Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      fajne ciuchy na randke...

    13.11.10, 20:29
    w co mam się ubrać na randke z facetem którego muszę mieć :) zaprosił mnie do restauracji, późną porą, muszę po prostu sexi wyglądać :) możliwe że na kolację ze śniadaniem, proszę o propozycję - limit finansowy :( do 700 zeta :)
    potrzebna: bielizna - sukienka - płaszczyk....
    kozaki czarne mam ładne ale co dalej ...
    Długo czekałam aż zaprosi ... no i zaprosił :)
    teraz potrzebuję waszej pomocy :)
    to artysta - musi być oryginalnie :)
    pewno dużo będzie wyśmiewnych ironicznych textów ... ale olać to napewno znajdą się konkretne kobiety po fachu z głową pełną pomysłów :)
    napewno takie są :)
    pozdrawiam.
      • krapheika Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 20:39
        Sama bielizna 200zeta,z 400zeta sukienka jak nie wiecej,za co chcesz kupic plaszczyk?
        Mala czarna zawsze sie sprawdza plus dodatki kolorowe,ciekawa artystyczna bizu czy cus oryginalnego,apaszka,narzutka,chusta.Jak masz mala czarna to przy odrobinie szczescia starczy ci na jakis tanszy plaszczyk.Amen.
        • kwiatek.kwiecisty Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 20:49
          no i już parę pomysłów jest :) mała czarna ... dobre :)
          bielizna 200 eee zmieszczę się :) płaszczyk muszę mieć nowy bo mój stary odpada.... małą czarną za 200 nie kupię? nie musi być z jedwabiów kurde no... aż 400? chyba dawno po sklepach nie chodziłam i mam tyły co do cen hehe :)
          dzięki! nie pomyślałam o małej czarnej :)
          • krapheika Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 21:01
            Kupisz za 200zeta mala czarna tylko ona bedzie na trzy razy:-P raz zalozysz na kolacje,raz zalozysz do sprzatania i raz zrobisz z niej szmaty do podlog.Przyzwoita sukienka to od 350zeta.No a przyzwoity plaszczyk to tez kolo 700zeta.Jestem przeciwniczka kupowania szmat,szkoda kasy i pozytek z takiego ciucha tez krotki.Lepiej zainwestowac raz w cos porzadnego,mala czarna jest idealna,zmieniasz dodatki i masz ubior na wiele okazji.
            • angazetka Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 21:17
              > Kupisz za 200zeta mala czarna tylko ona bedzie na trzy razy:-P raz zalozysz na
              > kolacje,raz zalozysz do sprzatania i raz zrobisz z niej szmaty do podlog.Przyzw
              > oita sukienka to od 350zeta

              Za przeproszeniem - nie gadaj głupot.
              • krapheika Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 21:33
                To mi pokaz sukienke za 200zeta,ktora bedzie na b.dlugo, a nie na pare razy,bo ja jeszcze takich cudow nie widzialam.Przyzwoite sukienki z dobrego materialu i dobrze wykonczone kosztuja.(owszem mozesz sobie uszyc)ale mowimy tu o tych dostepnych w sklepach.Poza tym wymien mi marki,porzadne marki,ktore sprzedaja male czarne za 200zeta.Ja nie znam.
                • lonely.stoner Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 22:19
                  hmm, ja bym zainwestowala we fryzjera (jak juz cos), no ale ok. Reszte bym wydala na plaszcz (ktory mam nadzieje zalozysz nie tylko na to spotkanie hehe) i ewentualnie sukienke, reszte na pewno wygrzebiesz z szafy. Ewentualnie kup sobie pare ponczoch samonosnych ;)

                  a najwazniejsze- to nie skupiac sie na tym co zalozyc i mowic, tylko przekierowac mysli na tor- hmm, ciekawe co on zrobi/wymsyli zeby mi zrobic przyjemnosc>??
                  • ers01 Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 22:22
                    oj co prawda to prawda ... w końcu to artysta ... a właśnie ciekawe co on wymyśli ??? ej dobry punkt widzenia :)
                    dzięki :)
                    • nexstartelescope Re: fajne ciuchy na randke... 13.11.10, 22:44
                      Facet i tak nie zauważy, czy masz stary płaszczyk, czy nowy i czy sukienkę za 50 czy 500 zlotych. Ubierz się w to, w czym Ci ładnie i w czym czujesz się swobodnie, mała czarna to dobry pomysł. Samymi ciuchami facetowi nie zaimponujesz i nie przywiążesz do siebie, zwłaszcza, że na dluższą metę wyjdzie szydło z worka :P skup się raczej na tym, co w TOBIE oryginalne. Bądź sobą :)
                • shellerka krapheika 14.11.10, 09:56
                  dziecko drogie, irytujesz mnie coraz bardziej.
                  nie każdego stać na kieckę za 400 zl.
                  dla niektórych kiecka za 200 zł też jest super kiecką.

                  niektóre - zdziwisz się - w kiecce za 120 zł będą lepiej wyglądały niż inne w kiecce za 1200 zl

                  i ostatnie:

                  ZA PIENIĄDZE MOŻNA KUPIĆ SPORO, NIESTETY DOBREGO GUSTU NIE.

                  A teraz idz dziecko wypowiadaj sie na forach, na ktorych tematyce się znasz. Bo o modzie masz pojęcie znikome. Fakt, że znasz markę disegual oraz orientujesz się w cenach Escady, Burberry i LV nie oznacza, że jesteś znawczynią mody.
                  • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 12:27
                    O wyrocznio jak dobrze,ze ty wszystko wiesz i wszystko znasz:-P wisi mi co ty sadzisz, a juz o mnie nie wiesz nic.Sorry da sie oszczedzic ,by kupic sukienke za 400zeta,przemyslane zakupy ubran to podstawa.Owszem mozna dobrze wygladac w sukience za 120zl tylko jakosc nie ta i nie wierze ,ze taka sukienka bedzie sluzyc lata.No chyba,ze ktos zaklada mala czarna raz na rok,albo i rzadziej.
                    Nie jestem znawczynia mody,lubie dobre marki,ubrania z dobrych materialow i wygodne.Dla mnie to sie liczy.Nigdy nie podazalam slepo za moda,kupuje co mi sie podoba.
                    Z dziecina tez nie trafilas,jestem niewiele mlodsza od ciebie.
                    A teraz idz i poszukaj sobie innego obiektu wyladowywania swojej frustracji,albo wez sie do roboty i zacznij zarabiac tak,by cie bylo stac na sukienke za 400zeta.Chociaz nie trzeba az tak sie wysilac.Moja znajoma z pensji nauczycielskiej(polskiej) jest w stanie taka kupic.
                    Malej czarnej nie kupuje sie codziennie dlatego warto raz wydac.
                    Nie rozumiesz tego,trudno.
                    • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 12:53
                      przemyslane zakupy ubran to podstawa. oczywiscie, ale zgodnie z Twoją zasadą, jeśli znajdę kieckę przecenioną z 600 zł na 200 to będzie miała kiepską jakość, będzie zwykłym shitem?
                      Ty kierujesz się ceną. Tylko i wyłącznie tym. Dlatego mnie tak irytujesz.
                      Z Twojego postu wynika, że jesteś osobą, która patrząc na dany ciuch spyta, ile kosztował, albo jakiej jest marki. I wtedy albo pokiwasz z aprobatą, albo się skrzywisz.

                      Mam w szafie kieckę moschino, mam i dolce i wiesz co? może i one mają jakieś dokładniej obszyte szczegóły. jedna ma specjalne zaczepki, żeby naramki od stanika nie wychodziły. Ale dla mnie to pierdoła. Fajna rzecz, ale pierdoła, która można zacząć doceniać, jak faktycznie ma się sporo pieniędzy i możliwości.

                      Większość tu wypowiadających się dzeiwczyn to studentki. Jakbyś nie zauwazyła wątki dotyczące zakupu Birkin Hermsa należa tu raczej do wyjątków. Przeważnie są to pytania typu, gdzie dostanę ładne kozaczki do 200 zł. Mnie to nie dziwi. Różnie u mnie w życiu bywało. I rozumiem różne sytuacje u innych osób.
                      I szczerze? Wolę poczytac rady, gdzie można dostac coś fajnego w super cenie, bo kupno drogich i fajnych ciuchów, to nie problem - to tylko kwestia kasy.

                      Pisząc pogardliwie, że pfff 700 zł i co ty chcesz za to kupić, dajesz sama sobie świadectwo.
                      Dla niektórych ludzi 700 zł to sporo pieniędzy.

                      Nie mam ci za złe, że stać cię na więcej niż przeciętną forumowiczkę. Tak jak nikt nie powinien Tobie, ani nikomu mieć tego za złe. To nie o to chodzi. Chodzi o sposób w jaki się tu wypowiadasz. Przemyśl to.



                      • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 13:40
                        Zle mnie zrozumialas,nie mam nic przeciwko kupowaniu dobrych jakosciowo ciuchow po przecenie,chyba,ze sa jakies felerne,sama chetnie takich szukam,bo zwyczajnie szkoda mi kasy.Mam cos przeciwko kieckom od chinczyka czy innych slabej jakosci za 200zeta,ktore sie w oczach rozlatuja.Chyba wlasnie kogos kto nie szanuje kasy i ma jej za duzo stac co chwila lachy kupowac,ktore sie rozleca.
                        Nie twierdzilam nigdzie,ze 700zeta to malo kasy,tylko,ze plaszcza bileizny i sukienki nie da sie kupic za to,tak by wszystko bylo porzadne,szczegolnie plaszcz,ktory nie wiem jak u ciebie,ale u mnie powinien z dwa, trzy sezony posluzyc.
                        By zdobyc sukienke z przeceny,ktora bedzie pasowac i to jeszcze z taka z 600zeta na 200trzeba sie niezle nachodzic,wiec az tak proste to to nie jest, a dziewczyna potrzebuje rzeczy na gwalt:-P:-D
                        Wiem,bo jestem milosniczka przecen dobrych marek:-Dnom tyle w temacie
                        • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 14:03
                          rozumiem Cię. ja też nauczyłam się w końcu, że czasami lepiej wydac więcej, ale mieć coś, co po jednym sezonie, można schować do szafy na następny, a nie wywalać, bo wstyd nawet oddać do CIK.
                          ale zrozum, że ludzie kupują również w sieciówkach i że część z tych zakupów, mimo swej niskiej ceny, to zakupy również udane.
                          przykładem są choćby sukienki H&M - mam w sumie trzy praktycznie takie same. różnią się kolorami i odrobinę kształtem dekoltu. Typowa princeska. Pierwszą kupiłam dokładnie 3,5 roku temu. Pamiętam, bo to było zaraz po porodzie właściwie. Mam ją do dziś, tylko jest mi za duża. Drugą kupowałam dokładnie 2,5 roku temu - pamiętam bo to było jakoś tuż przed zajściem w drugą ciążę - mam ją do dziś. Trzecią kupowałam w kwietniu na pogrzeb ojca. Druga była szara i dlatego nie mogłam w niej iść.
                          Wszystkie trzy - stan idealny. A użytkowałam je ostro, bo dwie pierwsze służyły mi jako strój do pracy, a trzecia jako załobny ubiór. Zmieniałam dodatki.
                          Zero zmechaceń, przetarć, prucia. Każda kosztowała neiwiele ponad 100 zł.

                          To samo mogę powiedzieć o wielu ubraniach z sieciówek.
                          Na pogrzeb ojca szukałam czarnego klasycznego trencza. bez zameczków, bez pierdółek, bez kaptura. bez ćwieków. Wiesz gdzie znalazłam? W omijanym przeze mnie szerokim łukiem Reserved.
                          Wszędzie panowałe wiosenne radosne kolekcje. Zero czerni. Reserved mnie uratowało. Trencz sobie wisi w szafie i niczym nie odbiega jakością od trencza innej "nieco droższej" marki, który wisi obok. Ba! on ma nawet dopinaną podpinkę. A kosztował nie wiecej niż 200 zł.

                          przejdź się może czasami po sklepach. zamiast pytac na forum, gdzie kupic. W głupim C&A można znaleźć fajne perełki, choć większość ciuchów tam, to szajs jakich mało.

                          Problemem moim zdaniem jest być może twoja figura. Faktycznie. Zauwazyłam, że wiotkie i zgrabne dziewczyny wyglądają fajnie w byle worku na ziemniaki, a kobiety zbudowane nieco mocniej muszą się bardziej postarać. Ale spróbuj się sama przekonać.

                          Wiesz, miałam okres w życiu, kiedy wydawało mi się, że pff nie wypada mi kupować t-shirta w primarku, bo przecież znajomi nosza tylko TH, albo HB. Jak to polówka no name? Musi być z krokodylkiem, albo z konikiem;)
                          teraz, kiedy sobie to przypominam, natychmiast mysle o kolezance i jej bluzeczkach w napisy morgan:) i szybciutko mi to mija.
                          • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 14:39
                            shellerka napisała:

                            > rozumiem Cię. ja też nauczyłam się w końcu, że czasami lepiej wydac więcej, ale
                            > mieć coś, co po jednym sezonie, można schować do szafy na następny, a nie wywa
                            > lać, bo wstyd nawet oddać do CIK.

                            o wlasnie to mam na mysli

                            > ale zrozum, że ludzie kupują również w sieciówkach i że część z tych zakupów, m
                            > imo swej niskiej ceny, to zakupy również udane.
                            > przykładem są choćby sukienki H&M - mam w sumie trzy praktycznie takie same. ró
                            > żnią się kolorami i odrobinę kształtem dekoltu. Typowa princeska. Pierwszą kupi
                            > łam dokładnie 3,5 roku temu. Pamiętam, bo to było zaraz po porodzie właściwie.
                            > Mam ją do dziś, tylko jest mi za duża. Drugą kupowałam dokładnie 2,5 roku temu
                            > - pamiętam bo to było jakoś tuż przed zajściem w drugą ciążę - mam ją do dziś.
                            > Trzecią kupowałam w kwietniu na pogrzeb ojca. Druga była szara i dlatego nie mo
                            > głam w niej iść.
                            > Wszystkie trzy - stan idealny. A użytkowałam je ostro, bo dwie pierwsze służyły
                            > mi jako strój do pracy, a trzecia jako załobny ubiór. Zmieniałam dodatki.
                            > Zero zmechaceń, przetarć, prucia. Każda kosztowała neiwiele ponad 100 zł.

                            Wyjatki zawsze potwierdzaja regule,tez mam pare rzeczy z sieciowek,ktore sie trzymaja,ale takich perelek to trzeba szukac.Ostanio H&M zniechecil mnie do reszty,same szmaty,doslownie.Wczesniej jeszcze mozna bylo cos ustrzelic.Prawda jest taka,ze zeby cos fajnego,dobrego jakosciowo i w dobrej cenie trafic to trzeba sie naszukac.
                            >
                            > To samo mogę powiedzieć o wielu ubraniach z sieciówek.
                            > Na pogrzeb ojca szukałam czarnego klasycznego trencza. bez zameczków, bez pierd
                            > ółek, bez kaptura. bez ćwieków. Wiesz gdzie znalazłam? W omijanym przeze mnie s
                            > zerokim łukiem Reserved.
                            > Wszędzie panowałe wiosenne radosne kolekcje. Zero czerni. Reserved mnie uratowa
                            > ło. Trencz sobie wisi w szafie i niczym nie odbiega jakością od trencza innej "
                            > nieco droższej" marki, który wisi obok. Ba! on ma nawet dopinaną podpinkę. A ko
                            > sztował nie wiecej niż 200 zł.

                            Ja mam trencz z orsay przezyl juz 3sezony:-D na wyprzedazy kosztowal 20euro:-D
                            >
                            > przejdź się może czasami po sklepach. zamiast pytac na forum, gdzie kupic. W gł
                            > upim C&A można znaleźć fajne perełki, choć większość ciuchów tam, to szajs jaki
                            > ch mało.

                            W C&A sa sietne body dla dzieci:-D niezniszczalne i tanie jak barszcz.
                            >
                            > Problemem moim zdaniem jest być może twoja figura. Faktycznie. Zauwazyłam, że w
                            > iotkie i zgrabne dziewczyny wyglądają fajnie w byle worku na ziemniaki, a kobie
                            > ty zbudowane nieco mocniej muszą się bardziej postarać. Ale spróbuj się sama pr
                            > zekonać.

                            Cos o tym wiem,za tydzien mam urodziny i potrzebuje kiecki.Wczoraj bylam w centrum handlowym,5godzin spedzilam na przymierzaniu,teraz moda jest na rzeczy niezbyt rozciagliwe,owszem 44 miescila mi sie w biuscie,ale w tali moglam jeszcze jedna babke taka jak ja wsadzic i krotka sukienka siegala mi do lydek.Wsciekla jestem bo czas na znalezienie kreacji sie kurczy a jak na zlosc niczego nie ma,co by pasowalo:-/czasami zastanawiam sie czy nie lepiej pomniejszyc cycki,bo ostatnio projektanci wychodza z zalozenia,ze jak kobieta ma biust to musi byc gruba wszedzie.Nie wiem czy to wina obfitych ksztaltow niemek czy wszedzie tak jest.Jutro znow ruszam na polowanie.200euro ma przeznaczone i goffno.Wiec kasa jak kasa i tak wiele nie pomaga:-/ w sumie niezbyt wiele sklepow zostalo mi do obskoczenia.
                            >
                            > Wiesz, miałam okres w życiu, kiedy wydawało mi się, że pff nie wypada mi kupowa
                            > ć t-shirta w primarku, bo przecież znajomi nosza tylko TH, albo HB. Jak to poló
                            > wka no name? Musi być z krokodylkiem, albo z konikiem;)
                            > teraz, kiedy sobie to przypominam, natychmiast mysle o kolezance i jej bluzeczk
                            > ach w napisy morgan:) i szybciutko mi to mija.

                            Z konikiem musi byc, z krokodylkiem juz jest nie trendy:-D ja tam polowek nie nosze to jakos mi sie upieklo:-D
                            • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 14:56
                              znajdz dobra krawcowa. dobra, niekoniecznie droga:D
                              ja mialam ten problem z kiecką nie na zeszłego sylwestra tylko jeszcze poprzedniego. w sklepach, albo tandente tafty dla pańciowatych ciotek, albo wyzywające kiecki rodem z taniego erotycznego filmu.

                              a jak juz cos z klasa, to z kolei troche za malo sylwestrowego. z sieciowki nie chcialam, bo balam sie ze spotkam sobowtórkę na imprezie.

                              jakos dwa tygodnie przed sylwestrem trafiłam przypadkiem do salonu krawieckiego, gdzie na wystawie głównie były suknie slubne. I tam mniej wiecej nakreslilam paniom o co mi chodzi. Miałam szczęscie, bo przyniosly mi zaczęte dzieło - zamówienie dla kogoś. Pozmieniałam co nieco w projekcie, kazałam skrócić, dodać naramki. Potem była jedna przymiarka. I dwa dni przed imprezą odbierałam cudo. Wyszło mi cenowo praktycznie tak samo, jakbym w sieciówce kupowała.
                              • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 15:14
                                Tutaj krawcowe sie cenia, i nie wiem czy w piec dni zdaza nawet jesli nawet jutro zamowie.Troche za pozno zaczelam szukac,ale w sumie w tamtym roku tez bylam tydzien przed urodzinami kupowac i znalazlam.W tym roku jakies dziwne rzeczy wisza na wieszakach,ewentualnie moge sie pokusic o kupienie jakiejs dobrej w biuscie i danie do zwezenia, i skrocenia,problem w tym,ze wiekszosc ma jakies koronki i inne haft wiec szkoda to obcinac jak juz jest i jest ladne.W ostatecznosci pozsotanie kiecka dyzurna z szafy i zakupienie do niej jakis kolorowych dodatkow.Impreza w klubie wiec mozna poszalec z kolorami:-D
                                Na sylwestra to chyba tez juz czas zaczac szukac,ale to co widze w sklepach nie zachwyca mnie,w tym roku kroluja znow paciorki,pajety poprzyszywane w kazdym mozliwym miejscu i w dowolnej ilosci,kolorach i ksztaltach.W szczegolnosci biust ma byc paciorkami naznaczony,jak ja taka sukienke zaloze to bede wygladac jak idz stad i nie wracaj,bo powiekszy mi to piersi o przynajmniej dwa rozmiary:-P
                                Gdzie ten twoj salon krawiecki? jak gdzies w polnocnej Polsce to moge sie przejechac:-Dna sylwka czegos poszukac i zamowic.
                                • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 15:21
                                  w poznaniu i jak w zeszłym roku chciałam tam coś uszyć, to go już nie było:) ( mieścił się w różowym pasażu na św. Marcinie)
                                  w mojej okolicy jest sporo krawcowych. mam dwie z polecenia, więc pewnie jak mi dzieciaki pozdrowieją, to podjadę do jednej i pogadam. Bo najważniejsze, żeby rozumiała mnie, a ja ją:), co niekoniecznie oznacza kiwanie głową i mówienie "tak, tak".
                                  moją najlepszą metodą, na dobry wygląd na imprezach w klubach, jest przyjście w momencie, kiedy wszyscy już są przynajmniej po jednym drinku. wtedy na bank wszystko wydaje im się ładniejsze, niż przed;) i nie zwracają juz uwagi na szczegóły:D
                                  polecam!
                                  • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 16:39
                                    Moze sie przeniesli,albo konkurencja ich wykonczyla.Jak jestem w Polsce to czesto ide do swoich ulubionych sklepow,ale juz pare razy tak bylo,ze zniknely.2znalazlam w innym miejscu,reszta zapadla sie pod ziemie.Byl taki jeden b.fajny sklepik z wlasnymi kolekcjami,niepowtrzalny,cus ala krawiec i projektant w jednym.Z tego co wiem konkurencja znanych marek doprowadzila go do upadlosci,a szkoda,bo mieli b.fajne rzeczy,w dobrej cenie i przede wszytkim szyte na kobiety z wiekszym biustem tam byly.
                                    Ja moge namalowac to co chce miec,nie musze opowiadac,przynajmniej jakis plus:-D dzieciaki chore,co im jest?slyszalam,ze jakas jelitowka panuje.
                                    Teraz rozpoczal sie karnawal wiec niemcy sa po jednym drinku tuz po pracy:-D ale to jest bardzo dobra rad:-D jak to mowia,nie ma kobiet brzydkich,jest tylko za malo alkoholu:-D
                                    • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 17:32
                                      dzieciaki i ja mamy katary i kaszle. takie mega mega:/

                                      krapheika przyjdź na forum emama.

                                      tam jest fajnie i większy ruch niż tu:)
                                      • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 19:20
                                        Oj to nie fajnie:-(mleko z miodem i lozko.
                                        Masz rozdwojenie jazni,najpierw mnie wywalasz z tego forum,a potem zapraszasz na inne:-P
                                        lo cholera,szoka mam:-D
                                        • shellerka Re: krapheika 14.11.10, 19:59
                                          :) wiem wiem:) i czosnek jeszcze do tego.
                                          tam mi jakoś bardziej pasujesz. i o więcej rzeczy można się pokłócić:D
                                          • krapheika Re: krapheika 14.11.10, 20:36
                                            Czyzby na forum emama nie bylo godnych przeciwniczek dla ciebie?:-D
                                            jeszcze sok z cebuli z cukrem,super na kaszel:-D
                                            "wszedlam" na to forum i fakt calkiem niezle harpie tam sa:-P mozna sie faktycznie poklocic:-D
            • duchess85 Re: fajne ciuchy na randke... 17.11.10, 13:01
              mam małą czarną za 150 zł i noszę już baaaaardzo długo. Więc to nieprawda, co piszesz, a przynajmniej nie zawsze.
      • shellerka Re: fajne ciuchy na randke... 14.11.10, 10:00
        jak się facet tak długo zastanawiał nad tą kolacją, to nie wiem, czy decydowałabym się na śniadanie:D
        kazałabym teraz jemu trochę poczekać:P

        nie wiem, gdzie ta kolacja, w sensie co to za knajpa. do pizzerii zalozyłabym raczej dzinsy i cos fajnego na górę.
        do eleganckiej restauracji, pewnie małą czarną.
        a jak już naprawdę chciałabym tego śniadania, to polecam wyjście bez bielizny:) niesamowicie podkręca atmosferę:D i jaka oszczędność;)
        • black_magic_women Re: fajne ciuchy na randke... 14.11.10, 10:34
          Artyści..jak dobrze,że się z nich wyleczyłam(chyba)...
          Ciuchy jak ciuchy,najważniejszy jest makijaż,zapach i włosy,na tyle miękkie żeby można było je przeczesać ręką,a więc nie tapir,czy kok od fryzjera.A strój?Pewnie masz coś w szafie,chociaż rozumiem,że na taką okazję to aż skręca żeby mieć coś nowego
          • lonely.stoner Re: fajne ciuchy na randke... 14.11.10, 10:56
            aaaa, ciezko sie nie zgodzic z tym co powyzej napisano- 1. z tym ze facet tak dlugo zwlekal z zaproszeniem na randke - racja- tez bym mu kazala poczekac na 'sniadanie' ze mna.
            2. artysci, no tak- zaleznie od rodzaju, ale wlasnie wlosy i zapach wazne, wazniejsze niz ciuchy- na artystow z mojego otoczenia zawsze dziala Gucci Rush.
            3. Ja tak doradzalam bo tez mialam w mysli jakas romantyczna restauracje na troche wyzszym poziomie- muzyka na zywo, swiece, kelner we fraku i szampan, ale jesli to pizzeria albo cos na tym poziomie to lepsze dzinsy i cos luzniejszego niz kiecka. Jak sie za bardzo odwalisz albo hmm no niezbyt stosownie do calej sytuacji to facet bedzie widzial ze za bardzo ci zalezy- a jak sie to skonczy to roznie bywa, zalezy od tego czy jestes prawdziwa boginia czy kopciuszkiem przebranym za ksiezniczke.
            • bed.shosanna Re: fajne ciuchy na randke... 14.11.10, 23:44
              Zależy co to za artysta-muzyk (i jeszcze czy wykonuje klasyczną czy jazz) czy plastyk,czy jeszcze coś innego.No i zależy też,jaki masz kolor włosów,fryzurę,karnację i figurę.I jaki masz ten stary płaszczyk:) a i jeszcze,gdzie idziecie..
              Ja bym postawiła na dopasowaną kieckę,ale nie czarną-np.granatową,ciemnoczerwoną albo fioletową,do kozaków czarne rajstopy,jakiś zamotany niedbale duży szal,pod którym będzie jakiś naszyjnik-jakiś oryginalny i spore kolczyki nie od kompletu z naszyjnikiem.Płaszcz bym zostawiła jaki jest i tak go szybko zdejmiesz.Bielizna ładna,ale bym unikała kompletu,bo to pretensjonalne i widać,że bardzo się przygotowywałaś na kolację ze śniadaniem,wzięłabym ładne kolorowe figi np.czerwone,ale bez koronek i może czarny koronkowy stanik.Niech będzie ładnie,kolorowo,lekko niedopasowanie i niby przypadkowo:P
              • cccykoria Re: fajne ciuchy na randke... 15.11.10, 09:09
                no to masz problem, ile zaiwestujesz w następną randkę ?

                *możliwe że na kolację ze śniadaniem*

                W czym do łóżka ?;)))
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja