Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      granice naśladownictwa

    16.06.11, 10:28
    pojawił się wątek dotyczący koleżanki-klona. to przypomniało mi o pewnym stworzeniu, które widziałam jakiś czas temu - wierna kopia niejakiej pani ekscelencji - ten sam odcień na głowie, męski kapelusz, bladoróżowe usta, ubrana na czarno z jakimś jaskrawym dodatkiem, duży krzyż na szyi. rzadko chodzę po blogach szafiarskich, a już wyjątkowo rzadko zaglądam do wspomnianej blogerki, ale skojarzenie nasunęło mi się samo - rzadko jednak widuje się czerwone włosy w połączeniu z melonikiem i bladoróżową szminką. stylizacja dziewczyny była mało udana (niestety, większość polek nie wygląda dobrze z takim kolorem włosów, poza tym dziewczyna była przy tuszy i stanowczo lepiej wyglądałaby w spódnicy/w sukience, niż w podartych legginsach).
    w związku z tym chciałabym poznać Wasze zdanie na temat granic naśladownictwa - ot, jestem po prostu ciekawa, jak to postrzegacie. od jakiego momentu czułybyście się niezręcznie, gdyby ktoś z bliskiego otoczenia zaczął kopiować Wasz sposób ubierania? czy szafiarki, jako podwórkowe trendsetterki, same są sobie winne, dzieląc się informacjami o miejscach zakupu poszczególnych ubrań? do jakiego stopnia WAM zdarza się kopiować cudze pomysły? wiadomo, gdyby nie naśladownictwo, nie istniałoby pojęcie "moda", ale jakie są granice?

    wybaczcie serię pytań, ale nie chce mi się uczyć na egzamin, a kwestia jest dla mnie interesująca.
      • niebieski_lisek Re: granice naśladownictwa 16.06.11, 11:09
        Warto się wzorować na lepszych, prawda? :) Niedługo zamierzam zmienić styl ubierania się i przeglądam różne blogi, stronki poświęcone ubraniom - powybieram to co mi najbardziej odpowiada i w jakimś sensie skopiuje to. Ostatnio byłam na imprezie i jedna dziewczyna miała świetną sukienkę, udało mi się ją znaleźć w sklepie internetowym i też planuję sobie taką kupić, z tym że ta ona nie należy do mojego grona znajomych więc nie ma ryzyka że spotkamy się przypadkiem w takim samym stroju. Co do kopiowania stylu osób, a którymi widujemy się na co dzień - to moim zdaniem to porażka. Nie zdecydowałabym się na bycie czyimś klonem.
      • tralalumpek Re: granice naśladownictwa 16.06.11, 11:14
        a po co tam szukac po blogach wystarczy popatrzec na ulice
        ilez to klonow chodzi
        jak sobie jakas medialna postac biala sukienke kupi a media lans pochwyca to kazda panna w bieli pedzi, jak pomarancz to wszystkie w pomaranczu, jak nude to nude az do znudzenia, jak byl kiedy braz z turkusem modny to kazda panna obowiazkowo.....nasladownictwo rzecz normalna,
      • kasiaba1 Re: granice naśladownictwa 16.06.11, 11:59
        Zdrowy rozsądek i trochę samokrytycyzmu to dla mnie granica.
        Jak gdzieś znajdę świetnie ubierającą się blogerkę, o takim samym typie urody jak ja, z moją figurą- chętnie skopiuję w 100 procentach :D, pod warunkiem że portfel pozwoli. Aha, no i jeszcze musiałaby lubić to samo co ja... Tak naprawdę to niemożliwe i bardzo dobrze!
        Poprawne politycznie jest głoszenie że lubimy tylko rzeczy "oryginalne", więc skąd się biorą w blogach te pytania "a skąd ta sukienka", hę?
        Tak prywatnie nie cierpię osób o osobowości papugi- wampira, pozbawionych pomysłów własnych ale za to chętnie kopiujących cudze. I nie mówię tu tylko o modzie.
        Powiem tak: zobaczyłam gdzieś dziewczynę w niebieskiej sukience i czerwonych butach (taki abstrakcyjny przykład)- myślę "o, mam podobne buty, a może by tak poszukać niebieskiej sukienki, bo fajnie to razem wygląda, tylko moja musiałaby być dłuższa i wolę z rękawkami" - tak czasem robię i nie widzę w tym nic złego ;P
        • jak_matrioszka Re: granice naśladownictwa 20.06.11, 11:35
          kasiaba1 napisała:

          > Powiem tak: zobaczyłam gdzieś dziewczynę w niebieskiej sukience i czerwonych bu
          > tach (taki abstrakcyjny przykład)


          O nie, czerwone buty do niebieskiej sukienki zakazuje, ja tak chodze! ;) Nie kopiowac!
          (Zart!)

          Nigdy jeszcze mi sie nie zdazylo na zywo zaobserwowac kopiowania jakiejs osoby niepublicznej, i naprawde ciezko mi w to uwierzyc. Kiedys o takiej sytuacji uslyszalam w moim blizszym otoczeniu, z tym ze okazalo sie ze zekomy "oryginal" tez byl kopia, jakiejs celebrytki, a to juz nie to samo... Na upartego tez moge powiedziec ze mnie kopiuja, nawet sie z tym nie ukrywajac, sukienkowo zainspirowalam kilka kobiet z otoczenia, i szczerze mnie to cieszy.
      • jarka63 Re: granice naśladownictwa 16.06.11, 12:48
        Rozgladając się na ulicy widzę, że nie ma u nas mody - jest tylko naśladownictwo. Każda dziewczyna chce wyglądać dokładnie jak koleżanka.
        • bosanova77 Re: granice naśladownictwa 20.06.11, 13:11
          Jako autorka watku, ktory Cie zainspirował, odpowiem ze szczerą chęcią.
          Podziele to na działy:
          1. kopiowanie ludzi znanych, tzn. celebrytów, vipów, gwiazdy TV przez nas szarą mase
          2. kopiowanie szafiarek,bloggerek czy jak je tam zwał sie nawzajem
          3. kopiowanie koleżanek, czyli na swoim polu
          a) jeżeli chodzi tylko o kopiowanie cichów
          b)jeżeli wchodzą inne elemanty i akspekty,k†ore ktoś zaczyna kopiować

          Ad.1)
          Jako tako uchodzi, owszem, bez przesady, moxna sie inspirować, ale jakoś nie przeszkadza chyba to Vipowi, a bardziej mu schlebia
          Ad2)
          Bloggerowe kopiowanie uwaxam, za jakiś znak czasów.To schizofrenia.Kaxda ma coś z H&M<ZARY,wiecznie te same ciuchy widze. Jak byla moda na czerwone szminki,to wszystkie,teraz widze,że są modne blade usta, szpilki typu nude, jadeitowe paznokcie, i o zgrozo, te wynaturzone trzymanie torebki niby to dyndającej na przedramieniu, i kube z kawą. Niby każda orginalna, a tak naprawde to siostry_ksero
          Ad3a)
          Mdli mnie to zjawisko na codzień, dusze sie tym, zwlaszcza,że mój klon przydreptał dziś wystrojny znow podobnie, z taka sama filiżanką w torbie.....
          Ad3b)
          Gdy zobaczylam tą filiżnke, to sie cofnełam do tyłu. Za 8 dni idzie 'klon" na urlop, ja w tym tygodniu nie bede w pracy,wiec temat zawieszam na kołku, ale po urlopiejak mi radzono siąde i pogadam.
          PS
          Odrobilam prace domową i oejrzałam "SUBLOKATORKE".W penych momentach czulam sie jak u siebie w prcy,ok, wiem,że nikt nie czycha na moje życie ;-) ale bohaterke rozumialam w pewnych momentach bardzoooooo

          Jednym słowem reasumując- inspirować sie kimś, a zżynać z niego toczka w toczke to dwi rożne sprawy.Sama sie lubie inspirować, w końcu też ubieram sie w sieciówkach, podrasuje coś czasem cichem z wyższej półŻi, np. solara zmieszam z zarą, tom tailora z H&Meme, ale staram sie nie wyglądać jak klon. Klonowanie powinno być tępione.
          PS
          Chyba poprostu brak mi odwagi czasem :-( syawaic czola takim kornikom....

      • maggi9 Re: granice naśladownictwa 20.06.11, 14:21
        No ja bym się czuła niezręcznie jakby ktoś chciał mnie kopiować.Tak dokładnie kopiować.Bo, że kolezanka kupi taką samą sukienkę czy ja zrobię takie samo zestawienie kolorystyczne to bez przesady.Miałam w liceum koleżankę.Lubowałyśmy się w takim samym stylu(ta sama subkultura).Kilka ciuchów miałyśmy takich samych.Ale jakoś wyglądałyśmy inaczej.Bo każdą rzecz można zestawić na milion różnych sposobów a samo "niebieska sukienka plus czerwone buty" to trochę za mało.No i dochodzi do tego jeszcze przecież figura, typ urody itp.
        "Ściągnięcie" jakiś zestawów z blogów szafiarskich też nie wydaję mi się jakimś strasznym przestępstwem.Sama tak robię.A to mi się spodoba zestaw kolorystyczny a to sukienka a to coś innego.Raz na jakiś czas.Bo jeśli ktoś kopiuje cały czas modowo a co gorsza poza modowo jakąś osobę to dla mnie zaczyna przypominać już jakaś chorobę psychiczną i obsesję.
        • nioma Re: granice naśladownictwa 20.06.11, 14:42
          a kto to jest pani ekscelencja?
          • an_99 Re: granice naśladownictwa 25.06.11, 14:41
            paniekscelencja.blogspot.com/
      • merda Re: granice naśladownictwa 22.06.11, 17:59
        Kopiowanie kogos od A do Z, to zupelny brak kreatywnosci. Czasami sposob uwielbinia dla kogos, innym razem mam wrazenie nabijanie sie z drugiej osoby lub czysta konkurencja.
        Staram sie zawsze unikac takich wpadek, ale kupujac w sieciowkach, zdarza sie ta sama rzecz. Poki jest ona w innym zestawie, nie stanowi to problemu.
        Gorzej gdy ktos ewidentnie wszystko odgapia, nie zastanawiajac sie czy dane rzecz pasuje do stylu, figury, urody.
        Nigdy nikogo w taki sposob nie kopiowalam, wstyd by mi bylo. Natomiast mam jedna taka nasladowczynie, z najblizszego otoczenia, co lekko mnie drazni delikatnie mowiac, bo wydaje sie jakby mna opetana :)
        I naprawde nie rozumiem jak mozna tak kogos kopiowac...(?)
        • sabriel Re: granice naśladownictwa 24.06.11, 13:24
          Ja bym mogła podpisać sie pod tym co napisała już merda. Kupując w dużych sieciówkach nie sposób uniknąć tego, że ktoś będzie miał taką sama rzecz jak my. Ale jedna i ta sama rzecz może być naprawdę różnie zestawiona i wyglądać za każdym razem inaczej. Gorzej gdy ktoś udaje kogoś kim nie jest i zżyna dokładnie nasz styl. Dlatego nie cierpię od niektórych osób pytań, a gdzie coś kupiłam. Kupiłam i już. Mam niestety koleżankę, która zobaczy coś na mnie, pyta gdzie kupiłam, a później leci do sklepu kupić to samo. Nie ukrywam, że takie naśladownictwo lekko mnie irytuje.
      • jut-ra Re: granice naśladownictwa 22.06.11, 19:36
        Trochę wkurza, jak ktoś zgapia ode mnie ciuchy, dodatki, pomysły, to oczywiste. Ale o wiele bardziej wkurza, jeśli zgapia ciuch, w którym wygląda ode mnie lepiej i to tylko dlatego, że ma jeszcze lepsze nogi, jeszcze dłuższą szyję itp. - wrrr...
        ;)
      • green_tea7 Re: granice naśladownictwa 23.06.11, 23:26
        Ja praktycznie zakonczylam znajomosc z pewna znajoma, ktora chyba cierpi na chorobe kopiujaca :/ Mowie powaznie, dziewucha nie dosc, ze kopiowala ubrania (kompletna porazka bo mamy zupelnie inne figury), to urzadzila dom tak jak ja mam, kupila taki sam telefon, samochod, cytowala moje wypowiedzi jako swoje... ale to pikus - najlepsze jest to, ze ma dziecko dwa miesiace mlodsze od mojego (zaciazyla gdy tylko sie dowiedziala ze spodziewam sie dziecka).

        _ _ _ _
        green_tea7
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja