Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrować

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 23:24
Mój szacunek dla Pana Panie Profesorze. Wierzę że na UO jest wiecej takich
ludzi jak PAn. Ciekawe co na to rzecznik Nicieji Berlińska?
    • Gość: b Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: 217.197.79.* 30.04.07, 12:09
      Prosto,jasno,bez zadęcia.Równy gość.
      • Gość: Gość Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.uni.opole.pl 30.04.07, 12:16
        Całkowicie popieram Pana Profesora
        • Gość: jogi Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 12:23
          Precz z Uniwerku wiecznym doktorom z PZPR-owską przeszłością. Tego pragnę. Cały
          ten instytut politologii to niezły bajzel.
          • Gość: fifi Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 20:12
            Wiecznym doktorom. Bez względu na przeszłość, PZPR-owską lub kombatancką. A
            lustracja tylko mydli ludziom oczy w sprawach prostych, a zasadniczych.
            • Gość: abba Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: 213.199.242.* 30.04.07, 21:37
              Ach,ta naiwna wiara, że jeśli ktoś jest "wiecznym doktorem", to dlatego, że
              głupi i leniwy. A każdy profesor jest mądry (najmądrzejszy) i zdobył ten tytuł
              wyłącznie dzięki swej głębokiej wiedzy i pracowitości...
    • Gość: Brawo2 Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: 80.51.199.* 30.04.07, 12:53
      Prosto, zrozumiale i konkretnie. Brawo Profesorze! W Pana środowisku to wielka
      odwaga mieć takie poglądy. Nie wszyscy pracownicy naukowi, szczególnie niższego
      stopnia mogą się zdobyć na taką otwartość. Ale w sumieniach, więcej
      pracowników, niż to się wydaje popiera Pana poglądy.
      • potrzebna_zmiana Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow 30.04.07, 13:04
        Na Wydziale Historyczno-Pedagogicznym na pewno znajdzie się wielu karierowiczów
        z czerwoną przeszłością i skorumpowanych "profesorów" :(((
    • Gość: jaro a co z Instytutem Śląskim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 13:14
      Wielkie brawa dla Profesora Pietrzaka! A także dla opolskiej redakcji GW za
      odwagę dopuszczenia na swoje łamy takiego głosu. Miałbym jednak pytanie: co z
      lustracją w Instytucie Śląskim. Wiemy co dzieje się w tej sprawie na UO i na
      Politechnice, ale nie przyponinam sobie żadnych informacji prasowych na temat
      IŚl. A przecież tam też nie brakowało agentów SB. Już dzisiaj znane są
      personalia jednego, niezwykle aktywnego agenta ze ze środowiska IŚl, który
      aktualnie kieruje katedrą na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Może opolska GW
      pójdzie za ciosem i podejmie również temat esbeckiej agentury w IŚl?
      • Gość: śpioch Re: a co z Instytutem Śląskim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 14:32
        a ja slyszalem, ze on juz nie zyje, hm.. jakie to zycie jest glupie..
        • Gość: jaro Re: a co z Instytutem Śląskim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 17:13
          Chyba masz na myśli kogoś innego, śpiochu. Ten, o którym wspomniałem, nadal
          funkcjonuje na UŚl i można go znaleźć na stronach internetowych tej uczelni.
          W swoich donosach obciążał w szczególności ciebie. Wymieniał cię m. in. jako
          jedną z osób, które mogą udzielać pomocy ukrywającego się Jałowieckiemu. Na
          podstawie jego doniesień SB w kwietniu 1982 r. umieściła się cię na liście osób,
          u których należy przeprowadzić rewizję. W 1983 r., po głośnej sprawie z
          zatrzymaniem Szczygielskiego (w związku z wizytą papieża), agent ten sugerował
          bezpiece, żeby represji nie ograniczać tylko do rozbicia Zakładu Socjologii i
          Demografii IŚl (co faktycznie nastąpiło), ale żeby także dokonać czystek
          personalnych, obejmujących w szczególności twoją osobę. Był to wyjątkowo
          złośliwy agent, "podpuszczający" SB na nie lubianych przez siebie ludzi.
          • Gość: śpioch Re: a co z Instytutem Śląskim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 05:12
            widze jaro ze jestes dobrze poinformowany, co by świadczylo o tym, że pilnie
            studiujesz akta w IPN. A to z kolei mogłoby swiadczyc o tym, że dostałes jakis
            grant badawczy np. Instytut Sląski w czasach bezpieki, czy cos w tym rodzaju.
            Tylko dziwi mnie ze z taka 1200% pewnościa piszesz o mnie jakbys wiedzial na
            1500% o kim piszesz. Niestety jestes w bledzie, ale niech inni cie z tego bledu
            wyprowadza. Mnie to troche bawi. To że Instytut musial byc pod scisla
            obserwacja i kontrola SB jest dla mnie jasne bowiem z tego co wiem prof. Kokot
            byl w czasach komuny ultrakatolicki a ponadto badal sprawy miedzynarodowe
            (pamietam z zajec taka ksiazke: "Logicznosc Poczdamu" czy jakos tak !) Ale z
            tego zo piszesz wylania sie smutny obraz, gdyz to oznacza, ze SB wiedzialo o
            wszystkich wszystko.Pamietam ze srodowisko socjologow mialo rozne "wybitne"
            postacie, ktore potem rozjechaly sie po kraju ( Warszawa, Poznań). Osoba o
            ktorej sadzisz ze jest mna ( jeszcze raz zapewniam ze sie mylisz) miala piekna
            karte !
            • Gość: jaro Re: a co z Instytutem Śląskim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 09:52
              Nie mam ochoty na spieranie się o twoją tożsamość, śpiochu. Sprawa ta jest dla
              mnie dostatecznie jasna i nie widzę potrzeby jej wałkowania. Rozumiem, że
              chciałbyś odzyskać dawną anonimowość na tym forum, ale z tym jest niestety tak
              jak z dziewictwem. Uż se ne vrati, pane Havranek! Nie wmówisz mi, że jesteś kimś
              innym niż jesteś faktycznie. Mogę jednak obiecać ci, że nie będę przypominać
              tutaj, kim jesteś, o ile ty także będziesz honorować anonimowość innych
              forumowiczów i nie będziesz posługiwać się językiem obelżywym. Możemy zawrzeć na
              tej zasadzie zawieszenie broni i od ciebie tylko zależy, jak długo będzie ono
              przestrzegane.

              Teraz parę uwag natury merytorycznej. Agent, o którym pisałem, był pracownikiem
              IŚl, znakomicie zorientowanym w sprawach tej instytucji, ale nie był
              socjologiem. Niepotrzebnie kierujesz swoje podejrzenia w stronę innych ludzi.
              Bliższych danych na temat tej osoby podać ci nie mogę, bo mogłoby to spowodować
              wycięcie postu przez administratora forum. Mogę jednak zapewnić cię, że nie był
              to prof. Kokot ani nikt ze środowiska socjologicznego. Mogę też pocieszyć cię w
              inny sposób. SB posiadała w środowisku IŚl większą liczbę agentów, ale żaden z
              nich nie był tak dobrze poinformowany i tak usłużny dla swoich mocodawców jak
              agent "Jan", o którym tu mowa. W porównaniu z "Janem" były to przeważnie drobne
              płotki, niewiele wiedzące i niewiele pomocne bezpiece. Gdy z końcem 1985 r.
              "Jan" wyjechał do Katowic, skończyło się regularne i systematyczne informowanie
              bezpieki o sprawach IŚl. Ogólna liczba doniesień z okresu lat 1986-1989 nie
              stanowi nawet dziesiątej części doniesień otrzymanych w latach 1981-85 od
              "Jana". Ogólny obraz sytuacji w środowisku IŚl nie jest zatem tak smutny, jak ci
              się wydaje, i myślę, że środowisko to jako takie nie musi bać się lustracji.
              Swoją drogą ciekawe, co "Jan" robił w Katowicach i na kogo tam donosił. Watpię,
              żeby SB zrezygnowała z tak cennego informatora po jego przeprowadzce do Katowic,
              tym bardziej, że on sam był bardzo chętny do współpracy. Mam nadzieję, że więcej
              faktów z przeszłości tego typka ustali powołana ostatnio komisja historyczna,
              mająca prowdzić autolustrację środowiska naukowego UŚ.

              I jeszcze jeden ciekawy fakt. Do końca lat 70. "Jan" kierował jedną z komórek
              organizacyjnych ISl, ale okazał się taką świnią dla podległych mu pracowników,
              że na ich żądanie został zdjęty ze stanowiska jeszcze przed powstaniem
              "Solidarności" Może dlatego związał się później z SB, licząc na odbudowanie
              swojej pozycji zawodowej z pomocą tej służby. Współpracując z SB mścił się na
              ludziach, którzy mu "podpadli" i próbował "kopać dołki" pod niechętnym mu
              kierownictwem IŚl na czele z prof. Kroszelem. Po czterech czy pięciu latach
              współpracy z SB został w końcu kierownikiem katedry na UŚ. Można powiedzieć -
              dopiął swego. Mogę tylko domyślać się, jaka atmosfera może panować w katedrze,
              którą kieruje do dzisiaj, i jakie układy mogły się tam wytworzyć w ciągu 21 lat
              kierowania katedrą przez b. agenta SB o takim poziomie złośliwości.

              Uważam, że ujawnianie przeszłości takich typków jak "Jan" jest bezwzględnie
              konieczne dla oczyszczenia atmosfery w polskich środowiskach naukowych.
              • Gość: śpioch Re: a co z Instytutem Śląskim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 10:58
                ok., zgoda i przepraszam, ze czasem mnie twoje wstawki i autoprezentacje pod
                roznymi postaciami wkurzaly do tego stopnia ze uciekalem w sztubackie chwyty.
                Ale widze jaro, ze jestes ok. facet, masz glowe na karku i powaznie o Polsce
                myslisz, tak jak ja zreszta (tak mi sie wydaje). Tym niemniej idz do ISL do
                Pana AP i przepros go ze tak publicznie pisales pod Jego nie moim nazwiskiem.
                Jesli to zrobisz bedziesz w moich oczach super gosciem. Ksywe Spioch wymyślilem
                specjalnie dla tych, ktorzy mnie dobrze znaja i nawet im do glowy nie przyjdzie
                ze to ja. Bye bye:))
    • Gość: sepuku Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 15:07
      A mój szacunek dla profesora jest zerowy. Jak się czyta ten wywiad nasuwa się
      jedna myśl, że zacytuję klasyka: "jak bardzo odwaga staniała"!Któż kazał
      uczciwemu Pietrzakowi trwać na tej "Czerwonej Sorbonie" przez tyle lat? Jak to
      możliwe, że jednak piął się po szczeblach naukowej kariery w "ciemnych" czasach
      PRL, wśród tak "strasznych" cierpień i upokorzenia? No, ale dobrze, że
      przynajmniej teraz można sobie poużywać... Polska socjalistyczna (a nie żadna
      komuna!) trwała ponad 40 lat i jej poszczególnych dekad nie wolno dziś ani
      mierzyć, ani oceniać jedną miarą. PRL miała swoje znaczące mankamenty, ale per
      saldo była o niebo uczciwsza niż IV RP. Lustracja w takim jak obecny kształcie
      to piramidalne zło i tylko ciemniaki mogą się nią zachwycać... Moja młodość i
      dojrzałe życie minęły w PRL. Na pewno sklepy były gorzej zaopatrzone niz dziś,
      ale pewne jest też, że nikt wtedy nie głodował i nikt rzetelnie pracujący (a
      kto chciał pracować, pracował) nie bał się o swoją przyszłość (czyt.
      starość)... I nie był to na pewno czas przeżyty w państwie przypominającym obóz
      koncentracyjny, co się Polakom nieustannie wmawia...
      • Gość: ? Brawo dla Profesora a Berlińska co na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 16:41
        Szacunek dla profesora Pietrzaka. Czerwone towarzycho dostało niezłą szkołę. A
        Berlińska coś milczy. Zawsze taka wygadana Monika a tu coś cicho?
      • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 17:25
        Żal mi cię, sepuku, bo jesteś biednym sierotą bez ojczyzny. Twojej ojczyzny, tj.
        PRL, już nie ma i nigdy nie będzie, a w niepodległej Polsce nie potrafisz się
        odnaleźć. Nikt nie wskrzesi PZPR ani "bratniego" Sojuza. Nikt nie przywróci
        cenzury czy głosowania na jedną jedyną listę kandydatów, ani nie pozabiera
        ludziom paszportów. Batiuszka Stalin też nie zmartwychwstanie. Pozostaje ci
        chyba tylko wyjazd do Korei północnej czy na Białoruś, pod skrzydła Łukaszenki,
        ewentualnie popełnienie sepuku w akcie ostatecznej rozpaczy.
        • Gość: wan20_3 Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.chello.pl 30.04.07, 20:12
          Jaro! Nie jest tak źle jak obłudnie próbujesz wmówić panu "sepuku". A
          mianowicie np. cenzura jest, gorsza od tej PRL-owskiej, instytucjonalnej, bo
          wewnętrzna, podszyta strachem. Pan prof. Miodek czy Rektor UG wypowiedzieli się
          odważnie co sądzą o tzw. (za przeproszeniem) ustawie
          luistracyjnej "kaczyńskiej" i co? "Nasi" w IPN czy jakieś inne tajne cenzorki
          przypomniały im miejsce w szeregu. Pan prof. Pietrzak skorzystał z przykładu
          sławnych poprzedników i pisze jak trzeba czyli jak Komitet Wojewódzki Partii
          tj. PIS oczekuje. Wypisujesz dyrdymaly o Białorusi czy Korei Pn. - a nasza
          ludowa (kaczyńska) ojczyzna RP z numerem 4 to co, wzór demokracji i wolności
          obywatelskich? Radosna twórczość "wypróbowanych w walce z komunizmem"
          pierwszych, podwójnych prawników doświadczyła nas ustawą, która jako jedyna na
          świecie, nakazuje pod sankcją utraty pracy (więcej! poozbawienia praw
          publicznych) pisanie donosów na samych siebie. Takie praktyki to były czynione
          za Stalina w ZSRR (ale to była inna kultura prawna, nie oparta o prawo
          rzymskie). Sądząc po ksywie (jaro)jesteś młodym człowiekiem, ale nie bój nic!
          Kaczkiewicze dopadną po kolei i ciebie, jakaś lustrację dla tych ur. po roku 72
          pewnie wymyślą. Znając podobne "ruchy" np. rewolucję kulturalną w Chinach,
          wiadomo że hunwejbinów też posłano do obozów czy spacyfikowano inaczej.
          Kaczorkiewicze potrzebują wrogów, bo idea Reczypospolitej nr 4 jest miałka
          (konkretne to tą ideą jest duża chęć sprawowania władzy przez Umiłowanych
          Braci). Odnowa moralna, o której tak dawniej opowiadali Wielcy Przywódcy to
          oczywiste żarty (z Samoobroną jako koalicjantem).
          • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 21:04
            Nie jestem tak młodym człowiekiem, jak ci się wydaje, wan20 (nawiasem mówiąc,
            jaro to wiosna po czesku i z nicku tego nie wynikają żadne sugestie co do
            wieku). Pamiętam doskonale czasy komunistyczne i potrafię wyraźnie dostrzec
            różnicę między zakresem swobód w PRL i w III RP (IV RP póki co nie mamy, bo nie
            ma nowej konstytucji, to tylko hasło propagandowe). Być może ty jesteś za młody,
            by różnicę tę dostrzec, bo brakuje ci osobistych doświadczeń, a twoje widzenie
            świata jest zaciemnione przez demagogiczną propagandę ze strony środowisk
            walczących o przejęcie lub odzyskanie władzy w kraju. No chyba, że jesteś jakimś
            starym komuchem, tęskniącym do czasów, gdy tacy jak on dzierżyli niepodzielną
            władzę w kraju i trzymali za pysk wszystkich innych. Zakładam jednak
            korzystniejszy dla ciebie wariant, a mianowicie taki, że brakuje ci wiedzy i
            doświadczenia. Dlatego spróbuję ci uzmysłowić, na czym polega fundamentalna
            różnica między rzeczywistością społeczną PRL a rzeczywistością III RP. W PRL
            żadna ukazująca się legalnie gazeta nie mogła zwalczać naczelnych organów władzy
            państwowej, a ci, którzy próbowali robić to w wydawanych nielegalnie
            biuletynach, trafiali do więzienia. Dzisiaj większość gazet jeździ po Kaczorach
            jak po burej suce, a nie słyszałem jeszcze, żeby jakiś dziennikarz trafił za to
            do aresztu. Ty sam możesz pisać w internecie co chcesz o Kaczorach i żaden esbek
            czy funkcjonariusz ABW nie prowadzi z tego powodu śledztwa, nie wzywa cię na
            przesłuchania, nie pakuje ciebie "na dołek" przy ul. Korfantego w Opolu, a tak
            właśnie działo się w czasach PRL, gdy ktoś wypowiadał się na temat władz w
            podobnym duchu jak ty teraz. To prawda, że każda redakcja ma swoją linię
            programową i nie publikuje tekstów zbytnio z tą linią kolidujących. Tak np.
            "Gazeta Wyborcza" nigdy nie opublikuje Ci żadnego tekstu, w którym broniłbyś
            polityki Kaczorów (czy to także wina Bliźniaków?). Na szczęście mamy na rynku
            różne gazety i każdy może dobrać sobie taką, której orientacja mu pasuje. Ja też
            nie jestem miłośnikiem Samoobrony i nie podoba mi się udział przedstawicieli
            tego ugrupowania w sprawowaniu władzy państwowej. Udział ten jest jednak
            konsekwencją demokratycznych wyborów, w których ludzie głosowali tak a nie
            inaczej. Taka czasami bywa cena demokracji i trzeba się z tym godzić aż do
            następnych wyborów. Możesz sobie pisać, przyjacielu, co chcesz o Kaczorach i ich
            polityce, ale nie bluźnij przeciwko wolnej Polsce, w której możesz cieszyć się
            swobodami, o jakich jeszcze 20 lat temu mało kto marzył w naszym kraju i za
            których wywalczenie wielu ludzi zapłaciło bardzo wysoką cenę.
          • Gość: sepuku Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 21:31
            Dzięki wan20 za to wsparcie. Zgadzam się z Tobą całkowicie, ale niestety,
            myślący podobnie jak Ty czy ja, rzadko zabierają głos, także dlatego, że
            większość z nich jest już, niestety, poza zasięgiem... cywilizacji internetowej
            (nie jest to złosliwość, ale stwierdzenie faktu). Ale nie sądzę, by było ich
            niewielu, bo w sondażach ciągle jeszcze ponad połowa Polaków pochwala
            wprowadzenie stanu wojennego . Doskonale pamiętam te miesiące totalnego
            bezhołowia i całkowitego demontażu Polski strajkami generalnymi, poprzedzające
            13 grudnia... Mój syn należy do "pokolenia stanu wojennego" - rocznik 1981- i
            nikt mi nie wmówi,że te strajki były dla Polaków dobrodziejstwem.Tylko
            smarkaterii 20-30-letniej może się wydawać, że tzw. wolność to wyłącznie pełne
            sklepy, fura, skóra i komóra. Dla niech sedno życia to "mieć", a nie "być"...
            • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 21:58
              Być może wielu młodych ludzi ma faktycznie nazbyt jednostronne i bardzo naiwne
              wyobrażenia na temat wolności, którą zbyt często utożsamiają ze swawolą i
              luzactwem. Być może. Dziękuję jednak za taką wizję wolności, o jakiej prawi
              tutaj sepuku, z sentymentem wspominający czasy stanu wojennego. Piękna to
              "wolność" z tysiącami oponentów politycznych za kratami więzień, czołgami na
              ulicach, godziną policyjną, cenzurą korespondencji itd.! Na szczęście tamte
              czasy to już tylko historia, bezpowrotnie miniona przeszłość, której
              wskrzeszenia pan sepuku nigdy się nie doczeka. Może pan sobie powzdychać, panie
              sepuku, ale to już nie wróci! Pańskiego świata już nie ma i chwała Bogu!
              Wylewanie łez nad niedolą byłych donosicieli, którzy muszą teraz przyznać się do
              tego, co czynili innym, też na nic się nie zda. Lawina ruszyła i nie ma już
              takiej siły, która mogłaby ją zatrzymać.
              • Gość: śpioch Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 05:18
                piszesz jaro bunczucznie, ze lawina ruszyla, ale jak zapewnie wiesz z historii
                kazda rewolucja pozera swoje dzieci. Wiec uwazaj zebys stale utrzymal sie na
                gorze tej lawiny (jest to opiekielnie trudne bo trzeba mocno przebierac
                nozkami), bo jak cie weźmie pod siebie, czy, jak chcesz, do środka, to jestes
                zalatwiony. Z lawiny rzadko kto wychodzi bez szawanku.
                • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 08:56
                  Nie wytwarzaj, śpiochu, psychozy powszechnego zagrożenia. O siebie jestem
                  spokojny i nie muszę "przebierać" nóżkami, bo wiem, co w życiu robiłem i wiem,
                  co jest w zachowanych na mój temat dokumentach (treść tych dokumentów, pomijając
                  drobne nieścisłości, jest zgodna ze znanymi mi faktami, wbrew temu co utrzymują
                  zwolennicy tezy na temat rzekomego fałszowania). Z równym spokojem mogą
                  podchodzić do tej sprawy inni ludzie o czystej przeszłości. Widziałem wiele tzw.
                  teczek i nie spotkałem ani jednego przypadku, żeby ich treść rozmijała się z
                  moją wcześnejszą wiedzą na temat poszczególnych przypadków. Fałszowanie teczek
                  to mit stworzony przez przeciwników lustracj. Mówiąc o lawinie miałem na myśli
                  odkrywanie całej prawdy o przeszłości. Gdy raz zaczniesz odsłaniać tajemnice
                  przeszłości, proces ten szybko nabierze charakteru lawinowego, bo każdy kolejny
                  ujawniony fakt rzuca nowe światło na wiele innych faktów, dotąd nieznanych. Tego
                  procesu nie da się zatrzymać, bo za każdym nowym ustaleniem pojawia się wiele
                  nowych sugestii i znaków zapytania, co zmusza do odsłaniania dalszych faktów.
                  • Gość: abba Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: 213.199.242.* 01.05.07, 09:50
                    Problem w tym, że większość naszych obywateli nie ufa pisowatej władzy. Przy
                    czym stopień nieufności rośnie z wykształceniem. Każdy też, kto przeżył
                    kilkadziesiąt lat, ma w swojej przeszłości także chwile, o których wolałby nie
                    pamiętać. Niekoniecznie związane z SB czy MO. I jakoś tak się ludziom wydaje,
                    że ludzie pokroju Antka Policmajstra nie zawahają się przed ujawnieniem
                    najbardziej nawet osobistych wydarzeń z przeszłości, jeżeli posłuży to ich
                    celom. Nie zawahają się też przed tendencyjnym ich przedstwieniem lub wycięciem
                    z kontekstu.
                    • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 10:04
                      Dlatego właśnie potrzebne są rzetelne, szeroko zakrojone badania historyczne nad
                      najnowszą przeszłością polityczną kraju oraz poszczególnych regionów i
                      środowisk. Badania takie i systematyczne publikowanie ich wyników to
                      najskuteczniejszy sposób zapobiegania manipulowaniu przeszłością dla doraźnych
                      celów politycznych. Szkoda, że opolskie środowisko naukowe chodzi wokół tego jak
                      pies koło jeża. Ludzie najwyraźniej ulegli sztucznie wytworzonej psychozie
                      powszechnego zagrożenia "teczkami" i wydaje im się, że ujawnianie zawartych tam
                      informacji może moralnie utytłać całe środowisko naukowe. W rzeczywistości obawy
                      te są bezpodstawne, jak pokazuje np. poruszony tu przeze mnie przykład IŚl w
                      Opolu. Tylko nieliczne jednostki mają naprawdę powody, by obawiać się ujawnienia
                      całej prawdy o przeszłości. Inni dali to sobie wmówić, ulegając medialnym
                      manipulacjom.
                • Gość: mor Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.chello.pl 02.05.07, 15:12
                  Oto mamy powrót internetowego ratlerka i pieniacza ŚPIOCHA o rozdwojonej
                  osobowości. Tym razem założył maskę normalności , ciekawe kiedy mu spadnie a
                  może wreszcie był u psychiatry , jego wypowiedzi były poniżej wszelkiej krytyki
                  czepiał się nawet sił nadprzyrodzonych .AWAGA NA ŚPIOCHA TO SZALENIEC
              • Gość: sepuku Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 10:09
                To prawda, że w stanie wojennym internowano ok. 10 tys. osób, ale też prawdą
                jest, że wielu z nich, poza ograniczeniem wolności, wcale nie najgorzej
                wspomina czas spędzony w „internacie” (większość z internowanych przebywała w
                odosobnieniu kilka miesięcy, nieliczni rok i dłużej; mówiąc o odosobnieniu
                pamiętać trzeba, że gromadnie, bo zazwyczaj w gronie kolegów „po fachu”).
                Zacytuję dla przykładu fragment wspomnień Władysława Bartoszewskiego, który
                internowany był w ośrodku wczasowym w Jaworze: „Niezbyt liczne, ale znaczące
                społecznie grono stanowili pracownicy naukowi uniwersytetów, Polskiej Akademii
                Nauk i literaci. Właśnie z myślą o tych ludziach – zakładano, że będą się nimi
                żywo interesować różne środowiska w kraju i za granicą – utworzono ośrodek w
                Jaworzu. Miała to być poniekąd wizytówka, dowód, że internowani traktowani są
                przyzwoicie. Miała przesłonić nieporównanie gorsze warunki panujące w
                więzieniach, w których mieściła się ogromna większość ośrodków internowania.
                Była to, więc z założenia złota klatka, niemniej klatka”.
                Oczywiście że były i gorsze warunki (ale i lepsze też, jak np. w Arłamowie,
                gdzie przebywał L. Wałęsa; tam wykwintne jedzenie i szampan to był standard na
                co dzień), ale nigdzie nie były to kompanie karne o głodzie i chłodzie.
                Nie można też zaprzeczyć, że większość internowanych (przez miesiąc czy 2 lata)
                do dzisiaj obcina kupony z tamtego trudnego czasu, a ci, co pozostali wówczas
                na wolności nie mogą przeboleć do dziś tego „braku zainteresowania” ich osobą.
                Cóż, wzmianka w CV o internacie nobilitowała i nobilituje, była i jest
                przepustką do ważnych stanowisk i funkcji, a przede wszystkim do znaczących
                apanaży. Byle miernota (i szumowina, bo wielu nierobów, niestety, podczepiało
                się pod ideały Solidarności; a propos- gdzie te ideały dzisiaj są?)
                z „internatem” w życiorysie urastała do rangi męża stanu.
                Tragedią stanu wojennego na pewno są jego śmiertelne ofiary, ale przecież i tak
                skądinąd nieliczne, jak na wojskową operację takiej skali.
                Jeśli idzie o donosicieli: nie wylewam nad nimi łez, bo mówiąc szczerze - i w
                młodzieżowym slangu – wali mnie to, co kto komu i dlaczego mówił 30-40 lat
                temu. Donosiciele byli, są i będą. Ale były są i będą także zwykłe gaduły (vide
                Zyta Gilowska jako, pożal się Boże, ozi), zwykli (i niezwykli, jak np. Oleksy)
                plotkarze i plotkarki, gotowi dla błyszczenia w towarzystwie (i po wódce),
                zdolni do każdego oszczerstwa wobec znajomych czy nawet przyjaciół, jeśli tylko
                mają szansę zdobycia przychylności wódczanego kompana, który wiele może …
                Drogi jaro. Proszę pozwolić mi mieć swój pogląd na stan wojenny, na lustrację,
                na socjalizm (a propos: wielkie idee nie przestają być wielkie tylko dlatego,
                że słaby jest człowiek, który je realizuje), na rządy Kaczystów, na gen.
                Jaruzelskiego, którego bardzo wysokocenię. Bo to jest właśnie tolerancja i
                wolność słowa, o którą walczyli Kuroń, Michnik, Modzelewski, że wymienię tylko
                tych największych. Ja nie wiem, czy oni widząc to, co się w Polsce po roku 1989
                działo i dzieje, poszliby jeszcze raz tą samą drogą … Czy o taką Polskę im
                chodziło? Wątpię…
                • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 10:32
                  Możesz mieć, sepuku, jakie chcesz zdanie na temat PRL, stanu wojennego,
                  lustracji itd. Możesz to zdanie swobodnie przentować i nikt z tego powodu nie
                  będzie ciebie prześladować, nękać, represjonować... Na tym właśnie polega
                  wyższość III RP nad PRL. O to właśnie wielu ludzi walczyło w latah 1980-89.

                  To prawda, że przebieg tzw. transformacji systemowej począwszy od 1989 r. pod
                  niejednym względem rozminął się z ideałami tzw. pierwszej Solidarności. Głównym
                  tego powodem było jednak rozbicie pierwszej "S" w okresie stanu wojennego.
                  Solidarność odbudowana w 1989 r. nie była już niestety tym samym ruchem, który
                  rozbito po 13 grudnia 1981 r. Ja sam także wielokrotnie krytykowałem to co
                  działo się w 1989 r. i w latach następnych. Robiłem to otwarcie, narażając się
                  różnym osobistościom, a nie anomimowo jak sepuku, skrywający bezpiecznie się za
                  swoim internetowym nickiem. Miało to dla mnie również szereg niemiłych
                  konsekwencji. Cenię sobie jednak wolność wywalczoną w latach 1980-89 i za nic w
                  świecie nie zamieniłabym jej na polityczne zniewolenie, jakiego doświadczałem
                  wcześniej.

                  I jeszcze jedna uwaga w nawiązaniu do mojej wcześniejszej dyskusji z innymi
                  gośćmi w tym wątku. Nie straszmy ludźmi "teczkami"! Ich zawartość może być
                  kompromitująca dla nielicznych, ale generalnie wystawia bardzo pozytywne
                  świadectwo ludziom, a nawet całym środowiskom społecznym. Przykładem tego może
                  być wspominane tu środowisko pracowników Zakładu Socjologii i Demografii IŚl w
                  Opolu, który to zakład w 1983 r. w ramach represji politycznych został rozbity
                  na dwie komórki organizacyjne. Dokumenty b. SB wystawiają b. pozytywne
                  świadectwo całemu temu środowisku, określanemu w tych dokumentach niezmiennie
                  jako "ośrodek reakcji".
                  • Gość: sepuku Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 11:03
                    Wybacz, ale jeśli archiwa SB mają być świadectwem moralności dla kogokolwiek,
                    np.dla Instytutu Śląskiego, to znaczy że nie masz zielonego pojęcia o pracy
                    tajniaków spod znaku SB. Np.o tym, że i tam wcale nierzadko pracowały leniuchy
                    i konfabulanci, produkujący fałszywe materiały i podrabianych OZI. Daleko nie
                    szukać - postudiuj przypadek Zyty Gilowskiej. To prawda, że dziś mogę głosić
                    swoje nonkonformistyczne poglądy, ale głównie na tym anonimowym, internetowym
                    forum, no i w Urbanowym "Nie". Spróbowałbym obnosić się z nimi oficjalnie, to
                    murowane kłopoty w pracy i oficjalny ostracyzm (w skrytości ducha wielu ludzi
                    mysli podobnie). Dodam, że gdyby internet istniał juz w PRL wolność słowa
                    byłaby podobna. A wracając do wolnosci słowa: istnieje tylko w internecie i
                    w "Nie", które utrzymuje się niema wyłącznie ze sprzedaży i nie jest na pasku
                    wielkich koncernów. Wszędzie indziej wolność slowa jest rzekoma, bo ani
                    dziennikarze telewizji nie powiedzą źle o rządzących, a dziennikarze mediów
                    komercyjnych - o reklamodawcach, z których nieźle żyją...
                    • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 11:32
                      Oczywiście, że doniesienia OZI nie zawsze bywały w pełni wiarygodne i oparte na
                      tych doniesieniach dokumenty trzeba traktować z ostrożnym dystansem i
                      konfrontować je z innymi materiałami źródłowymi. To samo dotyczy jednak
                      wszystkich innych źródeł historycznych - dokumentów, prasy, relacji świadków,
                      wspomnień, pamiętników itd. Doniesień OZI i innych dokumentów b. SB nie traktuję
                      w kategoriach "świadectwa moralności", ale jako pewną kategorię źródeł
                      historycznych, z której można i należy korzystać na równi z innymi źródłami.
                      Wolność słowa w III RP przejawia się m. in. w tym, że możesz, sepuku, swobodnie
                      kupować w kiosku swoje ulubione "Nie". To też jeden z przejawów wyższości III RP
                      nad PRL, gdzie legalny kolportaż jakiegokolwiek pisma opozycyjnego był nie do
                      pomyślenia (także w czasach, gdy obecny pryncypał "Nie" był ministrem-
                      -rzecznikiem prasowym rządu).
                      • Gość: sepuku Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 12:35
                        To są oczywistości, jaro. Jednak wcale nie uważam za wielką zdobycz tego, że
                        większość tzw. wolnej prasy (w szerokim rozumieniu, czyli nie tylko do
                        czytania, ale i słuchania oraz oglądania)jest na postronku rekalmodawców i
                        zagranicznych właścicieli. I że to oni pociągają za sznurki... Czy czasem nie
                        wpadliśmy z deszczu pod rynnę? Czy nie jesteśmy jak ta ćma lecąca do światła?
                        Podoba ci się ta rzekomo wolna prasa? Te nieustanne teczkowe wiwisekcje, te
                        pseudoafery, pitawale, skandale, plotki o "gwiazdkach" jednego sezonu (ekranu
                        i estrady)? Co by nie otworzyć - wszędzie to samo. Czy podoba ci się wolny
                        rynek w Polsce? Te ceny w stylu 9,9 zł, 999 zł, etc. A zwłaszcza to, że
                        większość Polaków za swoją pracę otrzymuje 600-800 zł na rękę, choć w dużych
                        koncernach (zagranicznych, a jakże) prezesi zarabiają po kilkaset tysięcy
                        złotych. Miesięcznie! A znani, choć niewiele pracujący (acz wszechobecni!)
                        dziennikarze np.M.Olejnik za pracę w Radiu Zet (1-godzinny program w tygodniu,
                        w koło macieju to samo) zarabiają po kilkadziesąt tysiecy zetów miesięcznie.
                        Zaraz powiesz, że to za komuny wszyscy mieli mieć po równo, ale
                        poczytaj "Globalizację" noblisty J. Stiglitza, "Makdonaldyzację społeczeństwa"
                        i "Magiczny świat konsumpcji" G. Ritzera, ksiązki socjloga Zygmunta Baumana to
                        moze choć trochę zmienisz zdanie na temat tego, czym powinno być dobre
                        państwo... Tak, miałeś rację w pierwszym poście do mnie, twierdząc, że "jestem
                        biednym sierotą bez ojczyzny".Polska w wydaniu Kaczystów - jak trafnie ujął
                        wan20_3 - to nie moja Polska. Czekam, aż do władzy dojdą prawdziwi uczniowie
                        Kronia, Michnika, Modzelewskiego - ze powtórzę nazwiska tych wielkich ideowców-
                        ale chyba się nie doczekam...
                        • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 13:30
                          Drogi sepuku! Po raz kolejny podkreślam, że nie byłem i nie jestem bezkrytycznym
                          chwalcą wszystkiego co działo się po roku 1989. Mam w szczególości bardzo
                          krytyczny stosunek do przekształceń własnościowych w sferze prasy i ogólnie
                          mediów. Wiele złego mógłbym powiedzieć na na temat dokonanego w 1993 r.
                          aferalnego przekształcenia Trybuny Opolskiej w NTO, a także na temat tego, jak
                          obecnie funkcjonuje NTO pod prezesurą niejakiego M.SZ. Ale to nie powód, by
                          wychwalać PRL z cenzurą prasy i policyjnym zwalczaniem niezależnej działalności
                          wydawniczej. Trzeba widzieć różnicę między grypą a cholerą! Nie przesadzaj z tym
                          obciążaniem Kaczorów za całe zło społeczne w Polsce po 1989 r. Czy naprawdę
                          wierzysz, że to Kaczory odpowiadają za to, ile zarabia p. Olejnik, należąca
                          zresztą do ich najbardziej zajadłych przeciwników? Czy to kaczki bliźniaczki
                          decydowały o formach i kierunkach prywatyzacji tytułów prasowych po 1989 r.?
                          Czy Kaczory decydują o tym, ile który pracodawca prywatny płaci swoim
                          pracownikom? Nie bądź śmieszny! Można krytykować Bliźniaków za to, co robią lub
                          czego nie robią, a robić powinni. Sam publicznie krytykowałem belwederskiego
                          Kaczora za spieprzenie ustawy lustracyjnej, czym mogłem narazić się różnym
                          bezkrytycznie nastawionym politykierom lokalnym. Rok temu naraziłem się opolskim
                          pisiorom, występując publicznie przeciwko ich chamskim zagrywkom w wyborach do
                          władz opolskiej "Solidarności". Co innego jednak krytykować kogoś za jego własne
                          winy, a co innego - obciążać go w demagogiczny sposób za całe zło tego świata.
                          Nie zapominaj, że wymienione tu przez ciebie negatywne zjawiska społeczne nie
                          pojawiły się dopiero z chwilą dojścia do władzy Kaczorów, ale występowały już
                          wcześniej, gdy u władzy znajdowali się czytelnicy "Nie" (ekipy spod znaku SLD)
                          albo ideowi uczniowie Michnika czy Kuronia. Nie wiem, czy doczekasz się powrotu
                          do władzy do ostatnich czy nie, ale teoretycznie istnieje taka możliwość dzięki
                          demokratycznemu prawu wyborczemu, jakim cieszymy się w III RP. W PRL takiej
                          możliwości nie było, ponieważ można było głosować tylko na jedną jedyną listę
                          kandydatów. Właśnie dlatego uważam III RP za swoją ojczyznę, natomiast
                          PRL - nie!
                          • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 13:33
                            Drogi sepuku! Po raz kolejny podkreślam, że nie byłem i nie jestem bezkrytycznym
                            chwalcą wszystkiego co działo się po roku 1989. Mam w szczególości bardzo
                            krytyczny stosunek do przekształceń własnościowych w sferze prasy i ogólnie
                            mediów. Wiele złego mógłbym powiedzieć np. na temat dokonanego w 1993 r.
                            aferalnego przekształcenia Trybuny Opolskiej w NTO, a także na temat tego, jak
                            obecnie funkcjonuje NTO pod prezesurą niejakiego M.SZ. Ale to nie powód, by
                            wychwalać PRL z cenzurą prasy i policyjnym zwalczaniem niezależnej działalności
                            wydawniczej. Trzeba widzieć różnicę między grypą a cholerą! Nie przesadzaj z tym
                            obciążaniem Kaczorów za całe zło społeczne w Polsce po 1989 r. Czy naprawdę
                            wierzysz, że to Kaczory odpowiadają za to, ile zarabia p. Olejnik, należąca
                            zresztą do ich najbardziej zajadłych przeciwników? Czy to kaczki bliźniaczki
                            decydowały o formach i kierunkach prywatyzacji tytułów prasowych po 1989 r.?
                            Czy Kaczory decydują o tym, ile który pracodawca prywatny płaci swoim
                            pracownikom? Nie bądź śmieszny! Można krytykować Bliźniaków za to, co robią lub
                            czego nie robią, a robić powinni. Sam publicznie krytykowałem belwederskiego
                            Kaczora za spieprzenie ustawy lustracyjnej, czym mogłem narazić się różnym
                            bezkrytycznie nastawionym politykierom lokalnym. Rok temu naraziłem się opolskim
                            pisiorom, występując publicznie przeciwko ich chamskim zagrywkom w wyborach do
                            władz opolskiej "Solidarności". Co innego jednak krytykować kogoś za jego własne
                            winy, a co innego - obciążać go w demagogiczny sposób za całe zło tego świata.
                            Nie zapominaj, że wymienione tu przez ciebie negatywne zjawiska społeczne nie
                            pojawiły się dopiero z chwilą dojścia do władzy Kaczorów, ale występowały już
                            wcześniej, gdy u władzy znajdowali się czytelnicy "Nie" (ekipy spod znaku SLD)
                            albo ideowi uczniowie Michnika czy Kuronia. Nie wiem, czy doczekasz się powrotu
                            do władzy tych ostatnich czy nie, ale teoretycznie istnieje taka możliwość
                            dzięki demokratycznemu prawu wyborczemu, jakim cieszymy się w III RP. W PRL
                            takiej możliwości nie było, ponieważ można było głosować tylko na jedną jedyną
                            listę kandydatów. Właśnie dlatego uważam III RP za swoją ojczyznę, natomiast
                            PRL - nie!
    • Gość: MIeszaniec Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.173.202.* 01.05.07, 12:37
      Jestem ciekaw ile prawdy w opowieści pana profesora o wieszaniu krzyża w klasie
      w 1956 roku. Ciekawe też po co pan profesor przytacza ten przykład? Chodzi o
      uwiarygodnienie się? Coś jak kaczuszki, niby tradycje powstańcze, a potem
      wyszło, że tatuś komuchom lewe dyplomy załatwiał.
      Muszę się wypytać o pana profesora sprzed 1976 roku. Obawiam się, że niczym się
      nie wyróżniał. Skądinąd wiadomo, że to głównie na fizyce uczyła się wszelka
      czerwona gadzina o ZMS/ZWM/PZPRowskim rodowdzie, różnego rodzaju działacze. Sam
      znam 3 urzędników PRLu z zupełnie innych krańców Polski, którzy dyplomy tam
      robili. Ciekawym jak Pan profesor w tym czasie oceniał tych działaczy
      młodzieżowych, czy miał odwagę stawiać pały i doprowadzać ich do egzaminów
      komisyjnych, kiedy okazywali się głąbami?
      Pan profesor sugeruje, że znani przez niego TW to karierowicze. Proponuję, żeby
      pan profesor postawił sobie następne pytania:
      Czy gdyby te osoby nie były TW, zrobiłyby kariery naukowe?
      Czy gdyby te osoby urodziły się 25 później zrobiłyby kariery naukowe?
      Moim skromnym zdaniem jedynym sprawiedliwym byłoby nie szukanie koziołków,
      tylko wyjaśnienie czy ktoś komuś w czymś w przeszłości zaszkodził. I naprawdę
      to niekoniecznie musi być związane z SBcja, czy nawet systemem minionym.
      Już wielokrotnie przytaczałem przykład faceta z PO, który mi na początku mojej
      dorosłej drogi zrobił ewidentne świństo, zupełnie nie związne z SB, PRLem.
      Jedną wstrętną opinią na zasadzie "psa ogrodnika" przekreślił mi wariant drogi
      życiowej, być może bardzo z mojego punktu widzenia atrakcyjny. Jeszcze
      uzasadniał opinię skutkami, na które nie czyim innym, tylko swoim
      postępowaniem, narażał swój instytut. Okazał łajzą, bo do dzisiaj habilitacji
      nie zrobił, choć się nadymał, że dla niego to pestka. Facet był ponadto wielkim
      antykomunistą, istnym św. Jerzym, jakby się kto pytał.
      Nie jestem zwolennikiem piętnowania tego ewidentnego świństwa, ale tym
      przykładem chcę pokazać, że lustracja absolutnie nie wyrówna krzywd z
      przeszłości, za to dokona następnych krzywd.
      Apeluję o zaprzestanie tego załośnego spektaklu.
      • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 14:08
        Jesteś bardzo niekonsekwentny w swojej postawie, MIeszańcu! Protestujesz
        przeciwko lustracji ustawowej, a sam próbujesz przeprowadzać dziką lustrację
        prof. Pietrzaka, nie powołując się przy tym na żadne konkretne fakty z jego
        życiorysu, a jedynie na własne domniemania. Zarzucasz Profesorowi, że być może
        niczym szczególnym się nie wyróżniał przed 1976 r., a czy ty sam w tamtych
        czasach wyróżniałeś się czymś, co uprawniałoby cię dzisiaj do zajmowania tak
        wyniosłej postawy? Stawiasz Profesora pod pręgierzem na podstawie własnych
        spekulacji myślowych, wymagając od niego, by udowadniał, że nie jest wielbłądem.
        Postaw mu konkretne zarzuty, jeżeli potrafisz podeprzeć je jakimiś dowodami,
        albo przestaw bawić się w samozwańczy trybunał.
        • Gość: MIeszaniec Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.173.202.* 01.05.07, 15:54
          Moja konsekwencja polega na tym, że cały czas uważam lustrację za wielki shit i
          za pomocą nadarzających się okazji i przykładów, staram się to udowodnić. Nie
          stawiam żadnych zarzutów pod adresem profesora. Stwierdzam tylko, że w PRL, w
          takiej czy innej formie byliśmy wszyscy umoczeni, bo wtedy żyliśmy,
          pracowaliśmy, kochaliśmy się i rozmnażaliśmy się, chodziliśmy na pochody 1-szo
          majowe, staliśmy w kolejkach, chorowaliśmy, umieraliśmy, bawiliśmy się, nie
          dostawaliśmy co prawda paszportów, ale większość z nas nie było i tak staćna
          żadne zagraniczne wojaże. Wszystko to działo się w realiach PRL. I profesor,
          jak każdy inny, też żył w PRLu, a nie na księżycu. Do diaska, życie wtedy nie
          składało się tylko z donosicielstwa! 99,5% z nas, wtedy żyjących, nie widziało
          SBka na oczy! Nie chodzi o to, żeby lustrować profesora czy innego zwolennika
          lustracji, tylko, aby pokazać bezsens i bezproduktywność tego całego działania.
          Po to postawione przeze mnie pytania, po to przypomnienie, jakie orły na
          opolskiej uczelni studiowały. Może to skłoni do jakiejś releksji, spojrzenia na
          PRL szerzej, niż poprzez pryzmat zawartości archiwów IPNu.
          A może wogóle zaczniemy wywlekać na wierzch wszystkie możliwie niegodziwości,
          małe większe świństewka, zawiści, zaniechania, działania na szkodę. Czemuż to
          się ma tylko ograniczyć do lustracji, rozumianej jako ujawnienie zawartości
          teczek?
          Apeluję o rozsądek.
          • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 16:17
            Oczywiście, że nie może chodzić tylko o lustrację ani też lustracja nie może być
            traktowana jako cel sam w sobie. Chodzi o dążenie do w miarę obiektywnego
            poznania i opisania historycznej rzeczywistości. Jest to konieczne z wielu
            powodów. Między innymi po to, by oczyścić atmosferę z bezpodstawnych nierzadko
            podejrzeń w odniesieniu do poszczególnych osób, a nawet całych środowisk
            społecznych, oraz przezwyciężyć pewne pokutujące od lat stereotypy. Zobacz, co
            się dzieje chociażby na tym forum. Raz po raz pojawiają się tutaj głosy
            sugerujące, że takie czy inne środowisko składa sie niemal z samych agentów SB.
            Tymczasem zawartość tzw. teczek wcale tej opinii nie potwierdza. Wiem coś na ten
            temat, bo miałem do czynienia z tego rodzaju materiałami. Hamując upublicznianie
            informacji zawartych w "teczkach" wyświadcza się przysługę bardzo nielicznym
            osobom, które w przeszłości działały na szkodę swoich sąsiadów, kolegów z pracy
            itp., natomiast wyrządza się ogromną szkodę dużo większej liczbie uczciwych
            ludzi, wokół których od lat krążą różnego rodzaju bezpodstawne podejrzenia,
            głównie na zasadzie swego rodzaju zbiorowej odpowiedzialności środowiskowej.
            Hamując poznawanie i upublicznianie wszechstronnej wiedzy o przeszłości,
            z uzwzględnieniem zawartości tzw. teczek, wyrządza się wielką krzywdę nawet
            całym środowiskom społecznym, na temat których funkcjonują oderwane od
            rzeczywistości negatywne stereotypy.
            • Gość: sepuku Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 16:35
              A niby dlaczego lustracja dotycząca tylko współpracy z SB? A może należałoby
              kazać złożyć oświadczenia np. że nigdy nie uderzyło się żony (dziecka), że się
              nie cudozłożyło, że nie robiło się drobnych świnstewek znajomym i przyjaciołom?
              lista jest otwarta...
              • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 16:45
                Odpowiedź jest prosta: osoby publiczne pyta się o sprawy z zakresu życia
                publicznego (taką sprawą była współpraca z SB), a ty, sepuku, podajesz przykłady
                spraw z zakresu życia prywatnego.
                • Gość: abx Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.197.79.* 01.05.07, 17:26
                  Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem, że prywatnie i w rodzinie można być
                  świnią, ważne natomiast jest postępowanie w sprawach publicznych. Zwłaszcza, że
                  definicja funkcji publicznej została bardzo rozszerzona - w tym na pracowników
                  uczelni (dlaczego nie nauczycieli?), samorządowców, członków kapituły orderu
                  (Orła Białego) itp. Co zaś do tytułowego "Who is who" - skoro R. Pietrzak
                  został profesorem, to znaczy, że spełnił wymagania stawiane przez UO (a
                  wcześniej zrobił habilitację). Dotyczy to i innych pracowników, których
                  lustruje się chyba nie po to, by zweryfikować ich zdolności naukowe, ale by
                  sprawdzić, czy ich morale upoważnia do pracy dydaktyczno-wychowawczej (i tak na
                  wszystkich uczelniach traktowanej jako zło konieczne, nie decydujące o
                  awansach, ani o przedłużeniu zatrudnienia na uczelni).
                  • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 19:20
                    Nie powiedziałem, że prywatnie można być świnią, a ważne jest tylko postępowanie
                    w sprawach publicznych. Nie taki był sens mojej wcześniejszej wypowiedzi.
                    Chodziło mi tylko o to, że od osób pretendujących do sprawowania funkcji
                    publicznych można wymagać odpowiedzi dotyczących ich wcześniejszego
                    funkcjonowania w życiu publicznym, natomiast ustawodawca nie może ingerować w
                    sferę życia prywatnego jednostki. Wymaganie odpowiedzi na pytania dotyczące
                    prowadzenia się w życiu prywatnym pachniałoby już totalitaryzmem, który właśnie
                    ma to do siebie, że nie oddziela sfery życia prywatnego od sfery życia
                    publicznego (tak było np. w państwach komunistycznych). Poza tym, kto niby i na
                    jakiej podstawie miałby weryfikować składane ewentualnie oświadczenia na temat
                    prowadzenia się w życiu prywatnym? Proboszcz? dzielnicowy? Wolne żarty!
                    • Gość: abx Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.197.79.* 01.05.07, 19:26
                      No, państwo komunistyczne to jeszcze nie powstało. Zaś wiedza księdza
                      proboszcza na nasz temat niejednego by zdumiała. Ale czy niezlustrowany
                      proboszcz może lustrować innych? Także to funkcjonowanie w życiu publicznym nie
                      jest tak jednoznaczne. Łatwo wymienić przynależność do organizacji, zajmowane
                      stanowiska i dokładny przebieg kariery zawodowej. Co jednak z takim, który był
                      dobrym naukowcem, kiepskim dydaktykiem (co jemu ani jego przełożonym w niczym
                      nie przeszkadzało), nie "współpracował", ale był jednak świnią, która
                      zrujnowała życie wielu podwładnym?
                      • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 19:49
                        No cóż, to zmartwienie przełożonych zatrudniających taką osobę. Podobnie jak
                        inna sprawa - co zrobić z gościem, który okazał się b. agentem SB? W obu
                        przypadkach pracodawca ma pełną swobodę podjęcia stosownej decyzji. Ustawodawca
                        nie narzuca pracodawcy żadnych konkretnych rozwiązań w podobnych przypadkach.
                        Nigdzie nie jest powiedziane, że np. należy zwolnić z pracy b. agenta SB. Na
                        pewno każdy przypadek powinien być traktowany indywidualnie, po gruntownym
                        rozpoznaniu całokształtu okoliczności sprawy. Znam szereg takich przypadków, że
                        osoba zarejestrowana formalnie jako tajny współpracownik SB nikomu faktycznie
                        nie zaszkodziła, a SB nie miała z niej realnego pożytku. Takie osoby nie powinny
                        być w żaden sposób poszkodowane w wyniku lustracji. Osobiście uważam, że nie
                        wolno nikogo zwalniać z pracy na tej tylko podstawie, że figuruje on w ewidencji
                        OZI lub przyznał się do tego w oświadczeniu lustracyjnym. Byłoby to wysoce
                        nieetyczne. Ewentualne negatywne konsekwencje w życiu zawodowym powinny
                        dotyczyć wyłącznie osób, którym w sposób jednoznaczny udowodniono faktyczne
                        działanie na szkodę innych ludzi lub udzielanie SB realnej pomocy operacyjnej.
                        To zaś wymaga szerszych badań w zasobach archiwalnych IPN i nie tylko. W tego
                        typu sprawach nie wolno działać w sposób mechaniczny i szablonowy. To samo
                        dotyczy innych osób, które okazały się "świniami" w życiu społecznym czy
                        zawodowym, niekoniecznie jako agenci SB.
                        • Gość: monika Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.atol.com.pl 01.05.07, 22:20
                          Dzięki jaro za posty o IŚ i socjologach. Podejrzewalismy jednego kolegę i
                          okazało się niesłusznie. Kamień z serca! Byliśmy solidarni i panował
                          autentyczny esprit de corps. Jednak w jednym się mylisz: spioch nie jest
                          socjologiem z IŚ. Juz parę razy chciałam sprostować, ale mój kolega
                          powiedział: daj spokój, nie zaglądam już na forum od dłuższego czasu. Znam
                          doskonale jego poglądy, nie jest hipokrytą i po prostu niektorych postów nie
                          mógł napisac.
                          Jeśli chodzi o lustrację na UO, to niemal wszyscy pracownicy złozyli
                          oświadczenia, poza tymi, którzy są zagranicą i otrzymali później formularze. W
                          tym kontekście domaganie się lustracji prze prof. Pietrzaka jest spóźnione.
                          A poza tym się z tobą zgadzam!
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: jaro jeszcze o opolskich socjologach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 23:43
                            Bardzo dziękuję Ci, Moniko, za Twoją wypowiedź. Przykro mi, że podejrzewałem
                            niewłaściwą osobę o pewne irytujące mnie działania na tym forum. Oczywiście
                            czuję się w obowiązku osobę tę przeprosić za swoje podejrzenia i nieprzyjemne
                            konsekwencje tych podejrzeń. Z drugiej strony cieszę się jednak, że to nie ta
                            osoba. Sprawa losów IŚl w latach 1980-1989 zasługuje, moim zdaniem, na
                            obszerniejsze opisanie. Dotyczy to w szczególności środowiska opolskich
                            socjologów, którego postawa w tamtym okresie wyróżniała się bardzo pozytywnie,
                            jak o tym świadczą także zachowane dokumenty SB. Mówiąc trochę górnolotnie,
                            dobrze byłoby oddać temu środowisku historyczną sprawiedliwość za godne
                            przetrwanie tamtych ciężkich czasów i stworzenie pewnej tradycji, ważnej chyba
                            dla tożsamości opolskiego środowiska naukowego (i nie tylko). Może uda się tego
                            dokonać w jakiejś stosowniejszej formie niż na forum internetowym. Na razie
                            dorzucę tylko zwięzły wybór informacji na ten temat, opartych na materiałach
                            z zasobów IPN.

                            Pozdrawiam, a oto dokonany przeze mnie wybór (wyciąg):



                            W lutym 1982 r. tw ps. „Jan” informował: "Cała »Solidarność« Instytutu opierała
                            się na Zakładzie Socjologii. To było koło ludzi b. bliskich ideowo w/wym.
                            [Jałowieckiemu]. Krąg ten należy poszerzyć o innych, którzy b.[yli] członkami
                            »Solidarności« i sympatykami z KOR-em".

                            16 lutego1982 r. tw ps. “Jan” przekazał SB informacje na temat organizowania
                            przez pracowników Instytutu Śląskiego pomocy dla ukrywającego się
                            S. Jałowieckiego, oraz jego rodziny. "Analizując, kto z Instytutu mógł udzielać
                            pomocy lub schronienia Jałowieckiemu - donosił tw ps. “Jan” - należy wziąć pod
                            uwagę przede wszystkim Zakład Socjologii oraz osoby, których nazwiska są
                            podkreślone. Właśnie wśród w/wym. listy prowadzona jest aktywna zbiórka datków
                            na konto pomocy żonie Jałowieckiego, która musiała się skarżyć na ciężkie
                            warunki materialne". Tw ps. “Jan” podał SB dane personalne szeregu osób znanych
                            mu ze swoich sympatii solidarnościowych, z odrębnym wyszczególnieniem osób,
                            które, jego zdaniem, mogły być zaangażowane w udzielanie pomocy lub schronienia
                            Jałowieckiemu. Sporządzony na tej podstawie wykaz obejmował m. in. następujące
                            nazwiska: Danuta Berlińska, Andrzej Pasierbiński, Henryk Żarczyński, Kazimierz
                            Szczygielski, Krystian Heffner, Robert Rauziński, Roman Radwański, Janusz
                            Sawczuk, Maria Szmeja, Janusz Woźniacki, Maria Paszkiewicz, Barbara
                            Rzepa-Grodecka, Maria Grygierczyk, Halina Szymkowska-Hudec, Stanisław Gruszecki,
                            Stanisława Sochacka, Ewa Wyglenda, Maria Kurowska, Teresa Kaczmarek, Stanisław
                            Wajda, Violetta Sawicka i Marian Olender

                            W ślad za tym doniesieniem SB przeprowadziła rewizje w mieszkaniach licznych
                            pracowników Instytutu Śląskiego.

                            21 czerwca 1983 r., w dniu pamiętnej wizyty papieskiej na Górze Św. Anny, jeden
                            z pracowników naukowych Instytutu Śląskiego, starszy asystent w Zakładzie
                            Socjologii i Demografii, Kazimierz Szczygielski (późniejszy poseł na Sejm RP),
                            został zatrzymany przez milicję i SB "w drodze powrotnej z uroczystości
                            religijnych na Górze Św. Anny [...] za niesienie ostruganego kija, który służył
                            jako drzewce do biało-czerwonej flagi z napisem »Solidarność« - prezentowanej
                            podczas uroczystości przez jego znajomego, Józefa KOWALCZYKA". K. Szczygielski i
                            J. Kowalczyk spędzili 48 godzin w areszcie.

                            Pośrednią konsekwencją tej sprawy była podjęta pod presją Komitetu Wojewódzkiego
                            PZPR decyzja o organizacyjnym rozbiciu Zakładu Socjologii i Demografii IŚ,
                            postrzeganego ciągle przez władze partyjne jako swego rodzaju bastion “sił
                            antysocjalistycznych” w Instytucie. Zakład ten został podzielony na dwie odrębne
                            pracownie: socjologiczną i demograficzną. Sprawa ta znalazła następujące
                            odzwierciedlenie w datowanym 15 września 1983 r. wyciągu z informacji
                            przekazanych SB przez tw ps. “Jan”:

                            "Po złapaniu mgr SZCZYGIELSKIEGO (z Zakładu Socjologii Instytutu Śl.) podczas
                            wizyty papieża na Górze Św. Anny, z transparentem »Solidarność«, rozwiązuje się
                            Zakład Socjologii. Panuje opinia, że to decyzja Komitetu Wojewódzkiego, który
                            uważał, że nawet odejście z Instytutu Jałowieckiego nie zmieniło postawy
                            pracowników tam zatrudnionych. Jeszcze do 22 lipca br. wisiały tam 2 plakaty z
                            napisem »Solidarność« oraz plakat na ewent.[ualny] powrót JAŁOWIECKIEGO do
                            Instytutu po internowaniu. Nie pomogły uwagi dyrektora Instytutu i II sekretarza
                            KZ PZPR - dr TOMCZYKA.

                            Zamiast Zakładu, którego kier.[ownikiem] był dr [Robert] RAUZIŃSKI, powstają
                            dwie pracownie. Pracownia Demografii i Pracownia Socjologii. Moim zdaniem
                            niewiele to pomoże, gdyż zmienią się tylko szyldy, a pozostaną ci sami ludzie".


                            Jak o tym świadczy treść przytoczonego powyżej dokumentu, tw ps. “Jan” w dość
                            jednoznaczny sposób sugerował swoim SB-ckim mocodawcom, że najlepszym
                            rozwiązaniem byłoby zwolnienie z pracy nastawionych opozycyjnie socjologów i
                            demografów. Podobnego rodzaju sugestie zostały zawarte przez “Jana” w
                            doniesieniu z grudnia 1983 r., obejmującym m. in. następujące informacje i oceny:

                            "Z początkiem IV kwartału br. w Instytucie podzielono Zakład Socjologii. W
                            jednym zakładzie pozostawiono 6 socjologów i szefem został dr [Janusz]
                            Woźniacki. Jest to dawny Zakład Socjologii [...] Pozostali pracownicy przeszli
                            do pracowni Demografii, której szefem został dr R.[obert] RAUZIŃSKI. Ciekawostką
                            jest tam to, że nikt z zatr.[udnionych] tam pracowników nie należy do PZPR. M.
                            inn. zatr.[udnieni] są [tam] SZCZYGIELSKI, Dr St. GRUSZECKI, Mgr ŻARCZYŃSKI
                            ([były] internowany) oraz B. RZEPA-GRODECKA [...] Według mnie i kilku jeszcze
                            innych długoletnich pracowników naukowych Instytutu, m. inn. dr TOMCZYK[A],
                            pracownia Demografii nie ma żadnego konkretnego oblicza. Nie byłoby żadnej
                            szkody dla Instytutu, gdyby ją rozwiązano".


                        • Gość: MIeszaniec Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.173.202.* 01.05.07, 22:23
                          No właśnie. Jak by tak przeczytać wszystkie posty zaczynająć od mojego, to
                          wyłania się już pewien wspólny mianownik pomiędzy nami. Zdaje się, że powoli
                          zdajemy sobie sprawę z powagi całej kwestii. Nie załatwimy IPNowskimi teczkami
                          sprawiedliwości, nie załatwimy rekompensaty. Nie zmażemy świństw i nie
                          poprawimy nikomu samopoczucia. Nie zrobimy moralnej rewolucji. Nie zbawimy
                          Polski, a zamiast uczynić ją lepszą, uczynimy ją gorszą. Już to zrobiliśmy.
                          P.S.
                          Apropo ocen moralnych życie publiczne/ życie prywatne. Panowie! Nie ma takiego
                          podziału! Czy pan Hyde ma być usprawiedliwiony, bo w życiu publicznym był
                          dobrym Samarytaninem dr Jekyllem? Ku przestrodze....

                          • Gość: Monika Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.atol.com.pl 01.05.07, 22:32
                            Uwazam, ze ujawnienie zawartości teczek i funkcjonariuszy SB, tak jak to
                            zrobili Czesi, uniemozliwiłoby grę teczkami. Poza tym moze mniejszy byłby
                            relatywizm moralny, o którym kiedyś z tobą dyskutowalam.
                            Pozdrawiam
                  • Gość: MIeszaniec Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: 217.173.202.* 01.05.07, 22:31
                    Szczerze powiedziawszy, to nie rozumiem tego moralnego weryfikowania
                    przydatności do pracy dydaktyczno-wychowawczej. Jeśliby to dotyczyło etyka,
                    filozofa, teologa to byłoby to nie fair. Ale innych specjalności?
                    Feldmarszałek von Paulus i Werner Von Braun wyedukowali wielu ludzi w ZSRR i
                    USA i ani tu ani tam nikt ich kwalifikacji moralnych nie brał pod uwagę. Nie
                    bardzo rozumiem dlaczego n.p. genialny fizyk, który był bydlakiem, a jest
                    świetnym dydaktykiem, nie ma uczyć. Wręcz przeciwnie - powinien uczyć "za
                    karę", niczym jakiś galernik.
                    • Gość: Monika Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.atol.com.pl 01.05.07, 22:36
                      To, co mnie irytuje, to brak skruchy u byłch esbeków. Oni tylko wypełniali
                      swoje obowiązki.
                      Jeśli ktoś dał się złamać SB, to niech o tym powie. Nazwie po imieniu swoje
                      działania. Mozna go zrozumieć i wybaczyć, ale nie mozna akceptować postawy:
                      takie były czasy.
                    • Gość: jaro Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 00:20
                      Zapominasz, MIeszańcu,że nauczyciel akademicki ma być nie tylko źródłem wiedzy
                      fachowej w danej dziedzinie, ale także w dużej mierze wychowawcą przyszłych
                      inteligentów, mających odgrywać rolę elity społecznej, której postawy i
                      zachowania powinny z kolei stanowić pozytywny wzorzec dla innych środowisk
                      społecznych. W ogólnym przypadku jest on lub może być także przełożonym dla
                      młodszych pracowników naukowych, dla których również powinien stanowić pozytywny
                      wzorzec osobowy. We wszystkich tych rolach społecznych podstawowe znaczenie ma
                      osobisty przykład. Sylwetka moralno-obywatelska nauczyciela akademickiego nie
                      jest zatem czynnikiem bez znaczenia dla procesu dydaktyczno-wychowawczego i dla
                      warunków pracy na uczelniach. Porównania z Paulusem i von Braunem, którzy
                      podobnych ról społecznych nie odgrywali, są w tym kontekście bezzasadne.
                      • Gość: MIeszaniec Tego właśnie nie rozumiem IP: 217.173.202.* 02.05.07, 17:45
                        Bo jeśli tak, to przecież sprawy sprzed 20, 30 lat niewiele tu zmieniają.
                        Natomiast nikt nie stawia innych wymagań dla tej grupy zawodowej, którą
                        określiłeś elitą. Jeśli bowiem tak sprawę stawiać, to dlaczego tolerowane są
                        wśród tej elity zachowania, które żadnego wzorca nie stanowią. Na przykład
                        wielu panów profesorów bez krępacji wymienia sobie żony na nowszy model,
                        najczęściej wybierając następną żonę spośród swoich studentek. Mój dawny
                        profesor jak mnie uczył, to miał już czwartą z kolei, taki był kochliwy.
                        Na dodatek uczelnie potrafią jeszcze takim profesorom ułatwiać ich nową drogę
                        życia. Profesor z młodą żoną, żeby ułatwić sobie funkcjonowanie zmienia
                        uczelnię na uczelnię w innym mieście i nowa uczelnia, a jakże, obdarowuje go
                        jeszcze mieszkaniem. I po co to pieprzenie o moralnych wzorcach na podstawie
                        postaw sprzed 30 lat. A jeśli ktoś był i jest antykomunistą i nie zhanbił się
                        żadną współpracą z SB, ale był i jest prywatnie mendą, zwyczajnie niedobrym,
                        nieprzyjemnym, wrednym człowiekiem, to już jest wzorzec?
                        Do bani z tymi waszymi wzorcami. Ja mam chyba trochę inny system wartości. Wolę
                        widzieć człowieka i mam dużą skłonność do wybaczania.
                        Radzę jednak przemyśleć swoje wartościowanie. Od ludzi , którzy są
                        przedstawicielami nauk społecznych spodziewiałbym się większej wrażliwości,
                        większego humanizmu i bardziej przemyślanych i przekonywujących argumentów.
                        • Gość: jaro nie rozumiesz? a to takie proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 19:00
                          Nikt nie twierdzi, że fakt ewentualnej współpracy z SB ma być jedyną przesłanką
                          etycznej oceny osób pretendujących do sprawowania funkcji publicznych. Jest to
                          jednak przesłanka dość istotna i nic nie przemawia za tym, aby nie wolno było
                          jej brać pod uwagę, co najwyraźniej postuluje MIeszaniec. Oczywiście, że należy
                          brać pod uwagę również przesłanki inne, także te, o jakich wspomina MIeszaniec,
                          z tym, że nie w każdym przypadku możliwe jest stosowanie w tym zakresie
                          regulacji ustawowych. Jasna sprawa, że nie każdy antykomunista jest z definicji
                          pozytywnym wzorcem osobowym. Sam znam osobiście parę antywzorców z tej
                          kategorii. Nie jest to jednak żaden argumnent na rzecz dalszego utajniania
                          informacji na temat współpracy z SB ze strony tych czy innych osób. Informacje
                          takie muszą być odtajnione, żeby każdy wyborca czy pracodawca wiedział, kogo
                          ewentualnie zechce obdarzyć zaufaniem. Chodzi też o to, żeby dysponenci tajemnej
                          wiedzy na temat przeszłości (prywatni lub państwowi) nie mieli możliwości
                          osiągania swoich celów na drodze szantażu. Ustawa lustracyjna nie przesądza o
                          dalszym losie b. agentów SB, nie eliminuje ich automatycznie z życia
                          publicznego. Stwarza tylko możliwość świadomego podejmowania decyzji
                          personalnych przez ich ewentualnych pracodawców, wyborców itd. Wybaczenie?
                          I owszem! Z miłą chęcią! Na ogólnie przyjętych warunkach: wyznanie win,
                          skrucha, szczera chęć poprawy. Szkopuł w tym, że b. esbecy i agenci SB rzadko
                          kiedy przejawiają chęć dopełnienia tych warunków, o czym wspominała już tutaj
                          Monika.
                          • Gość: MIeszaniec Re: nie rozumiesz? a to takie proste IP: 217.173.202.* 02.05.07, 20:31
                            Jesteś nieodrodnym przestawicielem narodu polskiego, który jest w swojej masie
                            punitywny i mściwy. Ja natomiast mam skłonność do wybaczania i nie żądam od
                            grzeszników publicznej spowiedzi. Nie przekonuje mnie widzenie Moniki, która
                            zakłada możliwość przebaczenia. Polacy nie przebaczają, a wiara w coś
                            przeciwnego jest wyrazem naiwności, która komu, jak komu, ale socjologowi,
                            znawcy społeczeństwa, nie przystoi. To, że Monika jest skłonna do przebaczeń,
                            oznacza ni mniej ni więcej, że należy do mniejszości.
                            Cały ten proces budzi we mnie odrazę z powodów, których nie bardzo umiem sobie
                            wytłumaczyć. Jest dla mnie coś odsteczającego w grzebaniu się w cudzych
                            grzeszkach z przeszłości. Oczywiście jest szereg innych powodów, które tu już
                            wyłuszczyłem. Jednym z nich jest moje przeświadczenie o nieprzewidywalności
                            moich osobistych reakcji w określonych sytuacjach w przeszłości. Miałem to
                            szczęście, że tak jak 99,5% żyjących w PRLu nie widziałem żadanego esbeka na
                            oczy. Ale nie wcale pewien, jak zachowałbym się, gdyby taki, szczególnie przed
                            1980, przyszedł do mnie. Myślę, że nieźle wystraszyłby mnie i wcale nie jestem
                            pewien swojego późniejszego zachowania. A przyjść mógł, bo byłem w dość
                            interesującym miejscu ulokowany i nie byłem członkiem PZPR. Ale najważniejsze
                            dla mnie jest zupełnie co innego. Ja nie widzę żadnego wartości pozytywnej,
                            żadnego profitu na dziś i na przyszłość z powszechnej lustracji przeszłości.
                            Wolałby, żeby dzisiaj nauczyciele akademiccy stanowili wzorce z powodu swoich
                            dzisiejszych, a nie wczorajszych postaw. Żeby nie rżnęli studentek, nie brali
                            łapówek, nie kłamali, nie czynili plagiatów, żeby wspierali rozwój młodszych
                            kolegów, żeby przyjmowali egzaminy ustne i autentycznie, a nie wirtualnie
                            prowadzili magistrantów i doktorantów. Żeby obok nauki rozwijali swój warsztat
                            dydaktyczny i nie angażowali się w działalność polityczną. Żeby nie udawali, że
                            pracują, podejmując pracę na 5 uczelniach na raz. Żeby skończyli z praktykami
                            wyzysku w stosunku do młodych pracowników nauki. Żeby byli uśmiechnięci i
                            zaszczepiali studentów entuzjazmem. Żeby nie zostawiali żon, tylko z powodu, że
                            te stały się starymi babami. Niewiele mnie obchodzi, co robili wczoraj, bo
                            życiorysu zmienić nie sposób.
                            Pozdrawiam. Mimo różnicy poglądów miło mi się z Tobą dyskutuje. POzdrawiam
                            takoż i MOnikę.
                            • Gość: MIeszaniec P.S. IP: 217.173.202.* 02.05.07, 20:34
                              Przepraszam, szybciej czasem piszę niż myślę. Wycofuję się z pierwdszego zdania.
                              Naród polski jest punitywny i mściwy, ale to nie oznaczą, że Ty jesteś
                              punitywny i mściwy.
                              Sorry.
                              • Gość: jaro Re: P.S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 20:50
                                Dla mnie też najważniejsze jest to, jak ludzie zachowują się aktualnie, ale od
                                przeszłości nie da się uciec, MIeszańcu, choćbyśmy bardzo chcieli. Możemy nadal
                                ją odrzucać, ale wtedy będzie ciągle powracać jak bumerang, np. w formie
                                kolejnych gier teczkowych, które już nieraz widywaliśmy. Będzie wracać w formach
                                mało cywilizowanych i bardzo destrukcyjnych dla naszego życia społecznego.
                                Znacznie zdrowiej jest dopuścić ją do głosu w uregulowanej prawem formie.
                                Rozumiem Twoje opory psychiwczne przed wracaniem do brudów przeszłości, ale moim
                                zdaniem lepiej brudy te uprzątnąć w jakiś cywilizowany sposób, niż ciągle
                                zamiatać je pod dywan, spod którego nigdy nie przestaną wyłazić. Wzajemnie
                                pozdrawiam.

                            • Gość: sepuku Re: nie rozumiesz? a to takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 11:44
                              Zgadzam się z Toba Mieszańcu w stu procentach. Przynajmniej w tym poście, bo
                              nie czytałem innych. Odnoszę się ad hoc, aby Cię wesprzeć, bo lustacja w
                              wydaniu Kaczystów popierane być może jedynie przez umysłowe buractwo...
                              • Gość: jaro Re: nie rozumiesz? a to takie proste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 12:29
                                A fe, sepuku! Cóż za język! Zarzucając innym rzekome "buractwo", wypadałoby
                                samemu trzymać jakiś poziom...
                                • Gość: jaro P.S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 12:43
                                  Czy myślisz, sepuku, że wyzwiskami zrekompensujesz sobie niedostatek rzeczowej
                                  argumentacji? Cyżby puszczały ci nerwy? Wiem, że po namiętnym czytelniku "Nie"
                                  trudno jest spodziewć się salonowych manier, ale postaraj się nie zaniżać
                                  zbytnio językowego poziomu tej dyskusji.
                                  • Gość: MIeszaniec Jaro - nie lekceważ NIE i języka jego IP: 217.173.202.* 03.05.07, 14:54
                                    Ten tygodnik, jak określił x.prof. Tischner - zawartość pampersa III RP,
                                    pełniłby bardzo ważną rolę, gdyby politycy i organy ścigania poważnie go
                                    traktowały. "NIE" ujawniał praktycznie 95% afer i patologii III RP na długo
                                    przed tym jak się za nie brały organy ścigania i inne media. Nikt nie ma tak
                                    dobrych informatorów jak Urban, i lektura tego czasopisma powinna należeć do
                                    obowiązkowych prasówek każdego projuratora w Polsce. Nie byłoby od rzeczy,
                                    gdyby NIE czytali też socjolodzy i specjaliści od języka. Zresztą to czynią.
                                    Jedna bardzo treściwa praca magisterska na polonistyce na którymś z polskich
                                    uniwersytetów, została poświęcona językowi tygodnika NIE. I dobrze. Nie
                                    udawajmy, żeśmy naród samych profesorów Kamyczków. Język soczysty i wulgarny,
                                    też składową polszczyzny jest, chćbyśmy zaklinali jak sięda kolejne wydanie
                                    słownika jęz. POlskiego PWN. Wańkowicz walczył pół życia o wprowadzenie do
                                    słownika rymu do biskupa. Nie bądźmy obłudni, nawet Wersal miał to do siebie,
                                    że maniery były nienaganne, ale wokół śmierdziało g.....
                                    Wszystkim Kamyczkom dedykuję to co napisał tym temacie Jaroslav Haszek w
                                    epilogu do I-go tomu "Przygód dobrego wojaka Szwejka".
                                    POzdr.
                                    • Gość: jaro to NIEsmak, nie lekceważenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 15:37
                                      Nie przeczę, że Urban bywa dobrze poinformowany i ma dostęp do materiałów
                                      niedostępnych dla innych wydawców i dziennikarzy. Jest to zresztą jeszcze jeden
                                      argument za rozszerzeniem zakresu jawności w naszym życiu publicznym, aby nie
                                      było tak, że pewne środowiska wykorzystują w rozgrywkach politycznych przewagę
                                      wynikającą z dostępu do różnego rodzaju wiedzy "tajemnej". Z tego, że Urban bywa
                                      dobrze poinformowany i że nie należy go lekceważyć, nie wynika jednak wcale, że
                                      mamy podpisywać się pod wyznawaną przez niego cyniczną filozofią polityczną oraz
                                      naśladować jego sposób myślenia i formułowania myśli, z rynsztokowym słownictwem
                                      włącznie. Urbanowe "Nie" wniosło niestety i nadal wnosi istotny wkład do
                                      ogólnego schamienia naszego życia społecznego, a mi ta tendencja nie odpowiada.
                                      Nie jestem żadnym świętoszkiem, ale po prostu wolę merytoryczne dyskusje na
                                      jakimś poziomie od pyskówek, w których operuje się obelgami zamiast argumentów.
                                      • Gość: MIeszaniec Tym niemniej polecam IP: 217.173.202.* 03.05.07, 19:19
                                        przeczytanie, czy też przypomnienie sobie epilogu I tomu Szwejka, bo to bardzo
                                        ciekawy tekst i dziś też aktualny.
                                        Co do Urbana, to naprawdę nie wiem czy facet jest po prostu cyniczny i
                                        wykorzystuje brudy do zarabiania pieniędzy, czy też jednak jest w pewnym sensie
                                        człowiekiem ideowym i na czymś mu zależy. Ostanio Urbana dość często zaprasza
                                        się do mediów niepublicznych i nie widzę tam cynika, czy też tego cynicznego
                                        Urbana - rzecznika rządu z okresu stanu wojennego. Warto pamiętać, że to
                                        głównie Urban pogrążył lewicę i Millera (komisja d/s Rywina + publikacje NIE),
                                        ma w swoim życiorysie "Po prostu". Nie kto inny jak Urban oskarża lewicę, że
                                        lewicą nie jest. Urban jest autorem pojęcia pańswinizmu, które samo się broni.
                                        Bo przecież NIE nie jest lekturą politycznej prawicy, której poziom schamienia
                                        nie odbiega od poziomu schamienia tzw. lewicy. Wystarczy spojrzeć na agresywny
                                        język polityki. Sam tygodnik NIE ukazując brudy teoretycznie powinien działać
                                        stymulująco na poprawę jakości życia społecznego. Nie widzę teoretycznego
                                        mechanizmu działania odwrotnego. Im więcej się wie o świństwach, im większy
                                        wstyd, tym bardziej samemu powinno się go unikać. Jeśli to nie działa, to nie
                                        jest winny Urban i NIE, tylko coś innego. Moim zdaniem wkład NIE w ogólne
                                        schamienie jest żaden. Natomiast ponad wszelką wątpliwość NIE jest indykatorem
                                        takiego stanu. Mówiąc inaczej - skutek, a nie przyczyna.
                                        • Gość: sepuku Re: Tym niemniej polecam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 19:55
                                          No Mieszańcu, zadziwiasz mnie!!! Piszesz moimi myślami i konstatacjami!
                                          Rzeczywiście, cenię Urbana za wierność lewicowym ideałom a jego gazetowy
                                          quasicynizm postrzegam jako pozę, przyjętą dla drażnienia wszelkiej maści
                                          pobożnisiów i moralistów na pokaz). Cenić go trzeba również za niebywałą
                                          inteligencję, nonkonformizm, wyobraźnię, a nawet - co jest wręcz ewenementem
                                          wśród dziennikarzy - gotowość przyznania się do winy; tu przypomnę, że zdobył
                                          się na przeproszenie Z. Wassermana za cykl krytycznych tekstów w słynnym
                                          temacie wanny, zaraz po tym jak jego "wiewiórki" doniosły, że montaż tejże był
                                          ooczywistą fuszerką a korzystanie groziło śmiercią. "Nie" jest jedynym
                                          czasopismem, który kupuję regularnie, bo dostarcza mnóstwo doskonałej
                                          propolskiej publicystyki, świetnego reportażu i felietonu. Jest świeże i
                                          dowcipne, doskonale opracowane w sensie edytorskim.Jedyny mankament to nadmiar
                                          tekstów o księżach i Kościele. Nie dlatego, że mam coś przeciwko krytyce
                                          boskich urzędników, ale że jej mnogość daje już znudzenie...Pozdrawiam jaro, bo
                                          wydaje mi się i on czyta Urbana systematycznie...
                      • Gość: sepuku Re: Who is prof. Pietrzak ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 20:42
                        O czym ty mówisz jaro?! Jaki wychowawca przyszłych inteligentów?!!! Może z
                        jednego, dwóch, no kilku - na zasadzie mistrz-uczeń, przy czym zauważmy, że nie
                        każdy profesor to przecież mistrz sensu stricte, a i wyjątkowy doktor czy nawet
                        magister takim mistrzem być może... Piszesz: "Sylwetka moralno-obywatelska
                        nauczyciela akademickiego nie jest zatem czynnikiem bez znaczenia dla procesu
                        dydaktyczno-wychowawczego". I Ty w to naprawdę wierzysz? Nauka Kościoła, pełna
                        frazesów o konieczności bycia dobrym (moralnym, uczciwym, rzetelnym,
                        prawdomównym etc.), urabia czowieka (tego, którego urabia, rzecz jasna)
                        niemalże od narodzin po śmierć, a ile zła potrafi wyrządzić jeden wierzący
                        drugiemu wierzącemu?! A Ty chcesz, żeby kościec moralny przyszłemu
                        inteligentowi w czasie semestru czy dwóch, czy choćby nawet pięciu studenckich
                        lat, zapewnił nauczyciel akademicki? Ten z certyfikatem moralności wydanym
                        przez IPN tudzież archiwa SB? Wolne żarty!
      • eberhardtoll Re: Who is prof. Pietrzak ? 04.05.07, 07:16
        No to z tym hasłem o ojcu to już przesadziliście. Znałem ojca prof. Pietrzaka
        osobiście i złego słowa o nim nie dam powiedzieć. Zresztą wystarczy przeczytać
        dokładnie wywiad: służył w AK. Historia o krzyżu też prawdziwa. Pozdrawiam. Ale
        dyskusja ciekawa może się włączę.
    • Gość: kierowca pan Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.chello.pl 02.05.07, 18:54
      Gdy czytam powyższe asekuranckie, nadmiernie mądralińskie popisy i posty oraz
      wzajemne podlizywanie się sobie , to ogarnia mnie przerażenie stanem zakłamania
      ludzkiej świadomości. Kiedy indziej - tylko pusty śmiech. Bez sięgania DO
      PRZYCZYNY, CZYLI SEDNA SPRAW I NASZYCH PROBLEMÓW obecnych przemian w Polsce,
      którym towarzyszy nieuczciwe pomijanie odniesienia się do stosunków i pozycji
      jaką ciągle u nas mają NIETYKALNI - wszystko inne jest tylko ułudą i namiastką
      oczekiwania czegoś bardzo nieziszczalnego. A skoro nieziszczalne, to nigdy
      nie nastąpi. Pozostajemy więc w sytuacji którą bezwiednie z zadowoleniem
      i wbrew sobie , tylko konserwujemy. Niektórych to zadowala. Wystarcza. Wbrew
      zdrowemu rozsądkowi, znaleźli się JEDNAK obrońcy tej dewiacji jaką jest III RP
      narzuconej nam w wyniku spisku okrągłego stołu, w zastępstwie innych,
      autentycznie oczekiwanych przez narod przemian. Niestety Wam wystarczają III-
      RPowskie ochłapy. Nam nie . Już się ustawiliście, już czerpiecie korzyści ?
      Dzięki Bogu, gdy w sposób nie przestępczy, bo metoda ta stała się dla wielu z
      was regułą życia w III RP. Wystarcza to, co macie ? A co zrobicie, gdy w
      większości przypadków ten wybór okaże się złudnym, krótkotrwałym pozorem ?
      Najcześciej takie złudzenia i podobne ułudy są w stanie zadowolić nieświadomych
      swego położenia niewolników. Nie mając pełnej świadomości swego położenia
      podjęliście tę niewolnicza grę, której zasad do końca przeciez nie znacie. Te
      są przed naiwnymi ukryte. Ale gra się już ode dawna toczy . Podjęta stała się
      waszym zadaniem.
      Z uciążliwym bagażem ograniczeń , uprzedzeń i doświadczeń, jest raczej nie
      do wygrania. IV RP – nadchodzi i prędzej czy później - nastąpi. A was
      zadowalają ochłapy , bicie piany w koło pozorów, półprawd i wmawianeym na prawo
      i lewo wszystkim kłamstwom o tolerancji i wolności. Trwa niewolnicze
      przelewanie z pustego w próżne. Gdy tymczasem, każdy normalnie myślacy człowiek
      wie , że nie może być tolerancji i wolności - dla zła, dla nieuczciwości, dla
      kłamstwa i korupcji.
      Do prawdziwej Wolności,pozbawionej tych antywartości, takiej jakiej oczekiwał
      nasz naród, w owych 16 –tu pierwszych miesiącach autentycznego oddechu
      nadzieją nieznana nigdy wcześniej za czasów I Solidarności - ciągle nam
      jeszcze daleko i co paradoksalne i przerażające - coraz dalej. Prawie połowa z
      21 postulatów gdańskich I-szej Solidarności – nie została zrealizowana do
      dzisiaj. Macie tego świadomość ?
      Naiwni jak - jaro, śpioch, sepuku, stuknięty zdrowo mieszaniec, i inni -
      twierdzą, że już ową wytęsknioną wolność jako naród , już ją osiągnęliśmy.
      A oni chcą być tego przekrętu niemal piewcami i samozwanczymi autorytetami .
      Na szczęście tak się nie stanie. Oni najchetniej chyba zostaną gdzie są. Bez
      lustracji ! bo jest - be ! Bez dekomunizacji - bo za późno. Im wystarczy. Są z
      tego gdzie się znaleźliśmy - zadowoleni. Na szczęście pozostali wszyscy wiemy,
      że z taką obłędną asercją mogą wypowiadać się tylko ludzie naiwni lub
      zwiedzeni, oszukani . Ci Oni ,biedni upojenni nieznanymi im do tej pory a
      przygotowanymi specjalnie dla nich wyształconych, pozorami i grami. Ciekawe,
      czy nadal mając tego świadomość, dla oczekiwanej od nich poprawności pozostaną
      niepoprawnie naiwni ?

      • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 19:20
        Doceniam twój rewolucyjny zapał, kierowco panie, ale Twoja wypowiedź to - wybacz
        - prawicowa odmiana nowomowy, jaką posługiwano się w PRL. Propagandowe
        pustosłowie, paplanina, z której nic konkretnego nie wynika. Nigdy nie byłem i
        nadal nie jestem bezkrytycznym chwalcą stosunków panujących w III RP. Wcale nie
        jestem usatysfakcjonowany dotychczasowym stanem rzeczy w kraju, co mi
        bezpodstawnie imputujesz. Wiele czasu i sił poświęcam na to, by nasza
        rzeczywistość społeczna ulegała zmianie, przynajmniej na poziomie lokalnym.
        Celowi temu służą m. in. moje prace nad odtajnianiem najnowszej historii
        politycznej Opolszczyzny. To mój konkretny wkład w tworzenie przesłanek dla
        realnego powstania IV RP, która na razie pozostaje tylko w sferze politycznych
        postulatów (aktualnie, mimo rozmaitych deklaracji politycznych, mamy ciągle
        III RP, ponieważ nie uchwalono nowej konstytucji). Ja nie kłapię dziobem po
        próżnicy, ale staram się naprawdę zrobić coś kokretnego dla poprawy sytuacji
        w naszym życiu społecznym, czego i Tobie życzę. Szczęść Boże!
    • Gość: BRO Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrować IP: *.aster.pl 02.05.07, 21:28
      Czesc opinii a nawet glosow w dyskusji przeczytalem. Nie chce sie wszakze
      odnosic do tych glosow. Nachodzi mnie raczej refleksja ogolniejszej natury. Glos
      p. profesora wydaje sie rozsadny o ile nie rosci sobie pretensji do wylacznej
      slusznosci. Po obu stronach barykady znajduja sie bowiem ludzie, ktorzy zajeli
      tam pozycje z wewnetrznych uczciwych przeslanek. Stanowiska obu stron zostaly az
      nadto wyraznie zaprezentowane, nie wiec potrzeby ich przypominac. Po obu
      stronach barykady kryja sie ludzie, ktorym do czystych intencji daleko. Jedni za
      wszelka cene nie chca do lustracji dopuscic bo swego czasu wyplyneli badz to
      jako przedstawiciele tamtej wladzy, badz tez jako ich wierni wspolpracownicy.
      Drudzy za wszelka cene daza do przeprowadzenia lustracji w taki sposob by mogli
      na niej cos ugrac. Czuja bowiem, ze to jest ich czas i jesli nie teraz, to juz
      nigdy do niczego nie dojda.
      Oczywiscie nikt przecie nie przyzna sie, ze jest szuja. Zyciowe doswiadczenie
      uczy jednak, ze im wiecej napuszonych slow tym mizerniejsze intencje. To samo
      doswiadzenie podpowiada, ze same uczciwe intencje nie wystarcza. Wiedza i
      umiejetnosc zrobienia rzeczy dobrze sa rownie wazne. Dobrymi intencjami
      wybrukowane byly wszystkie rewolucje. Pieklo jakie pozniej przyniosly nie trzeba
      chyba przypomniac.
      Ta ekipa robi od poczatku swoich rzadow powazny blad przypisujac jedynie sobie
      slusznosc intencji. Poniewaz zaplecza intelektualnego brak, robi wiec rzeczy jak
      robi. Slusznych glosow krytyki nie odroznia od nieslusznych napasci. Do takiej
      ekipy chetnie dolaczy wszelkiej masci klaka, byle sie zalapac.

      Konkludujac chce przypomniec, ze w srodowisku intelektualnym byc dzis
      prorzadowcem jest trudno nie dlatego, ze PiS ma same nieczyste intencje, lecz
      dlatego, ze to co robi przewaznie robi fatalnie. Nie znam p. profesora ale jego
      bezkrytyczny glos wobec tego jak lustracja jest robiona wskazuje raczej na to,
      ze byc moze ma czyste intencje ale na robieniu rzeczy dobrze zwiazanych z ludzmi
      raczej sie nie zna. Jest byc moze tak dlatego, ze jest fizykiem a w fizyce
      sprawy maja sie daleko prosciej niz wsrod ludzi.

      Lustracja powinna byc przeprowadzona nie ze wzgledow moralnych lecz z przeslanek
      czysto panstwowych: By nikt nikogo nie mogl szantazowac ani sie skrycie
      odgrywac. Dlatego sklaniam sie (choc to formula ostatnio zastrzezona dla
      szczebla najwyzszego) :) do wywalenia wszystkiego na stol by przestalo to byc
      przedmiotem gry Macierwicza i jemu podobnych.

      Pozdrawiam
      BRO
      • Gość: śpioch Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 06:44
        wymieniono mnie tu wsrod chwalcow III RP.W domysle - i przeciwnych lustracji.
        Pragne sprostowac. Jestem za lustracja, ale nie taka. Oczywiscie zlustrowalem
        sie w terminie. Napisalem, ze nie bylem wspolpracownikiem, bo niczego nie
        podpisywalem, nie wykonywalem zlecen, nie inkasowalem korzyscii majatkowych,
        raportow z podrozy zagranicznych nie pisalem, do pracy dla wywiadu zwerbowac
        sie nie dalem. Ale i tak nie mam pewnosci jak bedzie to ocenial IPN. Pewnie
        uzna mnie za jakas nizsza kategorie źrodla informacji, bo jakies informacje to
        dla nich byly, przeciez byly jakies molestowania, nachodzenia, rozmowy, ktore
        oni w zaciszu gabinetow swoich spisywali i wklejali do teczek, mojej tez. No
        dobrze, teraz czekam na werdykt. Najbardziej w ustawie rozmieszyl i wkoorwil
        jednoczesnie wykaz kategorii wspolpracy. To przepraszam, skad ja mam wiedziec
        jak ja zostalem w efekcie sklasyfikowany, mam sam sobie nadac kategorie, czy
        jak ?
        Nie patrze na sprawy z tak wysokiej orbity jak prof. Geremek; dla mnie nawiasem
        jego dzialania to akcja polityczna, reanimujaca.
        Ale wczoraj na spacerze pomyslalem o wszystkim co sie dzieje w Polsce inaczej,
        z dlugiej perspektywy polskiego losu historycznego. Mimo sukcesow czlonkostwa
        unijnego jakos smutno mi. Niby nie jest zle, ale pesymizm zre mi dusze ! Ktos
        powie, że nie umiem docenic tego co mamy jako narod. Staram sie, bo przyznaje
        ze jako narod bylismy w sto razy gorzej sytuacji. Mysle czasami o smierci i
        zastanawiam sie jak potocza sie losy naszego kraju w mechanizmach unijnych. Czy
        Unia przetrwa (ktos wczoraj w tvp aha prof. Zybertowicz mowil ze CIA daje Unii
        czas do 2020, potem nastapi rozpad) ? Przyjdzie umierac ze swiadomoscia, ze
        istniejemy jako narod i panstwo, ale jak istniejemy ? Na straconej pozycji, bez
        sily i mocy, ktora kiedys mielismy i przegralismy w dziejach. Co prawda gdy
        pomysle jak musialo bolec serce tych ktorzy stracili Ojczyzne, byli swiadkami
        jej upadku, znikniecuia z mapy, potem bili sie zrywami powstanczymi o
        niepodleglosc, umierali bez nadziei, ile pokolen tak cierpialo, wreszcie
        przyszla Polska na moment, by znowu zniknac. Wreszcie przyszla Polska z nadania
        Wielkiej Trojki, a zwlaszcza z nadania Stalina. Mowcie mi zem zdrajca, zem
        niegodziwiec itepe itede, ale ja uwazam, ze chocby odrobina refleksji
        pozytywnej nalezy sie tym, ktorzy te Polske jaka byla mozliwa z nadania Stalina
        przeniesli do naszych czasow, by wyhodowac pokolenie rewolucjonistow-
        opozycjonistow, ktorzy wreszcie wykorzystujac europejska koniunkture siegneli
        po demokracje i wolnosc. Losy Polakow byly straszne, wypelnione cierpieniem,
        oddawaniem zycia, placeniem najwyzszej ceny. Ja tez jak Mieszaniec mam
        sklonnosci do wybaczania, i jak ty jaro, choc ty po drodze chcesz spelnienia
        chrzescijanskich warunkow, najpierw wyznanie, potem skrucha, potem wybaczenie.
        Mysle ze o to wyznanie i skruche jest ciezko dlatego, bo przynajmniej czesc
        tych naszych rodakow w swym umysle, po przeanalizowaniu wszystkich przeslanek
        mowila sobie, ze na komune nie ma silnych i trzeba byc w srodku, by pilnowac
        Polskiego Interesu, takim jaki byl mozliwy na tamte czasy. Dlatego ja patrze na
        Okragly Stół jak na sukces, na Jaruzelskiego patrze jak na Patriote, choc
        mozecie pisac zem zdrajca i niegodziwiec. Co wcale nie znaczy ze nie chce
        nadal ulepszania, modernizowania i budowania IV, V i VI Polski, byle byla za
        kazdym razem coraz lepsza. Gdyby Kaczynscy robili to wszystko co robią z
        miloscia do narodu, bez polowania na jego wrogow, cicho, madrze, skutecznie,
        bez fanfar, nie byloby tych epitetow w zagranicznej prasie, ktore obiektywnie
        Polske spychaja, nie pomagaja nam. Ja mu zycze jak najlepiej, ale polityka musi
        byc skuteczna. Na razie Kaczynscy pokazali ambitny program, ale przeciez gra
        przeciw Polsce uprawiana przez zachlanne i pilnujace swego silne ekonomicznie
        panstwa, ktore tak latwo wracaja do stereotypow o nas, tak latwo im znajdowac
        wspolnote we wrogosci do nas, toczy sie dalej, i za dwa lata zapyta narod, no
        dobra, poza kilku stadionami i 200 km autostrad, co zyskalismy jako panstwo?
        Dalej utaczamy krwi na rzecz innych, ktorych stac na otwieranie tysiecy nowych
        miejsc pracy o podrzednym, a czasami uwlaczajacym charakterze juz nie dla
        swoich, ale dla nas. My na to idziemy, te robote bierzemy, ale my sie przez to
        oslabiamy, szykujemy sobie problemy, bo tracimy cenne sily, gdyz wiekszosc tych
        ktorzy wyjechali zasila tylko Polonie, nie Polske. Tak jak nikt, a raczej
        bardzo malo z powojennej Polonii, nie wrocilo juz do kraju, tak i ci juz nie
        wroca, bo sila zycia jest piekielna.
        • Gość: śpioch Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 06:57
          jeszcze PS:
          boli mnie to, ze my w Iraku jestesmy za cene zycia naszych zolnierzy, ale
          bezdusznemu Bushowi juz nie pasujemy do konceptu. Prztyczek w nos Kaczynskiemu
          dali zawracajac go z nad Iraku, zeby nie byl taki hardy w rozmowach o warunkach
          umieszzczenia tarczy. Z perspektywy USA Polska powinna przyjaznic sie z
          Niemcami i Rosja i tyle, czyli krotko "siedziec cicho". Zobaczycie jeszcze
          miesiac dwa i dyskusja o tarczy sie skonczy, Busk zrezygnuje z tego pomyslu i
          wybierze inna lokalizacje, ktora nie niweczy europejskich aliansow. Obym sie
          mylil, chcialbym sie mylic.
          PS 2: A co ze sprawa Mazura ? Czy zgoda na jego ekstradycje bedzie czescia
          pakietu zaplaty za zgode Polski za tarcze. Gdyby tak bylo to zaiste mamy obraz
          jak trzeba grac o swoje. Więc ? Uczmy sie tak grac, by zawsze placic najnizsza,
          a nie najwyzsza cene.
          • Gość: BRO Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.aster.pl 03.05.07, 12:14
            Witaj spiochu.
            Napisales dluuuugo i od serca. Cenie to i od razu stwierdze, ze podzielam wiele
            twoich odczuc.
            W moim poscie nie mialem nikogo konkretnego na mysli a juz zwlaszcza Ciebie.
            Dzielac sie swoja refleksja stwierdzilem, ze w sporze o lustracje prwdziwe racje
            sa po obu stronach barykady. Problem w tym, ze po obu stronach barykady oprocz
            ludzmi rozumnymi i kierujacymi sie z serca plynacymi motywami sa i tacy, ktorzy
            maja pokretne motywy.
            Bez przyjecia tego prostego zalozenia, ze nie ma ludzi idealnych i w kazdym z
            nas jest sklonnosc, jezeli nie do szlmostwa to do bledu, nie bedziemy w stanie
            wyjsc z tego zakletego kregu. Tym zakletym kregiem jest milczaco przyjmowane
            zalozenie, ze my mamy racje a oni sa w bledzie.

            Pozdrawiam
            BRO
            • Gość: BRO Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.aster.pl 03.05.07, 13:35
              Musialem dosc nagle odejsc od komputera.
              Mam nadzieje, ze tym razem uda mi sie dokonczyc mysl.
              To niszczace wszystko dokola zalozenie, ze racja jest po naszej stronie jest
              widoczne zwlaszcza po stronie PiS.
              Doprawianie geby Mazowieckiemu, ze jego "gruba linia" to pozniejsza "gruba
              kreska" jest naduzyciem.
              Jesli ktos jeszcze jest w stanie przypomniec sobie jego apel wygloszony w expose
              musi przyznac, ze dotyczyl on zaniechania destrukcyjnej zemsty a nie zaniechania
              rozliczenia z przeszloscia.
              Dzis zaklina sie przeszlosc mowiac, ze mozna bylo zrobic wiecej i lepiej. Byc
              moze tak ale ci co dzis tak gromko pyszcza wtedy byli w majtkach albo nie
              znaczyli zgola nic.
              Kaczynscy robiac to co dzis robia w sposob jaki to robia pokazuja, ze nie ich
              oceny mijaja sie z rzeczywistoscia.
              Konflikt w Estonii pokazuje, ze jeszcze dzis po wielu latach przemian
              ustrojowych w umyslach wielu ludzi nic sie nie zmienilo. Gdyby wtedy podjac tak
              ostry kurs jak to dzis wielu postuluje nie wiadomo gdzie bysmy dzis byli. I
              wcale nie chodzi tylko o wschodniego sasiada. Wewnetrzne sily tzw betonu mialy
              dosc bazy materialnej a nawet militarnej, ze moglo dojsc do jatki.
              Nie znaczy to, ze zagrozenia z dawnych sluzb i struktur obecnie nie ma. Jest!
              Mleszanec wciaz zwraca uwage na moralne aspektu zycia poszczegolnych ludzi. Ten
              problem istnial, istnieje i bedzie istnial. Tzw. teczki maja ten walor, ze jest
              ich tak wielkie nagromadzenie, ze same w sobie stanowia instytucje wplywajaca na
              zycie publiczne. Gdyby bylo przyzwolenie na ich zniszczenie daloby to, byc moze,
              dobry efekt. Poniewaz takiego przyzwolenia nie ma, bo przy ich pomocy zrobiono w
              III RP niejeden interes, to jedynym wyjsciem z tego pata byloby wywalenie
              wszystkiego na stol.
              Piszac wywalenie na stol, mam na mysli z zachowniem tajemnicy waznych dla
              dzisiejszego panstwa spraw. Reszta, w tym i te sprawy osobiste, powinna byc
              wywalona. Trudno dzis przesadzic czym kogo mozna szantazowa.
              I na koniec IPN stal sie dzis strona tego konfliktu a niektorzy jego pracownicy
              to szare eminencje wspolczesnosci.
              Pozdrawaim
              BRO
              • Gość: MIeszaniec Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: 217.173.202.* 03.05.07, 14:33
                Ja zwracam uwagę na moralne aspekty lustracji naukowców, bo tak mnie ustawił
                Jaro. Swierdził mianowicie, że nauczyciele akademiccy mają nie tylko uczyć, a
                być wzorcami zachowań. Resztę można poczytać.
                Pozdr.
                • Gość: fifi Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 11:11
                  Oczywiście. Więc proszę patrzeć, jak się zachowują: jak przykładają się do
                  wykładów, jak egzaminują, jak kształcą swoich następców, jakie piszą recenzje
                  (czy popierają talenty, czy miernoty) itd. A nie na to, co trzydzieści lat temu
                  ktoś zapisał w tajnych aktach.
                  • Gość: MIeszaniec Też tak uważam IP: *.pl 04.05.07, 13:26
                    co napisałem w swoich postach
                  • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 15:14
                    Patrzeć, jak się zachowują aktualnie, ale nie ukrywać tego, co się działo 20 czy
                    30 lat temu. Wiedza na temat przeszłości nie może być przywilejem b. esbeków i i
                    innych wtajemniczonych, bo taki układ jest chory i patogeniczny, jak o tym
                    świadczą doświadczenia ostatnich klkunastu lat.
                    • Gość: BRO Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 15:37
                      Gość portalu: jaro napisał(a):
                      Patrzeć, jak się zachowują aktualnie, ale nie ukrywać tego, co się działo 20 czy
                      30 lat temu. Wiedza na temat przeszłości nie może być przywilejem b. esbeków i
                      innych wtajemniczonych, bo taki układ jest chory i patogeniczny, jak o tym
                      świadczą doświadczenia ostatnich klkunastu lat.

                      Niezupełnie podzielam zdanie, ze ta wiedza jest komukolwiek potrzebna i z nia
                      bedziemy "zdrowsi".
                      Problem lezy w tym, ze stala sie ona przedmiotem roznorodnych gierek.
                      Po II ws tworzace sie nowozytne panstwo Izrael przyjmowalo kazdego kto byl Zydem
                      niezaleznie skad pochodzil. Byli tam ofiary nazizmu i capo. Uznano wtedy, ze
                      wszyscy sa ofiarami i rozpoczynano od zera. Poniewaz Izrael zaczynal doslownie
                      od zera taka opcja byla racjonalna.
                      W Polsce rozliczenie z przeszloscia jest potrzebne i z tego wzgledu, ze choc
                      uniknieto przelewu krwi to jednak, w tzw miedzyczasie, ludzie owczesnej wladzy
                      sie uwlaszczyli i przeplyw dosc pokaznych kapitalow niekiedy zalezy dzis od
                      teczek. To zas nie tylko rodzi poczucie krzywdy, frustracje i wzbudza nienawisc
                      ale wrecz zagraza waznym dziedzinom panstwowosci.
                      Poki ta wiedza jest w posiadaniu niektorych, jest tez towarem i ma swoja cene.
                      Rozumne postapienie z ta stajnia Augiasza wymaga nie tylko determinacji jaka
                      wykazuja Kaczynscy ale rowniez rozwagi, ktorej im brak. W ich reku ta wiedza nie
                      tylko nie zostala rozbrojaona ale zyskala dodatkowe zapalniki i zostala
                      rozsiana. Krotko mowiac zamiast wykrecic zapalniki zaczeli lopata wywalac
                      granaty na bruk. Co z tego wyniknie? A no oby sie nie ziscily refleksje spiocha.
                      Pozdrawiam
                      BRO
                      • Gość: jaro Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 15:47
                        Chodzi mi właśnie o to, żeby wiedza o przeszłości nie była przywilejem
                        niektórych i nie była przez tych niektórych wykorzystywana dla doraźnych celów
                        politycznyc. Jest to jeden z najważniejszych powodów, dla których wiedza ta
                        powinna być odtajniona.
                        • Gość: MIeszaniec Wycofujesz się na ostanie szańce? IP: 217.173.202.* 04.05.07, 16:02
                          A ja po występie prezydenta z okazji 3 maja i ostatnich szaleństwach jego
                          braciszka w temacie Trybunał KOnstyttucyjny. utwierdzam się w przekonaniu, że
                          zasoby IPNu trzeba spalić, a tzw. naukowców pracujących w służbie IV RP
                          odłączyć od państwowego cycka.
                          Ilekroć zaczynam się wahać w temacie lustracji, tylekroć bliźniacy, Antoni
                          Dudek czy inny Łyldsztajn wkładają mi w ręce krzesiwo.
                          • Gość: jaro nie zmieniam stanowiska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 16:28
                            Mój stosunek do spraw związanych z ujawnianiem przeszłości nie zależy od żadnych
                            politycznych koniunktur. Jeżeli chodzi o Kaczora z Belwederu, to już od kilku
                            miesięcy mam mu za złe zepsucie ustawy lustracyjnej (nowelizacja prezydencka),
                            czemu dałem wyraz publicznie. Między innymi dlatego, że ustawa lustracyjna
                            została zepsuta, widzę szczególną potrzebę szerokiego rozwijania badań nad
                            historią najnowszą z wykorzystaniem zasobów IPN, ponieważ jest to jedyne
                            skuteczne antidotum na ujemne konsekwencje wad ustawy, o których pisałem
                            obszernie gdzie indziej. O spaleniu zasobów IPN można rozprawiać tylko w
                            kategoriach political fiction, ponieważ żadna siła polityczna nie zdobyłaby się
                            na dokonanie podobnego czynu, grożącego odpowiedzialnością przed Trybunałem
                            Stanu. I bardzo dobrze, ponieważ bez pełnego odtajnienia tych zasobów i ich
                            gruntownego przebadnia nigdy nie odbierzemy politykom możliwości manipulowania
                            przeszłością dla ich własnych celów.
                            • Gość: abx Re: nie zmieniam stanowiska IP: 217.197.79.* 04.05.07, 17:09
                              W tej sprawie wszystko już zostało powiedziane. Wszyscy też chyba pozostali
                              przy swoich sądach i przekonaniach. Warto może jednak przeczytać jeszcze
                              rozmowę z prof. M. Głowińskim w dzisiejszym "Dzienniku:
                              www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=42786
                              • Gość: gin Re: nie zmieniam stanowiska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 16:56
                                no i amen, nareszcie koniec wątku i młócenia słomy
              • Gość: BRO Re: Prof. Pietrzak: Naukowcy powinni się zlustrow IP: *.aster.pl 03.05.07, 15:09
                Krotkie "nie" wplatalo sie w zdanie: "Kaczynscy robiac to co dzis robia w sposob
                jaki to robia pokazuja, ze nie ich
                oceny mijaja sie z rzeczywistoscia" i wypaczylo sens mojej mysli.

                Oczywiscie mialo byc:"Kaczynscy robiac to co dzis robia w sposob jaki to robia
                pokazuja, ze ich oceny mijaja sie z rzeczywistoscia".

                Pozdrawiam
                BRO
    • Gość: as75 1 (?) uczciwy na UO IP: *.ing.uj.edu.pl 19.05.07, 11:41
      Myslalem ze UO a raczej CZ(erwony)UO stoi wylacznie Dolatami i Niciejami .
      Czy to jedyny sprawiedliwy w tym bagienku nazywanym "uniwersytetem"?
      • Gość: abx Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: 217.197.79.* 19.05.07, 13:16
        Na temat tej "sprawiedliwości" ostatnio wypowiedział się Trybunał
        Konstytucyjny. Co zaś do cudzysłowu w poscie asa75 - jaki kraj, takie
        uniwersytety (interpretacja dowolnie szeroka).
        • Gość: An Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.07, 13:56
          Czyżby Trybunał Konstytucyjny wypowiadał się na temat osoby prof. Pietrzaka?
          Musiałem coś przegapić... Nie pokręciłeś przypadkiem czegoś, abx?
          • Gość: abx Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: 217.197.79.* 19.05.07, 14:58
            Sorki, niezbyt zgrabnie to ująłem. Jestem jednak przeciwny PIS-owskiemu
            pojmowaniu sprawiedliwości. Takiej, która nie definiuje, co znaczy "funkcja
            publiczna". Takiej, która zmusza ludzi do óswiadczania, że nie byli gnojkami.
            Itd., itp. - wszystko już powiedziano w tej kwestii. Jednocześnie jestem za
            weryfikacją nauczycieli akademickich opartej na merytorycznych podstawach.
            Jedną ze składowych powinna być postawa nauczyciela w czasach bezpowrotnie (?)
            minionych.
            Większe już kłopoty mam z normalnie rozumianą moralnością czy przyzwoitością.
            Czy może być wykładowcą katolik-rozwodnik, mający drugą żonę i kilka kochanek?
            Czy może nim być ojciec rodziny bijący dzieci i ich matkę? Skądinąd wybitny lub
            co najmniej sprawny i twórczy naukowiec. Czy tak rozumiana przyzwoitość jest
            mniej ważna od tego, czy ktoś był kapusiem (może zresztą donosił z pobudek
            ideowych i z głebokim przekonaniem o słujszności swego postępowania)? Czy jeśli
            teraz "współpracuje" to należy to zrozumieć?
            No - ciekaw jestem Waszej opinii w tej sprawie.
            • Gość: An Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.07, 15:37
              Uważam, że nauczyciel akademicki jako taki powinien spełniać wysokie standardy
              moralne pod każdym względem. Z drugiej strony nie widzę jednak możliwości zbyt
              daleko sięgającej ingerencji ustawodawcy w tę materię. Władze poszczególnych
              uczelni muszą mieć pełną swobodę podejmowania decyzji personalnych, zgodnie z
              posiadanym rozeznaniem i wedle własnej oceny poszczególnych przypadków. Dotyczy
              to również osób uwikłanych w przeszłości we współpracę z SB. Każdy przypadek
              musi być traktowany w sposób indywidualny, po dokładnym rozpoznaniu. Rola
              państwa powinna w tym przypadku ograniczać się do zapewnienia władzom uczelni
              niezbędnej wiedzy na podstawie zachowanych dokumentów. Tak pojmuję postulat
              lustracji środowisk akademickich.
              • Gość: abx Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: 217.197.79.* 19.05.07, 20:18
                A co z samymi władzami uczelni? I czy władze uczelni mają rzeczywiście prawo do
                udostępniania im wiedzy, iż wybitny dziś profesor 15 lat wcześniej, na
                konferencji na przykład, poszedł do łóżka z przystojną panią magister?
                • Gość: An Re: 1 (?) uczciwy na UO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.07, 20:37
                  Pisząc o udostępnianiu wiedzy (przez instytucję państwową, jaką jest IPN), nie
                  miałem na myśli wiedzy na tego rodzaju tematy z zakresu życia prywatnego.
                  Chodziło mi o dostępność dokumentów przechowanych w IPN i dotyczących innego
                  rodzaju spraw. Informacje na temat życia intymnego, nawet jeśli zachowały się w
                  jakichś dokumentach sprzed lat, nie powinny być ujawniane. Zasada ta jest
                  doskonale znana wszystkim osobom mającym wgląd do dokumentów udostępninych przez
                  IPN. Na pytanie dotyczące władz uczelni odpowiem tak: wyborcy, powołujący
                  rektora czy senat na następną kadencję, powinni mieć prawo do szerokiej wiedzy
                  na temat kandydatów, obejmującej w szczególności informacje na temat ewentualnej
                  współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi. Powinny w tym zakresie
                  obowiązywać zasady analogiczne jak w przypadku wyborów parlamentarnych.
    • nfa05 Naukowcy a lustracja 20.05.07, 08:40
      Jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia z buntem części środowiska akademickiego
      (tzw. 'wykształciuchów') protestującej przeciwko lustracji swojego środowiska,
      która rzekomo miała naruszać autonomię badań naukowych. Sprawę rozstrzygnął
      Trybunał Konstytucyjny zamykając akta IPN przed naukowcami, czym naruszył
      swobodę badań naukowych. Tym razem 'wykształciuchy' się nie buntują, jasno
      dokumentując, że w ich buncie bynajmniej nie chodziło o autonomię nauki, tylko
      o własną skórę. Decyzja TK jest jednak tak bulwersująca, że nie może pozostać
      bez protestu ludzi nauki tj. tych, dla których wolność badań naukowych i
      dochodzenie do prawdy jest celem ich działalności. Decyzja TK paraliżuje bowiem
      badania. Kto poniesie konsekwencje niezrealizowanych projektów badawczych ?
      www.nfa.pl/news.php?id=5434
      • Gość: An Re: Naukowcy a lustracja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.07, 11:21
        Mroki średniowiecza. Trybunał Konstytucyjny w roli Sanctum Officium. Dyżurne
        autorytety, tak ponoć przywiązane do praw człowieka i standardów demokracji, ani
        myślą protestować. Jeszcze biją brawo! A bezpieka chichoce, ciesząc się z z
        zadekretowanego przez Trybunał monopolu na wiedzę o przeszłości...
      • Gość: abx Re: Naukowcy a lustracja IP: 217.197.79.* 20.05.07, 12:17
        NFA05 mija się nieco (?) z prawdą. Nie zamknięto przed naukowcami żadnych akt,
        tylko wskazano na koniecznośc prawnego unormowania dostępu do nich. Do tego
        czasu mogą korzystać z akt na ogólnie obowiązujących zasadach. I o jakiej
        wolności badań mówisz - tej, w wydaniu "historyków" z IPN? Śmiem postawić tezę
        (na podstawie obserwacji dotychczasowych praktyk), iż konsekwencje
        zrealizowania tych tzw. projektów badawczych będą groźniejsze, niż ich brak.
        Gdyby pisiastej władzy faktycznie zależało na powszechnym, ale odpowiedzialnym
        udostępnieniu akt, to już dawno by to zrobiła. Jest już przecież niemal
        wszechmogąca. Tyle, że znów nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić
        go.
        • Gość: An Re: Naukowcy a lustracja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.07, 12:47
          Niestety, to Ty mijasz się z prawdą, abx! Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego
          zamknęło dostęp do archiwów IPN-owskich w odniesieniu do badaczy nie będących
          pracownikamiIPN. Badacze, którym udostępniono wcześniej materiały archiwalne,
          mogą kontynuować przeglądanie tych materiałów (już udostępnionych), ale nie mogą
          występować z wnioskami o udostępnienie dalszych archiwaliów. Nowe wnioski nie są
          przyjmowane do czasu ewentualnej zmiany w ustawie o IPN, której przepisy zostały
          zakwestionowane (po 9 latach obowiązywania!) przez Trybunał Konstytucyjny. IPN
          utracił prawo dawania zezwoleń na korzystanie z archiwów przez badaczy nie
          będących pracownikami tej instytucji. Sprawdzałem to osobiście w IPN, a więc
          wiem, co piszę.

          Zakres wolności badań naukowych nie może być limitowany na tej podstawie, że
          komuś się wydaje, iż wyniki tych badań mogą się okazać niebezpieczne. Takie
          stawianie sprawy to cofanie się do czasów Świętej Inkwizycji lub czasów
          komunistycznych, gdy w bibliotekach funkcjonował system tzw. prohibitów.
          "Pisiasta władza" nie jest wcale "wszechmogąca", co wyraźnie pokazało orzeczenie
          TK, natomiast po raz kolejny okazuje się, że w niektórych innych środowiskach
          drzemią ciągle tęsknoty za czasami, w których tematyka i zakres badań naukowych
          podlegały politycznemu reglamentowaniu (żeby czegoś tam nie narażać - ustroju,
          sojuszy, uznanych autorytetów itd.). TK w ewidentny sposób reprezentuje interesy
          takich środowisk, zamiast stać na straży konstytucji.
          • Gość: abx Re: Naukowcy a lustracja IP: 217.197.79.* 21.05.07, 15:07
            Dostęp zamknięto chwilowo - do czasu zgodnego z konstytucją uregulowania
            prawnego. Jeśli przez 9 lat obowiązywał bubel, to tym gorzej o nas świadczy.
            Natomiast "wolność badawcza" musi iść w parze z odpowiedzialnością (także
            karną) za opublikowane wyniki tych, pożal się Boże, badań.
            A lustracja wg PIS to nie wyrafinowane, ani tym bardziej subtelne narzędzie
            badawcze, ale zwykły cep.
            Pozostaję więc z TK i Piesiewieczm, a nie z Macierewiczem i Mularczykiem.
            • Gość: An Re: Naukowcy a lustracja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 15:21
              Jaki bubel? Ten sam Trybunał zajmował się tym samym przepisem dwa lata temu (po
              aferze z listą Wildesteina) i wtedy nie dopatrzył się żadnej sprzeczności z
              konstytucją w zakresie dotyczącym udzielania zezwoleń na udostępnianie
              archiwaliów dla celów badawczych. Czy przez te dwa lata zmieniła się
              konstytycja? Fakt ten najdobitniej pokazuje, że obecne stanowisko TK ma
              określone uwarunkowania polityczne, a nie prawne, i że tym samym Trybunał
              przekroczył swoje uprawnienia. Fakt, że ustawa
              • Gość: An Re: Naukowcy a lustracja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 15:26
                Jaki bubel? Ten sam Trybunał zajmował się tym samym przepisem dwa lata temu (po
                aferze z tzw. listą Wildesteina) i wtedy nie dopatrzył się żadnej sprzeczności z
                konstytucją w zakresie dotyczącym udzielania zezwoleń na udostępnianie
                archiwaliów dla celów badawczych. Czy przez te dwa lata zmieniła się
                konstytucja? Fakt ten najdobitniej pokazuje, że obecne stanowisko TK ma
                określone uwarunkowania polityczne, a nie prawne, i że tym samym Trybunał
                przekroczył swoje uprawnienia. Fakt, że ustawa lustracyjna po nowelizacji
                prezydenckiej (wymuszonej zresztą przez środowiska antylustracyjne) była tworem
                wadliwym i że były podstawy do zakwestionowania niektórych jej punktów, ale fakt
                ten nie ma żadnego odniesienia do decyzji zamykającej historykom dostęp do
                archiwów, co jest skandalem na skalę światową.
                • Gość: abx Re: Naukowcy a lustracja IP: 217.197.79.* 21.05.07, 21:53
                  Skandalem, choć niekoniecznie od razu "na skalę światową" (bez megalomanii!),
                  jest ta koalicja i poglądy przez nią głoszone. Na co dowodem niech będzie fakt,
                  iż ja - zwolennik jakiejś (cywilizowanej) formy rozliczenia się z przeszłością,
                  m.in. na uniwersytetach - wypowiadam się tu przeciwko lustracji (w narzucanej
                  nam formie). Aby więc nie powtarzać wkoło Macieju tych samych argumentów,
                  odsyłam do lektur. Na przykład do rozmowy z prof. Zollem w
                  dzisiejszym "Przeglądzie" lub tekstów Łagowskiego, albo Widackiego tamże. Że
                  co? Tygodnik niesłuszny a autorzy to wykształciuchy i łże-elity? No, trudno.
                  • Gość: An Re: Naukowcy a lustracja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 21:57
                    Dla intelektualnej równowagi gorąco polecam lekturę ostatniego numeru "Gazety
                    Polskiej". Każdej ważniejszej sprawie dobrze jest przyjrzeć się z różnych
                    punktów widzenia.
                    • Gość: An zakneblowana prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 22:02
                      www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=2190
                      • Gość: abx Re: zakneblowana prawda IP: 217.197.79.* 21.05.07, 22:59
                        Jak widać, każdy ma nie tylko swoją rację, ale także gazetę, która go w tym
                        podtrzymuje :) Nawet, jeżeli jest to "Gazeta Polska". Ale żeby
                        Lisiewicz "robił" za autorytet? Zresztą, już chyba wszyscy wiedzą, że nie
                        chodzi tu o żadną lustrację, tylko o wymuszenie zmiany pokoleniowej,
                        odblokowanie dróg awansu (jak w '68). I tak sobie myślę, że jesteś młoda, An.
                        • Gość: An Re: zakneblowana prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.07, 23:12
                          Żle ci się wydaje, abx! Tak się akurat składa, że reprezentuję pokolenie
                          schodzące już ze sceny. Nie mam zatem osobistego interesu w dokonywaniu zmian
                          pokoleniowych. A porównania z marcem 68 sobie wypraszam, bo w tamtych czasch nie
                          łączyły mnie żadne związki polityczne z reżimem komunistycznym i jego
                          działaniami - wręcz przeciwnie! Swoich poglądów nie uzależniam od tego, co
                          głoszą takie czy inne autorytety. Potrafię myśleć samodzielnie. Tak było w
                          czasach komunistycznych i tak jest dzisiaj. Tekst z "Gazety Polskiej" został
                          przytoczony przeze mnie nie w charakterze niepodważalnego autorytetu, ale dla
                          pokazania, że wymienione przez Ciebie publikacje nie reprezentują jedynego
                          możliwego punktu widzenia. Człowiek myślący powinien w miarę możliwości sięgać
                          po różnego rodzaju publikacje, aby ułatwić sobie wyrobienie własnego zdania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja