Gość: czytelnik
IP: 77.223.227.*
04.05.09, 16:37
W ub. roku energetyczny kolos Enea trafił na giełdę. Ministerstwo
Skarbu zostawiło sobie ponad 70 proc. jej udziałów. - Latem 2007 r.,
u schyłku rządów PiS, szefem Enei został Paweł Mortas. Młody menedżer
wszedł w energetykę wprost z warszawskich TBS-ów, którymi rządził z
nadania ratusza Lecha Kaczyńskiego. Głównym zadaniem Mortasa było
wprowadzenie Enei na giełdę. Dlatego gdy jesienią 2007 r. wybory
wygrywa Platforma, został na stanowisku, by dokończyć dzieło - pisze
"GW".
Spółka stała się "złotą kurą" dla spółki założonej przez byłego
wiceministra oraz sekretarza stanu rządu PiS. Do ich nieznanej na
rynku firmy popłynęło 16 mln zł za programy komputerowe i podzespoły.
Latem 2008 r. zamówił dla Enei 5 tys. licencji na program, który
pozwala kontrolować wszystkie poczynania pracowników w komputerach Za
jedną licencję Enea zapłaciła prawie 2 tys. zł. Razem blisko 10 mln
zł. Program został zainstalowany w kilku komputerach.
"Sprzedawcą była warszawska spółka eModus. W jej radzie nadzorczej
znajdujemy byłego wiceministra skarbu z rządu PiS Ireneusza
Dąbrowskiego, a prezesem jest były sekretarz stanu i wiceszef
kancelarii rządu PiS Piotr Tutak" ujawnia "Gazeta".
więcej na:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6566607,Dzialacze_PiS___wciskali___panstwowej_firmie_towar_.html