Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      poczulam sie jak kobieta

    11.12.04, 22:42
    Ta dyskusja rozpoczela sie w innym watku, ktory ma troche inny temat, wiec
    wyjmuje ja stamtad i rozpoczynam jako osoby watek. Czy staracie sie swiadomie
    eksponowac wlasna plciowosc przy pomocy ubrania? Czy uwazacie ze "kobiece"
    ubranie moze byc atutem lub przeszkada w karierze/zyciu towarzyskim/akceptacji
    przez grupe do ktorej nalezymy lub chcemy nalezec?
    Dwa ustalenia z poprzedniej dyskusji:
    1) kobiecosc stanowi fenomen zlozony z wielu niezuplenie zgodnych elementow
    2) samiczosc jest niezbednym skladnikiem kobiecosci
    Kto da wiecej?
      • Gość: Richelieu* Re: poczulam sie jak kobieta IP: 195.117.90.* 11.12.04, 23:04
        2. samiczość nie jest niezbędnym składnikiem kobiecości choć bardzo wskazanym.
        Z tamtej dyskusji wniosku o niezbędności wysnuć nie można.
        1. zgoda pomiędzy elementami wynika ze znalezienia złotego środka. Coś jak sos
        słodko-kwaśny i kakao z papryką;) Człowieczeństwo, czy wężej kobiecość nie
        poelga przecież na szukaniu najmniejszej linii oporu i wybierania najbardziej
        jednolitych elementów. Mówiłam o tym w nazwiązaniu do politeizmu. Taki osobnik
        jest skrajnie ograniczony

        3. nie uważam aby trzeba było zakładać nowy wątek. Wszystkie moje tamtejsze
        posty pódą tym samym w las, bo Tobie się zachciało;)


        a te przeszkadzanie w karierze.. to takie popularne gadki szmatki bab przy
        kawie. A już było ciekawie

        Dlaczego tak mówię? Bo utarło się (Utarło kurde bele i niestety), że kobieta
        jedyne co potrafi wymyśleć to bzdury. Mężczyźni też gadają głównie o dupach, o
        motoryzacji, o dupach, o sporcie, o dupach, o polityce, o dupach. Jakoś tego
        nie widać, jakoś, tylko damskie make-upy, diety odchudzające i Bridżet Jonesy.
        patrz co się porobiło z określeniem, literatura kobieca, znaczy jaka? O
        duperelach, że ciuch, że romans, fuj do kwadratu. Męskiej literatury nie ma, co
        może nasuwać przypuszczenia, że skoro te pierdoły to lietratura damska to cała
        reszta jest męska.

        Praca. Co ja będę. Asystentki to kobiety. Rzadko zdarzają się mężczyźni, a
        jeśli już to asystenci merytoryczni, a nie od spraw organizacyjnych, w
        skrakjnych wypadkach zastępczynie szefów, nadal traktowane jak seks-retarki. U
        mnie na wydziale Radę stanowią sami mężczyźni, kobiet profesorów jest kilka
        (tylko), zaś wśród doktorantów jest stosunek taki jak wśród srudentów czyli
        fifty-fifty. Więc gdzie się podziewają? Rozplwają w powietrzu czy w ustach, że
        do profesury dochodzi tylko kilka, a i te nie mają stanowisk kierowniczych.
        Już nie wspomnę o moich wspaniałych przeżyciach jako technik informatyk.

        I jednak sto razy lepsze są dywagacje 3 pierwszych punktach
        • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 11.12.04, 23:24
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > 2. samiczość nie jest niezbędnym składnikiem kobiecości choć bardzo wskazanym.
          > Z tamtej dyskusji wniosku o niezbędności wysnuć nie można.

          hmmm... raczej chyba wszyscy sie w koncu zgodzili ze kobieta ma zawsze jakis
          wspolczynnik samiczosci ... jesli nie - tzn. jesli nie ma na to zgody - ja teraz
          stawiam taka teze i bede sie przy niej upierac

          > 1. zgoda pomiędzy elementami wynika ze znalezienia złotego środka. Coś jak sos
          > słodko-kwaśny i kakao z papryką;) Człowieczeństwo, czy wężej kobiecość nie
          > poelga przecież na szukaniu najmniejszej linii oporu i wybierania najbardziej
          > jednolitych elementów. Mówiłam o tym w nazwiązaniu do politeizmu. Taki osobnik
          > jest skrajnie ograniczony
          >
          niestety, dominuja osobniki ograniczone, i to w kazdej populacji kazdego
          gatunku. Mozemy to zreszta rozwinac w osobny watek.

          > 3. nie uważam aby trzeba było zakładać nowy wątek. Wszystkie moje tamtejsze
          > posty pódą tym samym w las, bo Tobie się zachciało;)
          >
          moje tez ... zachcialo mi sie bo jestem kobieta nawet jak mam na sobie barchany
          w panterke a prawdziwa kobieta chociaz czasem, dla wprawy, musi byc kaprysna i
          nieobliczalna;)))
          >
          > a te przeszkadzanie w karierze.. to takie popularne gadki szmatki bab przy
          > kawie. A już było ciekawie
          >
          jeszcze moze sie zrobic ciekawie - zreszta nie musimy mowic o wszystkim naraz

          > Dlaczego tak mówię? Bo utarło się (Utarło kurde bele i niestety), że kobieta
          > jedyne co potrafi wymyśleć to bzdury.

          nie wiem, juz w podstawowce chlopcy probowali spisywac ode mnie matme, przyznam
          sie ze liczylam im za ten przywilej

          Mężczyźni też gadają głównie o dupach, o
          > motoryzacji, o dupach, o sporcie, o dupach, o polityce, o dupach.

          fakt, i przyznaja sie do tego, pacz metroseksualisci, oraz czeste uwagi pana o
          panu: a co on tam wie, caly czas gada o babach

          Jakoś tego
          > nie widać, jakoś, tylko damskie make-upy, diety odchudzające i Bridżet Jonesy.

          coraz czesciej widac meskie mejkapy i diety

          > patrz co się porobiło z określeniem, literatura kobieca, znaczy jaka? O
          > duperelach, że ciuch, że romans, fuj do kwadratu. Męskiej literatury nie ma, co
          >
          > może nasuwać przypuszczenia, że skoro te pierdoły to lietratura damska to cała
          > reszta jest męska.

          Literatura kobieca to znaczy bardziej ta napisana przez kobiety, nie musi byc o
          duperelach.
          >
          > Praca. Co ja będę. Asystentki to kobiety. Rzadko zdarzają się mężczyźni, a
          > jeśli już to asystenci merytoryczni, a nie od spraw organizacyjnych, w
          > skrakjnych wypadkach zastępczynie szefów, nadal traktowane jak seks-retarki. U
          > mnie na wydziale Radę stanowią sami mężczyźni, kobiet profesorów jest kilka
          > (tylko), zaś wśród doktorantów jest stosunek taki jak wśród srudentów czyli
          > fifty-fifty. Więc gdzie się podziewają? Rozplwają w powietrzu czy w ustach, że
          > do profesury dochodzi tylko kilka, a i te nie mają stanowisk kierowniczych.
          > Już nie wspomnę o moich wspaniałych przeżyciach jako technik informatyk.
          >
          > I jednak sto razy lepsze są dywagacje 3 pierwszych punktach

          nie wiem. To chyba oddzielny temat, moje wlasne doswiadczenia w tym zakresie sa
          diametralnie rozne, znam wiele kobiet na stanowiskach o jakich wiekszosc
          mezczyzn moze co najwyzej pofantazjowac. Sama tez nie narzekam, choc oczywiscie
          zawsze mogloby byc lepiej. Ale ja raczej chcialam, mowiac o pracy, nawiazac do
          tych mysli z cyklu "bardziej rozebrana znaczy ma latwiej".
          Wracajac do poczatku, czy inzynier albo prawnik albo bankier w marynarce i mini
          staje sie nieprofesjonalna, poniewaz mini ujawnia jej samiczosc?
          • Gość: Richelieu* Re: poczulam sie jak kobieta IP: 195.117.90.* 11.12.04, 23:43
            uf, długie te wątki a jednym okiem patrzę na AI na tvn, hehe, tak to jst mieć
            tv w kompie, się człowiek nie skupia

            odp. więc teraz tylko na ostatni akapit. Dekolty, mini i biżuteria jak u
            Cynanki jest równie nieprofesjonalna u kobiety, jak rozpęta koszula do pół
            torsu, złoty łańcuch czy koszula w palmy u mężczyzny

          • Gość: Richelieu* Re: poczulam sie jak kobieta IP: 195.117.90.* 12.12.04, 00:55
            > nie wiem, juz w podstawowce chlopcy probowali spisywac ode mnie matme,
            przyznam
            > sie ze liczylam im za ten przywilej
            >



            w podstawówce. czym dalej w las tym coraz mniej liczy się systematyczność i
            pilność niby dziewczyńska na rzecz chłodnego męskiego rozumu.


            > fakt, i przyznaja sie do tego, pacz metroseksualisci, oraz czeste uwagi pana o
            > panu: a co on tam wie, caly czas gada o babach
            >


            czy to nie częściej znaczące uśmiechy, że to to ogier, babiarz, pies na baby,
            słusznie nie mające nic wspólnego z pracą?



            > Literatura kobieca to znaczy bardziej ta napisana przez kobiety, nie musi byc
            o
            > duperelach.
            > >



            O, nikt Konopnickiej nie nazywa literaturą kobiecą. Zaś wszystkie Bridżet
            Jonsy, ekschibicjonistyczne pamiętniki pisarek o rakach, łzawe historyjki rodem
            z programów Wybacz mi, nie mówiąc już o tandecie-Harlekinach, to nazywane jest
            literaturą kobiecą właśnie.






            • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 02:48
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              > w podstawówce. czym dalej w las tym coraz mniej liczy się systematyczność i
              > pilność niby dziewczyńska na rzecz chłodnego męskiego rozumu.

              troche przesadzasz - mimo wszystko kobiety sa obecne, i to w sporej ilosci, w
              zawodach wymagajacych chlodnego meskiego rozumu.

              > czy to nie częściej znaczące uśmiechy, że to to ogier, babiarz, pies na baby,
              > słusznie nie mające nic wspólnego z pracą?

              nie, te przypadki ktore mialam na mysli - zachowania zaobserwowane w ciagu
              dlugiego czasu - byly zdecydowanie anty-ogierskie. Cos w rodzaju "idiota, na
              niczym sie nie zna, ma w glowie tylko seks, po co go trzymaja na tym
              stanowisku". Mezczyzni tez odczuwaja rozmaite "niesprawiedliwosci" zycia i
              reaguja na nie podobnie jak reaguja kobiety.

              > O, nikt Konopnickiej nie nazywa literaturą kobiecą. Zaś wszystkie Bridżet
              > Jonsy, ekschibicjonistyczne pamiętniki pisarek o rakach, łzawe historyjki rodem
              >
              > z programów Wybacz mi, nie mówiąc już o tandecie-Harlekinach, to nazywane jest
              > literaturą kobiecą właśnie.
              >
              no, tego nie moge wiedziec, u mnie Harlekiny i podobne nazywa sie literatura
              poborcow myt - ci chlopcy i dziewczeta ktorzy pobieraja oplaty za przejazd przez
              most/kawalek autostrady musza cos robic w okresach malego ruchu, wiec czytuja
              takie duperele. Natomiast literatura kobieca to Virginia Woolf, Arundhati Roy,
              Annie Proulx, Ahdaf Soueif, nasza wlasna Tokarczuk, Dorothy Parker, Allison
              Lurie, by rzucic drobna garstke. Nie bardzo chce mi sie wierzyc ze zapoznione
              cywilizacyjnie kowbojstwo ma podejscie do spraw miejsca kobiet w literaturze az
              tak bardziej oswiecone niz kultura badz co badz europejska.
      • kochanica.francuza Re: poczulam sie jak kobieta 11.12.04, 23:47
        zettrzy napisała:

        > ubranie moze byc atutem lub przeszkada w karierze/zyciu towarzyskim/akceptacji
        > przez grupe do ktorej nalezymy lub chcemy nalezec?
        Przeszkadza lub pomaga,zależy co to za grupa...

        • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 02:50
          kochanica.francuza napisała:

          > zettrzy napisała:
          >
          > > ubranie moze byc atutem lub przeszkada w karierze/zyciu towarzyskim/akcep
          > tacji
          > > przez grupe do ktorej nalezymy lub chcemy nalezec?
          > Przeszkadza lub pomaga,zależy co to za grupa...
          >

          czyli kobiety moga poslugiwac sie ubraniem manipulacyjnie, aby osiagnac
          okreslone korzysci?
          • Gość: baret Re: poczulam sie jak kobieta IP: *.chello.pl 12.12.04, 20:10
            niestety jest wielu meżczyzn, półgłówków samców (przeważnie na stanowiskach
            keierowniczych, niestety) którzy daja sie na takie triki nabrac. Ale...sami są
            sobie winni, że później nie otrzymują spodziewanej nagrody.
            Osobiście popieram posługiwanie sie ubraniem.. choć na mnie zawodowo to nie
            działa.
            Z jednym zastrzeżeniem - mojej partnerki, której lubię pozwalać trochę
            manipulować... ale jest to przyjemne. :-))
            • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 21:50
              Gość portalu: baret napisał(a):

              > niestety jest wielu meżczyzn, półgłówków samców (przeważnie na stanowiskach
              > keierowniczych, niestety) którzy daja sie na takie triki nabrac. Ale...sami są
              > sobie winni, że później nie otrzymują spodziewanej nagrody.
              > Osobiście popieram posługiwanie sie ubraniem.. choć na mnie zawodowo to nie
              > działa.
              > Z jednym zastrzeżeniem - mojej partnerki, której lubię pozwalać trochę
              > manipulować... ale jest to przyjemne. :-))

              manipulacja moze dzialac w rozne strony i na rozne sposoby - tradycyjnie myslimy
              ze kobieta nosic spodnice tak krotka aby jej "przypadkowo" czasem wyszly na
              wierzch podwiazki do ponczoch, a tymczasem wiele kobiet calkiem swiadomie i
              celowo ubiera sie do pracy w niegustowne lachy, jakich nigdy by nie wlozyly w
              czasie wolnym, aby wykreowac wrazenie "profesjonalistki"

              tradycyjnie bowiem kobieta w przydlugiej kiecce lub pumpiastych portkach, do
              tego zakiet i koszulowa bluzka albo sweter to ciezko pracujaca osoba ktorej nie
              w glowie jakies tam frywolnosci tylko wlasnie praca, praca, praca...

              jeszcze dodajmy nietwarzowe okulary w grubych oprawkach i teraz mamy ciezko
              pracujaca intelektualistke

              tymczasem w rzeczywistosci ta u uniformie ucisnionej starej panny moze sie
              obijac caly czas i mimo to regularnie otrzymywac podwyzki/premie/nagrody/awansy
              poniewaz stworzyla sobie taki "imadz" natomiast ta spodniach wg ostatniej mody
              moze robic za pieciu i nikt nie zauwazy no bo to w koncu jakas pustoglowa
              tleniona blondynka
              • ludzka_budowla Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 22:07
                zettrzy napisała


                > tymczasem w rzeczywistosci ta u uniformie ucisnionej starej panny moze sie
                > obijac caly czas i mimo to regularnie otrzymywac
                podwyzki/premie/nagrody/awansy
                > poniewaz stworzyla sobie taki "imadz" natomiast ta spodniach wg ostatniej mody
                > moze robic za pieciu i nikt nie zauwazy no bo to w koncu jakas pustoglowa
                > tleniona blondynka

                dokladnie tak.
              • Gość: Richelieu* Re: poczulam sie jak kobieta IP: 195.117.90.* 12.12.04, 22:14
                Gdyby nie nick pomyślałabym, że to jakieś pannisko powiedziało.
                profesjonalny ubiór to przecież nie ten brzydki i łachmianiarski, a szykowny
                kostium, szczyt klasyki tam, gdzie taką klasykę się nosi, walonki i kufajka
                zimą do obory. Profesjonalizm to dopasowanie się równeiż strojem do stanowiska
                pracy i do pracy faktycznie się chodzi po to, aby pracować. Często tu widzę
                takie co to mówią, że siedzą w pracy, a na forum klekocą od rana do popołudnia.
                Wywaliłabym takie na zbity pysk

                a temat był już przerabiany, dziw, że nad oczywistą oczywistością chce się
                jeszcze dorosłej i mądrej i wspaniałej i oczytanej i w ogóle ten tego
                rozmawiać. Z twoim poziomie, zettrzy, takimi głupotami to aż wstyd normalnie,
                wstyd. I wnioski wyciągać jak nastolatka i to ta bardziej niedojrzała.
                Oczywiście jestem przekonana, że sobie jaja robisz, bo kto jak to, ale Ty
                podjęłabyś jednak kulturowe aspekty i to nie we własnym wątku, ale jeśli masz
                dziś głupawkę, niedziela jest, hehe, można, to można i wątek założyć traktujący
                o pierdołach. I odpowiadać dla zgrywu. Jutro już poniedziałek, wrócisz dop
                mądrcyh i bardzo odpowiedzialnych zajęć i ten wątek przestanie Cię, naturalną
                siłą zreczy, interesować.

                howk
                • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 22:45
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  > Gdyby nie nick pomyślałabym, że to jakieś pannisko powiedziało.
                  > profesjonalny ubiór to przecież nie ten brzydki i łachmianiarski, a szykowny
                  > kostium, szczyt klasyki tam, gdzie taką klasykę się nosi, walonki i kufajka
                  > zimą do obory. Profesjonalizm to dopasowanie się równeiż strojem do stanowiska
                  > pracy i do pracy faktycznie się chodzi po to, aby pracować.

                  otoz nie - istnieje ubraniowy stereotyp "profesjonalizmu", ktory sklada sie z
                  paru elementow - dluga (za dluga, albo niezdarnie dluga) spodnica, zle
                  dopasowany, nieco niedoprasowany blezer, nietwarzowa bluzka - ktory ma wlasnie
                  informowac otoczenie ze bardzo staramy sie wygladac "klasycznie", ale jestesmy
                  ponad takie duperele, bo praca, praca, praca, no wiec nam nie wychodzi
                  ten model jest popularny glownie wsrod ludzi dopiero rozpoczynajacych kariery i
                  czesto okresla sie go kasliwie jako "sukces przez ubior" ("dress for success",
                  doslowne tlumaczenie nie oddaje tresci tego idiomu)

                  Często tu widzę
                  > takie co to mówią, że siedzą w pracy, a na forum klekocą od rana do popołudnia.
                  >
                  > Wywaliłabym takie na zbity pysk

                  hee, czasem do poznej nocy lub wczesnego rana - moze to jakies zanudzone
                  recepcjonistki na wiecznej zmianie?

                  > a temat był już przerabiany, dziw, że nad oczywistą oczywistością chce się
                  > jeszcze dorosłej i mądrej i wspaniałej i oczytanej i w ogóle ten tego
                  > rozmawiać. Z twoim poziomie, zettrzy, takimi głupotami to aż wstyd normalnie,
                  > wstyd.

                  kazdy temat mozna przerabiac wielokrotnie i pod roznymi katami. A ja nie mam
                  zadnego poziomu tylko same skosy i ukosy i nawet z pionem bywa roznie.

                  I wnioski wyciągać jak nastolatka i to ta bardziej niedojrzała.

                  ach, gdybym mogla tak NAPRAWDE znowu zostac niedojrzala nastolatka ...

                  > Oczywiście jestem przekonana, że sobie jaja robisz, bo kto jak to, ale Ty
                  > podjęłabyś jednak kulturowe aspekty i to nie we własnym wątku, ale jeśli masz
                  > dziś głupawkę, niedziela jest, hehe, można, to można i wątek założyć traktujący
                  >
                  > o pierdołach. I odpowiadać dla zgrywu. Jutro już poniedziałek, wrócisz dop
                  > mądrcyh i bardzo odpowiedzialnych zajęć i ten wątek przestanie Cię, naturalną
                  > siłą zreczy, interesować.
                  >
                  > howk

                  nie robie sobie jaj. Po prostu wydaje mi sie ze kazdy stereotyp ma swoj
                  kontrstereotyp, czesto rozowy, jak go objerzymy pod swiatlo, okaze sie tak
                  naprawde niebieski, myslenie tradycyjne nie polega na powielaniu stereotypow -
                  to jest raczej powiedzialabym metodologia myslenia. I dlaczego mam miec
                  glupawke? Czyzbym wyrazila jakis bulwersujacy poglad?
                  • Gość: Richelieu* Re: poczulam sie jak kobieta IP: 195.117.90.* 12.12.04, 23:11
                    ii,
                    ubiór jest ważny, ale odpowiedni, a nie detale.
                    Dla mnie ubiór odpowiedni jest ważny, a jako 26-letni berbeć nadal jestem na
                    początku, hehehe, kariery. Będąc przedstawi. handl czyli popularnie mówiąc
                    akwizytor-dupowłazik w porze deszczowej (hehe) prałam płaszcz co tydzień, do
                    kosmetyczki leguralnie co meisiąc na oczyszczanie (a miałam z czego
                    oczyszczać), buty (zabierałam szczotkę ze sobą bo w środku dnia były
                    uświnione). Śmieszne? Penwie, ale jakie efekty przyznosiło to, że do 10 klienta
                    w tym samym dniu szłam, jak prosto z domu, odpicowana na błysk, i jeśli dużą
                    wiedzą porazić nie mogłam (sprzedawałam usługi netowe), to przynajmniej
                    pierwsze wrażenie było na tyle silne, że reszta zależala głównie od tego czy
                    klient ma kasę czy nie, a nie od tego, czy i co ja gadałam.

                    Jeśli chodzi o wysoce specjalistyczne stanowiska. Co kogo obchodzi w czym
                    specmajster chodzi. Za cenny jest, żeby się rzeczami nie związanymi z pracą
                    zajmować. Ja specjalistą w każdym rzie nie jestem, bo widzę, że więcej nie wiem
                    niż wiem, i dla podkreślenia mojej niesamowitej ważności, takiej ojejej i ach i
                    och, ubieram się elegancko, a co. marynara na codzień i lux teczka niech mają
                    świadomość maluczcy, z kim mają do czynienia.
                    marynara 120, lux teczka 90. ale tego już nie widać na pierwzsy, drugi i trzeci
                    rzut oka, hehe

                    Nie wiem, doprawdy nie wiem, taki to oczywistościowy temat, że zachodzę w głowę
                    co by tu jeszcze innego, może wpływ różowej koronki na dekolcie na powstawanie
                    zgagi i niestrawności
                    • zettrzy Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 23:29
                      nie chodzi mi o ubior wlasciwy do zajecia, tylko celowe, takie wlasnie
                      manipulacyjne "odkobiecanie" ubioru nawet wtedy, kiedy mozna byloby ubrac sie
                      ladnie. Tak jak podalam - marynarka celowo jest nieco przygieta, celowo nieco
                      zle dopasowana, pantofle celowo ciezkie i brzydkie, ponczochy czy rajtki celowo
                      grube i zrolowane przy kostkach (widzialam w bardzo prestizowym bigbanku i to
                      wielkiej manadzerzycy - no ta to chyba mogla wygladac lepiej, choc z drugiej
                      strony, moze nie mogla, bo kto wie jak by jej bigboss zareagowal gdyby ladniej
                      wygladala).
                      Co do specjalistow, nosza to co albo musza - dentysta powiedzmy - albo to co
                      zaakceptuje grupa w ktorej dzialaja (nauczyciel akademicki powiedzmy). Wydaje mi
                      sie ze stereotypy zawodowe sa silniejsze niz chcemy sie na to zgodzic. Dlaczego
                      moja firma uznala ze pracownicy zechca zaplacic za prawo do noszenia dzinsow? Bo
                      nasz stereotyp to wyciagniety sweter i dzinsy. Ciekawe ze pracownicy oferte
                      dzinsowa olali i nikt nie reflektowal.
                      Tylko chyba temat sie jakos skreca, bo to mialo byc o kobiecosci/samiczosci.
          • francuzica Re: poczulam sie jak kobieta 12.12.04, 22:20
            zettrzy napisała:

            > kochanica.francuza napisała:
            >
            > > zettrzy napisała:
            > >
            > > > ubranie moze byc atutem lub przeszkada w karierze/zyciu towarzyskim
            > /akcep
            > > tacji
            > > > przez grupe do ktorej nalezymy lub chcemy nalezec?
            > > Przeszkadza lub pomaga,zależy co to za grupa...
            > >
            >
            > czyli kobiety moga poslugiwac sie ubraniem manipulacyjnie, aby osiagnac
            > okreslone korzysci?

            Tak,oczywiście! Sama tak robię i robiłam...
      • Gość: ania Co rozumiesz przez stwierdzenie "kobiece ubranie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:53
        Pytanie w tytule:-)
        • zettrzy odpowiadam 12.12.04, 22:02
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Pytanie w tytule:-)

          "kobiece ubranie" to takie ktore ujawnia seksualna atrakcyjnosc kobiety i na
          ktore otoczenie, glownie meskie, reaguje objawami aprobaty/zadowolenia/entuzjazmu
    Pełna wersja