Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      kobieta czterdziestoletnia

    10.12.04, 20:28
    zmotywowana do czerwonosci forumowymi pieniami na temat mojego wieku,
    wszelakimi wyzwiskami na moja czesc osmielam sie postawic pytanie:

    jak powinna wygladac kobieta czterdziestoletnia
    konkretne propozycje prosze co do ubioru



    ps.
    forumowych polglowkow uprzejmie prosze nie zabieranie glosu
      • lunalovelight Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:32
        kobieta czterdziestoletnia powinna wygladac tak, jak jej sie zywnie podoba ;).
      • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:34
        tralalumpek napisała:
        > jak powinna wygladac kobieta czterdziestoletnia
        > konkretne propozycje prosze co do ubioru

        Wiadomo, każdy ubiera się w to, co lubi i w czym mu jest wygodnie, ale nie
        byłabym zachwycona, gdyby moja mama ubierała się w tym samym sklepie co ja i na
        powitanie mówiła mi : SIEMA.

        Dojrzałym kobietom nie służą obcisłe biodrówki i 10 cm szpilki.

        Pzdr
        • lunalovelight Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:38
          fanka, co Ty wygadujesz... moja mama, lat 45, nosi biodrowki i bardzo wysokie
          szpilki i wyglada zawsze swietnie, powiedzialabym, ze niejednokrotnie lepiej ode
          mnie. kwestia posiadania gustu i wyczucia ;). a mowienie 'siema' [i tym podobne,
          'ziomalskie' zachowania] jest infantylne i moim zdaniem nie pasuje nawet do osob
          powyzej 20 roku zycia.
          • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:49
            lunalovelight napisała:

            > fanka, co Ty wygadujesz... moja mama, lat 45, nosi biodrowki i bardzo wysokie
            > szpilki i wyglada zawsze swietnie, powiedzialabym, ze niejednokrotnie lepiej
            od
            > e
            > mnie. kwestia posiadania gustu i wyczucia ;).

            Biodrówki biodrówkom nierówne (szpilki też), ale ja po prostu nie potrafie
            wyobrazic sobie mojej mamy w bluzce z New Yorkera, np. "Rich and famous",
            czapce z daszkiem i dżinsach, mimo, iż jak na swój wiek wygląda baaaardzo młodo.

            Każdy wiek ma swoje uroki. To, co wypada szalonej dwudziestce, niekoniecznie
            pasuje 40latce :-)


            • lunalovelight Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:51
              ja wszystko rozumiem, ale umowmy sie: ciuchy z new yorkera to, w wiekszosci,
              bazarowa 'moda' ;) i w nich ja przynajmniej nie wyobrazam sobie nawet swoich
              kolezanek, dwudziestokilkulatek ;).
              • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 21:00
                lunalovelight napisała:

                > ja wszystko rozumiem, ale umowmy sie: ciuchy z new yorkera to, w wiekszosci,
                > bazarowa 'moda' ;) i w nich ja przynajmniej nie wyobrazam sobie nawet swoich
                > kolezanek, dwudziestokilkulatek ;).

                Eee, nieprawda! Bazarowa moda jest w Orsay'u i innych takich pseudo sklepikach!
                Może nie mam stamtąd wielu rzeczy, ale dwie bluzy kupione pare miesięcy temu,
                trzymają się jak nowe. Dżinsy zresztą też.
                A dwudziestokilkulatki hmmm... też nie wyglądają zbyt ciekawie zrobione na
                szesnastki :P
                • lunalovelight Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 21:07
                  no coz, dla mnie new yorker od orsaya czy terranovy niemal niczym sie nie
                  rozni... i jesli tam wchodze, to po to, zeby kupic jeansy [firmy smog, w polsce
                  chyba tylko w ramach ich sieci]. a dwudziestokilkulatki zrobione na 16tki - kto
                  o takich wspominal?

                  na marginesie: popraw mnie, jesli mnie pamiec zawodzi [wszak i mnie starosc
                  dopada ;)], ale czy Ty nie masz aby 16 lat wlasnie [nie, zeby to jakas
                  zlosliwosc miala byc, zwyczajnie pytam]? watek o wieku na forum moda byl jakis
                  czas temu i taki Twoj wiek mi utkwil w glowie.
                  • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 21:25
                    lunalovelight napisała:

                    > no coz, dla mnie new yorker od orsaya czy terranovy niemal niczym sie nie
                    > rozni...
                    Różni. Przede wszstkim stylem.
                    W Orsay'u/Terranovie nie kupisz sportowych bluzek ani bluz. A jesli już, to
                    rzadko...

                    > na marginesie: popraw mnie, jesli mnie pamiec zawodzi [wszak i mnie starosc
                    > dopada ;)], ale czy Ty nie masz aby 16 lat wlasnie [nie, zeby to jakas
                    > zlosliwosc miala byc, zwyczajnie pytam]? watek o wieku na forum moda byl jakis
                    > czas temu i taki Twoj wiek mi utkwil w glowie.

                    16 lat, 6 miesięcy i 27 dni :-)

          • Gość: lulka77 Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 11.12.04, 00:34
            to niedposzczalne, aby 40-letnia kobita nosiła biodrówki
            a co sąsiedzi powiedzą i ksiądz???

            moje rady:
            zabudowany stanik, wiesz takie namioty ....
            bluzka na guziki zapieta po samą szyję, koniecznie
            spódnica za kolano, nie - za łydkę, długa jakaś w każdym badz razie
            rajstopy bez lycry (z lycra to same k..wy noszą-tak mi sąsiadeczka mówiła)
            buty najlepiej zwykłe jakieś, bez obcasów broń Boże!

            aha okulary koniecznie (np. takie jak Suzin miał, grube szkła)
            ... no i Kochana niedługo czas laskę kupić, bo przeciez jak w autobusach
            jeżdzic bedziesz, nikt miejsca nie ustąpi.

            ;)
            L.
            • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 00:37
              Gość portalu: lulka77 napisał(a):

              > to niedposzczalne, aby 40-letnia kobita nosiła biodrówki
              > a co sąsiedzi powiedzą i ksiądz???
              >
              > moje rady:
              > zabudowany stanik, wiesz takie namioty ....
              > bluzka na guziki zapieta po samą szyję, koniecznie
              > spódnica za kolano, nie - za łydkę, długa jakaś w każdym badz razie
              > rajstopy bez lycry (z lycra to same k..wy noszą-tak mi sąsiadeczka mówiła)
              > buty najlepiej zwykłe jakieś, bez obcasów broń Boże!
              >
              > aha okulary koniecznie (np. takie jak Suzin miał, grube szkła)
              > ... no i Kochana niedługo czas laskę kupić, bo przeciez jak w autobusach
              > jeżdzic bedziesz, nikt miejsca nie ustąpi.
              >
              > ;)
              > L.

              fajnie.. )))))
              jeszcze bym dorzuciła że nie wolno broń boże rąbka włosów spod chustki (
              koniecznie w kwiatki i związanej pod szyją) wystawić
            • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 12:36
              Gość portalu: lulka77 napisał(a):

              > to niedposzczalne, aby 40-letnia kobita nosiła biodrówki
              > a co sąsiedzi powiedzą i ksiądz???
              >
              > moje rady:
              > zabudowany stanik, wiesz takie namioty ....
              > bluzka na guziki zapieta po samą szyję, koniecznie
              > spódnica za kolano, nie - za łydkę, długa jakaś w każdym badz razie
              > rajstopy bez lycry (z lycra to same k..wy noszą-tak mi sąsiadeczka mówiła)
              > buty najlepiej zwykłe jakieś, bez obcasów broń Boże!
              >
              > aha okulary koniecznie (np. takie jak Suzin miał, grube szkła)
              > ... no i Kochana niedługo czas laskę kupić, bo przeciez jak w autobusach
              > jeżdzic bedziesz, nikt miejsca nie ustąpi.
              >
              > ;)
              > L.

              A więc, nie będe się za bardzo rozpisywać, bo i tak pewnie nie zrozumiesz
              przesłania.

              Powiem tyle, że nie chciałabyś usłyszeć, jakie zwroty padają, gdy korytarzem
              przechodzi pewna kobieta ubrana właśnie w biodrówki (ale jak
              podkreśliłam:BIODRÓWKI BIODRÓWKOM NIERÓWNE), z biustem na wierzchu i
              wieśniackim kolczykiem w pępku. I błagam Was, nie wmawiajcie mi, że na taką
              osobe się nie patrzycie krzywo...

              A czy ja gdzieś zaproponowałam przytoczony przez lulke77 styl
              EMERYTKA PÓJDZIE NA RANDKĘ Z MIŁYM WDOWCEM
              ???

              No FUCK,
              czytanie ze zrozumieniem było w podstawówce !

              • Gość: lulka77 Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 11.12.04, 13:44
                boszsz Fanka,
                przeć ja zartuję
                uważam, ze 40-letnia, 60-letnia kobita niech chodzi ubrana jak chce.

                Ja po prostu burzę sie jak wypisują teksty, że kobity w kwiecie wieku musza
                ubierać sie "takjakprzystało".

                To nie miało być kąsliwe ;)
                Pozdrawiam
                L.
              • Gość: SS FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH IP: *.wlb.vectranet.pl / 195.116.150.* 14.12.04, 13:37
                DLA MNIE TO TY JESTES IMBECYLEM. NIC DODAC NIC UJAC.
                • Gość: Inte Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH IP: 195.116.150.* 17.12.04, 19:49
                  Otóż droga fanko Grzesków: ja się nie wypowiadałam dwa razy, jakbyś nie
                  zauważyła tylko raz.I to ja nie będę z Tobą rozmawiała, bo Ty nigdy nie
                  osiągniesz tak wysokiego poziomu by móc ze mna rozmawiać.Patrząc się na Ciebie,
                  wcale się nie dziwię, że Polki są uznawane za zacofane.I nie chciałabym Cię
                  zobaczyć gdy bedziesz miała 40lat.ŻEGNAM.
                  P.S.Pozimem intelektualnym nawet szóstoklasistka by Cię przebiła.Więc lepiej
                  sobie odpuść te cieniutkie riposty nad którymi myślałaś zapewne 2 dni.
                  • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH 17.12.04, 22:22
                    Droga trzynastolatko,
                    idź się spytaj tatusia, co oznacza identyczne IP w obu postach.
                    Aaa, i skoro nie jestem na twoim poziomie, to po co w ogóle odpowiadałaś, co ?

                    Jeśli chcesz, żeby twoja matka wyglądała jak z dzielnicy Red Light Discrit, to
                    mi to szczerze mówiąc wisi i powiewa. Każdy ma prawo ubierac sie jak chce i
                    akceptuje to, ale nie znaczy, że musi mi się od razu taki ubiór podobać.

                    I tak pewnie nie zrozumiałaś przesłania.

                    Wiesz jak się nazywa taki typ osobowości, jak twój ?

                    Autorytarny.

                    Żałosne...

                    • Gość: Inte Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.12.04, 21:46
                      Debil. A to i tak za mało powiedziane. Więc lepiej zejdź mi z oczu. A moja
                      matka ma klasę. Ciesz się tylko, że Cię osobiście nie znam.
                      • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH 19.12.04, 13:02
                        Tak, a co, dziecinko, byś mi zrobiła ??

                        BUAHAHA :D:D:D

                        Idź sie poskarż swojej mamusi :D:D:D
                        • Gość: inte Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.12.04, 23:51
                          No comments.
                        • Gość: inte Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.12.04, 23:55
                          Po twoim IQ możnaby stwierdzić ze to Ty jesteś dzieckiem. To by było na tyle.
                          Mi to wisi, co myśli o mnie jakaś zacofana dziewczynka. Szkoda czasu na
                          Ciebie.I tak nie pojmiesz o co mi chodzi. Za wysokie progi jak na Twoje nogi.
                          • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: FANKA GRZESKOW DCZEKOLADOWYCH 20.12.04, 15:28
                            Powinnaś zażywać więcej magnezu, dziecko.
                            Widocznie jesz za duzo pokarmow z nasyconym kwasem tłuszczowym.

                            Jesli po tym nie przejdzie ci ta drażliwość, spróbuj może czegoś z
                            neuroleptyków, hehe.

                            Ale to już na recepte.

                            Aha, jeszcze jedno.
                            Zdecyduj się, czy komentujesz, czy nie.

                            Bo z tym tez masz problem.

        • Gość: INTELIGENTNA RE: FANKA GRZESKOW CZEKOLADOWYCH IP: *.wlb.vectranet.pl / 195.116.150.* 14.12.04, 13:34
          NO JASNE.TY SIE NIE POWINNAS W OGOLE WYPOWIADAC NA TEMAT KOBIET MAJAC TAKA
          MATKE!MOJA CHODZI W BIODROWKACH, NOSI SZPILKI, ALE JAKOS WYGLADA NA KOBIETE Z
          KLASA.I WSZYSCY KUMPLE PYTAJA CZY TO MOJA SIOSTRA.I MOWI MI NA POWITANIE
          SIEMA.POZATYM, MOGE Z NIA POGADAC O WSZYSTKIM.A TWOJE POGLADY ZE SZPILKI NIE
          SŁUZA 40STOLATCE SA POPROSTU INFANTYLNE.POOGLADAJ DZIEWCZYNO TV ALBO GAZETY! I
          NIE BADZ WIESNIARA!
          • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: RE: FANKA GRZESKOW CZEKOLADOWYCH 16.12.04, 20:11
            Nie będę z tobą rozmawiac, bo żebyśmy się wyrównały poziomami, musiałabym
            położyć się na podłodze, droga szóstoklasistko.

            Obie wypowiedzi na moj temat byly twoje.
            IP to samo, you sily....

      • b_bb Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:44
        Kobieta czterdziestoletnia powinna wyłącznie nosić kuchenny fartuch i kapcie.
        Poza dom nie powinna wychodzić, gdyż mogłaby urazić odczucia estetyczne
        niektórych panien. Właściwie to wszystkim czterdziestolatkom proponuję wybór
        trumny pod kolor włosów (obite korą brzozową, bo wiadomo, że w tym wieku już
        siwizna dopadła), zaś modą taka staruszka nie ma prawa się interesować.
        • lunalovelight Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:47
          i m-ce na cmentarzu przydaloby sie wykupic [a propos trumny] :D.
          • b_bb Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:51
            lunalovelight napisała:

            > i m-ce na cmentarzu przydaloby sie wykupic [a propos trumny] :D.

            Takie sprawy załatwia się już po trzydziestce.
            • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 20:56
              b_bb napisała:

              > lunalovelight napisała:
              >
              > > i m-ce na cmentarzu przydaloby sie wykupic [a propos trumny] :D.
              >
              > Takie sprawy załatwia się już po trzydziestce.


              tak troche z zycia a propos wieku i zalatwiania rzeczy po 30-tce:
              - we wtorej jestem na pogrzebie kolegi, 33 lata operacja wyrostka, zmarl w domu
              4 dni po wypisaniu ze szpitala, zona rodzi dziecko w styczniu....testamentu
              brak i zabezpieczenia rodziny
              - dni policzone, ostatnie stadium raka, 4 dzieci , najmlodsze 3 lata, ona ma 39
              lat, testamentu brak, zabezpieczenia rodziny brak, ciagle jest nadzieja ...
              - kolega 34 lata, wylew, odratowany, slady zostaly....,zona tydzien temu
              urodzila drugie dziecko, zero zabezpieczenia rodziny
              • Gość: lulka77 ojej :( IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 11.12.04, 14:12
                a ludziom sie wydaje, że zaczną chorować jak bedą mieli 70 -tke na karku
                to strasznie przykre, te przykłady Tralalu.
                kurcze człowiek nigdy nie wie co go spotka, sobie zyje, ma jakieś plany, a tu
                pyk i zostaje ci kilka m-cy zycia.
                :(
                Ja kiedyś sobie powiedziałam, ze z najblizszymi to sie bedę rozstawać w zgodzie
                i staram sie nie trzaskać drzwiami, bo nie wiadomo co może nas spotkać.
                Ostatnio mój brat cioteczny zginął przygnieciony przez traktor, jezdził tamtędy
                (przez tory) od zawsze i tego dnia nie dojechał. 39 lat, 3 dzieci (sami
                chłopcy), matka w szoku, wieś, pieniedzy niema. Orał pole, bo by dopłaty z UE
                nie dostał, jakieś gorsze, ale u nich bida piszczy starszna.
                ehhhh zycie........
                Pozdrawiam
                L.
      • Gość: Richelieu* Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 195.117.90.* 10.12.04, 20:47
        ps.
        > forumowych polglowkow uprzejmie prosze nie zabieranie glosu



        oki, wobec tego nie zabiorę głosu, hehe
      • Gość: gejsza nietutejsza Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.aster.pl 10.12.04, 21:27
        tralalumpek napisała:
        > forumowych polglowkow uprzejmie prosze nie zabieranie glosu

        dość ciekawie to brzmi zważywszy nafakt, że sama zabierasz w tym wątku głos
        jako pierwsza
        buuuhahahhahahahahah:D
        • Gość: baret Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.chello.pl 10.12.04, 21:35
          > forumowych polglowkow uprzejmie prosze nie zabieranie glosu

          Tralalum... to swietny sposób zgłosic taką prosbe.
          daję ***** w pięciogwiazdkowej punktacji.
          Od razu podniósł sie poziom. Wypowiedzi merytoryczne, a nie bzdety.
          Gratuluję pomysłu.
        • Gość: Richelieu* Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 195.117.90.* 10.12.04, 22:29
          jeszcze ciekawiej brzmi buahahaha w ustach japońskiej ku..
          • Gość: Sineira Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 23:01
            Nie obrażaj gejsz. Gejsze nie były ku...

            Co do ubioru 40-latki - zależy, czy wygląda na lat 40 i na ile się czuje.
            Oczywiście, przezroczyste białe "łonówki" z cekinami + top typu "nic" to
            przesada, ale dżinsy, T-shirty i inne takie są jak najbardziej dozwolone. No
            przecież nie można zmuszać niewiasty do chodzenia li i jedynie w kostiumach
            tudzież "babciowych" spódnicach i pulowerkach!
            Natomiast jeden zestaw uważam za absolutnie niewskazany - wysokie lakierowane
            kozaki + siatkowe rajstopy + mini + lakierowana skórzana kurtka. Widziałam dziś
            ubraną tak "ryczącą 40-tkę" i był to szok estetyczny.
            • Gość: Richelieu* Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 195.117.90.* 11.12.04, 00:07
              > Nie obrażaj gejsz. Gejsze nie były ku...


              tylko kim? hm, czym? zabawiaczami? uprawiaczami prostytucji zgodnie z rytuałem?
              tradycja nie eliminuje kurestwa


              Tak piszę OT w wątku Tral, bo zagadnienei jak ma się ubrać 40stka, jest podobne
              temu, jak ma się ubrać 30-tka czy 50-tka
              • Gość: Sineira Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 00:26
                OT, ale nie mogę się powstrzymać.
                Gejsze były wszechstronnie wykształconymi damami do towarzystwa. Prawdziwa
                gejsza musiała perfekcyjnie opanować grę na kilku instrumentach, taniec, śpiew,
                etykietę, posiadać wiedzę o literaturze, malarstwie, polityce, sytuacji
                politycznej, umieć układac na poczekaniu wiersze, mieć w małym paluszku
                wszelkie legendy i opowieści o bohaterach. Potrafiła prowadzić dowcipną lub
                poważną konwersację na dowolny temat. Płacono jej za te umiejętności, nie za
                seks. Seks był ewentualnym dodatkiem, jednak gejsza samą dupą nie zarobiłaby
                nawet na ryż. Zważywszy na ogrom pracy, jakiego wymagało zostanie
                pełnowartościową gejszą, nazywanie gejszy "kurwą" jest wysoce niestosowne. Poza
                tym podejście do spraw seksu w Japonii różniło się nieco od naszego.
                Oprócz gejsz istniały także zwykłe dziwki, jednak od nich nikt nie wymagał
                opanowania sztuki konwersacji, a płacono im grosze.
                • Gość: Richelieu* Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 195.117.90.* 11.12.04, 00:43
                  Dlaczego niestosowne? Kurestwo odnosi się wyłącznie do sprzedajności, nie do
                  tego co one tam potrafią. Ogrom pracy bo potrafiła ładnie mówić? Żaden ogrom,
                  przeciętna kobieta to potrafi. Chodzi o sam fakt możliwości uprawiania seksu za
                  pieniądze, niekoniecznie o dokonanie takiego czynu.
                  • Gość: e. Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 217.153.179.* 17.12.04, 10:23
                    No to każda praca jest kurestwem bo przecież ci za nią płacą:))) Idąc rano do
                    biura czy gdziekolwiek indziej, wysłuchując nieuzasadnionego narzekania szefa i
                    niewybrednych, niekiedy, komentarzy współpracowników, też się ku..sz, bo
                    znosisz to dla kasy, czyż nie?
                    • Gość: dobry humorek Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 10:37
                      rany co Ty piszesz ? brzuszek Cię boli? Jak możesz mylić pracę gdzie jest
                      wymagany profesjonalizm ze sprzedawaniem ciała...? ile Ty masz lat?
                  • Gość: e. Re: kobieta czterdziestoletnia IP: 217.153.179.* 17.12.04, 10:25
                    To było, oczywiście, daleko idące uogólnienie:)
      • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 10.12.04, 23:18
        mam takie male spostrzezenie
        w polsce kobiety starzeja sie szybciej, sie starzeja i sa postarzane a moze sie
        starzeja bo sa postarzane
        • Gość: kk tralalumpku, sprobuj jeszcze raz IP: *.jci.com 10.12.04, 23:59
          bo Ci troche nie wyszlo.
          • tralalumpek Re: tralalumpku, sprobuj jeszcze raz 11.12.04, 00:00
            Gość portalu: kk napisał(a):

            > bo Ci troche nie wyszlo.



            a co mi niby nie wyszlo?
            • Gość: kk Re: tralalumpku, sprobuj jeszcze raz IP: *.jci.com 11.12.04, 00:11
              poprzednia wypowiedz. no popatrz sama:

              "mam takie male spostrzezenie
              w polsce kobiety starzeja sie szybciej, sie starzeja i sa postarzane a moze sie
              starzeja bo sa postarzane"

              nie bardzo wiadomo o co chodzi. Hmmm.... moze tylko ja nie jestem pewna o co
              chodzi. Z powazaniem,

              Forumowy Polglowek
              • tralalumpek Re: tralalumpku, sprobuj jeszcze raz 11.12.04, 00:18
                Gość portalu: kk napisał(a):

                > poprzednia wypowiedz. no popatrz sama:
                >
                > "mam takie male spostrzezenie
                > w polsce kobiety starzeja sie szybciej, sie starzeja i sa postarzane a moze
                sie
                >
                > starzeja bo sa postarzane"
                >
                > nie bardzo wiadomo o co chodzi. Hmmm.... moze tylko ja nie jestem pewna o co
                > chodzi. Z powazaniem,
                >
                > Forumowy Polglowek



                przypisze to twojemu zmeczeniu, pracowac i nostryfikowac dyplom nie jest latwo,
                a zatem moze jutro bedziesz mogla sie skoncntrowac nad tekstem i go zrozumiec :)
      • lisia_kita Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 03:31
        Kobieta czterdziestoletnia powinna wygladac mniej wiecej jak:
        Madonna
        Demi Moore
        Samantha z serialu "Sex and the city"

        Wiesz , w przedzien swoich czterdziestych urodzin poplakalam sie ale
        nastepnego dnia obudzilam sie , przejrzalam w lustrze i stwierdzilam , ze nic
        sie nie zmienilo

        I mysle , ze wiek nie odgrywa wielkiej roli bo ile kobiet wyglada staro na
        swoj wiek mimo , ze sa jeszcze mlode a ile starszych wyglada mlodo
        bo ...czuja sie mlode

        Wszystko zalezy od tego , czy cialo sie szybciej starzeje czy nie
        Widze czasem babki z zylakami i celu na nogach obnaszace sie w mini dla mnie
        wyglada to niesmacznie
        Widze tez mlode nastolatki obnoszace sie z tlustym brzuchem i pepkiem z
        piercingem tluszcz z nich splywa tez niesmaczne ale najgorsze jest to , ze
        one chlona market ale nie widza i nie umieja dopasowac roznych rzeczy aby
        utworzyc pewna calosc i osobowosc a tym poprawic swoj wyglad

        Widze starsze siwe panie ubrane elegancko i mam szacunek

        Moda moda ale kazdy powinien dopasowac cos do wlasnej figury i twarzy

        Przy czterdziestce mozna wygladac super jesli nie przesadzamy w jedna czy w
        druga strone bo wiele kobiet oddaje sie do lamusa obcinajac wlosy na nijaka
        fryzure , lub przesadzajac w gabinetach fryzjerskich , tyjac , ubierajac sie
        byle jak
        Inne podkreslaja przesadnie makijaz albo naloza tapete ze az splywa
        Czterdziestka to okres bardzo wysublimowany , posredni ale i piekny bo jest
        doswiadczenie i madrosc zyciowa ktora chcialabym miec jako nastolatka

        Chce tu dodac porownujac aktorki ,mowiac o Madonnie czy Demi Moore ze kobieta
        nie powinna wygladac jak ja Roza z serialu " Co ludzie powiedza"
        a poza tym hej do przodu i piecdziesiatki mam nadzieje , ze jakos dobijemy i
        dalej bedziemy piekne
        pozdrawiam
        • miska_malcova Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 10:46
          W pracy mam w pokoju 2 koleżanki 40-letnie. Wygladaja świetnie. Delikatny
          makijaż, doskonała fryzura (bardzo prosta, bez lakierów i tapirów), ciuchy
          kolorystycznie dobrane. Ciężko mi wymienić co noszą, łatwiej będzie powiedzieć,
          że nigdy ich strój nie prowadził do komentarzy: "stara baba, a ubiera się jak
          nastolatka".
          W ogóle nie wyglądają na swój wiek, ciągle mają nowe zainteresowania (ostatnio
          jedna z nich chodzi ze mną na jogę). Jeżdżą na nartach, snowboardzie, nurkują,
          chodzą po górach...
          • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 11:10
            miska_malcova napisała:
            ...".
            > W ogóle nie wyglądają na swój wiek, ciągle mają nowe zainteresowania
            (ostatnio
            > jedna z nich chodzi ze mną na jogę). Jeżdżą na nartach, snowboardzie,
            nurkują,
            > chodzą po górach...


            moj post jest w zasadzie prowokacja, ja sama nie potrzebuje wskazowek jak
            powinnam sie ubierac, zawsze jestem ubrana wlasciwie do mojej osoby i sytuacji
            jedno mnie jednak zastanowilo, tyle panienek i nie tylko panienek na forun
            naublizalo mi od starych bab itd itp, w wiekszosci sa to osoby majace rodzicow
            +- w tym wieku , jakiz niesamowity szacunek musza okazywac swoim rodzicom,
            jezeli dla nich osoba 40-letnia to stary, niemyslacy ramol, ktory powinien sie
            wziac za robotki reczne i czekac na smierc
            ubolewam nad ich pogladami bo ani sie nie obejrza i beda miec sami 40 i co
            wtedy? z takimi pogladami jakie maja to im tylko gajowy zostanie
            • Gość: mona Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:04
              niestety to jest ten katolicki szacunek wpajany w domach. Ja mam 20 kilka lat a
              pracując w szkole uslyszałam ze najlepsze czasy mam już za sobą. Nie mogłam
              powiedzieć 17stolatkom że nie mają o niczym pojęcia bo by się śmiertelnie
              obraziły. W tym wieku jest się przekonanym ze o życiu wiesz wszystko a w wieku
              25 lat juz wiesz że nie wiesz nic.
            • zettrzy Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 16:43
              tralalumpek napisała:

              > moj post jest w zasadzie prowokacja, ja sama nie potrzebuje wskazowek jak
              > powinnam sie ubierac, zawsze jestem ubrana wlasciwie do mojej osoby i sytuacji
              > jedno mnie jednak zastanowilo, tyle panienek i nie tylko panienek na forun
              > naublizalo mi od starych bab itd itp, w wiekszosci sa to osoby majace rodzicow
              > +- w tym wieku , jakiz niesamowity szacunek musza okazywac swoim rodzicom,
              > jezeli dla nich osoba 40-letnia to stary, niemyslacy ramol, ktory powinien sie
              > wziac za robotki reczne i czekac na smierc
              > ubolewam nad ich pogladami bo ani sie nie obejrza i beda miec sami 40 i co
              > wtedy? z takimi pogladami jakie maja to im tylko gajowy zostanie
              >

              jak zwykle trampek zabraklo ci inteligencji zeby zrozumiec motywy tych panienek
              ktore tak ci "naublizaly" - tutaj pisze wiele osob 40-letnich i starszych, jedna
              ma nawet w niku "50-latka" i co, nikt na nie nie napada. Po prostu te osoby nie
              lubia cie z przyczyny twoich chamskich reakcji na ich posty i zrobia wszystko
              zeby ci dowalic. Nie musisz zaraz, zaslaniajac sie wiekiem, szukac latwej
              litosci tych forumowiczek ktore byc moze nie czytaly twoich nieco starszych
              postow. Kobiety 40-letnie tez potrafia sie zachowujac bardzo arognacko wobec
              mlodszych a kultura osobista nie jest funkcja wieku. Co widac najlepiej w twojej
              pisaninie na tym forum i forum Kuchnia.
              Jestem dziwie spokojna ze te panienki ktore tak cie nie lubia nie maja zadnych
              problemow z szacunkiem dla swoich rodzicow i innych starszych osob. Po prostu,
              jakby to ujac ...
              "jak ty komu tak on tobie"
              cytat bodajze z Fredry ale ty i tak nie bedziesz wiedziec.
            • miska_malcova Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 19:04
              wiem tralalumpek, że to prowokacja. Nie zamierzam cię pouczać
      • Gość: mała Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.143.111.62.revers.nsm.pl 11.12.04, 15:07
        ja dziś kończe 40 lat, mysle, ze powinnam wygladac normalnie, nie dostojnie,
        ale tak jak sie najlepiej czuje, lekko spotowo, lekko na luzie,
        wygodnie.wygodnie jest w spodniach, zakiet tez pasuje-np. do biura.Nie pasuja
        bojowki, przydlugie swetry,gole pepki. A zreszta to wszystko rzecz gustu, a o
        gustach sie nie dyskutuje; trzeba troche poznac siebie, dodac do tego szczypte
        mody i... moze fantazji.
        • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 11.12.04, 15:28
          Gość portalu: mała napisał(a):

          > ja dziś kończe 40 lat, mysle, ze powinnam wygladac normalnie, nie dostojnie,
          > ale tak jak sie najlepiej czuje, lekko spotowo, lekko na luzie,
          > wygodnie.wygodnie jest w spodniach, zakiet tez pasuje-np. do biura.Nie pasuja
          > bojowki, przydlugie swetry,gole pepki. A zreszta to wszystko rzecz gustu, a o
          > gustach sie nie dyskutuje; trzeba troche poznac siebie, dodac do tego
          szczypte
          > mody i... moze fantazji.




          gratuluje! zycze wszystkiego dobrego na nastepne xrazy40 :)



          co do bojowek to bede z toba polemizowac, bojowki bojowkom niejednakie
          sama nosze bojowki jednokolorowe, szarozielone (wojskowy) z martensami lub z
          innymi pasujacymi butami, do tego odpowiednia gora,
          zreszta mamy oboje z mezem takie same bojowki i kazdy z nas czuje sie w nich
          dobrze i wyglada normalnie
          co do golego pepka , jezeli ma ktos dobra figure i ladny pepek to na specjalne
          okazje nie widze problemu zeby mial pepka nie pokazywac
          • kropisia Tralalumpek w martensach- Jezus Maria! 14.12.04, 18:55
            Przeciez martensy niemodne od lat chyba siedmiu!
            • tralalumpek Re: Tralalumpek w martensach- Jezus Maria! 14.12.04, 18:59
              kropisia napisała:

              > Przeciez martensy niemodne od lat chyba siedmiu!


              fantastycznie! to nie biegaj w nich!
              • kropisia Re: Tralalumpek w martensach- Jezus Maria! 14.12.04, 19:04
                z tego co pamietam z roku 1995 - to martensy nie sluza do biegania.
      • kochanica.francuza oj richelieu 11.12.04, 17:28
        Gejsze nie były ku...,bo płacono im za GADANIE,ŚPIWANIE,TANIEC,UMILANIE
        TOWARZYSTWA MĘSKIEGO SWOIMI WYFIOKOWANYMI OSOBAMI.

        NIE ZA SEKS.

        Być może bywały utrzymankami JEDNEGO faceta,a być może tylko to co w I częsci
        posta...
        • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 17:40
          a czy idziesz na randkę po to by gadać, śpiewać, tańczyć i umilać towarzystwo
          po to, by Ci za to zapłacono?
          • kochanica.francuza Re: oj richelieu 11.12.04, 17:47
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > a czy idziesz na randkę po to by gadać, śpiewać, tańczyć i umilać towarzystwo
            > po to, by Ci za to zapłacono?
            zaraz,zaraz.Jeśli płacą mi za śpiewanie i wyżej wymienione,a NIE za seks,to NIE
            jestem ku... - chyba logiczne.
            • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 18:12
              Jak w. mówiłam, sęk w tym, że miała ona możliwość i seksu, jednak podczodząc do
              cielesności tak jak na to zasługje, czyli lekko, łatwo i przyjemnie, hehe,
              trzeba rozszerzyć zakres ku..kości. Nie chcę dalej się wgłębiać, bo za głupia
              jestem w temacie gejsz, ale dama do towrzystwa (wyłącznie, seks tylko jako
              dodatek) funkcjonuje równie dobrze w Polsce. Młode dziewcze szło na przyjęcie
              jako osoba towarzysząca po wiedziało, że za to jej zapłacą. Dlaczego kiedyś
              aktorki były twaktowane prawie równoznacznie z prostytutkami? To pytanie a-
              propos Twojego o śpiewaniu. Bo nie tylko grały i śpiewały, ale często
              towarzyszyły dzianym widzom wieczorami. Tak zdobywały peiniądze na
              funkcjonowanie taatru. Co z tego, że miały jednego sponsora, kiedy zarabiały i
              graniem w mniejszym odsetku, ale i prostytucją, w większym.
              Teraz od śpeiwaczek, nawet tych w knajpach śpeiwających to tzw. kotleta, nikt
              nie ma prawa nawet oczekiwać, że po występie mogą sobie podejść i zaprosić na
              resztę wieczoru, bo taka śpiewaczka w końcu tylko po to jest.
              • kochanica.francuza Re: oj richelieu 11.12.04, 18:19
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > Jak w. mówiłam, sęk w tym, że miała ona możliwość i seksu, jednak podczodząc do
                >
                > cielesności tak jak na to zasługje, czyli lekko, łatwo i przyjemnie, hehe,
                > trzeba rozszerzyć zakres ku..kości.

                Kto zasługuje? Gejsza? Gejsza nie wymyśliła się sama,stworzyło ją męskie
                zapotrzebowanie.

                Problem w tym,że naprawdę nie wiem,jak to było zseksem.Jestem absolutnie
                pewna,że jeden z drugim Japoniec nie miał prawa wziąć sobie gejszy na noc,jak
                prostytutki."Nie było takiej opcji!" - jak by to ujęła niezrównana,hehe,Doda.

                Moja wiedza o gejszach pochodzi z "Wyznań gejszy",książki
                europejskiej,beletrystycznej,fabularnej.
                Ile w niej prawdy o seksie?
                Czy gejsza na prawdę zostawała utrzymanką jednego,bogatego facia?
                O to należałoby zapytać u źródeł,czyli w jakimś instytucie kultury japońskiej...
                • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 18:38
                  cielesność zasługuje, piszę wyżej, na lekko, łatwo i przyjemnie. I dlatego
                  niektórym trudno rozróżnić co jest ku..ością, a co nią nie jest

                  fakt, że gejsza jest odpowiedzią na popyt, przemawia jak najbardziej za tym,
                  aby uznać ją prostytutką. Jeśli inicjatywa wyszłaby od strony kobiety i to ona
                  płaciłaby za seks, wtedy role byłyby naturalnie odwrócone. Kwestia kasy jest
                  więc tu kluczowa

                  Źródło, no cóż, tyle, że ja tej książki nie czytałam, informacja staje się
                  faktem po sprawdzeniu w źródłach wiarygodnych i to kilku, kilkunastu. Bo jeden
                  też se może nazmyślać.

                  Zaś funkcja utrzymanki. No powiedz, czy polska utrzymanka to nie prostytutka?
                  Dlatego tak trudno (po raz kolejny hehe) rozróżnić utrzymankę i sponsora, a
                  parę z dużą różnicą wieku lub zawartości portfela lub jednego i drugiego.
                  Małżeństwa z rozsądku.. mogą być oparte na utrzymymankownictwie, jeśli jedna ze
                  stron wychodzi za drugą głównie z powodu kasy, jednak usankcjonowanie takiego
                  dziwloąga sprawia, że patrzy się na to jako na przykładne małżenstwo
                  • kochanica.francuza Re: oj richelieu 11.12.04, 18:58
                    g
                    > Zaś funkcja utrzymanki. No powiedz, czy polska utrzymanka to nie prostytutka?
                    > Dlatego tak trudno (po raz kolejny hehe) rozróżnić utrzymankę i sponsora, a
                    > parę z dużą różnicą wieku lub zawartości portfela lub jednego i drugiego.
                    > Małżeństwa z rozsądku.. mogą być oparte na utrzymymankownictwie, jeśli jedna ze
                    >
                    > stron wychodzi za drugą głównie z powodu kasy, jednak usankcjonowanie takiego
                    > dziwloąga sprawia, że patrzy się na to jako na przykładne małżenstwo

                    Każda utrzymanka to prostytutka.Tylko chyba przyjemniej być utrzymanką niż
                    prostytutką klasyczną.
                    W słynnym artykule w Wysokich Obcasach,który w necie narobił tyle szumu,było
                    "klienta trzeba było po prostu wykąpać,pod pretekstem:jaki jesteś śliczny".
                    No ręce opadają...

                    A co do małżeństwa - to ,o czym piszesz,Janda nazywa małżeńską prostytucją i
                    często omawia w swoich książkach,felietonach.:-)))
                    Kwestia nazwy.
                    • Gość: jasna_79 Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:17
                      Instytut Kultury Japońskiej jest w Alejach Ujazdowskich 51, 00-536 Warszawa
                      tam gdzie moja była kancelaria, stąd wiem :)

                      Ambitniejsza z Was niechaj z informacji weźmie sobie numerek, zadzwoni tam i
                      spróbuje się dowiedzieć,
                      czy gejsze można nazwać ku..mi w dzisiejszym znaczeniu tego określenia?

                      A potem proszę o poinformowanie reszty forum, osobiście zaciekawiłam się ;)
                      Miłego wieczoru.
                      • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 19:23
                        no, to niech Kochanica pójdzie, ja skąpie na telefonach;)) a Kochanica mieszka
                        w Warszawie

                        i uważam, że najpeirw trzeba przeczytać dostępną lietraturę, a kurestwo gejsz
                        mnie akurat niezbyt interesuje, żeby nie przychodzić z oczywistymi pytaniami i
                        zawracać głowę, jeśli można w bibliotece przeczytać

                        Więc Jasna, do biblioteki marsz:))

                    • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 19:20
                      no właśnie, czy wykąpanie kogoś za pieniądze nie jest prostytucją?

                      Janda.. hehe, coś jak wyznania gejszy.

                      Ale dalej idąc. Usankcjonowanie, a jeszcze lepiej przywolenie społeczne.
                      Cichodajki na studiach, kurewki w popgroskich wsiach i miasteczkach, młode żony
                      i obrzydliwe apodyktyczne przealkoholizowane dziady z majątkiem, zależy jak
                      region, jaka klasa społeczna, ale wnikanie kurestwa pdo różną postacią jest
                      ogromne. Żeby nie doszło do tego, że skoro "większość ma rację" to i w
                      kurestwie coś musi być. Begerowej ku..ki mogą być takim sygnałem do
                      upowszechnienia słownictwa, oswojenia się się z nim i nie czucia wstrząsu po
                      doczepieniu etykietki ku... "Co ludzie powiedzą", jeden z najsilniejszych
                      hamulców, czasem jedyny, przed prostytucją, zostanie zniesiony. I co wtedy?
                      • Gość: jasna_79 Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:25
                        ...i wtedy nawet wykształcone panny z dobrych domów będą miały wyrobioną opinię
                        na temat kurestwa, i będą tą opinię głośno wypowiadać, puszczać w świat, bez
                        skrępowania rozważać kogo za kurwę można uznać...
                        • Gość: jasna_79 Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:27
                          ojejku, nie wykropkowało mi, stanowczo protestuję, tam miały być kropki!

                          :>
                        • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 19:38
                          Widzisz:) Lubi Cię automat

                          Zaś skrępowanie obyczajami jest w tym wypadku bardzo dobre, bo to ono stanowi
                          hamulec. Oby wyważyć ten wpływ zainteresowania
                          • zettrzy no dobra richelieu, dlaczego 11.12.04, 20:03
                            masz taki problem akurat z kurestwem? Mnie sie przyznam to zjawisko bardziej
                            bawi niz oburza. W koncu dorosli ludzie, wiedza co robia, sami chca, nie
                            wciagaja w to innych, nawet jakby odganiali wszelka "konkurencje" - to o co
                            chodzi? Seks za pieniadze jest be a wszystko inne ok?
                            Zyj i daj zyc innym. Chyba ze inni nie daja ci zyc, to co innego, ale chyba
                            ku.. cie nie napastuja?
                            ps. wlasnie zamowilam sobie "Dzienniki" Anais Nin, tam dopiero bedzie tego
                            kurestwa i to wsrod sfer wysoce pienieznych ...
                            • Gość: Richelieu* Re: no dobra richelieu, dlaczego IP: 195.117.90.* 11.12.04, 20:06
                              nie tylko z kurestwem, z każdą sprzedażą swojej moralności

                              i nie mów, że beletrystyka Tobie kształtuje pojęcie
                          • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 20:06
                            Hej, co to za rozkawałkowywanie tematu!!! I w dodatku automat do kropek się
                            zepsuł...
                            Richelieu - z tego co rozumiem, stosujesz rozszerzającą interpretację
                            słowa "ku..stwo" - jeszcze trochę, a cały sex świata do tego zaliczysz.
                            Moim zdaniem pojęcie "ku..estwa" jest mocno uzależnione od danej kultury.
                            U nas kojarzy się je ze sprawami seksu, czy raczej sprawy seksu automatycznie
                            kojarzą się z ku..., bo w naszej kulturze seks jest grzeszny, nieczysty i
                            ogólnie szatański, a sprawujący "rząd dusz" księża (zapewne za sprawą własnego
                            niewyżycia)potępiają seks pozamałżeński oraz nie prowadzący do prokreacji.
                            W Japonii podchodzono do spraw seksu nieco inaczej. Bez wywodzącej się z
                            chrześcijaństwa pruderii. Sex wedle Japończyka doby feudalnej absolutnie nie
                            był kojarzony z grzechem. Traktowany był na równi z innymi potrzebami
                            cielesnymi, tak jak jedzenie czy picie. Uprawiano go dla przyjemności i dla
                            zdrowia. Z Chin przejęto min. seksualne praktyki taoistyczne - sex jako jedna z
                            dróg poznania tao i osiągnięcia nieśmiertelności.
                            Ale zostawmy sex na boku i wróćmy do gejsz. Gejsza nie miała
                            obowiązku "dawania" (pardon) klientowi. Pójście do łóżka mogło nastąpić tylko
                            za obopólną zgodą. Gejsza mogła sobie wziąć kochanka z miłości lub dlatego, że
                            się jej podobał. Mogła też zostać utrzymanką bogatego mężczyzny - przy czym
                            dodawało to splendoru i jej, i jemu.
                            Gejsze cieszyły się wielkim szacunkiem. Najsłynniejsze były pożądanymi gośćmi w
                            najlepszych domach. I - powtarzam - ceniono je za talenty "pozadupne".
                            Tak więc nasze pojęcie "ku..estwa" zupełnie nie przystaje do gejszy.
                            • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 11.12.04, 20:20
                              Dlaczego nasze podejście do seksu? Jestem antyklerykałem, księży z prawdziwego
                              zdarzenia spotkałam mały ułamek spośród wszystkich spotkanych. Kochać się
                              lubię, (a nie mam stałego partnmera), flirtować lubię, chodzić na randki lubię,
                              na wyuzdanie mnie stać, ale nie za pieniądze. Mówię właśnie o pieniądzach

                              Może to tak wygląda specyficznie, ale jest dumna jk paw, że po upaplaniu się w
                              największych syfach potrafię odmówić dużej sumy na spędzenie wieczoru, bez
                              seksu. Pierwszy raz, kiedy odmówiłma 1,5 tys. okazał się być próbowaniem mojej
                              silnej woli, ale tego nie mogłam wiedzieć przed odmową. Następne, równie wysoko-
                              astronomiczne kwoty były coraz łatwiejsze do odmowy. I jestem dumna. Ba, mam
                              prawo być z tego dumna i pogardzać tymi, które biorą kasę.

                              Tyle

                              Przyjemność z seksu czy przyjemność z miłego wieczoru mają się nijak do brania
                              za to pieniędzy
                              • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 00:05
                                Nie chodziło mi o "świadome" podejście do seksu, tylko o to, co - mimo woli -
                                narzuca nam krąg kulturowy, w którym się wychowałyśmy i w którym żyjemy. Twój
                                antyklerykalizm nie ma tu nic do rzeczy. Wychowałaś się wśród ludzi mających
                                takie a nie inne przekonania, czytałaś literaturę przesiąkniętą pewnym systemem
                                wartości. Nasza historia jest nierozerwalnie złączona z chrześcijaństwem, stąd
                                i nasze pojęcie dobra i zła związane jest z Biblią. To w Tobie tkwi, czy tego
                                chcesz, czy nie.
                                Zważ, że w feudalnej Japonii nie znano np. kina czy telewizji. Pomyśl o gejszy
                                jak o telewizorze czy magnetofonie. Płacenie gejszy to tak, jak nasze płacenie
                                za bilet do kina. Albo jak płacenie native speakerowi za konwersację.
                                Ku..stwo to jednak zupełnie inna kategoria.
                                To Europejczycy zmienili gejsze w dziwki, przywożąc do Kraju Kwitnącej Wiśni
                                swój chory system wartości, chore żądze i chore podejście do "zółtków".
                                • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 12.12.04, 00:20
                                  Czy dawne japońskie małżenstwa były aranżowane? Jeśli tak to każdy rodzaj
                                  randki był niemoralny
                                  Mi pasuje porównanie do tego, czy współczesnej kobiecie za randki, bez seksu,
                                  można płacić. Płaci się? Owszem, wtedy nazywa się to kurestwem. Tv i kino? Nie
                                  można w żaden sposób porównywać człowieka, nawet prostytutki, do maszyny!

                                  Chore żądze. Jeśli żądze wypływają z naszej cielesności to jak mogą bć różne w
                                  zależności od rasy i kultuiry. Żądze to kawałek osobowości, a kultura daje
                                  tylko hamulce lub inspiracje i tu jest różnorodność kulturowa. Sama żądza to
                                  czysta psychologia
                              • Gość: jasna_79 Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 00:26
                                Ja miałam tylko raz w życiu taką propozycję, niedawno, w dodatku w obcym
                                języku. W KFC koło rotundy akurat jak kupowałam sobie na pocieszenie trzy gałki
                                lodów zaczepił mnie przystojny świetnie ubrany jasny mulat z pytaniem, czy wiem
                                gdzie można wymienić funty na złotówki. Wiedziałam i zaprowadziłam go do
                                czerwonej budy obok. Potem musiałam się targować jako tłumacz o kurs, bo pan w
                                budce z obcych języków znał przekleństwa po rosyjsku a tamten chciał korzystnie
                                wymienić 10000. Potem obcokrajowiec poprosił o kawę, w sensie wspólnego
                                wypicia :) A potem o kolację, co już niestety nie wchodziło w grę z uwagi na
                                mojego przystojnego narzeczonego, ale że go akurat nie było w mieście (był na
                                jednej z tych konferencji z ktorych przywozi mi perfumy) no to cóż, dziewczątko
                                zgodziło się spotkać w Sobieskim.
                                Uczciwie trzeba przyznać, że obcokrajowiec najpierw usiłował mnie uwieść,
                                dopiero potem mnie wycenił w funtach. Wyznał, że wyglądam na przyzwoitą
                                dziewczynę i to go tak ujęło.
                                Najgorsza była moja reakcja, byłam tak zaskoczona że zapomniałam języka
                                angielskiego. Mogłam tylko odezwać się po polsku, z uwagi na niedomagania
                                maszyny kropkującej nie powtórzę. Wróciłam praktycznie na piechotę, musiałam
                                ochłonąć. Miałam ochotę wyrzygać kolację, za którą zapłacił.

                                Czy przyzwoitość to kwestia wychowania czy sumienia?
                                Jak daleko można się posunąć w nieprzyzwoitości, żeby potem spojrzeć sobie w
                                oczy i odwracać wzroku?

                                Czym się różni seks za pieniądze od małżeństwa dla pieniędzy?

                                Wracam do nauki filozofii prawa, sorry za przynudzenie okołotematowe, ale tak
                                jak fanka grześków czekoladowych po prostu nie miałam komu powiedzieć...

                                Dobrej nocy.

                                • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 18:02
                                  Wiesz co? Może ja jestem staroświecka, ale na kolację nie dałabym się zaprosić.
                                  Kawa to jeszcze, ale kolacja? Nie, stanowczo nie. Kolacja sugeruje "ciąg
                                  dalszy".
                                • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 12.12.04, 18:14
                                  > Czy przyzwoitość to kwestia wychowania czy sumienia?
                                  > Jak daleko można się posunąć w nieprzyzwoitości, żeby potem spojrzeć sobie w
                                  > oczy i odwracać wzroku?
                                  >



                                  Wychowania? Hm, sami siebe wychowujemy tworząc sumienie. A to jak daleko i
                                  spojrzeć w oczy.. "Postępuj tak abyś mógł chcecić aby zasada twojego
                                  postępowania stała się normą powszechną". Jaki ten Kant był głupi.



                                  > Czym się różni seks za pieniądze od małżeństwa dla pieniędzy?
                                  >


                                  niczym, poza przyzwoleniem społecznym na małżeństwa, przyzwoleniem prawa,
                                  religii i dobrych obyczajów. Tfu. Jaki ten Kant był głupi. Tak to jest gdy zna
                                  się wyłącznie teorię
                                  • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:10
                                    > niczym, poza przyzwoleniem społecznym na małżeństwa, przyzwoleniem prawa,
                                    > religii i dobrych obyczajów.

                                    I tu Cię mam! Otóż wszystkie te wymienione przyzwolenia funkcjonowały w
                                    stosunku do gejsz, haha!!!
                                    • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 13.12.04, 17:45
                                      i co, malzenstwa dla pieniedzy sa rowniez kurestwem, choc zalegalizowanym niby.
                                      Przyzwolenie spoleczne jest, ale brak poczucia(w przewazajacej wiekszosci
                                      wypadkow sluszny), ze z takiego malzenstwa wyniak cos innego jak umowa, kasa,
                                      warunki, dyktando, reguly gry.
                                      Tak i gejsza, bylo przywolenie spoleczne na kurestwo po prostu

                                      nielogiczne wnioski, kurestwo a przyzwolenie na kurestwo

                                      Co tak interesujesz sie gejszami? Czytalas cos innego niz "Wyznania gejszy" czy
                                      inne popularne ksiazki? No i fakt nie jest rownoznaczny z opinia. Pogardzam
                                      dawnymi prostytutkami, pogardzam wspolczesnymi. Oczywiscie o niebo bardziej
                                      pogardzam klientami, ale to juz inny temat. A prostytucja ma tak wiele imion,
                                      ze nie trzeba stac na gierkowce w zoltych spodenkach aby byc cora koryntu
                                      • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 21:29
                                        Japonią feudalną interesuję się ogólnie, a gejsze były częścią tamtejszej
                                        kultury. Między gejszą a kur.. jest taka różnica, jak między kwiatem a
                                        spluwaczką.
                                        Ale zostawmy gejsze w spokoju. Zastanawiam się, co by się stało z Twoją pogardą
                                        dla ku...estwa, gdybyś nie miała co jeść. Wydaje mi się, że łatwo jest
                                        być "czystym i szlachetnym", dopóki życie nie pokaże swej najgorszej strony.
                                        Być może "postawiona pod murem" przekonałabyś się, że Twoje zasady są jednak na
                                        sprzedaż. Kto wie?
                                        Nie to, że bronię prostytutek, ale jednak nie jestem skłonna do pochopnego
                                        szafowania pogardą. Nie mogę oceniać kogoś, kogo motywów nie znam.
                                        Szczerze mówiąc większy niesmak wzbudzają we mnie katowane żony, pokornie
                                        trwające przy mężach.
                                        Ale oczywiście każda z nas ma prawo do swojego zdania i nie będę się starała
                                        Cię przekonać.
                                        • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 13.12.04, 22:08
                                          byłam postawiona pod murem, byłam bardzo głodna, mimo tego, że od początku był
                                          ze mnie niejadek, a głod nie był najgorszy.
                                          Powtórzę, brzydzę się ludzi sprzedających się za pieniądze. Wiesz co to jest
                                          1,5 tys? To 2 najniższe pensje, 2 miesiące. Wiesz co to tysiąc złotych? A tylko
                                          jeden wieczór, i noc ewentualnie, a on, jedem, drugi, wcale nie był odrażający,
                                          wręcz przeciwnie.
                                          Fajnie byłoby, sprawdziłabym się, zarekomendowałby mnie kolegom i kasa
                                          poleciałaby. Pięknie, cudownie. Prawda? Prostytuowanie się przed białą
                                          chusteczkę. Fuj!

                                          Żadne warunki nie usprawiedliwiają kurestwa. Rozumiem Twoje zdanie, bo wypływa
                                          penwie z przekonania, że tyle siebie znamy na ile się sprawdziliśmy. Się
                                          sprawdziłam w jednych z najgorszych warunków i nadal się brzydzę kurestwem.
                                          Wystarczy.

                                          Katowane żony niesmak? Byłaś katowaną żoną jeśli tak polegasz na doświadczeniu
                                          w sprawie głodu? Jeśli tak łatwo tłumaczysz kurestwo to dlaczego nie
                                          wytłumaczysz sytuacji "godzenia się" na katowanie i uzależnienia od oprawcy?

                                          Nikt nikogo nie przekonuje, ani Ty ani ja. Sęk w tym, że wydajesz się być
                                          (wydajesz! nie mówię, że jesteś, a wyciągam wnioski po tym co napisałaś w tym
                                          wątku) dziewczyną z teorią, bez żadnej praktyki, która opiera sądy wyłącznie na
                                          książkach i co gorsza kształtuje swoje radykalne przekonania, choćby to o
                                          katowanych żonach, na podstawie bzdur wypisywanych przez upośledzonych
                                          dziennikarzy, którzy zaczynają karierę dziennikarską jako dzieciaki nie mając
                                          pojęcia o rzeczywistości.
                                          • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 17:18
                                            Moje przekonania nie są bynajmniej radykalne ani nie są oparte na teorii. W
                                            moim wieku teoria już nie bawi. Mam oczy, mam sąsiadów i sąsiadki. Nie
                                            napisałam, że pogardzam katowanymi żonami, tylko że budzą mój niesmak żony,
                                            które pozwalają katować siebie i dzieci i użalają się nad sobą, zamiast wziąc
                                            sprawy w swoje ręce. Znam takie, które wzięły "byka za rogi" i poradziły sobie,
                                            znam takie, co potrafią tylko "jojczeć".
                                            Jedyny rodzaj kurestwa, którym rzeczywiście pogardzam, to dobrze lub w miarę
                                            dobrze sytuowane panny, które się puszczają, żeby dorobić na drogie ciuszki lub
                                            po prostu "z nudów".
                                            • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 14.12.04, 19:02
                                              no i dobrze, poza totalitaryzmem nie ma jedności w zdaniu

                                              Ja pogadzam każdym kurestwem niezależnie od warunków, choć zasady stopniowania
                                              są takie same jak z katowanymi żonami. Jedne mają silny charakter i zabiorą
                                              dzieci (jeśli mają gdzie) od tyrana, inne nie mają i jojczeją. Tak i kurestwo,
                                              jedne mają tyle siły by oprzeć się dobrze płatnej niemoralności, inne nie mają.
                                              • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 14.12.04, 19:06
                                                jeszcze jedno. Właściwie interpretujesz to co się dzieje za ścianą? Co Ty
                                                możesz wiedzieć o katowanej sąsiadce, jeśli tak łatwo nadajesz jej
                                                etykietkę "baba zrzędząca". Figę wiesz o relacjach kat-katowany i figę o
                                                zwykłej różnorodności charakterów i doświadczeń życiowych
                                                • Gość: Sineira Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 18:00
                                                  Uważasz "słaby charakter" za dobre usprawiedliwienie? Siedzenie całe życie z
                                                  założonymi rękami i czekanie na mannę z nieba jest wg. Ciebie w porządku? To,
                                                  że komuś nie chce się pracowac nad sobą, że z własnego wyboru żyje na czyś
                                                  koszt i jeszcze głośno i publicznie narzeka - to jest ok? Że 35 latka nie
                                                  przepracowała w życiu ANI JEDNEGO dnia, a śmie narzekać, że nie ma pieniędzy -
                                                  to jest ok? Jeśli non stop opowiada, że mąż wszystko przepija, że bije, że na
                                                  czynsz pieniędzy nie ma - to ja się pytam, po jaką cholerę z tym dziadem
                                                  siedzi??? Ale do "Barki" nie pójdzie, bo "z żebrakami się zadawać nie będzie".
                                                  Na policję nie zgłosi, "bo jakże tak na własnego męża donosić." ZGROZA.
                                                  Sado-masochistyczna relacja między katem a ofiarą gó..no mnie obchodzi, kiedy
                                                  przez tę durną babę cierpią niczemu niewinne dzieci. W liczbie czterech.

                                                  Moja własna mama wyszła za mąż za alkoholika. Oczywiście, przed ślubem nic nie
                                                  wiedziała, bo rodzina kawalera starannie ukrywała jego "niewinną słabość".
                                                  Małżeństwo nie trwało nawet roku. Mama dała mu szansę tylko RAZ i po drugim
                                                  razie spakowała manatki i wybyła w siną dal (do hotelu asystenckiego). Owszem,
                                                  było jej trudno, ale wyobraziła sobie całe życie z takim typem, wyobraziła
                                                  sobie los ewentualnych dzieci i wzięła się w garść. Jakiś czas potem poznała
                                                  mojego Tatę i wszystko się dobrze skończyło. Jasne, można powiedzieć, że po
                                                  prostu ma mocny charakter, tak?
                                                  No to Ci powiem, że charakter też można sobie wyrobić. Trochę to kosztuje
                                                  zdrowia, trochę wysiłku - ale się da.
                                                  • Gość: Richelieu* uzależnienie od kata IP: 195.117.90.* 15.12.04, 18:48
                                                    Osoby z depresją się zabijają. Słysząc "weź się babo w garść" działa
                                                    niesamowicie dołująco. Nie chodzi o czekanie na mannę, tylko właśnie o siłę.
                                                    Charakter, warunki, UZALEŻNIENIE od oprawcy. Sado/maso? Jak najbardziej, tylko
                                                    dziwne, że społeczeństwo potrafi być takie durne, że uzależnienie widzi w
                                                    narkotykach, w alkoholu, ostatnio w komputerze, a nie widzi silnych uzależnień
                                                    od drugiej osoby kimkolwiek by nie była. Decyzja o odejściu jest dużo prostsza
                                                    po pierwszym uderzeniu niż po setnym, bo w pierwszym wypadku przekroczona
                                                    została wyraźna granica, w drugim granicy nie ma, jest za to nadzieja, że się
                                                    zmieni, nadzieja, że jeśli wytrzymałam sto razy to wytrzymam i następną setkę.
                                                    Jeśli przy tym faktycznie kobieta nie ma gdzie pójść..

                                                    Wiesz co jest kluczowe w Twoim przypadku. Ten hotel asystencki. Znaczy z Twojej
                                                    matki jest kobieta wykształcona, a niestety istnieje ścisły związek pomiędzy
                                                    poziomem wykształcenia, a przekonaniem, że ślubnego się nie opuszcza nigdy i co
                                                    rodzina i sąsiedzi powiedzą. Samotna kobieta z dzieckiem, 30 lat temu,
                                                    propaganda baby na traktorze jedno, ale stosunki społeczne drugie. Zwłaszcza,
                                                    że jako obcą idee traktorzystkę raczej neichętnie widziano w kobiecym
                                                    zachowaniu. Co więc miała zrobić kobeita, niech będzie że słaba, że
                                                    uzależniona, której nikt do głowy nie tłukł jak dziś, że od damskiego boksera
                                                    się ucieka nie daje szansy żadnej, a wręcz przeciwnie, propagowano "weź swój
                                                    krzyż i idź za mną". Małó, co miała zrobić kobieta, której jedyna droga od kata
                                                    prowadziła do rodziny, a tam usłyszała, wracaj do niego, bo to Twój mąż.
                                                    Wykształcona kobieta z normalnymi rodzicami czuje się pewnie wszędzie, ma do
                                                    kogo wrócić, ma zaplecze finansowe, zna iśrodki pomocy społecznej, ochronki,
                                                    wie co się jej należy i potrafi tupnąć nogą. Kobieta, niech będzie ciemna i
                                                    słaba, tego nie wie. I z racji niskiego urodzenia i niesprzyjających warunków
                                                    życiowych skazana jest na odrzucenie przez podobnych Tobie.
                                                    Ciesz się, że Tobie warunki pozwalają być świadomą
                                                    • Gość: Sineira Re: uzależnienie od kata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:18
                                                      Owszem, cieszę się. Z drugiej strony mam świadomość, że nigdy nie będę w stanie
                                                      tak naprawdę zrozumieć kobiety w takiej sytuacji. Ale... Czasami wyciągasz
                                                      rękę, chcesz pomóc... Znajdujesz dla takiej osoby jakąś możliwość pracy - nic
                                                      wielkiego, dwie godzinki dziennie... I w zamian słyszysz WYNI0SŁĄ odmowę,
                                                      prawie bluzgi. A potem słyszysz, jak ta sama osoba znowu użala się nad sobą i
                                                      wtedy - wtedy aż bierze ochota, by walnąć w ten głupi łeb...
                                                      A z drugiej strony historia, którą opowiedziała mi przez telefon moja teściowa
                                                      (wspaniała kobieta). Jakieś pół godzinki temu rozmawiałam z nią właśnie na
                                                      temat naszej "forumowej" dyskusji. Otóż teściowa jest na wcześniejszej
                                                      emeryturze i, coby się nie nudzić, poszła na studia. Ma na roku koleżankę -
                                                      kobietę 40 letnią (akurat pasuje do tego wątku), która wyszła za mąż bardzo
                                                      młodo. Mąż był apodyktyczny i znęcał się nad nią - głównie psychicznie, ale
                                                      uderzyć też potrafił. Trwała przy nim pokornie, urodziła dwoje dzieci, a on
                                                      pewnego dnia po prostu ją porzucił. Była w dołku, doszła jeszcze ciężka choroba
                                                      synka. No i... została prostytutką. Była nią 4 lata. I, wyobraź sobie, nie
                                                      tylko uratowała w ten sposób życie i zdrowie dziecka, ale też zaoszczędziła
                                                      trochę pieniędzy, zrobiła parę kursów, znalazła pracę w innym mieście, kupiła
                                                      maleńką kawalerkę i całkowicie zmieniła swoje życie. Dzisiaj normalnie żyje i
                                                      pracuje, daje sobie sama radę, jej dzieci są zadbane, zdrowe i szczęśliwe.
                                                      No i powiedz, która jest bardziej godna szacunku? Tamta ofiara losu, czy ta -
                                                      no nie da się ukryć - była dziwka?
                                                      Kurczę, ależ nam sie społeczny temat zrobił...
                                                    • Gość: Richelieu* Re: uzależnienie od kata IP: 195.117.90.* 15.12.04, 19:41
                                                      Często dobre chęci odbierane są jako litość, a nikt nie lubi gdy się nad nim
                                                      litują, zwłaszcza obca osoba. Często wzbudza złość twierdzenie, że mąż jest
                                                      katem, bo kobieta wtedy momentalnie zaprzecza, bo jak to, przecież go kocha.
                                                      Patrz, jak to pasuje do uzależnionej od kochanka w sąsiednim wątku;) Często
                                                      wychodzi się z pomocą i słyszy, a co ty możesz wiedzieć o mojej sytuacji,
                                                      zwłaszcza jeśli faktycznie coś palniemy nie na miejscu. Często taka kobieta
                                                      jest po przeżyciach z byciem odepchniętym przez wszystkich po kolei przyjaciół
                                                      i naturalną rzeczą jest, że nie ufa obcym i ma prawo sądzić, że obcy chce ją
                                                      skrzywdzić lub w pomocy widzi jakąś korzyść dla siebie. Jezu, mnóstwo jest
                                                      powodów. Stąd z tym głupim łbem...

                                                      Zdrowie dziecka. No faktycznie w celu ratowania zdrowia znaleźć sobie hojnego
                                                      pana zamiast poszukać pracy choćby jako sprzątaczka czy opiekunka do dziecka i
                                                      modlić się przez resztę życia, by kurestwo nie wyszło na jaw. Robienie z życia
                                                      ciuciubabki, bo kiedy dziecko się przypadkiem dowie jak zarabialiśmy na życie
                                                      będzie to dla niego straszną traumą i skończy się szczęśliwe dzieciństwo.
                                                      Chyba, że wychowamy dziecko z przychylnośią dla tego rodzaju postępków. Poszła
                                                      na najbardziej łatwą łatwiznę, poz samobójtwem, a Ty nazywasz ją bardziej godną
                                                      szacunku? Bo zrobiła coś, a to coś nazywa się kurestwo

                                                    • Gość: Sineira Re: uzależnienie od kata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 21:22
                                                      Sama wyżej napisałaś: "Wiesz co to jest 1,5 tys? To 2 najniższe pensje, 2
                                                      miesiące. Wiesz co to tysiąc złotych? A tylko jeden wieczór, i noc ewentualnie".
                                                      A więc w przypadku ciężkiej choroby dziecka, gdy trzeba mieć pieniądze
                                                      natychmiast, a nie ma się rodziny czy życzliwych znajomych - kto wie, do czego
                                                      byłabyś się w stanie posunąć? A gdyby ktoś przystawił pistolet do głowy Twojego
                                                      dziecka i dał Ci wybór - co wtedy? A przecież sytauacja była w gruncie rzeczy
                                                      podobna - chodziło o życie. Nie uważam, że poszła na łatwiznę. Nie sądzę, że to
                                                      była dla niej łatwa decyzja.
                                                      Kurestwo kurestwu nierówne.
                                                    • Gość: Richelieu* Re: uzależnienie od kata IP: 195.117.90.* 15.12.04, 21:54
                                                      Pewnie, że mniejszym kurestwem jest postępek skrajnie głodnej a jeszcze
                                                      barzdiej nie mającej pieniędzy. Na leki dla dziecka .. jeśli to bardzo duża
                                                      suma to poprosiłabym o pomoc fundację. Chore dzieci są medialne, choć to
                                                      brzydko brzmi, ale tak jest, więc zbiórka dużych pieniędzy na ten cel byłaby
                                                      sto razy krótsza niż kurestwo. No, chyba, że drugi R.Redford z milionem dolców;)
                                                      Chyba, że byłabym tzw. menelską kobeitą (a naprawdę tak wiele wcale nie
                                                      brakowało bym była) i znała innych możliwości zarobienia dużych pieniędzy to
                                                      gdyby za jeden wieczór i nawet zwykłe przespanie się zaoferował tysiąc to
                                                      oczywiście bym się przespała, kładącym tym samym własne czyste sumienie,
                                                      moralność, zasady, dla dobra dziecka. Ale musiałabym faktycznie nie widzieć
                                                      innego wyboru, który nadawałby mojemu czynowi rangę "grzechu" lekkiego tylko.

                                                      Sytuacja z pistoletem jest niedorzeczna, bo tu nie mam wyboru. Nie tylko
                                                      uprawiać seks w takiej sytuacji ale i zabić. Życie obcego za życie mojego
                                                      dziecka, chyba oczywiste.

                                                      W sytuacji opisywanej, nie wiadomo kim była tamta kobieta, z jakiej klasy społ.
                                                      pochodziła, no i zarabiała dupą nie w celu ratowania życia (życie uważam za
                                                      wartość nadrzędną w stosunku do moralności) a w celu poprawy warunków życia.
                                                      Dlaczego o tej nie powiesz, że nie chciało jej się dowiedzieć o możliwościach
                                                      pójścia inną drogą? Leń była, a takimi przecież pogardzasz. Jeśli była kobietą
                                                      w miarę przynajmniej wykształconą, a przynajmniej bystrą (przed pogorszeniem
                                                      się warunków domowych, nie po, bo wtedy wiadomo, że depresje i te rzeczy) to
                                                      powinna się znać. Albo zaniechanie dowiadywania się albo pójście na
                                                      najłatwiejszą latwiznę. Co z tego, że decyzja nie była łatwa, innym dużą
                                                      trudność sprawia dobranie koloru torebki do sukni, więc łatwość/trudność jest,
                                                      no względne. Zdecydowała na bycie prostytutką. Sama i miała wybór pomiędzy
                                                      kurestwem a normalną pracą
                                                    • Gość: Sineira Re: uzależnienie od kata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 16:32
                                                      Fundacja? Za głębokiej komuny? Plus znalezienie pracy z dwoma małymi
                                                      dzieciakami na głowie? Nie kpij...
                                                      Nie znam szczegółów, więc nie ośmielam się owej kobiety oceniać i potępiać.
                                                    • Gość: Richelieu* Re: uzależnienie od kata IP: 195.117.90.* 16.12.04, 17:03
                                                      Nie kpię, tylko słowem o głębokiej komunie nie wspomniałaś.
                                                      W każdym razie mogła robić cokolwiek, sprzątać, opiekować się dziećmi, szyć,
                                                      czy, nie wiem kim jest z zawodu. A wybrała kurestwo. Racja, powtórzę, że matka
                                                      chcąca jaknalepiej dla dziecka a bździągwa chorująca na nową kieckę to dwie
                                                      zupełnie inne sprawy. Ale matka zostaje wtedy kurwą dla dziecka, jeśli jest na
                                                      tyle krótkozwroczna, że nie widzi przyszłych konsekwencji odrzucenia przez
                                                      własne dziecko z powodu szoku jakiego każdy doznałby, gdyby dowiedział się czym
                                                      była własna matka.

                                                      I coraz bardziej błądzisz, bo o fundacji opowiedziałam w stosunku do siebie, w
                                                      2004 i dalej, a nie w stosunku do koleżanki matki z niewiadomego okresu.
                                                      Głęboka komuna to 45-56 i nieco ponad, więc pewnie nijak się to ma do czasu
                                                      zaistnienia sytuacji.

                                                      Na tym skończę, bo zaczynam powtarzać własne słowa i udowadniać, że napisałam
                                                      to i to, a nie tamto i tamto.

                                                      A zaczęło się o gejszach;)
                              • Gość: dobry humorek zgadzam się z Tobą !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:01
                                Richelieu i tu się zgadzam z Tobą !! Mam tak samo,, jestem też z z tego dumna ,
                                a teraz jeszcze bardziej jestem przekonana ,że mam prawo pogardzać kurestwem...
                              • zuzaba Re: oj richelieu 14.12.04, 00:17
                                Sorry, że sie wtrącam. Ale zaciekawiło mnie, z kim Ty się spotykasz i gdzie, że
                                Ci seks za pieniądze proponują?
                                To chyba muszą być specyficzne bardzo miejsca.
                                • tralalumpek Re: oj richelieu 14.12.04, 00:27
                                  zuzaba napisała:

                                  > Sorry, że sie wtrącam. Ale zaciekawiło mnie, z kim Ty się spotykasz i gdzie,
                                  że
                                  >
                                  > Ci seks za pieniądze proponują?
                                  > To chyba muszą być specyficzne bardzo miejsca.


                                  przepraszam richelieu i sineire ze nie przeczytalam calej wymiany zdan
                                  nie wiem czy wpis powyzej ktory skomentuje jest w sens waszych wypowiedzi
                                  wpasowany ale sprobuje tylko na ten wpis odp
                                  nie bede sie spierac czy inne dobra ale o ile pamietam ze swoich czasow
                                  studenckich zawsze byly studenki cichodajki i darmodajki i te ktore finsnsowaly
                                  sobie cale studia ta profesja, kiedy zaczelam parcowac stwierdzilam ze od
                                  dostania posady poprzez jej utrzymanie az wreszcie jako chobby kobiety
                                  prostytuuja ile sie da
                                  i wcale nie musi sie bywac w bardzo specyficznych miejscach ani byc do czegos
                                  zmuszanym, po prostu zawszy byly sa i beda kobiety ktore zawsze sobie znajda
                                  wystlumaczenie (rozgrzeszenie) na to co robia
                                  • tralalumpek Re: oj richelieu 14.12.04, 00:31
                                    chobby jako hobby cholera!
                                  • Gość: dobry humorek Re: oj richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:33
                                    i tu tralalumpku muszę Ci przyznać rację..tak niestety właśnie jest ...
                                • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 14.12.04, 00:27
                                  Jak się zna ludzi, a każdy z nich ma swoich znajomych..

                                  A samemu ma się dość odurzający wygląd, mimo brzydoty, koślawości, tłustych
                                  włosów, pryszczy, wredoty, ciętego języka, jadu spływającego z niego ciurkiem i
                                  oddoru z ust. Też się zastanawiam co te chłopcy durne jakieś i ślepe;)
                                  Niektórzy faktycznie wierzą w te brednie o "zakochaniu" od pierwszego
                                  wejrzenia. Można by znieść takich niepoprawnych romantyków, gdyby nie ta kasa,
                                  obuch w łeb

                                  Nie seks za pieniądze. Tylko spędzenie wieczoru za pieniądze, jeśli seks
                                  ewentualnie, to stawka rosłaby. I to jest nawiązanie do gejsz właśnie. Kurw
                                  znaczy
                                  • Gość: ania Re: oj richelieu IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.12.04, 17:51
                                    a ja zauważyłam ostatnio takie zjawisko - starsze kobiety noszą się jak
                                    nastolatki a nastolatki nie wyglądają jak nastolatki tylko jak 30-latki. Ani
                                    jednym ani drugim to nie słuzy:)
                                    • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 16.12.04, 18:07
                                      głupstwa
                                      poza skrajnymi przypadkami nie ma ograniczeń wieku dla stroju. Nie ma takiego
                                      stroju trzydziestolatki (? bo nie wiem co to za strój trzydziestolatki),
                                      którego nie mogłaby założyć nastolatka

                                      I nie wiem w jakim wieku 30 lat przestaje być kojarzony z dojrzałością, a
                                      zaczyna z początkiem dorosłego życia.
                                      • Gość: kk Re: oj richelieu IP: *.jci.com 16.12.04, 19:51
                                        uwazam, ze np. 30-letniej 'kobiecie sukcesu' pasuje nienagannie skrojona
                                        garsonka i bizuteria wysokiej klasy, bo ja wiem, perly z Tiffany na przyklad.

                                        z gory nowie ze to nie moj styl, ale sa kobiety robiace kariere i wygladajace
                                        naprawde super w czyms takim.

                                        natomiast nastolatka? albo dostala kase od rodzicow albo daje d. bo wlasnej
                                        kariery zawodowej raczej jeszcze nie rozwinela. Przyjmuje do wiadomosci ze sa
                                        wyjatki i je z gory przepraszam.
                                        • Gość: Richelieu* Re: oj richelieu IP: 195.117.90.* 16.12.04, 20:59
                                          a ile trzydziestolatek to biznesłumen (a nie kobiety sukcesu, bo to jest
                                          wieloznaczne), których stać na perły od Tiffany`ego. Mowa o przeciętnej
                                          trzydziestolatce, której nie tylko nie stać na perły, ale i pierścionek z
                                          najmniejszym brylantem, bo kupuje cyrkonie.

                                          kasa? to nie środek lat 90.
      • Gość: monia28 Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 22:30
        moja ciocia w przyszłym roku konczy 40 i jest laska!!!!!!!!!Chodzi w jednych
        ciuchach ze swoją 17-letnią córką.popieram, nie dawać się, dbać o siebie i nie
        robić z siebie zdziadziałej ciotki.
      • Gość: pompam Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.04, 23:59
        koniecznie biustinosz, zeby cysie do pasa nie wisiały
        • tralalumpek Re: kobieta czterdziestoletnia 20.12.04, 08:39
          Gość portalu: pompam napisał(a):

          > koniecznie biustinosz, zeby cysie do pasa nie wisiały



          wiszace cyce to akurat przyklad na ktory mage palcem wskazac stado 20-
          toparoletnich dziewczat, do ktorych swietnie pasuje kawal o murzynku (...masz
          synku tylko nie odchodz za daleko...)
          • Gość: Sineira Re: kobieta czterdziestoletnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 17:34
            Dokładnie. Niejedna 20-latka mogłaby się owinąć obwisłym cycem niczym etolą z
            lisów, a z kolei znam jedną 55-latkę, której cyc nie zwisa nic a nic (nie czuję
            jak rymuję:))
            Chociaż akurat chodzenie bez biustonosza uważam za mało eleganckie - mam w
            pracy koleżankę, której spod bluzki prześwitują sutki i uważam to za niesmaczne.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja