Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      ciotkowate metamorfozy

    15.05.11, 10:24
    Miałam okazję obejrzeć fragment programu "Trinny i Susanah" i wyrobiłam sobie opinię, że te wszystkie "metamorfozy" i "stylizacje" z fajnych dziewczyn z charakterem robią stare ciotki.

    Jak dla mnie dotyczy to tych wszystkich Goków i innych takich stylistów. Każdy z tych telewizyjnych guru od mody wkłada na biedną grubaskę warstwy wyszczuplającej bielizny a potem satynową sukienkę, która można założyć raz w roku do opery, i ultraobcasy. Umalowana wygląda jak swoja własna matka. +20 lat do metryki i -20 punktów w ogólnej swobodzie.

    No dramat po prostu. Patrzę i własnym oczom nie wierzę, że to się sprzedaje jak ciepłe bułki i to jeszcze z oklaskami. Gdzie te kobiety tak pójdą? do pracy? po marchew do sklepu? z dziećmi do teściów? na przykład ta Pani:
    lula.pl/lula/51,97805,9441687.html?i=24&v=1&obxx=9441687
    Niefunkcjonalne, postarzające, ośmieszające rzeczy. Z modą, gustem, stylizacją, dobrym samopoczuciem nie ma to nic wspólnego. Co myślicie?
      • ama-ka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 10:33
        zaciekawilas mnie tym postem... no metamorfozy niezbyt udane, a w dodatku ta pani: lula.pl/lula/51,97805,9441687.html?i=26 - ona ma naprawde ladna przyjemna pogodną twarz, a ubrali ja w cos takiego, co jej kompletnie nie pasuje (od pasa w dol) - az zal patrzec....
        • fangora Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 10:49
          Niestety, te programy rządzą się swoimi prawami. Żeby było efektowanie, nie skromnie, trzeba zrobić przejaskrawioną metamorfozę. I tak wiadomo, że po powroicie do domu, większość z tych pań wróci do swoich dawnych ciuchów, lub przystosuje nowe propozycje do swoich możliwosći.
          Niestety, takie są prawa teleziwji. Ale i tak, większosć z nas choć raz chciałaby się poddać takiej metamorfozie, czyż nie? :)
          • ama-ka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 10:52
            metamorfozie tak - ale nie takiej (tzn takiej, ktora pokaże mój biust nie w rozmiarze D, ale w rozmiarze F lub uwydatni moj brzuch w zbyt obsislej sukience i zbyt krotkiej marynarce! :)
          • tralalumpek Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 10:54
            nie, nie chcialabym sie poddac takim kiepskim probom bawienia sie w przebierancow
            obie te panie potzrzebuja dobrych stylistek, sa jednym wielkim koszmarem jezeli chodzi o styl
            a ogolnie co do stylistek, to chyba takie ostatnio modne slowo sie zrobila
            niestety, dobrych stylistek jak dobrych projektantow, na palcach jednej reki
      • tralalumpek Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 10:48
        lula.pl/lula/51,97805,9441687.html?i=14
        obrzydliwie
        • musam Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 11:02
          lo matko, ta to wyszla owinieta w recznik z pod prysznica, tluste plecy wyeksponowane...fakt, tragedia
          • fangora Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 11:14
            Faktycznie Trinny i Suzannah zaczynają wygladać jak własne karykatury :)
      • alpepe Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 11:34
        Miałam nie zabierać głosu w tej sprawie, bo na tym forum to osobliwe duo cieszy się niezmiernym autorytetem, ty jesteś kręglem, ja butelką, a ona wazonem czy innym dziwadłem, ale wystarczy popatrzeć, jak ubrane są te stylistki i już ręce opadają, a stylizacje, okej, co 10. może od biedy w porządku, ale kiedyś widziałam stylizację studentki, która po przebraniu powinna była okazać nieco rozsądku i odmówić wyjścia tak do widowni.
        • dakota77 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 13:30
          Ja chetnie obejrzalabym metamorfoze, ktorej ktos rozsadny, moze stylistka paryskirgo Vogue'a, poddalby obie panie. Bardzo potrzebuja porady i zmiany stylu:)
        • maitresse.d.un.francais alpepe pokaż! 15.05.11, 15:10
          bo ciekawość mnie zżera

          ale kiedyś widziałam stylizację studentki, która po przebraniu powinna była okazać nieco rozsądku i odmówić wyjścia tak do widowni.
          • alpepe Re: alpepe pokaż! 16.05.11, 08:55
            nie, no sorry, ale aż tak się tym nie pasjonuję, by szukać, kiedyś chyba na kobiecie był też wątek o tym i tam kliknęłam, ale głowy nie dam.
      • cherry-cherry Najgorsze stylistki ever, tragikomedia :/ 15.05.11, 11:40
        W zyciu nie widzialam takiego stylistycznego dramatu. Co te baby robia z tymi biednymi ludzmi?? Na poczatku patrzac na ich wymysly mialam wrazenie, ze one robia to specjalnie - zeby bylo kontrowersyjnie.
        Obejrzyjcie sobie ta oto galerie ich pseudostylizacji :
        uroda.onet.pl/fotogalerie/trinny-i-susanah-w-poznaniu,4262268,0,galeria-maly.html
        Potem przyjrzalam sie stylowi obu pan i stwierdzilam, ze one same TEZ ubieraja sie strasznie. Jeszcze Trinnie jak Trinnie, ale ta Susannah... Jeden wielki koszmar. Nie wiem, na jakiej zasadzie one zrobily swiatowa kariere jako stylistki...
      • dakota77 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 13:27
        Mam podobne obserwacje, zwlaszcza co do Trinny i Susannah. One kazda kobiete przerabiaja na ten sam styl, na swoj obraz i swoj gust. A ze ich upodobania sa ciotkowate...:-). Kiedy po raz pierwszy ogladalam ich program, nawet mi sie podobal, potem mi sie znudzil, wlasnie przez to, ze wszystkie metamorfozy wygladaly tak samo, nie uwzglednialy ani osobowosci, ani trybu zycia bohaterki.
      • p_estka1 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 13:43
        Mam podobne spostrzeżenia. Metamorfoza w wykonaniu TiS polega na zmianie okoliczności, bo inaczej się wygląda na zakupach, inaczej na przyjęciu weselnym.
        Oglądałam odcinek, w którym bardzo ładna i zgrabna czterdziestoparolatka (postaram się znaleźć zdjęcie, miała córkę ok. 20) w dżinsach, w koszuli, z luźno ułożonymi włosami i delikatnym makijażem, a może nawet bez została poddana niezrozumiałej krytyce, mimo że wyglądała skromnie i stosownie do okoliczności. Owszem po metamorfozie wyglądała szykowniej, wyraziściej z powodu mocnego makijażu, bardziej wypracowanej fryzury i eleganckiej sukienki oraz butów na obcasie. To ja bardzo przepraszam, taką metamorfozę każda z nas jest w stanie sama wykonać. Rzecz nie w tym,żeby na co dzień wyglądać, jak przystrojona choinka.
        PS. No właśnie, gdzie mamy w tych sukniach bywać? Nie każdy obraca się w wielkim świecie. U mnie okolicznościowe sukienki (staram się kupować skromne, pasujące do więcej, niż jednej okazji), wiszą miesiącami, a nawet latami w szafie.
      • ida_listopadowa Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 14:17
        Oczywiście, rozumiem, że te metamorfozy robione są na potrzeby prasy i tv i to musi być wyraziste. Ale wyraziste są też inne stylizacje niż "ciotkowatość": korale, sukienka, czółenka, ściśnięcie paskiem, fryzura na Austina Powersa i ogólny totalny konserwatyzm.

        Biedna ta Karolina - przed metamorfozą wyglądała 3 razy lepiej:
        przed metamorfozą
        po metamorfozie

        to jest bardzo smutne, bo sugeruje, że jeżeli ktoś y nie jest idealny - to musi być konserwatywny w stroju i schować się w wyszczuplającej bieliźnie.

        Poza tym - facetów raczej nie przebierają w garnitury, tylko w wygodne ładne CODZIENNE rzeczy. To jak to jest?
        • ding_yun Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 14:46
          Mam to samo wrażenie, stylizacje TiS nie są nawet przeciętne, one są fatalne. Najbardziej denerwuje mnie, że wyciągają kobiety z jakiś normalnych sytuacji życiowych, ze spaceru albo z zakupów, gdzie wygoda bardzo się jednak liczy i wbijają je w stroje, które można założyć naprawdę od czasu do czasu. Prawie każda kobieta wygląda lepiej w eleganckiej sukience i na 12-centymetrowych szpilkach, ale ja chciałabym się dowiedzieć jak wyglądać dobrze na co dzień - na płaskim obcasie, z pojemną torbą, w ubraniach, które mnie nie ograniczają. Nie mówiąc już o tym, że same stylistki popełniają naprawdę podstawowe błędy w doborze stroju do sylwetki. Cóż, Brytyjki nigdy nie słynęły z wyczucia stylu i tak jest nadal...
          • ding_yun Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 14:52
            I jeszcze jedno: co one z tymi szalikami dla facetów? U większości wygląda to tragicznie. Poza tym już widzę przeciętnego faceta jak z radością chodzi z jakąś szmatą omotaną wokół szyi.
          • erillzw Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 07:42
            Jest taki format chyba amerykanski gdzie kobieta stylistka i facet stylista zabieraja na tydzien wybrana osobe i pomagaja jej nie tylko sie zmienic ale zmienic rowniez nawyki ubraniowe i wygladowe. Ucza jak wybierac stroje ktore podkreslaja sylwetke i atuty a maskuja niedosnonalosci. I wyglada to tak, ze pomagaja w doborze garderoby ktora taka osoba po programie otrzymuje. I na jego koncu sama ubiera sie w ciuchy na nowo dobrane. Nie ma tam nieboyycznych szpilek i niepraktycznych kiecek. Wlasnie postawiony jest nacisk na zestw codzienny, do pracy i wyjsciowy. Dziwie sie, ze popularnoscia ciesza sie ciotki klotki TiS ktorych styl nawet mnie razi a mam naprawde duza doze tolerancji a taki ktory pokazuje jak zmienic swoje podejscie do ubioru a przede wszystkim siebie w nim juz nie..
            Makijaze tez nie sa przegiete tylko takie ktore podkreslaja.


            O, i ten program mi chodzi :) www.tlcpolska.pl/programy/jak-sie-nie-ubierac
            www.youtube.com/watch?v=ah3DUko4jv8
        • shellerka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 14:51
          mnie też się nie podobają wszystkie metamorfozy T&S, ale akurat zalinkowana przez Ciebie jest IMO udana, o tyle, że miała pokazać dziewczynie, ze może nosić sukienki.
          no i sukienka nie jest balowa, czy jakoś specjalnie wyjściowa, ale taka właśnie do biegania latem po mieście, wiec odpada zarzut o "wielkim wyjściu"

          problemem wielu kobiet jest to, że wbijają się w spodnie i uważają że sukienka to właśnie tylko na wyjście, a potem pojawiają się linki do sukienek, które dziewczyny planują założyć na wesele, tudzież inną uroczystość, a które są sukienkami typowo dziennymi, czy plażowymi.
          sukienka może być tak samo wygodna jak spodnie.
          • cherry-cherry Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 17:49
            > sukienka może być tak samo wygodna jak spodnie.

            > problemem wielu kobiet jest to, że wbijają się w spodnie i uważają że sukienka
            > to właśnie tylko na wyjście,

            Wydaje mi sie, ze nie do konca o wygode w tym wszytskim chodzi. Otoz, zeby sie dobrze czuc w sukience, to trzeba miec do niej dobra figure i nogi. Jezeli kobieta wie, ze jej nogi pozostawiaja do zyczenia (a tak ma wiekszosc z nas) to zawsze lepiej bedzie sie czula w spodniach. Akurat nogi tej dziewczyny z metamorfozy nie sa zbyt rewelacyjne i zapewne ma ona tego swiadomosc. Wiec prawdopodobnie, ze pomimo wszystkich dobrodziejstw tej metamorfozy, instynktownie bedzie nadal wolala spodnie. Ja tez tak mam. Niby wiem, ze w sukience wyglada sie bardziej kobieco i uwodzicielsko, ale osobiscie wole wygladac mniej kobieco, lecz zgrabniej , w spodniach! Nie kazdemu sukienkowy styl sluzy, to wszystko. Poza tym kobiety czasami po prostu preferuja bardziej dyskretny image, bo niekoniecznie maja nature femme fatale i niezbyt dobrze sie czuja w uwodzicielskiej konotacji sukienkowego stylu na codzien. Co innego wesela czy inne okazje. Wtedy nawet najdyskretniejsze kobiety lubia zwrocic na siebie uwage strojem. Stad okoloweselne zainteresowanie sukienkami. Tak ja to widze.
            • shellerka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:03
              przykro mi, ale zalinkowana dziewczyna gorsze ma niestety uda - uwydatnione w spodniach, niż łydki widoczne w sukience, która z uwagi na kwiatowy, wyrazisty wzór przyciąga uwagę bardziej niż owe łydki.

              to błąd sporej ilości kobiet - myślą, że zakładając spodnie ukrywają nogi, a niekoniecznie tak jest.
              sukienki są różnej długości, a nogi są różnego kształtu.

              nie bronię T&S, bo są kiepskie i myślę że ich czas się kończy, o czym również może świadczyć ich przyjazd do Polski - nie oszukujmy się - do nas trafiają "gwiazdki" drugiego sortu najczęściej.
              • shellerka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:09
                dobry stylisty IMO najpierw patrzy na zalety danej kobiety. przykładowo. ostatnio moimi zaletami jest szczupła talia, za to próbuję ukryć dwa kilo więcej w udach. w związku z tym dałam sobie ostatnio spokój z obcisłymi dżinsami, które uda pokazują w pełnej krasie. natomiast noszę dopasowane w talii sukienki i spódnice.
                w ten sposób nikt nie wie o tych dwóch kg więcej w udach ;)

                sukienka to największy po brylantach przyjaciel kobiety!!
                • black_magic_women Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 19:26
                  shellerka napisała:
                  sukienka to największy po brylantach przyjaciel kobiety!!

                  to moje (i mojej mamy!)modowe credo:)
              • cherry-cherry Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:26
                shellerka napisała:

                > to błąd sporej ilości kobiet - myślą, że zakładając spodnie ukrywają nogi, a ni
                > ekoniecznie tak jest.

                Jest sporo prawdy w tym co piszesz, jednak nie da sie zaprzeczyc, ze spodnie maskuja sporo mankamentow nog. Choc moze niekoniecznie zrobia to np. rurki ;) Spod sukienki jednak, z wyjatkiem maxi, zawsze cos tam wystaje i podlega ocenie. Ja tam mam wrazenie, ze zestaw 'sukienka + byle jakie nogi' przynosi sporo szkody wlascicielce. Wystarczy sobie ocenic na ponizszych linkach, w czym ta sama dziewczyna wyglada korzystniej : czy w wersji spodzienniej czy odslaniajacej nogi (akurat sa to szorty, ale chodzi mi o efekt eksponowania nog) :
                chicisimo.com/fashion/outfit/shorty-shorts/
                chicisimo.com/fashion/outfit/hudson-jeans/
                Osobiscie unikam sukienek, bo tak sie sklada, ze mam przyjaciolke - posiadaczke zupelnie fenomenalnych nog i moje niestety nie wytrzymuja porownania. I poniewaz z dlugosci spodnic/sukienek odpowiada mi akurat niestety tylko ta przed kolano, to owiedzialam sobie, ze nie bede eksponowac tego, co zdecydowanie nie jest moim atutem. I chyba w koncu o to chodzi w stylizacji : wydobyc atuty, a zamaskowac slabe punkty, zamiast na sile wbijac sie w nie swoje klimaty.....
                • shellerka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:40
                  I chyba w koncu o to chodzi w stylizacji : wydobyc atuty, a zamas
                  > kowac slabe punkty, zamiast na sile wbijac sie w nie swoje klimaty.....
                  >
                  dokładnie tak. zresztą napisałam to w poprzednim poście :)

                  ten duet zraził mnie doszczętnie do siebie, kiedy jedna z nich powiedziała, że za punkt honoru stawia sobie ubranie jednej z uczestniczek w sukienkę. wtedy stwierdziłam, ze marna stylistka z osoby, która mając do dyspozycji ileś tam sklepów (odcinek w starym browarze) upiera się przy sukience, których faktycznie w większych rozmiarach w Polsce brak.
                  nie zajmuje się JESZCZE zawodowo stylizacją, ale tą właśnie panią, którą oblekły na siłę w przymaławą kieckę, eksponując jej brzuch (największa wada figury tej kobiety, bo nogi miała rewelacyjne) ubrałabym zupełnie inaczej i zapewniam, że pani ta (urzędniczka w czerni) wyglądałaby super.

                  zastanawiam się tylko kto uczestników czesał i dobierał im fryzury, bo akurat te były rewelacyjne! i myślę, że nie były dziełem duetu z GB
                • dziewczynawitryna Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 19:07
                  Tyle, że tu mamy porównanie "dobrze dobrane dżinsy" kontra "kiepsko dobrane dżinsy". Ładne nogi w obu przypadkach zostały inaczej wyeksponowane. I nie ma to nic wspólnego z tym, czy lepsze są sukienki, czy spodnie.
                  • cherry-cherry Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 19:21
                    Moim zdaniem dziewczyna z moich linkow nie ma ladnych nog. I taki typ nog (nie za grube, nie za chude, lecz niedoskonale w ksztalcie) da sie wlasnie swietnie zamaskowac spodniami. Dla mnie te dwa zdjecia to swietny przyklad na to, ze nie ma co eksponowac tego, co nie jest naszym atutem. No, ale kazdy ma inne kryteria oceny.
                    • dziewczynawitryna Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:30
                      Ok, jeżeli takie nogi nie nadają się do pokazywania, to nie mamy o czym dyskutować.
                    • razlemongrass Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 20:05
                      Oooo cherry-cherry, co ci się nie podoba w tych nogach? Pytam z ciekawości, bo uważam, że kobieta ma je całkiem ładne i kształtne. A że stanęła koślawo jak to na blogach bywa to już inna bajka;) Po za tym jak patrzę na te jej dwie fotki to myślę, że jednak na drugim zdjęciu, tym w jeansach, uda wydają się szersze i potężniejsze niż w shortach:)
                      • cherry-cherry Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 20:56
                        Te zalinkowane nogi nie sa jakies najtragiczniejsze z mozliwych, z tym sie zgodze. Nie szokuja, to pewne. Ale nie sa idealne w ksztalcie - takie troszke kolkowate, rowne, no i kolana niespecjalne. Plus do tego lekki celulit na udach, widoczny w swietle slonca. Sama mam b.podobne nogi, niestety. Takie "niesportowe" ;/ I pewnie nosilabym spokojnie spodnice, wychodzac z zalozenia, ze nie sa takie zle... Gdyby nie moja bliska kolezanka, ktora, kiedy wystawi na wiosne swoje bezkonkurencyjne konczyny : wysportowane, o sniadej karnacji, idealnie wyrzezbione, gladkie i bez cienia celulitu - no coz, klekajcie narody... Bo wtedy dopiero widac, jakie wrazenie robia naprawde piekne nogi, a jak nieciekawie wygladaja takie wlasnie z mankamentami. Pewnie, ze mozna je obnaszac i nie popadac w perfekcjonizm. Ale efekt wizualny jest mocno sredni.
                        Aha, zeby bylo mniej wiecej wiadomo o czym mowie : takie piekne nogi o jakich pisze ma np. Maja Sablewska (choc nie jestem jej fanka ;). Wyrzezbione, umiesnione, bez celulitu... Marzenie.
                        • ding_yun O co chodzi z kolanami? 16.05.11, 23:28
                          Poważnie pytam. Ostatnio ciągle o czytam, że taka to a taka osoba nie powinna chodzić w spódnicy bo ma brzydkie kolana. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby zastanawiać się nad tym, jak wyglądają moje kolana. Kolana jak kolana. Poza tym serio - nigdy nie widziałam czegos takiego jak brzydkie kolana. Jakaś nowa moda? Jakie to są brzydkie kolana? Ciemne, jasne, wypukłe, opadnięte? Fascynuje mnie to.
                          • cherry-cherry Re: O co chodzi z kolanami? 16.05.11, 23:48
                            > nigdy nie widziałam czegos takiego jak brzydkie kolana. Jakaś nowa
                            > moda? Jakie to są brzydkie kolana? Ciemne, jasne, wypukłe, opadnięte? Fascynuje
                            > mnie to.


                            Jakie sa brzydkie kolana? Ano np. poduszka z tluszczu po wewnetrznej stronie kolan nie dodaje im urody. W ogole otluszczone kolana wygladaja brzydko i zdarzaja sie nawet u calkiem szczuplych osob. Taka budowa po prostu i niewiele sie na to da poradzic, no chyba ze liposukscja.
                            Kolano musi byc wyraziscie zarysowane, zeby ladnie wygladalo. Kiedy "rozmywa" sie tak jak u tej kobitki z zalinkowanego zdjecia, to juz nie jest IMO ladne.
                            No, ale nie wiem. Pewnie jestem przewrazliwiona, przyznaje.
                            • cherry-cherry Ooooooo, tu jest swietny przyklad (foto) 16.05.11, 23:53
                              Wystarczy porownac sobie nogi i kolana Mai z kolanami dwoch pierwszych dziewczyn stojacych z lewej. Jakkolwiek brak urody kolan u pierwszej z lewej jeszcze mozna zwalic na karb tuszy jej nog, tak juz druga ma nogi ewidentnie szczuplejsze, a mimo to kolana brzydkie :
                              zyciegwiazd.onet.pl/257457,2,nogi-mai-sablewskiej-ladniejsze-niz-nogi-anji-rubi,fotonews_detail.html
                            • nessie-jp Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 00:39
                              Nie no, jednak brzydkie kolana to przede wszystkim czerwone, zasiniałe, sterczące z wychudzenia gule kości z burymi przebarwieniami. Otłuszczenie to chyba najmniejszy problem...

                              Moje kolana zaczęły wyglądać po ludzku dopiero wtedy, gdy porządnie mi się przytyło. Przedtem
                              • ding_yun Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 09:08
                                Nadal nie widzę o co chodzi, ale tak czy inaczej dzięki za wysiłek wklejenia fotek. Podobnie jak Nessie jedyną wadą kolan jaką czasem widzę jest po prostu zaniedbana szarawa skóra. Ja mam natomiast jedno kolano lekko ciemniejsze bo została mi blizna po małym wypadku, pewnie w ogóle nie powinnam zatem odsłaniać kolan, ale jakoś mi to wisi. Jak tak sobie pomyślę ile kobiet (bo nie wierzę, że faceci zajmują się analizą kolan) musi przeżywać przez moje nogi szok estetyczny...
                                • nessie-jp Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 18:30
                                  > Ja mam natomiast jedno kolano lekko ciemniejsze bo zosta
                                  > ła mi blizna po małym wypadku, pewnie w ogóle nie powinnam zatem odsłaniać kola
                                  > n, ale jakoś mi to wisi.

                                  No i właśnie o takim polubianiu siebie mówię :)

                                  Jeden z niewielu odcinków T&S, które widziałam, polegał na tym, że obie panie kazały się kobietom rozebrać do rosołu (no do kostiumu kąpielowego powiedzmy) i pokazywały im, jakie części ciała mają ŁADNE. Nie, które mają brzydkie. Które są ŁADNE. Na tym się skupiając. Potem pokazywały zdjęcia tych kobiet obcym ludziom i prosiły o powiedzenie, co w nich jest ŁADNEGO i im się podoba.

                                  I jakoś u każdej z pań, nawet tych zjebanych tutaj, za przeproszeniem, przez bezmyślne forumki jako posiadaczki tłustych bandziochów, tłustych nóg, krzywych kolan, masywnych ud
                                  • shellerka Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 19:17
                                    ? Bo u nas nie patrzy się na to,
                                    > co ładnego można zauważyć, tylko do czego się przyczepić?
                                    >

                                    AMEN!
                                  • cherry-cherry Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 20:30
                                    Może w tym tkwi tajemnica braku powodzenia T&S w Polsce? Bo w Polsce należy zwyzywać i zeszmacić każdego, kto się ośmieli pokazać publicznie inaczej niż w pokutnym worze i z przepraszającym wyrazem twarzy?

                                    Przesadzasz strasznie, w dodatku piszesz bardzo agresywnie. Czy ja "wyzywam i zeszmacam" kogokolwiek? Czy ja postuluje, ze wszyscy powinni chodzic w jakichs workach???? Po prostu wyrazam swoje zdanie, jak kazdy na forum. Tak jak ktos wyzej czy nizej napisal, ze Susannah nie powinna nosic sukienek uwidoczniajacych otluszczone, masywne plecy, tak ja (samokrytycznie) uwazam, ze nie do twarzy mi z odslonietymi nogami, bo pozostawiaja wiele do zyczenia. I tyle. Poparlam moje wywody linkami, bo proszono mnie o zilustrowanie co znacza np. brzydkie kolana.
                                    Nikogo nie linczuje, nie pietnuje, nie wyszydzam. Pisze kulturalnie. Wyrazam swoja opinie. Wiec skad ta agresja i to wzburzenie?
                                    • nessie-jp Re: O co chodzi z kolanami? 17.05.11, 21:01
                                      > Przesadzasz strasznie, w dodatku piszesz bardzo agresywnie. Czy ja "wyzywam i z
                                      > eszmacam" kogokolwiek?

                                      Nie wiem, dlaczego wzięłaś to tak do siebie? Przecież to nie ty wyszydzałaś cudze "bandziochy".

                                      Może jednak drgnęło jakieś poczucie winy, że za bardzo się zapędziłaś w krytyce, i dlatego odebrałaś moją wypowiedź jako skierowaną do siebie? Tego nie wiem, zresztą
                              • rannie.kirsted Re: O co chodzi z kolanami? 18.05.11, 23:06
                                mam doladnie to samo. paradoks ale po przytyciu ok 10 kg mam zgrabniejsze nogi niz przed. wczesniej mialam dosyc chude waskie kolana i przez to lydki wydawaly sie grube - mam dosyc mocno umiesnione a tego sie nie da zrzucic. chyba zebym przestala chodzic:P jak przytam (troche!) w udach i kolanach od razu lydki zaczely sie wydawac szczuplejsze:D:D poprawil sie ksztalt nog MIMO przytycia. a wlasciwie dzieki niemu:D
            • hermina5 Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 11:19
              >Otoz, zeby sie dobrze czuc w sukience, to trzeba miec do niej dobra figure i nogi.

              Bzdura. Nie wiem, skąd się wzieło współczesnym pokoleniom kobiet - tak mnieji wiecej od lat 90, przekonanie, ze do sukienki trzeba mieć dobra figurę i nogi. Otóz, wrecz przeciwnie, drogie panie, to do SPODNI trzeba mieć dobra figurę i nogi, bo juz np. taka gruszkowata figura i ogólnie kobiety w duzą róznica miedzy talią a biodrami, sporymi udami itp wbite w wieczne dzinsy bardzo czesto wyglądają po prostu zle - chcą ukryć swoje niedoskonałości, a osiągają efekt wręcz odwrotny. Sukienki są profilowane, stylizowane- wbita w dzinsy podkreslajace masywne uda, w sukience profilowanej od dołu na literę A, wygląda szczuplej o rozmiar!
              Sukienki są szyte na kobiety i trzeba być monstrualnie otyła osobą, około 130-140 kg, aby wyglądać w niej żle. Tylko naprawde nie wiem dlaczego, wieksozśc kobiet rozumie to około 30-stki, albo nigdy, za to wiecznie popyla w spodniach, zwłaszcza w za ciasnych, maskarujących sylwetkę dzinsach...

              I jeszcze jedno - sukienki WCALE nie są niewygodne.
        • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:04
          e no sorry tu nie masz racji - ta dziewczyna zdecydowanie lepiej wyglada w kiecce i na obcasie niz w dzinsach.
      • maitresse.d.un.francais Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:03
        O, a to jest Tomek, który chce ukryć bandzioch, niesłusznie zwany przez niego brzuszkiem, bo brzuszek to ma niemowlę albo szczeniak.

        (Panie Tomku, a nie prościej byłoby mniej piwska/mniej jeść, zależnie czego Pan nadużywa - piwska czy jedzenia?)

        uroda.onet.pl/fotogalerie/trinny-i-susanah-w-poznaniu,4262268,9225744,galeria-maly.html
        • maitresse.d.un.francais Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:04
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > O, a to jest Tomek, który chce ukryć bandzioch, niesłusznie zwany przez niego b
          > rzuszkiem, bo brzuszek to ma niemowlę albo szczeniak.

          uroda.onet.pl/fotogalerie/trinny-i-susanah-w-poznaniu,4262268,9225744,galeria-maly.html
          Kamizelka typowo garniturowa plus zimowy szaliczek. Na pewno pan Tomek będzie tak chodził na co dzień. Nóżki ma krzywe, to go chytrze upozowali, żeby nie było tego widać.
          • maitresse.d.un.francais Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:09
            A to jest pani, która akurat stosuje na co dzień rady Trinny i Susannah. Wysokie obcasy, długi płaszcz z klapami, noszony do spodni, podział biustu na dwie części, głęboki dekolt, tegoż biustu zaznaczenie i zakrycie brzucha.

            uroda.onet.pl/fotogalerie/trinny-i-susanah-w-poznaniu,4262268,9225602,galeria-maly.html
            No ale musiały coś zmienić - efekt tutaj.

            uroda.onet.pl/fotogalerie/trinny-i-susanah-w-poznaniu,4262268,9225730,galeria-maly.html
            Pani wygląda teraz jak szafa gdańska i ledwo dycha, ściśnięta paskiem.
            • jej_torebka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:12
              zgadzam się, że T&S się nie popisały, ale ten płaszcz na tej pani wygląda źle. jest nieforemny i za długi.
              • maitresse.d.un.francais Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:34
                jej_torebka napisała:

                > zgadzam się, że T&S się nie popisały, ale ten płaszcz na tej pani wygląda źle.
                > jest nieforemny i za długi.

                Może innego nie było w jej rozmiarze.
                • jej_torebka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:30
                  mam mamę o podobnych wymiarach i jakoś daje sobie radę mimo skromnego budżetu.
                  ale zgadzam się, że dla większych kobiet znalezienie ładnie skrojonych ubrań jest w Polsce wyzwaniem.
            • shellerka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:55
              maitresse - dokładnie.
              • jak_matrioszka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:33
                O, czyli nie tylko mi w oko to wpadlo.
            • dakota77 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:27
              Co gorsze, po metamorfozie pani wyglada jak burdelmama z jakiegos zdjecia na NK:(
      • jej_torebka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:09
        a ja mam taką obserwację, że ich programy się po prostu zepsuły.

        kiedy cały odcinek skoncentrowany był na jednej osobie, kiedy T&S dobrze ją poznawały, obserwowały tryb zycia, sprawdzały dress code w jej miejscu pracy, itd. potrafiły dobrać coś adekwatnego do stylu życia bohaterki.
        zakupy nie trwały 15 minut, tylko dwa dni. potem babka była wypuszczana na łowy sama, one odnosiły się do jej zakupów i potem jeszcze raz opracowywały wspólnie zestawy, uczyły konkretnych zasad i podawały praktyczne wskazówki.

        dzisiaj akcje T&S przypominają łapanki. stylizacje są tworzone na chybcika, bezrefleksyjnie, bez związku z charakterem ubieranej osoby.
        • malwina79 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 18:18
          Taaaaaak, Pan Tomek i Pani Beata to mój nr 1 z pokazanych stylizacji :) coś strasznego. I zgadzam się z jej_torebką. Programy brytyjskie skupiały się na danej "klientce" kilka dni, to co pokazano u nas to łapanka. Kilka godzin na złapanie, przygotowanie i przebranie kilku osób, nie znając ich stylu życia itd. Moim zdaniem to nie do końca wina TiS (abstrahując od ich stylu) tylko telewizji (firmy), która je wynajęła i jak najtańszym kosztem przygotowała dla nas ten show.
      • jarka63 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 19:38
        Ale często jednak udaje im się brzydkie kaczątko zmienić w łabędzia. Stylizacja takiej wyblakłej blondynki na Annie Lennox i metamorfoza dziewczyny z anoreksją (obie chyba z Łodzi?) były, moim zdaniem, zjawiskowe.
      • nessie-jp Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 19:42
        E tam, przesadzacie. Niby jak mają ubierać i stylizować T&S, jeśli nie według własnego gustu i stylu? Według cudzego?

        Celem tych metamorfoz nie jest przecież nagłe usunięcie wszystkich mankamentów urody i zrobienie wiotkiego węża z krągłego pulpecika. Chodzi po prostu o to, żeby pokazać kobietom, że nieprawda, że są za (grube, stare, brzydkie, z udami, z obwisłym biustem, z wielkim tyłem, z małym tyłem, bez biustu) i że właśnie MOGĄ się pokazać w wyjściowej sukience i nie umrzeć od tego na miejscu.

        Zalinkowana Workowata Karolina w workowatych dżinsach i workowatej kurtalonie naprawdę lepiej wygląda w sukience, nawet jeśli niektóre mankamenty urody są lepiej widoczne, niż w pod ukrywającym worem.


        • lusitania2 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:31
          ja tam wolałabym umrzeć, niż pokazać się ludzkim oczom tak, jak te zalinkowane panie z dwóch pierwszych postów - stanowią świetny przykład na to, jak się nie ubierać.
        • ida_listopadowa Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:31
          hm... ja uważam, że w sukience jest najwygodniej :) i najłatwiej - to w końcu gotowy, całościowy strój.
          Nie chodziło mi o wybór "sukienka czy dżinsy", ale o to JAKA jest to sukienka, i z jakimi dodatkami. Te sukienki są ciotkowate, niewspółczesne i na dodatek zazwyczaj nadmiernie dopasowane, żeby nie powiedzieć za małe.
          Jest różnica miedzy tą sukienką Karoliny, a modną sukienką na dzień, z modnymi dodatkami (nie koralami i szerokim paskiem), np: takie coś czy nawet takie.
          Chodzi o lekkość, dystans, a nie takie sztywne wylakierowanie na sztorc.

          co do tego kupowania sukienek na wesele, o którym ktoś wspominał - bardziej wydaje mi się, że kobietom po prostu szkoda pieniędzy na kupienie sobie sukienki na jedno wyjście w roku, czy jedno wyjście w ogóle. Zwłaszcza, że taka sukienka kosztuje sporo. Rozsądniej jest kupić sobie sukienkę dzienną, która jakoś da się zaaranżować.
          Poza tym o weselach to w ogóle nie ma co mówić. Tam to dopiero jest specyficzna moda.
        • dziewczynawitryna Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:33
          Racja, ona rzeczywiście o wiele lepiej wygląda w sukience, ale z fryzurą wyjątkowo tym razem styliści nie trafili...
        • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:50
          wg mnie, jak sobie zobaczylam te wszystkie zdjecia, dziewczyny NIEprzesadzaja. to jest jakas tragedia. w porownaniu z metamorfozami z ksiazki "ksiega kobiecych sylwetek" - ktore byly naprawde dobre. to tu widzimy jakies koszmary... ta urzedniczka zwiazana pod biustem a zaraz nizej walek tluszczu - stylistki zrobily z babki baleron, zgroza. ciotkowate dziwaczne ciuchy (jakie czasem widze w marksie - widocznie angielki lubia takie dziwactwa) i fasony podkreslajace ale wady sylwetki. no i kroje fasony ciuchow dobre na wieczor a nie na codzien. nie wyglada to dobrze. tak jak i same stylistki - jedna napompowala sie kolagenem i ma usta jak ryba, a susanna to juz w ogole porazka,. meskie rysy twarzy i te dlugie loki - wyglada jak stary transiol. i ciuchy podkreslajace zwaliste plecy i chude nogi - swietny pomysl naprawde...
          • nessie-jp Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 20:57
            No bo T&S to już starsze panie, w dodatku naprawdę z innego kręgu kulturowego. Nie ma co się tak bulwersować moim zdaniem
            • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:09
              hm moze i tak. tak samo jak wlasnie czesc ciuchow w marksie widac ze wisi tam miesiacami nie ruszana bo nikt tego nie mierzy i nie kupuje:) nie nasza bajka te rozkloszowane spodnice ze sztywnych materialow. ale potem efekt przebrania jakiejstam babki w dzinsach w sztywna kiecke, scisniecie jej pod biustem paskiem, dolozenie dziwnego zakieciku, obcasow powoduje ze ona w domu te ciuchy sciagnie i wskoczy w dzinsy. bo nijak sie te stylizacje maja do codziennosci.
              te programy mialy tez przeslanie ze nauczymy cie ubierac sie fajnie - podkreslac zalety sylwetki. a coraz czesciej stylizacje TiS to przebrania a nie ubrania.
              poza tym one same siebie nie potrafia ubrac. trinny jeszcze jako tako ale susannah naprawde sie oszpeca. zle dobrana fryzura i ciuchy. takze jesli ona doradza innym jak maja sie ubierac to..
              • miruka Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:41
                mnie denerwuje że praktycznie każdą metamorfozę zaczynają od wysokich obcasów, cóż mnie by też upiększyły ale cóż z tego - chodziłabym dwa razy wolniej niż teraz a nie mogę i nie chcę, sukienki ani spódnicy nie założę więcej niż raz do roku, często chodzę po kratkowych schodach i jak tą spódnicę będę trzymać, żeby ktoś idący za mną nie podglądał, i tak dalej i tak dalej,
                żeby fajnie kogoś obcego ubrać nie wystarczy znać jego typ sylwetki ale charakter, upodobania a także jego wewnętrzne lęki, moim ulubionym ubraniem jest tunika na spodnie, bo zasłania biodra i rozporek bo mam wieczną schizę że rozpięty, jak spotkacie babkę co wiecznie się dyskretnie pochyla żeby sprawdzić czy dokładnie zapięty to ja ;-)
            • p_estka1 Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 12:46
              "No bo T&S to już starsze panie"
              Eh, umiesz pocieszyć;)

              A tak bardziej na serio:
              Wiek T&S i nie pozbawioną mankamentów urodę oraz lekko pretensjonalny ubiór uważam za czynnik inspirujący, a także możliwość utożsamiania.
        • dakota77 Re: ciotkowate metamorfozy 15.05.11, 21:31
          Ich wlasny gust to nie gust pan, ktore ubieraja. Powinny o tym pamietac, sa zawodowcami.
          • nessie-jp Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 00:12
            dakota77 napisała:

            > Ich wlasny gust to nie gust pan, ktore ubieraja. Powinny o tym pamietac, sa za
            > wodowcami.

            Płacą im przecież jak zawodowcom za to, żeby kręciły szołbiznes :)

            Nie wierzę zresztą tak naprawdę w możliwość ubrania kogoś INNEGO inaczej niż się zwykle ubiera (metamorfoza), a według jego własnego gustu.

            Dla mnie te programy to taki bal przebierańców, zabawa w przymierzanie zupełnie innych rzeczy niż zwykle, żeby poczuć się zupełnie inaczej w swojej skórze przez chwilę.

            Ale widziałam może ze 3 odcinki wszystkiego plus parodię w Torchwood, więc się nie znam ;)

            • maitresse.d.un.francais Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 00:23
              jaką parodię, jaką parodię???
              • nessie-jp Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 01:42
                W innym brytyjskim serialu (Torchwood albo Doctor Who, już nie pamiętam), króciutka scenka, gdzie występowały dw roboty zachowujące się jak Trinny i Susannah, próbujące za pomocą lasera zrobić GRUNTOWNĄ metamorfozę głównego bohatera.
                • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 09:40
                  Koń jaki jest każdy widzi. Nie potrzeba zatem być fachowcem by zorientować się, że pasek w talii przy braku talii tylko podkreśla ten mankament. Przy osobach z nadwagą wygląda jak metalowa obejma na beczce. Na szczupłych zaś jak gorset ortopedyczny.
                  Złudzenie wcięcia w pasie dają natomiast pionowe szwy i stebnatury, o czym nasze Trinny i Susannah zdają się nie wiedzieć. Hm, coraz bardziej odnoszę nieodparte wrażenie, że panie te same okrzyknęły się stylistkami i że ich sława raczej jest skutkiem nachalnego medialnego "piaru" niż ich wątpliwych umiejętności.
                  Kiedyś lubiłam tego typu programy, jednak dzięki paniom T&S oraz Gokowi stwierdziłam, że wystarczy upchać delikwentkę w bieliznę korygującą - panaceum na wszelkie sylwetkowe bolączki, do tego jakaś koktajlowa kreacja, delikatne szpileczki nawet w przypadku chorobliwie słoniowatych nóg lub widocznej otyłości, rzeczony pasek ściskający trzewia do granic wytrzymałości plus warstwy tkanki tłuszczowej uciekające w popłochu górą i dołem "et voila'" - mamy metamorfozę spod ręki sławnych wyspiarskich stylistów ;-P Czy to na pewno udane przemiany to już inna para kaloszy ;-)
                  • aqua48 Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 09:54
                    Naoglądałam się trochę tych metamorfoz i dochodzę do wniosku, że nikt nie jest nieomylny i wpadki (ktoś wygląda gorzej lub starzej niż przed) się zdarzają. Normalne.
                    Chodzi głownie o to żeby pokazać kobietom, że zamiast zamartwiać się wyglądem powinny zadbać o siebie i wyskoczyć z dresów. Dobry rozmiar bielizny, a zwłaszcza stanika robi cuda, zamiast patrzeć w lustrze na kilogramy, które bardzo ciężko zrzucić, można kupić bieliznę korygującą. Fryzjer i kosmetyczka czyli zmiana fryzury, koloru włosów lub dobry makijaż poprawiają również nastawienie do siebie. A polubienie siebie to dobry początek zmian. I tyle. Nie chodzi tu o to żeby z przeciętnej kobiety zrobić gwiazdę, która po marchewkę będzie odtąd wychodzić z domu w szpilach i z wieczorowym makijażem. Tylko o pokazanie, że absolutnie każdy ma jakiś potencjał, a lepszy wygląd poprawia pewność siebie. I to jest w tych programach dobre.
                    • ding_yun Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 10:59
                      Prawda jest też taka, że z metamorfozą stylu jest jak z dietą - wymaga czasu. Dobranie prawidłowiego biustonosza wymaga przymierzenia przynajmniej kilkunastu egzemplarzy. Znalezienie wygodnych spodni na kobietę, która ma grubsze uda albo okrągłą pupę to jest wyzwanie dla agenta specjalnego. Do tego wszystkiego niemałą rolę gra jakość ubrań, przede wszystkim odpowiedni krój. Pogodzenie tych wszystkich czynników ze stylem danej kobiety i jej trybem życia to jest naprawdę masa pracy. Wciśnięcie jej w gorset, dołożenie 12-centymetrowych szpilek może i sprawia, że kobieta wygląda lepiej, ale nie jest żadną stylizacją. To tak, jakby stomatolog nazywał przyklejanie licówek leczeniem.
                      • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 11:31
                        No właśnie. Bielizna korygująca to dobre rozwiązanie na czas diety i przywracania formy na siłce. To chwilowe zatuszowanie problemów, nad którymi jednak należałoby popracować zamiast chować je pod warstwą spandexu i udawać, że ich nie ma. Co z tego, że kibić wiotka jak ramiona przypominają oklapłe zwały galarety? ;-) Np. pierwszy program Goka też dalece odbiegał od tematu, bo wcale nie uczył jak dobrze wyglądać nago, ale jak nie robić ze sobą absolutnie nic, tuszując swoje kompleksy i złe samopoczucie (również zdrowotne) bielizną korygującą. A uczestniczki powyższych programów to dość młode osoby, albo na tyle młode by nie być spisanymi na straty.
                        Owszem, uczenie ludzi samoakceptacji jest bardzo ważne, jednak musi iść w parze z jakimś wysiłkiem mającym na celu końcową poprawę całokształtu. Samoakceptacja i sztampowe przebieranki nie usprawiedliwiają lenistwa i pójścia najmniejszą droga oporu.
                        • black_magic_women Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 13:13
                          sigrun napisała:

                          > No właśnie. Bielizna korygująca to dobre rozwiązanie na czas diety i przywracan
                          > ia formy na siłce. To chwilowe zatuszowanie problemów, nad którymi jednak należ
                          > ałoby popracować zamiast chować je pod warstwą spandexu i udawać, że ich nie ma
                          > .

                          I jeszcze-wracając do Goka,"Jak dobrze wyglądać nago"w kilometrach obciskających "skarpet"?To jak z wypychanymi stanikami,po zdjęciu których oczom mężczyzny ukazuje się wielkie nic.Ważne żeby a)zaakceptować swoje ciało/wygląd--->polecam te książkę czytelnia.onet.pl/0,6742,0,1,nowosci.html
                          b)nauczyć się paru sztuczek i reguł jak naprawdę sie ubierać żeby wygląać optymalnie przy swoim typie urody.figury
                          • ding_yun Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 13:31
                            Tak w ogóle smutna prawda jest taka, że aby dobrze wyglądać nago trzeba mieć ładne ciało czyli trzymać dietę i ćwiczyć. Nauczyć się akceptować trzeba te rzeczy na które nie ma się wpływu, na przykład proporcje ciała, albo rozstępy, których występowanie jest uwarunkowanie genetyczne. Ale u zgrabnej osoby takie defekty mniej rażą. Nie widzę jednak powodu żeby uczyć się kochać swoją galaretę na ramionach, albo otłuszczone plecy szczerze mówiąc, to są rzeczy, których można się pozbyć.
                            • nessie-jp Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 18:56
                              ding_yun napisała:

                              > Tak w ogóle smutna prawda jest taka, że aby dobrze wyglądać nago trzeba mieć ła
                              > dne ciało czyli trzymać dietę i ćwiczyć. Nauczyć się akceptować trzeba te rzecz
                              > y na które nie ma się wpływu, na przykład proporcje ciała, albo rozstępy, który
                              > ch występowanie jest uwarunkowanie genetyczne. Ale u zgrabnej osoby takie defek
                              > ty mniej rażą. Nie widzę jednak powodu żeby uczyć się kochać swoją galaretę na
                              > ramionach, albo otłuszczone plecy szczerze mówiąc, to są rzeczy, których można
                              > się pozbyć.

                              Ot, młode to i głupie. Podrośniesz, pożyjesz, zachorujesz raz, drugi, trzeci i nagle się okaże, że trzeba się nauczyć kochać także dużo innych rzeczy oprócz rozstępów...

                              Im wcześniej się zacznie te lekcje z samoakceptacji, tym lepiej.
                          • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 14:09
                            black_magic_women napisała:

                            > I jeszcze-wracając do Goka,"Jak dobrze wyglądać nago"w kilometrach obciskających "skarpet"?To jak z wypychanymi stanikami,po
                            zdjęciu których oczom mężczyzny ukazuje się wielkie nic.Ważne żeby a)zaakceptować swoje ciało/wygląd--->polecam te
                            książkę rel="nofollow">czytelnia.onet.pl/0,6742,0,1,nowosci.html
                            > b)nauczyć się paru sztuczek i reguł jak naprawdę sie ubierać żeby wygląać op
                            > tymalnie przy swoim typie urody.figury


                            Otóż to, kochana. Otóż to! :-)
                        • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 23:59
                          bla bla bla. sorry ale co was obchodza czyjes galaretowate ramiona. nie kumam troche tej "troski" o CZYJĄŚ, nie swoja sylwetke, nadwage itp. zaakceptujcie to ze sa grube osoby ktore nie zamierzaja sie odchudzac i to ich swiete prawo. ich zycie. czy to ze dbam o zdrowie, o wage daje mi prawo do gadania wszystkim wokol ze tez powinni?? chyba nie bardzo.
                          • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 12:05
                            annie.kirsted napisała:

                            > bla bla bla. sorry ale co was obchodza czyjes galaretowate ramiona. nie kumam t
                            > roche tej "troski" o CZYJĄŚ, nie swoja sylwetke, nadwage itp. zaakceptujcie to
                            > ze sa grube osoby ktore nie zamierzaja sie odchudzac i to ich swiete prawo. ich
                            > zycie. czy to ze dbam o zdrowie, o wage daje mi prawo do gadania wszystkim wok
                            > ol ze tez powinni?? chyba nie bardzo.

                            Problem w tym, że potem muszę wysłuchiwać jak te osoby jęczą mi w kółko nad uchem: jakie to życie jest dla nich niesprawiedliwe, jaka mają straszną cerę, jak brakuje im tchu i kondycji przy niewielkim wysiłku fizycznym, jacy ci producenci odzieży są okropni, bo nie rozumieją ich problemów, itd. Oczywiście wszystko to wylewają z siebie, zajadając się jednocześnie kolejnym Marsem wyciąganym spod biurka ;-P A wystarczyłoby tak niewiele zmienić w swoim podejściu do życia - że to nie cały świat jest winień, tylko my sami. Bo, umówmy się, osoby z widoczną nadwagą wskutek przewlekłej, ciężkiej choroby to naprawdę niewielki odsetek. Natomiast gdy widzę rówieśnicę własnej córki (lat 10), która wygląda jak drugim trymestrze ciąży lub dwudziestolatkę o cerze i figurze menopauzalnej pięćdziesięciolatki, zaczynam się zastanawiać że jednak śmieciowe żarcie i zero ruchu zbiera swoje żniwo. Na domiar złego nie jest to bynajmniej tak rzadkie zjawisko. Ba, nawet staje się coraz częstsze.
                            Reasumując, nie razi mnie nadmiar tkanki tłuszczowej jako taki, ale irytuje mnie nachalne wmawianie, że to norma. Skoro tak, to dlaczego rzeczone panie tak chętnie wbijają się w bieliznę korygującą, udając szczupłe? Po co ta hipokryzja, jeśli tłuste jest piękne? Bądźmy konsekwentni! To tak jak z zaniżaniem rozmiarówki, gdzie roz. L ma wszywkę z literką S, a potem tabuny kobiet są przekonane, że ich figura nie zmieniła się od czasów liceum, nawet jeśli w międzyczasie przytyły te 15 kilo ;-)
                            Wracając do głównego tematu, wydaje mi się, że mimo wszystko do T&S trafiły tylko te panie o bardziej karykaturalnym, wręcz przerysowanym wyglądzie (pasującym do wyobrażenia twórców programu), natomiast osoby bardziej szczupłe, wysportowane i/lub o bardziej regularnych rysach twarzy zostały po prostu odrzucone. Wszak to telewizja i trzeba robić wielkie show, a z uczestników pośmiewisko ;-P
                            Szkoda, bo chętnie zobaczyłabym stylizacje T&S również na zgrabnych, wysportowanych osobach o różnym typie sylwetki (a było ich w programie tyle, co na lekarstwo).
                            • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 14:02
                              oczywiscie ze narzekanie na nadwage i zarcie jednoczensie fastfudu to dziecinada totalna - z tym nie dyskutuje. ale sa osoiby ktore lubia jesc, sa przez to grube, ale to akceptuja. tylko ze wtedy zyczliwe otoczenie szybko im uswiadomi ze grube jest be, ohydne i w ogole:P zamiast zajac sie soba a nie innymi.
                              • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 14:55
                                Myślę, że tu chodzi głównie o szczerość naszych dwóch guru, która zalatuje sztucznością na kilometr. Te wszystkie "ochy" i "achy" nad zaletami, które trudno dostrzec nawet ze sporą dozą wyrozumiałości i wyobraźni. Potem mamy takie metamorfozy jak ta : lula.pl/lula/51,97805,9441687.html?i=24&v=1&obxx=9441687, gdzie biedaczce nie tylko uwypuklili wszelkie mankamenty sylwetki, to jeszcze zamienili piersi w drugą parę pośladków. Na stos z takimi stylistkami!
                                Poza tym wydaje mi się, że osoby biorące udział w tego typu programach same oczekują poklasku, jednocześnie (i częściej niż by się tego spodziewały) osiągają efekt odwrotny od zamierzonego, stając się swoimi własnymi karykaturami. Są to przecież kobiety i mężczyźni, którzy sami, dobrowolnie zgłosili się do programu i przeszli wstępny casting, podpisując przed kręceniem odcinka umowę zapisaną drobnym maczkiem. Powinni mimo wszystko liczyć się z tym, że telewizja zrobi ich w bambuko na rzecz dobrego show dla rządnej sensacji gawiedzi, a oni sami narażą się na krytykę i niestety na... szczerą prawdę.
                                • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 13:49
                                  akurat ta dziewczyna nie ma najgorszejh figury, kobieca, spory biust. gorset jak najbardziej by pomogl tyle ze raczej pod sukienka a nie na niej:P przebranie jakie jej zafundowaly stylistki faktycznie wola o pomste do nieba.
                                • hermina5 zdjecia 20.05.11, 17:20
                                  Ta dziewczyna ze zdjecia jest całkiem ładna.

                                  Ale tak poza tym, to ie o to chodzi. Dziś w Wyborczej pojawiły sie zdejcia z końca lat 50. pokazujące warszawską ulice. Przygladałam sie im długo z zachwytem - jest tam np, jedna dość duza osoba w rózowej sukience! Ale wyglada w niej dobrze, podobnie jak reszta kobiet, z których wiele wyglada po prostu jak z katalogu mody! I co do mnie wtedy dotarło? Otóz to , ze to były jeszcze czasy, keidy istniał zawód KRAWCOWEJ, a nie szwaczki szyjącej tasmowo partię dla 2500 tys. I dlatego one wygladają tak dobrze.

                                  Poza tym, to ostateczny cios dla tych, które mówią, ze do sukienki to to i tamto - ile tam widzicie kobiet w spodniach? No własnie...

                                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9635656,Kolorowa_Warszawa__rok_1959,,ga.html
                                  • sigrun Re: zdjecia 20.05.11, 22:42
                                    Hermino, zauważ że większość tych osób, nawet posiadając zupełnie różne typy sylwetek, cechuje jedno: niski stopień tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśni i kośćca. Dosłownie naliczyłam się jednej, jedynej osoby z wyraźną przewagą tkanki tłuszczowej i jest to osoba starsza, po różnych przejściach i wahaniach gospodarki hormonalnej. Reszta pań posiada wcięcie w talii i sprężyste ciało, czego nie można powiedzieć o współczesnych bohaterkach metamorfoz Trinny & Susannah.
                                    Rzeczona dziewczyna w pomarańczowej kreacji z czarnym gorsetem dalece odbiega od tzw. normy. Uważanie jej kształtów za "kobiece" to duże nadużycie (równe jej nadwadze), zważywszy iż gabaryty jej ramion i łydek odpowiadają rozmiarom ud u przeciętnej osoby noszącej rozmiar 38. Notabene rzeczona dziewczyna jest ładna. Nawet bardzo ładna, ale od szyi w dół zaczyna się dramat. Dlaczego? Bo jest to bardzo młoda osoba, która nie powinna mieć za sobą lat przyjmowania estrogenów, przebytych ciąż, wahań hormonalnych, etc. Uważanie jej za przedstawicielkę średniej młodego pokolenia jest nie na miejscu.
                                    • hermina5 Re: zdjecia 21.05.11, 10:27
                                      To są inne czasy! 15 lat po wojnie - absolutnie WSZYSTKO trzeba przygotowywać samemu, nie ma nic na wynos poza lodami, ciastkami i woda z saturatora, nie każdy ma lodówke, nie kazdy ma nawet głupia pralkę franie - koszystasz z własnych nóg i autobusu, a nie samochodu itp...A jesli jesz w stołowce, to jesz normalny obiad, a nie hamburgera. To wszystko MA wpływ.

                                      ważywszy iż gabaryty jej ramion i łydek odpowiadają rozmiarom ud u
                                      > przeciętnej osoby noszącej rozmiar 38.

                                      Bez przesady, ok? Ja noszę rozmiar 38 i jednak mam uda grubsze i to sporo od jej ramion. Ta dziewczyna po prostu była duża od dzieciństwa i nie schudła, jak to się zdarza wielu grubym dzieciakom w okresie dojrzewania. Ale ma kobiece kształty - a nie wygląda jak wielka , gruba kula - sama znałam dziewczynę w jej wadze, na oko, która wyglądała jak pyza z miesem - kula na nogach
                                      • sigrun Re: zdjecia 21.05.11, 20:47
                                        hermina5 napisała:

                                        > To są inne czasy! 15 lat po wojnie - absolutnie WSZYSTKO trzeba przygotowywać s
                                        > amemu, nie ma nic na wynos poza lodami, ciastkami i woda z saturatora, nie każ
                                        > dy ma lodówke, nie kazdy ma nawet głupia pralkę franie

                                        15 lat po wojnie na zgniłym Zachodzie Europy również można było spotkać panie o podobnym typie sylwetki. A jednak tam było w sklepach wszystko. Obecnie obserwuje się coraz większy przyrost osób otyłych w większości krajów rozwiniętych, więc raczej nie jest to czynnik odmiennego ustroju politycznego, tylko ogólnego postępu cywilizacji i wszechogarniającego lenistwa (również lenistwa w myśleniu).

                                        - koszystasz z własnych
                                        > nóg i autobusu, a nie samochodu itp...

                                        No popatrz, a my z Szanownym Małżonkiem na rok 2011, mimo posiadania samochodu i karty miejskiej, poruszamy się pieszo gdzie się tylko da. Jedną stację metra lub dwie pieszo, dlaczegóż by nie?
                                        Lepsze to od wożenia wszędzie tyłka samochodem i sapania wchodząc po schodach. Przynajmniej trzymamy formę ;-)
                                        A wiesz ile ludzi nagminnie i bezpodstawnie korzysta np. z windy metra (robiąc sztuczny tłok), a nie ma wózka, walizek, roweru i nie chodzi o lasce. I co, wszyscy poważnie schorowani lub po operacji jaskry, czy zwykłe lenistwo? ;-PPP

                                        >A jesli jesz w stołowce, to jesz normalny
                                        > obiad, a nie hamburgera. To wszystko MA wpływ.

                                        Dzisiaj też można zjeść na mieście normalny obiad, tylko trzeba wiedzieć gdzie lub ugotować samemu i zabrać w lunchboxie do pracy ;-)
                                        • hermina5 Re: zdjecia 22.05.11, 15:19
                                          > 15 lat po wojnie na zgniłym Zachodzie Europy również można było spotkać panie o
                                          > podobnym typie sylwetki. A jednak tam było w sklepach wszystko

                                          Nie wiem, kto ci WMOWIŁ, ze w Polsce 15 lat po wojnie nie było w sklepach niczego ! Zaopatrzenie w sklapach za Gomułki, po 56 było całkiem sensowne, PRL to nie jest nieustający brak czegokolwiek - braki to końcówka lat 70 i 80 , ale nie lata 60. Tak się składa, ze jakbyś sobie porównała ilosc zywnosci do przygotowywania samemu, a ilosc zarcia na wynos w dzisiejszej Ameryce, to by ci włosy na głowie staneły - nie bylo wtedy 30 rodzajów czipsów i pokorojonych, zamrozonych frytek oraz setek innego badziewia. Zywnosc nie była pompowana hormonami i antybiotykami na potegę - zwlaszcza wysyp otyłosci olbrzymiej w stanach pokazuje, ze to nie jest to samo jedzenie co 15 lat po wojnie! O to ni chodziło, a nie o ustrój polityczny , w którym rzekomo ludzie głodowali ...jedzac w stołowkach pracowniczych.

                                          I co, wsz
                                          > yscy poważnie schorowani lub po operacji jaskry, czy zwykłe lenistwo? ;

                                          Co ty mi chcesz udowodnić ? Co innego chodzić, bo samochód przypada jeden na 100 osób, a co innego chodzic , bo tak się chce. Pieprzesz też ręcznie, z wyboru, mimo, z e masz automat? Ja piszę o zmianach cywilizacyjnych w trybie zycia, -chocby tych wynikajacych z posiadania lodówki/zamrazarki , a nie o wyborze - chodze/nie chodzę. To, co robimy teraz to tez gigantyczna zmiana cywilizacyjna - nie było takiej formy kontaktu i zdobywania informacji.


                                          Dzisiaj też można zjeść na mieście normalny obiad, tylko trzeba wiedzieć gdzie
                                          > lub ugotować samemu

                                          Tylko dzisiaj - to musisz sobie sama ze ten obiad zapłacić codziennie z twojej pensji ,która moze być kiepska, a pomysł gotowania obiadu dizeń i zabierania ze soba,, pominę milczeniem. Ten straszliwy PRL mial stołówki pracownicze, w bardzo przystepnych cenach i bary mleczne z porzadnym jedzeniem. Mnie nie stać na jedzenie an miescie, gdzie malutki kawałek tarty ze szpinakiem kosztuje 16 zł, a zwykłego obiadu typu kasza/kefir, surówka - nie moge zjeść nigdzie (poza sieciówkowym i wybitnie dla mnie niesmacznym Greenwayem)

                                          Jesli usiłujesz mi udowodnić, ze nic się nie zmieniło w całoksztłcie stylu zycia ludzi wynikłym z techniki i masowej produkcji zarcia od lat 50. to tylko nasz wybór, to wybacz, ale nie przkonasz nikogo.






                                          • sigrun Re: zdjecia 22.05.11, 17:41
                                            Kurdę, ale off topic! Przy tej epistole Wojna i Pokój to czytanka dla przedszkolaków ;-PPP
                                            Nie wiem, chcesz mnie na siłę pouczać, tak dla zasady? A może poruszyłam temat tabu?
                                            Nie neguje, że czasy się nie zmieniły na przełomie ostatnich dziesięcioleci. Jednak nie widzę tutaj usprawiedliwienia wielu negatywnych i destrukcyjnych dla zdrowia zachowań dzisiejszej społeczności. W Roku Pańskim 2011 przygotowanie posiłku samemu to już taki niewykonalny (ba, i jak widać po powyższych postach niewybaczalny) wyczyn?
                                            Poza tym nigdzie nie pisałam o gotowaniu sobie codziennie obiadu do pracy. Już widać jak daleka jest Tobie ars culinaria skoro opacznie bądź zbyt dosłownie mnie zrozumiałaś. Nikogo nie zmuszam do zaharowywania się dzień w dzień przy garach. Wystarczy, planując ugotowanie rosołu czy przyrządzenie jednogarnkowego przysmaku, przygotować go nieco więcej, zjeść normalną porcję, a nadmiar zabrać następnego dnia do pracy. Czy to aż tak trudna filozofia? Są gospodynie, które często i gęsto robią np. wywar na zapas i zamrażają w pojedynczych porcjach. Można też kupić większą tuszkę mięsa, po-porcjować i znów zamrozić. No, tak to wszystko wymaga jednak nieco organizacji, analizy kosztów (również kosztu czasu), etc. A na to też trzeba mieć ochotę, że o umiejętnościach kucharskich nie wspomnę ;-P
                                            Wiesz, nie jestem aż tak odrealniona od otaczającego mnie świata by nie zauważyć, że żywność kosztuje. I to bardzo.
                                            Niekiedy sporo z Mężem wydajemy. Jednak po dogłębniejszej analizie okazuje się, że wtedy częściej jadaliśmy na mieście, kupowaliśmy gotowce, itd. z braku czasu, chęci i czego tam chcesz. Natomiast w okresach, gdy sami dużo pichcimy wydajemy znacznie mniej. Jakieś wnioski? Jeśli nie, to nie mamy już o niczym dyskutować.
                                            Na tym kończę, bo właśnie Mąż niesie mi składniki ze sklepu, a ja za chwilę ugotuję sama (och, Boże co za nieżyciowa idiotka ze mnie!) pyszny posiłek dla całej rodzinki. Pzdr. S.
                                            • hermina5 Re: zdjecia 22.05.11, 18:37
                                              >a ja za chwilę ugotuję sama (och, Boże co za nieżyciowa idiotka ze mnie!)

                                              Gdybyś zechciała czytać mój post, a nie brać jako atak na siebie, to cały mówi o tym, ze 15 lat po wojnie to wszyscy GOTOWALI SAMI ( bo nie mozna bylo inaczej) albo jedli w pracowniczych/szkonych stolówkach, barach mlecznych, gdzie naprawdę DOBRZE GOTOWANO.

                                              Trzeba sporo złej woli, aby uznać , ze moje posty chwalą zarcie na wynos/ jedzenei na miescie, skoro całe są na inny temat.

                                              "Wystarczy, planując ugotowanie rosołu czy przyrządzenie jednogarnkowego prz
                                              > ysmaku, przygotować go nieco więcej, zjeść normalną porcję, a nadmiar zabrać na
                                              > stępnego dnia do pracy. "

                                              Przykro mi, ale ja nie mam w pracy gazu, ani mikrofalówki. I wszystko szlag trafia.
                                              • hermina5 Re: zdjecia 22.05.11, 18:39
                                                >Już widać jak daleka jest Tobie ars culinaria

                                                Zdecydowanie bardziej widać to, z e nie przeczytałaś ZADNEGO mojego postu ze zrozumieniem.
                                                • hermina5 Re: zdjecia 22.05.11, 18:41
                                                  >Można też kupić większą tuszkę mięsa, po-porcjować i znów zamrozić.

                                                  I już na sam koniec - JA NIE JEM MIESA W OGOLE.
                                              • sigrun Re: zdjecia 27.05.11, 20:49
                                                hermina5 napisała:

                                                > >a ja za chwilę ugotuję sama (och, Boże co za nieżyciowa idiotka ze mnie!)
                                                >
                                                > Gdybyś zechciała czytać mój post, a nie brać jako atak na siebie, to cały mówi
                                                > o tym, ze 15 lat po wojnie to wszyscy GOTOWALI SAMI ( bo nie mozna bylo inaczej
                                                > ) albo jedli w pracowniczych/szkonych stolówkach, barach mlecznych, gdzie napra
                                                > wdę DOBRZE GOTOWANO.
                                                >
                                                > Trzeba sporo złej woli, aby uznać , ze moje posty chwalą zarcie na wynos/ jedze
                                                > nei na miescie, skoro całe są na inny temat.
                                                >
                                                Wcale nie wywnioskowałam, że chwalisz ShitDonalds i tym podobne. Jednak wydawało mi się, że traktujesz gotowanie w domu jako "awykonalne". A wiem po sobie, że jednak można i to bez większych wyrzeczeń i nakładu gotówki. Tylko... trzeba chcieć.
                                                >
                                                > Przykro mi, ale ja nie mam w pracy gazu, ani mikrofalówki. I wszystko szlag tra
                                                > fia.

                                                To akurat wina czynników od nas niezależnych. Ale ile jest osób, które mają do dyspozycji pomieszczenia socjalne, catering (w lepszych przypadkach stołówkę z prawdziwego zdarzenia), itd., a jednak wolą Gorący Kubek i pizzę na wynos ;-)
      • ladyjm Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 14:47
        ta pomaranczowa kiecka z czarnym gorsetem jest masakrastyczna.
        BTW ponoc 50% uczestniczek takich programow wraca do dawnych nawykow, 25% czesciowo stosuje sie do otrzymanych porad a 25% naprawde zmienia styl.
        • beata.1968 Re: ciotkowate metamorfozy 16.05.11, 19:22
          zgadzam się , ta stylizacja jest STRASZNA. Kobieta wygląda jakby miały ją udusić jej własne piersi. Zdjęcie nieszczęsnej pani Beaty powinnam powiesić sobie na lodówce jako memento...(moja imienniczka i wiekowo zbliżona), pan w niebieskim szaliczku...koszmar.
          • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 17.05.11, 20:55
            no ale one to robia wszystko pod brytyjski rynek ze tak powiem, w UK przecietna kobieta ma rozmiar 14. I do tego ostry makijaz, wyeksponowany dekolt (z duzym biustem nie zakrytym grzecznie bluzka), i wysokimi obcasami- ktore zawsze odejmuja kg. Taka moda tu panuje, w Polsce dziewczyny zdecydowanie sie nie maluja tak ostro i nie eksponuja wdziekow na co dzien, tylko od wielkiego dzwonu. Polki moim zdaniem po prostu maja inna urode, i tez eksponuja to inaczej.
            • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 17.05.11, 20:57
              i w UK laska rozmiar 16 nosi spodnice mini i nie ubiera sie w maskujace legginsy. Co z jednej strony nie wyglada czasem moze zbyt korzystnie ale fajne jest to ze nikt ich na ulicy nie wytyka palcami, i sa tez bardziej pewne siebie. Tu raczej nikt nie mysli ze nie wloze spodnicy bo mam grube nogi i co ludzie powiedza.
              • torio.claven Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 12:34
                i wlasnie zastanawiam sie czy nie szkoda zycia na kompleksy, jesli od tysiacleci wiadomo, ze natura nie dala wszystkim po rowno... :)

                jesli chodzi o T&S to obecna formula programu (ubranie 8 osob w 4 godziny w to, co producent dostanie od chcachych sie zareklamowac marek odziezowych) do mnie nie przemawia, jednak uwielbiam sposob w jaki one traktuja ludzi... mysle, ze jesli ktos rzeczywiscie chce sie otworzyc i przejsc przemiane, to te wewnetrzna jest w stanie z ich pomoca przejsc naprawde...
            • jolunia01 Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 12:07
              lonely.stoner napisała:

              > .. one to robia wszystko pod brytyjski rynek ze tak powiem, w UK przecietna
              > kobieta ma rozmiar 14....

              To dobry rozmiar, ja też noszę 14, czasem 16 (bo biust), figurę mam kobiecą, może trochę pulchną gdzieniegdzie, ale nie chciałabym pod żadnym pozorem dać się "zmetamorfozować" przez te dwie baby. Prawda jest taka, że te pseudostylistki nie są w stanie ubrać kobiety NORMALNIE, tylko przebrać za nie wiadomo co. Wyesponowane nadmiernie do góry i ściśniete cycki (bo nie biust czy piersi), niemal przekrojona talia i wypchnięte oponki, czy "szpilunie" na solidnie zbudowanych nogach, to karykatura.
              • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 19:55
                no nie wiem, duzo kobiet ktore nosza 14 czy 16 woli sie wbic w jakies maskujace szmaty, zeby przypadkiem nikt nie zobaczyl jakie sa duze. TiS po prostu pokazuja ze niezaleznie od wagi mozna nosic kobiece ubrania, sukienki, paski, szpilki etc. i o to chyba chodzi w tym programie, zeby pokazac ze kazda kobieta niezaleznie od rozmiaru moze nosic kobiece ciuchy a nie tylko szerokie spodnie i wielkie bluzki. No i moze na kims kto jest duzy nie wyglada to jak ja szczuplej proporcjonalnie zbudowanej lasce ale lepsze to niz maskujace szerokie ciuchy. A w UK niestety wiekszosc kobiet nosi rozmiar 14 - i to uwazam nie z powodu takiego ze takie sie urodzily tylko sobie na to zapracowaly, siedzacym trybem zycia, niezdrowa dieta (glownie obzeraniem sie tlustym syfem) etc. W Polsce takiej plagi nie ma, tu kobieta rozmiar 14 to naprawde szczupla laska. I to nie chodzi o to ze rozmiar 14 jest po prostu kobieta wiekszej kosci czy tezszej budowy- to jest po prostu najczesciej obrosnieta tluszczem baba, ktora jakby zadbala o zdrowie nosilaby max 12. Wielka opona tluszczu na brzuchu, potrzny cyc, potezny zad, grube uda....no to musza jakos te kobiety ubierac zeby wygladaly JAKOS.
                • cherry-cherry Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 20:59
                  lonely.stoner napisała:

                  > A w
                  > UK niestety wiekszosc kobiet nosi rozmiar 14 - i to uwazam nie z powodu takiego
                  > ze takie sie urodzily tylko sobie na to zapracowaly, siedzacym trybem zycia, n
                  > iezdrowa dieta (glownie obzeraniem sie tlustym syfem) etc. W Polsce takiej plag
                  > i nie ma, tu kobieta rozmiar 14 to naprawde szczupla laska.

                  Ja z kolei zauwazylam, ze Brytyjki maja sklonnosc do tycia zwlaszcza w gornej polowie ciala. Z wiekiem robia sie im takie zwaliste plecy, przy zachowaniu dosc szczuplych nog. Cos wlasnie a la Susannah. Albo jak Manuela z 1 edycji Big Brothera (czy ktos jeszcze pamieta? ;) Odwrotnie niz Latynoski, ktorym z wiekiem rozrasta sie glownie dolna polowa ciala czyli biodra, pupa i uda. Nie wiem, czy to taka ich uroda (w sensie morfologia, geny), czy jakis inny czynnik wchodzi tu w gre - moze tu chodzi o to, ze Angielki w stosunku do Latynosek sa po prostu sporo wyzsze i moze jakos inaczej sie te 'zapracowane' przez cale zycie kilogramy na nich rozkladaja......
                  Dziewczyny mieszkajace w UK : czy tez zauwazylyscie te prawidlowosc, czy sie moze myle?
                  • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 23:12
                    to jak odklada sie tluszcz moze zalezec tez od gospodarki hormonalnej. np kobiety ktore maja nadmiar androgenow i problemy z insulina tyja glownie w brzuchu. z kolei kobiety z wysokim poziomem estrogenu tyją w biodrach, tylku, udach a w pasie im duzo nie przybywa. otylosc brzuszna jest duzo gorsza dla zdrowia.
                    • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 23:24
                      hm bo mi sie wydaje ze ogolnie latynoski maja dolne partie ciala troche bardziej rozbudowane- nawet te szczuple, typu J Lopez ( taki przyklad mi przyszedl do glowy), co do brytyjek- to czesto widuje - szczuple lydki, szczuple ramiona, i od pasa w gore beka. To wlasnie chyba przez to ze naturalnie zdrowe to by byly szczuple dziewczyny, dieta fyrtkowo-octowa zamienia je w grube wieloryby. I mam dla tego zero wspoluczucia czy zrozumienia- bo jak ktos sie objada syfem cale zycie to niestety nie bedzie wygladal inaczej.
                      • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 18.05.11, 23:45
                        ja mam wspolczucie i zrozumienie. sa ludzie ktorzy niestety rozne stany depresyjno-dolowe zajadaja duza iloscia jedzenia. poza tym jesli chodzi o ceny zywnosci niesteyy przetworzona, syfiasta jak slusznie zauwazylas jest tansza od nieprzetworzonej. zdrowe mieso, warzywa, owoce sa drozsze niz jakies sztuczne gotowce, pieczywo, produkty maczne. nic dziwnego ze np w stanach to biedota jest otyla, a nie bogaci. najtansze jedzenie to takie ktore jest bezwatosciowe a za to na maksa tuczace. nie kazdy ma czas na przygotowanie posilku w domu, nie kazdy ma kase na kupowanie zdrowych gotowych posilkow. latwo jest ferowac wyroki i osadzac ze ktos sie zapasl na wlasne zyczenie. ale naprawde nie zawsze tak jest.
                        • dziewczynawitryna Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 10:45
                          Akurat, jakoś my tutaj, w Polsce, biedni i zapracowani, nie jesteśmy tacy tłuści zbiorowo, choć u nas niezdrowe jedzenie też jest tanie. To raczej kwestia stylu życia i sposobu odżywiania. I pomyśleć, że kiedyś różni spece od gotowania narzekali, że polska kuchnia to taka fuj, tłusta i ciężka...
                • jolunia01 Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 09:42
                  lonely.stoner napisała:

                  > no nie wiem, duzo kobiet ktore nosza 14 czy 16 woli sie wbic w jakies maskujace
                  > szmaty, zeby przypadkiem nikt nie zobaczyl jakie sa duze. TiS po prostu pokazu
                  > ja ze niezaleznie od wagi mozna nosic kobiece ubrania, sukienki, paski, szpilki
                  > etc.

                  No właśnie, one pokazują, że NIE MOŻNA; te opięte "kreacje", te paski nie wiadomo do czego i po co, to eksponowanie niedostatków figury.... nie uważam, żeby to był własciwy kierunek stylizacji, zwłaszcza dla pań tęższych.

                  > i o to chyba chodzi w tym programie, zeby pokazac ze kazda kobieta niezal
                  > eznie od rozmiaru moze nosic kobiece ciuchy a nie tylko szerokie spodnie i wiel
                  > kie bluzki.

                  Jest wiele innych mozliwości - najprostsze to np. sukienka o rozmiar większa, żeby fałdy nie były podkreslone, tylko ukryte.

                  >... nie chodzi o to ze rozmiar 14 jest po prostu kobieta wiekszej kosci czy tezszej budowy-
                  > to jest po prostu najczesciej obrosnieta tluszczem baba, ktora jakby zadbala o zdrow
                  > ie nosilaby max 12. ..

                  Przesadzasz, znaczna część 12 ledwie wchodzi na moja nastoletnią córkę, która jest zwyczajnie chuda, tylko kościec na solidny i w zwiazku z tym szerokie plecy, co nawet przy niewielkim biuście daje spory obwód w klatce.

                  > Wielka opona tluszczu na brzuchu, potrzny cyc, potezny zad,
                  > grube uda....no to musza jakos te kobiety ubierac zeby wygladaly JAKOS.

                  Lecę sie obejrzeć w lustrze, owszem "cyc" mam, ale reszta do tej pory nie wpędzała mnie w kompleksy, tyłek trudno mi nazwać "potęznym zadem", opony nie mam, choc owszem mogłabym mieć w talii nieco mniej niz te 70 cm, uda też nieprzesadne, jak popatrzę na biegajace w obcisłych portkach nastolatki, to stwierdzam, że wiele ma grubsze uda niż ja.
                  Ty to chyba inne 14 masz na mysli.
                  • torio.claven Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 09:50
                    > hoc owszem mogłabym mieć w talii nieco mniej niz te 70 cm,

                    talia 70 (72) to jest rozmiar 10, czyli 38... wg wszelkich prawidel... :)
                    • jolunia01 Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 10:54
                      torio.claven napisała:

                      > > hoc owszem mogłabym mieć w talii nieco mniej niz te 70 cm,
                      >
                      > talia 70 (72) to jest rozmiar 10, czyli 38... wg wszelkich prawidel... :)

                      Tak, ale nie wszyscy producenci sie do tego stosują i nieraz spodnie czy spódnice dobre w udach i biodrach są, nie tyle zbyt ciasne, co zwyczajnie niewygodne w talii, co jest o tyle dziwne, że te spodnie i spódnice są w rozmiarach większych, tzn. 14 (42).
                      • torio.claven Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 11:47
                        nie miewam takich przygod... ;)
                        aaaale moze gdybym sie probowala wbic w niskie biodrowki, lub cos co jest wloskim lub hiszpanskim 42, ktore jest jednak odpowiednikiem brytyjskiej 10 a nie 14...
                        • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 22:12
                          o kurde, serio ktos napisal w tym watku ze wspolczuje rozpaslym brytyjkom bo jedza syf ze stresu i dlatego ze sa biedne?? to sa wlasnie kluczowe i chyba ulubione argumenty tych wszystkich otylych osob. Mozna sobie tak racjonalizowac wlasne lenistwo i po prostu lakomstwo, niestety to ze ktos je syf i siedzi caly dzien na d.pie to jest wlasny wybor, i jest juz tyle kampani uswiadamiajacych jaki to ma wplyw na zdrowie ze mnie te wszystkie argumenty ludzi z nadwaga smiesza. O ile ktos taki sie nie urodzil albo nie jest na jakis tam hormonach - czyli nie ma to nic wspolnego z tym co je, to po prostu przyczyna bycia otylym zawsze tkwi w tym ze ktos zle sie odzywia, jest leniwy i koniec.
                          • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 19.05.11, 23:15
                            w ameryce to biedni sa grubi i oni tez zywia sie w fastfoodach. NIE klasa srednia. w polsce zupka vifon kosztuje 2 zł a porcje wloszczyzny do zupy widzialam za 6zl jakis czas temu. jajka z chowu wolnego kosztuja ok. zlotowki za sztuke. NAPRAWDE sa to dla ciebie nic nie znaczace argumenty?
                            • anka33_online Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 11:54
                              Dokładnie - zdrowa żywność jest strasznie droga i niewielu stać na to żeby codziennie kupować świeże warzywa, owoce, wędliny, ryby w wyspecjalizowanych sklepach. Jajka 0 lub 1 - 8 szt kosztuje 10zł, trójki faszerowane hormonami kosztują 10szt 5zł i właśnie większość ludzi takie kupuje. Od hormonów i sterydów zawartych w żywności też się tyje! W naszym kraju fala tycia dopiero nadejdzie, tycia z biedy, bo póki co nasza zwykła żywność sklepowa nie jest jeszcze aż tak chemiczna jak w krajach zachodnich. Inną sprawą jest, że ludzie dodatkowo nie uprawiają sportu i to jeszcze pogłębia problem. A Trinny i Susannah .. no cóż... oglądałam wczorajszy program i uważam, że pomimo wielu nieudanym stylizacjom i tak bardzo pomagają tym kobietom. Uczą kobiety dobrze dobierać bieliznę, kolory do ich karnacji i to już wiele zmienia w wyglądzie, który PRZED zazwyczaj jest koszmarny.
                              • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 12:54
                                fajnie ze jeszcze ktos to widzi a nie glosi madrosci ze grubi sa grubi na wlasne zyczenie. ceny z warszawy: syfiasta, pedzona hormonami panga - 15zl. sandacz - zdrowa rybka z jeziora - 70zl. i co, nadal nieprzekonujace? kurczak z klatki, zyjacy 30dni, napakowany antybiotykami 10zl, poledwica wolowa - 70zl. oczywiscie, dla zdrowia najlepsze sa ryby i chude mieso.
                                zestaw big mac 10zl. i tyle w temacie.
                            • torio.claven Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 12:29
                              ale fast food nie jest tani, wiec ja bym zamiast przytoczonej "biedy" postawila na brak wiedzy i swiadomosci... :)
                              przyznam, ze swojego czasu sama temu uleglam, bo przez mysl mi nie przeszlo, ze w wieku 30 lat moj metabolizm nie bedzie tak wydolny jak w wieku lat nastu i mimo ze nigdy nie jadalam na miescie ani, poza domowymi ciastami, nie lubie slodyczy, upaslam sie i trzeba bylo sobie z tym poradzic...

                              ale niewazne, nie ma co dyskutowac o przyczynach, szukac winnych, czy prowadzic wojne ideologiczna... fakt jest faktem ze na swiecie mamy ludzi o roznych sylwetkach i kazdy z nich ma prawo do pogodnego zycia i takiego traktowania... wg mnie zyczliwosc T&S w stosunku do tych niedoskonalych kobiet jest jak najbardziej szczera, one sa uroczo zblazowane i wyluzowane, i sa w stanie zarazic niemalze kazdego...
                              • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 21:00
                                tez mi sie wydaje ze przyczyna tego ze ludzie kiepsko sie odzywiaja jest mala edukacja i brak swiadomosci a czesto i zwykle lenistwo a nie bieda i brak funduszy. Jak mi ktos wciska ze jest otyly bo nie ma pieniedzy na jedzenie i wg niego tanszy jest zestaw z Mc Donalds niz np. kasza z watrobka - jesli mamy na mysli biede w Polsce, to znaczy ze po prostu chyba brak mu albo wyobrazni albo edukacji albo zdrowego rozsadku, a nie pieniedzy.
                                W UK zreszta tak samo, jak juz sie czepiamy, zestaw w Macu kosztuje ok.6£ (cola, frytki i burger) x3= 15£ (zestaw dla 3 osobowej rodziny). Za te 15£ mozna naprawde fajne produkty kupic na normalny zdrowy obiad. Tak samo wszedzie indziej na swiecie, tylko albo ludziom sie nie chce albo nie potrafia gotowac. Bo ja znam przypadki ludzi ktorzy np. uwazaja ze frytek nie mozna usmazyc dopoki sie nie kupi frytkownicy.
                                I niestety tak to wyglada.
                                • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 21:04
                                  i w ogole to dodam od siebie ze jesli komus sie wydaje ze najzdrowsze na swiecie jedzenie to kurczaki, mieso i jajka to faktycznie, bedzie zawsze mial przerabane. Bo taki ktos pewnie nie potrafi komponowac sobie inaczej posilku tylko bazujac o produkty zwierzece, i pewnie mieso/jajka bedzie mial w jadlospisie 7 dni w tygodniu, co najmniej raz dziennie. Ale to juz jest temat na zupelnie inna pogadanke. W sumie to sie wcale nie dziwie ze wsrod wegetarian albo ludzi ktorzy chociaz ograniczaja tego 'zdrowego' miesa jest tak niewielu ludzi z nadwaga :)
                                  • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 20.05.11, 23:02
                                    podalam przyklad jajek i miesa bo tutaj akurat rozbieznosci miedzy cena wartosciowych produktow i tych naszpikowanych hormonami sa bardzo duze. warzywa i owoce w polsce tez z miesiaca na miesiac sa coraz drozsze. nie usiluje tym nikogo ani niczego usprawiedliwic, co caly czas usilujesz mi wmowic. po prosty jestem przekonana ze u nas za parenascie lat bedzie jak w stanach - zywnosc nieptzetworzona droga, fast foody najtansze. paczkowany rogal kosztuje 1,5zl zupka chinska 2zl a np kg papryki 15zl? gdzies sie chwalilas ostatnio ze jesz duzo ryb. wiesz ile kosztuje kg sandacza (rybki z jeziora) w wawie? 70zl. jezeli ktos zarabia kiepsko, a masa ludzi wpolsce kiepsko zarabia, to powodzenia zycze.
                                    biedni ludzie nie zajadaja sie warzywami i owocami. nie mowiac o rybach. podstawa ich diety to maka margaryna i cukier, pierogi i kluski na mlion sposobow. w europie i amerykach to biedni sa otyli, nie bogaci. wlasnie dlatego ze stac ich jedynie na jedzenie smieciowe.
                                    • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 00:06
                                      Rannie, nie masz racji. To nie do końca prawda, że zdrowe, wysokogatunkowe jedzenie kosztuje najbardziej. Sama żyję w Warszawie (od urodzenia), obecnie w jednej z najdroższych dzielnic i mogę zapewnić, iż można z powodzeniem ugotować pyszny i wartościowy posiłek dla czteroosobowej rodziny nawet za dwadzieścia złotych. Szkopuł w tym, że trzeba go ugotować (samodzielnie od podstaw!) z poszczególnych składników, a nie podgrzać naprędce w mikrofali z półproduktów ;-) Problem większości rodzin w dzisiejszych czasach to brak chęci, nie czasu na gotowanie. A niestety, półprodukty nie są wartościowym posiłkiem. Ba, sama znam nawet rodziny, które od lat jeszcze nigdy nie korzystały z własnej kuchni, preferując jedzenie na mieście i gotowce z hipermarketu. Jak nietrudno się domyśleć, ich latorośl cierpi na otyłość. Jednak ja ich na siłę nie zamierzam nawracać. Ich małpy, ich cyrk, a co za tym idzie - ich tusza, ich problem. Kiedy jednak zaczynają się kłopoty z krążeniem, nadciśnieniem, zaburzonym metabolizmem i nadmiernym obciążeniem stawów, przychodzi chwilowe opamiętanie i zaczyna się rozpacz. Mimo wszystko nadal nie zamierzam nikogo nawracać ;-P
                                      • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 01:01
                                        ja mieszkam w UK teraz, jedzenie kosztuje roznie-zalezy gdzie sie robi zakupy i co sie kupuje, tez slysze ze tu ciezko zjesc tanio cos zdrowego bo wszystko co zdrowe i dobrej jakosci jest drogie- ja uwazam ze mozna kupic tanie produkty, dobrej jakosci i wartosciowe.
                                        Poza tym 5 lat mieszkalam w Warszawie, jako studentka, i tez jakos nie przypominam sobie zebym glodowala albo musiala jesc cukier i margaryne zeby przetrwac. Jesli wtedy jadlam syfne zarcie to glownie z tego powodu ze mi sie nie chcialo dla samej siebie gotowac (albo przeimprezowalam kase ;). Co do tej biedy w Polsce i na swiecie- nie chce nikogo obrazic, ale w krajach 3 swiata gdzie naprawde jest biednie i brakuje jakiegokolwiek jedzenia jest malo otylych ludzi, wlasciwie to chyba nie ma wcale? W krajach wysoko rozwinietych (jak to sie zwyklo zwac) jest to wrecz jakas plaga. Grubas na grubasie, choroby cywilizacyjne, i oczywiscie kazdy woli zwalac na brak pieniedzy, mozliwosci, wyboru czy inne rzeczy niz po prostu wziac za to odpowiedzialnosc. I niestety - zgadzam sie z tym ze duza czesc dotyczy ludzi biedniejszych, ale ci biedni ludzie to sa tez ludzie malo wyedukowani, ktorzy o zywieniu czy jakis zwyklych procesach metabolizmu maja 0 pojecia. Ja odkad mieszkam w UK to sie na prawde naogladalam i nasluchalam, tu po prostu ludzie nie maja pojecia o tym jak cos ugotowac., tak od podstaw, jak obrac ziemniaka, jak przygotowac warzywa, co zrobic z taka ryba. Latwa i tez dosc tania opcja to gotowiec do mikrofali albo take away.
                                        • jarka63 Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 11:56
                                          Najtańsze jedzenie jest niezdrowe - prawda. Ale nikt nikogo nie zmusza do wsuwania worków czipsów przed telewizorem.
                                          Jeśli jesz ponad miarę i mało się ruszasz, to utuczysz się i tym zdrowym, drogim jedzeniem.
                                        • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 14:41
                                          sorry:) ale JAK mozna porownywac sposobu odzywania sie ludzi najbuedniejszych w karajach nieprzemyslowionych i w krajach rozwinietych??? to sa 2 zupelnie rozne rzeczy. jedni jedza warzywa ze swojego poletka a inni hamburgery z sieciowki. trudno zeby ci pierwsi byli grubi.
                                          • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 19:46
                                            rannie.kirsted napisała:

                                            > sorry:) ale JAK mozna porownywac sposobu odzywania sie ludzi najbuedniejszych w
                                            > karajach nieprzemyslowionych i w krajach rozwinietych??? to sa 2 zupelnie rozn
                                            > e rzeczy. jedni jedza warzywa ze swojego poletka a inni hamburgery z sieciowki.
                                            > trudno zeby ci pierwsi byli grubi.

                                            ale wlasnie tylko tym ograniczonym sposbem myslenia udowadniasz ze otylosc w klasach rozwinietych sie bierze wlasnie stad, a nie z biedy. To co napisalas to wlasnie to wszystko o czym mowie- kiepskie wymowki na to zeby zaczac dbac o siebie i swoje wlasne zdorwie.
                                            Ludzie w tzw. krajach rozwinietych tez moga kupic zamiast burgera warzywko, kosztuje o wiele mniej, tylko ze warzywko trzeba ugotowac, no i nie nafaszerwane jest syntetycznym zapachem i smakiem, wiec nie ma mowy ze ktos kto nie ma wyobrazni, wiedzy kulinarnej czy edukacji wybierze brokula nad burgera z Mc. Taki gotowany na parze brokul przeciez smakuje syfnie nie ;) ? trzeba by jesc to co ludzie w tych biednych krajach, jakies tam warzywka z poletka, podczas gdy jak sie wchodzi do kolorowego marketu to na polkach pojawiaja sie kuszace kolorowe opakowania napakowane stabilizatorem smaku i zpachu itp.
                                            • rannie.kirsted Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 20:55
                                              ja pisze tylko tyle ze zywnosc nieprzetworzona jest coraz drozsza, a ceny fastfudu nie rosna. w tym roku vat na zywnosc nieprzetwozona wzrosl o 1 procent, a na przetworzona spadl. dzis za pare mlodych ziemniakow, peczek kopru, jednego pomidora i garstke truskawek zaplacilam 12zl. zestaw w maku to 10zl. kolejny post w ktorym porownuje ceny zywnosci zdrowej i niezdrowej i wychodzi na to ze ta 1sza jest coraz drozsza.NICZEGO TYM NIE USPRAWIEDLIWIAM co probujesz mi wmowic, tylko stwierdzam fakt. nie napisalam ani slowa na temat jak JA sie odzywiam, pisze tylko i wylacznie o cenach zywnosci i tym jaki to ma wplyw na odzywianie sie ludzi a ty juz sobie dorabiasz jakies teorie. dziwne to i glupie, naprawde.
                                              • olivkah Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 21:20
                                                Ziemniaki dopiero wschodzą, a truskawki dopiero kwitną, więc nic dziwnego, że są drogie.
                                                • mim_maior Re: ciotkowate metamorfozy 22.05.11, 20:32
                                                  Potwierdzam - zdrowe żywienie to zwykle wybór "verdura di stagione", jak mówią Włosi, mistrzowie tego tematu. Czyli jedz warzywa i owoce sezonowe, a będzie i zdrowo, i tanio.
                                                  • coralin Re: ciotkowate metamorfozy 23.05.11, 13:57
                                                    Oczywiście jeśli ktoś chce kupować cukinie i pomidory w styczniu to będzie drogo.
                                                    Czy buraki, marchew, cebula, kiszonki, ziemniaki, kapusta są w Polsce zimą drogie?
                                                    Nawet najtańszy biały ryż jest droższy od piekielnie zdrowych kasz (w sklepie obok kasza regionalnego producenta nie kosztuje nawet złotówki za pól kilo).
                                                    Nie wiem jak z cenami słodzonych jogurtów napakowanych wszystkim tylko nie owocami, ale na pewno nie są tańsze od zwykłego kefiru czy jogurtu regionalnych wytwórców.
                                                    Nikt mi nie wmówi, że kilogram twarogu jest droższy niż kilogram serków smakowych w pudełeczkach.
                                                    Zgadzam się co do drogiego dobrego chleba. W Polsce z racji braku przerw na obiad większość społeczeństwa tego chleba je bardzo dużo. Nie ma też rozpowszechnionego zwyczaju jedzenia ciepłych kolacji czyli kanapki królują na śniadanie , posiłek w pracy i kolację. Sałatka do pracy kojarzona jest z czymś niepożywnym, a przecież można ją zrobić z kasz, makaronu, fasoli.
                                                    • hypertryper Re: ciotkowate metamorfozy 23.05.11, 20:44
                                                      >Czy buraki, marchew, cebula, kiszonki, ziemniaki, kapusta są w Polsce zimą drog
                                                      > ie?

                                                      To co opisałaś to dosyć ciężkie warzywa... Wielu ludzi cebuli i kapusty nie moze jeść w ogóle - z powodów zdrowotnych. Jest jednak róznica miedzy letnio -jesienną dietą , oparta na warzywach, a tą samą dietą zima i nie ma co udowadniać , ze jest inaczej. Papryka, pomidory, cukinia, ogórki, bakłazany, fasolka, bób, rzodkiewka - tego ci nie zastapi cebula i ziemniaki.

                                                      >sklepie o
                                                      > bok kasza regionalnego producenta nie kosztuje nawet złotówki za pól kilo).

                                                      Fajnie masz, ja po taką kasze muszę jechac na rynek , na drugi koniec miasta. A tam i tak takich cudów nie ma - kilogram kaszy kosztuje 3,50 zł.

                                                      >Nikt mi nie wmówi, że kilogram twarogu jest droższy niż kilogram serków smakowy
                                                      > ch w pudełeczkach.

                                                      Serio znasz takiego, co da rade zjesc kilogram serków smakowych? :D

                                                      Polsce z racji braku przerw na obi
                                                      > ad większość społeczeństwa tego chleba je bardzo dużo.

                                                      I to jest mądra mysl. Gdzie człowiek ma zjesc ten obiad jak w pracy mu nie dadzą na to czasu, wiecej niż wyjsc na przeciwko i kupić słodką bułę? Moim zdaniem, to własnie niereguralnosc jedzenia ma duzy wpływ na tycie.

                                                    • coralin Re: ciotkowate metamorfozy 23.05.11, 22:52
                                                      Bób też lekkim warzywem nie jest. Nie wnikam w przyczyny nietolerowania kapusty i cebuli z powodów zdrowotnych, bo to chyba nie wątek o tym.
                                                      Co do serków to podałam na kg, bo taki przelicznik jest uczciwy. 15 dkg mieszadełka z 50% zawartością twarogu za 3-4 zł należy przemnożyć i podzielić, by móc porównać z twarogiem na wagę.
                                    • olivkah Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 20:08
                                      >paczkowany rogal kosztuje 1,5zl zupka chinska 2zl a np kg papryki 15zl?

                                      A ile kosztuje kg rogala albo zupki chińskiej?
                                      • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 21:13
                                        olivkah napisała:

                                        > >paczkowany rogal kosztuje 1,5zl zupka chinska 2zl a np kg papryki 15zl?
                                        >
                                        > A ile kosztuje kg rogala albo zupki chińskiej?

                                        tez sie zaczelam wlasnie zastanawiac :P
                                        • anka33_online Re: ciotkowate metamorfozy 21.05.11, 21:39
                                          Chętnie poznam przepis na wcześniej wymieniony tu zdrowy 4-osobowy obiad za 20PLN.
                                          • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 22.05.11, 17:12
                                            nka33_online napisała:

                                            > Chętnie poznam przepis na wcześniej wymieniony tu zdrowy 4-osobowy obiad za 20P
                                            > LN.

                                            Zapraszam na Forum Kuchnia ;-)
                                            • coralin Re: ciotkowate metamorfozy 22.05.11, 18:28
                                              Ja też zapraszam na forum Kuchnia.
                                              Wracając do powyższej dyskusji dlaczego porównywać pędzonego hormonami kurczaka za grosze do polędwicy wołowej? Są inne części krowy o wiele tańsze. Znakomita część Polaków tego kurczaka robi tak, że oprócz syfu hormonów aplikuje organizmowi ogrom kalorii.
                                              Nie oszczędzam na jedzeniu, lubię jeść i gotować, ale wydaje mi się , że nie wydaję na jedzenie zbyt wiele. Czasem od niechcenia zerkam w koszyk osób w kolejce do kasy i tam: pudełka, paczki, butelki, torebki.
                                          • coralin Re: ciotkowate metamorfozy 22.05.11, 18:44
                                            Tego jest masa, ale oczywiście zakładając, że jako przyprawy ktoś nie dorzuca 'pomysł na'... itp.
                                            Dziś zrobiłam cielęcinę (kupiona w osiedlowym sklepie po 20 zl, jakieś kawałki) z cebulą i pieprzem marynowanym. Jako dodatek ziemniaki i sałata. Dla dwóch osób nie przekroczyło to 12 zł.
                                            Masa ludzi nie ma w domu przypraw tylko kupuje te wytwory przyprawopodobne z mąką. Pije te aromatyzowane wody. A potem nie wie z czego tyje i niedobrze się czuje. No i narzeka, że nie stać ich na lepsze jedzenie:)))
                                            • kinky_winky Re: ciotkowate metamorfozy 26.05.11, 20:24
                                              O Rany Boskie
                                              NIE MA takiego jedzenia, które Cię nie utuczy jeśli będziesz się nim obżerać bez umiaru, tak samo jako NIE MA takiego jedzenia, które w rozsądnych ilościach jest Ci w stanie zaszkodzić. Ja całe życie jem jadłam wszystko, łącznie ze słodyczami i fastfoodami, tylko w rozsądnych ilościach i jako żywo, problemów z wagą nigdy nie miałam.
                                              Ogólnie zauważyłam - patrząc na znajomych - że osoby, które popadają w jakieś fobie zdrowego żywienia i ogólnei "wydziwiają" czyli tego nie jem bo niedobre na to, to ma jakiś tam indeks glikemiczny za duży, tutaj za duzo węglowodanów itd. itp., na ogół po pierwsze długo nie wytrzymują, po drugie częściej mają problemy z wagą od tych, które po prostu jedzą normalnie, nie przesadzając z ilością.
                                              Wszystko jest dla ludzi w rozsądnych ilościach.
                                              I szczerze mówiąc, wierzyć mi się nie chce w teorie, że bardziej liczy się to, co jemy od tego ile jemy, bo znam osoby które żyją na dwóch marsach dziennie i są chude (chociaż oczywiście faktycznie nie jest to zdrowe, ale fakt faktem - są chude).
                                              Tyle było o dietach proteinowych, ostatnio czytałam nawet chyba na gazeta.pl o diecie węglowodanowej = rotfl ciekawe co będzie następne. Mniej jeść, ale wszystkiego po trochu i nie da rady nie schudnąć.
                                              • coralin Re: ciotkowate metamorfozy 26.05.11, 20:38
                                                Tylko, że dobre odżywianie to nie tylko oznacza takie, po którym się nie tyje. A po Twoim wpisie wnioskuję, że tak to zawężasz.
                                                • kinky_winky Re: ciotkowate metamorfozy 26.05.11, 21:18
                                                  Wątek zrobił się o odchudzaniu, więc i ja o odchudzaniu. Nie miałam na myśli tego, żeby żywić się wyłącznie śmieciowym żarciem, a w międzyczasie zdychać z głodu, tylko że wszystko jest dla ludzi, byle w rozsądnych ilościach. Napisałam że nie popieram podejścia pt. dwa marsy i głodówka, choć faktycznie można w ten sposób schudnąć.
                                                  Moja główna teza;) to że nie można powiedzieć że od tego się tyje, a od tamtego nie. Od wszystkiego się utyje, jak się będzie to wciągać bez opamiętania, choćby to była wspomniana ryba po 70 zł za kg ;)))
                                                  I też mnie dziwi to demonizowanie niektórych produktów, na przykład chleba - najbardziej śmieszy mnei, jak ktoś nei jada chleba bo to węglowodan, za to potrafi wciągnąć wielką michę płatków rzekomo fitness, które aż się lepią od cukru;)
                                                  • lonely.stoner Re: ciotkowate metamorfozy 27.05.11, 20:39
                                                    hehe, mnie bardzije chyba jeszcze dziwi i smieszy jak ktos nie je ziemniakow bo to zuo samo, i tuczace okropnie.
                                                    Platki z cukrem np. Kellogs special K (tak sie w UK nazywaja) to taki dobry chywt marketingowy na ktory wlasnie sie lapia gupie ludzie.
                                                    • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 27.05.11, 21:08
                                                      A propos płatków Kellogg's, zacytuję fragmenty z książki Cher i Roberta Haas pt. Forever fit. "To prawda, że jedna filiżanka zawiera 8 gramów włókien z dwóch głównych składników: otrębów z owsa i pszenicy. Ale do smaku dodano cukier zwykły i brązowy syrop kukurydziany, słód, sól i olej sojowy. Co wy na to?", " Inne płatki, których nawet nie warto wymieniać z nazwy, określane jako "bogate we włókna", mają w składzie miód, słód, cukier, syrop kukurydziany i sorbitol. Pięć słodkich składników".
                                                    • alex_koz Re: ciotkowate metamorfozy 28.05.11, 02:18
                                                      sigrun napisała:

                                                      > A propos płatków Kellogg's, zacytuję fragmenty z książki Cher i Roberta Haas pt
                                                      > . Forever fit. "To prawda, że jedna filiżanka zawiera 8 gramów włókien z dwóch
                                                      > głównych składników: otrębów z owsa i pszenicy.|

                                                      wlokna? chyba blonnik (fibre).
                                                    • sigrun Re: ciotkowate metamorfozy 28.05.11, 19:22
                                                      alex_koz napisała:

                                                      > wlokna? chyba blonnik (fibre).
                                                      Jak najbardziej błonnik :-) Cytowałam jednak polskie tłumaczenie (skądinąd kiepskie), które pełne jest innych kalek językowych i błędów, autorstwa M. Kierskiej. Jednak jak cytować, to cytować ;-)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja