Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 06:09 10 tys. nauczycieli bez kwalifikacji to niewiarygodne w jakich szkolach ucza ludzie zyjemy w 21 wieku to szok Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: behemot Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 15.08.06, 07:37 Coś mi się obiło o uszy z wypowiedzi zaprzyjażnionych belfrów obecnie pod wodzą Romana.Czyści się w ten sposób doświadczone zastępy nauczycielskie robiąc miejsce młodemu narybkowi.Otóż pani np. polonistka, która ukończyła polonistykę na WSP 30 lat temu a od 20 pracuje w świetlicy szkolnej jako wychowawczyni okazuje się teraz, że nie ma kwalifikacji do zajmowanego stanowiska na którym wymagany jest dyplom pedagogiki opiekuńczej.Pani, która w tym samym czasie ukończyła fizykę, ale nie obroniła pracy magisterskiej (coś jak Kwaśniewski) jest jednak długoletnim i doświadczonym pedagogiem na dzień 01.06.2006 nie ma żadnych kwalifikacji i nie może pracować w szkole.Jak mniemam o taki brak kwalifikacji tu chodzi.Jak się mylę, a mogę, zaraz poprawią mnie oburzeni nauczyciele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 09:17 tacy nauczyciele,których wymieniłeś nie mają kwalifikacji.Wstyd,że przez okres 30,20,czy nawet 6-ciu lat wiedząc o wymaganiach nie uzupełnili swoich kwalifikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_badura Niby ma Pan rację, ale... 15.08.06, 11:50 Szanowny Panie Behemocie Ja właśnie jestem przykładem nauczyciela, który rozstał się ze szkołą z powodu braku kwalifikacji czyli, bo tak wolę to określać, został zwolniony za głupotę. Ukończyłem oczywiście pełne studia magisterskie na chemii Uniwersytetu Wrocławskiego (w 1978) i uprawnia mnie to dziś do uczenia fizyki i chemii. Ale w wiejskich podstawówkach nie ma już chemii i fizyki, więc stałem się nauczycielem bez wymaganych kwalifikacji. Mogłem oczywiście podjąć dodatkowe studia na kierunku przyroda i wówczas miałbym kwalifikacje na pół etatu (po trzy godziny w klasach IV-VI). Gdybym jeszcze ukończył studia z informatyki, to uzyskałbym uprawnienia do dalszych pięciu godzin. Brakujące kilka godzin załatwiłbym sobie biorąc je w sąsiedniej wsi (jeden dzień w tygodniu miałbym w Brynicy bez lekcji i w tym dniu uczyłbym w sąsiedniej wsi). Na moje rozeznanie ukończenie studiów z przyrody i informatyki nie było najmniejszym problemem, bo wymagania sprowadzałyby się głównie do terminowego płacenia czesnego. Chodziło więc tylko o pieniądze (dość spore). Nie zamierzałem ich wydać. Zostałem zwolniony za głupotę. Otrzymałem dwukrotnie wyższą odprawę (to takie odszkodowanie dla zwalnianych za głupotę) i przeszedłem na emeryturę. Moja emerytura różni się od mojej płacy o jakieś 600- 700 zł, a tyle to emeryt zwykle dorobi bez przemęczania się (ewentualnie, gdy nie chce dorabiać, to może obniżyć swe koszty utrzymania, o co emerytowi nie jest trudno). Za dwa tygodnie na emeryturę przechodzi moja żona - mgr matematyki. Uczyła 16 godz. matematyki i 2 godz. muzyki. Do muzyki miała zbyt niskie kwalifikacje (niepełna średnia szkoła muzyczna i kursy). Teraz mogłaby więc uczyć już tylko matematyki, a to nie jest pełny etat. Nie zrobiła żadnych dodatkowych studiów, nie zgodziła się na zatrudnienie na niepełnym etacie, a zatem została zwolniona za głupotę. Należy się jej odprawa w podwojonej wysokości i emerytura od 1 września. Niewykluczone zresztą, że szkoła i tak zwróci się do niej, by uczyła dalej tej muzyki (jako emerytka), bo trudno będzie znaleźć kogoś, kto na te dwie godziny dojeżdżałby, a gdy nie można znaleźć wykwalifikowanego nauczyciela, to wolno doraźnie zatrudniać osły z niepełnymi kwalifikacjami. Z Pana wcześniejszych postów wiem, że jest Pan mniej więcej rówieśnikiem moim i mojej żony. Wie Pan, że w naszych czasach licealnych selekcja maturalna była znacznie większa niż dziś. Ostrą selekcją był też egzamin na studia, a uniwersytety nie rozdawały jeszcze dyplomów za czesne. Zarówno ja, jak i moja żona, jesteśmy nauczycielami o wysokich kwalifikacjach i dużym doświadczeniu zawodowym. Odeszliśmy z oświaty jako para niewykwalifikowanych osłów, bo nie położyliśmy na stół plików banknotów, potrzebnych na "kwalifikcje". Z godnością ustąpiliśmy miejsc, które mogą teraz zająć posiadacze "kwalifikcji". Oczywiście dziś też kończy studia wielu dobrze wykwalifikowanych nauczycieli, ale gdy ktoś opowiada, że do pracy w wiejskiej szkole za groszowe stawki masowo przychodzą ludzie, którzy rzetelnie ukończyli dwa lub trzy kierunki studiów, to radzę patrzeć na to z przymrużeniem oka. Jeśli chodzi o dwie panie, o których Pan pisze, to niech dadzą się zwolnić za brak kwalifikacji, wezmą podwojoną odprawę i przejdą na przysługującą im już od kilku lat emeryturę. Pracę, która wyrówna im te utracone kilkaset złotych znajdą chyba bez trudu (wczesny emeryt to dla wielu firm atrakcyjny pracownik). Na koniec, niech Pan nie sugeruje jakiegokolwiek związku całego tego kretyństwa z ministrem Giertychem. To jest reforma oświaty rządu Buzka-Balcerowicza. Wyobraża Pan sobie jaką awanturę zrobiłyby media, gdyby minister Giertych chciał to zatrzymać? Krzyczano by o krzywdzie tych, którzy zapłacili za dodatkowe kwalifikacje. Krzyczano by, że Giertych obniża poziom polskiej szkoły etc. Niedawno mieliśmy podobną chryję. Pozdrawiam serdecznie Piotr Badura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: Niby ma Pan rację, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 13:08 Panie Piotrze należało studia podyplomowe kończyć na początku swojej kariery zawodowej(opłaty były minimalne).Ma pan rację jeżeli chodzi o tz kwalifikacje (wystarczą pieniądze ,aby skończyć nie jeden kierunek).Jako rodzic nie chciałbym, aby taki kierunkowiec uczył moje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: Niby ma Pan rację, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 13:21 w szkolach ucza ludzie po studiach opiekunczo-wychowawczych glownie po zaocznych robia podyplomowki ijako pierwsi byli dyplomowanymi,gdzie tu jakis sens ?Powinni pracowac w bursach ,internatach a nie uczyc matemattki,polskiego,czy chemii . Dzis wraz z komisja nadajaca im tytul dyplomowanego powinni zwrocic wyludzone pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot .++++++ IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 16.08.06, 22:17 Szanowny Panie Piotrze Zgrabnie Pan to opisałeś i wypada się z Panem zgodzić, ponieważ przerabiał Pan (jak mówi się w szkole) to na własnej skórze i swojej małżonki. Ja również znam czterdziestoletnich nauczycieli, którzy zbierają kwity na różnych podyplomowych studiach,by mieć uprawnienia do nauczania kilku przedmiotów, bo wtedy jak wiadomo, łatwiej pozostać w szkole jak się jest omnibusem od historii, wt, geografii i rysunków.Studia są płatne (trzeba inwestować w siebie, a inwestycja we własne kwalifikacje jest podobno najlepsza), gminy jak mają fundusze to mogą je zrefundować, ale zazwyczaj nie mają, więc płacą sami zainteresowani. Najlepiej na tym wychodzą uczelnie prowadzące takie dokształty, które wszyscy kończą bo płacą.Poziom owych studiów to lipa i niech się nawet UO mi tu nie obraża, no i profesory mogą dorobić trochę grosza i zostać na żywicielce, która dba o nich w ten sposób.Ot taki samograj.Studenci widząc co się dzieje, robią już na studiach kilka kierunków, by na starcie być w lepszej sytuacji. Pan Jesteś w takiej sytuacji dinozaurem nie pasującym do współczesnego modelu szkolnictwa podstawowego i średniego.Jesteś Pan socjalistycznym przeżytkiem, który ukończył jeden porządny uniwersytecki kierunek w czasach gdy rachunek ekonomiczny nie obowiązywał i wszyscy musieli pracować.Marnotrawstwem byłoby studiowanie dwóch czy trzech kierunków i zajmowanie innym miejsca na studiach. Poza tym trąciło by to jakąś burżuazyjną fanaberią.O ile w tamtych czasach chemik mógł w podstawówce uczyć matematyki i fizyki bez żadnych kwitów dodatkowych bo nauczycieli po uniwerkach i wsp nie było tak dużo, przeważali po SN-ach, o tyle dziś jednoprzedmiotowy belfer to przeżytek. Jest to rzeczywiście efekt reformy Buzkowej która w całości na nią patrząc ma zalety i wady, ale najważniejsze, że zrobiona została.Pan zęby zjadłwszy na oświacie dokonał świadomego wyboru i nie brał udziału w dokształtach wiedząc również o konsekwencjach takiego postępowania . I warto by Pan opisał jakie kroki ma podjąć nauczyciel będący w Pańskiej sytuacji(a takich jest wielu) by wyjść na tym nie jak Zabłocki na mydle, ale jak przynajmniej Kłosowski na ministrowaniu. to niech dadzą się zwolnić za > brak kwalifikacji, wezmą podwojoną odprawę i przejdą na przysługującą im już od.... ten fragment interesuje ich zwłaszcza czego wyraz dają w mailach do mnie. I nie sugeruję w żaden sposób, że to sprawka Giertycha.Ot taka figura stylistyczna, jak chłopcy Ziobry czy pod Dornem. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_badura Przykro mi odpowiadać 17.08.06, 20:06 Szanowny Panie Behemocie Trochę przykro mi odpowiadać na Pana post, bo nie lubię ludziom dotkniętym nieszczęściem mówić rzeczy niemiłych. Ale trudno. Nauczyciel, który nie może przejść od 1 września na emeryturę, a nie ma studiów, musiał podjąć pracę po 1 września 1976 (inaczj miałby staż emerytalny). Pamiętam, że już wtedy (wchodziła dziesięciolatka) mówiło się, że absolutnie nie wolno zatrudniać nauczycieli bez studiów. Czasem jednak, mając nóż na gardle z powodu braku nauczycieli, szkoły zatrudniały nauczycieli bez studiów, jednak mieli oni obowiązek uzupełnienia ich. Jeśli ktoś mimo to przez blisko 30 lat ich nie uzupełnił, to powinien mieć pretensje do siebie. Do mnie jakoś nie przemawia problem utraty pracy przez nauczycieli bez studiów, tym bardziej, że stanowią oni ułamek procenta. Od nauczyciela po studiach oczekuję, by nie był ostatnią niedojdą. Jeśli nauczyciel jest taką ostatnią życiową niedojdą, to chyba lepiej, żeby nie uczył dzieci, bo obawiam się, że ukształtuje je na własne podobieństwo. Nauczyciele są w większości spryciarzami. Owszem, zdarzają się też nauczyciele pozbawieni sprytu, ale to mniejszość. Przykładem nauczyciela pozbawionego sprytu jestem ja. Podam Panu przykład: Nauczyciele muszą się poddawać okresowo badaniom. Lekarz sprawdza, czy ich stan zdrowia pozwala na pracę nauczycielską. Gdy brakowało mi roku do emerytury miałem takie badania. Pani doktor stwierdziła, że mam zbyt wysokie ciśnienie i nie dopuści mnie do pracy. Nauczyciel spryciarz idzie w takiej sytuacji na roczny urlop dla poratowania zdrowia (płatny), a potem na emeryturę. Nauczycielowi trąbowatemu, czyli mnie, taki pomysł w ogóle nie wpada do głowy. Ja namówiłem panią doktor, by przymknęła oko i wpisała mi w dokumentację niższe ciśnienie. Dopiero po paru miesiącach pojąłem, że zachowałem się jak idiota. Takie przykłady o sobie mógłbym mnożyć. Przechodząc na emeryturę nauczyciel traci kilkaset złotych miesięcznie. Jeśli nie potrafi bez nich żyć (co mnie dziwi) to niech sobie załatwi jakąś pracę za te kilkaset złotych i będzie miał tyle samo. Nauczyciel przechodzący na emeryturę ma poniżej 50 lat. W tym wieku spokojnie można usiąść przy kasie sklepowej. Jeśli mieszka Pan na ZWM, to zapewne bywa Pan w REALu, czy LIDLu. Niech Pan przyjrzy się tam pracy dzisiejszych kasjerów. Gdy klient weźmie zgrzewkę piwa, to 9 na 10 kasjerów liczy puszki, choć na pamięć powinni wiedzieć, że jest ich 24. To jednak mało. Żaden z tych liczących nie liczy 4 razy 6, oni dodają po 4, tj. 4, 8, 12, 16, 20 i 24. To znaczy, że z tabliczką mnożenia u nich krucho. W sumie jest to optymistyczne, bo oznacza, że ssanie na rynku pracy jest już tak duże, iż wszystkie te REALe muszą zatrudniać coraz marniejszych pracowników. Ale to też oznacza, że nauczyciel młody emeryt powinien być tam przyjęty na 3/4 etatu z pocałowaniem ręki (za najniższą ustawową płacę). Ten przykład z kasą sklepową jest oczywiście skrajny. Jest wiele innych zajęć. Jakoś nie chce mi się wierzyć, by np. redakcje opolskich gazet nie przyjęły atrakcyjnego tekstu i zdjęcia z terenu, za najniższą wierszówkę. No ale nauczyciel młody emeryt może powiedzieć, że napisanie atrakcyjnej notki z terenu przekracza jego możliwości. No to inny przykład. Jest mnóstwo jednoosobowych firm świadczących usługi dla ludności. Gdy się Pan do nich zgłasza, to w biurze nikogo nie ma, bo pracownik jest w terenie. Gdy Pan dzwoni do biura, to z tego samego powodu nikt nie odbiera. Zostaje komórka, ale pracownik często jest poza zasięgiem, bądź jest u klienta i ma komórkę wyłączoną. To bardzo zniechęca klientów. Gdybym miał kłopot ze znalezieniem pracy, to do spółki z drugą osobą założyłbym firmę "Usługi biurowe". Wynająłbym mały lokal gdzieś w śródmieściu (np. pełno pustych lokali jest do wynajęcia w opolskim Hermesie, czyli w ścisłym centrum). Zaproponowałbym kilku jednoosobowym firmom (z różnych branż), by zrezygnowały z posiadanych lokali w małoatrakcyjnych miejscach i za te same pieniądze, które płaciły za swe lokale, podpisały ze mną umowę na obsługę biurową. U mnie miałyby biuro, w którym zawsze ktoś byłby i zawsze odbierano by telefony, na dodatek w wydłużonym czasie pracy, a przychodzący klienci częstowani byliby kawą. Prowadziłem przed laty (społecznie, bo w rodzinie) obsługę firmy kamieniarskiej (nagrobki). Wystawiałem rachunki, wypełniałem deklaracje podatkowe, załatwiałem sprawy z urzędami etc. To był średnio jeden klient na tydzień. Gdybym ze wspólnikiem prowadził biuro dla dziesięciu takich firm, to byłaby to raczej laba niż praca. Te dziesięć firm cieszyłoby się, że za to, co je dotychczas kosztował sam lokal, dostają teraz usługę o nieporównanie wyższym standardzie. No ale to też propozycja dla ambitniejszych. Jeśli nauczyciel młody emeryt nie potrafi sobie dać rady z takimi ambitniejszymi zadaniami, a kasa w REALu jest poniżej jego godności, to jakoś nie umiem wykrzesać z siebie współczucia. Pozdrawiam serdecznie Piotr Badura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Jaka to odpowiedż? IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 18.08.06, 00:11 To lużna opowieść o tym jak dorobić do emerytury. Zresztą nie najlepsza.Obraża Pan w ten sposób swoich kolegów, którym tłumaczy elementarne rzeczy. wezmą podwojoną odprawę....to jest clou Pańskiej wypowiedzi.Gdyby Pan zechciał wyjaśnić jak to zrobić a nie jak liczyć puszki w Realu i zgrzewce byłbym wdzięczy w imieniu braci belferskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_badura Najwidoczniej nie zrozumiałem pytania 18.08.06, 11:39 Szanowny Panie Behemocie Jak widać, nie zrozumiałem, o co mnie Pan pyta. Myślałem, że nauczyciele mają problem ze znalezieniem sobie dodatkowej pracy na emeryturze. Nie przyszło mi nawet do głowy, że ich problem leży w tym, że nie potrafią zajrzeć do Karty Nauczyciela. Gdy szkoła nie ma dla nauczyciela pełnego etatu (chodzi o nauczyciela mającego uprawnienia do przejścia na emeryturę), a nauczyciel nie zgadza się na pracę w niepełnym wymiarze (ma prawo nie zgodzić się) to stosuje się art. 20 ust. 1 pkt 2 Karty Nauczyciela, który mówi: "Dyrektor szkoły w razie częściowej likwidacji szkoły, albo w razie zmian organizacyjnych powodujących zmniejszenie liczby oddziałów w szkole lub zmian w planie nauczania uniemożliwiających dalsze zatrudnianie nauczyciela w pełnym wymiarze godzin rozwiązuje z nim stosunek pracy..." Jeśli dla nauczyciela był etat, a teraz go nie ma, to znaczy, że zaszły wspomniane okoliczności. Albo ubyło uczniów, albo ubyło klas, albo zmieniły się przedmioty (zmieniły się także w sensie zmiany wymagań co do kwalifikacji). Tak więc nasz nauczyciel dostaje wypowiedzenie. Teraz ma zastosowanie art. 20 ust. 2, który mówi: "Nauczycielowi zatrudnionemu na podstawie mianowania, z którym rozwiązano stosunek pracy z przyczyn określonych w ust. 1 przysługuje odprawa w wysokości sześciomiesięcznego wynagrodzenuia zasadniczego..." Następnie ma zastosowanie art. 88 ust. 1a, który mówi: "Nauczyciele (...) mogą przejść na emeryturę również w przypadku rozwiązania stosunku pracy lub wygaśnięcia stosunku pracy w okolicznościach określonych w art. 20 ust. 1" - czyli wspomnianych wyżej. Nasz zwolniony z pracy nauczyciel występuje zatem z wnioskiem o przeniesienie na emeryturę. Gdy to zrobi, znajdzie zastosowanie art. 87 ust. 2, na mocy którego przechodzącemu na emeryturę nauczycielowi przysługuje odprawa w wysokości trzymiesięcznego ostatnio pobieranego wynagrodzenia. W praktyce to trzymiesięczne pełne wynagrodzenie plus sześciomiesięczne zasadnicze, to na tyle duża kwota, że w roku przejścia na emeryturę nauczyciel wpada w drugi próg podatkowy, czyli należy w tym roku do 5 proc. najbogatszych ludzi w Polsce ;-) Numeracja artykułów Karty Nauczyciela zgodna jest z tekstem jednolitym opublikowanym jako dodatek do "Rzeczpospolitej" z 3 kwietnia 2000. Mam nadzieję, że tym razem moja odpowiedź usatysfakcjonuje Pana, choć nadal jestem zdumiony, że Pańscy znajomi nauczyciele nie zajrzeli zwyczajnie do Karty Nauczyciela. Pozdrawiam serdecznie Piotr Badura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Najwidoczniej nie zrozumiałem pytania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 18:51 Panie Badura , czy oglądał Pan Telewizję Opole dziś , czy widział Pan zwalnianą przedzkolankę , która straci pracę po 10 latach już za kilka dni od 30 sierpnia , tak zadecydował nasz kurator wojewódzki. Sama wychowuje dziecko, sama pracuje , sama się dokształaca, jest na IV roku i Pan Kurator podjął decyzję podtrzymujacą zwolnienia. Panie kuratorze czy dla Pana w przedszkolu potrzebni sa magistrzy, czy dobre opiekunki, którym rodzice powierzaja swoje maleństwa. Bo ja tej Pani powierzyłabym swoje wnuki , nawet gdyby miała tylko podstawówkę. Panie Badura chciałabym usłyszeć również Pana zdanie na ten temat, tylko krótko, zwięźle . lakonicznie . Przekonaj Pan Kuratora do zmiany . Z poważaniem Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_badura Nie komentuję spraw, których nie znam 23.08.06, 23:25 Szanowna Pani Ewo Jeśli wspomniana przez Panią nauczycielka zwróciłaby się do mnie o ocenę sytuacji, to prawdopodobnie zrobiiłbym to, choć zapewne zadałbym jej wcześniej kilka pytań. Czy uważa Pani, że byłoby właściwym roztrząsanie tutaj życiowych problemów jakiejś prywatnej osoby za jej plecami? Pozdrawiam serdecznie Piotr Badura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Nie komentuję spraw, których nie znam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 08:11 Ja jako widz telewizyjny , oceniłam sytuację tej Pani jako bardzo krzywdzącą. Sytuacja jej jak również innych cichych nauczycieli i przedszkolanek, które już otrzymały wypowiedzenie z pracy oraz pozostałych - tylko dlatego , że nie posiadają tytułu mgr. Ustawa dawała im prawo uzupełnienia kwalifikacji przez okres 6-ciu lat. Ponieważ w przeszłości juz to przerabialiśmy w latach 90-tych ( i sama tego doświadczyłam) jako pracownik jednostki budżetowej> Przeprowadzona reforma była bardzo krzywdząca dla pracowników i do dziś się nic nie zmieniło , zmieniono siatkę zaszeregowania i do dziś nie można się pozbierać . Narzekanie na złe zarobki ,jesteśmy w UNII , a tam wyżej się ceni człowieka jak u nas. Jak pracują nasze instytucje , czy można było tego uniknąć , a czy ktoś pamięta , że z reformowano jednostki budżetowe w latach 90-tych: bez tytułu najniższą grupę VIII - XI , przez okres 15-tu lat , żadnej podwyżki płac, tylko rekompensaty z urzędu, ( ci pracownicy do dziś pracuja , muszą sumiennie wykonywać swoją prace , obowiązkowi solidni ,niedowartościowani , bez swojego zdania często gnębieni przez szefów ( mobing). - z tytułami grupy najwyższe XVIII - i wyżej , kierownicze stanowiska , wysokie wynagrodzenie , doddatki specjalistów , premie , awansy ( oraz wysokie aspiracje ) Czy w latach poprzednich narzekano na pracowników ZUSU, urzędników miejskich , wojewódzkich , samorządowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abx Re: Nie komentuję spraw, których nie znam IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 24.08.06, 15:44 Przecież idzie "nowe" - RP trzecia i pół. Może i starzy nauczyciele byli dobrzy, może nawet lepsi od tych, którzy przyjdą na ich miejsce, ale są starzy, czyli źli. Nasiąknięci jak nie PRL-em, to podejrzaną moralnie III RP. Teraz minister Roman chce kreować nowego człowieka, wielkiego człowieka - na swój obraz i podobieństwo. Tylko co na to ci całkiem nieduzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 08:45 moze mi ktos powie co bedzie z nauczycielem dyplomowanym ktory uczy matematyki a skonczyl opiekuczo wych.Jeszcze jedno pytanie czy slusznie dostal awans trudno to zrozemiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vvv Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.06, 09:20 Nie wylewajmy dziecka z kąpielą . Kwalifikacje,dyplomy , kursy, co jeszcze tak ma wyglądać ta IV RZ P. Najlepszych nauczycieli Polska miał po wojnie wykształconych w Liceach Pedagogicznych , a póżniej kończących studium nauczyćielskie. Do tych szkół , szło się z powołania. Dzisiejsze Uniwersytety Pedagogiczne, rózne prywatne szkoły mają sie nijak do tamtych szkól i profesorów. Najbardziej utalentowani ludzie nie mają wykształcenia, ale mają talent i szkoda im czasu na marnowanie tylko , żeby otrzymać papierek. Odpowiedz Link Zgłoś
chilly Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? 16.08.06, 12:29 Zgadzam się z przedmówcą. Dziś na uniwersytetach na ogół nie kształcimy nauczycieli. Dotyczy to przynajmniej tzw. przedmiotowców. Kształcimy matematyka, fizyka czy chemika, ale nie kształcimy nauczyciela. Co najwyżej umożliwiamy studentom odbycie dodatkowych godzin (traktowanych zresztą po macoszemu), by mógl otrzymać dokument uprawniający do uczenia w szkole. Tak na wszelki wypadek... Ciekawe w tym wszystkim jest to, że rządzące nami aktualnie partie, nie przywiązujące raczej wielkiej wagi do odpowiedniego wykształcenia, stażu, praktyki itp. przy obsadzie dużo bardziej ważnych stanowisk, akurat w przypadku nauczycieli wykazują się taką pryncypialnością. Ja osobiście nie widzę nic złego w tym, że na przykład chemii w gimnazjum uczy pani magister od biologii, która zresztą łączy uczenie tych dwóch przedmiotów od dwudziestu lat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: men Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 18:35 słuszna uwaga, dzisiejsze uniwersytety nie kształcą nauczycieli, dlatego długoletnia praktyka starych nauczycieli, nawet jeśli nie zrobili magisterium, jest cenniejsza, niż dyplomy wątpliwej jakości, zwłaszcza te uzyskiwane w wyższych szkołach prywatnych. Polska szkoła średnia, nękana nieustannymi reformami, niedoinwestowana, a teraz jeszcze - jak się okazuje - zagrożona czyszczeniem kadry (bo wykształconej "za komuny"?)schodzi na psy. No cóż, taka Polska, jakie jej młodzieży kształcenie (i vice versa). Na marginesie dodam: w wyniku reformy Buzka zlikwidowano technika, nie tworząc nic w zamian, żałosne skutki tego sabotażu zaczynamy już odczuwać. Likwiduje się szkoły zawodowe, młodzieży proponuje się licea - ale czy każdemu potrzebna jest matura i czy każdy jest zdolny ją zdobyć? Dobra szkoła zawodowa, ucząca konkretnego zawodu - czy nie tego zaczyna brakować? Wyuczeni w dawnych zawodówkach jadą "na saksy", tam są cenionymi pracownikami, a u nas nie będzie wkrótce komu naprawić cieknącego kranu. Majstrowanie przy szkolnictwie i pomiatanie nauczycielami (np. zarobki!) - to się czkawką odbije już za parę lat. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnarozpacz11 Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? 17.08.06, 01:53 Madry ten kto w pore opusci to dziadostwo zwane dalej polska. Ludzie nie wiecie nawet jaka to wspanialosc nie sluchac na codzien tych madrusiow od siedmiu bolesci, ktorzy zalegaja na tym i innych forach oraz tych niby wyksztalconych pedagogow, politykow, zarzadcow, piewcow wychwalajacych glupote itp. I naprawde nie wyjezdzajcie za chlebem tylko za normalnym zyciem. Warto bo zycie jest jedno.Nawet jak sie komus wydaje ze ma jakas prace, pieniadze, mieszkanko na zwm i wszystkie te pseudodobra to i tak nie wie ze naprawde wegetuje i zyje we wspolczesnym gettcie bo mysli ze jest kims. Ale po co tyle pisac madremu slowo wystarczy a glupiemu i cala ksiazka nie pomoze. Wasze zycie wasz wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 17.08.06, 07:18 Chłopie, wybacz ale coś Ci się pooo.. jaka to wspanialosc nie sluchac na codzien tych madrusiow od siedmiu > bolesci, ktorzy zalegaja na tym i innych forach .. przecież Ty siedzisz przed kompem na tym i innych forach codziennie i chłoniesz tych mądrusiów jak alkoholik gorzałę, a gdy już się nasycisz tą Polską z drugiej ręki zaczynasz swoją mantrę : > Madry ten kto w pore opusci to dziadostwo zwane dalej polska. sam się w ten sposób dowatościowując i nakręcając. Faktycznie czarna to rozpacz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xy Re: o co chodzi z tym zwalnianiem nauczycieli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 10:48 Jezszvce tylko mała dygresja. Otóż jak wybudowano u nas Teatr Kochanowskiego i i tę funkcję objął Dyr. Dmochowski z Warszawy wybitny aktor tp rozeszła się fama , że sprowadzi do opola samych mgr. A on powiedział szukajcie mi ARTYSTÓW a nie magistrów. Teatr funkcjonuje do dziś. Chciałabym , żeby moje wnuki uczyli nauczyciel , a nie legitymujący się zaświadczeniami , kursami tytułami Odpowiedz Link Zgłoś