kokieteryjna
16.06.12, 05:51
:)
Mam tu na mysli np torebke, pasek, buty, a moze plaszcze/sukienki, inne gadzety.
Ja dwa lata temu postanowilam sobie, ze raz w roku pozwole sobie poszalec, i kupie cos, drogiego i ekstrawaganckiego (w moim odczuciu oczywiscie).
Dzieki temu mam elementy w ubiorze, ktore mnie ciesza, a nie odczulam tych zakupow, by zbytnio wyczyscily portfel.
Uwazam, ze tanie rzeczy czesto wychodza drozej.
Np. mam portfel Louis Vuittona, klasyczny prosty elegancki model.
Trzyma sie idealnie.
Z tanszymi mialam tak, ze czesto je zmienialam. Ten starczy mi jeszcze na lata.
Mam tez buty od Gucci, i kosmetyczke Gucci. Okulary od Prady.
Zmienia sie tez podejscie do tych przedmiotow - szanuje je.
Wczesniej okulary zmienialam co sezon, albo je gubilam, rozwalalam.
Do tego dochodzi samopoczucie - nie czuje sie "tandetnie".
Zachecam do przekalkulowania, ile co sezon wydajecie na buty, torebki, kosmetyczki, paski i inne, a wyjda naprawde spore sumy.
Nie lepiej miec jedna pare porzadnych butow zimowych, jedna-dwie dobre torebki, do tego materialowa na zakupy (tania), i kosmetyczke, ktora starczy na lata i umili kazdy urlop?
Wiecie, ile ja wczesniej torebek kupowalam? Tanich, byle jakich, ktore albo sie rozwalaly, przecieraly, farbowaly, zle pachnialy, albo je oddawalam, bo mi sie znudzily. I nigdy nie czulam sie komfortowo.
Wiem, w PL kroluje poglad, ze do sweterka z Marks&Spencer nie wypada zalozyc drogiej torebki. Co za wstyd!
A ja mysle inaczej.
Cenie minimalizm.
I mozna do zwyklej, szarej koszulki zalozyc dobre buty i torebke. Nie trzeba wiecej.
Ciekawia mnie Wasze opinie. :)