List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 08:33
Panie B: dyrektor szkoły muzycznej w Opolu nazywał się Jerzy Heller.
Czasem dobrze jest znać temat na jaki się pisze.
    • Gość: :) Majewski IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.08, 09:40
      w tym czasie dyrektorem WPHW był wieloletni pracownik KW PZPR Antoni
      Majewski.
      Z posiadanych informacji w tej chwili jest niezwykle czynnym
      działaczem przy katedrze. Komu teraz donosi?
      • Gość: opo Re: Majewski IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.08, 15:49
        To ten , którego kolezanka partyjna Rutkowska wywaliła z anieróbstwo
        z pracy?
        • Gość: ciamciaramcia Re: Majewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 07:53
          A więc Żyła jednak kapowała SB-kom? Patrząc po tym, jak teraz nagle
          się wije, "coś sobie przypomina" itd. ... Typowa obrona umoczonych
          we współpracę, którzy teraz chcieliby po cichu zrzucić z siebie to
          błotko, w jakim się nurzali za komuny.
    • Gość: bereś Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 04:06
      Popapraniec B. zestawia zachowania
      p. Zyly i dyrektora Szkoly Muzycznej Hellera.
      Coz za kardynalny ahistoryzm. Coz za braki warsztatowe.
      Ale czego zadac od inzyniera amatora.
      To sa przedstawiciele dwu roznych generacji Polakow.
      Dwu roznych doswiadczen.
      Zyla to typowy produkt wychowania PRL-owskiego,
      produkt szkolnictwa socjalistycznego
      ( akceptacja wladzy, systemu, identyfikacja
      z rzeczywistościa ). Heller z racji wieku
      pamietajacy Polske przedwojenna,
      rozumiejacy tragedie Polski w okowach komuny,
      role NKWD, imperialnej polityki sojuza itp.
      Chciec od Zyly, by reagowala tak jak Heller
      to chciec by glupiutkie sarniatko bylo
      jak madry byk na rykowisku.
      • antars śpioch reaktywacja 24.10.08, 09:32
        Niejaki "śpioch", tym razem jako "bereś", znów daje upust swojej osobistej
        obsesji na punkcie Bereszyńskiego. Jak zwykle pieprzy od rzeczy (tak to już jest
        z ludźmi owładniętymi osobistą obsesją). Tysiące ludzi urodzonych i wychowanych
        w PRL miały do czynienia z SB, a na współpracę nie poszły.
        • Gość: nemo Bredzisz! Na współpracę nie poszły miliony! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 10:04
          • antars najpierw uważnie czytaj, potem się spieraj 24.10.08, 10:08
            Napisałem wyraźnie, że tysiące ludzi miały do czynienia z SB, a mimo to nie
            poszły na współpracę. Miliony nie miały osobistej styczności z
            SB. Na szczęście. Czytaj uważniej teksty, z którymi chcesz polemizować.
            • Gość: nemo Nadal bredzisz! Miliony miały styczność! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 13:10
      • Gość: jeleń Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.punkt.pl 24.10.08, 10:20
        Żyła - "głupiutkie sarniątko" - cóż za pieszczotliwe okreslenie
        dyrektora najwiekszej (w latach 80-tych XX w) szkoły podstawowej w
        Opolu.

        Ten "typowy produkt wychowania PRL-owskiego" (to juz mniej
        pieszczotliwie) zarządzał placówką oświatową, był odpowidzialny za
        nauczanie i wychowanie młodzieży a nie jedynie za identyfikacje z
        rzeczywistoscią i akceptacje władzy. Wiedza na temat istoty PRL-u,
        komuny, NKWD, itp. była juz wtedy dość powszechnie dostepna. W
        pewnej mierze - jak sądze - przyczynił sie do jej
        upowszechniania "inzynier amator" Bereszyński.
    • Gość: dodo Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 24.10.08, 12:21
      coz za zenada. mozna sobie przejsc ilestam razy procedure lustracyjna i zawsze
      sie znajdzie "cos".

      ja nie wiem jak tam bylo z ta radna, mam to w zasadzie w dupie, ale obrzucanie
      sie gownem przeszlosci teraz jest idiotyzmem i do niczego nie prowadzi, a na
      pewno nie do rozwiazywania problemow miasta.

      zadziwiajace ile ludzi bardziej interesuje to, czego juz nie zmienia, zamiast
      to, co przed nimi. to tak, jakby isc do przodu patrzac w tyl, chociaz w polskich
      realiach to czasami bardziej wyglada, jak bieg do tylu.

      zamknal bym ipn do czasu stworzenia odpowiednich warunkow do "ostatecznego
      wyjasnienia kwestii wspolpracy" i tyle.
      • Gość: SolidKomuna Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.chello.pl 24.10.08, 15:52
        a za lat 15 możemy przeczytać mniej więcej tak:
        Mirinda - "głupiutkie sarniątko" - cóż za pieszczotliwe okreslenie
        dyrektora najwiekszej (w 2008 roku) szkoły podstawowej w
        Opolu.

        Ten "typowy produkt wychowania P.O.-wskiego" (to juz mniej
        pieszczotliwie) zarządzał placówką oświatową, był odpowidzialny za
        nauczanie i wychowanie młodzieży a nie jedynie za identyfikacje z
        rzeczywistoscią i akceptacje władzy. Wiedza na temat istoty RP,
        Platformy Obywatelskiej , PiS, itp. była juz wtedy dość powszechnie
        dostepna. W pewnej mierze - jak sądze - przyczynił sie do jej
        upowszechniania "inzynier amator" Iksiński.
        ---
      • Gość: frico Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.08, 13:51
        dodo - a nie sądzisz że dzisiejsze problemy miasta są związane z
        jakością naszych elit politycznych?

        Czy nie uważasz że ludzie którzy sprzedawali swoich przyjaciół lub
        tylko znajomych siepaczom komunistycznym za osobiste materialne
        korzyści dzisiaj jako radni czy posłowie albo urzędnicy będą dbali o
        pomyślność i rozwój miasta czy państwa?

        Ich jedynym celem tak teraz jak i wcześniej jest, był i będzie
        własny żłób. Nawet za cenę życia, oczywiście - rywala do koryta.

        Zobacz jak się żrą Napierniczak z Olejarskim. Jeszcze mają mleko pod
        nosem ale widać że szkołę mają wspólną z Millerem, Oleksym i
        Kwaśniewskim.
    • Gość: Anka Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 21:33
      Gość portalu: audibank napisał(a):

      > Panie B: dyrektor szkoły muzycznej w Opolu nazywał się Jerzy Heller.
      > Czasem dobrze jest znać temat na jaki się pisze.

      Skąd wiesz, że to błąd (tzw. literówka) Bereszyńskiego a nie Gazety?
      Tak czy inaczej wypada sprostować i przeprosić !
      • z.bereszynski Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły 25.10.08, 21:44
        Sprawdziłem tekst i faktycznie okazuję się, że błąd był w moim tekście. Przy
        okazji znalazłem jeszcze parę innych literówek (na szczęście nie w nazwiskach).
        Gdy pisze się tekst liczący około 25 stron, trudno wychwycić wszystkie
        potknięcia. Oczywiście chodzi o Jerzego Hellera. Za mimowolne przekręcenie
        nazwiska przepraszam.

        Zbigniew Bereszyński

        P.S.

        Moje nazwisko też bywa często przekręcane. Nawet w urzędowych dokumentach.
        • Gość: Anka Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 22:28
          No proszę, Bereszczański :) potrafi się znaleźć i przeprosić, to miłe i godne
          naśladowania.

          25 stron? Tekst w GW to na oko 1 strona, gdzie pozostałe 24?

          Słuchał Pan rozmowe ze "Stasią" w Radiu Opole? To jej bajdurzenie o czym to ona
          z esbekami nie gaworzyła - zdradzali jej nazwiska agentów i kapusiów, hehehehe.
          www.radio.opole.pl/index.php?kat=wiadomosci_wiecej&id=30015
          • z.bereszynski Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły 25.10.08, 23:02
            Myślę, że teraz wypadałoby dla odmiany przeprosić za przekręcenie mojego
            nazwiska... aczkolwiek nie czuję się z tego powodu obrażony.

            Tekst w GW nie był tekstem mojego autorstwa, ale tekstem napisanym przez inną
            osobę na podstawie wcześniejszej publikacji w "Kurierze Brzeskim" oraz
            udostępnionych przeze mnie materiałów. Napisany przeze mnie tekst dotyczy
            środowisk nauczycielskich Opolszczyzny w latach 1980-1989 i faktycznie liczy
            około 25 stron znormalizowanego maszynopisu (wraz z przypisami, których jest
            ponad 80). Tekst ten (w wersji uproszczonej, bez przepisów) jest aktualnie
            dostępny na mojej prywatnej stronie internetowej. Sprawa "Stasi" i "Kazimierza"
            stanowi tylko niewielką część tego tekstu. "Kurier Brzeski" opublikował skróconą
            wersję tekstu (bez przypisów i z pominięciem rożnych spraw lokalnych) o
            objętości około 10 stron maszynopisu. "Gazeta Wyborcza" podała zasadniczo tylko
            obszerną informację na temat mojego tekstu, ograniczając się do samej tylko
            sprawy "Stasi". Podaję link do tekstu na mojej stronie www:
            www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_47.htm
            "Stasia" uprawia matactwo typowe dla zdemaskowanych współpracowników SB.
            Podobnie zachowuje się prof. Kozera w rozmowie z NTO.
            www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081025/POWIAT01/821253208
            Również on opowiada bajki, które są śmiechu warte w zestawieniu z zachowanymi
            dokumentami. Ale to na razie trochę inny temat, więc nie będę tutaj analizować
            jego krętactw. Oboje tylko do reszty się pogrążają swoimi matactwami. Nie
            rozumiem tych ludzi. Przecież to w końcu osoby dość inteligentne (co by tam o
            nich nie mówić) a zachowują się jak dzieci przyłapane na podkradaniu cukierków.
            Może z wyżyn swojej pozycji społecznej patrzą na wszystkich jak na bandę idiotów
            i myślą, że ludzie nabiorą się na ich bajki?... Gdyby uczciwie wyznali całą
            prawdę i przeprosili za swoje postępowanie,. mogliby choć trochę uratować twarz,
            a tak tracą ją do reszty.

            Pozdrawiam

            Zbigniew Bereszyński
          • Gość: Anka Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 01:12
            Czy Pan się kiedykolwiek uśmiecha?

            o np tak :)

            przecież żartobliwie (z uśmiechem :) przekręciłam Pańskie nazwisko po tym jak
            napisał Pan, że to się zdarza nawet w urzędowych dokumentach, przepraszać chyba
            nie mam za co, zresztą wymuszone przeprosiny chyba nie wiele są warte...

            ...taaak, gdyby "Stasia" i "Kazimierz" zrobili to z własnej i nieprzymuszonej
            woli jakże inaczej byliby postrzegani, a tak brną, no własnie, dokąd?
            • z.bereszynski Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły 26.10.08, 01:22
              Przecież napisałem, że się nie obraziłem. Ta uwaga o przeprosinach to też był
              taki żart z mojej strony :)

              Pozdrawiam

              Zbigniew Bereszyński
              • Gość: rasch Re: List. Z. Bereszyński do radnej H. Żyły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 14:37
                no teraz dejcie sobie bussi i bydzie richtig piknie !
                no ale co uni maja jeszcze rzec? ze se pogodali malo wiela? Pogodac
                a byc agyntym to je roznica ni ? Tylko za co brali te piniundze?
                • Gość: :) Stasia była zawsze uczciwa! IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.08, 13:11
                  Tylko w zamian za takie usługi dla PZPR i SB dostawała stanowiska.
                  Chocby nawet to w ratownictwie medycznym.
                  Zawsze załatwiała posadki dla swegomęża Miecia. Pytanie - jakiego
                  miała haka n aprezesa Drymlucha,m ze tak go osadziął w Spółdzielni
                  Mieszkaniowej? Który z kumpli z SB jej w tym pomógł?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja