zonafranka
29.10.12, 21:56
W nawiazaniu do mojego poprzedniego watku o praniu welnianych swetrow, chcialabym zebyscie naapisaly, czy robicie cos, co pozwala na zachowanie ubran w dobrej kondycji.
Ja niestety nie jestem w tym dobra, bo najchetniej wrzucilabym wszystko do pralki, wcisnela jeden guzik i miala wszystko z glowy. Przy upodobaniu do welny, koronek, aksamitu i jedwabiu nie jest to najlepszy pomysl. Przy stertach prania jakie mam przy dzieciach, nie znajduje juz sily na reczne prania, namaczanie, odplamianie, koloryzacje, golenie, czesanie itp zabiegi. Przyplacilam niestety kilkoma sfilcowanymi swetrami i odbarwionymi (przbarwionymi) ciuchami.
Biala bielizne zawsze piore w rekach,a mimo to zawsze szarzeje albo zolknie. Jedna z lekcji jakie wynioslam odnosnie prania bialej bielizny jest taka, ze wybielacze czsem powoduja jej zolkniecie (zalezy od czasu namaczania, stezenia i chyba rodzaju materialu)
Sprawdzony trik na tluste plamy to plyn do mycia naczyn. Polac plame przzed praniem. Zas zupelnie sobie nie radze ze sliniakami i kolorowymi plamami od warzyw i owocow.
Zauwazylam, zaplatki mydlane sa skuteczniejszym detergentem niz niejeden drogi proszek. Szkoda ze zazwyczaj sa bezzapchowe, bo lubie ladne zapachy detergentow.
Do pasji doprowadza mnie zapach niedosuszonego prania, w dodatku trudnego do wyeliminowania, dlatego mam obsesje na punkcie porzadnego suszennia ubran, nawet w warunkach ku temu niesprzyjajacych.
Najbardziej zaluje, ze nigdy nie nauczylam sie szyc i nie jestem w stanie dokonac nawet najmniejszej przerobki.