postka
01.10.10, 14:21
Tak się zastanawiałam szukając butów na zimę - dlaczego w sklepach nie ma w zasadzie (a przynajmniej bardzo trudno jest znaleźć) butów zimowych, za kostkę, na płaskim obcasie (takie oficerki, tylko bez cholewy), skórzanych, z zamkiem z boku albo ewentualnie sznurowanych, ciepłych, nadających się do założenia do dżinsów i spodni elegantszych trochę (takich z kantem albo bez). No można założyć do takich spodni kozaki - do wąskich dżinsów na spodnie, do pozostałych pod spodnie, ale pytam się jaki ma sens zakładanie kozaków pod spodnie? Botków takich, jak teraz są modne (czego swoją drogą nie rozumiem zupełnie, zupełnie mi się nie podobają) do spodni z kantem przecież nie założę ze względu na szeroką cholewę. Botki na obcasach odpadają, bo raz, że za wysoka jestem, a dwa w kopnym śniegu pomykać na obcasach to porażka. Czy ja jakaś dziwna jestem, że całą zimę pomykam wyłącznie w oficerkach albo takich właśnie pół-a-nawet-ćwierć oficerkach i się frustruję co roku, że ich znaleźć nie mogę? A marzą mi się brązowe na przykład, albo szare, a tak ciągle czarne i czarne, bo nic innego mi w ręce nie wpada...