Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      W czym na ślub - odwieczny problem :)

    14.07.10, 14:54
    Mam problem z facetem. Idziemy niedługo na wesele do przyjaciół i
    facet zdecydowanie odmówił założenia garnituru w ten upał. Albo
    idzie w czymś innym, albo zostaje w domu - tak zagroził. Tyle, że
    nie mam żadnego pomysłu, w co moze się ubrać, żeby było w miarę
    elegancko, a jednocześnie nie ugotował się :/ Facet sam w sobie jest
    dekoracyjny, a zawód ma taki, że odrobina ekscentrycznosci i
    niekonwencjonalnosci nikogo nie zaszokuje.
    POMÓŻCIE!
      • szarrak Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:06
        forum.gazeta.pl/forum/w,650,79926650,0,facet_co_zamiast_garnituru_.html?s=0
        • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:11
          Ten link akurat nijak się ma do mojego pytania. Napisałam, że brak
          garnituru nie będzie problemem ani niestosownością.
          • szarrak Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:14
            TY tak twierdzisz czy biorący ślub?
            • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:23
              Zgadnij.
              • szarrak Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:43
                z tego, co napisałaś wcześniej, domniemanie o tym, że może być bez garnituru
                oparłaś na fakcie, że facet pracuje w takim zawodzie, iż ekscentryczny strój
                nikogo nie zdziwi. czyli TY tak stwierdziłaś.

                jeśli państwo młodzi, to zapytaj ich o pomysł na strój - może wystarczy t-shirt
                i japonki?
                • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:53
                  Mój facet pracuje w takim zawodzie. Pan młody czasem z nim
                  współpracuje. Zaproszeni goście wiedzą, gdzie pracuje mój facet i
                  fakt, że ubierze się w co innego niż ten nieśmiertelny garnitur
                  nikogo nie zdziwi i nie oburzy, nawet babcia Pana Młodego się nie
                  czepi. T-shirt i japonki - nie.
                • majagor Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 15:58
                  A tak na marginesie... co ma zawód, wykonywana praca do ubioru na ślub/wesele?
                  Mógłby mi to ktoś wyjaśnić...? Chyba nie za bardzo to rozumiem...
                  • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 16:02
                    W tym przypadku ma.
                    • szarrak Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 16:21
                      ...jest wynajętym na wesele komikiem?
                      • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 17:38
                        swietna riposta
                        • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:10
                          No faktycznie świetna! Prawdziwi przebłysk geniuszu...
      • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 16:03
        galabije niech zalozy bedzie mial przewiewnie i ekscentrycznie
        • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:36
          a ja jakos nie moge sie akceptacji mojej wspanialej podpowiedzi (z
          galabija w roli glownej) doczekac
      • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 16:20
        Jejku, jakieś konserwatywne i zachowawcze towarzystwo tu króluje;) Na moim dość
        ekscentrycznym ślubie było dwóch facetów w graniakach - mój mąż i jego jeden
        kolega, który wyglądał dość dziwnie przy wszystkich innych gościach ubranych
        schludnie, ładnie i na luzie. Nikogo nie prosiłam o taki ubiór, ale bardzo się
        cieszę, bo nie znoszę nadętych garniturowych ślubów. Chłopaki (łącznie z
        ojcami, dziadkami i resztą "starszyzny") mili na sobie zwykle spodnie, jedni
        ciemne, inny jasne, starsi bardziej "materiałowe", młodsi - dżinsowate, i
        koszule. Niektórzy mieli krawaty, inni nie. Powiedz facetowi, żeby założył
        jakieś ładne, najlepiej nowe spodnie (ciemne dżinsy będą super!), do tego
        koszulę (białą, albo błękitną, może w prążki? jak lubi), eleganckie buty i
        będzie git:)

        Czy naprawdę wszytko w tym kraju musi być takie "zgodne z ...", poprawne i
        sztywniackie? Ranyjulek, jak ktoś się nie wpisuje w schemacik, to banicja i
        ukamienowanie? A ślub ma być wydarzeniem duchowym, radosnym i czy naprawdę
        istoty jest ten garnitur i nieczarna kiecka?

        Chyba, że "kościołowe" śluby są bardziej sztywne, nie wiem, nigdy w takowym nie
        uczestniczyłam i nie mam zamiaru.
        • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 17:14
          no coz, mozesz sie oburzyc ale mimo to napisze:
          jak ktos sie w gumofilcach urodzil to zawsze mu bedzie w lakierkach
          niewygodnie, nawet we wlasnej trumnie
          • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 17:42
            Dziękuję Ci, że mnie uświadomiłaś :) Wiesz, mnie mama i babcia (w koronkowych
            rękawiczkach notabene) uczyły, że nie ma na świecie niczego ważniejszego niż
            tolerancja, a ocenianie ludzie na podstawie wyglądu jest drobnomieszczańskie
            (dla ścisłości parafrazując klasyka: prowincja to stan umysłu, nie miejsc).
            Zapomniały wspomnieć o nakazie garnituru i zakazie zakładania czarnej sukienki
            na ślub. A to pech!
            • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 17:44
              slowo tolerancja w polaczeniu z zyciem, wstaw sobie na 15 strone w
              ksiazce z bajkami albo na 29 w poradniku 'jak sobie maly jasiu swiat
              wyobrazal'
              • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:08
                dobra jesteś:) o życiu będziesz teraz pouczała , już nie tylko o modzie, super:)
                nic dziwnego, że tak myślisz, jesteś nieskażona tolerancją zupełnie. To dla
                Ciebie totalna abstrakcja, jak widać. Dzięki, dam sobie radę bez Twoich rad :)
                • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:11
                  i znowu sie mylisz, ty tylko nie rozumiesz slowa toleancja a ja z
                  pewnoscia ci go tlumaczyc nie bede, bo i po co mialybm cie
                  pouczac :))))
                  • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:45
                    skąd ta pewność, że nie rozumiem słowa tolerancja? Ja napisałam tylko, że jest
                    ważna, nic pond to. Podłam jakaś definicję? Ależ Ty mądralińska jesteś. :)
                    • dziewczynawitryna Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 07:23
                      Ale ty jesteś oryginalna i ekscentryczna! Jestem pod wrażeniem. Gdzież mnie,
                      konserwatywnej sztywniaczce, do ciebie, szalonej i niekonwencjonalnej. Naprawdę,
                      to robi wrażenie.
          • dakota77 Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:41
            Tralalumpku, brawo!
          • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:59
            Nie przyszło ci do głowy, że pomiędzy gumofilcami, a lakierkami jest jeszcze
            cała masa opcji? Ty też chodzisz albo w wytartej podomce, albo w sukni na galę
            oskarową?
        • majagor Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:19
          otterly napisała:

          > Jejku, jakieś konserwatywne i zachowawcze towarzystwo tu króluje;) Na moim dość
          > ekscentrycznym ślubie było dwóch facetów w graniakach - mój mąż i jego jeden
          > kolega, który wyglądał dość dziwnie przy wszystkich innych gościach ubranych
          > schludnie, ładnie i na luzie.

          Sama zaznaczyłaś, że Twój ślub był ekscentryczny. I pewnie z tego powodu były takie, a nie inne stroje. Sama kiedyś byłam na weselu w pubie, gdzie ani sukni balowych nie było, ani garniturów. Po prostu charakter wesela dyktował inny rodzaj stroju.
          Ale wiemy doskonale, że większość wesel w Polsce jednak inaczej wygląda. Czy dobrze, czy źle - nie wiem, nie mi oceniać.
          I fajnie, jest, gdy ludzie potrafią dobrać swój strój do owej sytuacji. Czyli jeśli jest to elegancka impreza - idę elegancko ubrana, jeśli jest to luźniejsza impreza - mogę sobie pozwolić na jakieś szaleństwo. Tak samo oczywiście z innymi "wyjściami". Strój do opery różni się przecież od stroju, który zakładam do klubu/dyskoteki/kina.
          Nie sztuką się wystroić, nie sztuką ubrać się luźniej. Sztuką jest dostosować swój strój do OKAZJI/SYTUACJI.

          Tutaj autorka tematu, twierdzi, że jej mężczyzna może sobie pozwolić na luźniejszy strój nie z powodu charakteru imprezy - a z powodu wykonywanej pracy... Zapytam ponownie... A co ma piernik do wiatraka?
          • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:47
            A piernik do wiatraka ma to, że może spróbuj użyć wyobraźni. I wyobraź sobie np.
            artystę malarza, dość znanego, o dość ekscentrycznych upodobaniach odzieżowych.
            I wyobraź sobie, że nikt od niego nie oczekuje, że wskoczy w garnitur. Wyobraź
            sobie np. reżysera, który z garniturem może w trumnie się zobaczy, bo takie ma
            upodobania i wszyscy o tym wiedzą. Wyobraź sobie, że ci panowie na ślub założą
            np. eleganckie jedwabne koszule/haftowane ręcznie srebrną nitką białe
            tuniki/eleganckie, jasne materiałowe spodnie i dobre buty. I wyobraź sobie, że
            nikomu nie przeszkadza, że nie mają na sobie garnituru, a wyglądają bardzo
            stosownie. Czy twoja wyobraźnia pozwala na ogarnięcie tak niesłychanej rzeczy,
            czy też u ciebie ślub bezwzględnie = garnitur ( nawet bazarowy fiolet sprzed 20
            lat, byle garnitur) i taftowe kreacje z gorsecikiem i bolerkiem dla pań?
          • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:55
            Tylko ja nie rozumiem dlaczego Waszym zdaniem jedynym rozwiązaniem jest
            założenie garnituru? Jakby nie było żadnej innej opcji. Nie mówię o tym, żeby
            iść na wesele w kostiumie kąpielowym i białych kozakach, tylko, że można nie
            wyglądać jak wszyscy, można być odrobinę innym, może nawet trochę faux pss i
            nadal być człowiekiem wartościowym. Przypomnijcie sobie jak odbierana była sama
            Mademoiselle, która łamała właśnie takie utarte "powinno się" i "wypada". Kiedy
            chodziła bez kapelusza i w czarnej prostej sukni pośród puszystych bez...

            Mój ślub był ekscentryczny, dlatego nie opisuję jak wyglądał, nie radze facetowi
            autorki zakładać czerwonych skarpetek do jeansów i fraka, tylko nie przejmować
            się tym "co ludzie powiedzą". Ubrać się z szacunkiem dla imprezy, ładnie,
            schludnie, ale ni koniecznie w garnitur. I nie będzie obciachu.

            Domyślam się, że wzmianka o pracy delikwenta była po, to, że w jakiś sposób
            oddać jego styl bycia i charakter. Może to niezbyt adekwatne i trafne, ale można
            wyczuć o co chodziło.
      • dakota77 Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:38
        No to sprawa prosta- musi zostac w domu.
        • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:51
          Kurcze, nie spodziewałam się, że na tym forum panuje taki brak kreatywności i
          sztywniactwo. Ja rozumiem, że chciał by iść na pogrzeb w różowej koszuli,
          obcisłych spodniach z wężowym wzorem i złotych lakierkach - są pewne granice,
          ale ślub to nie konferencja bankowców, można wykazać trochę fantazji w ubiorze.
          • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 18:57
            Ja cię rozumiem:)Mój ojciec (typ artystyczny) nigdy w życiu nie miał na sobie
            garnituru i jakoś nikt tego od niego nie oczekiwał, ani na jego ślubie, anie ma
            moim:)
          • majagor Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:02
            A najlepsze jest to, iż owy pan nie zakłada garnituru bo jego styl mu na to nie pozwala, a dlatego, że byłoby mu w tym za gorąco :)
            Tak przynajmniej było w pierwszym poście...

            P.S. Mam w rodzinie muzyka. Muzyka obracającego się w klimacie jazzu. Na co dzień ubiera się baaaardzo luźno. Ale, gdy "trzeba" potrafi zamienić się w eleganckiego mężczyznę. Zresztą nie tylko on. Wszyscy jego znajomi z tego środowiska na ślubach, pogrzebach i oficjalnych imprezach ubierają się stosownie do okazji, a nie stosownie do swej pracy.
            Więc widać można. Nie umiera się od tego.
            • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:10
              Szczerze mówiąc, mało mnie interesuje, co ty uważasz, że trzeba czy nie trzeba.
              Pytanie było chyba jasne - nie brzmiało ono "czy na ślub można iść bez
              garnituru, czy może spotka się to z absolutnym potępieniem społecznym i
              wykluczeniem towarzyskim", ale " Co zamiast garnituru". Nie potrzebuję wykładu
              na temat twojego muzyka i jego środowiska.
      • anka33_online Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:02
        Istnieje jeszcze coś takiego jak indywidualizm, osobowość, charyzma, swój sposób
        na życie i na wyrażanie jego stylu również poprzez ubiór. Każdy ma do tego
        prawo! I tolerancyjny będzie ten, kto to zrozumie i uszanuje, a z klasą ten, kto
        będzie potrafił się ubrać na wesele stosownie, ale mimo wszystko po swojemu.
        Koniec kropka.
        • otterly Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:09
          brawo!:)
      • mia_siochi Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:31
        Nie przejmuj się tymi komentarzami.
        Facet w klasycznym garniturze w 40 stopniach upału wygląda śmiesznie.
        • majagor Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:38
          mia_siochi napisała:

          > Nie przejmuj się tymi komentarzami.
          > Facet w klasycznym garniturze w 40 stopniach upału wygląda śmiesznie.

          Jakie 40 stopni? Obecnie sale weselne/restauracje mają takie coś jak KLIMATYZACJA. Śmieszne jest to, że dorosły facet zachowuje się jak dziecko... i mówi: "Nie pójdę w garniturze bo za gorąco. Idę bez garnituru albo wcale".
          • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:51
            A skąd wiesz, gdzie będzie impreza?
          • mia_siochi Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 19:57
            majagor napisała:

            > mia_siochi napisała:
            >
            > > Nie przejmuj się tymi komentarzami.
            > > Facet w klasycznym garniturze w 40 stopniach upału wygląda
            śmiesznie.
            >
            > Jakie 40 stopni? Obecnie sale weselne/restauracje mają takie coś
            jak KLIMATYZAC
            > JA. Śmieszne jest to, że dorosły facet zachowuje się jak dziecko...
            i mówi: "Ni
            > e pójdę w garniturze bo za gorąco. Idę bez garnituru albo wcale".

            No i ma prawo. Ja mam w sierpniu wesele jakiejś kuzynki mojego
            faceta, i już zapowiedziałam, że zwijam się przy pierwszej okazji, i
            chłop albo to zniesie, albo nie idę wcale ;P
            • bobralus Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 20:31
              nie wiem w jaki sposób temu panu miałoby być chlodniej w ciemnych i nowych (a
              więc sztywnych i dopasowanych) jeansach niż w jasnym letnim garniturze wykonanym
              z lekkiego naturalnego materiału?
              Można dostać piękne lnianie lub uszyte z dobrej jakości bawełny garnitury,
              które będą jak najbardziej stosowne na letnim weselu i do tego będą bardziej
              przewiewne i chroniące przed słońcem niż wiele innych, "luźnych" strojów.
              Przecież garnitur to nie tylko gruby, sztywny poliester i dziwię się, że
              nowoczesny i modny mężczyzna tego nie wie.
              • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 10:19
                A gdzie napisałam, że nie wie, ze garnitur to nie tylko poliester?
                Pytanie było proste - co ZAMIAST garnituru. Skoro uważasz, ze
                garnitur jest jedyną opcją, albo brak ci pomysłów, to nie zaśmiecaj
                wątku nic nie wnoszącymi wypowiedziami nie na temat.
                • bobralus Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 10:49
                  Chciałam tylko doradzić, stwierdziłam, ze skoro jedynym czynnikiem opowiadającym
                  się za nie założeniem garnituru jest upał, to może warto poszukać lekkiego,
                  przewiewnego, jasnego garnituru z letniej i naturalnej tkaniny, który będzie tak
                  samo dobrą a nawet lepszą opcją jeśli chodzi o przewiewność i komfort.
                  Rady typu - jeansy plus koszula, jajoklejne spodnie rurki plus casualowa
                  marynarka uważam za chybione, jesli ktoś nie chce się zapocić w pol godziny.
                  Mnie nie brak pomysłów na fajne, letnie garnitury i w moim odczuciu jest to
                  najlepsza opcja.
                  Nie rozumiem skąd ta agresja. Jeśli twój partner jest twórczym człowiekiem i
                  oboje uważacie, że w czyms co nie jest garniturem wypadnie lepiej i lepiej
                  pokaże swoja osobowość, to nie bardzo rozumiem, skąd u ciebie/was pomysł na
                  szukanie rady na forum internetowym, bo tutaj rad szukają raczej osoby, którym
                  aktualnie brak pomysłu na swój ubiór lub szukają aprobaty dla swoich wizji, a
                  przypuszczałabym, że uznany artysta tak przyziemnych problemów jak potrzeba
                  aprobaty społecznej czy brak pomysłu na siebie nie posiada.
                  • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 11:03
                    Jest subtelna różnica między pomysłem na siebie, a pomysłem na to, w
                    co sie ubrać na ślub kolegi. Nigdzie też nie napisałam, że facet
                    szuka aprobaty. Ponieważ akurat brak mi pomysłu - i jemu też,
                    zapytałam na forum, na którym - jak sama odkrywczo stwierdziłaś -
                    szukają rad osoby, którym akurat brakuje pomysłu. Zapytałam , co
                    ZAMIAST garnituru, a otrzymałam opowieści jak u cioci na imieninach,
                    w większości kompletnie nie na temat.
      • malavida Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 20:37
        Szwedz i Norwegowie są mistrzami w kreowaniu 'casualowych', niezobowiązujących kreacji na uroczyste imprezy. Żeby znaleźć inspiracje, wystarczy przejrzeć tamtejsze plotkarskie portale, np. stylizacja tego pana - awangardowy t-shirt, marynarka i elegancko wywinięta chusta w kieszonce dobrana kolorem do podkoszulka, lub inny wariant tego samego zestawu - prążkowana marynarka i t-shirt w stonowanych kolorach w zestawieniu z jaskrawymi spodniami.
      • enith Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 21:00
        A jedwabna luźna koszula, do tego np. lniane spodnie i mokasyny mogą być? Wszystko jest oddychające, a dodatkowo w jasnych kolorach nie będzie się facet pocić. W ubiegłym roku byliśmy z mężem na weselu pod gołym niebem, było 40 stopni w cieniu i nawet pan młody nie miał garnituru, bo można się było wściec z gorąca. Mąż założył luźną jedwabną koszulę w hawajskim motywem, do tego super cienkie jedwabno - wełniane spodnie i skórzane pantofle. Wszystko miało ręce i nogi, było przewiewne i świetnie się prezentowało.
        > facet zdecydowanie odmówił założenia garnituru w ten upał. Albo
        > idzie w czymś innym, albo zostaje w domu - tak zagroził.
        Tu średnio fajnie. Jakby mi mąż "groził" i walił podobne fochy, kazałabym sie mu wypchać i pojechałabym na wesele sama. Twój facet, cóż pisać, zachował sie trochę jak burak, bo można było grzecznie poprosić o pomoc w znalezieniu odpowiedniego stroju, a nie grozić fochem. A fe :/
        • mia_siochi Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 21:31
          enith napisała:

          > A jedwabna luźna koszula, do tego np. lniane spodnie i mokasyny
          mogą być? Wszys
          > tko jest oddychające, a dodatkowo w jasnych kolorach nie będzie się
          facet pocić

          Odpada.
          Musi być garnitur, koszula z długim rękawem i krawat ;)
          • lonely.stoner Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:33
            o kurde, czytam i wlasnym oczom nie wierze- wyglada z powyzszych wpisow ze w
            Polsce jedynym strojem meskim jaki mozna uznac za elegancki to garnitur,
            najlepiej taki troche zbyt duzy, spodnie lekko za krotkie, w takie prazki, do
            tego buciki trumienniaczki i mozna zasuwac elegancko na weselicho ;) hehe.
            polska przasna i rubasna, cale szczescie nie wszyscy tak to widza :)


            Hmm, nie wiem, ja bym wybrala w takim razie jakas jedwabna tuniko-koszule. A
            zreszta jak ten facet taki kreatywny to sam na cos wpadnie hehe.
            • dakota77 Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:47
              Napraede te "obserwacje" na podstawie tego watku? Bo jakos nie
              zauwyyzlam, by ktos tu postulowal zalozenie za duzego garnitutu i za
              krotkich spodni. Zmien towarzystwo, w ktorym sie obracasz, od razu
              ludzie zaczna lepiej wygladac.
        • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:38
          enith napisała:

          > A jedwabna luźna koszula, do tego np. lniane spodnie i mokasyny
          mogą być?


          o boze, juz sobie to wyobrazilam...a mokasyny koniecznie z
          fredzelkami
          • black_magic_women Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:49
            tralalumpek napisała:

            > o boze, juz sobie to wyobrazilam...a mokasyny koniecznie z
            > fredzelkami

            nie z frędzelkami tylko z kutasikami!!!
            • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:51
              masz racje, dosadniej temat ujelas :)
              • black_magic_women Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 14.07.10, 22:56
                tralalumpek napisała:

                > masz racje, dosadniej temat ujelas :)

                po staropolsku;)
                Jak w genialnym Kpturku 62 St.Panów
                "Nie była to dziewczynka,
                lecz chlopię, jak malinka.
                Czapeczkę nosił z szykiem -
                czerwoną z kutasikiem!"
      • nessie-jp Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 16:09
        1. Dorosły mężczyzna, który nie umie ubrać się elegancko, ani nawet wyszukać
        opcji eleganckiego stroju na upał, w związku z czym strzela fochy, to jednak
        trochę niedojrzałe.

        2. Jakiekolwiek dżinsy na upał nie wchodzą w grę. Jeśli twój facet byłby artystą
        czy człowiekiem obytym, pewnym siebie, to zapewne dobrze czułby się w
        "przebraniu", nie w ubraniu
        • siog Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 17:39
          nessie,brawo! to samo chcialam napisac ale nie mam czasu. jutro dopisze jeszcze
          cos od siebie :)))



          nessie-jp napisała:

          > 1. Dorosły mężczyzna, który nie umie ubrać się elegancko, ani nawet wyszukać
          > opcji eleganckiego stroju na upał, w związku z czym strzela fochy, to jednak
          > trochę niedojrzałe.
          >

          > .
          >
          > I tak dalej, i tak dalej. Oczywiście MOZNA ubrać się na wesele inaczej, niż z
          > typową elegancją obowiązującą w Polsce, tylko trzeba mieć na siebie jakiś
          > pomysł. Inaczej wyjdzie dziwacznie.
          >
          > Jeśli jednak facet jest zwyczajnie fochaty i nie ma żadnych szczególnych pasji,
          > znanych gościom, to lepiej zapędzić go do sklepu i kupić mu lekki, letni,
          > przewiewny garnitur. Przyda się na wiele okazji, a przy okazji będzie mu
          > chłodniej, niż w dżinsach.
          >
        • bobralus Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 18:34
          Nessie napisałaś to, co i ja próbowałam autorce wątku przekazać wcześniej. Może
          Twoją wypowiedź przyjmie, bo moja uznała za "nie na temat" delikatnie rzec ujmujac.

          Niemniej jednak cieszę się, że nie tylko mnie dziwnym wydaje się sytuacja pt.
          "Dziewczyna uznanego artysty (przynajmniej taka sugestia padła) szuka na forum
          internetowym porad, jak może on wyrazić swoją (sic!) osobowość strojem na
          weselu". Imho prawdziwą sztuką jest ubrac się stosownie do okazji (baza -
          garnitur) jednoczesnie subtelnie podkreslajac swoj styl dodatkami (butami,
          krawatem lub od biedy jego brakiem, spinkami, koszulą itd.) lub też
          krojem/materiałem/stylem tego garnituru. Po tym poznaje się dojrzała i stylowa
          osobe - widac, że umie zrównoważyć strój pomiedzy wymogami sytuacji a swoim
          indywidualizmem.

          Dlatego pisałam z takim zdziwieniem o tej całej sytuacji, a chęć aprobaty
          społecznej wyczuwam w tym, że autorka reaguje agresją na wszelkie niepomyślne
          dla jej wizji komentarze. Jeżeli ma się to gdzieś, to sie człowiek tak nie
          zacietrzewia na rady kupienia letniego garnituru, tak przynajmniej myślę. Stąd
          mniemam, że rzekoma nieprzewiewność garnituru jest tylko wymowką do olania
          sprawy ubioru i pojscia w tym, co mu akurat pasuje, a wątek mial sluzyc
          utwierdzeniu się w przekonaniu, że artyście wolno więcej, a kuzyn spod Mławy
          niech zasuwa w garniaku, w koncu czym on miałby wyrazić swoja osobowość, chyba
          nie męska tuniką ze srebrną nitką? Nie wiem, jak inaczej ta całą postawę
          wyjaśnić, skoro argumenty, że jest wiele fajnych i lekkich garniturów nie trafiają.
          • mia_siochi Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 18:40
            > Niemniej jednak cieszę się, że nie tylko mnie dziwnym wydaje się
            sytuacja pt.
            > "Dziewczyna uznanego artysty (przynajmniej taka sugestia padła)
            szuka na forum
            > internetowym porad, jak może on wyrazić swoją (sic!) osobowość
            strojem na
            > weselu"

            Nie dorabiajmy ideologii.
            Dziewczyna zapytała, w czym można iść na wesele, bo sztywniacki
            garnitur w taki upał nie wchodzi w grę. I tyle.
          • siog Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 19:05
            bobralus napisała:


            >
            > Niemniej jednak cieszę się, że nie tylko mnie dziwnym wydaje się sytuacja pt.
            > "Dziewczyna uznanego artysty (przynajmniej taka sugestia padła) szuka na forum
            > internetowym porad, jak może on wyrazić swoją (sic!) osobowość strojem na
            > weselu". Imho prawdziwą sztuką jest ubrac się stosownie do okazji (baza -
            > garnitur) jednoczesnie subtelnie podkreslajac swoj styl dodatkami (butami,
            > krawatem lub od biedy jego brakiem, spinkami, koszulą itd.) lub też
            > krojem/materiałem/stylem tego garnituru. Po tym poznaje się dojrzała i stylowa
            > osobe - widac, że umie zrównoważyć strój pomiedzy wymogami sytuacji a swoim
            > indywidualizmem.
            >


            to tez chcialam napisac :)

            • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 16.07.10, 12:14
              Zdumiewające, jakie jesteście kreatywne w analizowaniu mojego życia
              osobistego i wymyślaniu tego, czego nie napisałam, a z prostym
              trzymaniem się tematu wątku macie problem nie do przeskoczenia. Może
              należało by zmienić tytuł forum na Magiel? To bardziej by pasowało.
              • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 16.07.10, 12:22
                www.youtube.com/watch?v=gzACDJCfQvs
      • pochodnia_nerona Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 21:18
        Jeśli taki oryginalny, to czemu pomysłu mu brak? Może ta oryginalność to
        wymuszona taka?
        Ja bym go ubrała w dłuższą (np do kolan) lnianą koszulę ze stójką, do tego
        spodnie w tym samym kolorze i też lniane, jasny przewiewny obuw. Do tego pasują
        np. lekkie zamszowe buty na bose stopy. I np. etniczne dodatki. Jakaś
        niebanalna, drewniano-srebrna obrączka. Ciekawa, lekka kolorowa czapeczka na
        głowę. Kolorowy bawełniany szal.
        • pochodnia_nerona Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 21:20
          Cholercia, pojawił się obuw i lekkie zamszowe buty. Wiadomo, o co chodzi. Aha,
          ten zestaw to raczej taki w kolorze ecru, kości słoniowej, albo jasnej szarości.
          • tralalumpek Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 15.07.10, 21:23
            tak, tak, a zwlaszcza te zamszowe buty.... i koronkowa czapeczka...
            • pochodnia_nerona Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 17.07.10, 12:20
              A gdzie ja napisałam, że koronkowa? Chyba: kolorowa, a to różnica. I co złego w
              lekkich, "dziurawych", zamszowych butach?
      • dorottiss Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 16.07.10, 12:28
        pewnie ze mozna sie ubrac inaczej niz w garnitur ale do tego
        potrzeba duzego wyczucia stylu i polotu. wtedy taki stroj wymysli
        sie samemu i nie trzeba szukac porad na forum. w innym przypadku
        taki facet bedzie raczej przebrany niz ubrany. dlatego jak komus
        pomyslu brak pozostaje wyjscie klasyczne czyli garnitur.
      • bakoma1 Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 17.07.10, 11:07
        może lepiej niech zostanie w domu....
      • siog Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 21.07.10, 13:01
        ja nie moge pojac jak dorosly mezczyzna nie chce/nie umie zalozyc/nie ma
        garnituru. to zjawisko jest jakies nienaturalne i dzikie. Szokuja mnie te posty
        o koszulach z krotkim rekawem. i mieszanie do wszystkiego wysokich temperatur.

        ze wszystkich wesel na ktorych bylam, polskie uwazam za najmniej eleganckie.
        Kwiat w kieszeni garnituru Pana mlodego to normalka w 99% wesel. w zadnym innym
        kraju nie spotkalam panow ubranych w koszule z krotkim rekawem i krawatem.

        a propos wysokich temperatur. Polska to nadal nie tropiki:)
        bylam ostatnio na dwoch weselach. jedno na pld Hiszpanii (b.goraco), srodowisko
        artysci/agencje reklamowe itp. Kazdy z panow mial na sobie garnitur! porzadny
        lekki letni garnitur! czy bylo banalnie? nie. byly rozne pastelowe kolory,
        ciekawe dodatki. I bylo bardzo elegancko a jednoczesnie nie sztampowo i z polotem.
        drugie wesele w Malezji. tropiki i goraco nie do porownania z Pl. wesele
        wieczorem na plazy. impreza b luzna, na bosaka ale na zadnym z panow nie
        ujrzalam koszuli z krotkim rekawem! czy t shirtu. Znowu lekkie letnie koszule z
        dlugim rekawem, lniane jasne spodnie, letnie jasne garnitury. nikt z postronnych
        osob nie mogl pomylic ze to uroczysta impreza
        • dzioucha_z_lasu Re: W czym na ślub - odwieczny problem :) 22.07.10, 12:03
          A ja mam w głębokim poważaniu to, że czegoś nie możesz pojąć. Niektórzy mają po
          prostu ograniczoną wyobraźnię, tacy się rodzą, nie ich wina. Dobrze jednak, żeby
          zauważali, kiedy wypowiadają się nie na temat.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja