryszard Chromik,
                                            wspaniały księgarz, założyciel tej księgarni – jedynej wymienianej wśród
                                            najlepszych księgarni w skali kraju z Opola – przegrał swego czasu, przed kilku
                                            laty, przetarg (znów sprawa zawikłana – odwoływał się bezskutecznie - od
                                            ekonomicznych, bezwzględnych – dla niego - decyzji – przy ogromnym poparciu dla
                                            siebie społeczności akademickiej) ogłoszony na UO na księgarnię którą założył i
                                            rozsławił. Znany był ze swojej rzetelności i niezwykłego „księgarskiego” nosa do
                                            zakupów cennych i rzadkich, antykwarycznych książek. Z niedowierzaniem słuchałem
                                            jego relacji o niechętnym stosunku Biblioteki Głównej UO do jego osoby i usług –
                                            ale niestety, niejednokrotnie okazywało się, że zdobytych na prośbę p. Chromika
                                            książek Biblioteka UO nie potrzebuje, choć ich nie posiada. Na szczęście, udało
                                            się część jego zdobyczy antykwarycznych wprowadzić do Czytelni Instytutu
                                            Filologii Polskiej drogą dosyć okrężną. Cały ten wywód podsumuję krótko – za
                                            ogromne kwoty buduje się na UO wspaniały akademik, remontuje się słynne schody
                                            do „Kmicica”, a to co dla uczelni najistotniejsze – nowa biblioteka z
                                            odtworzonymi (po utraconych w powodzi) w miarę możliwości zbiorami, księgarnia
                                            uniwersytecka z prawdziwego zdarzenia, to niestety coraz bardziej oddalające się
                                            w przyszłość życzenia, marzenia, projekty – na które nie starczy już pieniędzy.

                                            Uniwersytet – „Firma” – przedsiębiorstwo nastawione na zysk, gdzie dyplom, a nie
                                            wiedza jest towarem pożądanym, w zasadzie nie potrzebuje ani dobrej biblioteki
                                            (jest ksero, Internet), ani księgarni. Jakaś słynna instytucja lub persona
                                            mogłaby się co prawda przydać w celach marketingowych, w reklamie, – ale do tego
                                            potrzeba czegoś więcej niż promocja. Zajęcia w grupach coraz bardziej licznych –
                                            to zarobek dla uczelni, a udręka dla tych którzy chcą jeszcze czegoś, kogoś,
                                            nauczyć; mobbing, podsycanie lęku - że zwolnią - to jedno z obrzydliwych
                                            oblicz, przyznać można, że dosyć nieczęsto przywoływanych, UO. O interesach
                                            ciemnych nie piszę – o łapówkach, układach, korupcji – bo to ponoć tylko ohydne
                                            pomówienia, oszczerstwa i plotki… O exodusie w minionych latach wielu znanych w
                                            nauce polskiej postaci, o przyczynach ich rezygnacji również nie będę przecież
                                            pisał – każda sprawa jest inna, osobna – choć wynik przygnębiający…

                                            Śledzę od dłuższego czasu z podziwem, ale i z niepokojem działania estetyczne, z
                                            jakich UO jest w mieście najbardziej znane. Widząc celowość uatrakcyjniania
                                            artystycznego miasta i Uniwersytetu, zastanawiam się nad kolejnością działań i
                                            ich akademickim zakorzenieniem. Bez wątpienia dobrze się stało, że pojaw
                                            • Gość: szperacz Re: artykuł dra Zbigniewa Bitki (c.d.) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 11:16


                                              Śledzę od dłuższego czasu z podziwem, ale i z niepokojem działania estetyczne,
                                              z jakich UO jest w mieście najbardziej znane. Widząc celowość uatrakcyjniania
                                              artystycznego miasta i Uniwersytetu, zastanawiam się nad kolejnością działań i
                                              ich akademickim zakorzenieniem. Bez wątpienia dobrze się stało, że pojawiła się
                                              w Opolu rzeźba – pomnik Jerzego Grotowskiego. Tu Uniwersytet zawstydził miasto
                                              w jego inercji dotyczącej uszanowania i docenienia twórcy światowej teatralnej
                                              awangardy, który sprawił, że Opole wymieniane jest przez wszystkie leksykony
                                              świata opisujące XX wieczny teatr. Byłoby świetnie, gdyby pomnik Grotowskiego
                                              jakoś zaznaczył, na razie nie istniejący, Wydział Teatrologii, a postaci znanych
                                              i związanych z muzyką polską artystów, którzy już są, albo (w najbliższych
                                              planach) pojawią się na Wzgórzu Uniwersyteckim, tak samo „patronowały” by np.
                                              Muzykologii. Może tak się stanie – oby – bo jeśli nie – to będziemy mieli
                                              opolskie „muzeum figur metalowych”, teatralną dekorację do jakiejś komedii
                                              akademickiej albo i farsy.

                                              Metafora teatralna poręczna jest w opisie prawie każdej sytuacji społecznej.
                                              Łącząc Uniwersytet z Teatrem nie chodzi mi o efektowne i łatwe chwyty
                                              stylistyczne. Rzecz od razu stanie się poważna, jeśli zapytam o to, czy w
                                              przestrzeni UO, na jego scenie, dzieje się dramat prawdy. Czy toczy się jakaś
                                              rozmowa istotna, dialog. Ostatnie spotkania z cyklu Uniwersytet dla Miasta,
                                              Miasto dla Uniwersytetu, pokazują, że Uniwersytet może stać się „trampoliną” dla
                                              działań politycznych, konkretnie – wygrania przez ludzi z UO wyborów
                                              samorządowych. Czy to dobrze, czy niedobrze? Uwikłanie w politykę: dla sprawy? –
                                              dla kariery? Rozmowa o Uniwersytecie, o jego roli i wartościach zmienić się może
                                              w polityczną agitację, zamiast wspólnego poszukiwania prawdy w polityczną walkę
                                              wyborczą. A przecież dramat prawdy już się na polskich uniwersytetach toczy i
                                              dotyczy polityki – tej uwikłanej w komunizm, tajne służby, lustrację. Wiem o
                                              tym, także i z tego powodu, gdyż jako przedstawiciela uczelnianej KZ NSZZ
                                              „Solidarność”, już przepytywali mnie dziennikarze o nazwiska współbrzmiące z
                                              tzw. Listą Wildsteina, nazwiska takie same jak pracowników UO. Odpowiedziałem
                                              wtedy, że nasza Komisja zaapelowała o autolustrację kandydatów przed wyborami do
                                              władz uczelnianych, bo tylko to mogliśmy zrobić. Apel pozostał apelem.

                                              Całkiem możliwe, że postmodernistyczni filozofowie mają rację i pytanie w
                                              dzisiejszych czasach o istotę np Uniwersytetu świadczy o myśleniu
                                              niedzisiejszym, skażonym błędem esencjalizmu. Być może, że UO jest na raz i
                                              Uniwersytetem – świątynią wiedzy i nauki, i „Firmą” świadczącą usługi dla
                                              społeczności, (a przy okazji możliwością zrobienia przez kogoś mniejszej czy
                                              większej „kasy”), i że daje napęd do kariery, autokreacji i teatralizacji. Tylko
                                              jest i tak, że każde z tych obrazowych czy modelowych określeń opisuje sobą
                                              różne zawikłane procesy i sytuacje, których rozwikłanie spowodowałoby w
                                              konsekwencji rzeczywistą diagnozę stanu opolskiego uniwersytetu. Przymiotnikowego?
                                              • Gość: brekekeks Re: artykuł dra Zbigniewa Bitki (c.d.) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 00:30
                                                WOŁANIE NA PUSZCZY
                                              • Gość: behemot Dzięki szperacz....... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 30.06.06, 00:30
                                                wykonałeś kawał dobrej roboty, przepisując i upowszechniając list Zbyszka
                                                Bitki.Okazuje się, że na internautów można liczyć zaś na naukowców nie zawsze.
                                              • Gość: brekekeks Re: artykuł dra Zbigniewa Bitki (c.d.) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 00:31
                                                albo jeszcze lepiej: rzucanie pereł przed wieprze
                                  • Gość: bt Re: Kto ma linka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:31
                                    ta monika chyba z hoinki się urwała; pisze że za komuny ludzie pisali do gazet,
                                    może i pisali tylko że to był dialog w jedną stronę. Wydaje mi się że w
                                    przyszłości trzeba będzie robić jakieś poważne kierunki na uniwersytetach,
                                    które by edukowały co do rzeczywistości komunistycznej. Oj ciemny ten nasz
                                    naród, a kobiety w szczególności. Ciekawe z czego się to bierze? Podobno móżg
                                    kobiety można rozróżnić po płci
                                    • Gość: monika Re: Kto ma linka... IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 02:41
                                      Naucz sie czytać ze zrozumieniem. Gdzie napisałam, że ludzie pisali do gazet,
                                      żeby kogoś wykończyć? Pisali ci, co byli w tym zainteresowani lub dyspozycyjni
                                      dziennikarze. Tak, tak - mamy do czynienia nie tylko z obskurantyzmem, ale i z
                                      nieznajomością ortografii, przede wszystkim u mężczyzn.
                                      • Gość: brekekeks Re: Kto ma linka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 12:15
                                        napisałaś jakoby ludzie pisali do gazet ponieważ byli przekonai iż gazety
                                        reprezentują obywatelski punkt widzenia albo że wyrażają zdanie opinii
                                        publicznej. Być może nie to miałaś na myśli ale tak to odebrałem. Nie wiem czy
                                        był to efekt zamierzony z twojej strony no ale "po owocach poznacie ich". Za
                                        pomocą internetu z którego przede wszystkim korzystają młodzi i naiwni
                                        użyteczni idioci można można skutecznie urabiać umysły elektoratu, chociażby
                                        pod pozorem merytorycznej dyskusji o zabytkach, która w miarę rozwoju zbacza z
                                        zasadniczego tematu na bardziej interesujące dla manipulatora. Są tego
                                        dziesiątki przykładów. A jak są one skuteczne pokazują badania ilustrujące
                                        wzrost poparcia wśród młodych dla wszelkich aberracji obyczajowych
                              • Gość: moro Re: Kto ma linka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.06, 23:02
                                Gość portalu: monika napisał(a):

                                >
                                > Nie znam przypadku, aby pracownicy dyskutowali na temat problemów swojej firmy
                                > z jej władzami na łamach gazet. Dlatego ignoruję tę publikację.
                                >

                                Uniwersytet to chyba nie fabryka gwożdzi czy zakład szklarski, żeby stosować
                                w jego zyciu zasady odpowiednie w jakimś zakładzie produkcyjnym. To instytucja
                                mająca spełniać określone funkcje społeczne o charakterze kulturotwórczym.
                                Sposób wypełniania tych funkcji jest sprawą publiczną, która powinna być
                                przedmiotem otwartego dyskursu, jeżeli chcemy, żeby naprawdę rozwijało się
                                u nas jakieś życie intelektualne. Nie można z tego robić jakiejś tajemnicy
                                biznesowej, o której wolno mówić tylko w wąskim kręgu pracowników firmy. Warto
                                też pamiętać, że UO to uczelnia państwowa, utrzymywana z naszych podatków i że
                                wszyscy mamy w związku z tym prawo do publicznego dyskutowania nad jej
                                działalnością. Prawo to przysługuje także pracownikom UO.

                                Chwała drowi Bitce za to, że odważył się poruszyć tematy, które inni woleli by
                                skrywać w zaciszach swoich gabinetów. "Układ" potrafi być mściwy i dr Bitka
                                wiele ryzykuje, działając z taką otwartością, ale właśnie takich przykładów nam
                                potrzeba, żebyśmy wszyscy uczyli się godnego funkcjonowania w życiu społecznym.
                          • Gość: bez dogmatu Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 11:02
                            Jeżeli wychowawcami młodzieży akademickiej i autorytetami naukowymi pozostają
                            nadal tacy ludzie jak B. Kozera, który w stanie wojennym uzasadniał
                            ideologicznie walkę z "Solidarnością", czy Z. Mikołajewicz, który w tym samym
                            czasie jako wojewoda opolski zwalniał z pracy w swoim urzędzie ludzi z przyczyn
                            politycznych (o rozmaitych PRONowcach nawet nie wspominam!), to widzę tutaj aż
                            za dużo przejawów kontynuacji starych układów PRLowskich. Nic mi nie wiadomo na
                            temat robijania tych starych układów. Widzę natomiast jak do tych układów
                            adaptują się ludzie z młodszych roczników a nawet pochodzący z innych ośrodków.
                            To nie żadne rozbijanie starych układów tylko osławiona "integracja", za jaką
                            opowiadał się już tutaj niejaki "zintegrowany" (niektórzy mają chyba krótką
                            pamięć i zapominają nawet czego sami niedawno bronili!).
                            • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 11:26
                              Na UO pracuje ok. 1500 osób, ty wymieniłeś 2 nazwiska. Znaj proporcje. Podpisz
                              się imieniem i nazwiskiem i podaj żródła, które dowodzą twoich oskarżeń.
                              Wskazane przez ciebie osoby nie pełnią żadnych funkcji na UO, nie należą więc
                              do układu władzy.
                              Co postulujesz? Dekomunizację na wyższych uczelniach? Określ kryteria
                              dyskwalifikujace, zgłoś projekt ustawy, zbierz podpisy lub zainteresuj posłów.
                              Chyba nie chcesz, żeby powielać komunistyczne praktyki i na podstawie anonimów,
                              prasowej nagonki zwalniać z pracy.
                              • Gość: wolny Re: Ciemnota kontra noocześność IP: *.chello.pl 26.06.06, 12:15
                                Tak narzekacie na komunę, układy itp a równoczęsnie przyznajecie że UO nie ma
                                racji bytu. Powtarzam pytanie co to za uczelnia której głównym filarem jest
                                teologia? Czy to ma być ta nowoczesność? Dajecie młodzieży fikcję nie
                                wykształcenie. Młodzież zamiast jechać na porządną uczelnię zostaje tu wierząc
                                ze zdobędzie wykształcenie tak jak gdzie indziej a na dodatek taniej. A tak
                                naprawdę dajecie papierek a korzysta Kościół bo tylko on kształci naprawdę
                                swoich ludzi do strzyżenia owieczek. Należało łączyć się z Politechniką. Na UO
                                idą zbyt wielkie jak na jej możliwości pieniądze.
                                • Gość: monika Re: Ciemnota kontra noocześność IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 12:50
                                  Teologia jest jednym z silniejszych wydziałów na UO. Uniwersytet przez to nie
                                  staje się uczelnia wyznaniową. Zajęcia nie zaczynają się od modlitwy, a tomizm
                                  nie jest obowiązkowym przedmiotem na wszystkich kierunkach. Może wskażesz te
                                  kierunki, gdzie zdobywa się papierek, a nie wiedzę? Podejrzewam, że twoje sądy
                                  wynikają z niewiedzy. Na UO powstało 10 świetnie wyposażonych czytelni
                                  instytutowych i wydziałowych. Studenci i pracownicy mają dostęp do wirtualnych
                                  bibliotek, a także do coraz potężniejszego księgozbioru zawierającego również
                                  literaturę zagraniczną. Mogą uczestniczyć w projektach badawczych, z których
                                  niewielka część jest z teologii, maja swoją rozgłośnie radiową, wydaja
                                  czasopisma, organizują happeningi, wystawy, konferencje, seminaria, uczestniczą
                                  w Międzynarodowych Obozach Poszukiwawczych, działają w kołach naukowych. W
                                  Instytucie Chemii, na informatyce i fizyce są nowoczesne urządzenia. Studenci,
                                  którzy korzystają z programu MOST świetnie sobie radzą na innych uczelniach czy
                                  zagranicą w ramach Socratesa. Studia, to nie niedzielna szkólka. Uniwersytet
                                  stwarza możliwości rozwoju, a od samych studentów zależy, na ile skorzystają z
                                  szans. Pewnie nie wiesz, że np. powstała na UO praca magisterska w języku
                                  angielskim pisana u profesora z Waszyngtonu.
                                  Jekież to "za wielkie" pieniądze idą na UO? Zgadzam się, należy połaczyć obie
                                  uczelnie, bo wtedy byłby to silniejszy uniwersytet, mocniejszy kadrowo i lepiej
                                  wykorzystane nowoczesne laboratoria. Byłby w świetle ustawy uniwersytetem I
                                  kategorii bez większych problemów.
                                • Gość: brekekeks Re: Ciemnota kontra noocześność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:39
                                  w swoim czasie o nowoczesności świadczyło ilość fakultetów skończonego WUML-u.
                                  Niestety skończył się WUML to i skończyła się nowoczesność. Dzisiaj trzeba się
                                  pogodzić z rzeczywistością wcale niemarksistowską. Teologia jest taką samą
                                  dziedziną wiedzy jak nie przymirzając ekonomia. Kto tego nie rozumie to
                                  najzwyczajniej w świecie zdecydoanie za WOLNO jego mózg pracuje albo w ogóle
                                  jeszcze nie zaczął
                              • Gość: absolwentka Re: do Moniki IP: *.broker.com.pl 26.06.06, 12:17
                                Moniko, cenie Twoje wpisy, ale niekiedy przyjmujesz opcje akwokata ludzi,
                                ktorzy nie do konca byli wobec innych ludzi fair!
                                • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 12:30
                                  Dziękuję za przejaw uznania, ale nie rozumiem stwierdzenia, że bronię ludzi,
                                  którzy nie do końca byli wobec innych fair. Bronię
                                  najważniejszej instytucji w Opolu przed nieuzasadnioną krytyką i bronię zasad.
                                  Pozdrawiam
                            • Gość: gość Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 13:39
                              Dobrym tego przykładem tego jak stary układ wciąga i asymiluje nowych ludzi jest
                              własnie Monika, która tez pochodzi z innego ośrodka, a wszyscy widzą jak
                              zaciekle broni tut. układów. Zamiast rozbijać stare układy, już po 1996 roku
                              zatrudniało się na uczelni takich ludzi jak esbek Kłosiński, a teraz rózni
                              postkomuniści z SLD i Ordynackiej, od Krachera do Nierenberga . Oczywiście
                              wszystko bez żadnych preferencji politycznych i zgodnie z prawem, a kto naiwny,
                              niech wierzy w apolitycznośc takiej polityki personalnej.
                              • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 13:56
                                Może sprecyzujesz, jakich układów bronię? Czy wprowadzono zakaz zatrudniania
                                członków i sympatyków SLD? Czy takie sympatie polityczne podważają kompetencje?
                                Jeśli SLD jest legalną partią, to przecież nie mam miejsca na nowy McCarthyzm.
                                Może napiszesz w czym się przejawia to, że zostałam wciągnięta w układ?
                                To, że wyrażam poglądy, z którymi np. Ty sie nie zgadzasz, lub rzeczowo
                                polemizuję z krytykami, może ci się nie podobać. Masz do tego prawo, a ja mam
                                prawo się z Tobą nie zgadzać.
                                • Gość: internauta Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 14:30
                                  Bardzo współczuję pani Monice, choć oczywiście jej nie znam, nie poznaję i nawet
                                  nie chcę domyslać sie jej tożsamości. Biedaczka dwoi się i troi odpierając
                                  zarzuty i odpowiadając na tyle pytań, nie tylko w tym wątku. Chyba nie śpi po
                                  nocach, żeby temu wszystkiemu podołać. Mam więc wielkie opory z zadaniem jej
                                  kolejnego pytania, bo nie chcę, żeby padła nam tu z wyczerpania (choć może
                                  postawiliby jej potem pomnik gdzies między Osiecką i Grotowskim?). Korci mnie
                                  jednak ogromnie, żeby zwrócić uwagę PT dyskutantom, że bardzo oddaliliście się
                                  już od podstawowego tematu tego wątku, jakim jest brak krzyża na Collegium
                                  Minus. Może wrócilibyście na chwilę do tego tematu, wyjaśnili razem sprawę, a
                                  kto wie, czy burzliwe dyskusje by nie wygasły i biedna pani Monika mogłaby w
                                  końcu trochę odsapnąć? W związku z tym mam do pani Moniki malutkie pytanko: czy
                                  coś stoi na przeszkodzie, żeby odpowiedziała pani na pytanie postawione w tytule
                                  tego wątku?
                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 14:45
                                    Dziękuję za troskę, choć na razie jakoś sobie radzę. Co najwyżej robię błędy
                                    literowe, bo zmieniłam komputer i mam większą klawiaturę, więc czasem trafiam
                                    obok własciej litery, a szkoda mi czasu na korektę.
                                    Co do podstawowego tematu tego wątku: pismo zostało skierowane do arcybiskupa,
                                    więc trudno mi wyręczać Jego Eminencję.
                                    Mogę zaspokoić Twoją ciekawość. Krzyż był żelazny i przerdzewiały. Słyszałam,
                                    że po prostu się rozpadł w trakcie demontażu. Trzeba byłoby zrobić replikę.
                                    Może zorganizujemy zbiórkę na ten cel? Zapraszam do współpracy.
                                    • Gość: internauta Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 15:05
                                      Znakomity pomysł, pani Moniko! Proponuję powołanie w tym celu komitetu
                                      społecznego, któremu współprzewodniczyliby rektor Nicieja i arcybiskup Nossol, a
                                      członkami mogliby zostać sygnatariusze znanego nam listu oraz jacyś ludzie z UO.
                                      Komitet powinien mieć również swojego rzecznika prasowego. W tej roli widziałbym
                                      panią Monikę, choć oczywiście mogą być jakieś inne propozycje. Pierwszy ruch
                                      powinien oczywiście należeć do rektora jako gospodarza terenu, najlepiej w
                                      porozumieniu z arcybiskupem. Może uda się zdążyć z tym wszystkim na początek
                                      nowego roku akademickiego, a krzyż można by uroczyście odsłonić w czasie
                                      inauguracji roku. Co Pani na to?
                                      • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 15:20
                                        Jestem za!!!
                                        • Gość: internauta Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 15:31
                                          Wspaniale! Rozumiem zatem, że obecnie wszyscy czekamy na pierwszy ruch rektora.
                                          Jeżeli chodzi o mnie, to czekam z wielką niecierpliwością.
                                          • Gość: wolny Re: do teologów z UO IP: *.chello.pl 26.06.06, 16:38
                                            Dlaczego rektor ma się tym zajmować. Jest teologia i są księża - znawcy tematu.
                                            Niech robią ściepę i coś podarują UO. Krzyż drogo nie kosztuje - niech chociaż
                                            tyle dadzą z siebie.
                                            • Gość: zdziwionyzatopiony Do teologów z UO- nie dajcie się rob w konia IP: *.chello.pl 26.06.06, 21:26
                                              Mój znajomy powiedział mi niedawno, że o zgubę to
                                              najlepiej zapytać lapidarystę SS-N.
                                              Powęszy, pożeruje w swoim L ( lub M-? )czyli gdzie trzeba
                                              i nie potrzebne będą ani składki, ani komitety, ani trud rzecznika,
                                              a zaginiony krzyż wróci na swoje miejsce.

                                              Niemal natychmiast oburzony tą obrzydliwą i kłamliwą insynuacją zerwałem z nim
                                              naszą znajomość i wszelkie stosunki; postanowiłem go omijać z daleka.
                                              Odchodząc wykrzyknął -"kradzione nie tuczy " heee !
                                              O co m o g ł o mu c h o d z i ć ?
                                              Hmmm ?


                                              • Gość: Nie Ciejka Gdyby to nie był krzyż.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 21:28
                                                można byłoby powiedzieć:
                                                Ch.. strzelił psa i nowy kaganiec...
                                            • Gość: brekekeks Re: do teologów z UO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:43
                                              a ty wolny się dołożysz do tego krzyża cz też swoje pięć zetów przeznaczysz na
                                              prezerwatywy aby zbyt dużo wolnych nie chodziło po świecie?
                      • Gość: brekekeks Re: ciemnota kontra nowoczesność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 02:24
                        co to znaczy na koszt państwa? Państwo to ja i moje podatki. Niektórzy na tym
                        forum myślą, że to urzędas z urzędu wojewódzkiego siedzi w piwnicy osiem
                        godzini kręci korbą i ten sposób robi państwowe pieniądze, za to w kościele
                        proboszcz z wikarym po nocach na powielaczu stówki odbijają. Pańsatwowy
                        uniwersytet to mój uniwersytet bo za moje pieniądze funkcjonuje. Moje dziecko
                        na państwowym uniwersytecie będzie się uczyło tego co mnie się podoba. Na
                        prywatnym niech uczą tego czego chce właściciel albo inny alfons, to ich sprawa
                        bo to ich pieniądze. Czy to takie trudne do pojęcia?
                        • Gość: wolny Re: ciemnota kontra nowoczesność IP: *.chello.pl 27.06.06, 12:23
                          Dobrze rozumujesz ale jak państwo ściąga od ciebie podatki to narzekasz na
                          państwo a nie na Kościół który niewidzialną ręką bierze z tego sporo i tylko
                          patrzy gdzie by się rzucić do szyji państwa. W Prusach takie coś byłoby nie do
                          pomyslenia. Ksiądz brał pensję ale przysięgął wierność władzy pruskiej. Jeśli
                          nie był wystarczająco prorządowy to dostawał kopa z parafii.
                          • Gość: prusakolep Re: do wolnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 12:45
                            I może dlatego właśnie Prus już dawno nie ma. Za bardzo słuchali władzy, nawet
                            gdy robiła głupoty, jak za Wilusia a potem za Hitlera. Z ruskimi popami było
                            podobnie i skutki też wszyscy znają. A swoją drogą to jak na "wolnego" jesteś
                            coś za bardzo zamordystyczny! Coś ci się nie pomyliło?
                            • Gość: wolny Re: do prusakolepa IP: *.chello.pl 27.06.06, 16:10
                              Prus nie ma ale są Niemcy, spadkobiercy Prus (ostatnio przenieśli stolicę).Ich
                              księża do ostatniej chwili popierali III Rzeszę.
                              Nie zapominajmy że Watykan to obce państwo, może nie wrogie ale jego interes
                              nie jest tożsamy z polską racją stanu. Gdyby ktoś wymyslił obowiązkową szkołę
                              dwuletnią to jestem pewien ze nasz Kościół nawet by nie pisnął w proteście
                              broniąc swoich owiec. Im ciemniej tym lepiej wychodzi mu strzyzenie. Tyle tu
                              księzy a żaden nie chce wyjść z inicjatywą zebrania forsy na krzyż.
                              • Gość: zdziwiony Re: do wolnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 16:32
                                Nie wiem, czy księża ściepną się na krzyż czy nie. Może nawet nie pożałują
                                grosza, żeby zatrzeć złe wrażenie, że żaden z nich nie zainteresował się sprawą,
                                na którą zwrócił uwagę dopiero świecki pracownik uniwersytetu (Z.Bitka), którego
                                poparli inni świeccy (ale jak na razie żaden ksiądz włącznie z arcybiskupem!).
                                Dla mnie to wielka zagadka, że żaden z miejscowych księży tym się do tej pory
                                nia zajął. Tylu ich pracuje na uniwersytecie, tylu codziennie tam się kręci i
                                żaden niczego nie zauważył? Ślepi wszyscy czy co?

                              • Gość: prusakolep Re: do wolnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 16:54
                                Przeginasz, wolny, z tym Watykanem jako obcym państwem o własnych interesach!
                                Co to za państwo? Jedna dzielnica Rzymu, jedno z siedmiu wzgórz, na których
                                zbudowano kiedyś to miasto! Kiedyś, przed zjednoczeniem Włoch, to owszem, ale
                                dzisiaj? Większa kuria biskupia i tyle! Z tymi Prusakami to też się poplątałeś w
                                swoim pisaniu, bo najpierw chwalisz ich księży za posłuszeństwo wobec władzy, a
                                potem wytykasz im, że do końca popierali III Rzeszę. Zdecyduj się, czy chcesz
                                chwalić czy ganić. Po mojemu to musi być jakaś autonomia, bo inaczej to
                                faktycznie może być tak jak z tą III Rzeszą. Ja tam najbardziej bałbym się
                                sojuszu tronu i ołtarza!
            • Gość: matadore Re: Dlaczego nie ma chętnych do roboty a sądo pis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.06, 00:51
              Wolna prasa woli pisac o twarciu nowego sklepu z ciuchami lub nowej restauracji
              (moze dadza obiad:)
    • Gość: krakusik Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 28.06.06, 09:32
      To w Opolu jest Collegium Minus?? Myslalem, ze to specyfika UJ w Kraku. A macie
      tez Collegium Maius?? Smieszne! Albo inaczej, ten Uniwersytet Opolski musi miec
      straszne kompleksy! Moje politowanie :)
      PS.
      A dlaczego usunieto ten krzyz??
      • Gość: wolny Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.chello.pl 28.06.06, 09:44
        Każdy chce się dowartościować. Do nie dawna mielismy jeszcze wzgórze akropolne.
        Krzyż zardzewiał i poszedł nazłom a teraz trwa zdyskusja skąd wżiąć kilka kg
        złota aby nowy trwał wiecznie. Cóż mamy czasy Kontrreformacji. Cofamy się coraz
        bardziej
        • Gość: brekekeks Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 01:57
          Ty wolny mów za siebie. Jeśli nie kumasz to nie myśl że wszyscy są tobie
          podobni. Tak na marginesie gdyby nie ksiądz proboszcz i Watykan to byś do dnia
          dzisiejszego kartki na cukier kombinował
      • Gość: budowlaniec Re: odpowiedź dla krakusika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 17:18
        Krzyż podobno rozpadł się w czasie jego demontażu, gdy remontowano przejęty
        przez uczelnię zabytkowy budynek, i dziwnym trafem nikomu nie przyszło do głowy,
        żeby zastąpić go nowym. Tak przynajmniej wynika z tego co napisała tutaj osoba
        reprezentująca władze uczelni (Monika). Może i tak było, ale w takim razie
        ciekawiłoby mnie, w jakim sposób robiono ten remont. Zakładam, że działano
        według jakiegoś projektu (bo jakże inaczej?!). Jeżeli demontowano krzyż, to
        zapewne było to przewidziane w projekcie i harmonogramie robót. W związku z tym
        nasuwają się dalsze pytania. Czy projekt przewidywał usunięcie (na trwałe!)
        krzyża czy tylko jego czasowy demontaż, po którym miał on być ponownie
        zamontowany. Jeżeli zakładano wariant pierwszy, to jest jasne, dlaczego krzyża
        nie ma, a to znaczy, że sprawa jest od początku śmierdząca. Jeżeli natomiast
        projekt przewidywał ponowne zamontowanie krzyża, to nasuwa się pytanie, dlaczego
        akurat w tym punkcie projektu nie zrealizowano. To, że stary krzyż się rozpadł,
        wszystkiego nie tłumaczy, bo domyślam się, że w trakcie remontu trzeba było
        wymienić również wiele innych starych elementów i jakoś sobie z tym poradzono
        (technicznie i finansowo). Kto w takim wypadku akceptował zmiany w projekcie i
        dlaczego na te zmiany się zgodził. To, że wykonanie repliki krzyża wiązałoby się
        z dodatkowymi kosztami, też wszystkiego nie wyjaśnia, bo przypuszczam, że w
        kosztorysie remontu przewidziano jakieś środki na konserwację krzyża (o ile miał
        on być zachowany!). Z tego co wiem, to o korekcie projektów budowlanych nie
        decyduje jakiś robotnik czy majster na placu budowy, ale uprawniony
        przedstawiciel inwestora w prozumieniu z wykonawcą - w tym wypadku
        przedstawiciel władz UO. Wobec tego nasuwają się kolajne pytania. Czy władze UO
        na jakimś etapie prac remontowych świadomie zadecydowały, że na remontowanym
        obiekcie ma nie być krzyża? Jeśli nie, to jak odbywał się odbiór
        wyremontowanego budynku i czy przy odbiorze nikt z ramienia inwestora nie
        zwrócił uwagi na to, że na budynku brakuje krzyża, który miał na nim być zgodnie
        z projektem? Jak na razie nikt na tego typu pytania nie odpowiedział i boję się,
        że nie zechce odpowiedzieć.
        • Gość: monika Re: odpowiedź dla krakusika IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:19
          Nie doszukuj się jakiegoś drugiego dna. Uniwersytet ma wiele religijnych
          symboli: odrestaurowana z wielkim pietyzmem kaplica św. Wojciecha,
          zrekonstruowane figury apostołów, tablicę upamiętniającą Jana Pawła II,
          wreszcie nowoczesny kosciół akademicki.
          • Gość: absolwentka Re: odpowiedź dla krakusika IP: *.broker.com.pl 30.06.06, 00:33
            Na UO mamy aczkolwiek nie jedno podwojne dno.
          • Gość: Hanys Odpowiedź Monice IP: 195.245.213.* 30.06.06, 10:22
            ...A wiesz ile symboli religijnych znajduje się w Ermitrażu ??? Czy w innych
            placówkach "naucznowo ateizma" w Europie i świecie.
            Pytanie dlaczego inwestor (właściciel), pozbył się historycznego Krzyża, jest
            pytaniem o to KIM TAK NAPRAWDĘ JEST TEN WŁAŚCICIEL, A NIE ZA KOGO SIĘ PODAJE;
            kolekcjonując "religijne symbole"
            Pozdrawiam
    • Gość: przeuczony Re: co się stało z krzyżem na ob. Collegium Minus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 20:57
      O ile wiem, bogatsze od UO uniwersytety nie zdecydowały się na przyjęcie
      archiwum conradowskiego. Dlaczego? Czyżby warunki stawiane przez właściciela
      były zbyt wygórowane? Nie wiem. A może pan szperzc wie, co się z tym archiwum stało?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja