Rektor PO oburzony kupowaniem prac magisterskich

14.10.06, 11:02
Pan rektor prawi banialuki :Jak promotor moze nie ropoznac plagiatu?! Tzn ze
jest niekompetentny!
    • Gość: student Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 11:07
      Trudno żeby karzy znał każdą pracę która została napisana. A te osoby które
      popełniają plagiat lub kupują pracę są dla mnie dnem intelektualnym.
    • nfa05 Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk 14.10.06, 11:53
      Może należałoby zatrudniac na uczelniach nauczycieli którzy potrafia
      prowadzic prace magisterskie i wykrywac plagiaty.
      • Gość: monika Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 12:21
        Z plagiatami trzeba walczyc, sprawdzając prace zaliczeniowe. Jest kilka
        sposobów:
        zapytac o główna tezę autora, sformułować twierdzenie podważające tę tezę i
        niech obroni swojej. Jest to najszybszy sposób zidentyfikowania obszarów
        niewiedzy i wykazania, że raczej nie pisał tej pracy.
        drugi, to żmudne, wielogodzinne poszukiwanie pracy w internecie, np. na
        podstawie charakterystycznej frazy. Dostęp do programu antyplagiat znacznie
        upraszcza sprawę;
        trzeci, dokładnie przejrzeć literaturę i odpytać z paru autorów.
        Ukazuje się tak wiele książek i artykułów w obrębie jednej dyscypliny, że żaden
        wykładowca nie jest w stanie znać ich na pamięć, ale jesli zna się studenta, to
        wykładowca wie, czy potrafi stosować kategorie teoretyczne i na podstawie
        języka, jakim praca jest napisana mozna stwierdzić, czy jest samodzielna czy
        nie.
        Walcząc z niuczciwością studentów mam ogromne poczucie straty czasu, zwłaszcza
        wtedy, gdy szuka sie w internecie dowodów.
        • Gość: MIeszaniec Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: 217.173.202.* 14.10.06, 14:48
          Proszę Pani! Autor wspaniałych feletonów z "Wiedzy i Życie", profesor
          ukrywający się pod nickiem X.Rut, opisał, że ma koncie szereg magistrów i
          doktorów i absolutnie żaden z nich nie przestawił cudzej roboty. Cały problem
          w/g niego polega na tym, że promotor ma mieć ograniczoną ilość podopiecznych i
          wtedy doskonale orientuje się w ich postępach i możliwościach.
          Ja natomiast widzę problem jeszcze gdzie indziej.
          Co pani powie na sytuację, kiedy profesor prosi jednego ze swoich dawnych
          absolwentów, żeby ten napisał pracę dla swojego magistranta?
          Co pani powie na sytuację, kiedy cała katedra wie, lub domyśla się, że praca
          doktorska jest napisana, nie przez doktoranta, tylko przez ich kolegę doktora?
          Profesor Skubis powinien się oburzać i nie kończyć na oburzeniu, bo sprawa ma
          się tak samo jak z korupcją w środowisku lekarskim. Prace magisterskie i
          doktorskie na zlecenie są pisane w 99% nie przez kogo innego, tylko przez
          nauczycieli akademickich. To nie jest winny pacjent, ani jego rodzina, tylko
          lekarze. Tu jest pełna analogia. I tu też istniej niestety źle pojęta
          solidarność zawodowa. Zróbcie Państwo porządek u siebie, to sprawy nie będzie.
          • Gość: AZ (student) Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 16:16
            Przede wszystkim należałoby zmienić podejście do całego systemu uzyskiwania
            dyplomu ukończenia studiów. Pisanie banialuków, mieszanie setki razy
            odgrzewanych informacji i hipotez nie ma najmniejszego sensu, wszak taka praca
            jest ostatecznie bezużyteczna i koniec końców trafi w końcu do kosza. Na
            uczelni, o czym niestety się nie mówi, nie forsuje się wogóle idei prowadzenia
            własnych badań przez studentów, nie wyszukuje się spośród nich talentów i nie
            rozwija ich zainteresowań. Przy wyborze promotora panuje istny wyścig szcurów a
            kolejka do wpisania się na listę to nic innego jak spęd bydła do wodopoju. Byle
            szybko i po najmniejszej linii oporu. Nierzadko więc osoby, które faktycznie
            mają ciekawe i warte uwagi pomysły na temat pracy dyplomowej, pozostają na
            lodzie ponieważ albo nie ma właściwego promotora, który mógłby zająć się
            prowadzeniem danej osoby albo też ktoś inny już go ubiegł w kolejce do listy.
            Dziwię się, że nie ma u nas przyjętej praktyki aby wybór promotora odbywał się
            w obie strony, tzn. zarówno student jak i promotor powinni mieć wpływ na to kto
            do kogo trafi a proces selekcji powinien zaczynać się już na 2, 3 roku. Żeby to
            jednak miało sens trzeba też zmienić podejście wielu wykładowców do sposobu
            prowadzenia zajęć. Jak taki promotor może dobrze poznać daną osobę, jeśli ta
            swoją wiedzę i umiejętności przedstawia w postaci odpowiedzi na teoretyczne
            pytania wyrwane "żywcem" z prodręcznika. Gdzie tutaj praktyka? Gdzie
            świadomość, że praca magisterska może ( powinna) służyć np. firmom lub innym
            instytucjom. Może więc warto wprowadzić jaieś nowe rozwiązania?! Począwszy od
            likwidacji prac licencjackich aż po zmianę formy obrony prac magisterskich (
            temat do otwartej dyskusji). Co do samych plagiatów, to problem leży w tym, że
            studentów przyzwyczja się do ich robienia od pierwszego roku studiów. Gdyby
            zaczęto dotkliwie egzekwować przepisy i sprawdzać wszelkie prace to może
            sytuacja wyglądałaby znacznie lepiej. Przypadki "zerżnięcia" żywcem referatu z
            książek ( często znanych podręczników akademickich) to średnio kilkanaście
            procent w skali całego roku studiów. Natomiast zarzucanie promotorom
            nierzetelności w sprawdzaniu prac maguisterskich pod kątem plagiatu jest samo w
            sobie upośledzone. Mało to bowiem znalazło się profesorów ( polskiej elity
            naukowej!!!), których plagiaty wychodziły na jaw zupełnie przypadkiem po wielu,
            wielu latach?! Reasumując, droga do zwalczenia tej chorej sytuacji nie wiedzi
            eprzez zaostrzanie środków kontroli, nadzoru i traktowaniu studenta z góry
            jako "kłamcę lustracyjnego". Lepiej uczyć dobrych nawyków od samego początku i
            jednoczęśnie prowadzić proces rzetelnej selekcji.
            • Gość: Rozalija Sobota Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.10.06, 16:28
              Egzaminy koncowe i basta, a tezy antytezy i x-razy odgrzewane syntezy zostawic
              Prof-Doc-Drrr-Habom, aby sie cieszyli, ze wiecej cegiel i betonu dolozyli do
              mostu podporowego tzw. "nauki" w universum. koniec wykladu. dziekuje.
            • Gość: MIeszaniec Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: 217.173.202.* 14.10.06, 17:34
              Przy obecnej masowości szkolnictwa wyższego takie patologie są nieuniknione.
              Całe zło zaczyna się w miejscu, gdzie "matura jest tak skrojona, by mógł ją
              zdać każdy" (cyt. z X. Ruta).
              Finałem jest zdobywanie stopnia naukowego (dr nauk) przez ludzi, którzy w wieku
              30 lat nie mieli jeszcze matury.
            • Gość: monika Re: do AZ IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 19:21
              Nie wiem, jaki kierunek studiujesz, ale są takie studia na UO, gdzie studenci
              uczestniczą w projektach badawczych i są zachęcani do pisania pracy
              magisterskiej na podstawie materiałów zgromadzonych w trakcie praktyki
              badawczej. Chętnych jest niewielu, bo łatwiej jest napisać pracę kompilacyjną
              lub zrobić własne małe badania.
              Sprawdzam wszelkie prace, bo nie prowadze prac magisterskich. Zresztą tak
              staram się formułować tematy, żeby nie było gotowców w internecie. Jeśli są
              luzno powiązane z tematem, to bez szukania www mam pewność, że to nie jest
              samodzielna praca. Zrezygnowałam też z dawania kilkunastu tematów do wyboru.
              Jeśli jest ich mniej otrzymuję kilka identycznych. Również nie mam problemów ze
              ściąganiem na egzaminie, bo tak konstruuję pytania, że student musi rozumieć
              zakresy pojęć, zeby na nie odpowiedzieć. Nie ma tych odpowiedzi w podręczniku.
              Jednak nie mogę zgodzić się z tym, że mozna ufać studentom. Większości
              oczywiście tak. Ale przecież wystarczy kilku nieuczciwych, żeby zrezygnować np.
              z samodzielnego poprawiania testu po egzaminie poprawkowym, bo zaznaczą dobre
              odpowiedzi w pytaniach, na które nie odpowiedzieli. Uczę od kilku lat i w
              zasadzie muszę uczestniczyc w grze, pt. nie daj się wywieść w pole.
              Gdyby nie to, ze na każdym roku leserzy, to na szczęście mniejszość
              (kilkanaście procent na dziennych studiach i znacznie większy odsetek na
              zaocznych), to mozna by popaść w wielką frustrację.
              Pomysł z wcześniejszym określeniem zainteresowan jest dobry. Jednak studenci to
              mogą robić! Pracownicy mają dyżury i jeśli student potrzebuje konsultacji
              swojego pomysłu, to przecież może się umówić. Osobiscie nie znam przypadku,
              zeby jakiś profesor czy inny pracownik naukowy odmówił. Natomiast z mojego
              doświadczenia wiem, że takich studentów, którzy proszą np. o pozyczenie
              zagranicznej literatury lub rozmowę jest zaledwie kilku na roku.
              Piszesz: Lepiej uczyć dobrych nawyków od samego początku i
              > jednoczęśnie prowadzić proces rzetelnej selekcji.
              Jednak student z tymi nawykami przychodzi ze szkoły. Należałoby uniemożliwic
              ściąganie z internetu prac semestralnych juz w liceum, to po pierwsze.
              Po drugie, tylko wtedy, kiedy za ściąganie na egzaminie, oszustwo- przedłożenie
              nie swojej pracy na zaliczenie - byłyby takie sankcje, jak w USA - relegowanie
              z uczelni i wilczy bilet na dwa lata, to z pewnościa śmiałków oszustów byłoby o
              wiele mniej.
              Przedłożenie nie swojej pracy dyplomowej lub magisterskiej jest oszustwem,
              wyłudzeniem dyplomu, więc takie sprawy należałoby zgłaszać do prokuratury.
              Staram się uzmysłowić studentom konsekwencje nieuczciwości na studiach. Zwykłam
              mówić, będą się walić budynki czy mosty z powodu błędów konstrukcyjnych
              niedouczonych inżynierów, ale na szczęście tego nie dożyję. Niestety dożyłam i
              to mnie przeraża.
              • Gość: AZ Re: do AZ IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 23:40
                Zgadzam się.. studentom nie można ufać. Za moje poglądy pewnie by mnie już dawno "relegowali" z uczelni ale właśnie inni studenci. Jestem przeciwko ściąganiu, kuciu schematycznych testów na pamięć, wykładów polegających na przepisywaniu z rzutnika ( już lepiej spędzić ten czas na czytaniu właściwej literatury). Za ściąganie powinno się dosłownie publicznie piętnować a za plagiat wydalać z uczelni. W przypadku kupowania prac winne są obie strony: kupujący i sprzedający, ale popularność tego procederu jest moim zdaniem wynikiem właściwej i zoorganizowanej reakcji polskiego środowiska akademickiego. Przecież w skali kraju tylko kilka uczelni tak naprawdę wprowadza nowoczesne rozwiązania w zakresie zwalczania nieuczciwego pisania prac dyplomowych. Kopiowanie referatów jest też wynikiem zasypywania przez wielu wykładowców bzdurnymi tematami do ich napisania. Cała praca polega na w zasadzie na przejrzeniu n-książek i sklejeniu zawartych w nich informacji w całość. Zdarza się, że ten sam temat lub w 80% podobny przychodzi pisać kilka razy w trakcie studiów. Później odklepanie tego na forum "klasy", która marzy tylko o tym aby nastąpił koniec świata. Znam oczywiście wielu wykładowców ze świetnymi pomysłami na prowadzenie zajęć, ale niestety przez "brak ambicji" większości studentów: lesserów i odmóżdżaczy pomysły te pozostają jedynie w sferze wirtualnej, a utrwalają to inni prowadzący. Zazdroszczę trochę studentom z Uniwersytetu bo słyszałem wiele dobrego o sposobach prowadzenia tam zajęć praktycznych, ale niestety na UO nie ma "mojego" kierunku. Studia podyplomowe napewno jednak będę robił na innej uczelni i najchetniej poza Opolem. Mogę jedynie życzyć Pani i sobie wytrwałości :) Pozdrawiam AZ
                • Gość: AZ Re: do AZ IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 23:46
                  (..)jest moim zdaniem wynikiem niewłaściwej i niezorganiz
                  > owanej reakcji polskiego środowiska akademickiego

                  Przepraszam ale zgubiłem szyk zdania co mogło zmienić jego sens :)
          • Gość: monika Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 19:39
            Zgadzam się nie można dobrze prowadzić seminarium, jeśli jest więcej niż 7-8
            osób.
            Jeśli nie robi się sprawy z niemoralnych zachowań przez Pana opisanych, to
            znaczy, ze jest przyzwolenie w środowisku na takie praktyki. Jeśli ludzie
            wiedzą o nieuczciwości, to powinni z tej wiedzy zrobić użytek! Inaczej nie ma
            najmniejszej szansy na zmianę tej sytuacji!
            Zgadzam się, że oburzenie to za mało. Napisałam o tym do AZ.
            Wiem, że w moim Instytucie koledzy podobnie jak ja prowadzą walke z
            nieuczciwymi studentami. Żeby skutecznie zrobić porządek, to należałoby
            przewidzieć sankcje za ściąganie w regulaminie studiów. Wystąpię z takim
            wnioskiem. Jednak, jeśli idzie o nieuczciwych pracowników, to należałoby grać w
            otwarte karty i podnieść problem na zebraniu Instytutu lub poinformować
            promotora, że praca jest niesamodzielna. Mogą to zrobić tylko ci, którzy tą
            wiedzą dysponują. Inaczej jak zrobić porządek? Na UO pracuje prawie 1200 osób!
            Nauczyciel akademicki podobnie jak lekarz, co słusznie Pan zauważył, wykonuje
            zawód zaufania publicznego. Sprzeniewierzenie się etyce zawodowej powinno
            skutkować wykluczeniem. Na UO są już pierwsze takie przykłady.
            Nie ma takiego środowiska zawodowego, które byłoby wolne od nieuczciwości.
            Idzie jednak o to, czy w imię źle pojętej solidarności zawodowej, przymyka się
            na to oko, czy też stosuje się sankcje. Opisane przez Pana przykłady to
            tolerowanie patologii. Jeszcze raz powtórzę, tylko ci, którzy o tym wiedzą,
            mogą zrobić porządek.
            • Gość: monika Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: *.atol.com.pl 14.10.06, 19:42
              Poprzedni post jest do Mieszańca, którego pozdrawiam serdecznie!
              • Gość: MIeszaniec Re: Rektor PO oburzony kupowaniem prac magistersk IP: 217.173.202.* 14.10.06, 20:57
                Niestety tak bywa. Profesorowie to też nie aniołki, a mój przykład z profesorem
                zlecającym pisanie pracy magisterskiej dla swojej podopiecznej jest
                autentyczny, choć pochodzi z dawnego bardzo czasu. Ponieważ standardy moralne
                od tego czasu uległy znacznemu obniżeniu, podejrzewam, że teraz może być tylko
                gorzej. I rzeczywiście jest gorzej, bo zaraza dotyka już stopni naukowych, o co
                wcześniej było trudno. Nie powinno to dziwić, na przykład po głośnym ujawnieniu
                afery z przyjęciami, w której zhańbił się sam rektor Uniwersytetu Gdańskiego.
                Problem często polega na tym, że ujawnienie pewnych faktów jest dla środowiska
                niewygodne. Długo by o tym gadać .....
                Jeśli chodzi o kształtowanie uczciwości, to następny temat-rzeka. Dobry temat
                dla socjologów na prace magisterskie, nieprawdaż?
                Pozdr.
    • Gość: J23 Rektor PO oburzony kupowaniem prac magisterskich IP: 217.197.79.* 14.10.06, 16:56
      Tak się zastanawiam,jeśli oddawanie poszczególnych rozdziałów pracy
      magisterskiej odbywa się drogą mailową,to jakby nie było jest to droga
      elektroniczna. Dlaczego więc nie można tego sprawdzić przy pomocy Plagiatu.pl??
      Wystarczy przekopiować tekst...no i wcześniej mieć taki pomysł
    • Gość: Marek Wronski Re: A co z odebraniem dyplomu tej oszustce? IP: *.proxy.aol.com 15.10.06, 02:58
      Niewatpliwie Politechnika powinna jak najszybciej uniewaznic i odebrac dyplom
      jesli absolwentka juz go dostalo. Nazwisko studentki powinno byc podane do
      publicznej wiadomosci. A co do opieki promotora nad magistrantka to seminaria
      magisterskie via Internet nie maja miejsca tam gdzie rzetelnie prowadzi sie
      zajecia.

      dr Marek Wronski, New York
      Z Archiwum Nierzetelnosci Naukowej"
      miesiecznik Forum Akademickie
      • Gość: dr. Richtig Re: A co z odebraniem dyplomu tej oszustce? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.10.06, 17:31
        zaiste i doprawdy niewatpliwie.
Pełna wersja