Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Forum z perspektywy...bliński i nie tylko

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 12:59
    Nie było mnie tu ponad trzy tygodnie...wracam, patrzę, nic sie nie zmieniło
    ale uśmiałam się najbardziej z dwóch wątków: precz z blińskim i fan club
    blińskiego. Szczerze powiem-ja się na tym forum nie staram przywiązywać do
    nikogo i pisać bez emocji(czasem mi się nie udaje, nerwus jestem).Ale w
    obronie pana B. staję jak najbardziej-jest to człowiek,który sie uprzejmie
    wyraża.To bardzo cenne w dzisiejszych czasach!A poza tym jak zwykle to samo -
    co sądzicie o tym i o tym, gdzie kupic to i to, pomóżcie bo szukam tego i
    tego...sama nie wiem, czy będę tu jescze zaglądać.To takie moje
    wywnętrznienie refleksyjne.

    A WY CO SĄDZICIE O TYM FORUM???
      • Gość: Richelieu* Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: 195.117.90.* 03.08.04, 13:06
        jasne Bliński się poprawnie wyraża w bardzo niepoprawnych tematach. Za swoją
        estetyczność ma (uwaga) przesrane, bo jest to główne wytłumaczenie
        pedofili. "Bo ja jestem estetą i dlatgo ciągnie mnie do małych dzieci." Wolę
        już bluzgającego człowieka do rozmowy niż perfidnego estetę, który traktuje
        ludzi jak świnie na sprzedaż. Sęk w tym że człopak jest jeszcze bardzo młody i
        ten sposób widzenia jest dość typowy dla dwudzestolatków. Tylko Bliński nazywa
        to estetyzmem, inny powie wprost, że leci na ładne dupy. Dlatego jest to
        fałszywe, poza tym że niemoralne.

        To tak jakby nzywać złodziejstwo pożyczaniem, kurestwo filantropią, a chamskie
        kłamstwa wyczuciem sytuacji.
        • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:11
          Ale wolisz blińskiego czy anduu? :):):):):)
          • Gość: Richelieu* Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: 195.117.90.* 03.08.04, 16:24
            hehehehe
            Bliński do pięt anduu nie dorasta. Ba, nawet nie meiści się w zkresie cienia
            anduu. Jak w ogóle można porównywać

            porównaie jest takie, że Anduu ma klapki na oczach i na żaden temat porozmawiać
            nie można poza długością spódnic i bezwzględną koniecznością ich noszenia, to
            znaczy nei tyle porozmawiać co przyznać anduu rację
            Bliski ma fiksum-durdum (z mojego punktu widzenia) w niewielu kwestiach, w
            całej reszcie to chłopak sympatyczny
        • naels Re: Esteta? 03.08.04, 13:25
          No nie, droga R., po tym, jak mi sie raz zapytal "czy nie sadzisz, ze cos moze
          byc jednoczesnie wulgarne i seksowne?", to kazdym innym przymiotnikiem, ale
          esteta bym go nie okreslila. A z drugiej strony, masz absolutna racje, ze z
          wiekem sie facetom odmienia - zobaczymy, czy wytrzyma tu na tyle dlugo, zebysmy
          mogly potwierdzic eksperymentalnie.
          • Gość: kum-nye Blinski IP: *.icpnet.pl 03.08.04, 14:05
            Czy wy aby nie przesadzacie? Człowiek na prawo wyrazić swoje zdanie... a że
            komuś jego punkt widzenia nie odpowiada to trudno. A nie widziałam jeszcze,
            żebyś się kogoś upierdliwie czepiał.
            A po drugie to forum chyba właśnie po zostało stworzone- by spytać co, z czym i
            gdzie prawda?
          • blinski Re: Esteta? 03.08.04, 14:45
            esteta to ktoś, kto ceni urodę i ładny wygląd. dla każdego to trochę coś
            innego, gustu nie da się zmierzyć ani wyznaczyć mu sztywnych ram.
            to, że tym masz jakiś tam pogląd na sprawę seksowności, to twoja rzecz - ale
            nie jest to na tyle obiektywne, że możesz swoją miarkę przykładać do
            wszystkiego, np. do mnie.
            poza tym zrozumiałbym, gdybyś stwierdziła, że 'dobry smak'
            wyklucza 'wulgarność' (z czym też się nie zgadzam, to tylko powtarzany od
            długiego czasu banał, że nic co ma coś wspólnego z seksem nie może być w dobrym
            guście); ale 'od kiedy 'wulgarny' wyklucza 'seksowny'? czy ty żyjesz może na
            jakimś innym świecie? a jak niby ubierają się kobiety, żeby wyglądać seksownie?
            jak pensjonarki?
            uważasz, że esteci nie lecą na seksowną bieliznę czy skąpe, wyuzdane łaszki? to
            na co lecą, co jest dla nich seksowne? napisz, to nie czepliwość ani
            złośliwość, jestem ciekawy twojego punktu widzenia - jest dla mnie czymś
            niezwykłym (ach, to zapewnie przez mój wiek - kiedyś w końcu dorosnę).
            • naels Re: Esteta? 03.08.04, 16:11
              No dobra, przyznam, zabiles mi klina... nawet sie zastanawialam, czy nie
              przemyslec sobie tego wszystkiego do jutra, ale mam nadzieje, ze z mojej nieco
              chaotycznej odpowiedzi "na goraco" tez wylapiesz jakis sens - no to lece:

              > esteta to ktoś, kto ceni urodę i ładny wygląd. dla każdego to trochę coś
              > innego, gustu nie da się zmierzyć ani wyznaczyć mu sztywnych ram.
              Oj, nie zgadzam sie z ta definicja, cos za prosta. Na podstawie tejze wszyscy
              bylibysmy w zasadzie estetami, bo znasz kogos, kto ceni cos, co mu sie nie
              podoba albo czego nie lubi? Albo lubi cos, co mu sie nie podoba? (a de gustibus
              non disputandum est w koncu, jak twierdzisz). Mam wrazenie, ze estete sie
              definiuje na podstawie jakiegos wlasnie wspolnego, zmierzonego gustu, i to w
              dodatku tzw. wyzszego.
              Poza tym, "esteta" jakos mi sie mentalnie laczy z pojeciem "wyrafinowany" (vide
              np. Petroniusz z Quo Vadis), co w zasadzie wyklucza bezkrytycznego wielbiciela
              tzw. masowki. Ta droga myslalam, kiedy wykluczylam ten wulgaryzm.
              A tak zupelnie na marginesie, gust estety nie musi sie ograniczac do tzw. dup,
              jak sadze. Ladne grafiki i np. dobre alkohole lubisz?


              > poza tym zrozumiałbym, gdybyś stwierdziła, że 'dobry smak'
              > wyklucza 'wulgarność'
              Naprawde uwazasz, ze nie wyklucza?

              > nic co ma coś wspólnego z seksem nie może być w dobrym
              > guście
              No nie, tego nie powiedzialam. Raczej odwrotnie; cos, co nie jest w dobrym
              guscie ma mniej wspolnego z seksem, niz cos, co jest, ale masz racje; to tylko
              moja osobista, bardzo subiektywna opinia.

              > ale 'od kiedy 'wulgarny' wyklucza 'seksowny'?
              Wiesz co, my chyba mamy inna definicje slowa "wulgarny" i chyba w tym caly
              problem. Dla mnie jest zdecydowanie pejoratywne, czytelne np. w zwiazku
              frazeologicznym "wulgarne slownictwo" (jak mi zaraz odpowiesz, ze kobieta
              regularnie uzywajaca wulgarnego slownictwa jest dla przecietnego mezczyzny
              automatycznie seksowna, to chyba wpadne w depresje i zmienie oreintacje). W tym
              wypadku moze akurat plec rzutuje na roznice w postrzeganiu.

              > a jak niby ubierają się kobiety, żeby wyglądać seksownie?
              > jak pensjonarki?
              Podobno w Japonii dokladnie tak. Ja na przyklad czasami ubieram sie po prostu
              elegancko i, jak mi sie zdaje, tez dziala.

              > uważasz, że esteci nie lecą na seksowną bieliznę czy skąpe, wyuzdane
              > łaszki?
              Nie musza byc automatycznie wulgarne, znowu sie klania definicja. Ale wiesz co,
              te powinienes przedyskutowac raczej z socjologiem, albo lepiej z lingwista, niz
              z inzynierem...

              > jestem ciekawy twojego punktu widzenia - jest dla mnie czymś
              > niezwykłym (ach, to zapewnie przez mój wiek - kiedyś w końcu dorosnę).
              No, rzeczywiscie, nie bylo bynajmniej zlosliwe :-))) acz inteligentne. Kiedys
              na pewno, czego ci niniejszym z harcerskim pozdrowieniem zycze :-))) .
              • blinski Re: Esteta? 03.08.04, 21:37
                no.. teraz w zasadzie na bank mogę powiedzieć że przez 'wulgarność' rozumiemy
                co innego':)


                naels napisała:

                > No dobra, przyznam, zabiles mi klina... nawet sie zastanawialam, czy nie
                > przemyslec sobie tego wszystkiego do jutra, ale mam nadzieje, ze z mojej
                nieco
                > chaotycznej odpowiedzi "na goraco" tez wylapiesz jakis sens - no to lece:
                >
                > > esteta to ktoś, kto ceni urodę i ładny wygląd. dla każdego to trochę coś
                > > innego, gustu nie da się zmierzyć ani wyznaczyć mu sztywnych ram.
                > Oj, nie zgadzam sie z ta definicja, cos za prosta. Na podstawie tejze wszyscy
                > bylibysmy w zasadzie estetami, bo znasz kogos, kto ceni cos, co mu sie nie
                > podoba albo czego nie lubi? Albo lubi cos, co mu sie nie podoba? (a de
                gustibus
                >
                > non disputandum est w koncu, jak twierdzisz). Mam wrazenie, ze estete sie
                > definiuje na podstawie jakiegos wlasnie wspolnego, zmierzonego gustu, i to w
                > dodatku tzw. wyzszego.
                > Poza tym, "esteta" jakos mi sie mentalnie laczy z pojeciem "wyrafinowany"
                (vide
                >
                > np. Petroniusz z Quo Vadis), co w zasadzie wyklucza bezkrytycznego
                wielbiciela
                > tzw. masowki. Ta droga myslalam, kiedy wykluczylam ten wulgaryzm.
                > A tak zupelnie na marginesie, gust estety nie musi sie ograniczac do tzw.
                dup,
                > jak sadze. Ladne grafiki i np. dobre alkohole lubisz?


                no dobra, masz rację - za bardzo ten estetyzm zrelatywizowałem, że się tak
                wyrażę;) można powiedzieć, że są jakieś ogólne ramy.. tylko, gdy się temu
                dokładniej przyjrzeć, ciężko byłoby przejść z tymi ramami do konkretów - bo w
                końcu jak wyznaczyć 'estetyczną' długość spódnicy, topu, koszulki? jak zbudować
                idealny schemat estetycznego łączenia kolorów (jakiś tam jest - ale nie ma
                przecież schematycznego odróżnienia kiczu, bezguścia i awangardy - a przecież i
                jedno i drugie jest wykroczeniem poza ogólnie przyjęte ramy.. w sumie po
                przyjęciu schematu awangarda nie byłaby już awangardą;)..
                o to mi chodziło z tym indywidualnym odbiorem. tak właściwie to nie wiem, czy
                esteta to dobre określenie.. mogę nazwać siebie kimś, kto przywiązuje dużą wagę
                do wyglądu, do szczegółów w nim, do najmniejszych smaczków, a jednak często mój
                gust czasami różni się od ogólnie uznawanego za 'właściwy'.. rozumiesz? to
                czasem wygląda jak kontemplowanie smaku cheesburgera z mcdonalda, gdzie ogólnie
                przyjęte jest, że kontempluje to się smak francuskiego wina czy wykwintne dania
                w drogiej restauracji, a w mcdonaldsie wszyscy pochłaniają i nie patrzą nawet
                co przed chwilą zjedli.
                ładne grafiki lubię, tak jak i dobre komiksy; a alkohole ograniczają się u mnie
                do dobrego piwa. dobrej jakości kultura masowa, rozumiesz;)?


                > > poza tym zrozumiałbym, gdybyś stwierdziła, że 'dobry smak'
                > > wyklucza 'wulgarność'
                > Naprawde uwazasz, ze nie wyklucza?

                no właśnie, i tutaj ta wulgarność. dla mnie to coś a la wyuzdanie,
                przeciwieństwo nieśmiałości, skromnośći, ogłady (ubraniowej rzecz jasna, o tym
                mówimy). dla kogoś skromnego i głądkiego z natury wulgarność to wulgarność, i
                basta. dla kogoś kto ma z tym trochę do czynienia wulgarnośc może być pozytywna
                i negatywna, widzę ją w setkach odcieni szarości:)) (co zapewne dla ciebie jest
                bardzo śmieszne i głupie:)


                > > a jak niby ubierają się kobiety, żeby wyglądać seksownie?
                > > jak pensjonarki?
                > Podobno w Japonii dokladnie tak. Ja na przyklad czasami ubieram sie po prostu
                > elegancko i, jak mi sie zdaje, tez dziala.


                japończyków ciągnie do szkolnych mundurków i temu podobnych, tak.. ale to
                zupełnie inna kultura, jak już mi kiedyś ktoś napisał gdy ja mu wypomninałem
                japończyków;)
                a elegancko może raz znaczyć seksownie, raz nie. zależy ile w tym wyuzdania;)
                (czasami zręcznie zakamuflowanego)


                > > uważasz, że esteci nie lecą na seksowną bieliznę czy skąpe, wyuzdane
                > > łaszki?
                > Nie musza byc automatycznie wulgarne, znowu sie klania definicja. Ale wiesz
                co,
                >
                > te powinienes przedyskutowac raczej z socjologiem, albo lepiej z lingwista,
                niz
                >
                > z inzynierem...


                heheh, socjologów to już jam się nasłuchał.. chociaż akurat w tej kwestii nie,
                a kwestia ciekawa. chociaż to raczej dla psychologa społecznego, albo co..
                też pozdrawiam, lecz zwyczajnie, nie harcersko - nie będę robił z siebie
                harcerzyka;)
        • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 03.08.04, 14:34
          a cóż to znaczy, richelieu, 'leci na ładne dupy'? i czy naprawdę miałaś taki
          zamiar, czy przez wrodzony 'przesadyzm' postawiłaś to w jednym rzędzie z
          pedofilią, kurestwem czy złodziejstwem?
          czy kiedykolwiek broniłem się przed stwierdzeniem, że pociągają mnie ładne
          dziewczyny (może być i dupy)? czy w tym jest coś nienormalnego? mogłabyś mi to
          wyjaśnić? rozumiem iż uznajesz, że cenienie urody wyklucza się z docenianiem
          charakteru i osobowości, i właśnie o nie zwracanie przeze mnie uwagi na te
          ostatnie mnie oskarżasz? jeśli tak to na jakiej podstawie? jeśli nie, to w czym
          problem?
          ostatnio przeginasz richelieu, a twoje oceny są nieuczciwe i nieuzasadnione (w
          sumie masz do tego prawo, ale ja bym tego unikał - nie jest to miłe dla osoby
          ocenianej).
          • Gość: Richelieu* Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: 195.117.90.* 03.08.04, 16:29
            cenienie urody na pierwsztm meijscu i skreślanie delikwentka/tki za urodę
            nieciekawą, to jest właśnie lataniem za ładnymi dupami. Temat tak oczywisty że
            nie ma czego rozwlekać.
            Tak jak kiedyś powiedziałeś, że nigdy żadsna "brzydka" dziewczyna nie
            zainteresowała by Cię, nawet gdyby była bardzo miła, tylko dlatego że jest
            brzydka. Problem przrdszkolny, zainteresowania przedszkolne. A estetyzm
            funkcjonuje normalnie, ale tylko w odniesieniu do rzeczy. Odniósłwszy go do
            ludzi staje się skończonym materialistą
            • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 03.08.04, 21:46
              no przykro mi bardzo, niektórzy mnie za to nie lubią. przykro mi, że brzydka
              (tzn. niekoniecznie, dla innych może być ładna - po prostu niepociągająca)
              dziewczyna może być dla mnie JEDYNIE bardzo dobrą kumpelą. przykro mi, że
              brzydkiego ciała po prostu nie dotknę, choćby osobowość była nie wiem jak
              pociągająca. ja tak po prostu mam, nie ma sensu tego leczyć - nikomu to chyba
              za bardzo nie przeszkadza. richelieu, nie możesz się przyczepić do prawdziwego
              szowinisty, sukinsyna który patrzy na babę jak na kawał mięsa? ja tak nie
              umiem, mam tylko jednego zaufanego kumpla - reszta moich 'ziomów' to
              przyjaciółka i kumpele - od zwykłych do bardzo dobrych. nie wszystkie mi się
              podobają (chociaż przyznam, większość).
              • Gość: Richelieu* Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: 195.117.90.* 04.08.04, 13:16
                nie widzę dużej różnicy pomiędzy prawdziwym sukinsynem i szowinistą, który
                patrzy na babę jak na kawał mięsa, a Tobą. Kwestia nazewnictwa. Brzydkiego
                ciała nie dotkniesz i właśnie dlatego strach pomyśleć o Twojje biednej żonie za
                30 lat, której będziesz się brzydził i ciągle węszyć będziesz za młodym pięknym
                ciałkiem. Chyba żę względy etyczne tak mocno będą Cię hamować, że praktycznie
                nie będziesz się realizował, będąc jednak ciągle pod presją własnych pragnień.
                To prowadzi do głębokich frustracji, pretensji do żony dlaczego jest stara i
                brzydka.
                Dżentelmen nawet najbardziej pasudnej kobiecie da odczuć, że jest piękna. Ty
                dasz odczuć że jest obrzydliwa i że się jej brzydzisz. I nie wiem dlaczego
                odróżniasz szowinistów i sukinsynów od siebie. Oni są sukinsynami wprost, Ty -
                poprzez hipokrytyczną gadkę. Ładnie mówisz? Nie szkodzi. Znam takich co ładnie
                mówili i przy tzw. ludziach nigdy nie klnęli, zawsze mili i uprzejmi, a za
                placami najgorsze surwysyny jakich świat widział. Bo też niby esteta. Że
                brzydzi się brzydkim ciałem, więc brzydzi się starą żoną i lata za młodymi
                podfruwajkami.
                • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 15:31
                  richelieu, zaczynasz niebezpiecznie przekraczać granicę głupoty. pokaż mi
                  kogokolwiek, kto ruszy ciało, którego się brzydzi; i niewciskaj mi tu głodnych
                  kawałków o dżentelmenach - ja nie umiem i nie mam zamiaru kłąmać i oszukiwać;
                  choćby było to w bardzo słusznej sprawie, jaką jest okazanie kobiecie, że jest
                  piękna.
                  ja w tym po prostu nie widzę sensu - po co mam robić nadzieje jakiejś
                  dziewczynie, mimo że jest brzydka? moja reakcja nie polega przecież na ciągłym
                  krzywieniu się i bełtaniu na lewo i prawo (jestem do tego zdolny, ale to tylko
                  skrajne przypadki), tylko na traktowaniu jej jak każdej innej - lecz z
                  wyłączeniem sfery flirtu i tym podobnych.
                  poza tym mówimy o dniu dzisiejszym a nie o małżeństwie (gdzie partnera powinno
                  się zazwyczaj kochać, a to wydaje mi się stanowczo wpływa na obraz osoby i
                  sposób jej traktowania, nie?), do którego mi raczej daleko.
                  mówię o koleżankach, nie o partnerkach - więc nie przeinaczaj i nie dorabiaj
                  sobie historyjek o poszukiwaniu młodych dzierlatek. może źle mnie kojarzysz z
                  jakimiś swoimi znajomymi - wrzucasz mnie z nimi do jednego wora, bo - eureka! -
                  przejrzałaś mnie na wylot..?
                  • kochanica.francuza Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 16:48
                    blinski napisał:

                    > mi
                    > kogokolwiek, kto ruszy ciało, którego się brzydzi
                    no więc,blinski,jak tam z Twoją hipotetyczną żoną po 30 latach małżeństwa?

                    i niewciskaj mi tu głodnych
                    > kawałków o dżentelmenach - ja nie umiem i nie mam zamiaru kłąmać i oszukiwać;
                    > choćby było to w bardzo słusznej sprawie, jaką jest okazanie kobiecie, że jest
                    > piękna.

                    Blinski,dźentelmen polega na tym,że każdą kobietę traktuje po królewsku,choćby
                    była to bezdomna o urodzie starej ropuchy.
                    Nie musi jej KŁAMAĆ,że jest piękna - chodzi po prostu o sposób traktowania.
                    Czy okazujesz swoim brzydkim koleżankom,że są brzydkie?

                    >
                    • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:07
                      > no więc,blinski,jak tam z Twoją hipotetyczną żoną po 30 latach małżeństwa?


                      uoch, to chyba jedno z najcięższych do odpowiedzenia pytań jakie mi
                      postawiono..:) nawet nie ważę się przypuszczać - nie mam pojęcia kiedy będę
                      miał żonę, czy w ogóle będę miał żonę, jak będzie z nią po 30 latach i czy te
                      30 lat to w ogóle coś realnego..


                      > Blinski,dźentelmen polega na tym,że każdą kobietę traktuje po królewsku,choćby
                      > była to bezdomna o urodzie starej ropuchy.
                      > Nie musi jej KŁAMAĆ,że jest piękna - chodzi po prostu o sposób traktowania.
                      > Czy okazujesz swoim brzydkim koleżankom,że są brzydkie?
                      >

                      no jaasne, w końcu po to są koleżanki żeby wciąż dawać im do zrozumienia jakie
                      z nich paskudy:))
                      no raczysz żartować kochanico; jeśli żartuję sobie z urody koleżanki, to raczej
                      właśnie z tej ładnej - by podejrzenie o dosrywanie na serio wydawało się
                      wystarczająco absurdalne (i nie musisz się tu oburzać - mam wystarczający luz w
                      stosunkach koleżeńskich, żeby żartować sobie ze wszystkiego).
                      poza tym tak absolutnie bezsprzecznie brzydkich kumpel nie mam, co
                      najwyżej 'mało interesujące':) (mnie).
                      • kochanica.francuza Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:10
                        blinski napisał:

                        > > no więc,blinski,jak tam z Twoją hipotetyczną żoną po 30 latach małżeństwa
                        > ?
                        >
                        >
                        > uoch, to chyba jedno z najcięższych do odpowiedzenia pytań jakie mi
                        > postawiono..:) nawet nie ważę się przypuszczać - nie mam pojęcia kiedy będę
                        > miał żonę, czy w ogóle będę miał żonę, jak będzie z nią po 30 latach i czy te
                        > 30 lat to w ogóle coś realnego..
                        > to wysil wyobraźnię blinski - w dzisiejszych czasach potrzeba ludzi
                        kreatywnych,hehe.
                        trzy osoby nie po to ci zadają pytanie,żebyś się migał

                        > stosunkach koleżeńskich, żeby żartować sobie ze wszystkiego).
                        > poza tym tak absolutnie bezsprzecznie brzydkich kumpel nie mam
                        a co? nie mógłbyś znieść,że są twoimi kumpelami?
                        • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:37
                          kochanica.francuza napisała:

                          > blinski napisał:
                          >
                          > > > no więc,blinski,jak tam z Twoją hipotetyczną żoną po 30 latach małż
                          > eństwa
                          > > ?
                          > >
                          > >
                          > > uoch, to chyba jedno z najcięższych do odpowiedzenia pytań jakie mi
                          > > postawiono..:) nawet nie ważę się przypuszczać - nie mam pojęcia kiedy bę
                          > dę
                          > > miał żonę, czy w ogóle będę miał żonę, jak będzie z nią po 30 latach i cz
                          > y te
                          > > 30 lat to w ogóle coś realnego..
                          > > to wysil wyobraźnię blinski - w dzisiejszych czasach potrzeba ludzi
                          > kreatywnych,hehe.
                          > trzy osoby nie po to ci zadają pytanie,żebyś się migał


                          nie odpowiem na to, bo musiałbym kłamać. nie mam zielonego pojęcia, musiałbym
                          przeprowadzić symulację swojego właśnego rozwoju psychicznego w zakresie
                          parudziesięciu lat, a to chyba nie jest wykonalne - chociażby z uwagi na
                          niemożność przewidzenia zaistnienia danych zjawisk, które na mą psychikę wpłyną
                          w przyszłości.. uff:))


                          > > stosunkach koleżeńskich, żeby żartować sobie ze wszystkiego).
                          > > poza tym tak absolutnie bezsprzecznie brzydkich kumpel nie mam
                          > a co? nie mógłbyś znieść,że są twoimi kumpelami?


                          a co to za przyjemnośc mieć za kumpla kogoś, na kogo nie możesz patrzeć? ktoś
                          kto tego nie rozumie będzie mi tylko słał joby, jak richelieu dla której
                          negatywne odczucia estetyczne = szowinizm. a przecież te negatywne odczucia
                          odnoszą się w podobny sposób i do płci męskiej, i do samochodu którym miałbym
                          jeździć czy domu w którym miałbym mieszkać.
                          czy tak trudno to zrozumieć?
                          • Gość: Richelieu* Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: 195.117.90.* 04.08.04, 23:14
                            a co to za przyjemnośc mieć za kumpla kogoś, na kogo nie możesz patrzeć? ktoś
                            > kto tego nie rozumie będzie mi tylko słał joby, jak richelieu dla której
                            > negatywne odczucia estetyczne = szowinizm. a przecież te negatywne odczucia
                            > odnoszą się w podobny sposób i do płci męskiej, i do samochodu którym miałbym
                            > jeździć czy domu w którym miałbym mieszkać.
                            > czy tak trudno to zrozumieć?
                            >




                            jezu, boże, matkoboska
                            z kochankiem można zrozumieć że wynajduje sobie ładne egzemplarze (choć
                            generalizując zbyt ładni nie są dobrzy bo nie mają po co się starać i tak
                            wszyscy się będą zachwycać), ale że kolega brzydki już nie pasuje? Człowiek to
                            nie samochód przecież. Czy to tak trudno zrozumieć?
                            Strasznym być musi Twoje towarzystwo gdziekolwiek i straszna niepewność że gdy
                            przytyję to Bliński stwierdzi, że kolegować się ze mną już nie może bo rażę
                            jego zmysł estetyczny.

                            jesteś kolegą Blińskiego? fajnie, traktuje cię jak samochód, identycznie
                            • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:28
                              ehhh..
                              richelieu, darowałabyś sobie, to jest gorzej niż upierdliwe - co ty mi chcesz
                              udowodnić? tak, z estetyką człowieka jest u mnie tak jak i z estetyką dajmy na
                              to samochodu - tyle że człowiek to nie tylko estetyka o czym już pisałem od
                              ch.ja razy, ale gdzie! lepiej to pominąć i udawać durnia, by wyszło na moje -
                              nie, richelieu?
                              poza tym brzydki to brzydki, ktoś, kogo wygląd mnie odrzuca - a
                              nie 'przytycie'. istotnym jak można się domyślić jest fakt, co następuje po
                              czym - czy poznaję najpierw kogoś brzydkiego i ustosunkowuję się do niego, czy
                              mój wcześniejszy znajomy nagle niemożliwie zokropniał.
                              przy sytuacji pierwszej - odrzucający wygląd zniechęca mnie do dalszego
                              poznania.
                              przy sytuacji drugiej - wygląd traci na znaczeniu gdy żywię już do kogoś
                              uczucia.
                              gdy to opisuję, wydaje się potwornie mechaniczne i wygląda, jakbym miał jakiś
                              schemat - ale boże! - przecież każdy ma takie schematy, tylko nienazwane, bo
                              mało kto roztrząsa takie sprawy - a ja staram się teraz wczuwać w siebie i
                              wykładać to wszystko mimo że normalnie w ogóle o tym nie myślę - to się po
                              prostu czuje i wprowadza w życie instynktownie.
                          • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:20
                            Pięknie i szlachetnie jest mówić, że wygląd nie jest dla mnie ważny, liczą się
                            uczucia, ale to przecież bzdura. Każdy kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci
                            kamieniem. Która z Was była z facetem, którego ona sama uważała za brzydkiego?
                            Zawsze znajduje się to tajemnicze "coś", co dla mnie jest pięknem. Możemy
                            uważać, że nasz facet nie jest ideałem, ale ma piekny uśmiech, oczy, tyłek czy
                            dłonie i kobiecie to wystarczy. Inna sprawa, że miłość zaślepia i może blinski
                            za kilka lat będzie wpatrzony jak w obrazek w dziewczę, które teraz uznałby za
                            paszteta.
                            P.S. Z postów blinskiego wynika, że ma on bardzo pospolity gust, jeśli chodzi o
                            urodę kobiecą. Może za parę lat zacznie patrzeć głębiej i widzieć piękno w
                            oryginalności, a nie proporcjonalności rysów.
                            • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:40
                              wiesz, to są odczucia - a nie sprawy do kontrolowania i poprawiania, jak np.
                              poglądy. ja sam swojego gustu za zbytnio oryginalny nie uważam - i w zasadzie
                              dobrze, nie mam specjalnych trudności z cieszeniem oczu na ulicach (polskich),
                              szczególnie w lecie;)
                              • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:47
                                blinski napisał:

                                > wiesz, to są odczucia - a nie sprawy do kontrolowania i poprawiania, jak np.
                                > poglądy.

                                Gust jak najbardziej można kształtować, podobnie jak poglądy.

                                > ja sam swojego gustu za zbytnio oryginalny nie uważam - i w zasadzie
                                > dobrze, nie mam specjalnych trudności z cieszeniem oczu na ulicach (polskich),
                                > szczególnie w lecie;)

                                Przejdzie Ci, jak ukształtujesz ten gust. ;)
                                • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:50
                                  heheh.. może. w sumie racja, zmienia mi się on z czasem.. mimo że minimalnie.
                  • naels Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 17:55
                    Przepraszam, ze sie bezczelnie wtracam, ale dyskusja sie robi zaiste ciekawa i
                    naprawde nie moge wytrzymac. Zreszta, dzien roboczy i tak ma sie ku koncowi.

                    Dziekuje za wyjasnienia w sprawie estetycznego wulgaryzmu, wreszcie rozumiem
                    punkt widzenia, aczkolwiek nadal nie podzielam. Coz, moje prawo. No to teraz
                    cos w kwestii formalnej dotyczacej brzydkich dziewczyn:

                    Oczywiscie, rozumiem, ze uwazasz za cokolwiek nie na miejscu (nieetyczne?)
                    okazywanie falszywego zainteresowania typu seksualnego kobiecie, ktora cie
                    absolutnie nie pociaga. Tez nie swiece dekoltem z wystawionym (niby przez
                    roztargnienie, zatem wciaz nie wulgarnie) ramiaczkiem od biustonosza koledze,
                    co do ktorego mam pewnosc, ze relacja typu erotycznego absolutnie miedzy nami
                    nie zaistnieje. Domyslam sie, ze prawdopodobnie postepujesz podobnie. Z drugiej
                    strony chyba nie mowisz takiej kolezance prosto z mostu, ze ma aparycje
                    lokomotywy spalinowej, predzej umowilbys sie z szuflada biurowa, niz z nia, i w
                    dodatku nie zwierzasz sie jej "po kumpelsku" z relacji z innymi (bardziej
                    atrakcyjnymi) paniami?

                    Pytanie drugie w kwestii formalnej: co ty wlasciwie rozumiesz pod
                    pojeciem "brzydka dziewczyna"? Przepraszam, ale nie chce mi sie grzebac po
                    twoich starszych wypowiedziach, pamietam tylko, jak sie raz wyraziles, ze
                    nieumalowana dziewczyna jest dla ciebie brzydka. No, dobra. Brudna?
                    Demonstracyjnie niezadbana? Niemodnie/biednie ubrana? Z przepieknym usmiechem,
                    ale za to z krzywymi nogami? Blyskotliwa i sympatyczna, ale z nadwaga?

                    No i co w koncu z ta zona od kochanicy? Kocham ja, bo jest atrakcyjna, czy jest
                    dla mnie atrakcyjna, bo ja kocham?

                    No to z pozdrowieniem zeglarskim, tym razem (a co, harcerz ci sie zle
                    kojarzy? ;-)
                    • kochanica.francuza Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 18:55
                      . Coz, moje prawo. No to teraz
                      > cos w kwestii formalnej dotyczacej brzydkich dziewczyn:
                      >
                      > Oczywiscie, rozumiem, ze uwazasz za cokolwiek nie na miejscu (nieetyczne?)
                      > okazywanie falszywego zainteresowania typu seksualnego kobiecie, ktora cie
                      > >
                      > strony chyba nie mowisz takiej kolezance prosto z mostu, ze ma aparycje
                      > lokomotywy spalinowej, predzej umowilbys sie z szuflada biurowa, niz z nia w
                      >
                      > dodatku nie zwierzasz sie jej "po kumpelsku" z relacji z innymi (bardziej
                      > atrakcyjnymi) paniami?
                      > hehehe
                      > Pytanie drugie w kwestii formalnej: co ty wlasciwie rozumiesz pod
                      > pojeciem "brzydka dziewczyna"?
                      Wystarczy,żeby miala stopy nieproporcjonalnie duże w stosunku do wzrostu,hehe...
                    • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:28
                      naels napisała:

                      Z drugiej
                      >
                      > strony chyba nie mowisz takiej kolezance prosto z mostu, ze ma aparycje
                      > lokomotywy spalinowej, predzej umowilbys sie z szuflada biurowa, niz z nia, i
                      w
                      >
                      > dodatku nie zwierzasz sie jej "po kumpelsku" z relacji z innymi (bardziej
                      > atrakcyjnymi) paniami?
                      >

                      hm.. częściowo odpowiedziałem już na to kochanicy.. a co do zwierzania się, to
                      czemu nie - jeśli mnie pytają oczywiście, a nie z czystej złośliwośći (typu: ha-
                      ha-ha, ona mogła a ty nie:)). oczywiście nie można też zakładać, że dla
                      wszystkich kumpel jestem jakimś bożyszczem, którego złe słowo o nich samych
                      rani je dogłębnie, a dobre wprawia w błogostan. większości raczej nie uraziłbym
                      byle czym, nie wszystkie na mnie 'lecą' (żeby nie było że zadaję się z nimi
                      tylko ze względu na perspektywę tego i owego;)).


                      > Pytanie drugie w kwestii formalnej: co ty wlasciwie rozumiesz pod
                      > pojeciem "brzydka dziewczyna"? Przepraszam, ale nie chce mi sie grzebac po
                      > twoich starszych wypowiedziach, pamietam tylko, jak sie raz wyraziles, ze
                      > nieumalowana dziewczyna jest dla ciebie brzydka. No, dobra. Brudna?
                      > Demonstracyjnie niezadbana? Niemodnie/biednie ubrana? Z przepieknym
                      usmiechem,
                      > ale za to z krzywymi nogami? Blyskotliwa i sympatyczna, ale z nadwaga?


                      eh.. ciężko jest na to odpowiedzieć:/ jeśli powiem że 'ładna' ma mieć 'to coś',
                      to będzie przegięcie, bo aż tak relatywne to to nie jest. poza tym wcześniej
                      nie mówiłem tylko o brzydkich i ich traktowaniu przeze mnie, ale
                      o 'nieatrakcyjnych' - czyli zarówno bezwzględnie brzydkich (nikt chyba nie
                      zaprzeczy, że takie istnieją - albo potwornie grube, albo przeraźliwie chude,
                      albo w ogóle jakieś połamane:); jak i ogólnie ładnych, lecz dla mnie
                      niepociągających (tak jak większośc aktorek czy modelek - claudia schiffer,
                      michelle pfeifer, etc.).
                      co do makijażu - kobieta bez niego nie jest dla mnie 'brzydka', to by było
                      kłamstwo; jest po prostu znacznie mniej atrakcyjna w porównaniu do niej samej w
                      make-upie. brudna też będzie dla mnie 'ładną, ale brudną', z demonstracyjnie
                      zaniedbaną to samo (o ile to zaniedbanie nie ukrywa urody aż tak bardzo, że jej
                      nie widać). co do mody - zbyt modnie ubrana przechodzi u mnie dużo gorzej niż
                      niepodąrzająca za trendami (co nie ma wpływu na odbiór jej urody, tylko ogólne
                      wrażenie).
                      kurcze, suma sumarum ciężko mi powiedzieć konkretnie, co czyni kobietę
                      brzydką.. to indywidualna sprawa, to sama cecha urody u jednej wygląda dobrze,
                      u innej nie. a co do cech urody które mi się podobają, wypisałem to gdzieś
                      kochanicy, nie chce mi się szukać:)


                      > No i co w koncu z ta zona od kochanicy? Kocham ja, bo jest atrakcyjna, czy
                      jest
                      >
                      > dla mnie atrakcyjna, bo ja kocham?


                      w mordę nie wiem:) nigdy nikogo nie kochałem, ciężko mi powiedzieć jak to
                      będzie, gdy się zakocham (a z tym cięzka sparawa).

                      żeglarstwo uchodzi gładziej:)
                      pozdrawiam
                      • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:01
                        Wątek się zrobił bardzo ciekawy.
                        Co prawda jest mocno nastawiony na krytykę jednej osoby, ale zdaje się, że
                        blinski nie ma nic przeciwko. ;)
                        Blinski, Ty mi przypominasz mojego kolegę ze studiów. Podobnie jak Ty był taki
                        miły, grzeczny, znał się na modzie, dbał o siebie, lubił towarzystwo dziewczyn z
                        wzajemnością. Tylko nie miał przez cały okres studiów żadnego poważnego związku.
                        Otaczał się kumpelami, koleżankami i przyjaciółkami, chodził na imprezy, bawił
                        się, ale... dziewczyny nie traktowały go poważnie. Przy koledze J. można było
                        zmienić porwane rajtuzy, pokazywać staniki, rozmawiać o podpaskach i bólach
                        miesiączkowych. Wszystko bez skrępowania, jak przy koleżance. Z Twoich postów,
                        które czytuję od dawna, wychodzi mi taki właśnie obrazek faceta chcącego być
                        centrum zainteresowania dziewczyn, twierdzącego, że ma tak wysokie wymagania, że
                        żadna znajoma dziewczyna mu nie odpowiada, ale... No właśnie. Może Ty, blinski,
                        nie potrafisz przejść od kontaktów kumpelskich do flirtu, romansu i szukasz
                        usprawiedliwienia dla swojej... hmm... ułomności?
                        • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:48
                          abardzo często przechodzę w moich kontaktach kumpelskich do czegoś
                          poważniejszego;) tylko jest to jedno, paro razowe - i absolutnie bez
                          zobowiązań:) gdybym tego nie miał, nie wytrzymałbym z poszczeniem i musiałbym
                          sobie w koncu kogoś na stałe znaleźć;)
                          poza tym nigdy nie mówiłem, że moje kumpele nie odpowiadają moim wymaganiom -
                          szczególnie że ja mam tak, że z czasem - im lepiej kogoś znam - coraz bardziej
                          mi się podoba;) hm.. może jestem odrobinę sentymentalny;)
                          • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:57
                            blinski napisał:

                            > abardzo często przechodzę w moich kontaktach kumpelskich do czegoś
                            > poważniejszego;) tylko jest to jedno, paro razowe - i absolutnie bez
                            > zobowiązań:)

                            W takim razie nie ma mowy o żadnym związku, tylko zwyczajnym bzykanku.

                            > gdybym tego nie miał, nie wytrzymałbym z poszczeniem i musiałbym
                            > sobie w koncu kogoś na stałe znaleźć;)

                            Co? To jesteś jakimś mnichem, że znalezienie kogoś na stałe traktujesz jako
                            ostateczność?

                            > szczególnie że ja mam tak, że z czasem - im lepiej kogoś znam - coraz bardziej
                            > mi się podoba;) hm.. może jestem odrobinę sentymentalny;)

                            Chyba to normalne, że jak się kogoś lubi, to ten ktoś pięknieje w naszych
                            oczach, a miłość to już zupełnie przeinacza obrazek:)

                            Swoją drogą ciekawa jestem, jak traktują Cię te wszystkie koleżanki... O tym
                            opisanym wyżej koledze mówiłyśmy, że J. to taka koleżanka.
                            • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 00:04

                              > W takim razie nie ma mowy o żadnym związku, tylko zwyczajnym bzykanku.


                              no tak - takie koleżeńskie bzykanko:) wiesz chyba jak to jest? czasami po
                              prostu, gdy okoliczności pozwalają, tak sobie wychodzi:)
                              bo w sumie czemu nie? (to było pytanie retoryczne)

                              > Co? To jesteś jakimś mnichem, że znalezienie kogoś na stałe traktujesz jako
                              > ostateczność?

                              pierwszy raz kojarzę się komuś z mniechem, no ale tak - to ostatecznośc, z
                              której nie miałem okazji nigdy skorzystać.

                              > Chyba to normalne, że jak się kogoś lubi, to ten ktoś pięknieje w naszych
                              > oczach, a miłość to już zupełnie przeinacza obrazek:)
                              >

                              wcale nie takie normalne - bardzo często zauroczenie, uniesienie przydarza się
                              na początku znajomości - a potem stagnacja i nuda (nie tylko o związki jako
                              takie mi chodzi - także o kumpelskie relacje)


                              > Swoją drogą ciekawa jestem, jak traktują Cię te wszystkie koleżanki... O tym
                              > opisanym wyżej koledze mówiłyśmy, że J. to taka koleżanka.

                              hm.. na tym forum to rzeczywiście na taką koleżankę wychodzę, ale w realu jest
                              trochę inaczej - przypuszczam że nawet niektóre kumpele bym zadziwił swoją
                              dzałalnością tutaj;)
                              • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 00:19
                                blinski napisał:

                                > no tak - takie koleżeńskie bzykanko:) wiesz chyba jak to jest? czasami po
                                > prostu, gdy okoliczności pozwalają, tak sobie wychodzi:)
                                > bo w sumie czemu nie? (to było pytanie retoryczne)

                                Nie wiem, jak to jest z koleżeńskim bzykankiem. Mam męża, a kiedyś bywałam w
                                stałych (mniej lub bardziej, jednak takie były z założenia)związkach.

                                > pierwszy raz kojarzę się komuś z mniechem, no ale tak - to ostatecznośc, z
                                > której nie miałem okazji nigdy skorzystać.

                                Napisałeś, jakby związek z dziewczyną był dla Ciebie czymś ostatecznym. Moje
                                pytanie dotyczyło tego, dlaczego unikasz związków?????

                                > wcale nie takie normalne - bardzo często zauroczenie, uniesienie przydarza się
                                > na początku znajomości - a potem stagnacja i nuda (nie tylko o związki jako
                                > takie mi chodzi - także o kumpelskie relacje)

                                No tak, o miłości nie masz pojęcia. Gdy zauroczenie rozwija się w uczucie, wtedy
                                zapominany, że ukochany ma krzywe zęby lub za duży nos, jeśli jednak mija i
                                pozostawia pustkę, jest tak, jak piszesz.

                                > hm.. na tym forum to rzeczywiście na taką koleżankę wychodzę, ale w realu jest
                                > trochę inaczej - przypuszczam że nawet niektóre kumpele bym zadziwił swoją
                                > dzałalnością tutaj;)

                                Czyli: blinski-człowiek o dwóch obliczach? ;)

                                • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 00:32
                                  > Napisałeś, jakby związek z dziewczyną był dla Ciebie czymś ostatecznym. Moje
                                  > pytanie dotyczyło tego, dlaczego unikasz związków?????

                                  hm.. prawdę mówiąc nie robię tego umyślnie - to znaczy nie myślę sobie: 'nie,
                                  nie, tylko nie związek!' - po prostu jakoś nigdy nie przyszło mi to do głowy..
                                  wydaje mi się jakoś mało atrakcyjne:) no cóż, różni ludzie - różne podejścia.
                                  pewnie kiedyś tam mi się zmieni, ale ja czasu nie będę poganiał, skoro nikt nie
                                  traci na dzisiejszym stanie rzeczy;)

                                  > Czyli: blinski-człowiek o dwóch obliczach? ;)

                                  no nie, nie zupełnie:) po prostu to forum nazywa się 'moda', więc najwięcej sie
                                  tu pisze o modzie - jeśli ktoś zna mnie tylko stąd, może dojśc do wniosku że to
                                  jedyna rzecz która mnie interesuje - co wcale nie jest dziwne, w końcu o czym
                                  mam tu pisać:)? moda to prawie jedyna płaszczyzna, na której się tu
                                  porozumiewam.
                                  no a w relacjach międzyludzkich takie gadki-szmatki o modzie czy łażenie po
                                  sklepach to tylko cząsteczka ogólnego czasu jaki spędzam ze znajomymi - tylko
                                  jedna płaszczyzna, z której mnie znają, wobec wielu innych, ważniejszych.
                                  możnaby się też zdziwić np., że nie siedzę tak dajmy na to na
                                  forum 'motoryzacja', która interesuje mnie bardziej niż moda, o czym kumpele
                                  wiedzą.
                      • naels Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 13:22
                        O matko z corka, wystarczy, ze sie czlowiek przejdzie na koncert do wesolego
                        miasteczka, przespi troche i odwiedzi sklep zoologiczny po drodze do pracy, a
                        juz sie robi watek-rzeka! Ani chybi, przegapilam troche. To jeszcze cie troche
                        podrecze:

                        > eh.. ciężko jest na to odpowiedzieć:/ jeśli powiem że 'ładna' ma mieć 'to
                        > coś',
                        > to będzie przegięcie, bo aż tak relatywne to to nie jest.

                        No rzeczywiscie, traci z lekka metafizyka, aczkolwiek cos w tym jest :-) Ale
                        ladna/atrakcyjna i brudna zarazem moze byc, hmmm... (?!)
                        Sluchaj, ja sie ciebie nie czepiam z czystej zlosliwosci albo innej zasady
                        czeplictwa, czesciowo nawet rozumiem. Poniewaz mi sie osobiscie uroda jakos
                        wiaze z zadbaniem, dobrym smakiem itp. to, jak sie juz wczesniej okreslilam,
                        nie umowilabym sie z facetem, ktory ma, dajmy na to, rozpaczliwie zepsute i
                        zgnile zeby, a brzuch od piwa taki, ze jakby nie mial lustra do podlogi, toby w
                        zyciu swoich klejnotow nie obejrzal. Taka postawa z reguly sugeruje pewne
                        bardzo nieciekawe cechy charakteru, podobnie jak w przypadku osoby, ktora
                        posiada jakis powazny defekt urody i z lenistwa nad nim nie pracuje, ba,
                        demonstracyjnie sie z nim obnosi w imie jakiejs dziwnie pojetej "naturalnosci".
                        To tez zwykle swiadczy na niekorzysc owego osobnika. Ale wracajac do ciebie, co
                        np. w przypadku dziewczyny, ktora ma, dajmy na to, uporczywa nadwage w wyniku
                        niewlasciwego leczenia hormonalnego? Krotsza noge po chorobie Heinego-Medina?
                        Krzywy nos? a poza tym, jest wspaniala osoba? Chyba rozumiem, o co chodzi
                        Richelieu, czy ty sie nigdy nie zastanawiasz, jak byc moze strasznie duzo
                        tracisz? Taka dziewczyna moglaby byc dla ciebie kims najwspanialszym,
                        najszczesliwszym wydarzeniem w twoim zyciu, szansa 1 na milion, chocby tylko
                        cudownym epizodem - ale ty sie nigdy tego nie dowiesz, bo juz na pierwszy rzut
                        oka sklasyfikujesz ja jako "brzydka" i szybciutko wsadzisz do szufladki z
                        napisem "skutecznie olewac". Ja wlasnie o maly wlos nie popelnilam podobnego
                        bledu w przypadku jednego smiesznego kurdupla z wydzialu dwa pietra nizej (cale
                        szczescie, kurdupel okazal sie wyjatkowo uparty). Ale, wybacz, ze znowu bede
                        zlosliwa, moze do tego trzeba dorosnac?

                        Hm, a co powiesz na pozdrowienie firmowego stowarzyszenia badmintonistow? I,
                        BTW, szkoda, ze ci ta ostatnia linijka z sygnaturki znikla, naprawde dobre bylo.
                        • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 13:41
                          znikła mi ostatnie linijka z sygnaturki..? czy ja oczymś nie wiem:)?
                          hm.. ja też rozumiem o co chodzi richelieu, gdy się odejmnie tą kretyńską
                          przesadę i czepiactwo, ale wy nadal nie rozumiecie mnie:) (o co zresztą nie mam
                          wcale pretensji).
                          nie traktując nieatrakcyjnej dla mnie kobiety jako potencjalnej partnerki, nic
                          nie tracę. czemu? przez samo to, że jest nieatrakcyjna. może być moją
                          najwspanialszą przyjaciółką - ale niczym więcej (choć dla kogoś takiego jak ja,
                          kto nie szuka partnera, przyjaciel to coś więcej niż właśnie partner).
                          nie istotne dla mojego odbioru estetycznego są powody, z których dana osoba mi
                          się nie podoba - czy to choroby, wypadek, czy inne przykre świństwo. istotne
                          natomiast jest to dla odbioru psychicznego tej osoby - wypadek czy choroba siłą
                          rzeczy wiąże się ze współczuciem i powoduje u mnie nieopanowaną chociażby
                          minimalną sympatię dla tego kogoś:) natomiast jeśli ktoś jest zaniedbany 'bo
                          tak', 'bo wygoda jest najważniejsz a ja się dobrze czuję', to moje wrażenia są
                          wtedy nieopanowanie negatywne.
                          mówisz o zadbaniu i dobrym smaku i związku tego z urodą - u mnie tak nie ma.
                          uroda to uroda, mniej więcej w połowie jest nam dana (twarz i zarys figury) a w
                          połowie sami na nią wpływamy (kształtowanie tejże figury) - i jeśli chodzi o
                          zaniedbania w figurze, to oczywiście: tak - wiąże się to z urodą.
                          natomiast reszta - czyli dbanie o siebie w sensie mycie się, makijaż, włosy,
                          etc. to kwestia ATRAKCYJNOŚCI, a to trochę co innego niż uroda.
                          na atrakcyjności można stracić zarówno nie dbając o siebie (i wtedy, przy
                          odrobinie wyobraźni, można stwierdzić - 'hm, zaniedbany, ale gdyby tak znmienić
                          to i tamto..'), jak i będąc z gruntu nieatrakcyjnym - tzn. posiadając ciężkie
                          do zaakceptowania przez na cechy urody.
                          na pewno znasz jakichś dajmy na to aktorów, którzy na oko są przystojni i w
                          ogóle, ale jakoś cię nie pociągają - nie? nie można wtedy powiedzieć, że są
                          brzydcy - bo to by była przesada; są po prostu NIEATRAKCYJNI dla ciebie. czy
                          się mylę?:)
                          ja tak właśnie mam, wydawało mi się że tak ma każdy - tylko każdy na trochę
                          innych zasadach bądź trochę inaczej to nazywa.
                  • r.richelieu Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 21:25
                    Kochanica już Ci odpowiedziała

                    co do traktowania partnera. Kiedy wyraźnie zaznaczyłeś, że nie będzie Twoim
                    partnerem osoba brzydka według Twoich kryteriów. Chyba że seks w związku nie
                    odgrywa dla Ciebie najmniejszego znaczenia, w co wątpię, bo niemal u wszystkich
                    odgrywa.

                    oszukiwać? po co? brzydka kobieta zapewne wie że jest brzydka i powiedeznie
                    jej, że jej śliczna wywoła odwrotny skutek. Dżentelmen zwróci uwagę na jej
                    ładny wykrój ust albo przyjemny głos tak aby dziewczę uwierzyło w to, w co
                    wątpiło że ma miejsce. I nigdy nie powie że kobieta budzi w nim obrzydzenie. I
                    to zupełnie ładna kobieta, która jednak nie spełnia ściśle wyznaczonych
                    ktyteriów ładności Mr. Blińskiego

                    nie o małżeństwie.. segregujesz ludzi na odpowiadających i nieodpowiadających.
                    Spośród odpowiadających Ci seksualnie wybierasz te miłe. Dziwny sposób gdzie
                    niezbyt odpowiadająca szans już nie ma zaistnieć. Kłopot w tym, że podobnych
                    breweryi z wybieraniem ludzi za pomocą penisa, co ma miejsce u Ciebie, jest
                    dużo więc Twoja przypadłość nie rzuca się w oczy.
                    • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:47
                      r.richelieu napisała:

                      > Kochanica już Ci odpowiedziała
                      >
                      > co do traktowania partnera. Kiedy wyraźnie zaznaczyłeś, że nie będzie Twoim
                      > partnerem osoba brzydka według Twoich kryteriów. Chyba że seks w związku nie
                      > odgrywa dla Ciebie najmniejszego znaczenia, w co wątpię, bo niemal u
                      wszystkich
                      >
                      > odgrywa.


                      seks w związku zapewne odgrywałby duże znaczenie - ale ja tego nie wiem, bo nie
                      szukam z nikim związku. przecież to ty mówiłaś o związkach, ja ma z nimi tyle
                      wspólnego co z posiadaniem pochwy.


                      > oszukiwać? po co? brzydka kobieta zapewne wie że jest brzydka i powiedeznie
                      > jej, że jej śliczna wywoła odwrotny skutek. Dżentelmen zwróci uwagę na jej
                      > ładny wykrój ust albo przyjemny głos tak aby dziewczę uwierzyło w to, w co
                      > wątpiło że ma miejsce. I nigdy nie powie że kobieta budzi w nim obrzydzenie.
                      I
                      > to zupełnie ładna kobieta, która jednak nie spełnia ściśle wyznaczonych
                      > ktyteriów ładności Mr. Blińskiego
                      >


                      bo ja wiem..? mnie zawsze śmieszyły takie 'dżentelnmeńskie' zagrywki typu 'masz
                      ładne opuszki palców' czy 'masz ładne źrenice':) - już wolę w ogóle nie
                      poruszać tematu urody danego człowieka (dopóki sam się nie zapyta - a wtedy w
                      zależności od tego jaki mam do niego stosunek albo walę prosto z mostu, albo
                      naginam się jak dziki:)


                      nie o małżeństwie.. segregujesz ludzi na odpowiadających i nieodpowiadających.
                      > Spośród odpowiadających Ci seksualnie wybierasz te miłe. Dziwny sposób gdzie
                      > niezbyt odpowiadająca szans już nie ma zaistnieć. Kłopot w tym, że podobnych
                      > breweryi z wybieraniem ludzi za pomocą penisa, co ma miejsce u Ciebie, jest
                      > dużo więc Twoja przypadłość nie rzuca się w oczy.


                      tak tak, nic tylko penis - ech te szowinistyczne świnie. no bo przecież każdy
                      wie, że 'to co najważniejsze, mam w sercu na dnie':)))
      • b_bb Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 03.08.04, 17:30
        Zgadzam się z inezją, co do oceny blinskiego. Kiedyś już pisałam, że należy mu
        się szacunek za umiejętność dyskusji na forum. Pisze kulturalnie, grzecznie, bez
        zaciekłości, mimo, że czasem ciężko zachować zimną krew odpowiadając na niektóre
        docinki, argumentuje swoje stanowisko, nie ucieka z niewygodnych wątków.
        To, że zdanie często ma inne, niż większość forumowiczek, uważam za atut. Teraz,
        gdy najbardziej kontrowersyjne osoby poszły sobie lub przystopowały w pisaniu
        postów, na forum zrobiło się nudno. Dyskusja jest ciekawsza, gdy jest kilka
        odmiennych zdań, lecz ja jestem za argumentacją, a nie za ciskaniem wyzwiskami,
        wyśmiewaniem i bezzasadnym obrażaniem.
        • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:00
          Otóż to...dobranoc.
        • Gość: P A U L A Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:41
          Niewiem ten blinski za duzo wymaga od innych, bo w stosunku od siebie
          niewiele...naprawdę, która atrakcyjna dziewczyna ba niezwykle, nieziemsko,
          wspaniale pięknie atrakcyjna dziewczyna (bo takie podobno lubi blinski)
          chciałaby chłopaka, który:
          -jak sam mówi wychodzi jak kartofel na zdjęciach
          -nie był 2 lata na siłowni
          -większość życia spędza na babskim forum
          -wyraża dziwaczne wręcz przykre opinie na wiele spraw
          -jest egoistycznie nastawiony do życia
          -niejednokrotnie jest złośliwy
          -ponadto wydaje mi się, że w niektórych postach naśladuje wojewódzkiego,
          którego era jak wiadomo się skończyła wraz z zawitaniem powiewu nudy w jego
          wypowiedzi
          on według mnie ma jakieś chore podejście do życia, może dlatego, że jest
          jeszcze bardzo młody, być może z innego powodu, ale wiem jedno dojrzały
          mężczyzna posiadający choć trochę zdrowego rozsądku nigdy nie wyrażałby
          podobnych opini.
          • facecja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 22:19
            Gość portalu: P A U L A napisał(a):

            >która atrakcyjna dziewczyna ba niezwykle, nieziemsko,
            > wspaniale pięknie atrakcyjna dziewczyna (bo takie podobno lubi blinski)
            > chciałaby chłopaka, który:
            > -jak sam mówi wychodzi jak kartofel na zdjęciach
            > -nie był 2 lata na siłowni
            > -większość życia spędza na babskim forum
            > -wyraża dziwaczne wręcz przykre opinie na wiele spraw
            > -jest egoistycznie nastawiony do życia
            > -niejednokrotnie jest złośliwy
            > -ponadto wydaje mi się, że w niektórych postach naśladuje wojewódzkiego,
            > którego era jak wiadomo się skończyła wraz z zawitaniem powiewu nudy w jego
            > wypowiedzi

            po tej wyliczance mamy się domyślić, że "niezwykle, nieziemsko,
            > wspaniale pięknie atrakcyjna dziewczyna" to tyle co pusta lala (pojadę
            stereotypem, a co mi tam: blondi), której wybrankiem jest "dobrze" zbudowany
            apollo o karku jak opona w beemce, z dowcipem równie świeżym jak u blokersów,na
            dodatek przekonany o swej apollińskiej urodzie i przytakujący dla swiętego
            spokoju swojej pustej lali, byle tylko w nocy dała?
          • Gość: P A U L A Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 22:28
            Widze, że niezrozumiałaś mnie facecjo, czy nie widzisz, iż blinski zdaje się
            być wg Twego opisu taką pustą lalą niestety nie tak piękną, która chce mieć
            jedynie piękną i atrakcyjną dziewczynę niestety nie na całe życie, ale do końca
            skończenia przez nią 25 lat?
          • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 04.08.04, 23:14
            Gość portalu: P A U L A napisał(a):

            > Niewiem ten blinski za duzo wymaga od innych, bo w stosunku od siebie
            > niewiele...naprawdę, która atrakcyjna dziewczyna ba niezwykle, nieziemsko,
            > wspaniale pięknie atrakcyjna dziewczyna (bo takie podobno lubi blinski)

            nie czytasz uważnie tylko naginasz moje wypowiedzi do swojej tezy. gdziem ja
            napisał że mają być nieziemsko piękne? mają być w moim typie (a to ci powie
            każdy), a tym ten jako tako opisywałem dokładniej lub mniej dokładnie.

            > chciałaby chłopaka, który

            nie wiem, ile i które by chciały takie chłopaka jak ja - bo ja dziewczyny nie
            szukam.

            > -jak sam mówi wychodzi jak kartofel na zdjęciach
            > -nie był 2 lata na siłowni

            a to że się przyznaję do tego że nie byłem już długo na siłoni i źle wg. mnie
            wychodzę na zdjęciach to źle? nie jestem ideałem i zdaję sobie z tego sprawę,
            nie ma dla mnie problemu przyznać się do błędów i niedokonałości.

            > -większość życia spędza na babskim forum

            14 postów na dzień to sporo, ale nie całe życie. poza tym wolę baskie fora, bo
            z babami fajnie się gada:), nie to co debilami - którzy niestety stanowią z
            moich doświadczeń większą część męskiej populacji na forach.

            > -wyraża dziwaczne wręcz przykre opinie na wiele spraw

            dziwne i przykre opinie? gdyby takie były dla moich damskich znajomuych, to by
            mnie nie lubiły, a bez skromności fałszywej ;) często jestem dla nich
            jedynym 'normalnym' (nie myślącym wciąż o przedupczeniu ich) kumplem.

            > -jest egoistycznie nastawiony do życia

            nie wiem gdziem ja egoistyczny.. powiesz mi;)? (co prawda altruistyczny, bez
            bicia powiem, też nie do końca:)

            > -niejednokrotnie jest złośliwy

            e tam, złośliwych nie widziałaś.

            -ponadto wydaje mi się, że w niektórych postach naśladuje wojewódzkiego,
            > którego era jak wiadomo się skończyła wraz z zawitaniem powiewu nudy w jego
            > wypowiedzi

            nie miałem pojęcia, że gdziekolwiek naśladuję wojewódzkiego.. szczególnie że od
            dłuższego czasu za nim za bardzo nie przepadam. przede wszystkim nie lubię jego
            wymuszonych złośliwośći, raczej staram się być miły - złośliwości są co
            najwyżej z mrugnięciem oczka;)
            poza tym, co to za argument.

            > on według mnie ma jakieś chore podejście do życia, może dlatego, że jest
            > jeszcze bardzo młody, być może z innego powodu, ale wiem jedno dojrzały
            > mężczyzna posiadający choć trochę zdrowego rozsądku nigdy nie wyrażałby
            > podobnych opini.

            dziękuję za szczerość - nie pierwszy raz słyszę o chorym podejściu; ostatnim
            razem od forumowych nazioli z fk. młody jestem - ale powiem ci, w moim wieku
            jest naprawdę wiele głupszych ode mnie osobników, co na pierwszy rzut myśli:)
            może wydać się niebywałe; wejdź sobie chociażby na rzeczone fk.
            o mój zdrowy rozsądek niepotrzebnie się troszczysz. ty pewne rzeczy też kiedys
            zrozumiesz i tak jak mi w ciągu lat i tobie poglądy się zmienią; szczególnie,
            że - jak wnosze po twoim poście - masz dopiero ok. 17-18 lat (jeśli nie mniej -
            i tu akurat nie ma złośliwości).
            • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 13:12
              sorki bliński że niechcący narobiłam kolejny wątek z tobą w roli głównej...
              • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 13:16
                no widzisz - następnym razem 2 razy się zastanów;))
                • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 13:17
                  szczególnie że jak czytałem wątki o mnie irytują nie tylko mnie:) (no cale
                  tobie wybaczam, jako żem wielce dobrotliwy;))
                • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 13:18
                  Ale to przyjemnie byc slawnym:) klopot bylby wtedy gdybysmy sie wszyscy chcieli
                  spotkac w realu:) bylby ubaw:)))
                  • blinski Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko 05.08.04, 13:23
                    no tak - kłopot, bo przeciez ja jestem zmyślonym tworem:)
                    nie wiem, jakoś nigdy sława mi nie leżała:/.. wolałbym być bogaty:)))
                    • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.interserv.net.pl / 62.233.214.* 05.08.04, 15:49
                      Jakim zmyslonym tworem? Myslę że nie jestem jedyna osoba na tym forum ktora
                      wierzy w twoje istnienie?:)))
                      {PS.Sorki,bedzie mi teraz ciezko pisac bo jestem na kompie u swojego faceta.Do
                      zobaczenia pozniej.
      • Gość: inezja Re: Forum z perspektywy...bliński i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 11:16
        A może przemawia przeze mnie próżność, bo mi bliński napisał, że przy wzroście
        165 i wadze 55 (teraz po urlopie 52!!!) to ja jestem jego figurowy ideał....
        może powinnam popatrzeć krytycznie z boku?
        A zresztą, jakie to ma znaczenie?
    Pełna wersja