Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      a propos marki...

    IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 20.10.04, 22:29
    zaczynam nowy watek,bo nagle mam wrazenie,ze tworzy sie swoista moda
    na...antymarke.przyklad:mam bluzke z benettona.fajna,ale ma dosc spory napis
    "benetton",kolorek fajny,literki ladne,no ale nazwa marki jest.jedna z moich
    znajomych ostatnio popatrzyla na mnie krzywo i zapytala,czy ja musze tak
    szpanowac,ze mam drogie ciuchy.nie mogla uwierzyc,ze bluzka po prostu mi sie
    spodobala,ze owszem,lubie ten sklep,ale nie wszyscy musza o tym wiedziec.a czy
    to moja wina,ze mnie na niego stac?czy mam rezygnowac z rzeczy,ktore mi sie
    podobaja,bo maja dosc widoczne firmowe logo?czy to znaczy,ze sie wywyzszam
    jakos?wydaje mi sie,ze to przeginanie w druga strone..kiedys metki wyciagalo
    sie specjalnie na wierzch,teraz sie je specjalnie chowa...ale zadna przesada
    nie jest dobra.a co wy o tym sadzicie?znaczy o calej sprawie,nie o mojej bluzce;)
      • miska_malcova Re: a propos marki... 20.10.04, 22:36
        ja lubię dyskretne marki bo nie lubię informować całego świata od kogo pochodzi
        dany ciuch, ale jeśli ktoś lubi duże logo - jego sprawa
      • Gość: FasOla Re: a propos marki... IP: *.dyn.optonline.net 21.10.04, 03:31
        Juz od dluzszego czasu kupuje tylko i wylacznie markowe ubrania. Doszlam do
        wniosku, ze wole wydac wiecej na rzecz, ktora mi sie podoba i miec ja dluzej,
        niz zaplacic grosze za byle co, ktore rozpadnie sie po pierwszym zalozeniu.
        Dotyczy to rowniez butow, bielizny i kosmetykow (te ostatnie nie rozwalaja sie
        co prawda w trakcie noszenia, ale skoro Clinique mnie nie uczula to wole wiecej
        nie eksperymentowac). Nie afiszuje sie natomiast z widocznym dla wszystkich
        logo. Nie wszyscy dookola musza wiedziec, gdzie kupuje ubrania i ile na nie
        wydaje.
        Cheers!!
      • zettrzy Re: a propos marki... 21.10.04, 03:44
        Marka powinna byc rozpoznawalna przez kroj, kolorystyke, stylistyke, materialy,
        te rzeczy, nie logo. Oczywiscie zdarzaja sie pomylki, raz kolezanka z pracy
        oskarzyla mnie o wlozenie spodnicy Missoni, a to byla moja wlasna produkcja z
        resztek roznych welenek. Nie byla to swiadoma podrobka, bo spodnica datowala sie
        sprzed popularnosci Missoni. Nie bede psychologizowac, powiem tyle ze moje ego
        ucierpialo i Armia Zbawienia otrzymala w darze recznie dziana spodnice w stylu
        Missoni.
        • Gość: formerA27 Re: a propos marki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:18
          Ej zettrzy, szkoda kiecki...

          Ja nie lubie lazic z marka na biuscie. Jak to moj maz twierdzi, firmy powinny
          nam placic za obnoszenie ich logo. Mam niestety jedna koszulke z "American
          Eagle" na biuscie i uwazam, ze taki napis mi nie pasuje, ale koszulka ma
          sliczny kolor i ladnie lezy, wiec ja czasem nosze.
          Jak bylam w ciazy to mialam biala podkoszulke z malym logo DKNY w
          brylancikach. Troche mi bylo glupio z tymi brylancikami, ale jak sie jest w
          ciazy i mieszka w PL, to nie ma w co sie ubrac.
      • Gość: go Re: a propos marki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:29
        nie podoba mi się to, nigdy takich ubrań nie kupuję
        ostatnio przeprowadzałam dyskusję z koleżanką na ten temat, która uważa, że jak kogoś stać na drogie firmowe ciuchy, to niech wszyscy naokoło wiedzą, ze go stac :)
        strasznie to głupie
      • papryczka_ag Re: a propos marki... 21.10.04, 09:01
        Kr,ótko - napis benneton na koszulce mnie nie razi, choć sama takich z logo nie
        noszę. Razi mnie wielki i błyszczący napis np. Dolce & Gburana...
        • laurka-1 Re: a propos marki... 21.10.04, 09:55
          moim zdaniem czym mniejszy napis tym lepszy ciuszek te wielgachne slogany są
          okropne
      • Gość: maluch Re: a propos marki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:14
        moim zdaniem wielkie logo na koszulkach etc. to siara
        to tak jak wykładanie w knajpie na stół telefonu komórkowego (a najlepiej
        trzech) i kluczyków do samochodu
        to jak głośna rozmowa przez tel. komórkowy w miejscu publicznym w
        stylu: "właśnie wróciłem z Reichu i przywiozłem furę" albo "właśnie wróciłam z
        zakupów w Berlinie, hahaha, i przywiozłam sobie taką torebeczkę"
        moim zdaniem u wielu ludzi to sposób na dowartościowanie się, to taki gadżet,
        którym poprawiają swoje ego i leczą kompleksy
        dla mnie to nie szpan, dla mnie to kompleksy
      • aniabe13 Re: a propos marki... 21.10.04, 10:22
        Ciekawe kiedy metki wyciągało się specjalnie na wierzch ?
        Dla mnie marka (nie każda) gwarantuje pewien styl i jakość, dlatego do jednych
        sklepów zaglądam i kupuję, do innych nawet nie wchodzę. Metek widocznych nie
        znoszę, jeśli się taka trafia, odpruwam. Niczego co ma logo na pół pleców,
        rękawa czy przodu nie założę. Radykalnie ale tak jest od lat. Ktoś tu słusznie
        zauważył że to firmy powinny nam płacić za noszenie ich logo.
        Poza tym jak widzę osobę która na każdej sztuce odzieży + plecak ma spore logo
        to mam dziwne skojarzenie ze słupem reklamowym.
      • Gość: ekler Re: a propos marki... IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 21.10.04, 15:20
        nie mowie o wielkich logach,ktore tworzy sie specjalnie po to,zeby bylo je
        widac.ale czasem nazwa marki wkomponowana jest jakos w ciuch.nie kupuje takich
        koszulek dla logo,tylko dlatego,ze akurat podoba mi sie kroj,material,kolor
        etc.a male logo umieszczone w nietypowym miejscu moze byc fajnym elementem
        ciucha.moja mama ma taka bluzke z napisem diesel w dolnej czesci plecow:)
        • szafa.bojowa Re: a propos marki... 21.10.04, 17:10
          w sumie to nie mam nic przeciwko czemus takiemu, tzn. sama nosze np. bluzki z malutkim napisem 'esprit', ale napis jest malutki i ma kolor pasujacy do bluzeczki. Rzecz, ktorej nie nawidze to np. bluza z wielkim napisem 'just do it' w dodatku w dosc razacym fiolecie, albo wielki znaczek 'nike' na piersiach. Dzisiaj przyuwazylam dziewczyne z wielkim napisem na pol bluzki 'made in bebetton' i gdyby nie to, ze ja znam i uwazam ja za osobe sympatyczna i niezbyt afiszujaca sie kasa, to pomyslalabym, ze 'szpanuje'. Wszystkie te przyklady sa autentyczne, zbieznosc osob i napisow jest przypadkowa :)...
          • ludzka_budowla Re: a propos marki... 21.10.04, 17:25
            a ja zawsze myslalam, ze markowe ciuchy kupuje sie:
            1. bo sa trwalsze
            2. zrobieone z lepszego materialu
            3. ladniej skrojone i wykonczone
            4. itd

            ogromne logo - nie wiem czy to szpan czy kompleksy, mi sie osobiscie to nie
            podoba i chociaz nie raz widzialam fajne rzeczy (gdyby nie to logo) to i tak
            nigdy ich nie kupilam.
      • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 19:11
        Nie wiem po co tyle zamieszania wokol widocznego loga. Tyle emocji, staran by
        cos ukryc, dbania o cudze uczucia? pozory...co za narodowa empatia. Rozumiem ze
        ktos nie lubi pstrokacizny, kocha nieskalane powierzchnie - wierze, logo moze
        przeszkadzac, ale ze "nie wypada bo...bo co konkretnie?" Ze kogos innego nie
        stac? W Polsce i na swiecie dzieje sie wiele gorszych przekretow niz
        podkoszulek za 200zl. Dlaczego nie traktowac loga jak praktyczny wzorek co daje
        troche zabawy, niesie info o upodobaniach - czesto dumnego - wlasciciela;)
        • zettrzy Re: a propos marki... 21.10.04, 19:19
          sublustris napisała:

          > Nie wiem po co tyle zamieszania wokol widocznego loga.

          widze ze mieszkasz w spoleczenstwie ktore nawet przypadkowa wizyte w banku
          potrafi wynagrodzic koszulka z napisem "otworz konto u nas" i nazwa instytucji
          takie koszulki uwazam sa bardzo uzyteczne na, powiedzmy, silownie
          • miska_malcova Re: a propos marki... 21.10.04, 19:22
            Należę do tych ludzi, którzy nie lubią demonstracyjnie obnosić sie z marką, ale
            jeśli ktoś lubi - proszę bardzo
          • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 19:28
            Mieszkam w Stanach Zjednoczonych dla scislosci, mozliwe ze spoleczenstwo tutaj
            jest mniej stresowe, pogodniejsze co nie wplywa na moj wlasny wizerunek i
            upodobania(mozliwe, ze zupelnie rozne od towich wyobrazen co do mej osoby).
            Wyznaje zasade: nie nakazuje innym wlasnych upodoban. Co do kwestii $ a nie
            plynnych i jakze spornych zasad "dobrego smaku": "Nie chce by krowa sasiada
            zdechla tylko postaram sie o wlasna".
            • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 19:35
              Ubolewam że Benetton przestał zrobić gładkich tshirtów ze ściagaczem u szyi.
              Czasami wszyją paskudny znak logo w kontrastowym kolorze. Po praniu straszliwie
              drażni skórę:-) Ale bawełnę mieli nalepszą. Z drugiej strony wycofują działy
              męskie z Polski i koniec narzekania:-)

              Też uważam że napisy typu "nazwa firmy" to obciach, chyba że to
              jakieś "kolekcjonerskie" :-) sprawy.
              • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 19:46
                Też uważam że napisy typu "nazwa firmy" to obciach,

                mozesz wyjasnic na czym owy obciach polega?
                • miska_malcova Re: a propos marki... 21.10.04, 19:48
                  :-) na przykład nazwa Benetton napisana charakterystycznym krojem liter np.
                  Penetton :-)
                  • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 19:50
                    To juz chyba chodzi o inny problem: wzorowania sie na cudze, na cos co by sie
                    chcialo miec.
                • ludzka_budowla Re: a propos marki... 21.10.04, 19:53
                  mi sie w ogole nie podobaja koszulki z napisami - szczegolnie jesli to maja
                  byc ciuchy tzw eleganckie. nie musi byc to nazwa firmy, moga byc to rowniez
                  napisy typu "sexy girl".
                  obciach polega tez na tym, ze bluzki z tymi ogromnymi logo firmy, sa zazwyczaj
                  najtansze w kolekcji. wyglada to tak jakby ktos na sile chcial miec bluzke
                  jakiejs tam firmy.
                  • Gość: ekler Re: a propos marki... IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 21.10.04, 20:00

                    > mi sie w ogole nie podobaja koszulki z napisami - szczegolnie jesli to maja
                    > byc ciuchy tzw eleganckie. nie musi byc to nazwa firmy, moga byc to rowniez
                    > napisy typu "sexy girl".

                    a mi sie podobaja,byleby byly oryginalne;)mam taka bluzke z wielkimi nozyczkami
                    i napisem "cut the stress",bardzo dobrze sie w niej czuje;)a na eleganckie
                    ciuchy mam jeszcze czas.

                    > obciach polega tez na tym, ze bluzki z tymi ogromnymi logo firmy, sa zazwyczaj
                    > najtansze w kolekcji. wyglada to tak jakby ktos na sile chcial miec bluzke
                    > jakiejs tam firmy.

                    ale ja nie pytalam o wielkie loga,tylko o takie hmm..standardowe;)i jakos nie
                    czuje,ze to obciach..
                    • ludzka_budowla Re: a propos marki... 21.10.04, 20:09
                      Gość portalu: ekler napisał(a):

                      > ale ja nie pytalam o wielkie loga,tylko o takie hmm..standardowe;)i jakos nie
                      > czuje,ze to obciach

                      jesli chodzi o standardwe loga jakis tam maly znaczek gdzies na rekawku, czy
                      cos w tym stylu to niekoniecznie musi razic.
                      • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 20:16
                        Jednego bedzie razic milimetrowe, innego polmetrowe - nie. Taka prawda, ze co
                        jest ladne to rzecz sporna. Vogue promuje i ascetyczne swetry jaki dresy z logo
                        JC na posladkach. I kto ma racje? Wszystkim nie dogodzisz, a co jest obciachem
                        zalezy od kultury i... subkultury;)
                  • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 20:01
                    ludzka_budowla napisała:

                    > mi sie w ogole nie podobaja koszulki z napisami - szczegolnie jesli to maja
                    > byc ciuchy tzw eleganckie. nie musi byc to nazwa firmy, moga byc to rowniez
                    > napisy typu "sexy girl".
                    > obciach polega tez na tym, ze bluzki z tymi ogromnymi logo firmy, sa
                    zazwyczaj
                    > najtansze w kolekcji. wyglada to tak jakby ktos na sile chcial miec bluzke
                    > jakiejs tam firmy.

                    Aha, rozumiem.

                    Czarna rasa ma upodobania do olbrzymich napisow, wzorkow (najczesciej Gucci),
                    ale z zasady cokolwiek byle kolorowo. Dla nich to czesc kultury i mentalnosci.
                    Obciach dla jednych, dla innych naturalna czesc wizerunku. Uptown lady a techno
                    dude maja do podyskutowania;)

                    W sumie mozna rozciagnac owy obciach i pod zjawisko mniaturowej torebeczki
                    dowolnej drogiej firmy, ktora daje komunikat: "patrz mam, mam tego LV, mini
                    kosmetyczke, bo na normalna torbe mnie nie stac..." Mozna to tak odebrac,
                    mozliwe, ze mylnie.
                    • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 20:31
                      sublustris napisała:

                      >
                      > W sumie mozna rozciagnac owy obciach i pod zjawisko mniaturowej torebeczki
                      > dowolnej drogiej firmy, ktora daje komunikat: "patrz mam, mam tego LV, mini
                      > kosmetyczke, bo na normalna torbe mnie nie stac..." Mozna to tak odebrac,
                      > mozliwe, ze mylnie.
                      >

                      Nie wszystkim stać (finansowo czy psychicznie:-) na rzeczy wielkich marek i
                      chyba nie ma nic "złego" w kupowaniu "co nie co" w zastępstwie. Chyba tu jednak
                      rozmawiamy o tzw. "własnym upodobaniu"?:-)

                      Snucie teorii o czyjejś możliwości finansowej na podstawie posiadanych
                      przedmiotów zostawiam komornikom:-P
                      • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 20:38
                        Owszem, nie stac, wiec alternatywa: tansze ale rownie - jak nie lepszej
                        jakosci, markowe odpowiednie dla danego srodowiska, np torba Wittchen zamiast
                        kosmetyczki LV z ceraty. Czy akt desperacji nie wydaje sie obciachem? Zupelnie
                        analogiczna sytuacja do tanich ale markowych podkoszulkow o ktorych ktos
                        wspomnial.
                        • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 21:38
                          Oczywiście jak komuś potrzebna torba, a nie kosmetyczka LV:-) To przesada,
                          kupować tylko dla posiadania jakieś marki. Inna sprawa, że sam znak LV jest
                          bardziej interesujący niż wzornictwo Wittchena, imo:-)
                          • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 22:44
                            > Oczywiście jak komuś potrzebna torba, a nie kosmetyczka LV:-) To przesada,
                            > kupować tylko dla posiadania jakieś marki. Inna sprawa, że sam znak LV jest
                            > bardziej interesujący niż wzornictwo Wittchena, imo:-)

                            Dodatkowo kupujac drozszy ale skoropodobny, plotno, etc (gdzie w wypadku firmy
                            Wittchen, Sagan lub Batycki jest to jednak skora) daje sie wyraznie do
                            zrozumienia, ze nie material ani funkcja jest tu celem...:)))
                            A swoja droga LV ma dramatyczniejsze logo w swych wyrobach niz tak skromniutki
                            w barwie, tloczony jedynie Wittchen. I kto tu nie lubi widocznych wzrokow, he?
                            • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 23:01
                              sublustris napisała:

                              No tak, torebka pełnia funkcję towarzyską:-). Strach pomyśleć, że niektórzy
                              używają walizek LV.

                              Apropo jest fajny art. o walizkach i LV
                              www.iht.com/articles/120124.html
                              > A swoja droga LV ma dramatyczniejsze logo w swych wyrobach niz tak
                              skromniutki
                              > w barwie, tloczony jedynie Wittchen. I kto tu nie lubi widocznych wzrokow, he?

                              No nie wyobrażam sobie dramatycznie widocznych logo Wittchen:-P szczelnie
                              wypełniających torby. Wiesz że monogram LV został wymyślony chyba w 1896 r.
                              (info ze strony lv)? Druga sprawa, że marka kompletnie przereklamowana i
                              przewartościowana, imo.
                              • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 23:02
                                Sorry, to ja napisałem że:

                                No tak, torebka pełnia funkcję towarzyską:-). Strach pomyśleć, że niektórzy
                                używają walizek LV.

                                Apropo jest fajny art. o walizkach i LV
                                www.iht.com/articles/120124.html
                              • sublustris Re: a propos marki... 22.10.04, 00:02
                                Tak wiem o '69 roku, jest na ich www, wraz z innymi info. Co do jakosci-
                                ostatnio ogladajac pewien model w sklepie, stwierdzialam ze jest koslawy w
                                porownaniu ze swym starszym bratem, ktory z reszta posiadam(a poprosilam o
                                wszystkie egzemplarze-duzo ich z reszta nie mieli). Ze przereklamowana lub
                                nie... ktora nie jest? Hermes za 30G?
                • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 20:15
                  sublustris napisała:

                  > Też uważam że napisy typu "nazwa firmy" to obciach,
                  >
                  > mozesz wyjasnic na czym owy obciach polega?

                  Obciach, bo to na pokaz w najtańszy i najprostszy sposób. Takie napisy to
                  żaden "design" (jednak czasami są wyjątki:-).

                  Rzadko noszę jakiekolwiek wzory i nie chcę aby jedyny element dekoracji na moim
                  skromnym ciele :-) był napis reklamujący jakąś tam firmę.
                  • sublustris Re: a propos marki... 21.10.04, 20:21
                    No widzisz to podobnie jak ja, tyle ze ja logo tak, ale jedynie na dodatkach,
                    jako akcent, czesto jedyny... w kolorze... Mimo wlasnych upodoban staram sie
                    zrozumiec innych, nie narzucac wlasnych, ktos z danej subkultury moze uwazac
                    minimalistycznego goscia za nudnego snoba. Jak juz wspomnialam wczesniej,
                    piekno to sporna rzecz, niektorym bardzo pstorkacizna pasuje, jest naturalna i
                    manifestuje np pozytywny charakter lub barw umilowanie;)
                    • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 20:36
                      sublustris napisała:

                      > No widzisz to podobnie jak ja, tyle ze ja logo tak, ale jedynie na dodatkach,
                      > jako akcent, czesto jedyny... w kolorze... Mimo wlasnych upodoban staram sie
                      > zrozumiec innych, nie narzucac wlasnych, ktos z danej subkultury moze uwazac
                      > minimalistycznego goscia za nudnego snoba. Jak juz wspomnialam wczesniej,
                      > piekno to sporna rzecz, niektorym bardzo pstorkacizna pasuje, jest naturalna
                      i
                      > manifestuje np pozytywny charakter lub barw umilowanie;)

                      Jasne:-) Chętnie nosiłbym coś kolorowego, jakieś kratki, paseczki... Ale trudno
                      mi znaleźć coś czarnego i blado-niebieskiego, nie mówiąc już o odpowiednim
                      odcieniu czerwieni, hehe.
      • zettrzy Re: a propos marki... 21.10.04, 19:55
        chyba mylimy tutaj logo z marka. Napis na koszulce to nie marka, najwyzej logo,
        i z reguly znaczy, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, ze koszulka stanowi
        tzw. giveaway, jak to przetlumaczyc - "oddarek"? niby podarunek, ale nie
        bardzo, bo nie przedstawia specjalnej wartosci w oczach osoby darujacej i
        obdarowanej, a ma sluzyc jako forma reklamy (ile razy poce sie w pewna koszulke
        przypomina mi sie ze nigdy nic nie ubezpieczylam w Nationwide Insurance).
        Marka natomiast, czyli etykietka (label) to co innego. Moj pewien znajomy
        Chinczyk nigdy nie mial na sobie zadnej "markowej" etykietki czy loga, a i tak
        wszyscy plotkuja o nim ze nosi wylacznie Armaniego. No coz, ten schemat
        kolorystyczny, ten kroj, ten fason kolnierzyka ...
        • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 23:07
          zettrzy napisała:

          > Marka natomiast, czyli etykietka (label) to co innego. Moj pewien znajomy
          > Chinczyk nigdy nie mial na sobie zadnej "markowej" etykietki czy loga, a i
          tak
          > wszyscy plotkuja o nim ze nosi wylacznie Armaniego. No coz, ten schemat
          > kolorystyczny, ten kroj, ten fason kolnierzyka ...

          Jeśli to prawda, to strasznie:-)
          • laura.bellini Re: a propos marki... 21.10.04, 23:32
            Dlaczego?
            • sorbet Re: a propos marki... 21.10.04, 23:54
              laura.bellini napisała:
              > Dlaczego?

              Z całym szacunkiem dla p. Armaniego i znajomego Zettrzy, to brzmi jak
              niewolnictwo:-) marki, która w dodatku jest śmiertelnie "nudna".

              Sorry że się wybrzydzam, bo znam te ubrania tylko ze zdjęć:-)
              • zettrzy Re: a propos marki... 22.10.04, 02:18
                Tak, te ubrania kreuja atmosfere maoistowskiego obozu pracy. Przy okazji sa
                okropnie drogie, wiec stanowia "status symbol" o wiele silniejszy niz dowolne
                logo. Oczywiscie umiejetnosc rozpoznania wymaga znajomosci takiej marki, wiec
                dziala tu mechanizm zwrotny - on oznajmia swiatu ze go na cos stac, a ci ktorzy
                potrafia sie zorientowac sygnalizuja ze prznaleza do tej samej grupy, choc
                dokonuja odmiennych wyborow stylistycznych.
                • laura.bellini Re: a propos marki... 22.10.04, 22:57
                  A tam.. Niekazdy sobie moze na takie niewolnika pozwolic. Nie wszyscy musza
                  miec dobry smak i czasami pewne rzeczy lepiej zlecic profesjonalistom.
                • sorbet Re: a propos marki... 23.10.04, 01:40
                  zettrzy napisała:

                  > Tak, te ubrania kreuja atmosfere maoistowskiego obozu pracy.

                  Armani pocieszyłby się, gdyby znał Twoją wypowiedź, hehe. Wszak właśnie
                  otworzył swoje imperium w Chinach:-)

                  Zgadzam się że te okropnie drogie ubrania trzeba zob. z bliska, dotknać, w nie
                  się ubrać, żeby doceniać jakość wykonania, materiału i kroju. Armani rzadko
                  wychodzi poza swoje "terytorium", co jest dla jego klientów/tek chyba dość dużą
                  zaletą. Czy interesujesz się może Jil Sander? Ona chyba też jest maniaczką
                  drogich materiałów i "dyskrecji" stroju:-)
                  • zettrzy Re: a propos marki... 23.10.04, 18:40
                    Armani bardzo swiadomie stawia na estetyke wyrzeczenia. Co do jakosci wykonania
                    i kroju, jest bez zarzutu, w koncu maestro zaczynal jako architekt, co do
                    materialow to hm ... potrafi wymyslec genialna fakture i nadac jej jakas taka
                    szorstkosc w dotyku ... poza tym ci WIELCY czesto posluguja sie tzw. badziewiem
                    jesli pasuje im to do koncepcji artystycznej. Wierny klient i tak kupi, wierny
                    klient kupuje METKE a nie marynarke.
                    Przypomniala mi sie retrospekcja Armaniego jaka Guggenheim zrobil na millenium.
                    Gwiazda wieczoru zostal pewien szpakowaty pan w smokingu, ktory stojac przed
                    kreacja wieczorowa w kolorze glebokiej czerni i z duza iloscia welonowo upietej
                    koronki, wydal recenzje: "WESOLA WDOWKA".
                    Elementy Armaniego oczywiscie warto miec, ale zeby tak przez cale zycie ... ja
                    bym nie mogla.
                    Jil Sander projektuje ubrania dla tzw. klasyczek, czyli kobiet ktore kupuja
                    jedna kiecke na cale zycie ... no moze ilosciowa wiecej niz jedna, ale wszystkie
                    wygladaja tak samo. Klasyczka nigdy nie ma nic nowego, kupuje wylaczne
                    "surrogaty" ciuchow ktore sie zuzuly i trzeba je czyms zastapic. Unika kolorow i
                    stara sie byc niezauwazalna. Przyznam sie ze omijam stoiska Jil Sander, to nie
                    jest moj styl, za bardzo przypomina mi ubior idealnej sekretarki a ja jestem
                    kompletnie nieuczesana.
                    • sorbet Re: a propos marki... 24.10.04, 00:53
                      zettrzy napisała:


                      > Jil Sander projektuje ubrania dla tzw. klasyczek, czyli kobiet ktore kupuja
                      > jedna kiecke na cale zycie ... no moze ilosciowa wiecej niz jedna, ale
                      wszystki
                      > e
                      > wygladaja tak samo. Klasyczka nigdy nie ma nic nowego, kupuje wylaczne
                      > "surrogaty" ciuchow ktore sie zuzuly i trzeba je czyms zastapic. Unika
                      kolorow
                      > i
                      > stara sie byc niezauwazalna. Przyznam sie ze omijam stoiska Jil Sander, to nie
                      > jest moj styl, za bardzo przypomina mi ubior idealnej sekretarki a ja jestem
                      > kompletnie nieuczesana.

                      Mi się Jil bardziej podoba niż Armani. Ona faktycznie projektuje
                      dla "minimalistek/tów". Podobają mi się jej ciuchy-konstrukcje, rygorystyczne a
                      i "delikatne" w pewnym sensie. A i jej materiały fajnie się łamią w ruchu -
                      przynajmniej to widać na zdjęciach:-) W ost kolekcjach widać np. "drobne
                      szczegóły", których kiedyś zupełnie u niej nie było.

                      A Armaniego teraz olewam. Jakoś tam przestylizuje ost. swoje pokazy. Efekt był
                      fatalny. On chce znowu być "edgy", a jednocześnie sprzedaje suknie gwiazdom z
                      Hollywoodu i osiąga obrót rzędu 1 mld euro:-) Myślę, że ost. raz (i pierwzy
                      też) był edgy kiedy Richard Gere grał gigolaka:-)
                      • zettrzy Re: a propos marki... 24.10.04, 05:35
                        Armani wydaje mi sie przynalezal zawsze bardziej do szol-biznesu, lajfstajl
                        kreators i stanu ducha niz mody ... ciuchy na retrospekcji, bez wyjatku dary
                        komtess, gwiazd i dam z towarzystwa byly rowniez bez wyjatku paskudne i chyba
                        bardzo niewygodne, przynajmniej na oko wydawaly sie gorsze niz ciuchy wystawione
                        na sprzedaz w butikach. Zreszta od lat 50 ciagle pojawiaja sie takie rozne
                        status symbole, jak chocby owo skorzane krzeslo tak okropne ze nie sposob
                        usiedziec na nim 5 minut, ktore strasznie drogo kosztuja, nie sa specjalnie do
                        niczego przydatne i kontakt z nimi przynosi czesto bol. Puryfikacja konsumpcji
                        poprzez samoudreczenie?
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja