Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "sieciówki"-sens istnienia

    20.02.10, 20:25
    Piszę zdegustowana. Nie rozumiem fenomenu "siecióswek". Po
    odstawieniu Młodego na poranek w multikinie przeszłam się wczoraj po
    Galaxy w Szczecinie i dochodzę do wniosku, ze szkoda czasu i kasy na
    te "wizyty". Uwierzycie? Trafiłam na otwarcie Zary i choć
    przechadzałam się kilkakrotnie po jej sklepach (swiadomie piszę nie
    o salonach tak modnych ostatnio) w innych miastach, to
    to "wydarzenie" skłoniło mnie do tego postu.
    Szkoda, że brakuje w naszym kraju jakiegos ministerstwa od spraw
    estetyki i pozoleń na fanchisingu łącznie. Po co kolejny sklepik
    tego typu, skoro obok mamy H&M, Top Secret albo Carry? Ta sama
    jakość - marna zresztą , a ceny w stosunku do jakości z kosmosu.
    Przykład? Marynarki beżowe w cenach 160-200 zł (ze zszytymi klapami,
    żeby nie straciły fasonu podczas transportu) badź spódniczki albo
    spodnie z bawełny pomieszanej z czymś innym albo też sweterki
    rozpinane, wkładane przez głowę i golfy w kolorach szaro-burych z
    marnej jakości mieszanki bawełnianej. Po co to? Brakuje sklepów z
    dobrymi jakosciowo ubraniami (nie mówię o kaszmirach i jedwabiach,
    ale dobrych mieszankach bawelnianych) po normalnych cenach. Chodzi
    mi o to, żeby można było np. kupić bluzkę koszulową za cenę ok. 100-
    150 zł, bawełnianą basic do 40 zł, spódnicę za 80-100 zł bez obawy,
    że po pierwszym praniu będą do wyrzucenia. Dziwię sie tym tłumom na
    wczorajszym otwarciu, bo takie sklepy nie maja naprawde nic do
    zaoferowania. Młodym dziewczynom nie, bo dla nich jest tam stanowczo
    zbyt drogo (jak na ciuch na jeden sezon), a dla trochę starszych -
    bo marna jakość. Mam wrażenie, że tak samo można sie ubrać w Tesco
    albo w Real, tyle że za niższą cene. Nawet jeśli to dosłownie
    nieprawda, to tak to widzę. Ciekawa jestem Waszych opinii. I sorry,
    jesli kogoś uraziłam. Ide na Małysza! Pa!
    Pozdrowienia!
    Obserwuj wątek
          • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 20.02.10, 22:17
            Już byli tacy, co wymyślili, jak cudownie będzie się żyło w kraju, w którym będą
            ministerstwa decydowały, w co się ludzie mają ubierać i ile papieru toaletowego
            zużywać w ciągu pięciolatki... Dziękuję, nie skorzystam. Nie podobają mi się
            pomysły sterowania gospodarką w taki sposób. Już byli cwaniacy, którzy chcieli
            ograniczyć liczbę APTEK w miastach, bo po co tyle aptek? Na każdym rogu apteka?
            To wtedy aptekarz mało zarobi! Niech lud stoi do jednej apteki w megakolejce,
            jak należy! A apteka będzie należała oczywiście do tego przedsiębiorcy, który
            najlepiej posmaruje.
            • odrobina_luxusu Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 23:45
              Tez mnie rozbawilo odwolanie do jakiegos ministerstwa, ktore mogloby
              regulowac zaopatrzenie w sklepach.

              Jaki klient - takie zaopatrzenie. Jesli podstawowym kryterium 90%
              polskich klientow w supermarketach jest cena, to nie spodziewajmy
              sie tam wyboru turbotow czy innych espadonow - beda za to sledzie i
              parowki po 9 zl/kg.

              Podobnie jest z ubraniami. Jesli Orsay czy inny H&M kieruje swoja
              oferte do niezamoznej klienteli, to stawia na cene. Chcesz lepszej
              jakosci - zawsze mozna sie wybrac do sklepow z lepsza odzieza. Po
              prostu autorka wybrala sie pod zly adres.
      • niebieskaa1 Re: "sieciówki"-sens istnienia 20.02.10, 22:46
        brrawwooooo adam:))))



        sieciowki maja kiepskie ciuchy.
        fenomen ich polega na tym, ze nie ma gdzie indziej.
        zara, h&m, orsay, carrie jeden shit.
        tylko gdzie maja sie te biedna polki ubierac.
        coraz rzadziej chodze na zakupy, nie chce mi sie ogladac tego chlamu.
        w dodatku nie lubie marek polskich.
        milo bylo by kupic rzeczy w cenach przez Ciebie proponowanych, ale
        to sie nie zdarzy.
        branza odziezowa przezywa kryzys.
        utrzymanie wielkich sklepow jest bardzo kosztowne, wiec wciskaja
        klientom najwieksze g.. z kilkuset procentowa marza.
        jedynie ogolnopolski strajk klientek moglby cos zdzialac.
        moge sie przylaczyc jakby co.
        • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 20.02.10, 23:01
          > tylko gdzie maja sie te biedna polki ubierac.
          > coraz rzadziej chodze na zakupy, nie chce mi sie ogladac tego chlamu.
          > w dodatku nie lubie marek polskich.

          No tak, okazuje się, że najlepiej zakazać w ogóle wszystkiego: marek zachodnich,
          sieciówek, marek polskich, żeby nie było drogo, żeby w ogóle nie było nic :)

          Nie lubisz marek polskich ani sieciówek? Są bazarki. Tam pełno niepolskich i
          niesieciowych ubrań. Nie lubisz bazarków? To przeproś się z sieciówkowym
          Cherokee (dostępne w hipermarketach Tesco
          • niebieskaa1 Re: "sieciówki"-sens istnienia 20.02.10, 23:29
            a wiesz, ze moja mama przytargala dzis do domu taka bawelniana
            bluzke z tesco FF za cale 30 zlotych i jutro jade po taka. bardzo
            fajna:))))
            na bazarek nie pojde, bo liczyc umiem- to samo kupie w wolce
            kosowskiej duzo taniej:)
            a powaznie, to nie kupuje duzo ciuchow, wole cos mniej a lepiej.
            gdyby oferta sklepowa byla ciekawsza to bym chetnie kupila.
            i nie o to chodzi, ze mnie nie stac.
            dziwia mnie tlumy w zarze, kupuje te szmaty w cenach niewspolmiernie
            wysokich do jakosci, jesli mozna uzyc tego slowa.
            kiedys lubilam rivier island, od lat pracuja w tym sklepie te same
            dziewczyny i czasem sobie pogadamy, sama cichutko mowia, ze firma na
            psy zeszla, bylo co byle drogo.
            jesli podobaja Ci sie ubrania z sieciowek, to zazdroszcze, wielko to
            przyjemnosc dla kobiety pojsc na zakupy i wrocic z lupami.
            ja najczesciej wracam z niczym.
            kto do strajku?

            kiedys dosc
            • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 00:02
              > jesli podobaja Ci sie ubrania z sieciowek, to zazdroszcze,

              Jeśli chodzi o Zarę, to wręcz przeciwnie :) Też nie lubię tego sklepu, podobnie
              jak większości sieciówek z zadęciem. Kupuję bardzo chętnie właśnie w Cherokee
              albo F&F (z Cherokee mam t-shirty z czystej bawełny po 11 zł
              • karmelek4 Galaxy..hmm 21.02.10, 09:54
                Pamiętam moje ostatnie wakacje w Szczecinie i wizytę w galaxy..koszmar.
                Od razu doceniłam "swoją" scc w Katowicach, której też wiele brakuje, ale jednak
                zawsze ( no może prawie zawsze) znajdę coż dla siebie i poza Zara, Orseyem, H&M
                itp. można znaleśc wiele innych fajnych sklepow. Szkoda tylko, ze są marki takie
                jak Wolford, czy Diesel, dla których w SCC nie ma miejsca...trzeba się wbijać w
                centrum Katowic żeby je odwiedzić.
                Tak więc zapraszam na Śląsk...:)
              • jop Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 11:08
                F&F to rewelacja. Mam stamtąd prześliczny rozpinany czarny sweterek z ozdobnymi
                guzikami, imprezową, lejącą, szafirową bluzkę, proste eleganckie spodnie.
                Wszystko kupowane po cenach rzędu 30-40 zł, a czerwona kopertówka, z która
                obskakuję połowę imprez, za 11,40. Wszystko (poza kopertówką) ma za sobą kilka -
                kilkanaście prań i trzyma się bardzo ładnie.
                • nuova Re: "sieciówki"-sens istnienia 25.02.10, 09:47
                  nuova napisała:

                  > albo w C&A,gdzie też jest raczej tanio
                  >
                  > np: lejaca bluzka za 45,- [wyprz] to jest tanio?

                  ...No ale ja mam doswiadczenie w kupowaniu bluzeczek głównie w sh, gdzie jeszcze
                  nie zdarzyło mi się dać wiecej za takową niż 30,-. :)
                • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 25.02.10, 14:41
                  > np: lejaca bluzka za 45,- [wyprz] to jest tanio?

                  Nie mam pojęcia, nie noszę lejących bluzek :)))

                  Spodnie za 60-70 zł, gruba kurtka wiosenna za 80 zł, bluza od dresu za 40 zł,
                  sweter za 50 zł, koszula za 35 zł (wyprz.)
            • iluminacja256 Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 11:32
              Ciuchy z dwoch marek Tesco ( F&F i Chereokee)_ są swietne i zawsze
              to powtarzam - swietnie wykończone, uszyte, skrojone na ludzi ,
              którzy maja wciecia , a nie na prostokąty, albo tyczki. Tyle tylko,
              z e ja miałam okazje obejrzeć ile ciuchów jest w UK, do Polski
              sprowadzana jest część.
                • jop Re: "sieciówki"-sens istnienia 23.02.10, 09:38
                  > zwłaszcza FF,że tak powiem"nie widac po nich,że są z supermaketu"

                  Dokładnie - w przeciwieństwie do oferty ubraniowej pozostałych supermarketów,
                  która nie nadaje się nawet do tknięcia długim kijem.
      • n_nicky Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 00:43
        Ze wszystkich sieciówek pod względem ceny najbardziej rozkłada mnie na łopatki
        Mango. Lubię Mango, ale po ostatniej wizycie w jednym z ich sklepów
        stwierdziłam, że ktoś, kto ustala tam ceny ma coś z głową - bardzo spodobała mi
        się ta sukienka: img442.imageshack.us/img442/9487/mangodress.jpg -
        kosztuje...170 zł. Prosta sukienka z niewielkiej ilości bawełny, którą krawcowa
        uszyje mi za 40 zł. Największym problemem sieciówek w Polsce są kosmiczne ceny.
        Jeszcze większym problemem są Polacy, którzy te ceny akceptują i dzięki którym
        koncerny odzieżowe robią u nas taki interes.
      • jeriomina Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 10:07
        Ostatnio praktycznie unikam sieciówek i staram się wyszukiwać polskich
        producentów no-name zarówno w realu jak i w necie (np. kobitka robiąca na
        drutach i szydełkiem prawdziwe cudeńka, gruby ciepły płaszcz swetrowy do kolan
        za 120 zł to tylko przykład), kupuję też w Cherokee (np. ostatnio ciepły polar
        za 26 zł).
        Jestem jednak przeciwna gospodarce centralnie planowanej, bo to zawsze, mimo
        najlepszych chęci, prowadzi do niewoli:)
      • iluminacja256 Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 11:28
        Zazwyczaj sieciówki maja swoją grupę docelową.

        Dla mnie istnieje w zasadzie tylko Promod, Reserved, sporadycznie
        Orsay, Camaieu, H&M i już.

        Głeboko zastanowiłabym się jednak czy nie masz racji w ramach
        sklepów, które sprzedają identyczny chłam dla nstolatków tonami -
        Pretty Girl, Cubus, New Yorker, Bon Prix i jeszcze z 6 innych, ktore
        zlewaja mi się w jedną chłamiasta całosc...
        • iluminacja256 I jeszcze o Bon Prix 21.02.10, 11:37
          Sklep prowadzi sprzedaz wysyłkowa i chyba z niej jest znany głównie
          w Polsce. U mnie otworzyli swój sklep i szczerze mówiąc wisi tam
          taki nieludzki chłam, z e lepsze rzeczy wisza w lumpeksach. Takze,
          jakby ktoś sie połasił na ich katalog wysyłkowy i zamówienia, to nie
          radzę, bo moze sie zdziwić.
          • monaga Re: I jeszcze o Bon Prix 21.02.10, 12:21
            Do napisania tego postu tknęło mnie jedno. Otóż ten tłum dziewuszek
            (w tym ok. 50 letnich) latajacych od wieszaka do wieszaka z obłędem
            w oczach. I gdyby tylko było za czym. Naprawdę.
            Mówię wam - szkoda, że nie miałam aparatu przy sobie... I ta grupka
            tzw. "menadżerów" i "menadżerek" biegających po sklepie jakby się
            paliło. Dziewczyny! Opamiętajcie się! Te papierowe torebki z
            napisem "..." są warte więcej niż większość z oferowanych na tych
            wieszaczkach ciuchów.
            Pisząc o "ministerstwie" nie miałam na myśli oczywiście niczego
            oficjalnego - to przenośnia. Po prostu żałość bierze, gdy widzi się
            na ulicy ładne dziewczyny ubrane w coś szaro-burego z jakości :do
            pierwszego prania". Choć jestem kobvietą "hetero" to naprawde
            chetnie patrzę na ładne i fajnie ubrane dziewczyny. Sama
            przyjemność. Wiem, wiem że o gustach się nie dyskutuje, ale szkoda
            pieniędzy, naprawdę.
            Do osoby (sorry, nie pamietam nicka) piszącej z katowic- zajrzyj
            przy okazji do Galerii Bałtyckiej w Gdańsku. Przerazisz się. Horror
            bez biletu do multikina murowany.:-) Pa!
            • kali_pso Re: I jeszcze o Bon Prix 21.02.10, 12:56


              Tiaaaa..no ja mam podobne obserwacje...szczytem wszystkiego byla
              zwykła koszulowa bluzka w którejś z sieciówek za 90 zł....stałam,
              patrzyłam na to i sie zastanawiałam - ZA CO dac tyle kasy, no za co?
              Pewnie ktoś to i tak kupi, bo konsumpcjonizm górą, ale....;)
            • nessie-jp Re: I jeszcze o Bon Prix 21.02.10, 19:12
              monaga napisała:

              > Do napisania tego postu tknęło mnie jedno. Otóż ten tłum dziewuszek
              > (w tym ok. 50 letnich) latajacych od wieszaka do wieszaka z obłędem
              > w oczach.

              Szczerze ci powiem, że od dawna nic takiego nie widziałam. Sklepy, obok których
              przechodzę (Zara, Camaieu itp.), są raczej pustawe, ot, snują się dwie
              ekspedientki i jedna klientka pomaca i pójdzie. Więcej osób jest w H&M, ale i
              tam obłędu nie zauważyłam.
      • lilly_marlenne bez przesady 21.02.10, 13:35

        mam parę ciuchów z Zary, tak jak mam ich parę z H&M - wszystkie mają się dobrze, nie są bure, przetarte ani zmechacone.
        Może dlatego, że nie są z akrylu, może dlatego, że piorę tylko ręcznie i w odpowiednich środkach.
        a może mam szczęście - nie wiem.

        wiem jedno - Twoje uwagi na pewno nie są racji pozbawione.
        ale mimo wszystko trącą wtrącaniem nosa w niezbyt swoje sprawy - jasne, że częśc ciuchów jest droga, ale jeśli kogoś stac (a spora grupa kupujących tam nastolatek wygląda na dzieci zamożnych rodziców, bo w wieku 17 lat raczej nie zarabia się, w każdym razie nie tyle, by było człowieka stac na wychodzenie z jakiejkolwiek sieciówki z pełnym worem ciuchów), albo mu się dana rzecz podoba - to czemu ma nie kupic?
        ja nie uważam, że są tam rzeczy nieciekawe.
        są czasami rzeczy banalne, jak wszędzie, ale kolekcje są podzielone na kilka podrodzajów czy czegoś tam (słowa mi brakuje), i jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby coś mi się w jakimkolwiek sklepie nie podobało - że było drogie, to pewnie, ale na wyprzedażach już nie.

        tego co teraz powiem nie kieruję do Ciebie - podkreśla to, bo nie chcę byś pomyślała, że Cię obrażam, a wcale mi to nie w głowie :):

        mam czasami wrażenie, że Ci, którzy narzekają na ceny w sieciówkach (jakienieludzkiełobożebożemój!) powodowani są żalem, że nie mogą sobie na te, które im się wyjątkowo podobają (nawet jeśli są niepraktyczne lub z kiepskiego materiału) pozwolic.
        bo tylko tak umiem sobie wytłumaczyc fakt przejmowania się cenami i tym, że ktoś wygląda w czymś nieciekawie.
        ja jak widzę kogoś kiepsko ubranego, to tylko cieszę się, że sama wyglądam lepiej ;)
        • monaga Re: bez przesady 21.02.10, 14:01
          Wiesz? Uśmiechnęłam się właśnie do Twojego postu, lilly_marlene:-)
          Tak się składa, ze od czasu do czasu (srednio raz na 2 mies.) mam
          jakąś kase do wydania tylko na siebie. Wtedy też udaję się także do
          Galerii z głupią nadzieją, że coś wyglądnę. I rzeczywiście - wczoraj
          kupiłam buty na wiosnę u Wojasa za jakieś 250zł i bluzy dla Młodego
          po 10-15 zł w 5-10-15. Ale z konfekcji dla siebie nic. Po tych kilku
          latach dopiero teraz dojrzałam, że szkoda czasu na te d'Orsay-e,
          choć , przyznaję, jakieś 8-9 lat temu gdy wchodziły na rynek mozna
          było kupić coś fajnego. Do dziś mam fajny golfik z Solara kupiony
          wtedy za 200 zł czy dwie spódnice letnie z Carry. Ale mam wrażenie,
          że przy wchodzeniu na rynek te "marki" bardzeiej siuę starały niż
          teraz.
          Żeby kupić coś fajnego bez żalu , ze sie przepłaciło trzeba po
          prostu kupować w sprawdzonych sklepach oferujących różne marki,
          raczej nie w galeriach (jesli chodzi o ubrania). Tak mysle. swoja
          drogą czasami myśle, zeby dac ogłoszenie: "Mam 3 tys. zł i chcę dziś
          zmienic garderobę na 1 pore roku. Poszukuję chetnych sklepów.":-)
        • black_magic_women Re: bez przesady 21.02.10, 14:44
          lilly_marlenne napisała:

          >
          > mam parę ciuchów z Zary, tak jak mam ich parę z H&M - wszystkie mają się dobrz
          > e, nie są bure, przetarte ani zmechacone.
          > Może dlatego, że nie są z akrylu, może dlatego, że piorę tylko ręcznie i w odp
          > owiednich środkach.
          > a może mam szczęście - nie wiem.
          >
          > wiem jedno - Twoje uwagi na pewno nie są racji pozbawione.
          > ale mimo wszystko trącą wtrącaniem nosa w niezbyt swoje sprawy - jasne, że czę
          > śc ciuchów jest droga, ale jeśli kogoś stac (a spora grupa albo mu się dana
          rzecz podoba - to c
          > zemu ma nie kupic?


          otóz to!!
        • jolunia01 Re: bez przesady 25.02.10, 11:51
          lilly_marlenne napisała:

          >... mam czasami wrażenie, że Ci, którzy narzekają na ceny w
          > sieciówkach (jakienieludzkiełobożebożemój!) powodowani są
          > żalem,... że nie mogą sobie na nie pozwolić

          Wiesz, to nie jest osobista wycieczka, ale tak - często z żalem, że
          nie mogę sobie na zakup pozwolić - krytykuję ceny w sieciówkach.
          Jestem mamą nastoletniej dziewczyny, która akurat bardzo szybko
          wyrasta i jak widzę w sieciówkach byle jakiej jakości t-shirty po 50-
          70 zł, bluzy (w zasadzie dresowe) po 100-150 zł, bluzki koszulowe po
          80-120 zł, czy spodnie po 150-200 zł to mnie szlag trafia. Jeśli
          dodać do tego buty to komplet odziezy na jeden sezon kosztuje mnie
          dwie pensje. To bardzo duzo. A przecież nie mogę jej zaproponować
          lepszej jakości nieco droższych rzeczy, bo to bez sensu, skoro za 3-
          4 miesiące wszystko będzie za krótkie/wąskie.
      • nsc23 Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 17:15
        Rowniez zastanawia mnie ta dziwaczna polityka sieciowek w Polsce - w Wielkiej
        Brytanii na przyklad ciuchy z HM, New Looka czy innej Zary sa mega tanie i cudow
        sie po nich czlowiek nie spodziewa - ja w HM kupuje podstawowe podkoszulki na co
        dzien, skarpetki i rajstopy, poniewaz one i tak maja najkrotsza zywotnosc -
        ciuchow na lata raczej nie kupuje sie w sieciowkach, ale tez i nie powinny one
        kupy kasy kosztowac.
          • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 25.02.10, 01:34
            tequilkuk napisała:

            > Przeciez ceny sa podobne (poza wyjatkowymi wachaniam kursow)

            Oj nie. Chyba że mówisz o cenach w euro, ale w Polsce się w euro nie płaci. A o
            tym, jakie bandyckie przeliczniki stosują polskie sieciówki, było na forum już
            nie raz.
            • confused.girl Re: "sieciówki"-sens istnienia 25.02.10, 10:44
              Ale to już nie jest aktualne. "Wyemigrowałam" do Niemiec na rok i pierwsze co
              zrobiłam, to poleciałam do sieciówek na zakupy pamiętając o tych "bandyckich"
              przelicznikach. I co się okazało? Że w Pl było dużo taniej. Na głupim swetrze z
              H&M przepłaciłam jakieś 40 zł. To samo z butami - uwielbiam Tamaris, jako że
              jest to niemeicka marka liczyłam na atrakcyjne ceny. Okazało się, że te same
              modele w Polsce były tańsze, bo przy kursie 4,3 były przeliczane z 4 za 1 ojro.
              No ale i tak buty kupowałam tutaj ze względu na dużo większy wybór ;)


              nessie-jp napisała:

              > tequilkuk napisała:
              >
              > > Przeciez ceny sa podobne (poza wyjatkowymi wachaniam kursow)
              >
              > Oj nie. Chyba że mówisz o cenach w euro, ale w Polsce się w euro nie płaci. A o
              > tym, jakie bandyckie przeliczniki stosują polskie sieciówki, było na forum już
              > nie raz.
              >
      • b.montana Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 21:01
        dla mnie od prawie roku istnieją głównie ciuchy z tesco :D
        po pierwsze, zaczęłam sama zarabiać i poznałam wartośc pieniądza.
        po drugie, są niezłej jakości (porównywalna z sieciówkami), więc po co mam płacić w sieciówkach 3-5 razy więcej, skoro i tak nie ubieram się jakoś "wymyślnie".
        jedyne, do czego mogę się przyczepić, to długość rękawów:( mój rozmiar (42) jest wszędzie ok (w talii nawet za luźny, bo mam w niej 68cm, czyli parę rozmiarów w dół), a rękawy kończą się przed nadgarstkiem :(
      • aeromonas Re: "sieciówki"-sens istnienia 21.02.10, 21:10
        W sieciówkach faktycznie straszny szajs. Od dawna zaopatruję się w
        ciuchy głównie w SH - są dużo lepszej jakości i za grosze. Nowe
        kupuję tylko buty, bieliznę i kurtki sportowe. Czasem upoluję coś na
        wyprzedaży w Carry, Esprit lub Tatuum. H&M, Zara i Mango to straszne
        badziewie. Czasem nawet wzornictwo jest OK, ale jakość beznadziejna.
        Jakieś wiotkie i przezroczyste.
      • luksusfashion Re: "sieciówki"-sens istnienia 22.02.10, 00:32
        Nieświadomi ludzie kupują...
        i to dla przykladu,Zara- kopia innych marek, ze do tej firmy
        nie mieli zastrzeżeń, inni projektańci!
        Dla przykładu ciuchy z Anglii ,przez net, śmieszne ceny ,najnowsze
        trendy,u nas zadnych nowości,marna jakość.
        Wiekszosc ludzi,nie lubi kupować przez net, wiec idzie do sklepu
        chce dotknąc przymierzyc, przeplacając za szmelc 500%
        A na drogie ubrania , wiekszosc ludzi nie stać..
        Te drogie,są o wiele tańsze za granica,tam są prawdziwe przeceny.
        Stąd, popularność sieciówek,w miare tanio,blisko,mozna pomacać..
        A ulice nadal szare albo wszyscy w tym samym...
          • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 22.02.10, 23:22
            > tu na forum moda nie ubieramy sie na bazarkach.

            O, nie wiedziałam. Jest jakiś przepis? Wyrzucają z forum Moda, jak coś się kupi
            na bazarku? Mój Boże, wyrzucą mnie, do dzisiaj noszę dżinsy kupione u
            Wietnamczyka (świetne, mają 10 lat i wyglądają jak nowe).

            A w Maximusie w Nadarzynie można? Czy to też bazar? Czy pchli targ również
            odpada? A komisy?
      • toful Re: "sieciówki"-sens istnienia 22.02.10, 14:09
        ojjj dziwiłabyś się ile młodych dziewczyn - liceum i studia - się tam ubiera. i to od stóp do głów, co ilka dni kupując nowe rzeczy.
        Ja sama nie, bo dla mnie tam jest za drogo - zwłaszcza jak widzę ceny butów i torebek to padam ze śmiechu.
      • figgin1 Re: "sieciówki"-sens istnienia 23.02.10, 00:30
        Nie przepadam za wieloma sieciówkami, ale szczerze mówiąc nie za bardzo gdzie
        jest kupić ciuchy. Są bazary, na których ciuchy sa fatalne, są lumpeksy, które
        bardzo sobie cenię i właściwie tyle... Z siecówek cenię sobie Promod, mają
        kapitalne ciuchy i dobrze na mnie leżą, lubię camaieu, czasem wyszperam coś w
        Orsayu... Ale staram się kupować raczej w Promod, podczas przecen. Wtedy można
        kupić ubrania za ułamej normalnej ceny, chyba najlepsze wyprzedaże...
      • ms135pt Re: "sieciówki"-sens istnienia 23.02.10, 09:23
        Naprawde nie musisz ubierac sie w sieciowkach. Nie ma takiego nakazu, jezeli nie
        odpowiada tobie stosunek jakosc/ cena. Zawsze mozszesz poszukac sklepu z
        odopwiadajacymi tobie rzeczami.
        Z sklepow czesto spotykanych w galeriach zawsze mozna zajrzec do Olimpi, mozna
        poszukac w necie odopwiedajacego asortymentu albo sklepu stacjonarnego, ktory
        takowy oferuje a nie obrazac sie na caly swiat ze sprzedaja badziew drogo.
        • monaga Re: "sieciówki"-sens istnienia 23.02.10, 18:58
          Hej!
          Nie odkrywasz Ameryki, ale czy nie możemy sobie pogadać? Chyba po to
          takie forum jest, a skoro coś mnie tknęło, to chyba mogę podzielić
          sie swoimi spostrzeżeniami z innymi Forumowiczkami?
          Pozdrowienia:-)
      • thazin Re: "sieciówki"-sens istnienia 23.02.10, 22:30
        Jedne z moich najtrwalszych spodni i bluzek sa z Zary i HM ...
        Totalnie se nie zgadzam ze we wszystkich sieciowkach jest to samo.
        Trzeba umiec szukac a mozna znalezc i rzeczy dobrej jakosci i rzeczy ciekawe
        (najzesciej zainspirowane porjektami projektantow) ktore mozna prac w pralce.
        • blu88 Re: "sieciówki"-sens istnienia 24.02.10, 00:03
          ja sie dziwie, że wam rzeczy z sieciówek nadają się do wyrzucenia po jednym
          praniu. nie wiem, może moja pralka jakoś łagodniej się z tymi ciuchami obchodzi,
          ale nie zauważyłam, by spódnice czy bluzki z H&M były szmatami po jednym praniu.

          z Zary mam jak dotąd tylko jeden t-shirt, natomiast mam koleżankę, która prawie
          od stóp do głów ubiera się w ciuchy Inditexu i również nie narzeka.

          mam na sobie właśnie długą tunikę z vero mody i uważam, że jest rewelacyjna - po
          praniu nic się z nią nie stało, ba - uważam, że jest bardzo dobra gatunkowo. a
          dałam za nią 59zł nie na wyprzedaży. golf z wyprzedazy w New Looku (20zł) niby
          100% akryl, a miękki i przyjemny, jakby to była prawdziwa dzianina. oczywiście z
          F&F tez mam kilka ciuchów :) nawet buty, ale te akurat nie są zbyt wygodne.

          tak więc współczuję trochę tym , którzy uważają, że w sieciówkach samo zło i
          wszystko tandeta. zawsze można coś ciekawego znaleźć. a jeśli mimo to nie, no to
          cóż - są sklepy z lepszą jakością ciuchów, ale też odpowiednio droższe.
          • tequilkuk Re: "sieciówki"-sens istnienia 24.02.10, 16:11
            Vero moda to moja ulubiona sieciowka - w ogole bestseller ma dobre marki - poza
            Vila i Only - ale Gosha (cos ja malo ja widze ostatnio) i Mamalicius sa swietne.
            Object tez jest super.
            A z zary mam ukochany pasek :)
      • only.pysia.misia Re: "sieciówki"-sens istnienia 24.02.10, 08:03
        hmm piszesz że cię zara zdegustowała. ja na tym że otwarciu kupiłam
        spódnicę i jestem bardzo zadowolona. fakt tłok był niemiłosierny.
        wypatrzyłam wiele rzeczy na których można oko na dłużej zawiesić. mieli prześliczne skórzane kurteczki. po co takie święte oburzenie ja się koleżanki szczecinianki jak sądzę pytam.

        jak mam być szczera to nasz szczeciński h&m to przykład kiepski, co
        do carry i top secret to tak samo. akurat nasz h&m ma się ni jak do
        np. tego z wrocławia. jeśli ktoś potrafi coś znależć dla siebie w
        carry to podziwiam, nie te fasony i kolory.

        a tak naprawde to można poprostu nie wchodzić i tyle. ja nie nawidzę
        carry a nie robię z tego powodu rabanu :))
        • zawszezabulinka Re: "sieciówki"-sens istnienia 24.02.10, 23:50
          hmm ja ost nie chodze po sieciowkach, ciuchow mam pod dostatkiem. dla mnie liczy
          sie teraz jako taka dieta i silownia (sklepow nie odwiedzalam od ponad
          miesiaca), ost ciuszki kupilam w SH

          coz ja tez wiem ze tam sa szmaty, w zarze nic nie kupowalam i nie kupie bo
          szkoda mi na to pieniedzy.preferuje c&a i reserved - zalezy co, czasem nie warto
          dac 50 zl za golwik "ze smietnika"
          h&m tez lubie ale malo kupowalam tam
      • vandikia to popatrz na ceny bananów 25.02.10, 15:10
        jedno im trzeba przyznać - jakościowo są genialni, chociaż nie wiem
        jak billabong ale np. femi ma bardzo fajne rzeczy, miękkie, z dobrej
        bawełny
        ale te płace...

        jest taka strona, gdzie są "trendy sieciówki" dla "trendy ludzi" dla
        których snowboard czy kite są całym życiem (nawet jak nie uparwiają
        i specjalnie nie lubią no ale trendy jest)
        i ceny bluz zaczynają się tam od 250zł, a przeciętnie to kosztują
        300-400zł.
        no i niedopuszczalne mieć w lecie '10 bluzę 09 - są wtedy ostro
        przeceniane np. na 180zł hehe

        co do sieciówek, to jakość koszmarna w większości, ale są też dobre
        sklepy i cena adekwatna np. niektóre marki peek & cloppenburg
        jasne, że jest świetny Tommy h. ale cena odstrasza, muszę jednak
        przyznać że koszule tam kupione po no. 3 latach częstego noszenia
        wyglądają prawie jak nowe

        bardzo lubię top secret, chociaż swetry mechacą się niemiłosiernie
        po kilku założeniach, niezly jest spriengfield i warto u nich czekać
        na przeceny, bo przeceniony towar jest tej samej jakości co
        nieprzeceniony i identyczną sukienkę można kupić za 39zł a nie 150
        tylko ze w maju a nie sierpniu.

        Mohito ma dobrej jakości ubrania i inne niż masówka - przynajmniej
        tak się wydaje. A wspomniana Zara - hm trzeba trafić. Kurtka krótka
        wiosenna zużyła się szybko - chociaż była boska, spodnie za 189zł
        lepiej nie mówić :/ ale za to mam kilka sweterków za grosze i 2
        sezon wyglądają świetnie.
      • luksusowa.narzeczona Re: "sieciówki"-sens istnienia 25.02.10, 15:26
        monaga napisała:

        > Piszę zdegustowana. Nie rozumiem fenomenu "siecióswek".


        a ja nie rozumiem ciebie. nie podoba ci sie jakis sklep - nie chodzisz tam i
        juz. Co do cen - sieciowki sa bardzo tanie dla ludzi mieszkajacych i pracujacych
        w Europie zach. W Polsce zarobki wciaz sa duzo nizsze wiec i ceny w sieciowkach
        sa dla Polakow czesto zbyt wysokie. Wszystko jest wzgledne. Dla mieszkanca
        Somalii bluzeczka za 5 PLN z lumpeksu bylaby szczytem drozyzny, bo za ta cene on
        moze sie wyzywic przez miesiac.

        jesli wiec nie lubisz sieciowek z powodu cen i jakosci to masz dwa sposoby aby
        sobie z tym poradzic:

        1. omijaj te sklepy szerokim lukiem,
        lub:
        2. zmien prace na lepiej platna, wtedy nie bedzie ci za drogo.

        powodzenia
      • paulina80 Re: "sieciówki"-sens istnienia 26.02.10, 16:09
        A ja myśle że tu chodzi o lans przede wszyskim.I jeszcze coś,te młode
        dziewczyny na prawdę ubierają się w sklepach typu mango i zara które nie należą
        do najtańszych sieciówek, nie pytam skąd maja na to kasę,nie moja sprawa.
        • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 26.02.10, 16:58
          Ale co to jest estetyka bazarowa?

          Moje "bazary" wyglądają tak, że są to budki-butiki z wystawioną ofertą
          konkretnego producenta. Na przykład ktoś szyje płaszcze i ma swoje stoisko z
          tymi płaszczami w "domku" na bazarze. W domku obok są buty rozmaitych
          producentów, głównie małych, polskich firm. Kolejny domek
          • sandy_brown Re: "sieciówki"-sens istnienia 26.02.10, 17:20
            Nessie ale taki wybor na bazarze to chyba tylko w stolicy. Mniejsze
            miejscowosci to niestety badziew. Czasem jakas fajna bluzka ale
            rzadkosc- a jak potrzebujesz klasyka w stylu bialej koszuli to moze
            byc trudno- natomiast sieciowki to juz w kazdym miescie...
              • nessie-jp Re: "sieciówki"-sens istnienia 26.02.10, 21:32
                > mega cekiny,obcisłości,gołe pępki,ordynarny skaj

                Ej no, a nie piszesz ty przypadkiem o H&M? Bo tam dokładnie takie klimaty:
                cekiny i skaj plus obcisłości :)

                Są bazarki i bazarki. Zresztą i na pchlim targu można wypatrzeć coś ciekawego.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka