schlesier.de
02.03.07, 00:32
nie ma się co dziwić, że opolskim forum tak gorąco ten swój żal wyrażają,
dobrze wiedzą, że bycie Ślązakiem w Niemczech to zupełnie inna jakość.
www.poloniaberlin.de/forum/topics29/polki-pracujace-w-tureckich-barach-vt2639.htm
Wypowiedź jednego ze znawców tematu:
"Każdy z nas zdaje sobie bardzo dobrze sprawę, że wybierając się do pracy w
Niemczech, możemy znaleźć zatrudnienie u Turka. Postaram się w tym artykule
przybliżyć naszym czytelnikom ten proble. A że jest to poważny problem Każdy o
tym bardzo dobrze wie.
Kiedy pojawimy się na dworcu w jakimkolwiek większym mieście w Niemczech,
natychmiast otoczy nas spora grupa tureckich werbownikó do pracy. Polacy są
bardzo cenieni w tureckim półświatku: Pracują ciężko, tanio i wydajnie – bez
szemrania i nażekania. Zatem każdy turecki pracodawca płaci sporo pieniędzy
bezrobotnym turków aby namawiali świeżo przybyłych polaków do atrakcyjnej
rzekomo pracy. Naiwni nowicjusze idą na lep tej taniej propagandy i zgadzają
się pracować dla polecanych przedsiębiorców. Jest to decyzja łatwo, ponieważ
najczęściej owi Polacy nie znają języka i nie tylko nie mają pojęcia gdzie
znaleźć pracę ale nawet nie wiedzą w którą stonę pójść. Spotkawszy się z miłym
przyjęciem przez Turków, którzy na dodatek znają język polski - natychmiast
godzą się na zatrudnienie – bez pytania o warunki i płacę.
Kiedy już „złapany” zostanie taki „żółtodziób„ natychmiast pojawia się
zaprzyjażniony taksówkarz, który łamaną polszczyzną zaprasza do samochodu. Po
czym natychmiast rusza i wywosi go do miejsca pracy. Najczęściej jest to
jakieś odległe przedmieście – nawet 30 kilometrów od centum, gdzie znajdują
się obdrapane baraki. Tam będzie mieszkał zatrudniony. Pozwala mu się jeszcze
tego dnia wypocząć i rozlokować się w nowym pokoju – brudnej, ciasnej i
ciemnej norze ( 2 metry x 2 metry) z materacem na podłodze i jednym krzesłem w
kącie ( brak stłó zmusza do jedzenia na kolanach – łazienka o dwa kilometry
przy hydrancie.
Ale następnego dnia o 5 rano kończy się sjesta. Pobudka jest hałaśliwa i
gawłtowna. Korytarzem ktoś idzie wali z całej siły w każde drzwi z okrzykiem „
wstawać !! „. Z pokojów wychylają się zaspane sylwetki i ustawiają się w
szeregach, po czym odmaszerowują na miejsce pracy. Jest to najczęściej ponura
fabryka przypominąjąca te z filmu Andrzeja Wajdy „ Ziemia Obiecana „ W
ogromnych halach, w których panuje przerażliwy huk maszyn przemykają się grupy
dzwigających bele materiału postaci. Ich krok jest szybki – widać że tutaj
pracuje się szybko i wydajnie. Nie ma czasu na odpoczynek. Jedynie po 6
gzodzinach pracy każdy ma prawo do kilkuminutowej przerwy na zjedzenie posiłku
regeneracyjnego ( fundownany przez turka ) kanapka z czymś z tradycyjnej
kuchni arabskiej ( dla Polaka nie jadalna pasta – cos jak pasta z jajka + liść
kapusty i buraki. Do tego kubek wody z ziołami. Potem następuje kolejne 6 – 8
godzin pracy. Która kończy się najczęściej około godziny 20. Z baraków
wychodzi nocna zmiana a my wracamy oby po zjedzeniu kolacji ( łudząco podobnej
do posiłku z fabryki) paść na materac i spać do godziny 5 rano – Hałaśliwa
pobódka.
Ta parca nie ma rozkładu tygodniowego – pracuje się cały tydzień.
Co prawda można odmuwić pracy w niedzielę ale jest to bardzo nie mile widziane
i nieprzyjemnie odbija się na tygodniówce. Bo teraz powiemy o tym co w pracy
jest najważniejsze: o wynagrodzeniu.
Każdy pracujący u turka ma zapewniony darmowy nocleg i wyżywieni ( oczywiście
zawsze takie samo ). Za każdą przepracowaną godzinę otrzymuje się 1 Euro.
Pensie otrzymuje się w niedzielę po pracy ( psychologiczne podejście – kto
będzie brał wolne w niu wypłaty – jeśli w niedziele jesteśmy nieobecni
następna wypata będzie za tydzień – za dwa tygonie razem) Daje to najczęsciej
około 100 euro tygodniowo. Na polskie warunki nie jest to mało – pamiętajmy że
nie ponosimy prawie rzadnych kosztów pracy – ale to fikcja. Każdy musi kupować
dodtkowe jedzenie – bo na tureckim przy tak ciężkiej pracy nikt by nie wyżył.
Biorąc pod uwagę ceny artykułów spożywczych w niemczech, każdy zda sobie
sprawę jak znikome są to zarobki.
Gdy zrezygnujemy z pracy w tych nie ludzkich warunkach – nie odwozi nas już
taksówka – a często jeszcze okazuje się że są jeszcze jakieś dodatkowe nie
przewidziane wcześniej koszta które musimy pokryć z własnej kieszeni ( np.
ciuchy robocze czy srodki czystości)
Nikt tutaj długo nie zagrzewa miejsca i przy pierwszej nadażającej się
sposobności rzuca tą ciężką pracę – często bez powiadomienia kierownika – aby
uniknąć dodatkowych kosztów którymi obiążana jest zawsze ostatnia pensja.
Jednak takie początki hartują przyszłego pracownika. Dają mu przedsmak tego
jak będzie wyglądać ta łatwa i dochodowa praca na tzw. Zachodzie. Bo nie
oszukujmy się wszędzie jest podobnie, nie raz odrobinę lepiej – wyższe zarobki
wolna niedziela – ale praca jest zawsze bardzo cięża o wynagrodzenie nigdy nie
będzie takie jakiego się spodziewaliśmy czytając statyki dotyczące średniej
płacy w niemczech.
Pyrsk:)
Oberschlesier