Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dyskotekary? A co powiecie na ten styl?

    IP: 195.136.30.* 25.10.04, 13:04
    O ile to w ogóle można nazwać stylem...?

    Prawie wszystkie pasemkowane opalone blondi - jak tu mozna mówić że to tylko
    stereotyp?


    wieprzowinki.dvs.pl/
    Obserwuj wątek
                  • b_bb Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 25.10.04, 14:43
                    Faceci z mojego środowiska nie zachwycają się takimi pannami (przynajmniej tak
                    twierdzą).
                    Nawet jeśli one działają na męskie zmysły, to rozsądnie myślący facet nie
                    traktuje takiej dyskotekówy poważnie, myśli o niej jedynie jako zdobyczy na
                    jedną noc.
                    Czytając wątki na tym forum być może zauważyłaś, że piszące tu dziewczyny w
                    większości nie narzekają na samotność i są zadowolone ze swoich partnerów.
                    Jeśli jednak przemawia przez Ciebie rozgoryczenie i przykre doświadczenie, to
                    wiedz, że to nie musi być regułą. Chłopak, który wybiera zabawową, plastikową
                    blondi, nie wart jest dziewczyny z krwi i kości. A Ty szukaj takiego, który na
                    Ciebie zasługuje. :) Pozdrawiam.
                    • Gość: tylko ja Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 15:04
                      Faceci z mojego otoczenia również absolutnie nie mówią nic o tym,że takie lale
                      im się podobają... wprost przeciwnie krytykują je za styl etc...ale tylko w
                      obecności nas babek...a między sobą to już mają inne zdanie...
                      Ja akurat trafiłam na mojego księcia z bajki... po nieudanym małżeństwie mam
                      Jego : kochanego ... nie chcę uogólniać.. ale napisałam szczerze co pomyślałam
                      oglądając fotki tych panienek...
                      • kokieteryjna Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 02.01.05, 00:12
                        No wlasnie. Z jednej strony krytykuja ale agencje towarzyskie sa pelne gosci.
                        Te panienki wygladaja jak z agencji towarzyskich i night klubow. To oczywiste,
                        ze facet nie przyzna sie swojej partnerce czy innej babce co go kreci. Ja wiem,
                        ze takie facetow kreca bo pracowalam jako barmanka na Ibizie w dance klubie.
                        Faceci w krawatach, pod nieobecnosc zon szukali tylko okazji aby taka wyrwac.
                        Byli sklonni tez za to zaplacic, byle miec frajde. Kobietki, nie udawajcie
                        takich co nie wiedza albo wiedza. Wystarczy kupic Hustlera, playboya czy nawet
                        ckm. Playboy nie zdobyl by tak swiatowej popularnosci gdyby nie fakt, ze
                        wiekszosc facetow slini sie na prezentowane tam panienki. A to, ze wychodza na
                        niskie szatynki czy okularnice w marynarkach.. sorry ale maja lepszy wybor?
                        Gdyby lecialy na nich miss z playboya byc moze nie byliby waszymi mezami. Albo
                        mieli za/przed soba ciut wiecej przygod erotycznych z takimi pannami.
                        Zaakceptujcie rzeczywistosc drogie panie i nie oszukujcie sie.
                        • kokieteryjna Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 02.01.05, 00:24
                          Aha jeszcze dodam, ze w samej Wawie pracuje ponad 10 tysiecy prostytutek.
                          Glownie w klubach i mieszkaniach prywatnych (otwarte non stop). Policzcie teraz
                          ilu mieszkancow ma Wawa, ilu z nich moga byc mezczyzni w wieku potencjalnego
                          klienta czyli 25-50 lat i wezcie pod uwage ze wg statystycznych danych kazda z
                          tych panienek ma dziennie kilku klientow. Do tego doliczcie jeszcze panie ktore
                          nie pracuja ale sa utrzymankami, czyli spotykaja sie z kilkoma panami
                          miesiecznie za kase. Gdyby nie bylo popytu, nie byloby tylu prostytutek w
                          stolicy! Jesli wasz maz byl w sklepie aucie czy czym tam jeszcze i nie slyszal
                          komorki a za pol godzinki oddzwania to calkiem prawdopodobne ze byl w
                          mieszkaniu ktorejs z prostytutek. sorry mnie to nie cieszy i nie mowie tego po
                          zlosci ale mialam faceta ktoremu ufalam a ktory regularnie odwiedzal kluby. A
                          kazdy weekend i wieczorek spedzal ze mna! Wydalo sie po dlugich miesiacach a ja
                          bym przysiegla ze on nie z takich.

                          Druga sprawa: Dlaczego bogaci aktorzy, modele, ludzie sukcesu zenia sie z
                          wlasnie plastikowymi lalami albo maja o wiele mlodsze zony czy zmieniaja
                          partnerki? Przeciez to niby tacy sami faceci jak wasi. Spytajcie sie siebie w
                          duchu: gdyby moj facet zyl w Los Angeles, mial mase kasy i powodzenie u
                          najseksowniejszych kobiet swiata to z kim i jak spedzalby weekendy: z toba
                          przed tv/na spacerze/zakupach czy z miss playboya na jachcie pelnym orgii i
                          nagich lasek? A gdyby mu to sie znudzilo, poslubilby po prostu jakas spokojna z
                          charakteru stateczna kobiete ale.. o wygladzie kroliczka playboya.
        • b_bb Re: Co za ch...e 25.10.04, 16:01
          Kochanico, zauważ, że to szczególny model kobiet. ;)) Mam przeczucie, że tym
          pannom ze zdjęć takie określenie nawet pochlebia.
          • blinski Re: Co za ch...e 25.10.04, 17:07
            jak się to mówi na serio, i naserio ma się takie podejście - to jest źle.
            ale ja lubię mówić do dziewczyn 'wieprzowinko kochana' albo 'szmuleczko
            droga':) (lub też 'lodziareczko zacna':) - nikt się nie obraża, a ja przeważnie
            zostaję nazwany czymś podobnym tylko w męskiej wersji:)
            za naburmuszoną minę po takich słowach - z liścia po nerach za brak poczucia
            humoru i dystansu;)
                  • blinski Re: Co za ch...e 25.10.04, 20:38
                    heh.. ale chyba zgodzisz się, że nie było w tym finezji:)? a więc moje
                    stwierdzenie nie było fałszywe;).
                    poza tym wszystko można robić z pewną finezją - tylko niektórzy nie będąc na
                    nią wrażliwi mogą jej nie spostrzec:).
                    aha, ja ci bezpośrednich wycieczek osobistych nie robię, co najwyżej daję
                    sugestie - zgodzisz się chyba, że w mojej metodzie jest więcej finezji?;)
                    ;)
                    • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 25.10.04, 20:41

                      > aha, ja ci bezpośrednich wycieczek osobistych nie robię, co najwyżej daję
                      > sugestie

                      to nie jest finezja blinski a jedynie zwykła codzienna dyplomacja
                      też to umiem,tylko jak ci robię aluzje,to ich nie rozumiesz,hehe
                      • blinski Re: Co za ch...e 25.10.04, 21:04
                        nazywaj to jak chcesz:)
                        co do twoich aluzji - na ogół dotyczą nie tego, co dokładnie wcześniej
                        napisałem, lecz dopisanego przez ciebie kontekstu z którym nie miałem nic
                        wspólnego bądź powyciąganych zpomiędzy wierszy informacji, o których istnieniu
                        ja sam nie miałem pojęcia - może dlatego często rzeczywiście nie rozumiem:)
            • regata7 Re: Co za ch...e 28.10.04, 10:46
              blinski napisał:

              > jak się to mówi na serio, i naserio ma się takie podejście - to jest źle.
              > ale ja lubię mówić do dziewczyn 'wieprzowinko kochana' albo 'szmuleczko
              > droga':) (lub też 'lodziareczko zacna':) - nikt się nie obraża, a ja
              przeważnie
              >
              > zostaję nazwany czymś podobnym tylko w męskiej wersji:)
              > za naburmuszoną minę po takich słowach - z liścia po nerach za brak poczucia
              > humoru i dystansu;)
              >
              >
              hm... to byśmy się nie mogli "kolegować"...
              po czymś takim (już po pierwszych słowach nie mówiąc już o "liściu po nerach")
              to byś dostał ode mnie "z liścia" po buźce, albo w ogóle bym Cię olała i byłbyś
              dla mnie tylko powietrzem. Moje poczucie humoru jest nieco inne...


              >
              >
              • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 28.10.04, 14:17


                > hm... to byśmy się nie mogli "kolegować"...
                > po czymś takim (już po pierwszych słowach nie mówiąc już o "liściu po nerach")
                > to byś dostał ode mnie "z liścia" po buźce, albo w ogóle bym Cię olała i
                byłbyś dla mnie tylko powietrzem. Moje poczucie humoru jest nieco inne...

                a wiesz?ten "liść"po buźce też mi chodził po głowie...
              • blinski Re: Co za ch...e 28.10.04, 18:42
                prawdopodobnie w ogóle bym do ciebie tak nie powiedział, bo ja nie droczę się
                tak z osobami widzianymi poierwszy raz w życiu, tylko wypróbowanymi - z którymi
                wiem, na ile mogę sobie pozwolić:) natomiast dla ludzi bardziej sztywnych ja
                też jestem sztywny, więc nie ma obaw;)
                • regata7 Re: Co za ch...e 29.10.04, 13:16
                  OK. dla niektórych osób celowo jestem "sztywna", chociaż moi dobrzy, długoletni
                  kumple tego by nie potwierdzili (uważają mnie za osobę weselszą, niż sama się
                  widzę...), ale zapewne co innego mnie śmieszy i bawi, niż Ciebie (choć
                  przyznaję, że wiele Twoich postów czytam z przyjemnością, i z uśmiechem :-)
                  • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 29.10.04, 17:09
                    regata7 napisała:

                    > OK. dla niektórych osób celowo jestem "sztywna", chociaż moi dobrzy, długoletni
                    >
                    > kumple tego by nie potwierdzili (uważają mnie za osobę weselszą, niż sama się
                    > widzę...), ale zapewne co innego mnie śmieszy i bawi, niż Ciebie (choć
                    > przyznaję, że wiele Twoich postów czytam z przyjemnością, i z uśmiechem :-)

                    blinski uważa,że sztywny jest ten,kto ma różne od blinskiego poczucie humoru i
                    uwielbia seksistowskie dowscipy.

                    Wcale nie jesteś sztywna - fajna z Ciebie babka.

                    stara sztywna ciotka Kochanica;-)
                    • blinski Re: Co za ch...e 29.10.04, 17:45
                      > blinski uważa,że sztywny jest ten,kto ma różne od blinskiego poczucie humoru i
                      > uwielbia seksistowskie dowscipy.


                      no bo tak, jest, jak nie jak tak:)))
                      a tak na serio, to ja za sztywnych nie uważam ludzi z innym poczuciem humoru,
                      tylko takich co się o byle co obrażają i traktują siebie strasznie serio. no bo
                      jeśli oni nie są sztywni, to kto jest:)?
                      • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 29.10.04, 21:04

                        > no bo tak, jest, jak nie jak tak:)))
                        > a tak na serio, to ja za sztywnych nie uważam ludzi z innym poczuciem humoru,
                        > tylko takich co się o byle co obrażają i traktują siebie strasznie serio. no bo
                        >
                        > jeśli oni nie są sztywni, to kto jest:)?
                        >
                        > sztywny blinski to jest pal Azji oraz penis w wzwodzie;-)
                        a ludzie są różne,podobno mamy czasy tolerancji?
                        >
                        >
                        • blinski Re: Co za ch...e 29.10.04, 22:06
                          żądamy tolerancji dla sztywnych! sztywni czują się zaszczuci! my nie jesteśmy
                          sztywne, tylko różne! pojęcie 'sztywny' w odniesieniu do zachowania zostało
                          ukute przez lubujących się w sprośnych dowcipach i obrażaniu kobiet
                          szowinistycznych knurów! :))
                          • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 31.10.04, 14:54
                            blinski napisał:

                            > żądamy tolerancji dla sztywnych!

                            a żebyś wiedział,że żądamy,więcej takich postów,a regata i ja przestaniemy z
                            tobą pisać.

                            Żyjemy w czasach demokracji,mam prawo być seriozna i zdystansowana,jeżeli taka
                            moja wola.Od dziecka taka jestem i modę na "luzik" mam głęboko.

                            Bądź sobą - czyli OBOWIĄZKOWO wyluzowanym,prawda?

                            >
                            • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 15:16
                              ja cię nie chcę zmuszać do bycia wyluzowaną. nikogo nie mam zamiaru do tego
                              zmuszać - za dużo energii bym na to stracił. jak widzę że ktoś jest obrażalski
                              i krzywi się z powodu głupot to po prostu nie mam przyjemności się z nim
                              zadawać, i naturalnym sposobem nasze drogi się rozchodzą.
                              w przypadku mnie, kochanico, argumentowanie wszystkiego demokracją jest
                              kompletnie bez sensu, bo kiedy ja coś krytykuję czy się z czegos śmieję nie
                              oznacza to zupełnie, że mam zakusy na zakazywanie tego. podobnie jak ty, mam
                              nadzieję, nie masz zakusów na zakazywanie np. używania słów 'debeściak'
                              czy 'sorki':)?
                              • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 31.10.04, 15:31
                                blinski napisał:

                                > ja cię nie chcę zmuszać do bycia wyluzowaną. nikogo nie mam zamiaru do tego
                                > zmuszać - za dużo energii bym na to stracił.

                                mam wrażenie,że mnie zmuszasz - poprzez wyśmiewanie mojej seriozności ,nazywanie
                                ją sztywnością,kpiarski manifest sztywnych i tak dalej


                                jak widzę że ktoś jest obrażalski
                                > i krzywi się z powodu głupot

                                tak krzywię się na seksistowskie dowcipy


                                >
                                nie,wolałabym,żeby ich nie używano,bo prosty język angielsko-miejscowy,zwany
                                fachowo "pidgin",jest charakterystyczny dla terytoriów podbitych i zależnych...

                                Czyżby USA skolonizowało nam umysły? (to nie moja myśl)
                                • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 15:47
                                  > mam wrażenie,że mnie zmuszasz - poprzez wyśmiewanie mojej
                                  seriozności ,nazywani
                                  > e
                                  > ją sztywnością,kpiarski manifest sztywnych i tak dalej


                                  to masz złe wrażenie. każdy ma swoje sposoby okazywania swojej bezaprobaty bądź
                                  niechęci do czegoś - czy ty, gdy jasno mówisz o tym, co ci się nie podoba,
                                  zmuszasz tym samym innych do przystosowania się do twojego gustu i poglądów?


                                  > tak krzywię się na seksistowskie dowcipy

                                  no cóż, masz do tego prawo. ale nie wypalaj od razu z grubej rury,
                                  typu 'demokracja'.


                                  > nie,wolałabym,żeby ich nie używano,bo prosty język angielsko-miejscowy,zwany
                                  > fachowo "pidgin",jest charakterystyczny dla terytoriów podbitych i
                                  zależnych...
                                  >
                                  > Czyżby USA skolonizowało nam umysły? (to nie moja myśl)


                                  my akurat nie przodujemy w słówkach zapożyczonych z angielskiego, poza tym -
                                  czy np. zapożyczone z francuskiego (lub pseudofrancuskiego typu 'żenua', które
                                  tak naprawdę z genuą nie ma nic wspólnego:) byłyby lepsze?
                                  jakoś mi specjalnie nie żal pełnego 'sz' 'przepraszam', gdy zastępowane jest
                                  przez 'sory'.
                                  • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 31.10.04, 18:53

                                    >
                                    czy ty, gdy jasno mówisz o tym, co ci się nie podoba,
                                    > zmuszasz tym samym innych do przystosowania się do twojego gustu i poglądów?
                                    >
                                    > mówienie jasno jest w kulturze inaczej traktowane niż wyśmiewanie


                                    > > tak krzywię się na seksistowskie dowcipy
                                    >
                                    > no cóż, masz do tego prawo. ale nie wypalaj od razu z grubej rury,
                                    > typu 'demokracja'.
                                    dlaczego?mogę sobie wypalać,z jakiej mi się żywnie podoba.
                                    kiedyś tłumaczylam koledze,że na mocy Konstytucji moje ciało jest moim dobrem
                                    osobistym i niech mi w związku z tym przestanie piep...,że mam nosić mini.

                                    wziął to absolutnie serio i zaczął się kłócić,że "tak być nie może"

                                    >
                                    >
                                    > > nie,wolałabym,żeby ich nie używano,bo prosty język angielsko-miejscowy,zw
                                    > any
                                    > > fachowo "pidgin",jest charakterystyczny dla terytoriów podbitych i
                                    > zależnych...
                                    > >
                                    > > Czyżby USA skolonizowało nam umysły? (to nie moja myśl)
                                    >
                                    >
                                    > my akurat nie przodujemy w słówkach zapożyczonych z angielskiego, poza tym -
                                    > czy np. zapożyczone z francuskiego (lub pseudofrancuskiego typu 'żenua', które
                                    > tak naprawdę z genuą nie ma nic wspólnego:) byłyby lepsze?

                                    a co to jest żenua?bo też mi się nie podoba

                                    m

                                    > jakoś mi specjalnie nie żal pełnego 'sz' 'przepraszam', gdy zastępowane jest
                                    > przez 'sory'.
                                    po angielsku :I am sorRy

                                    a "sz" jest tylko jedno,nie przemęczysz się.

                                    • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 19:21
                                      > > mówienie jasno jest w kulturze inaczej traktowane niż wyśmiewanie

                                      tak, miej pretensje do mnie jeszcze o ironię, bo jest ona wyjątkowo nie na
                                      miejscu i w ogóle jest przejawem braku kultury . kulturalni ludzie wyrzucają z
                                      siebie tylko czysto polskie, nieskażone wpływem obcego języka wypowiedzi,
                                      przesycone na wskroś pc, merytorycznie jednoznaczne, pozbawione wszelkich
                                      dwuznaczności.



                                      > > no cóż, masz do tego prawo. ale nie wypalaj od razu z grubej rury,
                                      > > typu 'demokracja'.
                                      > dlaczego?mogę sobie wypalać,z jakiej mi się żywnie podoba.


                                      nie chodzi o to, że nie możesz. chodzi o to, że to po prostu nie ma sensu - na
                                      każdą nutkę krytyki reagujesz 'ale prawo mi tego nie zabrania! jest
                                      demokracja!'. no kurczę blade, i co z tego? i co to niby wnosi do sytuacji?



                                      > kiedyś tłumaczylam koledze,że na mocy Konstytucji moje ciało jest moim dobrem
                                      > osobistym i niech mi w związku z tym przestanie piep...,że mam nosić mini.
                                      >
                                      > wziął to absolutnie serio i zaczął się kłócić,że "tak być nie może"


                                      tyle że ja nie biorę tego na serio i nie robię z siebie idioty jak twój kolega.


                                      > a co to jest żenua?bo też mi się nie podoba

                                      żenujący inaczej. tobie się nie podoba nic, co nie pochodzi z czasów, gdy byłaś
                                      w moim wieku. wszystko nowsze jest odrzucane przez ciebie z gruntu, a powody
                                      tego odrzucenia są przypine potem, że np. 'zaśmiecanie języka'. w kazdym razie
                                      na to wygląda. uwierzyłbym, że tak nie jest jeśli podałabyś mi jakieś ówcześnie
                                      aktualne słowa czy sformułowania które nie podobały ci się będąc 10-15 lat
                                      młodszą, i to samo - tylko podobające ci się - teraz.


                                      > > jakoś mi specjalnie nie żal pełnego 'sz' 'przepraszam', gdy zastępowane j
                                      > est
                                      > > przez 'sory'.
                                      > po angielsku :I am sorRy


                                      po angielsku tak, ale to była polska adaptacja.


                                      > a "sz" jest tylko jedno,nie przemęczysz się.


                                      'sz' w wymowie są dwa, a ja mówię o wymowie. na dodatek oba po 'p':)) za duóż
                                      szeleszczenia:).
                                      • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 31.10.04, 19:28
                                        blinski napisał:

                                        > > > mówienie jasno jest w kulturze inaczej traktowane niż wyśmiewanie
                                        >
                                        > tak, miej pretensje do mnie jeszcze o ironię, bo jest ona wyjątkowo nie na
                                        > miejscu i w ogóle jest przejawem braku kultury . kulturalni ludzie wyrzucają z
                                        > siebie tylko czysto polskie, nieskażone wpływem obcego języka wypowiedzi,
                                        > przesycone na wskroś pc, merytorycznie jednoznaczne, pozbawione wszelkich
                                        > dwuznaczności.
                                        > hehe.uwielbiam dwuznaczności i ironię,właśnie wyśmiewanie jest niedwuznaczne
                                        oraz chamskie
                                        >
                                        >
                                        > >
                                        > nie chodzi o to, że nie możesz. chodzi o to, że to po prostu nie ma sensu - na
                                        > każdą nutkę krytyki reagujesz 'ale prawo mi tego nie zabrania! jest
                                        > demokracja!'. no kurczę blade, i co z tego? i co to niby wnosi do sytuacji?
                                        >
                                        > to,że mam do swojej konserwatywności takie samo prawo jak ty do swojego
                                        uwielbienia postępu - a twoje posty sugerują,że tylko twoja postawa jest właściwa
                                        >
                                        >
                                        > tyle że ja nie biorę tego na serio i nie robię z siebie idioty jak twój kolega.
                                        > nie moja wina,że koleżanka wyszła za idiotę.
                                        >
                                        > > a co to jest żenua?bo też mi się nie podoba
                                        >
                                        > żenujący inaczej. tobie się nie podoba nic, co nie pochodzi z czasów, gdy byłaś
                                        >
                                        > w moim wieku. wszystko nowsze jest odrzucane przez ciebie z gruntu, a powody
                                        > tego odrzucenia są przypine potem, że np. 'zaśmiecanie języka'. w kazdym razie
                                        > na to wygląda. uwierzyłbym, że tak nie jest jeśli podałabyś mi jakieś ówcześnie
                                        >
                                        > aktualne słowa czy sformułowania które nie podobały ci się będąc 10-15 lat
                                        > młodszą, i to samo - tylko podobające ci się - teraz.

                                        weżmiesz to za miganie...ale 15 lat temu byłam tak zamknięta w sobie ,nieżyciowa
                                        i niezorientowana w świecie,że nie pamiętam.
                                        "fajosko"mi się nie podoba,a zwłaszcza "super-fajosko"

                                        zawsze miałam tendencję do wyrażania się literackim i poważnym językiem,jak
                                        sięgam pamięcią do drugiej klasy podstawówki
                                        >
                                        >
                                        > > > jakoś mi specjalnie nie żal pełnego 'sz' 'przepraszam', gdy zastępo
                                        > wane j
                                        > > est
                                        > > > przez 'sory'.
                                        > > po angielsku :I am sorRy
                                        >
                                        >
                                        > po angielsku tak, ale to była polska adaptacja.
                                        >
                                        >
                                        > > a "sz" jest tylko jedno,nie przemęczysz się.
                                        >
                                        >
                                        > 'sz' w wymowie są dwa, a ja mówię o wymowie. na dodatek oba po 'p':)) za duóż
                                        > szeleszczenia:).
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        • kochanica.francuza Re: Co za ch...e 31.10.04, 19:30

                                          >
                                          > >
                                          > > 'sz' w wymowie są dwa, a ja mówię o wymowie. na dodatek oba po 'p':)) za
                                          > duóż
                                          > > szeleszczenia:).
                                          >no tragedia po prostu blinski,gdyby nie sorki i nara,połamałbyś sobie język i
                                          niezbedna byłaby interwencja chorurga:-P
                                          • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 20:44
                                            > >no tragedia po prostu blinski,gdyby nie sorki i nara,połamałbyś sobie języ
                                            > k i
                                            > niezbedna byłaby interwencja chorurga:-P


                                            a skąd wiesz, że nie;))? hm.. a poważnie, z doświadczenia - głośniejsze (bo
                                            wokół tłok i hałas) 'sory' w tramwaju czy metrze po nadępnięciu na czyjąś stopę
                                            (mam na myśli raczej kogoś młodszej daty) jest skuteczniejsze (tzn. lepiej
                                            słyszalne, zrozumiałe i nie zapluwam nikogo przy tym:) od 'przepraszam':)
                                            do starszych już nie powiem 'sory', bo sam odbieram to jako niekulturalne, poza
                                            tym nie wiem czy by zrozumieli.
                                        • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 20:39
                                          > > hehe.uwielbiam dwuznaczności i ironię,właśnie wyśmiewanie jest niedwuznac
                                          > zne
                                          > oraz chamskie


                                          ja też tak uważam, dlatego z nikogo się nie wyśmiewam. nie wstawiam
                                          jakichś 'buahahahah' w swoich komentarzach, które gdy widzę to czuję
                                          zażenowanie. nie stosuję wycieczek osobistych typu 'bo ty toś kretyn jest i
                                          idiota, spierpapier mi stąd'. więc nie wime o co ci chodzi tak naprawdę, bo
                                          żeby wyciągnąć z moich wypowiedzi wniosek, że ja czegoś nie lubię, nie mogłaś
                                          się opierać na powierzchownej warstwie - bo wyszłoby ci, że się z tobą zgadzam.



                                          > > to,że mam do swojej konserwatywności takie samo prawo jak ty do swojego
                                          > uwielbienia postępu - a twoje posty sugerują,że tylko twoja postawa jest
                                          właści
                                          > wa


                                          no, ja bym był bardzo szczęśliwy, gdyby większość podzielała moje zdanie - ty
                                          chyba też, czyż nie? to chyba naturalne, że swoją postawę uważamy za najlepszą -
                                          ale chyba nie jest ona najlepsza bo jest nasza, tylko jest nasza bo jest
                                          najlepsza (w naszym mniemaniu). wydaje mi się, że mamy o tym taką samą opinię,
                                          więc chyba wszystko jest w porządku?


                                          > weżmiesz to za miganie...ale 15 lat temu byłam tak zamknięta w
                                          sobie ,nieżyciow
                                          > a
                                          > i niezorientowana w świecie,że nie pamiętam.
                                          > "fajosko"mi się nie podoba,a zwłaszcza "super-fajosko"
                                          > zawsze miałam tendencję do wyrażania się literackim i poważnym językiem,jak
                                          > sięgam pamięcią do drugiej klasy podstawówki
                                          > >


                                          aha, więc to tak:) nie chcę wartościować, ale to chyba sprawia kłopoty w
                                          kontaktach międzyludzkich? nawet profesorowie lubią się czasem wyluzować:)
                                          • regata7 wtrącę się 31.10.04, 21:13
                                            blinski napisał:

                                            >
                                            > no, ja bym był bardzo szczęśliwy, gdyby większość podzielała moje zdanie - ty
                                            > chyba też, czyż nie? to chyba naturalne, że swoją postawę uważamy za
                                            najlepszą

                                            nie zawsze. Ja tam skromnie zauważę, że wolę być w mniejszości, wolę, kiedy
                                            moje zdanie jest jedyne i wyjątkowe, no i jeszcze niezwykle odkrywcze :-D


                                            • blinski Re: wtrącę się 31.10.04, 21:20
                                              aha, czyli mimo to, że masz swoje słuszne zdanie, życzysz ludziom by ich nie
                                              nigdy nie oświeciło tak jak ciebie i żyli w błogiej nie świadomości błądząc
                                              niczym dzieci we mgle??;))
                                              • regata7 Re: wtrącę się 31.10.04, 21:28
                                                blinski napisał:

                                                > aha, czyli mimo to, że masz swoje słuszne zdanie,

                                                nie zawsze mam pewność, że słuszne ;-)



                                                życzysz ludziom by ich nie
                                                > nigdy nie oświeciło tak jak ciebie i żyli w błogiej nie świadomości błądząc
                                                > niczym dzieci we mgle??;))

                                                nie. Jest mi to obojętne.

                                                >
                                                  • regata7 Re: wtrącę się 31.10.04, 21:38
                                                    blinski napisał:

                                                    > a, to niedobrze:)
                                                    > dobro innych ludzi jest ci obojętne, egoistka..;))

                                                    zdrowy egoizm jeszcze nikomu nie zaszkodził, nie prawda?
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    • blinski Re: wtrącę się 31.10.04, 21:46
                                                      zdrowy egoizm tak, ale czy to ten egoizm jest zdrowy:))? niby nikomu nie
                                                      szkodzi, ale jest jakiś.. dziwny:) może się czepiam, ale chęć zachowania swoich
                                                      poglądów jako oryginalnych, jest co najmniej dziwna:) to jest takie spychanie
                                                      się na margines z własnej woli - oczywiście jedynie mentalnie, nie praktycznie.
                                                      ja to tak odbieram.. ale dobra, skończmy gadkę o tym, bo do niczego nie
                                                      dojdziemy:)
                                                    • regata7 Re: wtrącę się 31.10.04, 22:41
                                                      blinski napisał:

                                                      może się czepiam, ale chęć zachowania swoich
                                                      > poglądów jako oryginalnych, jest co najmniej dziwna:) to jest takie spychanie
                                                      > się na margines z własnej woli - oczywiście jedynie mentalnie, nie
                                                      praktycznie.
                                                      > ja to tak odbieram.. ale dobra, skończmy gadkę o tym, bo do niczego nie
                                                      > dojdziemy:)

                                                      OK, tylko wyjaśnię: po prostu czasem nie chce mi się dzielić swoimi poglądami
                                                      czy opiniami, ponieważ wielokrotnie musiałam tłumaczyć i tłumaczyć, a i tak
                                                      ktoś albo nie zrozumiał, albo zrozumiał jak sam chciał, a potem przypisywał mi
                                                      nie moje słowa. Tak więc, jeśli po pierwszych zdaniach ktoś chwyta o co mi
                                                      chodzi to rozmawiam dalej (choćby miał przeciwne zdanie - przynajmniej będzie
                                                      dyskusja), ale jeśli zorientuję się, że mówię do ściany, to milknę. I już.

                                                      I myślę, że dokładnie wiesz o co mi chodzi, bo w różnych wątkach widziałam, że
                                                      i Twoje wypowiedzi nie były rozumiane, nawet po dokładniejszych tłumaczeniach
                                                      :-)

                                                      >
                                                      >
                                                      >
                                                      >
                                                      >
                                                    • blinski Re: wtrącę się 31.10.04, 23:51
                                                      a, to teraz wszystko jasne:)
                                                      jeśłi chodzi o problemy natury technicznej i osobisto-kumaczej:), to ja
                                                      podzielam:) tyle że ja jeszcze czasem w swojej głupio rozumianej uczciwości
                                                      próbuję czasem jednak wytłumaczyć o co mi chodziło, mimo pewnych trudów..
                                                      właściwie bierze się to tylko z tego, że nie lubię zostawiaś spraw nie
                                                      wyjaśnionych do końca.
                                                      myślał ja, że ty nie lubisz dzielić się swymi poglądami z innymi przez swoistą
                                                      oryginalnośc tych poglądów związaną z nie-rozpowszechnianiem ich i tym samym
                                                      brakiem możliwośći jakiejkolwiek reakcji na nie innych - czy to zgody z nimi i
                                                      przejęciem jako swoich, czy to zanegowaniem.. trochę namotałem, ale po małej
                                                      analizie da się dojść:)


                                      • Gość: regata7 Re: Co za ch...e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:05
                                        blinski napisał:
                                        tobie się nie podoba nic, co nie pochodzi z czasów, gdy byłaś
                                        >
                                        > w moim wieku. wszystko nowsze jest odrzucane przez ciebie z gruntu, a powody
                                        > tego odrzucenia są przypine potem, że np. 'zaśmiecanie języka'. w kazdym
                                        razie
                                        > na to wygląda. uwierzyłbym, że tak nie jest jeśli podałabyś mi jakieś
                                        ówcześnie
                                        >
                                        > aktualne słowa czy sformułowania które nie podobały ci się będąc 10-15 lat
                                        > młodszą, i to samo - tylko podobające ci się - teraz.


                                        zaraz, zaraz. 10-15 lat temu w Twoim wieku to ja mogłam być, ale Kochanica z
                                        pewnością jest ode mnie młodsza. ;-)
                      • Gość: regata7 Re: Co za ch...e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 20:55
                        blinski napisał:

                        > no bo tak, jest, jak nie jak tak:)))
                        > a tak na serio, to ja za sztywnych nie uważam ludzi z innym poczuciem humoru,
                        > tylko takich co się o byle co obrażają


                        to zależy co kto rozumie przez "byle co".



                        >i traktują siebie strasznie serio. no bo> jeśli oni nie są sztywni, to kto
                        jest:)?

                        mylisz sztywność z szacunkiem do samego siebie.
                        Żarty żartami, ale poniżej pewnego poziomu (żartów) się nie schodzi (bo można
                        zejść na psy).
                        I przyznam, są ludzie, którym na wiele pozwalam (o ci poniżej poziomu nie
                        schodzą), wobec pozostałych trzymam dystans... i ... uwielbiam ten dystans ;-)




                        >
                        • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 21:07

                          > to zależy co kto rozumie przez "byle co".

                          hm.. no, ciężko mi by było określić - strasznie opisowa by ta definicja była:)



                          > mylisz sztywność z szacunkiem do samego siebie.
                          > Żarty żartami, ale poniżej pewnego poziomu (żartów) się nie schodzi (bo można
                          > zejść na psy).
                          > I przyznam, są ludzie, którym na wiele pozwalam (o ci poniżej poziomu nie
                          > schodzą), wobec pozostałych trzymam dystans... i ... uwielbiam ten dystans ;-)


                          prawdę mówiąc, nie wiem co tu ma szacunek do samego siebie do rzeczy.
                          ale z resztą się zgadzam, choć nie do końca:). do pozostałych trzymam dystans,
                          nawet spory, ale w stosunku do znajomych nie uznaję żadnego poziomu, poniżej
                          którego się nie schodzi. chodzi o to, że gdy bliscy znają cie bardzo dobrze,
                          wiedzą jakie są twoje poglądy, znają twoje podejście do różnych spraw, to
                          jakiekolwiek bariery niepotrzebnie usztywniają stosunki. jeśłi w swoim gronie
                          będziemy sobie opowiadać paskudne, szowinistyczne, antysemickie, rasistowskie
                          dowcipy, to nikt nie będzie się żenował ich głupotą - bo po pierwsze, ich
                          głupota jestaż nazbyt oczywista, po drugie - wszyscy wiedzą, że absolutnie nie
                          można ich traktować poważnie, gdy opowiada je ktoś o znanych nam poglądach.
                          natomiast gdyby mi jakiś rasistowski dowcip opowiedział ktoś, kogo nie znam -
                          o, to wtedy mocno bym się do niego zdystansował, bo nie wiedziałbym czy
                          przypadkiem nie są to jego prawdziwe poglądy.
                          jeśłi uważasz jednak, że takich dowcipów nie powinno się opowiadać nigdy i
                          nikomu, nawet w zamkniętym towarzystwie które nie potraktuje tego poważnie, to
                          to jest dla mnie właśnie sztywniactwo - czyli praktyczne traktowanie tego co
                          poważne i tego co nie tak samo, czego ja strasznie nie lubię i potwornie mnie
                          drażni.
                            • blinski Re: ale blinski ty i ja nie jesteśmy 31.10.04, 21:24
                              > zamkniętym,zakumplowanym towarzystwem,o którym piszesz

                              i dlatego się z toba raczej nie spoufalam (nie bardziej niż z innymi
                              uczestnikami forum w każdym razie:).


                              > poza tym gdzie pisałam coś takiego,co sugerujesz?

                              nigdzie, to było do regaty - na co wskazuje drzewko; zupełnie nie odnosiło się
                              do ciebie - ale pewnie nie uwierzysz:)
                          • regata7 Re: Co za ch...e 31.10.04, 21:24
                            blinski napisał:


                            > jeśłi uważasz jednak, że takich dowcipów nie powinno się opowiadać nigdy i
                            > nikomu, nawet w zamkniętym towarzystwie które nie potraktuje tego poważnie,

                            a czy ja coś pisałam o opowiadaniu dowcipów na różne tematy?
                            mi chodziło raczej o mówienie komuś dość obraźliwych słów dotyczących,
                            powiedzmy, najbardziej intymnej sfery życia. I tyle.


                            to
                            > to jest dla mnie właśnie sztywniactwo - czyli praktyczne traktowanie tego co
                            > poważne i tego co nie tak samo, czego ja strasznie nie lubię i potwornie mnie
                            > drażni.
                            >
                            a to już Twój problem ;-)
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            • blinski Re: Co za ch...e 31.10.04, 21:26
                              > a czy ja coś pisałam o opowiadaniu dowcipów na różne tematy?
                              > mi chodziło raczej o mówienie komuś dość obraźliwych słów dotyczących,
                              > powiedzmy, najbardziej intymnej sfery życia. I tyle.

                              hm, to był tylko przykład - intymną sferę życia też miałem na myśli. choć
                              raczej staram się nie obrażać nikogo (w każdym razie świadomie tego nie robię),
                              nawet najbliższych.
                    • kokieteryjna a odnosnie blinskiego 02.01.05, 00:41
                      kochanica.francuza napisała:

                      > blinski uważa,że sztywny jest ten,kto ma różne od blinskiego poczucie humoru i
                      > uwielbia seksistowskie dowscipy.

                      Bo ten chloptas nalezy do grupy ludzi, ktorym sie wydaje, ze ich sposob
                      myslenia i swiatopoglad sa najbrdziej poprawne. Stara sie byc mily, podlizuje
                      sie i jest politycznie poprawny ale okropny nudziarz z niego. Posty ciagna sie
                      jak flaki z olejem. Ciagle pisze o tym samym. Ot kolejny chloptas szarej masy
                      co to wszedzie musi swoje 5 groszy wlozyc. Fe.. nie lubie takich mdlych,
                      nijakich zniewiescialych w dupe wlazacych kazdemu chloptasi.
                        • kokieteryjna Re: a odnosnie blinskiego 02.01.05, 12:38
                          Gość portalu: dobry humorek napisał(a):

                          > kochaniutka przerzuć się na kobietki bo z tego co widzę masz straszne urazy
                          do
                          > mężczyzn...i nawet naszego rodzynka -blińskiego się czepiasz...coś Cię boli?
                          a
                          > może jesteś przed okresem ? ....dobrego humorku życzę....

                          Wlasnie jestem po dobrym seksie. Okresu nie mam ale dziekuje za troske. Gustuje
                          w prawdziwych facetach a nie w zniewiescialych przefilozofowanych chlopcach ale
                          o tym juz pisalam. :p
                      • blinski Re: a odnosnie blinskiego 04.01.05, 18:53
                        wypie..j szmato zaje..a kurkiem od gazrury, co ty ku.. o mnie wiesz. pisze
                        ku.. o tym samym bo to jest forum temtycznie, ku.., garbata szmato z
                        niedoborem wapnia.
                        nie wszedzie slepa kwoko karmiona z rurki azbestem wciskam swoje 5 groszy,
                        tylko pewnie zes ku.. nie zwrocila uwagi na fakt, ze jestem tu jedynym facetem
                        i moje wypowiedzi bardziej rzucaja sie w oczy. i nie kazdemu wlaze w dupe,
                        biedna cwaniaro spod arbeitsamtu - dla twej wiadomosci, na to trzeba sobie
                        zasluzyc.
                        i nie grzej juz dupy przed kompem - bo nie za to szef ci ku.. placi, tylko idz
                        na koleiny dobry seks z klientem (ktorych bardzo dobrze znasz, o czym mowilas
                        wczesniej).
      • rr.richelieu gorsze niż tirówki 25.10.04, 17:10
        autentycznie. Jak się jeździ po agłównych drogach to się napatrzy.
        A dlatego gorsze, bo tirówki przynajmniej majtki mają w całości, no i
        uczciwość, uczciwość! One nie zaprzeczają, że są kurwami, te tutaj to
        studentki, sprzedawczynie, urzędniczki, a wszystkie cichodajki.
        Mam ochotę przywalić idiocie, który twierdzi, że zgwałcona sama chciała bo
        prowokowała wyglądem i zachowanien. Czy w tych przypadkach to twierdzenie było
        by idiotyczne? Skąd. Mój męski instynkt mówi, że one same pchają się do
        rozporka więc co se będę żałował.
      • blinski Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 25.10.04, 17:13
        zgadzam się z b_bb - w większości ładne, o fajnych figurach i ładnych twarzach
        (które rzeczywiście mogą znacznie zmienić oblicze po dośc mocnym wypacykowaniu -
        ale co się dziwić, w końcu 'lekki makijaż' i 'dyskoteka' pasują do siebie jak
        ch.j do wiatraka:).
        seksowne, fakt. ciężkie do zrozumienia przez kobiety - ale nawet zanim mózg
        przeanalizuje to, co właśnie zobaczyły oczy, do pewnych organów krew zaczyna
        już żywiej dopływać:) cóż, nad tym się nie panuje.
        choć po dokładnym przejżeniu - za dużo silikonu (brr), za dużo blondu, za dużo
        błyszczącego fluidu, za dużo zbyt mocnej opalenizny.
        to chyba rzeczywiście jakiś zlot tancerek go-go, w końcu w mało którym klubie
        przypadkowym tłumem okazały by się prawie same skąpo ubrane blondynki o
        silikonowym biuście i to na dodatek - abstrahując od tej całej oprawy - wcale
        niezłe.
        :)
      • Gość: ChiChi Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.10.04, 19:57
        laseczki na disko to takie slodkie lukrowane landrynki ze az mnie zabki bola od
        nadmiaru rozu bieli w ktore zwylke od stop do glow sa odziane:)
        a niepokojace jest ze liczba tych panienek wzrasta wprost proporcjonalnie do
        intensywnosci ich solarnianej opalenizny:)
        ale wiem tez ze nie trzeba miec koniecznie pomaranczowej karnacji;),
        wyprostowanych zelazkiem tlenionych wloskow, sztucznych pazurkow, rzes ( i
        czego tam jeszcze;P) oraz przykrotkiej bialej mini zeby zwracac na siebie uwage
        na dyskotece:)
          • iskax Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 28.10.04, 01:27
            eh fajnie wyglądają... nie ma co. Możemy im zazdrościc figur, kasy na te
            wszytkie zabiegi kosmetyczne, na powiększenie piersi(nie rozumiem dlaczego sie
            oburzacie)... i przede wszystkim odwagi.Napewno gdy będę w końcu zarabiać -
            będę w siebie inwestować. Przynajmniej te babki są kobiece, a nie babochłopy w
            szerokich spodniach, bez makijażu i w rozciągniętych swetrach.

            Kobieta powinna dbac o siebie i byc kobieca. Jesli pokazuje ciało to spoko, ma
            ładne i zgrabną figure. Najgorsze jak ktoś sadło i cellulit wystawia na
            pokaz...!
            • blinski Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 28.10.04, 10:31
              oj nie wiem, ta ich 'kobiecośc' schodzi tu w absurd.
              powiększania piersi nie ma co zazdrościć - być może za kilkadziesiąt lat, gdy
              powiększony biust będzie wyglądał i zachowywał się naturalnie, można się będzie
              na poważnie nad tym zastanowić. teraz jednak powiększone cycki wyglądają
              obleśnie, przykro mi - tylko po prostu niektórym to nie przeszkadza, bo liczy
              się tylko rozmiar:)
            • ludzka_budowla Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? 28.10.04, 10:47
              jak kobiety moga z wlasnej nie przymuszonej woli moga skusic sie na operacje
              powiekszenia biustu/ust/czy czego tam jeszcze. nigdy za skarby swiata,bym sie
              na to nie zgodzila.
              i to nie dla siebie to robia (tak mi sie wydaje) tylko dla mezczyzn.
              skalpel, ciecia, szpital i jeszcze na sam koniec te dziwne substancje w moim
              ciele. a feeeee!

              nie potepiam tego, ale tez nie rozumiem.
            • Gość: eliza Re: Dyskotekary? A co powiecie na ten styl? IP: *.ct.com.pl 28.10.04, 11:14
              Nie wiem czy sobie żartujesz, czy mówisz poważnie?
              Jeśli dla Ciebie inwestowanie w siebie oznacza robienie sobie balonów z cycków
              i niszczenie skóry na solarium to ja Ci współczuję ale zycze zebys jak
              najszybciej mogła zaczac inwestwac w swój wygląd bo o rozwoju intelektualnym
              juz chyba zapomniałaś.
              Nie wiedziałam, że kobiety dzielą się tylko na "zadbane" tancerki spod rury i
              zaniedbane babochłopy wystawiające sadło zcellulitem na pokaz, niezle się
              ubawilam.