O generale niszczycielu, który uratował Paryż

IP: *.punkt.pl 08.07.09, 21:25
Zupełnie nie wiadomo po co ten felieton/artykuł/opowiadanie znalazło się w
gazecie wyborczej. To nie jest miejsce na takie arty.
    • Gość: jasio Re: u hitlerowców dobre uczynki są przypadkowe IP: *.chello.pl 08.07.09, 23:24
      Kolejny bohaterski hitlerowiec ze Śląska? Chyba nie miejscowy skoro przybył.
      Ciekawe że przybysze z prawdziwego hajmatu od razu stają się autochtonami,
      Polacy zza Buga są wciąż obcymi.
      Niedługo nadejdzie pora na śląskich bohaterów z poświęceniem pilnujących żeby
      polska dzicz i Żydzi, żywi nie opuszczali obozów koncentracyjnych. Poznamy
      prawdziwe oblicze szlezjerów i ich przodków.
      • Gość: gosc Re: u hitlerowców dobre uczynki są przypadkowe IP: *.proxy.aol.com 09.07.09, 00:07
        Macht dich das etwa an???widze ze sie juz nawet podniecasz slyszac
        tulko slowa:
        Slask,Schlesien itd.Od paru lat cie obserwoje,jaki ty juz musisz byc
        chory?Polecam -Jakobsweg- ale zapewne nie wiesz co to jest?
        Zainteresowac sie oplaca,ale w twoim wieku to juz nie schaffniesz?
        A moze?Jasko glowa hoch!Sprobowac warto bo inaczej zostaniesz
        zboczencem
    • Gość: czytelnik O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.09, 00:16
      ZENUJACY TEKST !!! CZEMU MA SLUZYC???

      cyt.:" W maju 1940 roku zdobył po ciężkim bombardowaniu
      Rotterdam, niszcząc centrum miasta i pozostawiając po stronie
      holenderskiej 718 zabitych i 78 tys. rannych lub bez dachu nad
      głową... "
    • Gość: PUMA Niezły skandal... IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.09, 00:28
      To takie typowo niemieckie: być służbistą i służalczym jak zbity pies jak
      wszystko dobrze idzie, by potem wykonać kilka gestów i myśleć, że szale
      sprawiedliwości się wyrównały.

      Coś jakby komuś rodzinę całą wymordować, ale ufundować potem piękny nagrobek i
      przynosić co tydzień kwiaty.

      Rotterdam porównywało się swego czasu do bombardowania Warszawy w roku 1939:
      bezsensowne zniszczenie miasta w celu sterroryzowania dużo słabszej strony
      przeciwnej. Los, jaki podzieliła Guernika a gdyby Czesi się w 1939 roku nie
      poddali także Pragi.

      A "nasz" generał?
      Kto zna niemiecki to zrozumie:

      ""Der schwerste Auftrag, den ich durchgeführt habe, ... ist die Liquidation der
      Juden", gestand Choltitz gegenüber seinen Kameraden in Trent Park, "ich habe
      diesen Auftrag allerdings auch bis zur letzten Konsequenz durchgeführt." Selbst
      Historikern war dies bisher nicht bekannt; Herausgeber Neitzel vermutet, dass
      die Morde in Choltitz' Zeit als Regimentskommandeur auf der Krim 1941/42 fallen"

      (www.spiegel.de/panorama/0,1518,392732,00.html)

      I tyle co mam do napisania.
      • Gość: Monika Re: Niezły skandal... IP: 77.223.226.* 09.07.09, 05:17
        Zgadzam się, to skandal prezentować zbrodniarza wojennego jako "niezwykłą postać NASZEGO pogranicza".
        Autor artykułu mógł lepiej się przygotować. Gwoli ścisłości:
        22 sierpnia alianci zbliżyli się do Paryża. Kilka dni wcześniej wielu oficerów i żołnierzy niemieckich opuściło w pospiechu miasto, pozostało 16-17 tys. żołnierzy. 19 sierpnia wbrew wezwaniom de Gaulle'a o ciepliwość, komuniści wywołali powstanie. Zginęło 1500 Paryżan. 25.08 przed południem 2 Francuska Dywizja, a kilka godzin póżniej 1st Battalion of the 8th Regiment wkroczyły do Paryża. O godz. 10.30. konsul Szwecji Raoul Nordling wręczył Gen. Choltitzowi ultimatum: dalszy opór nie ma sensu, bo wkrótce wejdą do Paryża oddziały amerykańskie. Jeśli stawi opór bez militarnego uzasadnienia, to walka będzie trwała tak długo, aż do totalnej eksterminacji. Jeśli się podda, to zostanie potraktowany zgodnie z prawem wojennym. W tej beznadziejnej sytuacji podpisał kapitulację. Do niewoli trafiło 12800 żołnierzy Wehrmachtu; w walkach o Paryż zginęło ok. 3200. Oczywiście, mógł kilka dni wcześniej w większym stopniu sterroryzować miasto, używając specjalnych oddziałow do podpaleń.
        Pisanie, że niewykonanie rozkazu Hitlera było niezwykłym aktem odwagi i przejawem samodzielności myślenia jest bzdurą. Lepiej było trafić do niewoli niż zginąć.
        Francuska ocena generała znacznie odbiega od niemieckiej legendy rycerza, który uratował Paryż; zresztą sam Choltitz ją stworzył. Dla Francuzów to fałszowanie histori, ponieważ von Choltitz jest uważany za nazistowskiego oficera wiernego Hitlerowi, który był zaangażowany w wiele zbrodniczych działań:
        - W 1940 i 1941 wydał rozkazy spalenia Rotterdamu i zniszczenia Sewastopolu, za co otrzymał Żelazny Krzyż Rycerski.
        - w podsłuchanej rozmowie w obozie jenieckim przyznał, że systematycznie spełniał rozkazy likwidacji Żydów w latach 1941-1942 na Krymie.
        - w czasie walki o Paryź 23.08. wydał rozkaz spalenia Grand Palais, zajętego przez bojowników ruchu oporu (FFI) oraz skierował czołgi, żeby atakowały barykady
        - 19.08 rozkazał wysadzić w powietrze młyny w Pantin, zeby zagłodzić mieszkańców
        - 16.08 wydał rozkaz egzekucji 35 czlonków ruchu oporu w parku Bois de Boulogne.
        Konsul Szwecji w filmie "Wird Paris vernichtet?" twierdzi, że to on namówił gen. von Choltitza, żeby oszczędził Paryż. Poza tym został mediatorem na prośbę przywódców Resistance. Po wojnie został za to odznaczony najwyższym orderem: Croix de guerre avec palme. Czy byłby tak uhonorowany, jeśli zostałby mediatorem na prośbę Niemców?
        Nie wiadomo też, skąd autor miał informacje o prośbie von Choltitza, żeby konsul udał się na spotkanie wojsk alianckich i skłonił dowództwo, aby przyspieszyło zajęcie miasta.
        To gen. Leclerc dokonał aktu niesubordynacji i pośpieszył na pomoc powstaniu, ponieważ Eisenhower nie zamierzał angażować wojsk w walkach o Paryż, bo nadrzędnym celem było zdobycie Berlina przed Rosjanami. Jednak w tej sytuacji zmienił zdanie i skierował do Paryża 4th US Infantry Division.
        Czemu ma służyć gloryfikacja zbrodniarza, którego biografię zweryfikował cytowany wyżej der Spiegel oraz historycy niemieccy na podstawie zapisów rozmów telefonicznych Choltitza z dowództwem, których zapisy odnaleźli w archiwum we Fryburgu?
    • Gość: Janusz Sawczuk Re: O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 06:35
      No właśnie: zniszczenie Rotterdamu, zagłada Sewastopola , likwidacja
      Zydów,
      no i z drugiej strony - nie zapomnijmy - byl ranny w rączkę, bardzo
      cierpial...
      a tuz przed kapitulacją I NIEWATPLIWYM STRYCZKIEM zrecznym manewrem
      uratował wlasną d... i dzis pisze o nim GW jako o ... no kim
      właściwie...

      Ten artykul wpisuje sie w - obym nie wykrakał - zarysowujacą sie
      tendencje GW do ujawniania "ludzi" w zbrodniarzach z tamtych lat,
      dziwny zastanawiajacy exkurs redakcji !? Aberracja umysłowa, cynizm
      czy totalna amoralność czy po prostu brak wykształcenia
      dziennikarzy ???
      • Gość: Janek Wiśniewki Re: O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: 217.173.195.* 09.07.09, 08:02
        Szanowny Panie Profesorze!
        Jeżeli chodzi o poziom niedouczenia dziennikarzy to sam musi Pan go
        znać. Przeciez to Pan kształci ich na tzw. Politologii. Wracając do
        meritum powiem, iż pewnie wolał by Pan żeby pisali o "wielkich
        ojcach narodu z NRD" których Pan wiecznie gloryfikuje. Czy to nie
        jest również exkursem?? Pan jako wykładowca akademicki powinien
        zachować obiektywizm, ale jak czytam Pana publikacje i ksiązki to
        trudno oprzeć się uczuciu iż jest Pan stronniczy. Stronniczy w
        stronę czerwonej hordy którą nazywa Pan Socjaldemokracją. ( W NRD
        nigdy jej nie było). Więc apeluję o umiar i obiektywizm.

        P.S
        Ani komunizm ani socjalizm ani nazim nie jest systemem moralnym.
        • Gość: Janusz Sawczuk Re: O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.09, 07:16
          DrogiPrzyjacielu,
          "Janek Wisniewski padł", tak mozna by rozpocząć odpowiedź na Twoja
          wypowiedź polemiczna, dobrze ze napisana pod swoim, jak mniemam,
          nazwiskiem; tu szczerze gratuluje śmialosci i czystosci intencji.
          Padł w paru miejscach: gdy pisze, ze czyta, gdy widocznie za mało
          czyta, gdy imputuje jak polemizuje.
          Nasza politologia, wcale nie "tak zwana" tylko całą gębą, kształci
          nieźle, ale poziom wyksztalcenia to kwestia przylozenia sie do
          ciezkiej pracy. Ciezkiej pracy trzeba, by dzis majac 20-25 lat moc
          samodzielnie wywazyc moralne racje i slusznosc postaw czasu wojny
          1939-45. Kto nie czyta ten wpada m.in. w pulapke relatywizmu
          moralnego i nagłych samodzielnych "odkryć" czy "olśnień". Gdy sie
          malo czyta i malo wie olsniewa juz to ze oto objawil sie "bohater" z
          Laki Prudnickiej, olsniewa ze "uratował Paryż". Och jakiez to
          piekne ! Mamy naszego rodzimego bohatera. Nic to ze zbrodzień, nic
          to ze łotr, ale za to nasz, rozdzimy ! Pewien wyksztalcony prawnik z
          Olesna tez chcial uczynic bohaterem rodzimego ziomka ktory zaslynal
          jako tworca gazow bojowych...Więc napiszmy o tym. Co wiecej postawmy
          znak zapytania nad jego racjami.

          Co ja bym wolał to nie jest takie istotne. Istotne jest to co
          napisano i co to znaczy. Opisano zbrodniarza i zapytano czy winny,
          więcej, zmazano mu winy, "bo uratował Paryz". Co prawda ktos kiedys
          powiedzial, ze Paryż wart jest mszy, ale bez przesadyzmu..
          Jeśli Przyjacielu czytasz mnie (miło mi)
          i oceniasz, to staraj sie byc dokladny w tej ocenie. Istotnie
          zachowanie obiektywizmu w pisaniu to wielka cnota i... staram sie.
          Czy ja jestem stronniczy w pisaniu? Osądzają czytelnicy, recenzenci,
          poddaje sie tej ocenie. Ale na mily Bóg, gdzie zanalazles moją
          stronniczosc wobec socjaldemokracji? Jesli masz na mysli moja prace
          habilitacyjna ("Ksztaltowanie sie idelogii SPD w latach 1949-1969")
          to pisana w czasach glebokiej komuny i stanu wojennego jest chyba do
          dziś swiadectwem nie ulegania emocjom i nieustannego wywazania. Czy
          to byla "czerwona horda"? Znam czerwieńsze, brunatniejsze hordy. Bez
          przesady ! Nazywanie "hordą" tych, ktorzy dalecy od bolszewizmu,
          leninizmu, stalinizmu mieli wlasny pomysl na budowe "świetlanej
          przyszlości" dla czlowieka na przelomie XIX i XX w., a potem w
          warunkach mlodego kapitalizmu RFN (reformy droga prawa, nie
          rewolucji ) to zatracenie miary w ocenie. Chyba Ci sie wszystko
          zlało w jedną mase, ale tu widac wlasnie brak oczytania.
          Piszesz Janku, ze socjaldemokracji w NRD nie bylo. No, nie bylo.
          Tylko, ze ja po pierwsze primo o "SPD w NRD" nigdy nie pisalem. Czy
          ja bym wolal by pisano o "ojcach narodu NRD"? Nie przesadzaj, jakich
          ojcach i jakiego narodu? Tu wyraźnie imputujesz.
          Ale apel o umiar i obiektywizm popieram, jak pisalem, staram sie
          stale..
          Z ogrodowymi, zielonymi, wakacyjnymi pozdrowieniami

          JS

          PS: dopiero dziś odpowiedam, bo końcówkę tygodnia spedzilem w
          Warszawie, pieknej, świetnej do jazdy, uprzejmej na drodze, w
          przeciwieństwie do Czestochowy, gdzie ktos pokazal mi "wała" gdy
          chcialem wlaczyc sie do ruchu..
          • Gość: Janek Wiśniewski Re: O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: 217.173.195.* 14.07.09, 14:52
            Witam Pana Profesora!!
            Zawsze doceniałem Pana za szczerość wypowiedzi. Nie zawsze była to
            wypowiedź obiektywna pod względem ideologicznym(jak na członka
            partii lewicowej przystało).
            Nie mniej jednak ciesze się, że Pan podobnie jak i ja podpisujemy
            się prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Skoro "Janek Wiśniewski padł"
            to pamieta Pan pewnie, iż padł od kul Bolszewickich. " Pomijam fakt
            iż prawdziwe imię i nazwisko Janka Wiśniewskiego to Zbigniew
            Godlewski. Proszę mi jedna uwierzyć iż czytam wiele z doskonałym
            zrozumieniem. Problem naszej komuinikacji polega na tym iz sięgamy
            po pozycje z różnych źródeł. zapewne jako nauczyciel akademicki jest
            Pan świadomy faktu, iż nie można ograniczać się do jednego źródła.
            Gdyby Pan prześledził dokładnie artykuł to zauważył by Pan że
            nigdzie nie zostało użyte słowo bohater!!!!!
            Nawiązując do obiektywizmu, jednogłośnie stwierdzam iż nikt nigdy
            nie postawił go przed trybunałem i nikt nie pociągnął do
            odpowiedzialności. A taką możliwość mieli Rosjanie, poniewąż czyny o
            których Pan Pisze których miał dopuścić się General miały mieć
            miejsce na terenie frontu wschodniego. Umowa zawarta pomiędzy Rosją
            Radziecką a alinatami zachodnimi regulowała w/w wątek.
            Co do obiektywizmu, musi Pan przyznać iż nie ma ludzi do końca
            dobrych tak samo jak nie ma ludzi do końca złych. Artykuł ten
            pokazuje iż pomimo iz człowiek ten potrafił zachować zdrowy rozsądek
            dzięki czemu Paryż nie obrócił się w pył. A mogło byc inaczej.
    • Gość: MIK Re: O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.09, 07:56
      Tendencyjne wybielanie Niemców- zbrodniarzy wojennych. 99% Niemców popierało
      Hitlera i doskonale rozumiało jego zamiary, które przedstawił bardzo jasno. Daj
      Niemcom befehl to spalą pół świata nie pytając dlaczego...
    • Gość: historyk amator O generale niszczycielu, który uratował Paryż IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.09, 08:56
      zwykly koniunkturalista, ktory mordowal dla Hitlera a jak Hitler
      poszedl na dno to ukorzyl sie przed aliantami.
      nie to chcialem jednak poruszyc - zastanawia mnie natomiast, co za
      mat(o)lki... pracuja w tej redakcji, ze puszczaja taki tekst? Wstyd
      • fizolinho Abstrahując od prawdy hist. mam wrażenie,że wielu 09.07.09, 09:11
        forumowiczów cechuje tzw. polski relatywizm moralny.A może coś tak
        napisać o waszych "bohaterach"? Hę
        • Gość: PUMA Re: Abstrahując od prawdy hist. mam wrażenie,że w IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.09, 11:18
          Nie mam nic przeciwko temu, byśmy na łamach prasy w kraju piętnowali naszych
          zbrodniarzy i obalali wybielone biografie niż powtarzali nieprawdę
          historyczną, która wybiela niezasłużenie inne narody. Niech każdy pierze brudy u
          siebie w domu.
          • Gość: Hans Re: Abstrahując od prawdy hist. mam wrażenie,że w IP: *.pool.einsundeins.de 09.07.09, 13:09
            To sa stare kamele Nawet SS nie wykonywalo wszystkich rozkazow Adolfa
            A co do zaglady miast to z strony niemieckiej te ataki mialy jeszcze
            jakis sens militarny- masowe palenie miast niemieckich przez
            angloamerykanow to byl tylko i wylacznie terror.Nawet Stalin nie
            pozwalal ladowac tym bombowcom na jego lotniskach. Zreszta Amis
            pozostali wierni swojej humanistycznej taktyce palac miasta w
            Wietnamie - to Luftwaffe moze tylko w grobie gebe otworzyc.
            W Iraku tez sie nie patyczkuja- juz duzo wesel poszlo tam do luftu-
            po prostu strzelali niepotrzebnie w powietrze.
        • Gość: Jacko Re: Abstrahując od prawdy hist. mam wrażenie,że w IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.09, 13:00
          A czy naszym bohaterom ktoś wiesza w Niemczech tablice ? Nie ? Więc się od... i
          wyjedż jak nie odpowiada.
          • Gość: Hans Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.pool.einsundeins.de 09.07.09, 13:42
            Np. pan Sawczuk uwaza, ze Rosjanie uratowali Krakow a Niemcy spalili
            Gdansk.Ja slyszalem ze Wehrmacht zrezygnowal z min w Krakowie
            (z roznych przyczyn) a Rosjanie straszliwie spladrowali wlasnie
            Gdansk-pierwsze bogate niemieckie miasto, ktore im sie dostalo.
            Poza tym-czy np. w Muzeum Powstania Warsz. jest wzmianka, ze
            powstancy mieli honorowe propozycje kapitulacji (niejedna) ktore
            Londyn odrzucil?Ze byl rozkaz rozstrzelania mieszkancow jako
            nielegalnych kombatantow, ktory SS nie wykonal?
            • Gość: PUMA Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.09, 14:09
              Hans , co ty gadasz, opamiętaj się

              Zaraz powiesz, że zagłada Żydów to w sumie wina ich samych, bo w trakcie
              likwidacji warszawskiego Getta brało w niej udział 200 Łotyszy, 200 Ukraińców,
              ponad 2500 członków żydowskiej policji pomocniczej i tylko 50 esesmanów, co?

              Słyszałeś kiedyś o Bach-zalewskim albo o Dirlewangerze? Chyba nie, skoro takie
              rzeczy wypisujesz.

              A o Coventry? A wiesz jaki skutek niosły V1 i V2 lecące w kierunku Londynu?
              Hitler po prostu nie miał możliwości technicznych, by urządzać skuteczniejsze
              bombardowania, ale o jego szaleństwioe niech swiadczy fakt, że do końca (marzec
              1945) kazał braciom Horten projektować odrzutowiec mogący....bombardować
              amerykańskie miasta.
              • Gość: Hans Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.pool.einsundeins.de 09.07.09, 22:14
                Za wymordowanie europejskich Zydow ponosi odpowiedzialnosc rezim
                nazistowski w Niemczech.Nie da sie ukryc ze bylo tam duzo pomocnikow
                w calej Europie.Ale postawienie pomnika w Jedwabnym ku czci pomordowanych Polakow przez hitlerowskich zandarmow to byla taka
                typowa polska prawda historyczna.
                Polska szkola historyczna jest chyba najgorsza w cywilizowanej Europie.
                Nawet kacapy sa bardziej objektywni choc Bog wie ze maja oni ciezko
                wszystko opisywac.
                Mimo ze Anglicy sa zdecydowanie najlepsi, to wszystko im wierzyc tez
                nie mozna.Np. przedstawiaja ewakuacje swojego korpusu w Dunkierchen jako bohaterska akcje- prawda jest ze im na to pozwolono, bo Adolf
                liczyl na jakies porozumienie.Nawet cala inwazja wysp nigdy nie byla
                brana powaznie- to raczej tylko angielska historia.

                • Gość: MIK Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 10.07.09, 22:19
                  Do dziś dumny z Adolfa- bez komentarza.
            • Gość: Nino Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 09.07.09, 21:58
              Niemcy plądrowali wszystko po drodze na wschód. Więc się zastanów
              zanim coś chlapniesz.
              • Gość: Hans Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: 217.173.195.* 10.07.09, 09:22
                Dużo do plądrowania to tu nie było. Wobec czego co mieli splądrować
                w drewnianych lubelskich chatkach?? Wszy, biedę?? Pewnie zaraz
                bedzie odzew iż złupili Warszawę. A ja siępytam co można było tam
                złupić?? Teraz kolej na Kraków. Więc powiedz mi prosze skoro złupili
                tam tak dużo to co złupili rosjanie?? Skoro wiadomo iż skradli oni
                więcej niż wiemy.
                • Gość: PUMA Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.pools.arcor-ip.net 10.07.09, 16:24
                  Oj Hans, zatwardziały z Ciebie facet, brniesz w grzechu.

                  Jeżeli chodzi o Lubelszczyznę, to było co plądrować i rabować.
                  Najpierw zabrano się za czyszczenie "wszy i biedy", jak to poetycko ująłeś.
                  Ogniem, szczególnie się dostało żydowskim, drewnianym sztetlom.

                  Niektóre , jak np Tarnogród, spłonęły jeszcze podczas bombardowań w trakcie
                  kampanii wrześniowej. Potem zabrano się już bardziej systematycznie za resztę,
                  że wspomnę Szczebrzeszyn, Narol, Krasnobród czy Józefów. Ich mieszkańcy mieli
                  okazję obejrzeć sobie Bełżec...ale tylko w przelocie. Ich prochy posłużyły jako
                  nawóz mineralny do założonego w tym miejscu gospodarstwa rolnego SS.

                  Po Zydach zabrano się za innych zawszonych biedaków - Polaków. Uznano, że dobre
                  lessowe gleby lepiej zagospodarują przesiedleńcy niemieccy z Besarabii czy
                  Bukowiny, wcześniej trzeba było jednak te tereny "zwolnić". Robiono to z istnie
                  niemieckim wdziękiem i wyczuciem, systematycznie, wioska za wioską. Kto nie
                  uciekł do lasu szedł do piachu, dzieci niebieskookie zostały poddane
                  recyklingowi - były przeznaczone do wynarodowienia. Wsie były palone. W takiej
                  osadzie przyszedł na świat obecny Prezydent Niemiec, Horst Koehler.

                  Co by nie powiedzieć o Rosjanach: weszli do Polski w 44 porządzili sobie do 90,
                  potem wyszli a my nadal jesteśmy Polakami. Gdyby Niemcy porządzili sobie tyle
                  lat u nas, to to, co by zostało z Polaków, żyłoby teraz gdzieś na zachodniej
                  Syberii, bo takie były plany nazistów.
            • Gość: Janusz Sawczuk Re: Czy istnieje prawda historyczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.09, 07:38
              Witaj Hans, mam nadzieje, ześ nie Kloss !?
              Zaszyles sie w Dojczlandzie i ... walisz farmazony, ze niby ja.. o
              Krakowie, o Gdańsku... to jakieś nieścislości..
              Piszesz: Ze byl rozkaz rozstrzelania mieszkancow jako
              > nielegalnych kombatantow, ktory SS nie wykonal?

              No tak, starali sie bidni chlopcy sila wtloczeni w mundury SS, ale
              im nie wyszlo...
              Boze jacy oni byli biedni...
              Mówili, prosili, starali sie,
              ale wyszlo jak zwykle !
              • fizolinho Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat od zak 13.07.09, 06:10
                ończenia wojny toczą się targi przekupne o skali winy jedego czy
                drugiego systemu zbrodniczego.I w te targi dodatkowo wtłacza się
                kwestie narodowościowe.Nie będę tutaj więcej się rozwodził,kto
                myśli,to wie co mam na myśli.Poleciłbym budowanie
                swojego "mniemania" w tych drażliwych kwestiach w oparciu o
                pryncypium dociekania prawdy, a nie w "dociekaniu faktów" o a priori
                założony światopogląd... Toż to winna być podstawowa cecha już nie
                tylko naukowca,lecz każdego światłego człowieka.
                • Gość: MIK Re: Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat o IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.09, 08:28
                  Prawda jest jedna. To był niemiecki zbrodniarz.
                  • Gość: Autor Re: Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat o IP: 85.14.102.* 15.07.09, 08:56
                    Ale zrobił przynajmniej jedną rzecz dobrą. I o tym jest ten tekst.
                    • Gość: Andrzej Re: Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat o IP: *.ip.netia.com.pl 15.07.09, 11:22
                      Nie powinien oburzać sam fakt napisania o tych zdarzeniach. Historia
                      jest ciekawa i warta przypomnienia. Dla moralistów to przyczynek do
                      roztrząsania problemu - czy "zły" może być "dobry" i jakimi kierował
                      się intencjami. Dla historyka to po prostu temat. W Łące Prudnickiej
                      nikt Choltitowi pomnika nie postawi, dobrze byłoby jednak żeby
                      ludzie z tej miejscowości wiedzieli kim był Choltitz i co zrobił
                      podczas wojny, łącznie z bombardowaniami, paryskim epizodem i sprawą
                      krymską.
                      • Gość: Maro Re: Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat o IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.09, 14:54
                        "W Łące Prudnickiej nikt Choltitowi pomnika nie postawi"
                        No, nie byłbym taki pewny- pomniki "soldaten" z II WŚ na opolszczyźnie powstają
                        z tego co wiem.
                        • Gość: Andrzej Re: Smuci mnie fakt,iż pomimo upłynięcia 64 lat o IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.09, 21:32
                          Ale w wioskach, w których przewagę ma ludność określająca siebie
                          jako mniejszość niemiecka. W Łące Prudnickiej są wyłącznie przybysze
                          z Kresów. Oczywiście tyle lat po wojnie wszystko już się nieco
                          pomieszało, są więc pewnie i centralniacy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja