bosonoga123
10.09.13, 14:54
W 2012 kupiłam sandały Massimo Poli. Ładne i dosyć wygodne, więc nie narzekałam na nietrwałość, bo dość szybko miały wyraźne ślady użytkowania. Cały sezon ( maj - sierpień) jakoś mi służyły, co prawda kilkakrotnie zerwał się metalowy element an wierzchu, ale ok, trudno.
W maju br. postanawiam ponownie nabyć sandały tej firmy. Inny model, 180 pln.
Pierwsze co widzę, to ze metalowe elementy brudzą podbicie stopy na czarno. Trudno, jakoś to zniosę.
Po 2 tygodniach ( i kilkakrotnym zaledwie włożeniu butów ) pasek wzdłuż stopy zaczyna się odrywać. Oddaję do reklamacji w obawie, że mi się oderwie podczas chodzenia. Zwracają naprawione.
Noszę je jakieś 2 tygodnie. Pech chce, ze wieczorem potykam się na nierównym chodniku. Obrażenia bolesne, choć na szczęście nie wymagające leczenia ale... buty w strzępach. Zerwane 3 paski - 2 w jednym 2 w drugim. Obuwie, które powinno chronić stopy, omal nie stało się przyczyna poważnego wypadku.
Odnoszę do reklamacji.
Rzeczoznawca stwierdza, ze obuwie poddałam świadomej dewastacji!!
Zastanawia mnie, dlaczego miałabym celowo niszczyć nowe buty?
Powtórna reklamacja bez skutku.
Rozmowa telefoniczna z panią z Częstochowy dowodzi kompletnego lekceważenia mnie jako klientki i faktu, że sprzedali mi tandetę.
Z mojej strony to nie koniec.
Ostrzegam przed kupnem ich produktów. Możecie trafić na takie jak moje - źle wykonane, z marnej jakości materiału, które zamiast chronić stopę mogą doprowadzić do wypadku.
A wtedy będziecie mieli do czynienia z osobą która zrobi wszystko, by waszą reklamację oddalić.
PS. Zasugerowałam, by przekazała sprawę swojemu zwierzchnikowi, ale czas minął tydzień temu i on również się nie odezwał.