Gość: archiwista
IP: *.punkt.pl
03.07.09, 16:52
Znane z opisów w prasie negatywne uwagi, złości i wielka niemoc mieszkańców w stosunku do władz spółdzielczych stanęły mi (przyznaję szczerze) przed oczyma na zebraniach na żywo. Nie mogłem się nadziwić, że wiele prostych spraw nie można załatwić w administracji spółdzielni. Np.: załatanie dziury w asfalcie, naprawa drzwi do klatki schodowej, domofonu itd. Do wszystkich takich drobnych spraw trzeba było dzwonić, pisać, wysyłać maile, przypominać i przypominać. A to są naprawdę sprawy proste, o których nie warto wspominać.
Chodzi mi o tematy poważniejsze, bo związane z zarządzaniem w spółdzielni. Sprawa pierwsza.
Bardzo dużo konfliktów na styku z administracją/zarządem występuje z powodu braku właściwej informacji. Tak zwany obieg informacji z góry na dół i odwrotnie nie występuje systematycznie ale wybiórczo. Podawany jest w ostatniej chwili np.; informacje na tablicach w klatkach schodowych. Radni różnego szczebla nie są w ogóle zobowiązani do przekazywania informacji z posiedzeń Rad na zebraniach mieszkańców w poszczególnych nieruchomościach. Nie tłumaczą zasadność uchwał Rad. Przewodniczący Rady np.; z Chabrów nie ma pojęcia, że musi przekazać protokół z zebrania Rady do internetu. Inni podobnie postępują.
Sam prezes jest mistrzem w tworzeniu luk informacyjnych w spółdzielni. Przykład. Na stronie www.osm.opole.pl są prawie wszystkie regulaminy obowiązujace w spółdzielni. Nie ma natomiast tego najważniejszego. Brak regulaminu pracy Zarządu Spółdzielni. Spółdzielnia liczy ponad 11 000 członków i ludzie ci maja prawo wiedzieć, co wolno prezesowi a czego nie wolno. Dlaczego wolno tak postępować a innym razem nie. Przecież to nie są tajne rzeczy!!! Jeśli chodzi o stronę internetową spółdzielni to najwyższy czas zmienić ją na bardziej komunikatywną. Wszyscy członkowie rad muszą brać udział w komentarzach i tłumaczyć mieszkańcom motywy podejmowanych uchwał.
Same uchwały podane w internecie to za mało. Muszą być do nich komentarze uzasadniające te uchwały. Przewodniczący rad obowiązkowo muszą dać do publikowania protokoły z zebrań. Między innymi biorą za to pieniądze. Poprzez internet mieszkaniec dowolnego osiedla musi mieś prawo zgłoszenia uwag, próśb, różnego rodzaju uszkodzeń na nieruchomości itd.,itd. Mamy XXI wiek i nie ma innego tłumaczenia jak to się zdarza np.; nie mam komputera, nie znam się na tym, do internetu nie zaglądam. Dlaczego jest taki wymóg czasu?
Odpowiedź jest związana z naszym życiem. Na same zebrania spółdzielcze, co roku przychodzi coraz mniej ludzi. Należy szukać nowych dróg komunikacji społecznej.
Inny przykład. Mieszkańcy nie otrzymują tzw. kalkulacji stawek eksploatacji podstawowej a tylko stawki opłat eksploatacyjnych. Co prawda, jeśli zażąda się tego dokumentu to można go otrzymać ale część danych jest zamaskowana a część tajna. Np.; Inne koszt- 0,08 zł/m2, co miesiąc. Co to za tajne koszty? Inne są zamaskowane.Np.; koszty wspólne przypadające na nieruchomość. Co to jest za koszt aż 0,74 zł/m2 co miesiąc. Po rozpytywaniu, dowiedziałem się, że są to koszty administracji i zarządu. Wniosek. Jeśli ktoś ma mieszkanie 70 mkw to na administracje i zarząd płaci co miesiąc w swoim czynszu 51,8 zł. Toż to olbrzymia suma.
Pytam się. Panie prezesie, po co to utajnianie i maskowanie danych? Nie lepiej pisać prawdy.
Tyle lat pan już zarządza spółdzielnia i dalej pan to ukrywa. Przecież to są fakty. Dlaczego na dokumencie o stawkach opłat eksploatacyjnych nie ma informacji o wielkości funduszu remontowego na daną nieruchomość? Od stycznia 2008 roku powinna już być. Dlaczego pan to utajnia przed ludźmi. Przykłady można mnożyć.