envi
13.05.04, 14:32
zastanawiam się nad reakcją ludzi na spotkanie ze znanym człowiekiem,ja
niemal co dzień spotykam kogoś z czołówki pierwszych stron gazet i nie gapię
się,nie zaglądam do koszyka co kupuje,nie robię nic specjalnego,czasem szepnę
komuś na ucho:"o,popatrz,Leszczńyski idzie".skąd więc ta cała awantura o brak
prywatności.Zresztą zawsze sobie wyobrażałam że jak idzie ktoś taki to za nim
tłum fanek i każda chce autograf.może tylko w USA tak jest?