Dodaj do ulubionych

Te bakterie zabijają!- SEPSA

IP: 217.197.79.* 24.02.07, 16:45


Dość żartów. Te bakterie zabijają!
Atakuje nas niebezpieczny szczep meningokoków typu C. Są niezwykle zakaźne,
działają piorunująco na organizm człowieka, często doprowadzając do śmierci.


Katarzyna Citowicz, mikrobiolog wojewódzkiego sanepidu, przeprowadza testy na
obecność bakterii meningokoków. PRZECZYTAJ WIĘCEJ

W walce z sepsą robimy, co trzeba
20-02-2007
Sepsa znowu zaatakowała
19-02-2007
Sepsa budzi grozę
27-01-2007 Nie można w kółko uspokajać ludzi, bo są powody do niepokoju.
Musimy znaleźć źródła tych zakażeń - apeluje dr Józef Bojko, koordynator
wojewódzki ds. leczenia sepsy.

Trzeba w końcu ludziom powiedzieć prawdę: mamy do czynienia z bardzo
zjadliwym
rodzajem bakterii - meningokokami typu C, a nie zasłaniać się ciągle
stwierdzeniem, że ktoś zachorował z powodu obniżonej odporności organizmu -
podkreśla dr Józef Bojko, koordynator wojewódzki ds. leczenia sepsy,
ordynator
Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.
- Ten typ meningokoków jest niezwykle zakaźny, wywołuje niezwykle gwałtowne
reakcje w organizmie człowieka. W bardzo krótkim czasie doprowadza do
niewydolności podstawowych narządów we­wnętrznych człowieka, uniemożliwia
krzepnięcie krwi. Często prowadzi do śmierci.
- Przez ostatnie dziesięć lat, aż do teraz, nie zaobserwowaliśmy w
województwie tak dużej zachorowalności na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych
wywołanych meningokokami typu C, powodującymi tak piorunujący przebieg
choroby
- alarmuje dr Bojko. - Nie można ludziom ciągle powtarzać, że nie ma powodu
do
niepokoju, bo jest taki powód. Zaatakował nas bardzo niebezpieczny szczep
bakterii. Musimy koniecznie znaleźć źródła zakażeń.
W Brzegu, gdzie pod koniec ubiegłego tygodnia wykryto dzień po dniu trzy
przypadki zarażenia meningokokami typu C, u dwóch braci oraz u ich kolegi -
ludzie szturmują przychodnie, miejscowy sanepid oraz oddział zakaźny w Opolu.
Chcą się natychmiast zaszczepić. Tymczasem na Opolszczyźnie nie ma
szczepionek
przeciwko meningokokom. Krajowe zapasy przejęło wojsko.
- W aptekach szczepionki mają się pojawić dopiero na początku marca -
informuje Aleksandra Burek, kierownik hurtowni Polskiej Grupy Farmaceutycznej
w Opolu.

Ostatnia seria zachorowań zaczęła się 15 lutego. Na Oddział Anestezjologii i
Intensywnej Terapii Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu został przyjęty
17-letni chłopiec z Brzegu z podejrzeniem sepsy, diagnoza to potwierdziła.
- Dobrze, że pacjent ten trafił do nas stosunkowo szybko, gdy był jeszcze
przytomny, już w pierwszej godzinie zaczęliśmy mu podawać białko C (lek na
sepsę - przyp. red.) - relacjonuje dr Maciej Gawor, zastępca ordynatora
oddziału. - Na szczęście jego mama, widząc w nocy, że syn źle się czuje,
natychmiast zareagowała. Odwiozła syna do brzeskiego szpitala, a stamtąd
natychmiast przetransportowano go karetką do nas.
Stan pacjenta gwałtownie zaczął się pogarszać, doszło do ostrego rzutu sepsy,
objawiającego się m.in. piorunującą plamicą. Wystąpiła niewydolność narządów
we­wnętrznych. Od czwartku lekarze nieustannie walczą o jego życie.
- Jest pewna poprawa, pacjent ten oddycha już samodzielnie, ale jego organizm
dopiero "zbiera się" po ciężkiej sepsie - powiedział wczoraj po
południu dr Maciej Gawor. - Przestaliśmy mu już podawać białko C, jednak za
wcześnie jeszcze mówić o sukcesie, o wyleczeniu. Leczenie trwa nadal.
Z wywiadu lekarskiego wiadomo, że 17-latek dwa tygodnie wcześniej przeszedł
infekcję. Mógł jej nie doleczyć lub organizm był jeszcze osłabiony po
chorobie, co utorowało drogę bakteriom. Badania potwierdziły, że chłopiec
zaraził się meningokokami typu C.

W nocy z 16 na 17 lutego na Oddział Zakaźny Szpitala Wojewódzkiego w Opolu
trafił 19-letni mężczyzna, także z Brzegu. Miał gorączkę, bóle głowy, mięśni,
na jego ciele pojawiły się charakterystyczne plamki, tzw. wybroczyny. Lekarze
zaaplikowali mu maksymalne dawki antybiotyków, które na szczęście zadziałały.
- Stan pacjenta się poprawił, mam nadzieję, że wszystko będzie szło ku
dobremu
- oznajmiła wczoraj dr Wiesława Błudzin, ordynator oddziału.

Dobę później, z 18 na 19 lutego, na Oddział Anestezjologii i Intensywnej
Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu trafił trzynastolatek, brat 19-latka.
U
chłopca rozwinęła się ciężka sepsa. Chory dostaje białko C.
- Jego stan nadal jest bardzo ciężki, ale stabilny - poinformował wczoraj dr
Bojko. - Okresowo udaje się z nim nawiązać kontakt.
Na podstawie wywiadu, który przeprowadziła ordynator oddziału zakaźnego,
okazało się, że wszyscy trzej chorzy dobrze się znają, utrzymywali kontakty
towarzyskie, byli m.in. razem na meczu.
- Mam to samo odczucie co doktor Bojko - że te wszystkie zachorowania są
niepokojące i trzeba wreszcie podjąć jakieś działania - podkreśla dr Wiesława
Błu­dzin. - Na oddziale zakaźnym jesteśmy skupieni na leczeniu, nie możemy
zajmować się wypisywaniem recept na antybiotyki w celach profilaktycznych, o
co nas proszą spanikowani ludzie. Przyjeżdżają tu, dzwonią. Profilaktyką i
akcją uświadamiającą powinny się zająć służby sanitarne.
19-letni chory przyznał się, będąc już na oddziale zakaźnym, że gdy usłyszał
o
zachorowaniu 17-letniego kolegi, poszedł do lekarza i zaczął zażywać
antybiotyk.
- Widocznie było już za późno albo lek jednak w jakimś stopniu zadziałał,
skoro nie doszło u niego do gwałtownego ataku sepsy - przypuszcza dr Błudzin.
W minioną sobotę przedstawiciele brzeskiego sane­pidu dotarli do rodziców
chorych braci. Dostali oni profilaktycznie antybiotyki. Reszta mieszkańców
Brzegu na wieść o sepsie zaczęła jednak szukać pomocy na własną rękę. Ludzie
byli wyraźnie zagubieni. Tymczasem służby sanitarne zrobiły sobie week­end.
Dopiero wczoraj miały zacząć ustalać listę osób, które kontaktowały się z
zakażonymi.
- W przypadku chemio­profilaktyki liczy się czas - podkreśla dr Bojko. -
Powinno się podać antybiotyk do 24 godzin. Przy czym to do służb sanitarnych
należy decyzja, kto powinien go przyjąć i kiedy.
Dr Bojko wystosował pismo do wojewody, aby w regionie rozważono konieczność
zaszczepienia personelu medycznego.


Wolimy dmuchać na zimne


Rodzice na początku są roztrzęsieni, ale po jakimś czasie uspokajają się -
mówi Jadwiga Skalska, sekretarz w szkole podstawowej nr 3 w Brzegu. To tutaj
uczy się chory 13-latek, który trafił do szpitala z podejrzeniem sepsy.
Wczoraj od rana pracownicy szkoły siedzieli z dziennikami i wydzwaniali do
rodziców.
- Do rodziców wszystkich uczniów z klasy tego chłopca i osób, które mogły się
z nim kontaktować. Każdy wie, że ma pójść do lekarza. A w szkole każdy
nauczyciel na swoich lekcjach jeszcze raz przypominał o zasadach higieny,
zrezygnowaliśmy też z ostatkowych dyskotek - dodaje Jadwiga Skalska. - Wiem,
że to może przesada, ale wolimy dmuchać na zimne.

Starszy z dwóch braci, którzy leżą w opolskim szpitalu, trafił tam w nocy z
piątku na sobotę. Młodszy - kolejnej nocy, z soboty na niedzielę.
Powiadamianie ich kolegów ze szkół rozpoczęło się jednak dopiero w
poniedziałek.
- Szpital ma 24 godziny na powiadomienie nas o takich przypadkach i
dostaliśmy
o nich informację w niedzielę o 7.30 rano - mówi Beata Rozmus, dyrektor
sane­pidu w Brzegu. - Od razu zastosowaliśmy chemio ­profilaktykę wobec
rodziny, ale w niedzielę nie było możliwości dotarcia do ich kolegów z klasy.
W poniedziałek zarówno w podstawówce, jak w i Zespole Szkół Ekonomicznych,
gdzie uczy się zakażony sepsą 19-latek, brat walczącego o życie 13-latka,
nauczyciele poważnie przejęli się sprawą.
- I bardzo dobrze! - mówi Małgorzata Nowak, matka Adriana i Mateusza, uczniów
"trójki". Wczoraj po południu po wyjściu z gabinetu lekarskiego
przez komórkę zdawała relację mężowi. - Jeden z synów chodzi do tej samej
klasy co zarażony chłopiec i po telefonie ze szkoły przyszliśmy do lekarza. A
przy okazji wzięłam drugie
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka