Dlaczego Bereszyński to robi?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 17:04
Ten wątek jest kontynuacją wątku "Warto zdobyć się na tę odwagę", dostępnego
pod adresem:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118
    • Gość: Piotr Badura Czy śrubokręt ma duszę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 17:10
      W 1970 byłem 17-latkiem. Wraz z grupą innych nastolatków roztrząsaliśmy
      interesujące wg nas problemy, np. czy śrubokręt ma duszę? Np. mój warszawski
      przyjaciel poznał ludzi z kręgu filozofii indyjskiej, których spotkał na obronie
      pracy doktorskiej Leona Cyborana ("Purusza – byt podmiotowy; próba nowej
      interpretacji Jogasutr"). Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, to oni stali na
      stanowisku, że śrubokręt ma duszę w tym sensie, że partycypuje w jedynej,
      nieskończonej duszy wszystkiego. Zastanawia mnie czasem, czy ZEN (wcześniejsza
      nazwa Towarzystwa Hilozoistycznego) to było jakieś podświadome nawiązanie do
      filozofii indyjskiej.
      Gdy związałem się z PAX-em, a jeszcze dodatkowo z duszpasterstwem jezuickim, to
      być może, znalazłem się pod wpływem myśli jezuity Pierra Teilharda de Chardin.
      PAX miał do dzieła tego filozofa szczególny sentyment. Wydaje mi się, że Pierre
      Teilhard de Chardin stał na stanowisku, że śrubokręt ma swą oddzielną
      śrubokrętową duszę.
      W świecie polityki schodził wówczas ze sceny Gomułka, przychodził Gierek,
      podpisano historyczny układ w sprawie granicy na Odrze-Nysie, rozpoczęła się
      budowa Portu Północnego ze wszystkimi tego politycznymi przyczynami i skutkami,
      ale w moich odczuciach były to rzeczy ważne chwilowo, a błahe z perspektywy
      dłuższego czasu. Natura duszy śrubokrętu i inne tego typu problemy, wydawały mi
      się wtedy rzeczą ważniejszą.
      Gdyby ktoś wtedy powiedział mi wówczas, że służby specjalne niuchają wokół
      Towarzystwa Hilozoistycznego, że lokują w moim otoczeniu coraz więcej agentury,
      to chyba bym go uznał za dotkniętego obsesją (choć pod koniec 1972 ten smrodek
      służb wokół siebie już sam lekko wyczuwałem). Dokumenty, które ujawnił tu na
      forum podejrzany osobnik, wskazują jednak wyraźnie, że SB inwigilowała mnie w
      związku z TH. Czytano moją korespondencję, agentura notowała co, gdzie i kiedy
      powiedziałem. Tworzono moje charakterystyki, zasięgano opinii na uczelni, w
      miejscach zamieszkania, sprawdzano bliskich etc.
      Dziś nie jestem nastolatkiem, który w małej grupce kolegów dyskutuje o duszy
      śrubokrętu, ale wydaję gazetę, która ma tysiące czytelników, jest
      "nieprawomyślna" i czasem miesza szyki różnym ważniakom. Jestem też aktywny
      politycznie w innych miejscach, jak choćby na tym forum. Nauczony
      doświadczeniami młodości muszę założyć, że dzisiejsze służby specjalne też węszą
      wokół mnie. Więcej, podobnie jak kiedyś SB, usiłują mnie "neutralizować".
      O "neutralizowaniu" więcej w następnym poście.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
    • Gość: Piotr Badura Kto zlecił neutralizowanie mnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.09, 18:46
      Jakiś czas temu rozpocząłem tu na forum wątek poświęcony wątpliwościom związanym
      z Marcem 1968. Zanim ten wątek uruchomiłem, zapytałem tych, którzy mogliby mieć
      do mnie uzasadnione pretensje za jego utworzenie, czy im nie będzie to
      przeszkadzać (staram się przestrzegać granic rewirów i nie pchać się bezczelnie
      na cudzy teren). Otrzymałem odpowiedź, że nie będzie przeszkadzać. Otwarłem wątek.
      Niedługo potem zjawił się w tym wątku Bereszyński. Ucieszyłem się, bo myślałem,
      że będzie ciekawa dyskusja. W krótkim czasie zorientowałem się jednak, że ów
      podejrzany osobnik wcale nie chce ze mną dyskutować. On mnie neutralizował, tzn.
      starał się ten wątek rozproszkować, zepchnąć w poboczne tematy, zasypać mnóstwem
      zaciemniających wpisów etc. Ja biorę udział w różnych dyskusjach już dziesiątki
      lat i wydaje mi się, że dobrze odróżniam dyskutowanie od neutralizowania.
      Stwierdziwszy, że Bereszyński stara się mnie neutralizować, nabrałem podejrzeń,
      że ludzie, którzy powiedzieli mi, iż nie będzie im przeszkadzać ten mój wątek,
      zrobili to grzecznościowo, ale zasugerowali owemu osobnikowi, by ten wątek
      zneutralizował. Te moje podejrzenia wzmocniło to, że gdy otwarłem kolejny wątek,
      poświęcony niejasnościom przełomu 1988/1989, to też zjawił się w nim zaraz
      Bereszyński i znów nie chciał dyskutować, tylko neutralizował mnie.
      Kolejnym dziwnym wydarzeniem była reakcja Bereszyńskiego na moją publikację w
      uniwersyteckim "Indeksie". Osobnik ów, zaraz w następnym wydaniu "Indeksu"
      zamieścił swoją "polemikę" ze mną. Nie była to żadna polemika, ale znowu
      neutralizowanie. Ponieważ jednak nie chodziło już o forum "Gazety Wyborczej",
      więc moje wcześniejsze podejrzenia o źródło inspiracji do neutralizowania mnie
      uległy zmianie. Zacząłem całkiem poważnie brać pod uwagę, że to neutralizowanie
      mogą inspirować służby specjalne.
      Gdy niedawno Bereszyński zamieścił tu na forum, dotyczące mnie esbeckie
      materiały, które tak spreparował i skomentował, by wbrew oczywistym faktom
      zasiać w forumowiczach wątpliwość, czy aby ja czegoś nie mam na sumieniu, to
      moje podejrzenia o inspirację służb specjalnych stały się już bardzo poważne. Ja
      po prostu nie wierzę, by ktoś sam od siebie podejmował się tak niewdzięcznego
      zadania jak neutralizowanie kogoś.
      Bereszyński wypowiadał się tu na forum w wielu wątkach i bardzo często nie
      zgadzałem się z nim. Wypowiadał się też na łamach różnych gazet. Ale do głowy mi
      nie przyszło, by go ścigać polemikami. Gdybym miał w tym jakiś interes, to może.
      Tym bardziej nie podjąłbym się neutralizowania go. Jest to wredne zadanie i
      musiałbym mieć jakieś super powody, by się go podjąć.
      Zupełnie parszywym zadaniem jest ujawnianie byłych współpracowników SB. Powinni
      zajmować się tym ci, którzy mają to w obowiązkach zawodowych. "Społecznikostwo"
      w takiej dziedzinie wydaje mi się obrzydliwe. Jednak absolutnym szczytem
      sparszywienia jest robienie opinii współpracownika SB komuś, kto nigdy
      współpracownikiem SB nie był i kto tę SB dzielnie wystawił do wiatru.
      Ja rozumiałbym podejrzanego osobnika, gdybym to ja ze swymi wobec niego
      podejrzeniami obnosił się publicznie. Wówczas on, jako zaatakowany, broniłby się
      tak, jak by umiał. Ale ja swe podejrzenia zachowałem dla siebie, choć po
      "polemice" w "Indeksie" były one już poważne. Parszywa napaść podejrzanego
      osobnika na mnie nie miała żadnych widocznych podstaw. Ale miała zapewne
      niewidoczną podstawę. Polecenie służbowe.
      Więcej w następnych postach.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: CBA/CBŚ/ABW Re: Kto zlecił neutralizowanie mnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 23:09
        Gość portalu: Piotr Badura napisał(a):

        > Gdy niedawno Bereszyński zamieścił tu na forum, dotyczące mnie esbeckie
        > materiały, które tak spreparował i skomentował, by wbrew oczywistym faktom
        > zasiać w forumowiczach wątpliwość, czy aby ja czegoś nie mam na sumieniu, to
        > moje podejrzenia o inspirację służb specjalnych stały się już bardzo poważne.



        Panie Badura, to czym mamy pana zneutralizować?
        W celu neutralizacji możemy zastosować następujące związki chemiczne:

        *podchloryn sodu - jest to płyn o barwie żółtej do seledynowej. Stosuje się go do neutralizacji cyjanków (organicznych i nieorganicznych). Jest on silnym utleniaczem, który w normalnych warunkach rozkłada się z wydzielaniem tlenu, a w temperaturze 70C rozkłada się wybuchowo. Pod wpływem kwasu rozkłada się z wydzielaniem chloru. W przypadku rozlania cyjanków organicznych należy miejsca skażone polać technicznym podchlorynem sodu. Stosować nadmiar podchlorynu. W czasie przebiegu reakcji sprawdzić pH środowiska przy pomocy papierka lakmusowego. Papierek powinien zabarwić się na kolor ciemno niebieski. Korektę przeprowadzić przy pomocy roztworu wapna gaszonego. Zakończenie neutralizacji - sprawdzić papierkiem jednoskrobiowym - powinien zabarwić się na kolor jasno niebieski.
        W przypadku rozsypania cyjanków nieorganicznych, należy cyjanki zebrać do hoboków, a miejsce skażone neutralizować jak przy cyjankach organicznych. Przybliżony czas trwania reakcji to 3-4 godziny. Podchloryn sodu działa drażniąco na skórę. Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji awarii muszą być wyposażone w maski przeciwgazowe z pochłaniaczem na HCN oraz gazoszczelne ubranie przeciwgazowe.
        *kwaśny węglan sodu - stosuje się do neutralizacji kwasów. W przypadku rozlania kwasu, miejsca skażone posypypać kwaśnym ęglanem sodu i polać obficie wodą. Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji zdarzenia muszą być wyposażone w aparaty ODO oraz gazoszczelne ubrania ochronne.
        *żel krzemowy - netralizator czteroetylku ołowiu (UWAGA!!! niszczy odzież gumową). W przypadku rozlania czteroetylku ołowiu lub płynu etylowego należy zasypać ciecz żelem krzemowym i dkładnie zebrać do hoboka. Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji zdarzenia muszą być wyposażone w aparaty ODO oraz gazoszczelne ubrania ochronne.
        *tiosiarczan sodu (antychlor) - neutralizuje chlor i fluor. Roztwór tiosiarczanu sodu może być stosowany jako neutralizator przy wyciekach małych ilości chloru. Miejsce wycieku chloru polewać obficie tiosiarczanem sodu lub obłożyć tamponem nasyconym tym roztworem.
        Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji zdarzenia muszą być wyposażone w aparaty ODO oraz kwasoodporne ubrania ochronne.
        *wapno gaszone - neutralizator kwasu fluorowodorowego, siarkowego, dwutlenku siarki i siarczanu dwumetylu. W przypadku rozlania wymienionych substancji, miejsca skażone polać mlekiem wapiennym lub posypać wapnem gaszonym i polać obficie wodą.
        Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji zdarzenia muszą być wyposażone w aparaty ODO oraz gazoszczelne ubrania ochronne.
        *siarczan sodu - neutralizuje związki baru. W przypadku rozsypania związków baru należy teren skażony polać obficie roztworem siarczanu sodu.
        Osoby biorące udział w akcji ratowniczej lub w likwidacji zdarzenia muszą być wyposażone w aparaty ODO oraz gazoszczelne ubrania ochronne.

        • Gość: PBH - 1 Re: Kto zlecił neutralizowanie mnie? IP: *.chello.pl 15.03.09, 18:32
          Zbysiu nie przeginaj pały !!!
    • z.bereszynski Dlaczego Badura to robi? 13.03.09, 19:06
      Piotr B. założył ten wątek w oczywistej intencji opluwania i
      dyskredytowania mojej osoby. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby
      odwrócić uwagę od ciemnych spraw z własnej przeszłości, z których
      nie potrafi się uczciwie rozliczyć. I nie tylko z własnej
      przeszłości. Chodzi także o mniej lub bardziej mętną przeszłości
      innych osób, którą opisałem na podstawie przebadanych przeze mnie
      dokumentów z zasobów IPN.

      W ostatnim czasie ujawniłem nie tylko mętne sprawy nie tylko z
      przeszłości Piotra B. Ujawniłem także paru TW, odgrywających ciągle
      ważną rolę w życiu społecznym naszego regionu.
      www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=495
      www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=548
      www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=568
      www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=572
      www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081029/POWIAT01/861940005
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5828237.html
      www.zin10.pl/artykul/list-z-bereszynski-do-radnej-h-zyly.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=91645058
      Jest rzeczą oczywistą, że środowisko to próbuje się bronić. W roli
      obrońcy demaskowanych współpracowników SB już parę miesięcy temu
      występował także Piotr B.:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=86414005&a=87124816
      Piotr. B wziął na siebie nieformalną rolę swoistego „rzecznika
      prasowego” większej grupy osób, które nie chcą i nie potrafią
      oderwać się od swojej przeszłości z czasów PRL, ale zarazem nie
      chcą, aby przeszłość ta była publicznie prześwietlana. Reprezentuje
      on czołówkę frontu antylustracyjnego w województwie opolskim.
      Publicznie głosi pogląd, że SB była „legalną służbą legalnego
      państwa”, a współpraca z nią nie była niczym nagannym. Poglądy te
      doskonale pasują do jego osobistej przeszłości, której mętne strony
      przedstawiłem na podstawie dokumentów w innym wątku tego forum.
      Podaję odnośny link dla zainteresowanych:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&a=89002255
      Piotr B. kieruje się zasadą, że najlepszą obroną jest atak. Nie
      mając żadnych konkretnych „haków” na mnie, ucieka się do wyssanych z
      brudnego palca insynuacji. Zaczął robić to już w innym wątku i
      najpewniej zamierza robić to tutaj. To typowo esbeckie metody
      działania, których stosowanie przez Piotra B. nie jest niczym
      zaskakującym w kontekście mętnych spraw z jego przeszłości. Za
      działaniami tymi kryje się nieczyste sumienie i chora wyobraźnia
      Piotra B. (spiskowe widzenie świata, dość typowe dla osób, które
      pozostawały w zbyt bliskich relacjach ze „służbami”).

      Działając w taki sposób Piotr B. kompromituje sam siebie. Nie
      zamierzam mu w tym ani pomagać ani przeszkadzać. Jego kompromitacja,
      jego sprawa. Do jego insynuacji na mój temat odniosłem się już w
      innym wątku (link powyżej) i wystarczy. Dlatego też nie przewiduję
      dalszych swoich wystąpień w ramach tego żałosnego wątku. Wystąpienia
      takie oznaczałyby poważne traktowanie tego wątku i jego założyciela.
      Tymczasem ani wątek ani jego założyciel, w moim odczuciu, na to nie
      zasługują. Poprzestaję zatem na niniejszych wyjaśnieniach. Mądrej
      głowie dość dwie słowie. Niech Piotr B. bawi się sam ze sobą.

      Zbigniew Bereszyński
      • Gość: gosc Re: Dlaczego Badura to robi? IP: *.dip.t-dialin.net 13.03.09, 20:04
        Obaj jestescie siebie warci.
        • Gość: tao szatanski ZB -dziejownik, manipulator, smiec IP: *.nyc.res.rr.com 13.03.09, 21:14
          I po co to Panu Panie Badura. To nie wiedzial Pan ze Z.B. to
          dziejownik, manipulator, smiec. Rok temu na tym forum opublikowalem
          na jego temat dosyc dlugi tekst, ktory z mojej winy nie ukazal sie w
          calosci. Zrobil bym to teraz ale jestem tysiace kilometrow od domu i
          nie posiadam go w nowym laptopie. Szkoda. Przypadkiem Z.B. powinni
          zajac sie psychiatrzy.
          Ow tekst w calosci posiada kilka osob w Opolu. Zgadzam sie na jego
          publikacje.
          Serdecznie Pozdrawiam
          tao szatanski
          • Gość: Piotr Badura Proszę o więcej wspólczucia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 01:03
            Szanowny Panie Tao Szatański
            Bardzo dziękuję za wyrazy otuchy. Ja jestem twardy, ale to nie znaczy, że mnie
            różne rzeczy nie bolą. Każde wsparcie jest zatem dla mnie cenne.
            Proszę jednak starać się oddzielać krytykę postępowania Bereszyńskiego od osoby
            Bereszyńskiego. Przecież nie może Pan wykluczyć, że on robi to, co robi, bo mają
            na niego haki. To po co mu dokopywać?
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
      • Gość: Maruda Re: Dlaczego Badura to robi? IP: *.chello.pl 13.03.09, 21:44
        Panie Bereszyński - nie bądź Pan kolejnym oszołomem wierzacym bezgranicznie we
        wszystko co jest w aktach IPNu. Bo większość tego to śmieci, niewiele warte....

        Panie Badura - nikt nie jest święty - za samo działanie w PAXie powinien Pan
        według mnie siedzieć. PAX Piaseckiego t to samo dla mnie co PZPR
      • Gość: Piotr Badura Żałosne piski z mysiej nory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 00:54
        Podejrzany osobnik zapiszczał tu żałośnie ze swej mysiej nory, w której schował
        się ze wstydu. Starał się swemu popiskiwaniu nadać brzmienie ryku lwa, ale
        myszka to myszka, a lew to lew.
        Myszka zapiszczała:
        1) "Piotr B. założył ten wątek w oczywistej intencji opluwania i dyskredytowania
        mojej osoby. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby odwrócić uwagę od ciemnych
        spraw z własnej przeszłości, z których nie potrafi się uczciwie rozliczyć. I nie
        tylko z własnej przeszłości. Chodzi także o mniej lub bardziej mętną przeszłość
        innych osób, którą opisałem na podstawie przebadanych przeze mnie dokumentów z
        zasobów IPN."
        Moje wyjaśnienie:
        - Ten wątek założyłem w celu poinformowania forumowiczów o plugawej robocie
        Bereszyńskiego. Przyzwoitość nakazuje mi ostrzegać ludzi przed moralną
        zgnilizną, z którą mogą się nieświadomie zetknąć.
        - Nie staram się odwrócić uwagi od swej przeszłości, a wprost przeciwnie, jedną
        z nielicznych rzeczy, za którą jestem Bereszyńskiemu wdzięczny, to nagłośnienie
        mojej chlubnej przeszłości. Bałem się, że to przepadnie, a dzięki Bereszyńskiemu
        już się nie boję. W wątku, w którym Bereszyński umieścił spreparowane esbeckie
        materiały na mój temat, zaznaczyłem wyraźnie, że jeśli ktoś ma jakiekolwiek nowe
        pytanie, związane z tymi materiałami, to niech je tam postawi, a ja odpowiem
        wyczerpująco.
        - Jeśli przeszłość innych osób, którymi zajmował się Bereszyński, jest mętna, to
        nie jest to moja zasługa, ale Bereszyńskiego. To on przecież sznupał po
        esbeckich aktach i wyniki tego sznupania opublikował. Kto kazał mu zrobić to mętnie?
        Myszka zapiszczała też:
        2) "Jest rzeczą oczywistą, że środowisko to próbuje się bronić. W roli obrońcy
        demaskowanych współpracowników SB już parę miesięcy temu występował także Piotr B."
        Moje wyjaśnienie:
        - Jest rzeczą oczywistą, że wspomniane przez Bereszyńskiego środowisko nie broni
        się. Trochę to niepojęte. W jakimś sensie jestem więc rzeczywiście ich obrońcą.
        Jeśli na moich oczach ma miejsce tak niebywałe łotrostwo, jak plugawa
        działalność Bereszyńskiego, to ja nie mogę pozostawać obojętny. Ktoś w
        przyszłości (nieodległej) mógłby powiedzieć: "Widziałeś to łotrostwo i nie
        reagowałeś!" Nie wolno pozostawać obojętnym wobec tryumfującej podłości i
        dlatego muszę się spierać z Bereszyńskim (choć doprawdy są przyjemniejsze zajęcia).
        Na koniec myszka zapiszczała:
        "Reprezentuje on czołówkę frontu antylustracyjnego w województwie opolskim.
        Publicznie głosi pogląd, że SB była "legalną służbą legalnego państwa", a
        współpraca z nią nie była niczym nagannym."
        Moje wyjaśnienia:
        - Już dawno temu w rozmowie z panią Dorotą Wodecką-Lasotą wyjaśniałem na łamach
        "Gazety Wyborczej", że całym sercem jestem za całkowitą lustracją. Ale takiej
        lustracji niestety nie będzie. Nie zgadzam się natomiast na podłość tego
        rodzaju, że służby specjalne wskazują różnym hyclom, kto ma być opluty i hycle
        posłusznie plują. Jest to jednak szerszy temat, który omówię w poście "Totalna
        lustracja".
        - SB była legalną służbą legalnego państwa. Jeśli ustawowo zdelegalizowano PRL
        lub uznano go ustawowo za państwo zbrodnicze, to proszę o odesłanie mnie do
        stosownej ustawy. Ja takich nie znam.
        Myślę że wychowałem się w zupełnie innym środowisku niż Bereszyński. Kiedy mój
        ojciec kończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, to był on jeszcze
        im. Józefa Piłsudskiego. Wcześniej ojciec kończył jakieś gimnazjum, które
        nazywało się chyba staroklasyczne. W każdym razie była tam łacina i greka. To
        zapewne wpłynęło na atmosferę w moim domu. Zostało mi z dzieciństwa przekonanie,
        że już starożytni Rzymianie rozumieli, iż ktoś, kto jest lojalnym obywatelem
        swego państwa, nie może być potępiony w jakimś nowym państwie, za czyny, które w
        tym poprzednim państwie były zgodne z prawem. Wydaje mi się, że to jeden z
        fundamentów naszej cywilizacji. Bereszyński tymczasem proponuje jakieś
        zdziczenie moralne. Ci, którzy postępowali legalnie w PRL, mają być za swe czyny
        z PRL potępieni w Najjaśniejszej III RP. To jest dzicz moralna. Zresztą nie
        tylko w tym problem. Na tym forum zarówno Bereszyński jak i inne forumowe
        osiołki lansują uparcie pogląd, że wystarczy komuś postawić zarzuty, a on ma
        obowiązek udowodnić, że jest bez winy. Jest czymś niebywałym w dziejach taka hucpa.
        Myślę że zarówno Bereszyński, jak i wspierający go na tym forum, reprezentują
        mentalność prawniczą z zaciągu wg zasady "nie matura, lecz chęć szczera".
        Na koniec uwaga techniczna. Nie znam osobiście ludzi, których opluwa
        Bereszyński. Wydaje mi się, że z Chacińskim (TW Magda), wyciągniętym przez
        Bereszyńskiego z grobu celem oplucia, piłem kilkadziesiąt lat temu wódkę we
        wrocławskim KZT (jeszcze nie był TW Magdą). Byłem tam z literatem Józefem Ł. i
        przysiedliśmy się do człowieka, o którym Józef Ł. mówił "Chata".
        Podobno jadłem też niedawno obiad z TW Beata, ale nie jestem tego pewien.
        Polegam raczej na pamięci żony, która mówi, że tak było. Żeby było śmieszniej,
        to jedliśmy ten obiad nie tylko z TW "Beatą", ale także m.in. z z kierownictwem
        "Kuriera Brzeskiego" (pozdrawiam pani Jolu). Tak to się dziwnie plecie.
        Pozostałych opisanych przez Bereszyńskiego nie miałem chyba okazji poznać osobiście.
        Pozdrawiam Wszystkich
        Piotr Badura
        • Gość: koń trojański... Re: groteski, tragifarsy ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 14.03.09, 20:07
          Szanowny Panie Piotrze.

          Tym razem przegiął Pan pałę. Pozwolę sobie na kilka uwag.
          Napisał Pan:
          „- SB była legalną służbą legalnego państwa. Jeśli ustawowo
          zdelegalizowano PRL
          lub uznano go ustawowo za państwo zbrodnicze, to proszę o odesłanie
          mnie do
          stosownej ustawy. Ja takich nie znam.”

          Nie dokonano u nas ustawowego potępienia poprzedniego systemu. To
          fakt - spowodowany jedynie siłą polityczną i medialną pogrobowców
          bolszewii, którym skutecznie pomaga w tym „konstruktywna” opozycja
          okrągłostołowa.
          Poza tym, czy sejm musi uchwalać rzeczy OCZYWISTE?
          PRL nie była legalnym państwem. Jeśli jakiś oszust nielegalnie
          zawłaszczył sobie np. gospodarstwo, to nawet jeśli wszyscy sąsiedzi
          uznają go za „legalnego” posiadacza, jest on nadal posiadaczem
          nielegalnym.
          Zna Pan postanowienia z Jałty. Te o przyszłych wolnych i
          demokratycznych wyborach w powojennej Polsce. Wie Pan też zapewne, w
          jakiej atmosferze terroru, mordów politycznych kampania
          przedwyborcza do owych „wyborów” przebiegała. Samych działaczy
          chłopskich (PSL) zamordowano ok. 200 (nie są to przy tym dane
          ostateczne). Na koniec wyniki wyborów sfałszowano.
          Bolszewia doszła do władzy w nielegalny sposób. Ostateczny
          kształt „konstytucji” PRL nadał osobiście Stalin, nanosząc ok. 50
          poprawek, które osobiście Bierut zapisał w treści tzw. „stawy
          zasadniczej”.
          Przestań więc Pan, Panie Piotrze, chrzanić o legalnym państwie.

          SB była co najwyżej „legalną” służbą nielegalnego państwa. Przy czym
          legalizm SB był wyłącznie teoretyczny. Gdyby SB stworzono po to, aby
          pilnowała przestrzegania prawa, a przede wszystkim zapisów
          konstytucji PRL, można by nazwać SB służbą legalną. A przecież wie
          Pan doskonale, że głównym celem działań SB było szykanowanie i
          prześladowanie tych ludzi, którzy domagali się od rządców PRL
          przestrzegania konstytucji. A zwłaszcza, aby bolszewia respertowała
          te PRAWA, które obywatelom konstytucyjnie GWARANTOWAŁA. Wolność
          słowa (w mowie i na piśmie), wolność zebrań i zgromadzeń, wolność
          stowarzyszeń.
          Bolszewia uparcie odmawiała respektowania praw obywatelskich, które
          nam przecież ową „stalinowską” konstytucją gwarantowała. A SB była
          tą „firmą”, której polecono uciszać niepokornych niewolników.

          Dalej pisze Pan: „Ci, którzy postępowali legalnie w PRL, mają być za
          swe czyny z PRL potępieni w Najjaśniejszej III RP. To jest dzicz
          moralna.”

          Nielegalnie postępowała w PRL władza, na każdym kroku łamiąc
          uchwaloną przez nich samych konstytucję. Czyż nie należy ich za to
          potępić?
          Podam konkretny przykład.
          W momencie ogłaszania stanu wojennego trwała już, zwołana krótko
          wcześniej, sesja sejmu. Zgodnie z ówczesną konstytucją w czasie
          trwania sesji sejmu Rada Państwa nie miała prawa uchwalania
          dekretów. A jednak dekret o stanie wojennym uchwaliła Rada Państwa.
          Zna Pan tę historię. Jak w nocy na rozkaz generałów zgoniono do kupy
          Radę Państwa z poleceniem podpisania się przez nich pod dekretem o
          stanie wojennym.

          Jeśli chce Pan, aby Pana traktowano poważnie, to powinien Pan
          wreszcie zacząć zachowywać się poważnie. Poprzedni wątek zatytułował
          Pan, że potrzebna do czegoś tam jest odwaga.
          No więc, proszę odważnie powiedzieć.

          Byłem młody. Byłem naiwny. Imponowało mi, że SB – owa tajemnicza
          służba - mną się interesuje.
          Nie miałem pojęcia, że z nimi nie jada się obiadków, nie mówi się im
          żadnych nazwisk (bo je i tak po swojemu wykorzystają). Dzisiaj wiele
          rzeczy zrobiłbym być może inaczej. Jednego nie mogę sobie zarzucić.
          Nawet - jeśli oni nabrali nadziei, że mnie zwerbują - nieopatrznie
          tak, a nie inaczej odczytując moje postępowanie, ostatecznie nie
          dałem się im zwerbować.

          Jest Pan dziwnie sprzeczny wewnętrznie.
          Jeśli SB było legalną służbą legalnego państwa, to dlaczego tak
          bardzo Pan wypiera się być może pewnej poufałości, jaka nawiązała
          się pomiędzy Panem a Plebanem (czy jak się ten esbek zwał). Przecież
          to nie WSTYD utrzymywać kontakty z SB - jeśli faktycznie SB była
          legalną służbą legalnego państwa.

          Na temat Pańskiej przepychanki z manipulatorem się nie wypowiadam.
          Nie będę komentował tej groteski.

          Pozdrawiam serdecznie.
          Jędrek
          • Gość: Artur Re: groteski, tragifarsy ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 20:15
            Strach pomyśleć z kim umawiałby się Badura-legalista, gdyby żył w III Rzeszy.
            Obiadek na gestapo, kawka w siedzibie ss, a wszystko legalnie.
          • schuruburu Re: groteski, tragifarsy ciąg Jondrusia 14.03.09, 23:23
            Jondrus
            Propozycja
            Skończ jakąś szkołe!!
            A potem się wypowiadaj!!
      • Gość: Tele-Widz Re: Dlaczego Badura to robi? IP: *.35.elzappero.net 14.03.09, 10:34
        Brawo Panie Zbyszku.
        WYTRWAŁOŚCI!!!
        I PROSZĘ SIĘ NIE ZRAŻAĆ wypowiedziami ludzi z SBe i ich podopiecznymi
    • Gość: Piotr Badura Sprawa Leszka Moczulskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 10:58
      Leszek Moczulski i KPN kojarzą mi się z najtwardszą opozycją wobec PRL. W 1977
      Moczulski organizował Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela a w 1979 KPN. Za tę
      działalność spędził ładnych kilka lat w więzieniach PRL. Tymczasem postawiono mu
      zarzut, że w latach 1969-1977, jako TW Lech donosił SB na opozycję i pobierał z
      tego tytułu wynagrodzenie. Ta współpraca została potwierdzona wyrokami sądów I
      instancji (2005) i II instancji (2006). Kasację prawomocnego wyroku oddalił Sąd
      Najwyższy 17 kwietnia 2008. Sam Moczulski twierdzi, że dokumenty, na podstawie
      których zarzuca mu się współpracę z SB zostały przez tę służbę sfałszowane w
      1984 roku.
      Nie wiem jaka jest prawda w sprawie Moczulskiego, ale muszę przyjąć do
      wiadomości, że zdaniem trzech kolejnych sądów wolnej i niepodległej
      Najjaśniejszej III RP możliwe jest, iż ktoś taki jak on mógł być wcześniej
      płatnym TW.
      A przecież Moczulski za działalność opozycyjną względem PRL gnił latami w
      więzieniach, w których pobyt był jednak nieporównanie bardziej przykry niż np.
      internowanie w stanie wojennym. Moczulski był autentyczną legendą opozycji. Nie
      wyobrażam sobie, by ktoś podejrzewał go, że sam fabrykował sobie bohaterski
      życiorys, rozdmuchując do niewyobrażalnych rozmiarów "opozycyjnej działalności"
      drobne czasem w gruncie rzeczy epizodziki i wklejając to potem wszędzie, gdzie
      tylko się da, z Wikipedią na czele.
      Wolałbym, aby się kiedyś okazało, że dokumenty przeciw Moczulskiemu to
      rzeczywiście były fałszywki, wbrew twierdzeniom niektórych śmiesznych osobników,
      że każdy jeden esbecki świstek godzien jest wystawienia w Sevres pod Paryżem
      jako wzorzec najprawdziwszej prawdy.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: Kajetan Re: Sprawa Leszka Moczulskiego IP: *.cust.tele2.pl 14.03.09, 20:18
        Pan Badyra i jemu podobni załozyli wątek, żeby zdyskredytować pana
        Bereszyńskiego w jego słusznym działaniu na rzecz ujawniania
        agentury SB wciąż aktywnej w naszym regionie. Panie Zbigniewie niech
        pan nie zwraca uwagi na Baduropodobnych. Jeśli ktoś pisze o legalnym
        SB w legalnym państwie jakim podobno było PRL to dyskusja nie ma
        sensu. Życzę panu wytrwałości i czekam na dalsze informacje o
        donosicielach i nikczemnikach, ludziach pokroju Szatan,
        Dzięciołowksiego, Rusin-Różyckiej. Jeśli nawet media milczą chroniąć
        swoich dobrych znajomych - to my wolni ludzie mamy póki co
        nieocenzurowany internet. I tu pan i szlachetni ludzie PAńskiego
        pokroju mogą dzielić się z nami swoją wiedzą. W NTo i Radiu Opole
        jest według mojej wiedzy jeszcze 4-5 byłych agentów służb PRL. Mam
        nadzieję, że w ciagu kilku miesięcy dowiemy się o ludziach
        współpracujących z "legalną SB" w ramach "legalnego państwa
        polskiego" - PRL. Drżyjcie SB-ckie gnidy.
        • Gość: SB-ckie gnidy Już drżymy! Oh jak trwoży nas Kajtek bez majtek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.09, 21:59
          • Gość: Jolka Ujawniać agentów SB w mediach! IP: 77.252.18.* 14.03.09, 22:15
            Panie Zbigniewie, wykonał Pan kawał dobrej roboty. Gdyby nie Pan,
            kto dziś wiedziałby o takich kanaliach jak Szatan, Dzięciołowski i
            im podobni? Osobiście bardzo Panu dziękuję.
            • Gość: behemot Ujawniać agentów SB IP: 77.252.18.* 14.03.09, 23:09
              Przyłączam się do Kajetana i Jolki, Zbyszku, Panie Zbyszku. Odwalasz
              kawał dobrej roboty ujawniając wiedzę w teczkach zamkniętą. Owa
              wiedza jest potrzebna dla budowania społeczeństwa obywatelskiego w
              oparciu o zdrowe zasady.Bowiem dla terażniejszości i przyszłości
              ważne jest to, kto w przeszłości był kanalią, kanalijką, katem,
              ofiarą. Otuchy dodawać Ci nie potrzeba. Ale wsparcie masz wielu.
              • z.bereszynski Re: Ujawniać agentów SB 14.03.09, 23:35
                Dziękuję za słowa poparcia i pozdrawiam wszystkie życzliwe moim
                działaniom osoby.

                Zbigniew Bereszyński
              • Gość: juhas Re: Ujawniać agentów SB IP: 77.252.18.* 14.03.09, 23:38
                Mam identyczne zdanie jak Behemot
                • mx4 Re: Ujawniać agentów SB 14.03.09, 23:40
                  I ja też
                • Gość: behemot Ujawniać agentów SB IP: 77.252.18.* 14.03.09, 23:55
                  Jest Pan dziwnie sprzeczny wewnętrznie.
                  Jeśli SB było legalną służbą legalnego państwa, to dlaczego tak
                  bardzo Pan wypiera się być może pewnej poufałości, jaka nawiązała
                  się pomiędzy Panem a Plebanem (czy jak się ten esbek zwał). Przecież
                  to nie WSTYD utrzymywać kontakty z SB - jeśli faktycznie SB była
                  legalną służbą legalnego państwa.

                  No właśnie. W ten sposób koń trojanski, jędrek, znokautował Badurę.
                  Game over.
                  Juhas, zdanie takie samo ajpik też - Badura triumfuje - ajajaj...
                  • Gość: juhas Re: Ujawniać agentów SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 00:46
                    Na wszelki wypadek zmieniam IP, żeby mnie Badura-ubawiciel nie namierzył :)

                    Uśmiałem sie jak norka, gdy ubawiciel Badura w swoim wątku o odwadze opisując
                    jak to bohatersko przystrojony w "barwy wojenne" już na pierwszej rozmowie z
                    eSBecją swym wybitnym, analitycznym umysłem rozważając trzy możliwe warianty
                    postepowania wciągał tę niewinną i naiwną służbę w pułapkę bez wyjscia,
                    triumfował nad nimi. Potem były dalsze sukcesy.

                    Pisze Badura-ubawiciel, ze nie był naiwny i jednoczesnie twierdzi, ze jedną z
                    zasad, którymi się kierował, była taka, że nie wolno zakładać, że ktoś mnie
                    oszuka, jeśli nigdy mnie nie oszukał. Musiał zatem wstępnie założyć, że eSBecy
                    są wobec niego uczciwi. Umowa, którą z nimi zawarł, wpakowała ich w pułapkę.

                    No po prostu nadzwyczajnie naiwnie cwany lis był z tamtego nastoletniego Badury.
                    • Gość: Mossad Re: Ujawniać agentów SB IP: 77.252.18.* 15.03.09, 06:47
                      No teraz juhas nawet nas skołowałeś. Jeżeli w ostatnim poście juhas ma taki sam
                      ajpik jak Badura Piotr, to czy Badura Piotr jest juhasem ? Czy juhas jest Badurą
                      Piotrem ? Czy Badura Piotr jest chory ?
                      • Gość: ? Re: Ujawniać agentów SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 08:11
                        Badura to niesłychanie ciekawa postać i złożona osobowość. Mogłaby być
                        przedmiotem badan psychiatrycznych poświęconych manipulowaniu wspomnieniami,
                        wyparciom i zaprzeczeniom. Psychologia takie postępowanie, jak jego
                        usprawiedliwia występowaniem dysonansu psychicznego.
                        Dysonans poznawczy – stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się
                        wtedy, gdy dana osoba posiada jednocześnie dwa elementy poznawcze (np. myśli lub
                        sądy), które są niezgodne ze sobą. Dysonans może pojawić się także wtedy, gdy
                        zachowania nie są zgodne z postawami.
                        • Gość: juhas Re: Ujawniać agentów SB IP: 77.252.18.* 15.03.09, 10:37
                          A ja u niego w tym nieszczęsnym wątku o rzekomej jego odwadze zdiagnozowałem, że
                          po prostu cierpi na problem z regularnym wypróżnianiem.
                          • Gość: max schizofrenia moralno-polityczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 11:11
                            08-06-2006 to data założenia przez Badure wątku pod znamiennym tytułem:
                            "Służby specjalne na tym forum"
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=43285815&a=43285815

                            Jeden z dyskutantów ("legalista") tak scharakteryzował wówczs Badure:


                            "Mimo, że PRL już dawno odszedł do historii, w dalszym ciągu pozostaje Pan wierny
                            dokonanemu przed laty wyborowi politycznemu, czując się nadal patriotą tego
                            pseudopaństwa. Upierając się - wbrew wszelkim racjonalnym argumentom - przy
                            rzekomej legalności PRL broni Pan tak naprawdę własnej przeszłości politycznej
                            i własnego dobrego samopoczucia. Gdyby zgodził się Pan z tym, że PRL nie był
                            legalnym państwem polskim, nieuchronnie stanąłby Pan wobec problemu właściwego
                            zakwalifikowania własnej aktywności politycznej w czasach komunistycznych.
                            Musiałby Pan wtedy zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie był Pan wtedy
                            politycznym kolaborantem, Boi się Pan takich pytań i dlatego nie przyjmuje Pan
                            do wiadomości żadnych argumentów, jakie mogłyby zburzyć Pańską wizję świata
                            i historii - wizję z gruntu fałszywą, ale dla Pana wygodną i bezpieczną. "



                            Aby odpowiedzieć (m.in.) "legaliscie" ...po tygodniowej przerwie Badura... założył nowy wątek.

                            Tak to wtedy skomentował jeden z forumowiczów:
                            "Badura postanowił odczekać
                            jakiś czas i porzucić wątek o służbach, gdzie dostał wciry od Legalisty, żeby
                            wspomnienienie tej klęski nie wlokło się za nim i żeby mógł dalej brylować na
                            tym forum z czystym kontem"


                            W nowym wątku "legalista" nie dał się zbyć długim jak pas startowy tyradom Badury, jego owijaniu sedna w hektary bawełny i napisał o Badurze krótko i na temat:

                            "Uważam, że jest Pan bardzo niekonsekwentny w swoich
                            wypowiedziach. Z jednej strony, posiłkując się własnymi doświadczeniami, opisuje
                            Pan, jak negatywną rolę społeczną odgrywała SB, a z drugiej - broni Pan "dobrego
                            imienia" tej służby jako rzekomo "legalnej służby legalnego państwa". Raz pisze
                            Pan, ze raziła Pana obecność agentów SB wśród działaczy "S" i że źle się Pan
                            czuł w ich towarzystwie i nawet z tego powodu ograniczył swoją aktywność w "S".
                            Kiedy indziej natomiast pisał Pan, że nie widzi niczego nagannego moralnie we
                            współpracy z SB. Czy naprawdę nie dostrzega Pan sprzeczności w swoich opiniach
                            i ocenach? Ja postrzegam to jako swoistą schizofrenię moralno-polityczną,
                            wyniesioną z okresu Pańskiej przynależności do PAX (sam Pan pisał, że właśnie
                            w tym stowarzyszeniu uczył się Pan politycznego myślenia). PAX był faktycznie
                            formacją schizofreniczną, łączącą skrajną prawicowość swoich przedwojennych
                            i wojennych korzeni politycznych (ONR, Konfederacja Narodu) z powojennym
                            serwilizmem politycznym wobec Sowietów i komuny"
                • Gość: Maruda i identyczne IP :P IP: *.chello.pl 15.03.09, 19:57
                  i identyczne IP?
                  • Gość: xxx? Re: i identyczne IP :P IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.09, 09:59
                    Czyzby to ten sam, który ciągnie wątki o Pabisiaku?
                    tym TW Marek
    • Gość: Piotr Badura Nie odpowiem tu - uwaga techniczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 11:09
      Z ważnych powodów rodzinnych musiałem być wczoraj na obiedzie we Wrocławiu.
      Wróciłem późno. Okazało się, że w międzyczasie mój wątek został zasypany
      postami. Problem w tym, że nie dotyczą one tematu wątku. Nie będę zatem na nie
      tutaj odpowiadał, by nie przyczyniać się do coraz większego chaosu. Tę zasadę
      będę też praktykować w przyszłości, ale nie będę już nawet dawać takich uwag
      technicznych.
      Zawarte w wątkach nie na temat nieliczne pytania, odnoszące się do esbeckich
      materiałów, zamieszczonych na tym forum przez podejrzanego osobnika, który
      nieudolnie usiłował mnie opluwać, przeniosę do właściwego wątku i tam na nie
      odpowiem, pod warunkiem, że są one nowe i już wcześniej nie odpowiedziałem tam nie.
      Sprawie, o której pisał pan Andrzej Szubert (SB - legalne służby legalnego
      państwa), poświęcę chyba oddzielny wątek, bo temat zasługuje na to. Błahym
      tematem, wg mnie, jest sprawa związków pana Behemota z ABW. Ponieważ jednak
      wielu ;-) forumowiczów wciąż nawiązuje do tej sprawy, więc czuję się zobowiązany
      też poświęcić jej oddzielny wątek, ale te nowe wątki to nie tak od razu, bo na
      horyzoncie jest już kolejna "Beczka" , więc zaraz będę miał tydzień z głowy.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: :))) Re: Nie odpowiem tu - uwaga techniczna IP: *.xdsl.centertel.pl 15.03.09, 11:27
        Będzie jeszcze wątek o Behemocie i jego związkach z ABW.
        Tak obiecał Badura z Beczki. To dopiero będzie ubaw.
        Totalny odlot i szał gwizdka. Już nie mogę się doczekać.
        • Gość: diabełnaszpilce Re: Nie odpowiem tu - uwaga techniczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 11:44
          a czy będzie wątek o śrubokręcie i jego duszy?
          • Gość: behemot uwaga techniczna IP: 77.252.18.* 15.03.09, 12:37
            Pax między chrześcijany. Najlepiej by było gdyby Badura w Beczce
            zaczął drukować Bereszyńskiego. W ten sposób Beczka zwiększyłaby
            nakład, weszła do kiosków w mieście ku chwale wydawcy i czytelników.
            No same korzyści. Marketing u Badury kuleje. Cykl pt. Agenci, TW,
            Ozi i oficerowie naszego miasta - wykosiłby z rynku codzienne
            cajtungi pełne wody i to nie z powodu roztopów.
            • Gość: do badury Re: uwaga techniczna IP: *.chello.pl 15.03.09, 13:08
              sadze,iz jest pan kretynem.
              • Gość: behemot Re: uwaga techniczna IP: 77.252.18.* 15.03.09, 13:52
                Noooo nie, to zbyt mocne sformułowanie i nijak nie odnoszące się do
                Piotrka, który dużą ma wiedzę, zdolności analitycznego myślenia,
                czasami synteza mu nie wychodzi ale z pożytkiem może pracować dla
                Polski i przyszłych pokoleń. To, że w młodości popełnił błąd - a
                któż z nas ich nie popełniał? No może nie o takim ciężarze
                gatunkowym. Gorsze jest trwanie w błędzie, chodzenie w zaparte.
                • Gość: szpilkawdiablim podlizujesz się Behemot, czy ci odbiło??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 14:38
            • Gość: XYZ Re: uwaga techniczna IP: 77.223.236.* 15.03.09, 13:51
              Jestem ciekaw ile osób pisze na tym forum bo ja tak tylko
              przeglądając doszedłem do wniosku że behemot juhas mossad to jedna i
              ta sama osoba więc nie dziwi mnie to że mają te same zdania na w/w
              temat
              • Gość: behemot Re: uwaga techniczna IP: 77.252.18.* 15.03.09, 13:54
                Kolejny Sherlock Holmes, tylko z dedukcją coś cieniutkooo....
    • Gość: Piotr Badura Sprawa Lesława Maleszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 18:08
      Lesław Maleszka znany był jako jeden z czołowych opozycjonistów w PRL lat 70. I
      80. Jakiś czas temu okazało się, że był w tym czasie jednym z najlepszych
      agentów SB. Działał jako TW Ketman, TW Return i TW Tomek. Być może w przyszłości
      poznamy inne jego pseudonimy. Gdy oficjalnie skończył się PRL Lesław Maleszka
      wraz z innym kolegą z opozycji zgłosił się w krakowskim UOP z ofertą współpracy.
      Jak to rozumieć?
      Byłem jeszcze dzieckiem, gdy poznałem historię braci J. Czterej bracia J. byli
      siostrzeńcami mojej prababki Albiny. Ich rodzinne gospodarstwo leżało w tej
      części Górnego Śląska, która po plebiscycie przypadła Niemcom. Leon, najstarszy
      z braci J., był podczas plebiscytu dorosły i walczył o polską sprawę. Po
      podziale Górnego Śląska nie miał więc czego szukać po niemieckiej stronie.
      Przeniósł się na polską stronę, podobnie jak rodzice mojej mamy. Zapewne nie bez
      znaczenia było, że żona Leona była katowiczanką. Leonowie osiedli w
      Szopienicach, gdzie kupili dom i uruchomili własny sklep spożywczy.
      Przyszedł 1939. Dorośli już bracia Leona (z wyjątkiem najmłodszego) wcieleni do
      Wehrmachtu ruszyli na wojnę z Polską. Byli pełni niepokoju o Leona, bo znali
      jego zażartą polskość i niewyparzony pysk. Słusznie się niepokoili. Gdy wybuchła
      wojna Leon poszedł w Szopienicach do gospody, by zorientować się, co się dzieje.
      Tam spotkał samych miejscowych Niemców w tryumfalnych nastrojach. Nie wytrzymał
      i powiedział im, co myśli o Hitlerze. Gdy tylko Niemcy wkroczyli do Szopienic
      pod dom Leona zajechało Gestapo i zabrało go. Słuch po nim zaginął.
      Bracia Leona wiedzieli o tym aresztowaniu z listów jego żony. Gdy więc tylko
      kampania polska zakończyła się i dostali przepustki, w mundurach Wehrmachtu
      zjawili się w katowickim Gestapo z pytaniem, gdzie jest ich brat Leon. Gestapo
      zrugało ich, że mają brata wyrodka, ale oni nie dali się tym zbyć. Powiedzieli,
      że jako żołnierze niemieccy mają prawo wiedzieć, co złego zrobił ich brat i co
      się z nim stało. Gestapo odegrało więc teatrzyk. Chodzili z nimi po celach, by
      rozpoznali swego brata wśród aresztowanych Polaków. Nie odnaleźli. Helena, żona
      Leona, interweniowała nawet w sprawie męża w Kancelarii Rzeszy. Dostała
      odpowiedź, iż nie udało się odnaleźć Leona i trzeba się liczyć z tym, że w
      zamęcie wojny mógł gdzieś utracić życie. Bracia Leona zdołali tylko w katowickim
      Gestapo ustalić, że na Leona doniósł jeden z miejscowych członków Volksbundu.
      Ustalili też jego nazwisko.
      Wojna skończyła się i Leon się odnalazł. Podczas ekshumacji jednego ze
      zbiorowych grobów ludzi rozstrzelanych bez żadnego sądu zaraz po wkroczeniu
      wojsk niemieckich do Szopienic zidentyfikowano szczątki Leona. Był jedynym
      zidentyfikowanym, bo przezornie zdjął ślubną obrączkę i ukrył ją w jakiejś
      szparze ubrania. Na obrączce były wygrawerowane inicjały Heleny i data ślubu.
      Leona pochowano we wspólnej kwaterze na cmentarzu w Podlesiu (dziś dzielnica
      Katowic).
      Gdy bracia J. po wojnie odwiedzili Helenę, dowiedzieli się, że konfident
      Gestapo, który doniósł na ich brata, mieszka nadal w Szopienicach. Postanowili
      zgłosić to MO. Mieli szczęście, bo trafili na jakiegoś przyzwoitego
      funkcjonariusza. Wytłumaczył im, że ten konfident zaraz po wkroczeniu na te
      tereny polskich władz zgłosił się do pracy w UB. Niech więc oni lepiej wrócą do
      domu i zapomną o sprawie, bo jak będą dochodzić swego, to tylko sobie napytają
      biedy.
      Ta rodzinna historia spowodowała, że od dziecka miałem przeświadczenie, iż
      pracownicy różnych tajnych służb po zmianie władzy muszą zameldować się do pracy
      nowym służbom, jeśli chcą uzyskać od nich parasol ochronny. Nie dziwi mnie więc,
      że Maleszka zgłosił gotowość pracy dla UOP. Przypuszczam, że jego oferta została
      przyjęta. Miał w końcu predyspozycje do tej roboty. Obciążające go dokumenty
      były więc utajnione. Nie miały prawa ujrzeć światła dziennego.
      Dlaczego zatem Maleszka wpadł? Informacje identyfikujące Maleszkę znalazły się w
      miejscu, którego nie zabezpieczono, bo chyba nikomu to miejsce nie przyszło do
      głowy. W 2001 „Tygodnik Powszechny" opublikował fragment pracy magisterskiej
      funkcjonariusza SB, który kończył szkołę oficerską w Legionowie (w założeniu
      praca miała być tajna). W pracy funkcjonariusz przytaczał tajne dokumenty SB,
      które pozwalały zidentyfikować Maleszkę jako TW Ketmana. Miał do tych dokumentów
      dostęp w związku z pisaniem pracy. Zabezpieczającym Maleszkę nie przyszło widać
      do głowy przeglądnięcie prac magisterskich z Legionowa, pod kątem tego, czy nie
      ma tam tropów prowadzących do Maleszki.
      Znamienne jest, że Maleszka nie zgłosił się do UOP sam, ale z kolegą z opozycji.
      Wydaje mi się, że agent starych służb, szukający parasola ochronnego nowych
      służb, powinien tak właśnie robić. Powinien ukryć się w grupie. Powinien na
      dodatek odpowiednio rzecz wyreżyserować, by ta grupa go namówiła, żeby razem z
      nimi zgłosił gotowość pracy dla nowych służb. Powinien też mieć na podorędziu
      jakąś bajeczkę, tłumaczącą w razie czego przed opinią publiczną, dlaczego
      zgłosił się do pracy w nowych służbach. Tak chyba wygląda los agentów w chwilach
      przełomu.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: koń trojański... Re: uwaga techniczna. IP: *.pools.arcor-ip.net 15.03.09, 19:16
        Szanowny Panie Piotrze.
        Tematem wątku jest: "dlaczego Bereszyński to robi".
        Nie odpowiada Pan na posty, według Pana niezwiązane z tematem wątku,
        a sam Pan wprowadza temat Maleszki, którego związek z tematem wątku
        (dlaczego Bereszyński to robi) jest bardziej niż problematyczny.
        Kto więc odwraca uwagę od głównego tematu tego wątku?
        Pozdrawiam
        Jędrek
        • mx4 Re: uwaga techniczna. 15.03.09, 20:02
          W jakim celu Badura założył ten nowy wątek skoro w pierwszym wpisie pisze, że
          jest to kontynuacja poprzedniego ?
        • Gość: Ttao szatanski Dlaczego? IP: *.nyc.res.rr.com 15.03.09, 20:27
          To proste jak budowa cepa! Opolski dziejownik, manipulator, klamca,
          smiec - Z.B. W 1989 roku, podobnie jak Maleszka, zlozyl podanie o
          prace w UOP.

          tao szatanski

          ps. z.b. to pozyteczny idiota, ktory, jak kazdy pozyteczny idiota
          wyladuje w smietniku
          • Gość: kłonica Re: Dlaczego? IP: *.xdsl.centertel.pl 15.03.09, 20:45
            Jasna sprawa. Maleszka też ujawnia byłych agentów SB,
            pisze artykuły o byłych TW i ich opiekunach itp.
            To znany zwolennik lustracji itp. Faktycznie logika godna cepa.
            Jeden cep wymyslił, drugi potwierdza.
            • Gość: koń trojański... Re: Dlaczego Bereszyński to robi? IP: *.pools.arcor-ip.net 15.03.09, 21:57
              Szanowny Panie Piotrze.
              Nie czekając na Pańską odpowiedź spróbuję odpowiedzieć na pytanie
              dotyczące tematu tego wątku. Choć powinien Pan jeszcze sprecyzować,
              co ma Pan na myśli pisząc „dlaczego Bereszyński to robi”.
              TO , to znaczy co? Czy TO, że demaskuje on agentów? Czy TO, że
              ujawnia on dokumenty dotyczące Pana, choć Pan agentem nie był? Czy
              też TO, że prowadzi on z Panem przepychanki na tym forum?

              Powiem Panu, że dobraliście się jak ulał. Wart pac pałaca. Pan
              obsesyjnie doszukujący się działania (a przynajmniej inspiracji)
              tajnych służb. On obsesyjnie dostrzegający wszędzie spisek – jak to
              on sam napisał: „...w oczywistej intencji opluwania i
              dyskredytowania mojej osoby.”
              O mnie pisał, że chcę poderwać jego autorytet – co jest śmieszne z
              jednego powodu - jak mogę „poderwać” coś, czego nie ma
              (jego „autorytet” istnieje tylko w wyobraźni jego samego i kilku
              jego sympatyków).

              Mój stosunek do Bereszyńskiego jest ambiwalentny.
              Ujawnianie przez Bereszyńskiego nazwisk kolejnych agentów uważam za
              rzecz pozytywną. Lepsza taka lustracja, niż żadna.
              Nie domagam się stawiania agentów pod pręgierzem. Każdy człowiek
              zasługuje na szansę do zrehabilitowania się. Nawet były agent SB.
              Jeśli nie prowadzi szkodliwej działalności społecznej, powinien mieć
              prawo do normalnego funkcjonowania (choć pewne funkcje powinny być
              dla nich chyba jednak zastrzeżone). Jednakże otoczenie ma prawo znać
              niechlubną przeszłość takiej osoby.
              Wyjątek stanowią dla mnie agenci, którzy aktywnie biorą udział w -
              na przykład – fałszowaniu historii – a takie rzeczy zdarzają się na
              Opolszczyźnie. Takich agentów trzeba piętnować.
              To dzięki Bereszyńskiemu zrozumiałem zaangażowanie, jakie Kulisy
              Powiatu wykazały w przerabianiu „Piasta” na bohatera Solidarności.
              Zastępca naczelnego w Kulisach sam okazał się „Beatą”.

              Jednak potrafi Bereszyński uciec się do manipulowania faktami,
              przemilczenia jednych, a eksponowania innych faktów. Potrafi podawać
              fakty wyssane z palca. Największą jego „specjalnością” są jego
              komentarze. Nawet na podstawie znajomości szczątkowych tylko teczek,
              przekonany o własnej nieomylności wydaje on opinie „ostateczne i
              niepodważalne” uważając się za coś w rodzaju wyroczni.

              Najważniejszą jego cechą jest niezręcznie przez niego ukrywany
              kompleks niższości. To właśnie ta cecha pcha go do zdobywania
              rozgłosu, chęci robienia kariery naukowca - badacza dziejów, a także
              publicysty w rozmaitych gazetach. Jego chorobliwa ambicja zbudowana
              jest jednak na kruchych podstawach. Z tego powodu jakakolwiek
              wątpliwość pod jego adresem postrzegana jest przez niego jak – na
              właśnie – zamach na niego, dyskredytowanie go, czy podrywanie jego
              autorytetu. I to właśnie wywołuje jego wściekłą reakcję.

              Stosuje przy tym Bereszyński wszelki możliwe metody do obrony jego
              wyimaginowanego „autorytetu”.
              W wątku o nim jako o manipulatorze oficjalnie odmówił prowadzenia
              dyskusji ze mną, ale jako „antars” zaatakował mnie wściekle, broniąc
              jako „postronny” autorytetu Bereszyńskiego (czyli siebie samego). Na
              wątkach o tablicy i braciach K. broniąc swojego „autorytetu”
              występował pod kilkoma nickami. Wszystkie te niby postronne
              wypowiedzi charakteryzowała chorobliwa chęć „udowodnienia”, że
              Bereszyński ma rację.
              Na koniec stwierdził, że takich jak ja „spuszcza się ze schodów i
              szczuje psami”. Mogę Pana zapewnić, że gdyby miał on takie
              możliwości, faktycznie użyłby nawet przemocy fizycznej, aby mnie
              zakneblować czy w jakikolwiek inny sposób zmusić mnie do milczenia.
              Tylko dlatego, że podważam jego „autorytet” i „wiarygodność”. W jego
              chorobliwej wyobraźni popełniam świętokradztwo.
              Pan też nie uważa go za „autorytet” – i dlatego tak on reaguje.

              Chciałby osiągnąć pozycję „opolskiego Cenckiewicza”. A jest tylko
              jego pokraczną karykaturą.
              (Proszę zwrócić uwagę, jaką słodyczą napełniło jego zbolałą i
              spragnioną aprobaty duszę kilka umiarkowanie entuzjastycznych postów
              pod jego adresem. Toż to balsam dla jego zakompleksionej osobowości.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=92649413&a=92701978 ).

              Przytoczę pewną anegdotę.
              Latem ubiegłego roku miało miejsce spotkanie kilku osób „pierwszej”
              Solidarności. Byli wśród nich nr. 2 i nr 3 Solidarności opolskiej
              (funkce te pełnili oni w momencie ogłaszania stanu wojennego).
              Padła wtedy ciekawa charakterystyka Bereszyńskiego, a raczej - jak
              on sam siebie widzi.
              „Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię. Na Ziemi nie działo się
              nic zasługującego na uwagę. Nad światem panowały ciemności. A potem
              w Opolu urodził się Bereszyński i nastała światłość”.

              Na nieszczęście zauważyłem, że Pan - Panie Piotrze - też posiada
              strasznie upierdliwą naturę. Przyznać się do błędu nie wchodzi u
              Pana w rachubę. Bo jest Pan niezłomnie przekonany o tym, że Pan
              błędów nie popełnia.
              A to zapowiada, że ani Bereszyński, ani Pan nie rzuci ręcznika na
              deski. Będziecie się tak zwalczać do usranej śmierci. Ku uciesze
              gawiedzi.
              Jeszcze nie tak dawno Wasze posty były tytułowane: Szanowny Panie
              Bereszyński, Szanowny Panie Badura. Teraz tytułujecie się nawzajem
              per „podejrzany osobnik”. Jak będzie za rok?

              Ale za to jest ruch w interesie.
              Pozdrawiam
              Jędrek
              • Gość: max Re: Dlaczego Bereszyński to robi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 01:05
                Panie Andrzeju

                Obawiam się, że z powodu oczywistego i długotrwałego konfliktu, jaki istnieje miedzy Panem a Panem Bereszyńskim - chyba nie może Pan obiektywnie oceniać Bereszyńskiego w kontekście jego sporu z Badurą.

                Z tym wzajemnym opluwaniem się obu panów (Z.B. i P.B.) to jest troche tak jak w tym powiedzeniu: najpierw bociana dziobał szpak, a potem była zmiana i szpak dziobał bociana. Szpakiem, w moim przekonaniu jest Badura.

                Już w pierwszych reakcjach na zamieszczone przez Bereszyńskiego materiały SB "na jego temat " pisał Badura:

                "Oszczerstwa pana Bereszyńskiego są oszczerstwami drugiego stopnia. Oszczerstwami pierwszego stopnia były konfabulacje ppor. Edwarda Plebana. Opisał on rozmowy, które bądź to w ogóle nie miały miejsca, bądź też miały inny, niż opisany przebieg. Pan Bereszyński poszedł jednak dalej. Konfabulacje ppor. Edwarda Plebana jeszcze „podrasował”. Przez odpowiedni dobór i układ cytowanych oszczerstw, przez pomijanie istotnych elementów, a także przez swoje insynuacje
                starał się wzmocnić efekt"

                "Pan mnie oczerniał tu na forum, przy pomocy esbeckich fałszywek, które dodatkowo Pan zmanipulował"

                Potem Badura nieco stępił ostrze swej krytyki pisząc:

                "Moim zdaniem pan Bereszyński dokonał wyboru w sposób manipulatorski, ale forumowicze mają prawo do własnej oceny"

                No właśnie, dzięki :)

                "wyczułem pewną zmianę tonu w Pana postach i uważam to za krok w dobrym kierunku. Zachęcam do dalszych takich kroków. " zdawałoby się, że napięcie opada, Bereszyński wciąż jest jeszcze "Szanownym Panem"


                ale już niedługo potem przystępuje Badura do swych obsesyjnych ataków:

                "W przypadku pana Bereszyńskiego absolutnie niejasna jest sprawa konsekwencji jego zatrzymania przez SB w lutym 1978. (...) Dlaczego mam z góry wierzyć, że Pana zatrzymano naprawdę, a nie w ramach zasłony dymnej (...) Zadziwiająca jest też zgłoszona przez
                niego gotowość pracy dla służb specjalnych III RP (...) mój
                niepokój budzi fakt, że wyraził Pan gotowość pracy dla służb III RP. Muszę brać pod uwagę możliwość, że one skorzystały z Pana oferty, a co za tym idzie IPN mógł nie dostać rzetelnych materiałów na Pana temat."


                I zupełnie nie przeszkadza Badurze w wytaczaniu oskarżeń to, że jak sam twierdzi - nie zna tych materiałów, nie zapoznał się z nimi.

                Pisze Badura: "Wiele razy pisałem tu na forum, że absolutnie nie potępiam SB jako instytucji.(...) Nie potępiam też tajnych
                współpracowników SB, jeśli oczywiście nie łamali prawa. Dla dobra publicznego współpracowali z legalną służbą legalnego państwa "

                ale potępia Badura Bereszyńskiego, za to, że zamieszcza materiały dotyczace jego (Badury) spotkań z oficerem SB Plebanem.
                • Gość: koń trojański... Re: Dlaczego Bereszyński to robi? IP: *.pools.arcor-ip.net 16.03.09, 08:23
                  Panie Max

                  Zgadzam się z Pana opinią dotyczącą P. Badury. Sam przecież pisałem
                  jemu, iż jego tłumaczenia uważam za mało wiarygodne. A także, że w
                  kontaktach z SB robił karygodne błędy. I dlatego powinien przestać
                  stroić się w szaty bohatera.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&a=89480069
                  Jednakże w ocenie pana Badury za tamte kontakty uwzględniam to, iż
                  nie uważał się on za zadeklarowanego opozycjonistę. Gdyby nim był,
                  jego postępowanie zasługiwałoby na potępienie.
                  Ponieważ nim nie był, takie błędy nie są dla mnie osobiście
                  problemem, o który należy kruszyć kopie. Choć i mnie denerwuje, że
                  Badura dzisiaj własne błędy „sprzedaje” jako wspaniałą postawę. Sam
                  mu na to zwróciłem uwagę. Że nie ma się czym chwalić.

                  Natomiast oddzielną sprawą jest to, że Bereszyński te dokumenty
                  wkleił na forum.
                  Dla mnie nie ulega wątpliwości, że jedyną rzeczą, jaką chciał
                  osiągnąć, było skompromitowanie Badury. Aby osiągnąć nad nim
                  psychologiczną przewagę.

                  Nie stoję w tym konflikcie między Badurą a Bereszyńskim po żadnej
                  stronie.

                  Nawet, jeśli jestem w stanie długiego i oczywistego konfliktu z Z.
                  Bereszyńskim, nie znaczy to, iż stoję po stronie Badury. U mnie
                  osobiste sympatie czy antypatie nie wpływają znacząco na ocenę tego
                  sporu.
                  Jedyne co zrobiłem, to wyraziłem moją własną, prywatną opinię na
                  temat utworzonego przez P. Badurę wątku. A więc - "dlaczego
                  Bereszyński to robi?"
                  Jeśli ktoś utworzy wątek – "dlaczego Badura to robi" – też napiszę –
                  co osobiście o tym myślę.
              • schuruburu Re: Dlaczego Jondrus to robi? 16.03.09, 01:49
                Jondrus
                Przypominam ci bo ciągle zapominasz
                Jesteś chorym psychicznie facetem.
                Lata leczenia psychiatrycznego nic ci nie pomogły.
                To co piszesz są to fantazje twojego chorego umysłu.
                Zrozum to wreszcie!!
    • stolabogonoga Re: Dlaczego Bereszyński to robi? 16.03.09, 08:25
      Szanowny Panie Piotrze

      Pan jest skazany na porażkę, choćby miał świętą, świętszą i przenajświętszą rację. Wyraża się Pan w sposób nieprecyzyjny (co, zważywszy na matematyczne pdoglebie, dziwi). A choćby:
      "Bereszyński to robi". Ale robi CO? Post niżej jest o duszy śrubokręta. Jeśli ma Pan plan dyskusji, to ja go nie rozumiem.

      Drugi O WIELE POWAŻNIEJSZY grzech (forumowicza) to rozwlekłość. Nie potrafi Pan pisać krótko.

      Albo pisze Pan dużo i w sam raz (wtedy jednak medium powinna być książka a nie forum), albo pisze Pan dużo choć mogłoby być mniej, bo nie ścina Pan upiększeń, dygresji, porównań i szumu. To bije w Pana. Zaręczam, że ktoś, kto zobaczy długaśny post pełen racji i anonim jednolinijkowy z treścią "Badura to gupek" przeczyta jednolinijkowy anonim a nie długaśny post.

      Jako Pański (zmęczony) czytelnik stwierdzam, że jeśli p. Bereszyński chce Pana zneutralizować, to wystarczy, że da Panu zneutralizować się samemu
      • Gość: ja Re: Dlaczego Bereszyński to robi? IP: 217.197.72.* 16.03.09, 09:03
        Postanowiłem śledzić ten wątek dokładnie. Przy poprzednim nie dałem
        rady. I znowu wymiękłem. Panowie, temat ciekawy, spór istotny i
        ważny, ale czyta się okropnie. Błagam: krócej i do rzeczy, bo trudno
        przez to się przegryźć.
        • Gość: juhas Re: Dlaczego Bereszyński to robi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 11:20
          Badura (Ubawiciel) pisze skrótami. Jakby zaczął pisać wszystko co
          myśli to dopiero byłby cyrk.
          A tak przy okazji - jak tam idzie Panu tropienie ajpików Badura ?
          Zrozumiał juz dziadunio na czym to polega, czy za trudne ?
    • Gość: Piotr Badura Bereszyński o ABW - szczerze i schizofrenicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 15:35
      W chwilach wielkiego napięcia, a zwłaszcza gdy towarzyszy im zmęczenie, ludzie
      popełniają czasem błędy. Powiedzą niekiedy coś, czego nie powinni byli
      powiedzieć. Czy przydarzyło się to Bereszyńskiemu?
      W poście, który Bereszyński zamieścił na tym forum w dniu 29 stycznia 2009,
      napisał on tak:
      UOP rekrutował się głównie z byłych esbeków. Nielicznych opozycjonistów, jacy
      tam trafili, szybko wycięto przy kolejnych reorganizacjach i zmianach
      kierownictwa. ABW wyrosła z UOP. Tylko ktoś bardzo naiwny mógłby myśleć, że nie
      przejęto także części byłych kontaktów zewnętrznych SB: agentury i osób luźniej
      powiązanych z "aparatem". Na pewno też przejęto wiele technik i sposobów
      działania. Dlatego, wiedząc, jak działała SB ze swoją agenturą, wcale bym się
      nie zdziwił, gdyby jakiś TW, KO czy inna osoba pozostająca niegdyś "na
      kontakcie" SB, a mająca obecnie nadal potajemne relacje ze "służbami", robiła
      dzisiaj to samo, co robiono w czasach PRL. Np. w ramach działań
      dezinformacyjnych pomawiała o rzekomą współpracę ze "służbami" kogoś, kto był i
      jest przez "służby" źle postrzegany (...). Taka działalność dezinformacyjna - na
      zasadzie "łapaj złodzieja" - to jednocześnie znakomity kamuflaż dla prawdziwych
      agentów danej służby.
      Bereszyński pisał to, myśląc o mnie, ale tak się dziwnie składa, że ten tekst do
      mnie nie pasuje, a do Bereszyńskiego chyba tak. Zostawiam forumowiczom ocenę,
      kto jest gorliwym demaskatorem esbeckiej agentury, który, być może, traktuje to
      jako kamuflaż swej pracy dla służb III RP, do której gotowość zgłosił zresztą
      natychmiast gdy III RP powstała.
      Dla porządku dodam jeszcze, że swój post, w którym Bereszyński szczerze do bólu
      napisał, jak to jest z ABW, zakończył on czołobitnym stwierdzeniem, że nie chce
      "demonizować ABW, będącej ważnym i niezbędnym elementem naszej niepodległej
      państwowości."
      To już trochę schizofrenia. Najpierw się po służbach przejechać, a na koniec
      nisko im się pokłonić. Ta schizofrenia mogłaby być wytłumaczona stanem
      psychicznym Bereszyńskiego w chwili pisania tego postu. Zapewne czuł on, że musi
      sięgnąć po jakiś "mocny argument", ale bał się, że służby pomyślą, iż on to
      pisze przeciw nim, dlatego na końcu dopisał to wiernopoddańcze zapewnienie.
      Więcej o tle wspomnianego tu postu Bereszyńskiego napiszę w wątku "Behemot z
      ABW", który za jakiś czas uruchomię.
      Tu na zakończenie powiem jeszcze, że z przytoczoną wyżej oceną UOP i ABW, którą
      sformułował Bereszyński, zgadzam się całkowicie. Powiem nawet ogólniej: Zawsze
      tak jest, że nowe służby specjalne przejmują niemal w całości kadry starych
      służb specjalnych. Ale o tym więcej w poście "Totalna lustracja".
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: max Paskudnie pan manipuluje panie Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 20:18
        Cytując dłuższy fragment wypowiedzi Bereszyńskiego wyciął pan fragmenty (niepasujące do pana interpretacji jego słów)
        Zaznaczyłem te fragmenty podwójnym ukośnikiem: \\ pominięty tekst \\

        "Dlatego, wiedząc, jak działała SB ze swoją agenturą, wcale bym się
        nie zdziwił, gdyby jakiś TW, KO czy inna osoba pozostająca niegdyś "na kontakcie" SB, a mająca obecnie nadal potajemne relacje ze "służbami", robiła dzisiaj to samo, co robiono w czasach PRL. Np.
        w ramach działań dezinformacyjnych pomawiała o rzekomą współpracę
        ze "służbami" kogoś, kto był i jest przez "służby" źle postrzegany,
        \\bo ujawnia jakieś tajemnice sprzed lat itp\\"

        i dalej cytat z tego samego (!) postu Bereszyńskiego:

        "Oczywiście są to wyłącznie czysto teoretyczne dywagacje na
        marginesie tego, co napisał Max. Nikogo konkretnego o nic takiego
        nie podejrzewam. \\W przeciwieństwie do Piotra B.\\, nie chcę też
        demonizować ABW, będącej ważnym i niezbędnym elementem naszej
        niepodległej państwowości."


        Pan twierdzi z całym przekonaniem, że Bereszyński pisał powyższe słowa mając na myśli konkretnie pana osobę.

        To typowe dla pana: przypisywanie intencji, interpretowanie jednych fragmentów tekstu a pomijanie innych.

        A potem pan łaskawie "zostawia forumowiczom ocenę"

        Gdyby był pan uczciwy wstawiłby pan po prostu stosowny link
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&wv.x=2&a=90534673
    • Gość: Piotr Badura Totalna lustracja - czy to w ogóle możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 21:00
      Trudno mi uwierzyć, że możliwa jest totalna lustracja tajnej agentury, bo
      przypuszczam, że służby specjalne III RP opierały się początkowo niemal
      wyłącznie o kadrę etatową służb specjalnych PRL. Także armia TW i innych została
      przez służby III RP przejęta w spadku po służbach PRL. Totalna lustracja
      oznaczałaby, że Polska zostałaby bez służb specjalnych. To nigdy nie wchodziło w
      grę. Ponieważ jednak w międzyczasie minęło 20 lat, więc dziś w służbach są też i
      nowi ludzie, pozyskani w III RP.
      Nie wierzę, by służby specjalne III RP dopuściły do publicznego ujawnienia
      materiałów obciążających któregokolwiek tajnego agenta, mającego "dorobek" z
      czasów PRL, zarówno czynnego jeszcze, jak i nieczynnego już, jeśli tylko
      lojalnie on z nimi współpracował. Jeśli zatem jakiś TW z czasów PRL jest
      ujawniany, to dla mnie jest to raczej sygnał, że ten TW nie został lojalnym
      współpracownikiem służb specjalnych III RP. Może nie chciał, a może służby go
      nie chciały.
      Jeśli to jednak obecne służby wskazują, który TW z PRL jest do ujawnienia (bo
      nie poszedł pod ich skrzydła), a który nie jest do ujawnienia (bo poszedł pod
      ich skrzydła), to znaczy że osoba ogłaszająca publicznie na kogo służby wydały
      wyrok, tak jakby wykonywała ich zadanie.
      Nie miało charakteru wykonywania zadania służb ujawnienie działalności Maleszki,
      bo on był chroniony, a sprawa wydała się przez niedopatrzenie. ale jeśli służby
      III RP przekazują do IPN akta jakiegoś TW, by Bereszyński mógł je tam
      przekopiować i puścić to w jakiejś gazecie, to ja nie mogę się oprzeć wrażeniu,
      że Bereszyński wykonuje zadanie służb. Nie wierzę, by Bereszyński nie zdawał
      sobie sprawy, że ujawnia materiały tylko na tych, których obecne służby wskazały
      do ujawnienia. Nie wierzę też, by Bereszyński nie zdawał sobie sprawy, że
      ujawnia tylko tych mało istotnych TW, a może nawet czasem fikcyjnych TW, a tych
      naprawdę "zasłużonych" TW ujawnić nie może.
      Jeśli Bereszyński będzie ujawniał tych TW z PRL, których obecne służby chronią,
      ale on służby przechytrzy i dojdzie prawdy, to będzie wspaniale. Ale jeśli
      Bereszyńskiemu kładą na stół gotowe akta, to ja nie wierzę w żadną szczytną
      misję. To raczej parszywa agenturalna robota.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: gosc Re: Totalna lustracja - czy to w ogóle możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 21:36
        Pisze pan sam do siebie, lekceważąc pozostałych forumowiczów. Odpowiada pan
        tylko na posty godne pana zdaniem uwagi, inne pomija milczeniem. To po co panu
        forum? Bloga pan sobie załóż. Będziesz pan monologował i ewentualnie dopuszczał
        publikę od komentowania.
        • Gość: :))) Re: Totalna lustracja - czy to w ogóle możliwe? IP: *.xdsl.centertel.pl 16.03.09, 21:53
          To bardzo niepokojący objaw gdy ktoś sam do siebie gada.
          Jeszcze gorzej gdy zaczyna sam do siebie pisać...
          • Gość: Artur Re: Totalna lustracja - czy to w ogóle możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 22:10
            złote myśli Badury zamieszczone na forum Gazety Wyborczej:


            "Kłamstwo jest kłamstwem i żadne zagadywanie sprawy nic tu nie da."


            "Aby dostrzec własne błędy, trzeba wątpić w swój intelekt."


            "Nie twierdzę jednak, że to, co ja piszę, jest prawdą. Mam poczucie, że może to
            być tylko lepiej spreparowane kłamstwo."


            "Ja jestem taki wykrywacz głupoty. Może i nie mam o niczym pojęcia, ale jakoś
            sobie radzę, gdy trzeba wykryć głupotę. Oczywiście też mam swój współczynnik
            zawodności."
            • Gość: koń trojański... Re: kogiel mogiel Pana Badury IP: *.pools.arcor-ip.net 16.03.09, 22:14
              Szanowny Panie Badura

              Dziwi mnie, że przy Pańskiej odwadze i przenikliwości nie demaskował
              Pan już przed laty w Paxie i TH brzydkich knowań tajnych służb.
              Odwaga polegająca na atakowaniu ich dzisiaj, gdy nie wiąże się to z
              represjami jest już dużo gorszego gatunku.
              Zastanawiam się na poważne, dlaczego Pan TO robi.
              Sentyment do PRL - OK. To jestem w stanie zrozumieć – choć go nie
              podzielam.
              Ale sentyment do SB, a zwłaszcza stawianie znaku równości pomiędzy
              PRL- owską, stojącą ponad prawem i z założenia i obowiązku łamiącą
              prawo bezpieką z dzisiejszymi służbami świadczą albo o ślepocie,
              albo o głupocie, albo o celowym wprowadzaniu kogoś w błąd.
              Gdybym miał osobowość podobną do Pańskiej, natychmiast zwęszyłbym w
              tym jakiś spisek. I głośno zapytał: kto za tym stoi? Syjoniści, CIA,
              czy niedobitki SB?
              Nie mam na szczęście Pańskiej osobowości.
              Może Pan robić swoim czytelnikom kogiel mogiel z mózgu. Ale tutaj
              nie czytają Pańskich postów sami bezmózgowcy. Proszę więc o odrobinę
              umiaru i rozsądku.
              Kto mówi o totalnej lustracji?
              Jest niepotrzebna i byłaby szkodliwa.
              Wyłapanie agentów z czasów PRL jest konieczne. Choćby po to, aby
              zostali „spaleni” dla „układu” czy „grupy trzymającej władzę”
              (określenie Lwa Rywina).
              Obojętne, kto to robi, ważne aby było to robione – byle rzetelnie.
              Nawet – jeśli nie ujawni się wszystkich – to przynajmniej tych,
              których teczki – obojętnie z jakich powodów – nie zostały zniszczone.
              Nawet jeśli ci agenci dla dzisiejszych służb nie przedstawiają
              żadnej wartości, związani układami z wpływowymi nadal pogrobowcami
              bolszewii mogą nadal wyrządzać duże szkody. Maleszko mógł urabiać w
              Wyborczej opinię i ludzi ogłupiać. Inna sprawa, że Wyborcza i bez
              Maleszki robi to samo.

              Dlaczego miesza Pan na raz tyle różnych spraw, że „bez wódki nie
              rozbieriosz”
              Lubi Pan łowić ryby tylko w mętnej wodzie?
              Jestem gotów do dyskusji. Ale ma być to poważna dyskusja a nie
              fanaberie.
              Niech Pan nie zarzuca Bereszyńskiemu schizofrenii a raczej spojrzy w
              lustro.
              I skończ Pan z Pańskimi teoriami spiskowymi. Przecież tylko się Pan
              ośmiesza.
              Chociaż... nie mój cyrk, nie moje małpy.
              Jak chce Pan robić z siebie myślący śrubokręt z duszą – Pańska
              sprawa.
              Pozdrawiam
              Jądrek
    • Gość: Piotr Badura Pouczający przykład NPD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 22:51
      Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec (NPD) uważana jest za partię faszyzującą.
      W początku 2001 Bundestag, Bundesrat i rząd Niemiec wystąpiły wspólnie do
      Niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o delegalizację NPD. Trybunał
      długo badał tę sprawę, by wreszcie w 2003 umorzyć postępowanie. W trakcie
      badania okazało się bowiem, że spośród liczącego około 200 osób kierownictwa NPD
      co najmniej 30 ludzi to agenci niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji.
      Świadkami na rzecz delegalizacji mieli być wyłącznie ci agenci UOK. Trybunał
      uznał, że przy tak dużej liczbie agentów w kierownictwie NPD nie wiadomo już,
      kto kieruje tą partią - neofaszyści czy agenci. Trybunał stwierdził też, że
      warunkiem wstępnym oceny, czy działalność NPD zasługuje na delegalizację,
      powinno być wycofanie z tej partii agentów UOK.
      Żeby nie było przykładu tylko z Niemiec, to podam też polski. W 1978 powstał
      Zespół Inicjatywy Obywatelskiej (ZINO), który rok później dał początek
      Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Z archiwów IPN wynika (patrz np.
      Wikipedia), że w 13-osobowej Radzie ZINO było co najmniej 9 agentów SB. Należy
      więc uznać, że faktycznie to już SB kierowała ZINO.
      Jak to się dzieje, że w kierownictwach organizacji, które są szczególnie źle
      widziane przez państwo, służbom specjalnym udaje się zainstalować aż tak wielu
      agentów?
      Myślę że służby teoretycznie mogą w każdej organizacji zainstalować tak liczną
      agenturę, ale nie w każdej im się opłaca. Jeśli jakaś organizacja zostanie
      uznana za szczególnie groźną, to instaluje się tam bardzo wielu agentów. Nie
      odbywa się to oczywiście w ten sposób, że agent zapisuje się do organizacji i
      mówi: jestem agentem, więc proszę awansować mnie do kierownictwa. To dzieje się
      tak, że szybki awans agenta wspierają inni agenci, a ponadto służby na różne
      sposoby eliminują z kierownictwa tych, którzy agentami nie są.
      Na naszym opolskim podwórku zadziwiło mnie, że jakoś tak dziwnie eliminowano
      ludzi, którzy byli liderami opozycji. Mnie Solidarność na Opolszczyźnie dość
      mało interesowała. Raczej zostałem w nią wepchnięty przez bieg wydarzeń i zaraz
      potem wypchnięty przez SB. Ale z lat 1980-81 pamiętałem czołowe nazwiska.
      Pamiętałem np. JC, którego znałem jeszcze z PAX-u. Wyeliminowano go, jako
      domniemanego współpracownika SB. Potem, po latach, oczyszczono go, ale już
      pozostał z boku. Kolejnym dziwnie wyeliminowanym był SJ. Zarzut wobec niego był
      tak absurdalny, że dałem temu wyraz na łamach "Beczki", która miała wtedy już
      jakiś tam krąg czytelników. Dziś europejski sąd wytyka Polsce, że sprawę SJ
      prowadzono wbrew najbardziej podstawowym cywilizacyjnym standardom. Dlaczego
      eliminowano prawdziwe opolskie legendy opozycji?
      Czy można przyjąć pogląd, że te czołowe legendy opozycji tajne służby
      eliminowały tylko po to, by wykreować na gwiazdę opozycji kogoś z dalekiego
      szeregu, kto miał tylko tę jedną jedyną zaletę, że był lojalnym agentem tychże
      służb? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Każdy we własnym sumieniu musi sobie
      sam na nie odpowiedzieć.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • Gość: koń trojański... Re: Pouczający przykład UFO IP: *.pools.arcor-ip.net 17.03.09, 00:13
        Szanowny Panie Piotrze

        Mam do Pana gorącą prośbę.
        Uwierzyłem Panu we wszystko. Okazuje się, że wszyscy jesteśmy
        oszukiwani przez podstępnych spiskowców i agentów. Nawet nauka
        astronomii jest WYMANIPULOWANA!
        Okazuje się, że tak naprawdę to Ziemia jest w centrum układu
        słonecznego, a słońce krąży dookoła Ziemi. Jako dowód dołączam
        poniższy link.

        www.zbawienie.com/geocentryzm.htm
        Czy mógłby Pan przeprowadzić śledztwo, aby wykryć – kto za tym stoi?
        Kto wmawia nam, że to słońce jest w centrum naszego układu
        słonecznego?

        Mam nawet podejrzenia. Polecam książki Ericha von Dänikena.
        To robota tych wrednych kosmitów.
        Musimy się bronić. Tutaj nie idzie o ABW czy o SB a o całą PLANETĘ.
        Tylko Pan nas może uratować przed ufoludkami.
        POMOCY
        Jędrek
        • Gość: Piotr Badura Oj Koniu, Koniu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 00:43
          Myślałeś Koniu, że coś jeszcze zatrzymasz, że uda Ci się w ostatniej chwili
          zepchnąć mnie w jakiś poboczny temat, bylebym tylko nie dokończył sprawy
          Bereszyńskiego. Podjąłeś desperackie próby. Podbiłeś nawet szybko wątek o
          Tybecie, bylebym tylko nie skończył tego o Bereszyńskim. Skończyłem. Żal mi
          Ciebie. Tak straszne mieli na Ciebie haki, że zaryzykowałeś totalną
          kompromitację i z opluwania Bereszyńskiego przeszedłeś do jego desperackiej
          obrony? Może i słusznie używasz nicku Koń Trojański. To symbol zdrady.
          Piotr Badura
          • Gość: koń trojański... Re: Oj Koniu, Koniu... IP: *.pools.arcor-ip.net 17.03.09, 07:47
            Ej Piotrek, Piotrek...
            Ty wszędzie tylko "haki" i "agentów" widzisz.
            To już mniej szkodliwie byłoby dumać o świadomości śrubokrętów.
            Niebezpiecznie żyjesz.
            Uprzejmie donoszę, z poufnych źródeł...
            Za wycieraczkę w Twoim aucie przebrany jest agent wiadomych służb.
            Uważaj na siebie.
            Przewerbowany koń trojański
            • Gość: KJ Re: Oj Koniu, Koniu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.09, 08:36
              Robi się coraz weselej. Badura poczuł się zdradzony i zaczął szukać Koniowi
              haków w życiorysie. Drżyj Koniu bo zemsta Badury będzie straszna.
              • Gość: koń trojański... Re: Oj Koniu, Koniu... IP: *.pools.arcor-ip.net 17.03.09, 12:44
                Spoko, załatwię go podstępem, jak na konia trojańskiego przystało.
                Mam sobowtóra, bardziej podobny do mnie, niż ja sam. Nauczyłem się
                go klonować. Cztery duplikaty już krążą po Brynicy. Piotrkowi mózg
                stanie dęba, jak zobaczy czterech Jędrków na raz.
        • schuruburu Re: Pouczający przykład Jondrusia 17.03.09, 06:31
          Hi Hi
    • Gość: Piotr Badura IPN o Bereszyńskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 00:29
      Bereszyński odesłał mnie swego czasu do IPN. Napisał: "Moja przeszłość została
      dokładnie prześwietlona przez IPN, a wyniki owego prześwietlania podano do
      wiadomości publicznej na oficjalnej
      stronie internetowej BIP IPN:
      katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?lastName=bereszy%C5%84ski&idx=&katalogId=0&subpageKatalogId=4&pageNo=1&osobaId=6077&
      Trudno mi zrozumieć, dlaczego Bereszyński mnie tam odesłał. Miał mnie za idiotę?
      Wszedłem na wskazaną stronę IPN i przeanalizowałem zawarte na niej informacje.
      IPN poinformował, że w swym prześwietlaniu oparł się m.in. o:
      1) Materiały dot. działalności członków KPN w latach 1988-1989 (ze zbioru
      dokumentów pochodzących z różnych spraw operacyjnych przekazanych do IPN przez
      anonimowego darczyńcę).
      Moje uwagi: Informację powyższą rozumiem tak, że Dobry Wuj przyszedł do IPN i
      przyniósł wybrane dokumenty z różnych esbeckich teczek, niedostępnych oczywiście
      dla IPN. Te dokumenty, które Dobry Wuj wybrał dla IPN, pokazywały, że
      Bereszyński był dzielnym opozycjonistą. Nie wiem czy Dobry Wuj był np. z ABW
      (UOP) bo Wuj zastrzegł sobie przecież anonimowość.
      2) Dokumenty "Osoba Zabezpieczona [OZ]/Kwestionariusz Ewidencyjny [KE] Doktor".
      Dokumenty te założono jako OZ, a 24 lutego 1983 przerejestrowano na KE "Doktor".
      Moje uwagi: Nie jestem biegły w esbeckich sprawach, ale "Osoba Zabezpieczona"
      [OZ] to taka, którą SB kontrolowała. Kwestionariusz Ewidencyjny [KE] był
      natomiast już tylko teczką, do której wrzucano dokumenty dotyczące danej osoby,
      jeśli w ten czy inny sposób przypadkowo dostały się do SB. Zarejestrowanie
      czyjejś sprawy jako KE oznaczało, że SB nie traktuje tej osoby jako zagrożenia,
      ale nadal gromadzi dotyczące jej dokumenty. Powstaje pytanie, dlaczego 24 lutego
      1983 SB uznała, że Bereszyński nie stanowi już zagrożenia i dlaczego oznaczyła
      jego KE jako "Doktor"? Nie odpowiem na to pytanie w oparciu o dokumenty SB, bo
      IPN powiadomiono, że dokumenty tej sprawy (ciągnęła się od 2 marca 1981 do 23
      stycznia 1990) zostały zniszczone. Ot tak. Są zniszczone i kropka.
      Moje wątpliwości: Jestem pełen dobrej woli, ale co mam myśleć, gdy okazuje się,
      że Bereszyński został zatrzymany przez SB w lutym 1978, bo powiesił gdzieś
      plakacik w formie listu gończego za Edwardem Gierkiem. To był "wysoki poziom"
      działalności opozycyjnej 22-letniego
      mężczyzny. Powiesić durnowaty plakacik bez żadnego znaczenia politycznego i dać
      się zaraz w związku z tym aresztować. Czyn był idiotyczny, a zagrożenie realne.
      Nic się jednak w końcu Bereszyńskiemu nie stało (a przynajmniej on tak
      twierdzi), bo Dobry Wuj z SB, przetrzymawszy go 48 godzin pod celą, puścił go do
      domu i uznał sprawę za zamkniętą. Bereszyński tłumaczy dziś, że to dlatego, iż
      Polska potrzebowała dolarów z USA i bała się, że gdy zamkną Bereszyńskiego na
      dłużej, to z dolarów nici. No oczywiście w to wierzę, ale chętnie zobaczyłbym
      stosowny dokument z SB, która napisała: Zwalniamy Bereszyńskiego bez żadnych
      konsekwencji, bo chcemy żeby Polska dostała dolary (czegoś innego SB nie mogła
      przecież napisać, bo zdaniem Bereszyńskiego sama siebie by nie oszukiwała).
      Mam też wątpliwości, co do słowa "Doktor", którym opatrzono Kwestionariusz
      Ewidencyjny. Wiadomo, że Bereszyński chciał zrobić doktorat. Wiadomo, że SB
      mogła w tym pomóc. Dlaczego w dniu 24 lutego 1983 SB uznała, że Bereszyński nie
      stanowi już zagrożenia, a jego KE oznaczony był tytułem "Doktor"?
      Wydaje mi się, że IPN stwierdza tylko, co wynika z dokumentów, które przekazali
      mu Dobrzy Wuje. A zatem tak naprawdę to Dobrzy Wuje decydują, kto okaże się
      agentem, a kto pokrzywdzonym. Myślę, że Bereszyński rozumie to doskonale, bo sam
      przecież publicznie oświadczył: "mam przekonanie, że fakt, iż ktoś ma status
      pokrzywdzonego nie oznacza, że może zostać oczyszczony od podejrzeń współpracy z
      SB".
      Może moje wątpliwości są całkiem absurdalne, ale nad wszystkimi forumowiczami,
      prócz Bereszyńskiego, mam jedną przewagę. Forumowicze mogą wierzyć lub nie, że
      ja mam kryształową przeszłość, gdy chodzi o kontakty z SB. Ja wiem o tym na sto
      procent i Bereszyński wie o tym na sto procent. Mimo to Bereszyński haniebnie
      manipuluje informacjami, które Dobry Wuj mu przygotował. Wie on jaka jest
      prawda, a mimo to robi to, co robi. Muszę więc przyjąć, że jest jakiś powód, dla
      którego Bereszyński tak właśnie się zachowuje. Ja się domyślam, jaki to powód.
      Forumowicze muszą to sobie przemyśleć sami.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • z.bereszynski bzdury Badury 17.03.09, 01:13
        Oświadczyłem już, że z wytworami złośliwości i chorej wyobraźni
        Piotra B. nie będę dyskutować i tego się trzymam. Niech Piotr B.
        dalej sobie fantazjuje, robiąc z siebie publiczne pośmiewisko. Jak
        już gdzie indziej napisałem, nie chcę mu w tym ani pomagać ani
        przeszkadzać. W drodze wyjątku ustosunkuję się jednak tutaj do
        fałszywych informacji, jakie podał on powyżej w odniesieniu do
        takich pojęć jak Osoba Zabezpieczona oraz Kwestionariusz
        Ewidencyjny.

        Nasz wybitny znawca problematyki służb specjalnych napisał coś
        takiego: „Nie jestem biegły w esbeckich sprawach, ale "Osoba
        Zabezpieczona" [OZ] to taka, którą SB kontrolowała. Kwestionariusz
        Ewidencyjny [KE] był natomiast już tylko teczką, do której wrzucano
        dokumenty dotyczące danej osoby, jeśli w ten czy inny sposób
        przypadkowo dostały się do SB. Zarejestrowanie czyjejś sprawy jako
        KE oznaczało, że SB nie traktuje tej osoby jako zagrożenia, ale
        nadal gromadzi dotyczące jej dokumenty”. Koniec cytatu.

        W rzeczywistości sprawy przedstawiają się dokładnie odwrotnie niż
        przedstawia to tutaj Piotr B.

        Osoba zabezpieczona lub zastrzeżona (określenia zamienne) w skrócie
        OZ była to osoba będąca obiektem wstępnego zainteresowania jakiejś
        komórki organizacyjnej SB. Dana komórka SB zastrzegała sobie, by
        dotyczące takiej osoby informacje, trafiające do innych komórek
        organizacyjnych, były przesyłane do jej dyspozycji. I to wszystko.
        Zbierano, co popadnie, nie mając jeszcze określonej koncepcji
        postępowania wobec danej osoby.

        Gdy zainteresowanie stawało się poważniejsze, formalizowano je
        poprzez założenie kwestionariusza ewidencyjnego (KE), opatrzonego
        obranym kryptonimem.

        Gdy pojawiały się informacje wskazujące na potrzebę jeszcze
        ściślejszego zajęcia się daną osobą (sugerujące prowadzenie przez
        nią zakazanej działalności), kwestionariusz ewidencyjny mógł być
        przekwalifikowany na sprawę operacyjnego sprawdzenia (SOS). Gdy
        czynności sprawdzające przyniosły potwierdzenie podejrzeń, że dana
        osoba prowadzi zakazaną prawem działalność, sprawa operacyjnego
        sprawdzenia mogła być przekwalifikowana na sprawę operacyjnego
        rozpracowania (SOR).

        Taki był kierunek rozwijania się operacyjnego zainteresowania SB
        daną osobą. Dokładnie odwrotnie niż pisze Piotr B.
        Przekwalifikowanie kogoś z OZ na figuranta KE oznaczało wzrost
        zainteresowania jego osobą, a nie odwrotnie. Znakomitą tego
        ilustrację stanowi poniższy przykład, dotyczący innej, ogólnie
        znanej osoby z opolskiego środowiska opozycyjnego:
        katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5697&osobaId=831
        3&

        Sprawy te są opisywane w łatwo dostępnej literaturze. Aż dziw
        bierze, że Piotr B. nie zadał sobie trudu, by sięgnąć do tych łatwo
        dostępnych publikacji i solidnie przygotować się do wypowiedzi na
        forum. Są dwie możliwości. Albo Piotr B. jest zadufanym w sobie
        ignorantem, wymądrzającym się na temat spraw, o których nie ma
        zielonego pojęcia. Albo też świadomie wciska on kit forumowiczom,
        licząc na wykorzystanie ich niewiedzy. Ani jedno ani drugie nie
        przynosi mu chwały.

        Podaję powyższe informacje tylko z tego powodu, by inni forumowicze
        nie byli narażeni na wprowadzanie w błąd przez Piotra B. Z jego
        insynuacjami na temat mojej osoby nie zamierzam polemizować, bo
        byłoby to śmieszne i bezcelowe. Niech Piotr B. dalej ciągnie ten
        kabaret, skoro mu z tym dobrze.

        Zbigniew Bereszyński



        • z.bereszynski link 17.03.09, 01:17
          Link okazał się nieaktywny, w związku z tym powtarzam próbę:
          katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=
          1&nameId=5697&osobaId=8313&
          • Gość: koń trojański... Re: link IP: *.pools.arcor-ip.net 17.03.09, 08:41
            A teraz już na serio...

            Panie Piotrze..

            >Myślałeś Koniu, że coś jeszcze zatrzymasz, że uda Ci się w
            >ostatniej chwili zepchnąć mnie w jakiś poboczny temat, bylebym
            >tylko nie dokończył sprawy Bereszyńskiego.

            Wie Pan lepiej niż ja, o czym ja myślę. Gratuluję

            >Podjąłeś desperackie próby. Podbiłeś nawet szybko wątek o
            >Tybecie, bylebym tylko nie skończył tego o Bereszyńskim.

            Niczego nie „podbijałem”. Napisałem o Tybecie, co myślę.

            >Skończyłem.

            Dzięki Bogu...

            >Żal mi Ciebie.

            Vice versa

            >Tak straszne mieli na Ciebie haki, że zaryzykowałeś totalną
            >kompromitację i z opluwania Bereszyńskiego przeszedłeś do jego
            >desperackiej obrony?

            „Haki” istnieją tylkow Pańskiej głowie. A gdyby nawet były... Mną
            nie da się sterować hakami. Nikogo nie opluwałem, a tylko pisałem co
            o kimś myślę. Nikogo nie bronię. Prezentuję moje własne zdanie.

            >Może i słusznie używasz nicku Koń Trojański. To symbol zdrady.

            Dla Greków to symbol mądrego zwycięstwa.

            A może by Pan jednak zajął się tym „geocentryzmem”?
            Niech Pan pomyśli. Udowodniłby Pan w „Beczce”, że Ziemia jest w
            centrum wszechświata. Brynica w centrum Ziemi. A Beczka w centrum
            Brynicy. Cały wszechświat kręci się wokół Piotra Badury.

            Ruszył Słońce, wstrzymał Ziemię, Brynickie wydało go plemię.

            Andrzej Szubert
            • Gość: Piotr Badura Proponuję zmianę nicku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 13:15
              Panie Jędrku
              Niech Pan spokojnie przyjrzy się swoim postom w tym wątku. Jeszcze niedawno
              zapewniał Pan, że nie może uczestniczyć w wątkach ze mną i Berezyńskim, bo
              wyglądałoby na to, że jest Pan po stronie jednego z nas. I nagle wpada Pan w ten
              wątek, wpisuje jeden post za drugim, a wszystkie spychające z tematu. Co więcej,
              podbija Pan inny wątek z moimi wpisami (Tybet) domagając się i tam mojej
              odpowiedzi. Gdybym zaczął Panu odpowiadać na te wszystkie posty, to Pan do
              każdej mojej odpowiedzi dopisałby pewnie natychmiast kolejne bezsensowne pytania
              i popłynęlibyśmy gdzieś na dalekie manowce. Trudno mi jakoś uwierzyć, że Pan
              tego nie rozumiał. Łatwiej przychodzi mi uwierzyć, że ukrywa Pan jakieś motywy
              swego działania. Pana działanie było jednak tak nieudolne, że okazało się
              nieskuteczne.
              Wbrew Pana opinii koń trojański nie symbolizuje mądrego zwycięstwa, ale
              podstępne zwycięstwo. Pan chyba usiłował być podstępny, ale nie osiągnął
              zwycięstwa. W tej sytuacji doradzam zmianę nicku z konia trojańskiego na osła
              trojańskiego ;-). Wydaje się właściwszy.
              Pozdrawiam serdecznie (i liczę na Pańskie poczucie humoru)
              Piotr Badura
          • Gość: link Re: link IP: 217.197.72.* 17.03.09, 09:09

            Jednego Bereszyński mógłby nauczyc sie od Badury - wstawiania
            linków :)

            katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5697&osobaId=831
            3&
            • Gość: link Re: link jeszcze raz IP: 217.197.72.* 17.03.09, 09:10
              katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.doidx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5697&osobaId=8313&
          • Gość: link Re: link IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.09, 09:32
            katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5697&osobaId=831
            3&
            • Gość: koń trojański... Re: link IP: *.pools.arcor-ip.net 17.03.09, 09:38
              zmień nauczyciela, linku...
          • z.bereszynski Re: link 17.03.09, 09:40
            Niestety w pewnych sprawach "służby" słabo mnie przeszkoliły;)
            Ale teraz powinno być dobrze:
            katalog.bip.ipn.gov.pl/search.do?lastName=klusik&katalogId=4&x=38&y=7
          • Gość: ;-) Może ja spróbuję z tym linkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:39
            katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5697&osobaId=8313&
            • z.bereszynski Re: Może ja spróbuję z tym linkiem 18.03.09, 12:57
              Dziękuję.

              Z.B.
        • Gość: Piotr Badura Czy IPN chciał dać coś do zrozumienia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 00:17
          Skoro w jakiejś części swego postu (punkt 2) wstawiam uwagę, że "nie jestem
          biegły w esbeckich sprawach", to chcę przez to powiedzieć, że nie jestem biegły
          w esbeckich sprawach, a zatem to, co będę dalej pisał, może nie być ścisłe.
          Ponieważ jednak Bereszyński oczekuje, bym sięgał do jakichś fachowych źródeł, to
          uznałem, że najprościej zajrzeć na stronę IPN. Pod adresem:
          katalog.bip.ipn.gov.pl/dictionary.do
          znalazłem tam informację, że osoba zabezpieczona (zastrzeżona) – to określenie
          wieloznaczne i bez akt sprawy nie pozwalające określić charakteru
          zainteresowania daną osobą przez SB. Ponieważ IPN nie dostał od ABW dotyczących
          Bereszyńskiego akt OZ/KE "Doktor", więc nie można stwierdzić, w jakim
          charakterze było w tych aktach użyte owo "OZ".
          Pod podanym wyżej adresem IPN informuje też, że wydaje się, iż "OZ" jest to
          kategoria najbliższa kandydatowi na tajnego współpracownika. Nie wiem czy
          Bereszyńskiemu odpowiada pogląd IPN, że najlepiej przyjąć, iż SB w dniu 2 marca
          1981 zarejestrowała go w swych papierach jako kandydata na TW. Nie wiem czy mu
          to odpowiada, w kontekście rzekomego zniszczenia przez SB tychże papierów. Nie
          wiem czy mu to odpowiada także i z tego względu, że sprawa, która miała się
          jakoby zacząć od zarejestrowania Bereszyńskiego jako kandydata na TW, ciągnęła
          się przez 9 lat i trwała jeszcze w III RP (do 23 stycznia 1990). Potem rzekomo
          SB zniszczyła te papiery. Przez te 9 lat nie przerejestrowano tej sprawy na
          "SOS", ani tym bardziej na "SOR", co zdaniem Bereszyńskiego oznaczać ma, że
          przez te 9 lat w sprawie "nie pojawiły się informacje wskazujące na potrzebę jeszcze
          ściślejszego zajęcia się daną osobą (sugerujące prowadzenie przez nią zakazanej
          działalności)".
          Przez 9 lat SB prowadzić miała jakoby sprawę, w której nie było wobec
          Bereszyńskiego nawet podejrzeń o zakazaną działalność, a rozpocząć miało tę
          sprawę (wg IPN) zarejestrowanie go jako kandydata na TW. Czy ktoś rozumie o co
          tu chodzi?
          Ja nie bez powodu przytoczyłem sprawę ZINO, czyli organizacji, która dała
          początek KPN. Z archiwów IPN wynika, że w 13-osobowej Radzie ZINO było co
          najmniej 9 agentów SB. Co najmniej, więc mogło być więcej. Mogło być tak, że
          tylko jeden człowiek, który był np. Poniedziałkiem, nie był w SB. KPN była
          szczególnie mocno infiltrowana przez SB. Czy możliwe jest, że Bereszyński
          związał się z KPN na polecenie służbowe? Przecież jeśli ktoś był w kierownictwie
          ZINO, to prawdopodobieństwo, że był tam jako agent SB według IPN sięgało co
          najmniej 70 proc.
          Nie wiem przy ilu osobach, którym IPN dał status pokrzywdzonego, instytucja ta
          zrobiła uwagę, że dokumenty, na których się opierała, zostały przekazane do IPN
          przez "anonimowego darczyńcę", ale nie wykluczam, że dotyczy to pojedynczych
          przypadków. Mnie się to wydaje takim mrugnięciem okiem. Odnoszę wrażenie, że IPN
          chce dać do zrozumienia, że w świetle dokumentów przekazanych mu przez
          "anonimowego darczyńcę" musi uznać Bereszyńskiego za pokrzywdzonego, ale
          nieoficjalnie uważa go za TW.
          W 1978 roku 22-letni Bereszyński zachował się jak głupek. Postanowił powiesić w
          miejscu publicznym ulotkę w formie listu gończego za Edwardem Gierkiem. To było
          głupie, ale absolutnym kretyństwem było zrobić to tak, aby się dać zaraz
          zatrzymać SB. Bereszyńskiego zamknięto na 48 godzin i zmiękczonego w ten sposób
          przesłuchano w związku z rozwieszaniem ulotek antypaństwowych.
          Dziś Bereszyński twierdzi, że nie ugiął się w czasie przesłuchania, ale SB i tak
          go zwolniła, bo Polska potrzebowała dolarów od USA, a zrobienie mu sprawy karnej
          groziło tym, że tych dolarów by nie dostała. To tłumaczenie jest równie "mądre"
          jak powieszenie ulotki z Gierkiem.
          Faktem jest, że Bereszyńskiego objęto wtedy Sprawą Operacyjnego Rozpracowania
          "Fotograf". Z danych IPN wynika, że potem już nigdy nie objęto Bereszyńskiego
          SOR, ani nawet SOS. W całej opozycyjnej działalności Bereszyńskiego
          najgroźniejszym wg SB okazuje się być powieszenie tej nieszczęsnej ulotki z
          Gierkiem.
          SOR Fotograf prowadzono nadzwyczaj krótko. Ledwie miesiąc. Obawiam się niestety,
          że to nie musiało być tak pięknie. Bereszyński rozmiękczony 48-godzinnym pobytem
          w celi i perspektywą sprawy karnej, a co za tym idzie relegowaniem z uczelni
          etc. mógł zrobić coś, do czego bał się potem przyznać. Nie mogę wykluczyć, że w
          1981 SB przypomniała Bereszyńskiemu jego sprawę z 1978 i zażądała współpracy. Z
          pozytywnym skutkiem.
          Moje domysły mogą być niesłuszne i wolałbym, aby takie były. Jest jednak dla
          mnie oczywiste, że ktoś z tak bardzo podejrzaną przeszłością jak Bereszyński,
          ktoś kto nie potrafi wyjaśnić mętnych spraw w swych kontaktach z SB, nie ma
          moralnego tytułu do występowania jako tropiciel ludzi, którzy współpracowali,
          bądź rzekom współpracowali z SB.
          Absolutnym już kuriozum jest fakt, że Bereszyński usiłuje nieudolnie opluwać
          mnie, który dla SB byłem przez cały czas SOS ZEN figurantem. Na wspomnianej
          wyżej stronie IPN można sprawdzić, że figurant w żadnym razie nie był kandydatem
          na TW, a wprost przeciwnie. Fakt, że Bereszyński usiłuje mnie opluwać, skłania
          mnie do przyjęcia, że moje podejrzenia wobec niego są jednak słuszne, bo
          normalny człowiek, na którego nie ma haków, nie wykonywałby tak parszywego zadania.
          Pozdrawiam Wszystkich
          Piotr Badura
          • Gość: halny Badura pluje pod wiatr IP: 217.197.72.* 19.03.09, 08:38
          • Gość: tao szatanski Dobrze Pan idzie - dalej! IP: *.nyc.res.rr.com 19.03.09, 21:30
            Dobra droga Panie Badura. Dalej. Nie bez kozery napisalem o Z.B. co
            napisalem. Jestem w innym "wymiarze" i zjawisko dziejownika jest dla
            mnie nieistotne. To tragiczna a zarazem smieszna postac. Chcac
            zaistniec w szedl na polke na ktorej znalazl godnego siebie
            przeciwnika. Panie Badura niech Pan to zakonczy wrzucajac go do
            smietnika, nie potrzebne sa papiery z ABW czy IPN - wystarczy bialy
            wywiad.

            Zycze powodzenia i serdecznie pozdrawiam.

            tao szatanski
          • z.bereszynski bzdury Badury - cd (1) 20.03.09, 21:43
            Nie zamierzałem wdawać się w żadne polemiki z wytworami chorej
            wyobraźni Badury, ale osobnik ten – rozzuchwalony moją
            powściągliwością - zaczyna posuwać się do tak podłych kalumni, że
            wymaga to jakiejś repliki. Skontrowania wymagają także jego chamskie
            manipulacje pojęciami, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a
            obliczone w cyniczny sposób na wykorzystanie niedoświadczenia i
            niewiedzy innych forumowiczów.

            Badura w bezczelny sposób próbuje robić ludziom wodę z mózgu, byle
            tylko odwrócić uwagę od mętnych spraw z jego przeszłości. Jego
            łgarstwa mają jednak, jak zwykle, krótkie nogi. Łatwo to wykazać,
            choć zajmie to niestety sporo czasu i miejsca.

            W poprzednim wpisie wykazałem, że Badura fałszywie interpretuje fakt
            przekwalifikowania OZ na figuranta KE (kwestionariusza
            ewidencyjnego). Uczciwy człowiek przyznałby się do błędu i dałby
            sobie spokój z dalszymi tego typu ignoranckimi wywodami. Badura
            brnie jednak w dalsze konfabulacje, wymyślając kolejne brednie na
            mój temat. Poprzednio dowodził on, jakoby obciążał mnie fakt, że w
            pewnym momencie przestano traktować mnie jako OZ (przekwalifikowanie
            na KE). Obecnie odwrotnie – usiłuje on dowodzić, jakoby obciążający
            był dla mnie fakt, że na jakiś czas zostałem zakwalifikowany jako
            OZ. Z dwóch przeciwnych nawzajem przesłanek Badura wywodzi ciągle
            jeden i ten sam wniosek! Jeżeli A to B. Jeżeli nieprawda, że A, to
            też B. Oto zadziwiająca logika badurowego rozumowania! To najlepiej
            pokazuje, do jakiego stopnia jest on bezczelny i zakłamany w swoich
            manipulacjach.

            Cytowana tym razem przez Badurę krótka i bardzo płytka merytorycznie
            definicja słownikowa OZ mówi, że o konkretnym charakterze
            zainteresowania osobą objętą przez SB tą wieloznaczną kategorią nie
            da się powiedzieć nic sensownego bez zapoznania się z aktami danej
            osoby. Towarzyszy temu delikatna i bardzo subiektywna sugestia – w
            formie „wydaje się” – że kategoria ta może być najbliższa kategorii
            kandydata na TW. Uważam, że sugestia ta jest mało uzasadniona, bo
            przeglądane przeze mnie akta różnych OZ sugerują przeważnie coś
            innego, ale w tej chwili mniejsza o to (wrócę do tej kwestii nieco
            dalej). Istotne jest coś innego – informacja, że nic konkretnego nie
            da się powiedzieć bez konfrontacji z aktami danej osoby.

            Badura tymczasem, uciekając się do chamskiej manipulacji,
            przedstawia sprawę tak, jak gdyby można było postawić znak równości
            (lub prawie równości) między OZ i kandydatem na TW. Sugeruje on, że
            OZ to prawie to samo co kandydat na TW, zaś kandydat na TW to prawie
            to samo co TW. Efektem tej manipulacji jest teza, że OZ to prawie to
            samo co TW, przynajmniej w odniesieniu do mojej osoby. Kompletna
            bzdura, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością!

            Na tej piramidalnej bzdurze buduje Badura swój osąd moralny na temat
            mojej osoby, twierdząc, że jestem moralnie zdyskwalifikowany przez
            fakt zarejestrowania mnie w charakterze OZ. To nie tylko kolejna
            bzdura Badury. To bezczelna i podła, absolutnie bezzasadna potwarz,
            wyssana z brudnego palucha Piotra B. Potwarz nie tylko w stosunku do
            mnie, ale także w stosunku do setek, a może i tysięcy innych osób,
            które były kiedyś zarejestrowane jako OZ.

            O tym, co naprawdę oznaczała rejestracja w charakterze OZ, napisałem
            już wcześniej i nie chcę się powtarzać. Zamiast tego podam kilka
            konkretnych przykładów osób zarejestrowanych jako OZ. Tak się
            składa, że mam akurat pod ręką materiały dotyczące kilku osób –
            działaczy „Solidarności” z terenu Kędzierzyna-Koźla, którym w latach
            80. założono teczki OZ. Chodzi tu o następujące osoby: Andrzej
            Labocha (sekretarz MKZ), Emil Matuszyk, Jan Zimowski i Zbigniew
            Kwaśnicki. Mam także materiały dotyczące innej OZ – Zuzanny Baldy,
            działaczki „Solidarności” z Kluczborka (skarbniczka MKZ, powinowata
            proboszcza Bladego z katedry opolskiej). Akta tych OZ świadczą w
            jednoznaczny sposób o tym, że chodzi tu osoby rozpracowywane przez
            SB. Są tam doniesienia agenturalne na temat tych osób oraz inne
            materiały z informacjami ich dotyczącymi. Są też informacje na temat
            podejmowanych wobec nich działań represyjnych (zatrzymania, rewizje
            itp.). Z każdej teczki jasno wynika, że są to osoby negatywnie
            nastawione do politycznej rzeczywistości PRL i w związku z tym
            negatywnie postrzegane przez SB. W żadnej z wymienionych teczek nie
            znalazłem informacji, że którakolwiek z owych osób była postrzegana
            jako kandydat na TW. Nic z tych rzeczy. Nie ma w tych teczkach
            niczego, co mogłoby w najmniejszym stopniu kompromitować wymienione
            osoby.

            W teczkach Andrzeja Labochy, Emila Matuszyka, Jana Zimowskiego i
            Zuzanny Baldy podstawowym dokumentem jest arkusz informacyjny osoby
            podejrzanej o dokonanie czynu przestępczego. Tytuł owego dokumentu
            mówi sam za siebie. Nie ma cienia wątpliwości, że są to teczki osób
            negatywnie postrzeganych i represjonowanych przez SB, a nie żadne
            teczki TW czy nawet kandydatów na TW. Teczki tych czterech osób nie
            różnią się niczym istotnym od typowej teczki figuranta
            kwestionariusza ewidencyjnego (KE). Różnica jest praktycznie tylko
            taka, że w teczce KE podstawowym dokumentem jest arkusz informacyjny
            osoby rozpracowywanej. Różnica dotyczy praktycznie tylko nazwy owego
            podstawowego dokumentu: zamiast osoby podejrzanej (OZ), osoba
            rozpracowywana (KE). I to jest ta podstawowa różnica między OZ i KE.
            Cała reszta wygląda niemal identycznie. Przejście od OZ do KE było
            zatem przejściem od podejrzeń do rozpracowania. Tak to wygląda w
            konkretnych teczkach, a nie w chorej wyobraźni ignoranta i
            tupeciarza Badury.

            Pewnym wyjątkiem na tym tle jest teczka OZ Zbigniewa Kwaśnickiego.
            Nie ma tam arkusza informacyjnego osoby podejrzanej. Zamiast tego
            jest analiza materiałów prowadzonej wcześniej przeciwko niemu sprawy
            operacyjnej. Cała reszta wygląda jednak podobnie jak w teczkach
            scharakteryzowanych powyżej. Doniesienia na temat Kwaśnickiego i
            inne informacje na temat jego osoby, informacje o stosowanych wobec
            niego represjach itd. I znowu żadnej wzmianki na temat ewentualnych
            prób czy zamiarów werbunkowych. Nic, co w jakimkolwiek stopniu
            mogłoby być dla Kwaśnickiego kompromitujące.

            Tak wyglądają najbardziej typowe teczki OZ z kręgu działaczy
            związkowo-opozycyjnych.

            Oczywiście bywało również tak, że spośród OZ próbowano niekiedy
            werbować agenturę (podobnie jak spośród figurantów KE, SOS czy SOR).
            W takim przypadku mogło dojść do przekwalifikowania OZ na kandydata
            na TW (na tym polega sugerowana „bliskość” tych kategorii). Ale to
            nie znaczy, by można było zacierać granicę między OZ i kandydatem na
            TW, a tym bardziej między OZ a TW. Są to odrębne kategorie. Możliwe
            były przejścia między poszczególnymi kategoriami, ale możliwość
            przejść to nie to samo co tożsamość czy podobieństwo.

            Istotne jest jeszcze coś innego. Ostatnim dokumentem w teczkach OZ
            Andrzeja Labochy, Emila Matuszyka, Jana Zimowskiego i Zuzanny Baldy
            jest pismo z sierpnia 1989 r., mówiące o przekazaniu sprawy do
            archiwum Wydziału „C”. Pisma te w każdym przypadku zawierają tę samą
            formułkę z prośbą o wyrejestrowanie i zniszczenie zawartych w teczce
            materiałów. Skąd się wzięły owe jednobrzmiące pisma na końcu
            wymienionych teczek? Ano stąd, że latem 1989 r. MSW nakazało
            zakończenie wszystkich działań przeciwko „Solidarności” i jej
            działaczom. Dlatego w sierpniu 1989 r. w całym kraju masowo zamykano
            tego sprawy, a odnośne teczki odsyłano do archiwum. Nierzadko
            towarzyszyła temu prośba o zniszczenie zebranych materiałów. W tym
            czasie nie dokonywano jednak jeszcze masowego niszczenia akt i
            teczki złożone do archiwum przeważnie się zachowały.

            • z.bereszynski bzdury Badury - cd (2) 20.03.09, 21:44
              Inaczej było od jesieni 1989 r., gdy działał już rząd Mazowieckiego.
              W tym czasie SB ciągnęła jeszcze sprawy przeciwko radykalnej
              opozycji politycznej (ale już nie przeciwko „Solidarności”). Również
              te sprawy były stopniowo zamykane, ale w owym czasie zaczęto już
              masowo niszczyć akta w wydziałach operacyjnych („we własnym
              zakresie”), zamiast odsyłać je do archiwum z prośbą o zniszczenie.
              Efekt jest taki, że to co się zachowało, to przeważnie materiały
              złożone w archiwum przed powstaniem rządu Mazowieckiego. To, co
              uległo zniszczeniu, to przeważnie materiały pozostające jeszcze w
              wydziałach operacyjnych po utworzeniu tego rządu. Esbecy „na
              odchodnym” niszczyli bądź wynosili materiały leżące jeszcze na ich
              biurkach (ujmując rzecz obrazowo). To główny powód, dlaczego pewne
              materiały zachowały się a inne nie. Nie ma to wiele wspólnego z tym,
              co na ten temat wypisuje tutaj Badura.

              Jeżeli o mnie chodzi, to w tamtych czasach nie byłem związkowcem,
              lecz działaczem politycznym. Dlatego mojej teczki OZ/KE nie odesłano
              do archiwum w sierpniu 1989 r. Pozostawała ona nadal w wydziale
              operacyjnym, gdzie ostatecznie („we własnym zakresie”) zniszczono ją
              w styczniu 1990 r. w ramach wielkiego niszczenia materiałów SB. Ot i
              cała tajemnica.

              Mogę tylko domyślać, co zawierała moja teczka OZ/KE. Najpewniej
              wyglądała ona podobnie jak scharakteryzowane powyżej teczki innych
              OZ. Nie ulega wątpliwości, że była to teczka osoby rozpracowywanej z
              racji „propagowania wrogich poglądów i działalności skierowanej
              przeciwko linii partii”. Wyraźnie mówi o tym informacja umieszczona
              na oficjalnej stronie internetowej BiP IPN. To, co pisze na ten
              temat Badura, to zwyczajne brednie, zrodzone w zatrutym nienawiścią
              umyśle owego osobnika. Nie mogła to być teczka kandydata na TW itp.,
              bo w takim przypadku podlegałaby ona rejestracji w Wydziale „C” pod
              inną nazwą. Teczka OZ to teczka OZ, a nie teczka jakiejś innej
              kategorii.

              Powody założenia owej teczki w marcu 1981 r. są łatwe do odgadnięcia
              i znów nie ma to nic wspólnego z chorymi insynuacjami badurowego
              umysłu. Od października 1980 r. redagowałem na opolskiej WSI (pod
              patronatem NZS) niezależne pismo studenckie „Opolitechnik”, będące
              solą w oku SB i miejscowych władz partyjnych PZPR jako najbardziej
              radykalny politycznie biuletyn w środowisku opolskim. W pierwszych
              tygodniach 1981 r. opublikowałem w tym biuletynie artykuły pod
              wspólnym tytułem „Zbrodnicza przeszłość pułkownika Urantówki”. W
              artykułach tych ujawniłem niechlubną przeszłość ówczesnego
              komendanta wojewódzkiego MO (będącego także zwierzchnikiem
              miejscowej SB), który w grudniu 1970 r. uczestniczył w krwawym
              pacyfikowaniu wystąpień robotniczych w Szczecinie. Konsekwencją tych
              publikacji było to, że miejscowe struktury
              organizacyjne „Solidarności”, od MKZ do różnych komisji zakładowych,
              zaczęły głośno domagać się odwołania pułkownika Urantówki. Pisano
              kolejne rezolucje i listy otwarte w tej sprawie.

              Płk Urantówka zareagował na to wytoczeniem mi sprawy karnej o
              rzekome zniesławienie. W marcu 1981 r., pod jego naciskiem,
              Prokuratura Rejonowa w Opolu wszczęła przeciwko mnie śledztwo, a
              maju tegoż roku zostałem po raz pierwszy przesłuchany w tej sprawie
              przez prokuratora. Płk Urantówka oczywiście nie działał przeciwko
              mnie w pojedynkę. Miał od tego swoich podwładnych, którym na pewno
              zlecono baczniejsze zajęcie się moją osobą. Nic więc dziwnego, że
              właśnie w marcu 1981 r. założono mi teczkę OZ.

              O mojej „wojnie” z Urantówką było w tamtym czasie dość głośno. Na
              bieżąco pisała o tym miejscowa prasa „Solidarności” i NZS. Można o
              tym przeczytać w archiwalnych numerach „Sygnałów” i innych
              wydawnictwach z 1981 r. Kilka lat temu Dorota Wodecka-Lasota
              napisała na ten temat obszerny artykuł pt. „Sumienie poszło na
              przemiał”, opublikowany w opolskim dodatku GW. Płk Urantówka skarży
              się tam, jak to z mojego powodu wylądował w szpitalu z zawałem. Tak
              wyglądały moje „konszachty” z SB, na temat których bredzi tutaj
              Badura. Dodam tylko, że dzisiaj nadal prowadzę tego typu
              działalność, demaskując na łamach prasy ciemne sprawki opolskich
              esbeków i ich agentury. Choć minęło ponad ćwierć wieku, ciągle robię
              to samo co w 1981 r. Żyjemy już dziś na szczęście w wolnym kraju,
              ale za wcześnie byłoby osiadać na laurach.

              Sprawa karna z powództwa płka Urantówki nie była jedyną tego typu
              sprawą przeciwko mojej osobie. W niedługi czas potem Prokuratura
              Wojewódzka w Opolu wszczęła przeciwko mnie (a także przeciwko
              Wiesławowi Uklei) kolejne śledztwo, dotyczące wydawania przez NZS
              publikacji KPN. Także w tej sprawie inicjatywa wyszła ze strony płka
              Urantówki i podległych mu esbeków. Informacja na ten temat widnieje
              na przywoływanej tu stronie internetowej BiP IPN.

              Płk Urantówka zemścił się ostatecznie w stanie wojennym, pakując
              mnie na 10 miesięcy do obozu dla internowanych. Oczywiście SB „nie
              odpuściła” także w późniejszym czasie. W 1983 r. przekwalifikowano
              OZ na KE, co oznaczało jeszcze wyższy stopień operacyjnego
              zainteresowania SB moją osobą. I tak zostało aż do 1990 r., czyli
              praktycznie do końca działalności SB.

              Wbrew temu, co bredzi Badura, mój status w oczach SB był w całym tym
              okresie absolutnie jednoznaczny. Od marca 1981 do stycznia 1990
              byłem cały czas osobą rozpracowywaną – najpierw jako OZ, a następnie
              jako figurant kwestionariusza ewidencyjnego (KE). Do
              przekwalifikowania KE na SOS czy SOR nie doszło z tej prostej
              przyczyny, że potrafiłem się dobrze konspirować i nigdy nie miałem
              żadnej wpadki. SB nigdy nie dowiedziała się o takich sprawach, jak
              np. moja wieloletnia współpraca z podziemnym „Biuletynem
              Dolnośląskim” czy prowadzona przeze mnie działalność kolportażowa. O
              działalności tej można dziś przeczytać w różnych miejscach, ale nie
              w materiałach wytworzonych przez SB, i uważam to swój osobisty
              sukces. Nie sztuka była kłapać dziobem na prawo i lewo o tym, co się
              robi, i w ten sposób „zapracować” na status figuranta SOS czy SOR.
              Sztuka była działać tak, by bezpieka nic konkretnego nie wiedziała,
              i myślę, że w jakimś stopniu mi się to udało. Z upływem czasu czegoś
              się nauczyłem i dzięki temu nigdy już nie miałem takiej wpadki jak w
              1978 r.

              W tym kontekście może mnie tylko śmieszyć bufonada Badury, który
              chełpi się, że jego sytuacja jest jasna, bo był figurantem sprawy
              krypt. „ZEN”. Guzik prawda! Badura był figurantem tej sprawy tylko
              do października 1974 r., a potem już nic – czarna dziura aż do 1990!
              Piętnaście lat z hakiem bez jakiegokolwiek odzwierciedlenia w
              zachowanych dokumentach! Tylko strzępy informacji od samego Badury,
              że spotkał się ponownie z esbekiem w hotelu w 1975 r. i że potem też
              bezpieka się nim interesowała. Żadnych dokumentów na ten temat.

              Jeżeli SB również po 1974 r. zajmowała się osobą Badury, to na pewno
              tworzyła jakieś dokumenty na ten temat. Szkopuł w tym, że – jak
              wszystko na to wskazuje - dokumentów tych nie ma w IPN. Dlaczego?
              Być może spalono je w 1990 r., ale dlaczego? Może ktoś wyniósł je
              wtedy na zewnątrz, ale po co? Same znaki zapytania. I to ma być
              jasna sytuacja? Kpi ten Badura, czy o drogę pyta?

              Gdybym miał naturę Badury, to mógłbym na tej podstawie budować
              najrozmaitsze hipotezy, kreując Piotra B. na jakiegoś demonicznego
              superagenta służb specjalnych PRL. Mógłbym to robić z tym większą
              łatwością, że on sam stale ustawia się po stronie owych „legalnych
              służb legalnego państwa ”. Na szczęście mam inny charakter i nie mam
              ochoty bawić się w tego typy spekulacje i konfabulacje. Stawiam
              tylko znaki zapytania, a jeśli kiedyś uda mi się coś z tego
              • z.bereszynski bzdury Badury - cd (3) 20.03.09, 21:51
                Gdybym miał naturę Badury, to mógłbym na tej podstawie budować
                najrozmaitsze hipotezy, kreując Piotra B. na jakiegoś demonicznego
                superagenta służb specjalnych PRL. Mógłbym to robić z tym większą
                łatwością, że on sam stale ustawia się po stronie owych „legalnych
                służb legalnego państwa ”. Na szczęście mam inny charakter i nie mam
                ochoty bawić się w tego typy spekulacje i konfabulacje. Stawiam
                tylko znaki zapytania, a jeśli kiedyś uda mi się coś z tego wyjaśnić
                na podstawie dokumentów, to dopiero wtedy zajmę jakieś konkretne
                stanowisko.

                To bzdura, że podając informację na temat mojej teczki OZ/KE, IPN
                daje „nieoficjalnie” sygnał, że pozostawałem w jakichś podejrzanych
                relacjach z SB. Gdyby tak było, to nigdy nie pozwolono by mi na
                badanie dokumentów dotyczących osób trzecich. Tymczasem od 2005 r.
                przejrzałem już setki teczek i działalność tę nadal bez przeszkód
                prowadzę. Osoby, co do których istnieją jakiekolwiek wątpliwości czy
                podejrzenia, dostają w takich sprawach odmowę. Mają bardzo
                utrudniony dostęp nawet do dokumentów wytworzonych na ich temat, a o
                badaniu przez nich akt innych osób nie ma nawet co marzyć.

                To bzdura, że o zaliczeniu mnie do osób rozpracowywanych
                zadecydowały dokumenty przekazane przez anonimowego darczyńcę.
                Dokumenty te dotarły do IPN na przełomie 2006 i 2007 r. Miałem już
                wtedy status osoby poszkodowanej, a zgodę na badanie dokumentów IPN
                uzyskałem jeszcze wcześniej, bo już w marcu 2005
                r.!

                Badura dezinformuje forumowiczów także w innych sprawach. Pisałem
                już o jego manipulacjach z kategorią OZ. Na zakończenie wspomnę
                także o jego manipulacjach z kategorią kandydata na TW. Wyjaśniłem
                już, że OZ i kandydat na TW do dwie różne kategorie. Trzeba jednak
                wyjaśnić również coś jeszcze.

                Badura przedstawia sprawy tak, jak gdyby OZ i kandydat na TW
                niewiele różnili się od TW. To kolejna bzdura, nie mająca nic
                wspólnego z rzeczywistością. Po wyjaśnieniach na temat OZ warto też
                wyjaśnić, jak to naprawdę było z kandydatami na TW.

                Kandydat na TW to nie była osoba starająca się o nawiązanie
                współpracy z SB. Była to osoba wytypowana przez SB na ewentualnego
                współpracownika. W ogólnym przypadku osoba taka nie była świadoma
                tego, jakie są plany SB wobec niej. Z reguły poznawała te plany
                dopiero podczas tzw. rozmowy pozyskaniowej, przeprowadzanej z
                inicjatywy SB, przeważnie po dłuższych lub krótszych
                przygotowaniach, obejmujących w szczególności zbieranie informacji
                na temat kandydata. Jedni kandydaci przyjmowali ofertę współpracy,
                inni ją odrzucali. Bywało z tym rozmaicie. Bywało i tak, że SB sama
                rezygnowała z prób werbunku, dochodząc do wniosku, że wytypowano
                niewłaściwego kandydata. W takiej sytuacji osoba zarejestrowana, a
                później wyrejestrowana jako kandydat na TW mogła nigdy nie
                dowiedzieć się, że ktoś planował jej werbunek.

                W związku z powyższym nie wolno nad nikim stawiać moralnych znaków
                zapytania tylko z tego powodu, że dana osoba była zarejestrowana
                jako kandydat na TW. Podstawę ewentualnej oceny mogą stanowić tylko
                akta danej osoby, w żadnym wypadku sam zapis ewidencyjny. Dlatego
                obowiązująca ustawa lustracyjna nie zalicza kandydatów na TW do osób
                współpracujących ze służbami specjalnymi PRL. To samo dotyczy także
                OZ, co jest jeszcze bardziej oczywiste w kontekście tego, co
                napisałem powyżej.

                Aby nie być gołosłownym, zilustruję to konkretnym przykładem osoby
                zarejestrowanej jako kandydat na TW.

                W 1985 r. Wydział III SB nosił się z zamiarem pozyskania tajnego
                współpracownika w środowisku opolskich socjologów (nie mieli żadnego
                agenta w tym środowisku). Do roli takiej została wstępnie wytypowana
                mgr Danuta Berlińska, asystent w Zakładzie Socjologii IŚ. Zamiar jej
                pozyskania został jednak szybko zarzucony jako nierealny.

                Wytypowano akurat ją, ponieważ była w tym czasie przewodniczą
                opolskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Socjologicznego PTS.
                Ewentualna realizacja tych zamysłów umożliwiłaby SB sprawowanie
                pełnej kontroli nad tym oddziałem. Dokonano formalnej rejestracji
                Danuty Berlińskiej w charakterze kandydata na TW i zaczęto zbierać
                informacje na jej temat. Trwające około roku zbieranie informacji na
                temat kandydatki (nieświadomej) zakończyło się jednak wynikiem
                negatywnym. Na podstawie uzyskanych informacji uznano, że z racji
                swoich poglądów i cech osobowych, mgr Berlińska nie nadaje się na
                TW, a ewentualne próby pozyskania jej w takim charakterze mogłyby
                spowodować negatywne skutki dla SB. Wniosek ten został w następujący
                sposób sformułowany w prowadzonym przez SB kwestionariuszu osobowym
                kandydatki: “Z potwierdzonych informacji źródłowych wynika, że
                kandydat nie posiada wymaganych predyspozycji do współpracy.
                Charakteryzuje go […] nieprzychylny stosunek do organów SB i MO.
                Ewentualne nawiązanie dialogu operacyjnego z kandydatem grozi
                dekonspiracją naszych zainteresowań oraz stosowanych metod pracy”.
                Koniec kropka. Roczne przymiarki do werbunku wzięły w łeb i SB nawet
                nie próbowała rozmawiać z kandydatką. Danuta Berlińska została
                wykreślona z ewidencji kandydatów, nie wiedząc nawet, że przez rok
                była zarejestrowana w takim charakterze.

                Zachowane dokumenty z teczki kandydata wystawiają Danucie
                Berlińskiej jak najbardziej pozytywne świadectwo (trudno o lepsze).
                Ktoś o takim nastawianiu jak Badura mógłby jednak posądzać ją Bóg
                wie o co na podstawie samego tylko zapisu ewidencyjnego. To chyba
                najlepszy dowód tego, jak absurdalne i bezpodstawne są spekulacje
                Badury, oparte nie na dokumentach, tylko na domniemaniach i
                podszytych złośliwością manipulacjach pojęciami.

                Dodam jeszcze, że z drugiej strony – wbrew temu, co bredzi Badura –
                sam fakt zarejestrowania kogoś w charakterze figuranta sprawy
                operacyjnej wcale nie gwarantuje, że dana osoba nie była uwikłana w
                żadne dwuznaczne relacje. Z niejednym figurantem SB prowadziła tzw.
                dialog operacyjny, który niekiedy trudno jest odróżnić od formalnej
                współpracy z SB. Niejeden dialogujący figurant SOS czy SOR bywał dla
                SB bardziej użyteczny od niejednego TW czy KO. Pisałem o tych
                sprawach już dwa lata temu na łamach „Indeksu”, a prowadzone później
                badania jeszcze bardziej utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
                www.indeks.uni.opole.pl/pdf/indeks-7576.pdf
                Również relacje Pleban-Badura w ramach sprawy krypt. „ZEN” można
                śmiało zaliczyć do kategorii dialogu operacyjnego (owe konspiracyjne
                spotkania w hotelu czy kawiarni itp.). To naprawdę nie jest jasna
                sytuacja i to Badura powinien najpierw uczciwie rozliczyć się z
                własną przeszłością, a dopiero potem ewentualnie brać się za
                rozliczanie innych osób.

                Tak czy inaczej nie można opierać żadnych sądów wartościujących na
                podstawie samej tylko powierzchownej analizy zapisów ewidencyjnych.
                Każdy konkretny przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie na
                podstawie akt danej osoby. Ktoś, kto bazuje tylko na ewidencji,
                postępuje w sposób skrajnie nieodpowiedzialny. Ktoś, kto przy tym
                świadomie i celowo manipuluje pojęciami w złośliwej intencji
                zaszkodzenia innej osobie, postępuje w sposób łajdacki. Jak w tym
                kontekście ocenić postępowanie Piotra B.? Mam swoje zdanie na ten
                temat, ale wstrzymam się z postawieniem przysłowiowej kropki
                nad „i”.

                Ktoś uczciwy na miejscu Badury po tych wyjaśnieniach spaliłby się ze
                wstydu. Badura będzie jednak najpewniej brnął dalej w kolejne
                konfabulacje na mój temat. Jego kosmiczna pycha nie pozwoli mu
                przyznać się do tego, że nie miał racji. Będzie więc wymyślał
                jeszcze większe brednie, by to ukryć. W swej pysze zakłada on, że
                wszyscy są głupsi od niego i nikt nie będzie w stanie udowodnić mu,
                że pisze bzdury. I znowu przeliczy się w tych swoich kalkulacjach.
                Znowu się
                • z.bereszynski Re: bzdury Badury - cd (4) 20.03.09, 21:56
                  Ktoś uczciwy na miejscu Badury po tych wyjaśnieniach spaliłby się ze
                  wstydu. Badura będzie jednak najpewniej brnął dalej w kolejne
                  konfabulacje na mój temat. Jego kosmiczna pycha nie pozwoli mu
                  przyznać się do tego, że nie miał racji. Będzie więc wymyślał
                  jeszcze większe brednie, by to ukryć. W swej pysze zakłada on, że
                  wszyscy są głupsi od niego i nikt nie będzie w stanie udowodnić mu,
                  że pisze bzdury. I znowu przeliczy się w tych swoich kalkulacjach.
                  Znowu się ośmieszy i tak w koło Macieju. Prawdziwa pułapka
                  psychologiczna, w którą sam się wpakował. Można mu tylko współczuć.

                  Ktoś napisał tu, że Badura pluje pod wiatr. Trudno o lepszą
                  charakterystykę tego, co dzieje się w tym wątku.


                  Zbigniew Bereszyński


                  p.s.

                  W powyższym tekście jest mowa o mgr Berlińskiej. Chodzi oczywiście
                  o obecną dr Danutę Berlińską.

                  • z.bereszynski errata 20.03.09, 22:08
                    W trzeciej części tekstu, trzeci akapit od góry, powinno być" status
                    osoby pokrzywdzonej.

                    Z.B.
                    • Gość: koń trojański... Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 20.03.09, 23:06
                      A przecież ktoś w tymże wątku napisał:

                      „Działając w taki sposób Piotr B. kompromituje sam siebie. Nie
                      zamierzam mu w tym ani pomagać ani przeszkadzać. Jego kompromitacja,
                      jego sprawa. Do jego insynuacji na mój temat odniosłem się już w
                      innym wątku (link powyżej) i wystarczy. Dlatego też nie przewiduję
                      dalszych swoich wystąpień w ramach tego żałosnego wątku. Wystąpienia
                      takie oznaczałyby poważne traktowanie tego wątku i jego założyciela.
                      Tymczasem ani wątek ani jego założyciel, w moim odczuciu, na to nie
                      zasługują. Poprzestaję zatem na niniejszych wyjaśnieniach. Mądrej
                      głowie dość dwie słowie. Niech Piotr B. bawi się sam ze sobą.

                      Zbigniew Bereszyński”

                      A jeszcze ktoś inny napisał:

                      „Powiem Panu, że dobraliście się jak ulał. Wart pac pałaca. Pan
                      obsesyjnie doszukujący się działania (a przynajmniej inspiracji)
                      tajnych służb. On obsesyjnie dostrzegający wszędzie spisek – jak to
                      on sam napisał: „...w oczywistej intencji opluwania i
                      dyskredytowania mojej osoby.”

                      A w innym miejscu:

                      „A to zapowiada, że ani Bereszyński, ani Pan nie rzuci ręcznika na
                      deski. Będziecie się tak zwalczać do usranej śmierci. Ku uciesze
                      gawiedzi.”

                      I słowo ciałem się stało...
                      • schuruburu Re: "Jondrusiowania" ciąg dalszy 20.03.09, 23:31
                        I kto to pisze??
                        Jondrus.
                        W tym temacie jako gość i koń dyskutuje jak by było ich dwóch.
                        Czyżby cudowne rozdwojenie?
                        I z jednego dwóch się stało...
                      • Gość: gawiedź Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 23:45
                        Gawiedź (czy też "forumowe osiołki" wg Badury) potrafi wyciągać wnioski, niech
                        więc Bereszyński dalej neutralizuje badurowe brednie.

                        A przy tym informacje Bereszyńskiego popularyzują wiedze na temat tych trudnych
                        i skomplikowanych kwestii.

                        Badura nie ustąpi - taka juz jego natura - jego musi być na wierzchu.
                        Ale to chyba w tym przypadku nie oliwa-sprawiedliwa, co na wierzch wypływa, a
                        "coś" całkiem innego...
                        • Gość: koń trojański... Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 21.03.09, 01:08
                          >Gawiedź (czy też "forumowe osiołki" wg Badury) potrafi wyciągać
                          >wnioski, niech
                          >więc Bereszyński dalej neutralizuje badurowe brednie.

                          Jeśli w pierwszym poście Bereszyński napisał, że w tym „żałosnym
                          wątku” więcej się wypowiadać nie będzie, a potem pisze 10 postów,
                          to robi z siebie błazna, a z gęby wycieraczkę.

                          >A przy tym informacje Bereszyńskiego popularyzują wiedze na temat
                          >tych trudnych i skomplikowanych kwestii.

                          On nie popularyzuje wiedzy. On jedynie chce osiągnąć pozycję
                          niepodważalnego autorytetu, jedynego dobrze zorientowanego, jak
                          wyrocznia serwującego własne wyroki. Nawet na podstawie szczątkowych
                          teczek „wie” kto jaki „naprawdę” był.
                          Nie życzę Tobie, abyś stanął (stanęła) nawet niechcąco na drodze do
                          jego „naukowej kariery”. Poznasz wtedy jego drugą stronę. Mściwego,
                          podstępnego intryganta, który przy pomocy wszelkich
                          dostępnych „chwytów” (potwarz, kłamstwo, insynuacja) będzie Ciebie
                          niszczył.

                          >Badura nie ustąpi - taka juz jego natura - jego musi być na
                          wierzchu.

                          To samo dotyczy Bereszyńskiego.

                          >Ale to chyba w tym przypadku nie oliwa-sprawiedliwa, co na wierzch
                          >wypływa, a "coś" całkiem innego...

                          O tym już pisałem. Wart pac pałaca. Obaj obsesyjnie walczą o
                          własny „autorytet”.
                          Badura się błaźni. Jego sprawa.
                          Ale Bereszyński toże..
                          Nawet, jeśli w tym wątku w sprawie postawy Badury w kontaktach
                          tamtego z SB ma rację.
                          • schuruburu Re: "Jondrusia" ciąg dalszy 21.03.09, 07:48
                            Jondrus.
                            Jak masz tak dożo czasu to idź wreszcie do jakiej szkoły i skocz ja.
                            Osiem klas to za mało żeby się wypowiadać.
                            Same przepisywanie wszystkiego nie załatwia.
                          • z.bereszynski Re: "mordobicia" ciąg dalszy 21.03.09, 11:49
                            Andrzej Szubert/gość/koń trojański napisał:

                            "On nie popularyzuje wiedzy. On jedynie chce osiągnąć pozycję
                            niepodważalnego autorytetu, jedynego dobrze zorientowanego, jak
                            wyrocznia serwującego własne wyroki. Nawet na podstawie szczątkowych
                            teczek „wie” kto jaki „naprawdę” był.
                            Nie życzę Tobie, abyś stanął (stanęła) nawet niechcąco na drodze do
                            jego „naukowej kariery”. Poznasz wtedy jego drugą stronę. Mściwego,
                            podstępnego intryganta, który przy pomocy wszelkich
                            dostępnych „chwytów” (potwarz, kłamstwo, insynuacja) będzie Ciebie
                            niszczył".

                            Ludzie sądzą innych według siebie. Niemal wszystko, co napisał autor powyższych
                            słów, można odnieść do jego własnego postępowania. Oto jeden z licznych tego
                            dowodów:
                            miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,6165888,Szantaz_esbeckimi_kwitami.html
                            Dalszych "dyskusji" z Andrzejem Szubertem/gościem/koniem trojańskim nie
                            przewiduję. Kłamcy i szantażyści nie kwalifikują się do tego, by z nimi dyskutować.

                            Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: behemot Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: 77.252.18.* 21.03.09, 12:44
                              Drogi Zbigniewie
                              Proszę bez takićh silnych emocjonalnie deklaracji

                              Dalszych "dyskusji" z Andrzejem Szubertem/gościem/koniem trojańskim
                              nie
                              > przewiduję. Kłamcy i szantażyści nie kwalifikują się do tego, by z
                              nimi dyskuto
                              > wać.

                              To błąd. Podobnie było z wątkiem Badury co skwapliwie wyciagnęli Ci
                              analitycy pism Twoich.
                              • z.bereszynski Re: "mordobicia" ciąg dalszy 21.03.09, 15:15
                                Drogi Behemocie

                                Jak zwykle, trudno nie przyznać Ci racji. Deklaracje, że nie będzie się reagować
                                na chamskie ataki z czyjejś strony, to faktycznie błąd taktyczny. Człowiek nie
                                chce schodzić poniżej pewnego poziomu dyskusji i dlatego woli sobie odpuścić
                                szarpaninę ze stosującym chamskie metody przeciwnikiem. Niestety, dalszy rozwój
                                sytuacji (także w ramach tego wątku) pokazuje, że tego typu deklaracje tylko
                                rozzuchwalają napastnika. Nabiera on swoistego poczucia bezkarności i uważa, że
                                może sobie na wszystko pozwolić. Mamy już najnowsze tego przykłady w postaci
                                kolejnych pyskówek ze strony Andrzeja Szuberta ("koń trojański"), obsesyjnie
                                atakującego mnie na tym forum (i nie tylko) już od października ub.r. Dlatego
                                zastosuję się do Twojej rady i nie będę więcej składać żadnych "pacyfistycznych"
                                deklaracji na tym forum. Od czasu do czasu trzeba napastnikom dać po łapach i
                                nie należy samemu wiązać sobie rąk. Nadstawianie drugiego policzka jest rzeczą
                                piękną i chwalebną, ale bez przesady...

                                Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: koń trojański... Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 21.03.09, 14:20
                              Dobrze temu wrednemu Andrzejowi. Ma, na co zasłużył. Po jaką cholerę
                              podnosi rękę na majestat Nieomylnego. A co to nie wolno Zbysiowi na
                              zamówienie Wyborczej dorobić komuś konspiracyjny życiorys? Wolno! Ma
                              prawo pisać prawdę inaczej. Więc po co ten pętak Andrzej się wtrącał.

                              Żeby to jeszcze nauczył się naukowych metod Zbysia w wykończaniu
                              przeciwnika. Po jaką cholerę pisze jako koń trojański i nie ukryje
                              jego IP. Ma brać przykład ze Zbysia. Jako „antars” a więc
                              nie-Zbysio, Zbysio żyły z siebie wypruwał w atakowaniu tego łobuza i
                              w obronie swego autorytetu. Nawet, jakby się wydało... Zbysiu powie,
                              że to oszczerstwo, wredny atak na jego osobę... Wszyscy uwierzą, bo
                              Zbysio to kryształowa uczciwość.

                              Aha, Zbysio tylko przez skromność nie przyznaje się, jakie to on
                              potrafi pisać liściki.
                              „Spotkamy się w sądzie gnojku”. Albo „spie...j szmaciarzu” (bez
                              wykropkowania polecenia). Albo też „chcesz wojny sku...synu,
                              będziesz ją miał”. Taki ma talent. Naprawdę.
                              Zagroził nawet że kwity esbeckie na tamtego ma i go skompromituje.
                              Jak na razie obiecanki cacanki. A tamten nawet się nie przestraszył.

                              No i jaka jest szlachetność Zbysia. Za profanację jego majestatu
                              mógłby domagać się, aby łobuza powiesić. A on tylko ze schodów
                              chciał go zrzucić i psami poszczuć. Taki on wspaniałomyślny.

                              Tylko po co znów się odzywa. Już w październiku zeszłego roku
                              powiedział, że z łobuzem nie będzie więcej dyskutował (no chyba, że
                              pod innym nickiem). Niech pokaże, że z wyżyn jego majestatu takich
                              jak ten łobuz nie dostrzega.

                              Historia się na tym nie skończy. Zbysio chce, aby wszyscy w niemym
                              zachwycie go podziwiali. Albo trzęśli się przed nim ze strachu i
                              milczeli.

                              A ten łobuz trzęsie się, ale ze śmiechu...ze Zbysia...

                              cdn
                              • z.bereszynski Re: "mordobicia" ciąg dalszy 21.03.09, 15:25
                                Do oszczerczych insynuacji ze strony Andrzeja Szuberta odniosłem się obszernie
                                już w innym miejscu i wystarczy. Nie ma potrzeby, abym powtarzał się w tym
                                wątku. Wystarczy ten link:
                                porozumienie.mojeforum.net/temat-vt168.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                                To nie jest żadna dyskusja z "koniem trojańskim" (faktycznie trafny nick jako
                                symbol przewrotności, w tym jednym przyznaję rację Badurze). To tylko
                                wyjaśnienie dla innych forumowiczów.

                                Zbigniew Bereszyński
                                • Gość: koń trojański... Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 21.03.09, 17:34
                                  Brawo Behomecie.

                                  Tyś chyby jasnowidz albo prorok jakiś.
                                  Ledwoś napisał:

                                  „Drogi Zbigniewie
                                  Proszę bez takićh silnych emocjonalnie deklaracji (...)

                                  To błąd. Podobnie było z wątkiem Badury co skwapliwie wyciagnęli Ci
                                  analitycy pism Twoich.”

                                  a Zbysiu nie bacząc na Twe proroctwo ponownie się odezwał.
                                  Ten typ tak ma. Jak tylko jego „ałtorytet” widzi zagrożonym
                                  zapomina o wszelkich deklaracjach i obietnicach.

                                  „Nie chce ale musi”.

                                  Dlatego ja składam przeciwną deklarację:

                                  cdn
                                  • Gość: KJ Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.09, 18:47
                                    Nową runde "mordobicia" zaczął tutaj koń trojański obrzucajac błotem
                                    Bereszynskiego. I jeszcze zapowiada: cdn
                                    A przedtem krytykował Badurę i Bereszyńskiego za zajadłość...
                                    • schuruburu Re: "Jondrusiowania" ciąg dalszy 21.03.09, 18:53
                                      Nic dziwnego.
                                      Jondrusia drugim domem były zakłady psychiatryczne.
                                    • Gość: koń trojański... Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: *.pools.arcor-ip.net 21.03.09, 19:16
                                      Okrągła setka wpisów.
                                      KJ? Kolejny klon nie-Zbysia?
                                      Nie obrzucam błotem. To specjalność manipulatora.
                                      Nie "krytykowałem" a stwierdziłem, że obaj są uparci.
                                      I że będą się zwalczać do usranej śmierci.

                                      Wbrew Zbysiowi nie mówię, że nigdy więcej i pod żadnym pozorem itd...

                                      Piszę uczciwie: cdn

                                      cdn
                                      • Gość: Hrabia Gwidon Re: "mordobicia" ciąg dalszy IP: 77.252.18.* 22.03.09, 08:52
                                        A gdzie się podział ten (...) , który ten wątek założył ?

                                        Gwidon hrabia Popierdółka herbu Skołowana Krowa Na Ugorze
                                      • Gość: koń trojański... Re: Dlaczego Bereszyński ( i Badura) to robią? IP: *.pools.arcor-ip.net 22.03.09, 09:30
                                        Powracam do tematu wątku, uzupełniając go sprawą p. Badury.
                                        Bereszyński chce być historykiem i jednocześnie osobą publiczną. Ma
                                        prawo do tego.
                                        Jednak musi pogodzić się z tym, że osoby publiczne są krytykowane. A
                                        z tym ma Bereszyński problemy. Cenckiewicz nie rozpisuje się na
                                        forach w obronie własnego dobrego imienia.
                                        Ukleja też tego nie robi. Nawet redaktorzy GW, czytając to forum,
                                        udają, że o wyśmiewaniu ich nieudolności nic nie wiedzą.
                                        Bereszyński chce być postrzegany poważnie, a zachowuje się
                                        niepoważnie. Jest małostkowy. Pisze na prowincjonalnym forum (bronił
                                        własnego dobrego imienia nawet na forum Kluczborka). Czy poważny
                                        historyk, osoba publiczna tak postępuje? On powinien stać ponad
                                        forumowymi pyskówkami.
                                        Powinien ograniczyć się do publikacji prasowych. Ewentualnie zrobić
                                        sobie porządnego bloga.
                                        A nie mieszać się z gawiedzią i brać udział w pyskówkach.
                                        Na dodatek dał się przyłapać na pisaniu o sobie pod innymi nickami.
                                        A potem wścieka się, jak ktoś się z niego śmieje.
                                        Bereszyński ma obsesję na punkcie własnej osoby. Każdą krytykę
                                        bierze jako osobisty atak na niego, zamach na jego osobę i jego
                                        dobre imię. Tutaj czeka go dużo pracy. Ale to nie mój problem.

                                        Z panem Badurą mam większy kłopot (z Bereszyńskim byłem na „ty”,
                                        dlatego nie pisałem o nim per „pan”. Z panem Badurą nie byłem
                                        na „ty”, dlatego piszę per „pan”).
                                        Nigdy nie czytałem jego „Beczki”. Nie znam go osobiście. Nawet nie
                                        widziałem go na własne oczy.
                                        Z jego postów widać osobę o dosyć „ekscentrycznych” poglądach. Nie
                                        jestem w stanie stwierdzić, czy są one prawdziwe, czy tylko udawane,
                                        aby zwiększyć poczytność jego gazety.
                                        Przypuszczam, że pisze pan Piotr, aby z jednej strony – zdobywać
                                        nowych czytelników, z drugiej strony – sprawdzać, jak przyjmowane są
                                        jego ekscentryczne teorie. Przy okazji ma możliwość dobierania
                                        lepszej „argumentacji” do podbudowy własnych teorii.
                                        Ma on jedną zasadniczą, przykrą cechę. Jeśli dyskusja układa się nie
                                        po jego myśli, to albo rozmywa wątek erystyczną ekwilibrystyką, albo
                                        po prostu nie odpowiada na solidne i uzasadnione kontrargumenty
                                        drugiej strony. Nowych czytelników w ten sposób nie zdobędzie.

                                        Obecny spór Badura - Bereszyński, z rzeczowego zszedł na tor
                                        osobisty.
                                        Wobec „uników” Badury na wszelkie inne agrumenty (także moje) w
                                        wątkach o Marcu 68, czy roli SB w 89 roku Bereszyński „przygwoździł”
                                        Badurę jego przeszłością. Zrobił to naturalnie z myślą o zdobyciu
                                        nad Badurą przewagi. A Badura, zamiast przyznać, że w młodości – nie
                                        będąc zresztą opozycjonistą – nie wiedział, jak postępować z SB,
                                        próbuje „udowodnić”, że wyszedł na bohatera.
                                        To spowodowało, że walka pomiędzy Badurą a Bereszyńskim przybrała
                                        postać konfliktu osobistego.
                                        Obaj są uparci. Obaj walczą o własną twarz.
                                        Dwie osoby publiczne (redaktor i historyk) robią sami z siebie
                                        forumowych pyskaczy. Bez względu, kto z nich wygra, jeden i drugi
                                        po prostu zachowują się groteskowo.
                                        Ku uciesze gawiedzi.

                                        Ja nie stoję w tym konflikcie po żadnej stronie.
                                        Jestem gotów do rozsądnej i rzeczowej dyskusji. Z każdym. Nawet z
                                        szuruburu, gdyby zaczął pisać poważnie.

                                        Zarzekanie się Bereszyńskiego, że ze mną dyskutować nie będzie jest
                                        zrozumiałe. Mistrz polemik wie, że z faktami opisanymi przeze mnie
                                        dyskutować się nie da. Dlatego stosuje taką właśnie, a nie inną
                                        retorykę i wypróbowane jego "wybiegi".

                                        Czy to pomoże jemu uratować jego "twarz"?

                                        Odwagi Zbysiu, pokaż twarz! Jeśli ją jeszcze masz!
                                        • schuruburu Re: Dlaczego Jonsdus (Jondrus) to robią? 22.03.09, 10:20
                                          Jondrus
                                          Nie lepiej ty nie powracaj do tematu.
                                          A co do tego co już napisałeś, to są wytwory twojej chorej wyobraźni.
                                          Co do dyskusji z tobą, to niema sensu bo brakuje ci percepcji.
                                          I tak nic nie zrozumiesz.
                                          Proponuje ci powrót do zakładu zamkniętego.
          • z.bereszynski Re: Czy IPN chciał dać coś do zrozumienia? 23.04.09, 22:46
            Dwa miesiące temu Badura napisał tutaj coś takiego: "Absolutnym już
            kuriozum jest fakt, że Bereszyński usiłuje nieudolnie opluwać mnie,
            który dla SB byłem przez cały czas SOS ZEN figurantem. Na
            wspomnianej wyżej stronie IPN można sprawdzić, że figurant w żadnym
            razie nie był kandydatem na TW, a wprost przeciwnie". Koniec cytatu.

            Także tym razem Badura minął się z prawdą. Właśnie okazało się, że
            przez blisko cztery lata figurował on w ewidencji SB jako kandydat
            na TW:

            forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=65&w=92649413&a=92899375&rep=1&t=1240519303350


            Zbigniew Bereszyński

            • z.bereszynski poprawny link 23.04.09, 23:11
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&a=94452152
            • Gość: Piotr Badura Nie wystarczy umieć czytać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.09, 20:23
              Trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Tymczasem Bereszyński tego nie potrafi.
              Powołuje się na moją wypowiedź: "Absolutnym już kuriozum jest fakt, że
              Bereszyński usiłuje nieudolnie opluwać mnie, który dla SB byłem przez cały czas
              SOS ZEN figurantem. Na wspomnianej wyżej stronie IPN można sprawdzić, że
              figurant w żadnym razie nie był kandydatem na TW, a wprost przeciwnie". Na
              podstawie tej wypowiedzi Bereszyński twierdzi, że minąłem się z prawdą, bo w
              styczniu 1977 wrocławska SB umieściła mnie w swej ewidencji jako kandydata na
              TW. W sprawie tego absurdu udzieliłem dwóch odpowiedzi we właściwym wątku. Są
              one dostępne pod adresami:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&a=94517607
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=88823118&a=94517617
              Tu wyjaśniam tylko, że sprawa operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie ZEN (SOS
              ZEN) skończyła się, według Bereszyńskiego, w 1974. W jaki więc sposób fakt, że w
              styczniu 1977 wrocławska SB postanowiła uznać mnie za kandydata na TW (śmiechu
              warte) miałby przeczyć temu, że aż do 1974 uważany byłem w SOS ZEN za figuranta?
              W wariancie mniej korzystnym dla Bereszyńskiego musiałbym uznać, że rozumie on
              czytany tekst, ale rozpaczliwie usiłuje wprowadzić w błąd forumowiczów.
              Pozdrawiam Wszystkich
              Piotr Badura
              • z.bereszynski No właśnie! 25.04.09, 21:03
                Nie wystarczy umiejętność samego czytania w sensie zdolności składania liter.
                Trzeba jeszcze umieć czytać ze zrozumieniem. A z tym u Badury kiepsko,
                ewentualnie gość ten znowu próbuje strugać wariata.

                Nigdzie nie pisałem, że fakt zarejestrowania Badury w styczniu 1977 r. jako
                kandydata na TW zaprzecza faktowi, że w latach 1972-1974 był on traktowany jako
                figurant sprawy krypt. "ZEN". To kolejny wymysł Badury, który albo nie rozumie
                tego, co czyta, albo znowu ucieka się do typowych dla niego sztuczek
                erystycznych, obliczonych na mieszanie w głowach forumowiczom (stawiałbym raczej
                na tę drugą ewentualność). Przeciwnie - podkreślałem, że fakt późniejszego
                zarejestrowania Badury jako kandydata na TW przemawia za wiarygodnością
                przytoczonych przeze mnie materiałów sprawy krypt. "ZEN" (napisałem to aż nadto
                wyraźnie). To dodatkowe potwierdzenie faktu, że figurant sprawy krypt. "ZEN" był
                jednocześnie postrzegany docelowo jako źródło informacji SB. Nie ma żadnej
                sprzeczności, ale wzajemne dopełniane się informacji zawartych w materiałach
                sprawy krypt. "ZEN" i w zapisach ewidencyjnych z lat 1977-1980.

                W typowy dla niego sposób Badura próbuje polemizować z opiniami, jakich nigdzie
                nie wyrażałem. Widać tak mu wygodniej. Znacznie trudniej zmierzyć się z prawdą.

                Zbigniew Bereszyński
Inne wątki na temat:
Pełna wersja