catrinelle
19.07.12, 12:53
Wydawało mi się, że wszędzie już można odnieść z powrotem nienoszony ciuch, jesli zmieni się zdanie. W jednym z supermarketów, który ma też dział z ubraniami, przymierzyłam sukienkę, ale byłam przekonana do zakupu tak na 99%. Ten 1% niepewności był i pytam panią, która w tym dziale tam pracuje i rozwiesza te ciuchy, czy jak zmienię zdanie w domu, to czy moge odnieść i dostać zwrot pieniędzy. A ona tak na mnie dziwnie patrzy i mówi "Jak to oddać? Gdzie takie coś się praktykuje?" A ja na to, że wszedzie. Myślałam, że takie coś jest na porządku dziennym w każdym sklepie z ubraniami. Po raz pierwszy miałam wątpliwość podczas zakupu, czy faktycznie chcę tę sukienkę. Nigdy wcześniej nie miałam takich dylematów i nie zastanawiałam się, czy będę mogła coś nieużywanego oddać po zmianie zdania.
Jak to więc jest z tymi zwrotami? Można, nie można? Jesłi tak, to gdzie i kto to w ogóle ustala, na jakiej zasadzie?