amanda22
01.05.05, 13:54
Tak sobie obserwuje trendy modowe w PL i na swiecie i musze przyznac, ze
Polki sa niestety bardzo zasciankowe. Nie wszystkie, nie chce uogolniac. Ale
napisze to, co zauwazylamw PL a co mnie dziwi badz tez smieszy:
- stroje niemal estradowe noszone na dzien, czy do szkoly czy do sklepu. To
nie jest normalne, kiedy z siatkami zakupow po nierownych chodnikach idzie
panna w stroju jak na bal i butach, jakby tuz za rogiem limuzyna na nia
czekala.
- podobnie z makijazami: odwazny wieczorowy makijaz na sloneczne poranki,
kiedy az prosi sie odrobine naturalnosci, lekkosci..
- wszechobecne tipsy, ktorych w takiej ilosci nie widzialam nigdzie
- nasladowanie hollywodzkich trendow i trendow rodem z programow takich jak
viva czy mtv. Fajnie jest poprzebierac sie tak na specjalna okazje, ale ja
widze, ze Polki sa gotowe na codzien kusic, wydymac usta, wypinac piersi i
odkrywac co sie da, blyszczec gdzie sie da i chodzic na takich obcasach, na
jakich sie da. Smiesznie wyglada taka kobieta, wsiadajaca do tramwaju. W
tramwaju ksiecia raczej nie pozna.. A nasladowanie Pameli czy Naomi raczej
swiadczy o naszym niskim poczuciu wartosci, wyjatkowosci, odrebnosci i braku
polotu
Bedac w USA i wielu wielu innych krajach, widzialam mase bogatych i pieknych
zadbanych kobiet, spokojnie biegajacych sobie w dresach czy luznych wygodnych
strojach. W Polsce taki luz traktowany jest jako niedbalstwo czy brak
kobiecosci, ewentualnie patrzy sie na owa panne z politowaniem oka "pewnie
nie stac jej na lepsze ciuchy". W kazdym innym cywilizowanym kraju kobiety
potrafia odroznic role mediow od rzeczywistosci - tylko w Polsce kobiety
staraja sie wprowadzic w zycie, to co w mediach podane. Za wszelka cene i
nieraz kosztem wielu wyrzeczen. Pamietam moja kolezanke z liceum, ktora
notorycznie nie jadala obiadow, bo oszczedzala na fajne ciuchy. Nasze
zasciankowe myslenie jest wszechobecne. Polki, w porownaniu do kobiet z
innych krajow, sa "najciekawiej" ubrane, tak jakby ubior byl wyznacznikiem
bogactwa i sukcesu. W pewnym stopniu pewnie tak. Ale dziwne priorytety macie:
kobiety innych nacji stawiaja na podroze, edukacje, rozrywke, podczas gdy
Polki wydaja duzy % swych dochodow wlasnie na kosmetyki, ciuchy i zabiegi
pielegnacyjne.