Dodaj do ulubionych

GW - zróbcie sondaż ws. Jałowieckiego!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 21:02
Proponuję, żeby GW na swojej opolskiej stronie internetowej zrobiła sondaż na
nast. temat: Co powinien zrobić europoseł Jałowieckim po dwukrotnym uznaniu go
za kłamcę lustracyjnego? Złożyć mandat czy nie?

Aktualnie na opolskiej stronie GW robiony jest sondaż na temat tego, co
powinni zrobić działacze "Odry" Opole. Nie mam nic przeciwko temu, ale uważam,
że temat Jałowieckiego jest jeszcze ważniejszy i że tym bardziej warto byłoby
poddać go pod głosowanie.

Co o tej propozycji myślą inni forumowicze?
Obserwuj wątek
      • Gość: Panic Re: GW - zróbcie sondaż ws. Jałowieckiego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 11:03
        Byłbym mniej surowy w ocenie pana Jałowieckiego niz np. panowie Ukleja i
        Bereszyński. Jałowiecki ma niezaprzeczalne zasługi i w związku z tym mam dla
        niego wiele szacunku. Czapki z głów! A że kiedyś, coś tam, zreszta bardzo dawno
        temu... Trudno. Każdy ma prawo do błędów. Nikt wszak nie ucierpiał z powodu tej
        wpadki... A był to wypadek przy pracy, moim zdaniem.
        Bo kto jest lepszy, ten który na moment dał dupy przed bezpieką czy ten, który
        siedział cicho, akceptował ten sku..ały system i spie..ł jak widział patrol
        policji (albo działacza Solidarności, pragnącego mu wręczyć bibułę).
        Zwracam uwagę, iż u włądzy po 80. roku byli ludzie, którzy powinni odpowiedzieć
        wobec społeczeństwa za o wiele większe "niegodziwości", i co? Gówienko. Brak
        dekomunizacji sprawił, że maja się oni więcej niż dobrze. Ubecy, pezetpeerowcy
        dostają wysokie emeryturki, żyją jak pączki w maśle a Jałowieckiemu
        przyczepiono łatkę agenta. Czyli co - Urantówki nikt się nie czepia, a
        Jałowiecki ubek? To paranoja!
        Niedługo dojdziemy do wniosku że Jałowiecki był strasznym sku..elem a Jerzy
        Urban to kryształ...
      • Gość: spod Opola Re: GW - zróbcie sondaż ws. Jałowieckiego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 08:30
        Też popieram pomysł sondażu. Niech wyborcy rozliczą Jałowieckiego.
        Facet wygrał wybory, bo zataił pewne fakty ze swojego życiorysu. Niech nie
        udaje, że był taki naiwny i że nie umie czytac ustawy lustracyjnej. Zataił, bo
        wiedział, że nie wygrałby wyborów, gdyby ludzie znali prawdę. Teraz, mimo
        wyroków, nadal uważa, że ma prawo nas reprezentować. Ja uważam, że nie ma prawa.
        Ale mało tego. Co on dla nas robi teraz, dla naszego regionu? Nic. Odbiera tylko
        wielką pensję - dla siebie. Możemy i to ocenić jako wyborcy, prawda? Dlaczego on
        sam nigdzie się nie wypowiada, nie tłumaczy przed ludźmi. To właśnie pokazuje, w
        jakiej głębokiej pogardzie ma zwykłych ludzi i że wszystko, co robił, robił
        tylko i wyłącznie dla siebie. Gdy wyborcy byli mu potrzebni, to ich wykorzystał,
        a teraz po co mu oni, żeby go oceniali?! Jeszcze czego!
        Kiedy rezygnowała Gilowska, mowa była o tym, że nie powinna sprawować urzędu, bo
        wszyscy cały czas by się pytali nie o jej działania, ale o to, czy była TW. Czy
        to samo nie dotyczy Jałowieckiego?
        A GW też niezła. Po pierwszym wyroku wisiał tu na stronie długo artykuł broniący
        Jałowieckiego. To niech teraz zrobią sondaż, czy Jałówiecki ma odejść. Tak
        będzie uczciwie
          • Gość: cichy Re: GW - zróbcie sondaż ws. Jałowieckiego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.06, 13:43
            A dlaczegoz mialby byc przegrany ? To porzadny czlowiek. W tamtych czasach
            najgorsza byla esbecja i tzw stalinowcy ktorzy zawsze wiedzieli lepiej kiedy
            podlizac sie KW PZPR. Zawsze byli bardziej papiescy niz I sekretarz KC. Oj
            niemalo takich chodzi sobie dzis po Opolu w glorii ofiar systemu ! NIE WIEM CZY
            TRZEBA NIE MIEC HONORU CZY PO PROSTU WIEDZY O TYM CZYM BYLA KOMUNA BY DZISIAJ
            TAK SZCZUC CZLOWIEKA !
            • Gość: pijus 98 Re: GW - zróbcie sondaż ws. Jałowieckiego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 16:20
              Wezcie się za ubeków i byłych działaczy komunistycznych a nie za łamanych przez
              bezpiekę ludzi, którzy walczyli z bolszewią.

              Weżmy na przykład kolesia, który naje..y wychodzi z Kazetki (to taki klub na
              rynku... pub ,można powiedzieć - jedyny w tamtych czasach) albo z
              restauracji "Pod Pajakiem". Napierdzielony idzie sobie w stronę Pasieki
              śpiewając Precz z Kkomuną a tu nagle dwóch esbeków zaprasza go do cywilnego
              poloneza. Koleś ledwo trzyma się na nogach. Wsiadają do auta i jadą na
              Powolnego. Podpisuje jakiś papier i wypuszczają gościa. Ba, podwożą go do chaty.
              Na drugi dzień nic nie pamięta. Kac jak cholera, z pracy nici, u szfa
              przewalone.... I jeszcze stara wydziera się na cały blok.

              Za tydzień przychodzi kumpel i wręcza mu stos ulotek. Jako że nie cierpi komuny
              rozrzuca je po mieście, no i troche przed kadedrą, bo akurat 13. - msza za
              Ojczyznę.
              Bezpieka zwija go, dostaje kolegium - 3 miesiące aresztu. Potem zwijają go
              jeszcze kilka razy i przychodzi wolna Polska.

              Składa papiery do IPN-u a tam dupa. Ubek jesteś mówią...

              No i co, kapuś to czy bojownik o wolną Polskę?
              • Gość: niepijus Re: do pijusa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 16:49
                Co takie historie mają wspólnego z Jałowieckim? To tylko argument, żeby
                wszystkie przypadki traktować w sposób indywidualny, z uwzględnieniem wszystkich
                dostępnych źródeł, a nie tylko tylko na podstawie tego, czy ktoś dostał taki czy
                inny status z IPN. A po drugie - czy ktoś tu broni bezpieki? Ja takich
                wypowiedzi nie widziałem. Problem z Jałowieckim nie polega dziś na tym, że miał
                kiedyś chwile słabości, które faktycznie można by mu wybaczyć, ale na tym, że
                złamał obecnie obowiązujące prawo zatajając pewne fakty w oświadczeniu
                lustracyjnym. Gdyby zgodnie z obowiązującym prawem ujawnił całą prawdę o swojej
                przeszłości, to prawdopodobnie nikt by się go dzisiaj nie czepiał! Problem jest
                inny. Czy zgadzamy się na to, żeby polityk stał ponad prawem czy nie? Czy dawne
                zasługi tego czy innego polityka to powód, żeby przymykać oko na łamanie przez
                niego prawa, czy nie ? I gdzie są granice takich przywilejów? A gdyby jakiś
                zasłużony polityk coś na ten przykład ukradł (nie mówię tu o Jałowieckim!), to
                też należy udawać, że tego nie widzimy przez wzgląd na jego dawne zasługi? Na
                takie pytania trzeba sobie dzisiaj odpowiedzieć.
                  • Gość: niepijus Re: do Grabarza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 21:34
                    Pytanie brzmi: czy mamy traktować to jako stan naturalny i zaakceptować czy nie?
                    A jeżeli nie - to od którego momentu? Czy prawo ma obowiązywać tylko nas,
                    zwykłych obywateli, a politycy mogę je sobie olewać? A jeżeli dajemy im takie
                    przyzwolenie na olewanie, to gdzie zaczyna się granica, od której mogą robić co
                    chcą? Godzimy się na to, żeby kłamali, ale nie godzimy się, żeby kradli? Czy
                    może godzimy się na to, żeby robili i jedno i drugie, a sami też olewamy
                    wszystko w tym kraju? A może nie godzimy się ani na jedno ani drugie, bo jeszcze
                    nam na czymś w tym kraju zależy?
                            • Gość: lancaster Re: do Katona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 18:58
                              A ja juz nie wierze w lustracje. Jest to procedura podejrzana ! Bo wystarczy
                              stwierdzic ze ktos ma teczke. Nikogo nie obchodzi ze teczke mogl miec prawie
                              kazdy. A w teczce cudze cudza reka pisane raporty. Do mnie przychodzili do
                              pracy kierowani przez dyrektora. Madre pytania zadawali, bo chcieli konsultacji
                              w waznych sprawach. Nie chodzilo o ludzi chodzilo o czyjas zagraniczna
                              polityke. Chodzilo o problemy. Zadne tam donoszenie na bliznich. Dzis mam
                              teczke z cudzymi raportami z rozmow. Niczego nigdy nie podpisalem, dwa razy
                              werbowali i odmowilem. Ale teczke mam i jestem zarejestrowany. I co ? Czy ja
                              bylem TW ? Bylem, bo jestem zarejestrowany. Jak mam teraz udowadniac, ze jestem
                              czysty. Ja jestem czysty. Nie ma we mnie poczucia winy. Bo ja nikomu krzywdy
                              zadnej nie zrobilem. Ale ja tam w tym cholernym spisie figuruje. Kazdy powie:
                              wspolpracowal ! Dlatego opowiadam sie za komisja odpowiedzilanosci i prawdy.
                              Chce tam pojsc i opisac jak mnie werbowali a jak ja sprytnie im sie wywijalem.
                              I chce by po takiej rozmowie przed komisja moje nazwisko z tego spisu zostalo
                              zdjete.
                              • Gość: Kuba Re: do Lancastra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 19:47
                                Mogę Cię uspokoić, Lancaster! To, że ktoś ma tzw. teczkę, wcale nie znaczy, że
                                był TW! Powiem Ci więcej, bardziej podejrzane może być to, że osoba, o której
                                wiadomo, że była obiektem zainteresowania SB, nie ma aktualnie tzw. teczki
                                w IPN. Wynika to z tego, że w latach 1989-90 SB-cy masowo palili teczki tajnych
                                współpracowników, żeby zatrzeć ślady ich działalności, albo też takie teczki
                                wynosili, żeby potem wykorzystywać je w rozmaitych rozgrywkach personalnych jako
                                instrument szantażu. Zasadniczo jednak lepiej jest nie formułować zbyt daleko
                                idących wniosków na podstawie tego tylko, czy ktoś ma teczkę czy nie, bo można
                                się strasznie pomylić i kogoś b. skrzywdzić swoimi podejrzeniami. Za każdym
                                razem trzeba dokładnie przebadać zawartość danej "teczki" (jeżeli się zachowała)
                                i dopiero potem formułować jakieś wnioski.

                                Były różne rodzaje tzw. teczek. Dla osoby, która stawała się indywidualnie
                                obiektem zainteresowania SB, zakładano najpierw tzw. kwestionariusz ewidencyjny
                                (KE). Jeżeli pojawiały się uzasadnione podejrzenia, że osoba taka może prowadzić
                                zakazaną działalność, KE przekwalifikowywano na sprawę operacyjnego sprawdzenia
                                (SOS). Jeżeli podejrzenia się potwierdzały i planowano podjęcie działań
                                represyjnych, SOS przekwalifikowywano na sprawę operacyjnego rozpracowania (SOR).

                                Jeszcze inaczej wyglądała sprawa z osobami, które zostały zwerbowane na tajnych
                                współpracowników SB. Dla osób takich zakładano odrębne teczki współpracy.

                                Jak widzisz, sprawa nie przedstawia się wcale tak prosto, jak sugerują czasami
                                ludzie będący laikami w tej dziedzinie.

                                Jeżeli nigdy nie podpisywałeś żadnego zobowiazania do współpracy, to jest
                                niemożliwe, żeby istniała Twoja teczka współpracy i nikt nigdy nie uzna Ciebie
                                za TW. Nie ma takiego niebezpieczeństwa! Między bajki można włożyć teorie,
                                że SB fałszowała teczki, bo przecież takie materiały nie były przeznaczone do
                                publikacji, tylko na wewnętrzny użytek samej SB. Po co SB miałaby wprowadzać
                                w błąd samą siebie? Oczywiście w dokumentach b. SB, tak jak wszędzie, mogą
                                występować różne błędy i nieścisłości, informatorzy mogli fantazjować czy
                                mylić się w swoich doniesieniach itp., ale nie ma to nic wspólnego ze świadomym
                                fałszowaniem dokumentów. Jak dotąd nie stwierdzono ani jednego przypadku
                                fałszowania "teczek" przez komunistyczne służby specjalne, ani w Polsce ani
                                w innych krajach, w których uruchomiono procedury lustracyjne, jak Czechy czy
                                b. NRD. Sprawa sfałszowania dokumentów z teczki Kaczyńskiego nie ma tu nic do
                                rzeczy, bo chodzi tu o fałszerstwo popełnione już po roku 1989.


                • Gość: lancaster Re: do pijusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.06, 10:51
                  Niepijus napisal: "Gdyby zgodnie z obowiązującym prawem ujawnił całą prawdę o
                  swojej przeszłości, to prawdopodobnie nikt by się go dzisiaj nie czepiał!" To
                  jest niepijusie najbardziej perfidne w calej konstrukcji lustracji. Otóż
                  przymierzmy to do Jalowieckiego, ktory mi ani brat ani swat. Ale takich moga
                  byc dziesiatki tysiecy jesli nie wiecej. Bo jaka prawde o swojej przeszlosci
                  mial ujawnic zgodnie z obowiazujacym prawem ? Ze byl swiadomym i tajnym
                  wspolpracownikiem SB ? Przeciez nie byl. Byc wspolpracownikiem to znaczy
                  podpisac zobowiazanie i pracowac. Brac za to pieniadze. Tu taki przypadek nie
                  zachodzi. W tym stanie rzeczy zgodnie ze swoim odczuciem napisal ze nie byl
                  wspolpracownikiem tajnym i swiadomym.
                  Potrzebna jest zmiana ustawy lustracyjnej idaca w kierunku doprecyzowania co
                  to znaczy tajny i swiadomy wspolpracownik. Nie moze byc uznany za tajnego i
                  swiadomego wspolpracownika ten ktoremu bez jego wiedzy i zgody zalozono teczke
                  wspolpracownika i zarejestrowano go jako TW.
                  Mnie wielokrotnie naklaniano do podpisania deklaracji wspolpracy, zawsze
                  swiadomie odmawialem, nigdy nie napisalem ani jednego swistka. Odrzucalem
                  jakiekolwiek formy fraternizacji typu zaproszenie do lokalu, na kawe itp. I co
                  z tego. I tak mam teczke. Co ja mam napisac w moim oswiadczeniu lustracyjnym ?
                  Ze bylem swiadomym i tajnym wspolpracownikiem ? To jakas paranoja.
                  Chce sie poddac autolustracji. Co mam zrobić? Do kogo sie zwrócić ? Czy
                  przysluguje mi autolustracja jako zwyklemu obywatelowi, ktory chce wystartowac
                  w wyborach ? Bo jesli napisze w oswiadczeniu ze nie wspolpracowalem, a RIP
                  stwierdzi ze mam teczke od razu zarzuci mi klamstwo lustracyjne !!! Boze w
                  jakim kraju ja zyje ? To jest ta moja Polska na ktora nigdy nie pozwolilem
                  sobie powiedziec zlego slowa gdy bylem za granica ? Polacy badzmy madrzy zanim
                  stana sie rzeczy straszne i Polacy stana przeciwko wlasnemu rzadowi i
                  prezydentowi, bo wladze nie czynia tego co powinny, czyli nie rozwiazuja szybko
                  bolesnych spraw narodu !
                  • Gość: niepijus Re: do Lancastra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.06, 11:39
                    Wcale nie twierdzę, że obowiązująca aktualnie lustracyjna nie ma wad. Wręcz
                    przeciwnie, uważam, że jest ona bardzo niedoskonała i wymaga gruntownej
                    nowelizacji. Jej rozmaite mankamenty wynikają głównie z faktu, że treść ustawy
                    jest wyrazem kompromisu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami lustracji, którzy
                    zresztą nie poddali się do dzisiaj. Tego typu kompromisowe przepisy rzadko kiedy
                    okazują się udane. Zgadzam się z Tobą, ze trzeba jak najszybciej znowelizować
                    przepisy lustracyjne, a w ramach tego m. in. radykalnie rozszerzyć możliwości
                    autolustracji.

                    Co do Jałowieckiego, to pozostanę jednak przy zdaniu odrębnym. Dotychczasowy
                    przebieg postępowania przed sądem lustracyjnym wskazuje bowiem na to, że
                    świadomie występował (lub wystąpił) on jako konsultant SB i otrzymał za to
                    wynagrodzenie. Nigdy w życiu nie uwierzę, że chodziło tu o pieniądze za przejazd
                    taksówką, bo każdy kto choć raz w życiu miał do czynienia z rozliczaniem kosztów
                    delegacji od razu zauważy, że to co opowiada na ten temat Jałowiecki to
                    kompletne bzdury (sąd zresztą też w tę bajkę nie uwierzył). Osobiście uważam,
                    że można byłoby ewentualnie odpuścić Jałowieckiemu ten nieszczęsny epizod
                    z konsultacjami dla SB w 1971 r. Mam jednak ogromne opory z odpuszczeniem mu
                    jego obecnych krętactw na ten temat.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka