Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Polska zasciankowosc kobiet

    01.05.05, 13:54
    Tak sobie obserwuje trendy modowe w PL i na swiecie i musze przyznac, ze
    Polki sa niestety bardzo zasciankowe. Nie wszystkie, nie chce uogolniac. Ale
    napisze to, co zauwazylamw PL a co mnie dziwi badz tez smieszy:
    - stroje niemal estradowe noszone na dzien, czy do szkoly czy do sklepu. To
    nie jest normalne, kiedy z siatkami zakupow po nierownych chodnikach idzie
    panna w stroju jak na bal i butach, jakby tuz za rogiem limuzyna na nia
    czekala.
    - podobnie z makijazami: odwazny wieczorowy makijaz na sloneczne poranki,
    kiedy az prosi sie odrobine naturalnosci, lekkosci..
    - wszechobecne tipsy, ktorych w takiej ilosci nie widzialam nigdzie
    - nasladowanie hollywodzkich trendow i trendow rodem z programow takich jak
    viva czy mtv. Fajnie jest poprzebierac sie tak na specjalna okazje, ale ja
    widze, ze Polki sa gotowe na codzien kusic, wydymac usta, wypinac piersi i
    odkrywac co sie da, blyszczec gdzie sie da i chodzic na takich obcasach, na
    jakich sie da. Smiesznie wyglada taka kobieta, wsiadajaca do tramwaju. W
    tramwaju ksiecia raczej nie pozna.. A nasladowanie Pameli czy Naomi raczej
    swiadczy o naszym niskim poczuciu wartosci, wyjatkowosci, odrebnosci i braku
    polotu

    Bedac w USA i wielu wielu innych krajach, widzialam mase bogatych i pieknych
    zadbanych kobiet, spokojnie biegajacych sobie w dresach czy luznych wygodnych
    strojach. W Polsce taki luz traktowany jest jako niedbalstwo czy brak
    kobiecosci, ewentualnie patrzy sie na owa panne z politowaniem oka "pewnie
    nie stac jej na lepsze ciuchy". W kazdym innym cywilizowanym kraju kobiety
    potrafia odroznic role mediow od rzeczywistosci - tylko w Polsce kobiety
    staraja sie wprowadzic w zycie, to co w mediach podane. Za wszelka cene i
    nieraz kosztem wielu wyrzeczen. Pamietam moja kolezanke z liceum, ktora
    notorycznie nie jadala obiadow, bo oszczedzala na fajne ciuchy. Nasze
    zasciankowe myslenie jest wszechobecne. Polki, w porownaniu do kobiet z
    innych krajow, sa "najciekawiej" ubrane, tak jakby ubior byl wyznacznikiem
    bogactwa i sukcesu. W pewnym stopniu pewnie tak. Ale dziwne priorytety macie:
    kobiety innych nacji stawiaja na podroze, edukacje, rozrywke, podczas gdy
    Polki wydaja duzy % swych dochodow wlasnie na kosmetyki, ciuchy i zabiegi
    pielegnacyjne.
      • Gość: zanzare Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:01
        i no wreszcie jakis madry glos na tym forum; w Polsce ludziom jeszcze daleko do
        traktowania mody mniej serio, a to glownie dlatego ze badz co badz jestesmy
        jeszce za biedni aby pozwolic sobie na luksus modowej nonszalancji - co sobie
        jakas tam Iksinska pomysli, ze mnie nie stac?. Wciaz w naszym kraju
        wyznacznikiem okreslajacym czlowieka jest to jak wyglada i w co jest ubrany a
        my jak te przyslowiowe owce pedem biegniemy ubrac sie w swoje naljepsze cichy,
        zeby sobie niepomysleli zesmy gorsi.
      • amanda22 Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 14:02
        Jeszcze dodam, ze jak jestem w PL, wzbudzam zdziwienie i sensacje, gdy ubrana w
        najbardziej prosty stroj typu trampki, wytarte spodnie i byle jaki podkoszulek,
        kupuje jakis drogi kosmetyk czy jakikolwiek artykul luksusowy. Nikt ze
        sprzedajacych i obserwatorow nie podejrzewa mnie o fakt, ze mam w kieszeni
        jakiekolwiek pieniadze! Jestem brana za najbardziej uboga dziewczyne, jaka
        odwazyla sie wejsc do danego sklepu. Patrza, czy nie ukradne. Raz nawet w
        jednym z warszawskich butikow sprzedawczyni nie pozwolila mi dotknac spodnie za
        500 zl, bo stwierdzila, ze mnie na nie nie stac wiec nie da mi przymierzyc. Coz
        za kosternacja dopada owych ludzi, gdy zobacza jak wsiadam do drogiego
        mercedesa! Natomiast calkiem inaczej wyglada w USA czy chociazby Szwajcarii.
        Moge smialo wejsc do kazdego hotelu, sklepu i restauracji i nikt nie bierze
        mnie za zlodziejke badz biedaczke. Ba, gdy biegalam latem w zwyklych plazowych
        japonkach i portkach za 5$, koszulce z przeceny, podrywali mnie bogaci
        biznessmani, przekonani ze jestem modelka.
        Takze tylko w Polsce doznaje "postaw sie a zastaw sie". Takie to dziwne i
        zabawne zarazem. Probujecie podpasowac facetom a im naprawde wszystko jedno w
        co jestesmy ubrane.
        • Gość: major Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 01.05.05, 14:16
          Mam to samo.Mam długie włosy i luźny styl-np.obcięte bojówki,takie prawdziwe z
          demobilu,sportowe buty,t-sherty kapel i często w sklepie z ciuchami albo z
          komputerami czy sprzętem rtv patrzą czy nic nie zapier....:-)))).Muszę jeszcze
          dodać,dla takich prymitywnych ludzi karta płatnicza jest,niewiedzieć czemu,
          równoznaczna z zamożnością.Jakie jest zdziwienie takiej osóbki,która uważa,że
          jest u szczytu kariery bedąc ekspedientką/em w sklepie w centrum Warszawy a tu
          jakiś brudas kartą płaci:-)))))))))))))))))))))
        • amanda22 jeszcze cos dodam.. 01.05.05, 14:17
          Ponadto dziwi mnie i szokuje nietolerancja modowa - jesli to tak mozna nazwac.
          Wszelkie osoby ubierajace sie np. etnicznie sa traktowane jak oszolomy. Juz
          pomijajac fakt, ze bardzo malo tej roznorodnosci u nas, malo kobiet odwazy sie
          ubrac w stroj hinduski, hiszpanki badz hippie. Nie dlatego, ze taki styl sie
          nie podoba nam ale z obawy o to, ze nie spodoba sie innym badz zostaniemy
          wysmiane. Na zakupy naprawde najwygodniejszym strojem jest stroj sportowy.
          Tymczasem w PL jest jakby wieeeelkim nietaktem odwazyz sie wejsc do dobrego
          sklepu w takim stroju! Ekspedientki od razu pokaza, gdzie jest miejsce dla tak
          ubranych kobiet; zapewne na ruskim bazarze. Analogicznie: to samo dotyczy wizyt
          w banku, u fryzjera czy restauracji. Ale juz wystarczy wejsc wieczorkiem do
          hotelu np Sobieski w Wawie, aby zobaczyc jak zagraniczni biznesmeni schodza do
          baru w kapciach. W hotelach wiec jest wiec inaczej: do bufetu mozna przyjsc
          sobie nawet i w pizamie i nikogo to nie dziwi. Czasem jest smiesznie: miejsce -
          bar hotelowy, live piano muza, ja pije herbate, wygodnie siedze na fotelu w
          dresie i rozciagnietej koszuli, w otoczeniu paru facetow roznie ubranych a w
          oczy najbardziej "eleganckim" i wyzywajacym strojem rzucaja sie.. polskie i
          rosyjskie prostytutki, ktore wpadly niby na drinka a faktycznie po to aby
          wyrwac sobie jakiegos bogatego obcokrajowca.
          To tylko moje skromne spostrzezenia. Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam.
          Doszlam po prostu do wniosku aby w PL byc traktowana serio, trzeba ubiorem
          deklarowac swoj stan majatkowo-spoleczny. Inaczej sie trafia na klody w postaci
          dziwnego traktowania, komentarzy czy braku szacunku.
          pozdrowka
          • kochanica-francuza No i to jest właśnie chamstwo 01.05.05, 15:09
            patrzenie na kobitę w wytartych dżinsach "czy to nie złodziejka".

            A nuż ekscentryczna milionerka?;-) ale to się w polskich głowach nie mieści.

            Potwierdzam.Przedłużałam włosy(nie wszystkie,tylko nerwowo wyszarpane - 200
            zł).W dwóch salonach mi odmówiono,do trzeciego na wszelki wypadek odstawiłam się
            w płaszcz matki ,spódnicę i elegancki but.
            Zupełnie co innego.

            Ludzie,co za wiocha!!!!!
            • Gość: ena Re: No i to jest właśnie chamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 15:26
              zgadzam sie! Polska to taka wies, ze kiedy czlowiek czyms chce sie wyroznic i
              robi, ubiera, czy zachowuje sie inaczej niz inni- jest postrzegany, jako ktos
              gorszy, albo obciachowy! ludzie czesto nie maja odwagi pokazac sie we wlasnym
              stylu, tylko dlatego, ze boja sie opini innych! dlatego ja staram sie (choc nie
              zawsze mi sie to udaje) nie przejmowac sie tym, co ktos pomysli o moim stroju,
              upodobaniach, czy hobby i byc soba!
          • naels Re: jeszcze cos dodam.. 02.05.05, 14:16
            Amando, rozlozyla mnie twoja wypowiedz. Poza tym w domu wszyscy zdrowi?

            "Jaka ta Polska prymitywna i zasciankowa. Ubieram moje stare wytarte dzinsy
            (oczywiscie i tak z wielka metka z tylu), wchodze do ekskluzywnego sklepu i
            kupuje najdrozszy kosmetyk, jaki maja na polce. Place moja zlota karta
            kredytowa i niedbalym krokiem oddalam sie, nonszalancko wsiadam do mojego
            pieknego mercedesa i z uczuciem poblazliwej satysfakcji obserwuje glupie miny
            tych glupich ekspedientek ciulajacych swoje marne pensyjki. Kiedy spaceruje w
            moim starym T-shircie i japonkach, ci uroczy starsi panowie, oszolomieni moja
            nieziemska uroda, biora mnie za modelke, wiec w dowod wdziecznosci zapraszam
            ich na kawe do restauracji w najdrozszym hotelu, gdzie schodze w pizamie i w
            kapciach." Jeszcze cos ci sie snilo?

            Tak na serio, przyznam, ze w twoim poscie jest troche racji - tez mnie smiesza
            starsze panie w eleganckich, cokolwiek zas wylinialych futrach i teatralnym
            makijazu w tramwaju czy mlode dziewczyny ubrane (czy raczej rozebrane) tak,
            jakby za kazdym rogiem czyhal lowca twarzy z gotowym kontraktem na sesje
            zdjeciowa do Vogue. Slabo mi sie robi na widok "hypoalergicznych zestawow do
            makijazu dzieciecego" w sklepie z zabawkami i szlag mnie trafia, kiedy musze
            sie pol godziny malowac przed wizyta w banku, zeby mnie poprawnie obsluzono.
            Ale wybacz, twoja afirmacja zachodniego luzu jest mocno przesadzona - tez sie z
            nim czesto stykam i niejedno kuriozum widzialam. Chociazby moja kolezanke z tak
            zachwalanej przez ciebie luzackiej Szwecji, ktora na konferencje podsumowujaca
            prace fundacji sponsorujacej jej projekt, z eleganckim lunchem, w otoczeniu
            dyrektorow i profesorow, wlozyla bure bojowki i cokolwiek splowiala bluze z
            rysunkami z mangi. Owszem, wzbudzila pewne zainteresowanie, ale, uwierz mi, nie
            z powodu pieknych oczu czy doskonalej figury.

            Ja zdecydowanie zauwazam roznice pomiedzy sportowymi liniami mody ulicznej a
            starym, rozciagnietym i podartym dresem - taka mianowicie, ze ten drugi kobieta
            z klasa zalozy co najwyzej do pracy w ogrodku. Wyzej wymieniona kobieta z klasa
            po prostu wie, ze podstawowe zasady dobrego wychowania nakazuja dobrac stroj
            odpowiednio do sytuacji, a luzackie wyskoki typu zejscie do hotelowego baru w
            szlafroku i kapciach swiadcza po prostu o bardzo zlym smaku, a w skrajnych
            sytuacjach o buractwie w stylu "Ja place i ja rzadze, mam kase, mam fure i nie
            bedzie mi jakis byle kelner mowil, co mam na siebie wlozyc". Z calym
            szacunkiem, ale twoja wypowiedz sprawia momentami takie wlasnie wrazenie.
          • Gość: Olga Re: to i ja cos dodam.. IP: *.acn.waw.pl 04.05.05, 13:42
            A tak. Kiedyś spotkałam w upalny dzien Justynę Steczkowską w Szpilce. Biedaczka
            była ubrana w fioletowy komplecik z cekinami: obcisly top i mini spodniczka. Do
            tego buty na niemożebnym obcasie. Pomyslalam wtedy, że ona na siłe chce być
            gwiazdą i żal mi sie jej zrobiło...
        • Gość: aga Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 01.05.05, 19:00
          "podrywali mnie bogaci biznesmeni myśląc ze jestem modelką"
          UUUppps i kto tu jest ZASCIANKOWY?
          A w ogóle na jakiej podstawie używasz słowa zaściankowość? Wiesz w ogóle co to
          znaczy? Poza tym jesteśmy znacznie lepiej wykształcone niż kobiety w innych
          krajach i nie zaryzykowłabym tezy ze wszystko wydajemy na ciuchy...
          Moim zdaniem jestes dość głupiutka a koniecznie chciałaś napisać coś "mądrego i
          na przekór"... .
          PS. Nie noszę tipsów, chodzę w dzinsach i koszulkach. Mam dwa fakultety (UW i
          SWPS), znam dobrze 3 języki, dużo podróżuję.
        • tralalumpek Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 16:15
          amanda22 napisała:

          ....> za kosternacja dopada owych ludzi, gdy zobacza jak wsiadam do drogiego
          > mercedesa! Natomiast calkiem inaczej wyglada w USA czy chociazby Szwajcarii.
          > Moge smialo wejsc do kazdego hotelu, sklepu i restauracji i nikt nie bierze
          > mnie za zlodziejke badz biedaczke. Ba, gdy biegalam latem w zwyklych
          plazowych
          > japonkach i portkach za 5$, koszulce z przeceny, podrywali mnie bogaci
          > biznessmani, przekonani ze jestem modelka.
          > Takze tylko w Polsce doznaje "postaw sie a zastaw sie". Takie to dziwne i
          > zabawne zarazem. Probujecie podpasowac facetom a im naprawde wszystko jedno w
          > co jestesmy ubrane.



          alez ty dyrdymaly wypisujesz
      • Gość: major Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 01.05.05, 14:06
        Całe życie odpindolona jak modelka na wybiegu panienka żeby zrobić wrażenie w
        sytuacji kiedy to naprawde potrzebne musi założyć ciuchy spod których wystają
        jej gołe piersi i pośladki.
      • Gość: jackie Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:06
        > - stroje niemal estradowe noszone na dzien, czy do szkoly czy do sklepu.

        Ostatnio widziałam sprzedawczynię w sklepie z ciuchami - fajnym, ale nie takim
        super firmowym. Jej strój - długa, błyszcząca spódnica z gatunku sylwestrowych,
        biały połyskujący żakiet i szpilki. Dziewczyna chyba wróciła z balu i nie
        zdażyła się przebrać.

        > Bedac w USA i wielu wielu innych krajach, widzialam mase bogatych i pieknych
        > zadbanych kobiet, spokojnie biegajacych sobie w dresach czy luznych wygodnych
        > strojach. W Polsce taki luz traktowany jest jako niedbalstwo

        Bo to jest niedbalstwo, ja też w dresach nie wyjdę na ulicę, bo to jest strój
        do ćwiczeń. Ale w USA potrafią wyjść z domu w szlafroku czy wałkach na głowie -
        rzeczywiście, super sprawa ten ich luz :/.

        Reasumując (jak to się teraz modnie mówi) - przesada w żadną stronę nie jest
        dobra.
        • Gość: gosiaqus Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: 82.160.7.* 01.05.05, 14:44
          Ostatnio widziałam sprzedawczynię w sklepie z ciuchami - fajnym, ale nie takim
          > super firmowym. Jej strój - długa, błyszcząca spódnica z gatunku
          sylwestrowych,
          >
          > biały połyskujący żakiet i szpilki. Dziewczyna chyba wróciła z balu i nie
          > zdażyła się przebrać.
          ba, jak chodziłamdo gimnazjum to dyrektorka, i parę nauczycielek zawsze
          ubierały dłuhie powlóczyste aksamitne spódnice, makijaż wieczorowy i bluzki z
          brokatem, fajnie wyglądały na tych lekcjach :)
        • Gość: ania_wiedzminka Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:49
          trudno się nie zgodzić... ale raczej z jackie ->
          przesada w żadną ze stron nie jest wskazana

          P.S. jakoś nie zauważyłam w Sobieskim biznesmenów w spodniach dresowych i
          kapciach na śniadaniu:| ale może faktycznie to byli sami Polacy:|
          • amanda22 Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 15:05
            Gość portalu: ania_wiedzminka napisał(a):

            > P.S. jakoś nie zauważyłam w Sobieskim biznesmenów w spodniach dresowych i
            > kapciach na śniadaniu:| ale może faktycznie to byli sami Polacy:|

            No a ja zauwazylam. Byli Anglicy i Szwedzi, czuli sie swobodnie i jak ktorys
            pan ubrany w szlafrok zszedl na dol do recepcji o cos spytac, nikt nie robil z
            tego sensacji. A w Holiday Inn w piwnicy jest sauna i mini-fitness. Nikogo nie
            dziwi np widok pana w windzie, ubranego w jakies krotkie porty i z recznikiem
            na ramieniu. Nawet jak sie taki Szwed uswini i zapije i tak obchodzic sie z nim
            beda jak z ksieciem. Z kolei Polka we wlasnym kraju nie ma prawa w dresie wejsc
            do lepszego sklepu, bo potraktowana zostanie jak najgorsza prostaczka. A to
            przeciez nie ubior swiadczy o naszej zamoznosci czy wewnetrznej wartosci...
            No i nie zgodze sie z Toba, ze dres to stroj do cwiczen. Sa przeciez buty i
            stroje sportowe przeznaczone wlasnie na ulice.
            • ania_wiedzminka Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 12:47
              z sauny, czy z jacuzzi skorzystać niestety nie miałam czasu, i wcale nie wątpię,
              że panowie nie schodzą tam w garniturach; po prostu uważam, że należy ubierać
              się stosownie do okazji - i zarówno w słynnym acz niezbyt pięknym hotelu, jakim
              jest Sobieski, czy jakimkolwiek innym hotelu w Polsce i gdziekolwiek indziej,
              nie zejdę na śniadanie w spodniach dresowych - których na wyjazdy służbowe po
              prostu nie zabieram, koniec kropka; analogicznie na wakacjach nie idę prosto z
              plaży na obiad - w japonkach, shortach itd. bo po prostu źle bym się czuła sama
              ze sobą;

              to jak się jest traktowanym w głównej mierze zależy od ZACHOWANIA a nie stroju,
              w pełni zgadzam się, że ubiór jeszcze o niczym nie świadczy, ale tzw.
              "całokształt" postaci, czyli wygląd+ słownictwo +maniery - oczywiście mówię o
              pierwszych wrażaniach;

              swoją drogą zwróć uwagę, że często wyrażamy siebie poprzez to, co mamy na sobie
              - a niektóre "przebrania" są chyba tylko i wyłącznie wołaniem o chwilę uwagi...

              dla mnie, dres jest strojem do ćwiczeń lub na spacer z psem; jest tak szeroki
              wachlarz krojów i fasonów, że nie czuję konieczności udania się na przykładowe
              zakupy w spodniach, w których codziennie ćwiczę - chociażby z prostej przyczyny
              - NUDY, mam do wyboru wystarczającą ilość spodni, aby się nie umrzeć z nudów w
              jednych dresach:|
        • Gość: Arek Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.05, 12:48
          Może z faktu, że Amerykanie żywią się hamburgerami i hot-dogami tez powinnismy
          czerpać wzorce, bo to przeciez wielki świat? Naprawde nie wiedze nic
          wspaniałego w tym, że Amerykanki chodzą po ulicach byle jak ubrane.
      • Gość: ania Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.05.05, 14:36
        hmmmm skoro wedlug ciebie tak jest w Polsce, to po co tu w ogole wrocilas?
        jesli tak super jest w krajach w ktorych bylas to po co tam nie zostalas? haha
        o ile w ogole tam bylas! az mi sie wierzyc nie chce, ze wyszlas na zakupy w
        zwyklym dresie. wydaje mi sie ze dres jest jednak strojem przeznaczonym do
        cwiczen a nie na wyjscie gdziekolwiek. jestes po prostu smieszna. poza tym
        kazdy czlowiek ma swoj indywidualny styl i nie masz prawa osadzac czy to jest
        fajne czy nie. bo kazdy czlowiek jest inny, jeden lubi ubierac sie elegancko i
        przez mysl mu nie przyjdzie zeby wyjsc z domu w dresie bo uwaza to za
        nietaktowne, natomiast drugi lubi ubierac sie oryginalnie, inaczej niz wszyscy.
        czy to zbrodnia ze mloda dziewczyna ubierze bluzke z dekoltem? chyba lepiej
        niech ją ubierze teraz, gdy jest mloda niz za kilkanascie lat, gdy po prostu
        nie będzie wypadało tak się jej ubrać. moja rada dla ciebie: zastanow sie nad
        soba, nad tym co robisz i piszesz, bo to sa totalne glupoty i smiech mnie
        ogarnia gdy pomysle ze na swiecie sa takie osoby jak ty..
        • Gość: Mena Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:41
          Aniu,pewnie masz 13 lat. Mnie smiech ogarnia widząc takie prymitywy jak Ty.
          • Gość: noodle bo ania ma swój styl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 12:38
            taki jak doda elektroda. ostatnio było o dodzie w tvn. Swój strój
            podsumowała : "musi być różowo, błyszcząco, podarto i krótko".
            Aha, i jeszcze jedno: można SIĘ ubrać, ale bluzkę można ZAŁOŻYĆ. nie można
            ubrać bluzki. można co najwyżej ubrać dzieicaka albo choinkę.
        • amanda22 Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 15:32
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > hmmmm skoro wedlug ciebie tak jest w Polsce, to po co tu w ogole wrocilas?

          Nie jestem teraz w PL, poza tym nigdzie nie napisalam, ze nie lubie Polski a
          sprawa zasciankowosci modowej nie jest dla mnie tragedia ani powodem do
          emigracji.


          > jesli tak super jest w krajach w ktorych bylas to po co tam nie zostalas?
          haha
          > o ile w ogole tam bylas!

          Spodziewalam sie tego typu komentarzu. Predzej czy pozniej. Dlugo nie trzeba
          bylo czekac jak widze :)


          az mi sie wierzyc nie chce, ze wyszlas na zakupy w
          > zwyklym dresie.

          No wlasnie. Jak ja smiem na zakupy chodzic w zwyklym dresie! Rety! Toz to
          koniec swiata! Takie jak ja powinno sie izolowac, jestesmy grozne dla
          spoleczenstwa! :D

          wydaje mi sie ze dres jest jednak strojem przeznaczonym do
          > cwiczen a nie na wyjscie gdziekolwiek.

          Znowu sie powtorze: istnieje obuwie sportowe i ubrania sportowe, ktore sa
          wlasnie przeznaczone do lazenia po ulicach. Zerknij chociazby na kolekcje pumy.

          jestes po prostu smieszna. poza tym
          > kazdy czlowiek ma swoj indywidualny styl i nie masz prawa osadzac czy to jest
          > fajne czy nie.

          Moze i jestem smieszna, niech ci bedzie. Ale wnioskuje, ze o indywidualnym
          stylu masz wlasnie male pojecie. Przeciez ja wlasnie tego bronie, luzu i
          roznorodnosci, ktorej w PL brak.


          >bo kazdy czlowiek jest inny,

          Azes mnie oswiecila :D


          jeden lubi ubierac sie elegancko i
          > przez mysl mu nie przyjdzie zeby wyjsc z domu w dresie bo uwaza to za
          > nietaktowne, natomiast drugi lubi ubierac sie oryginalnie, inaczej niz
          wszyscy.
          >

          Nie widze problemu w tym, co kto lubi. Problem widze w tym, ze inni maja
          problem, ze ja lubie luz i np ubior zebraka. Niby moja sprawa a jednak nie...


          > czy to zbrodnia ze mloda dziewczyna ubierze bluzke z dekoltem?

          Nie. Ale zbrodnia bedzie jak ja wejde do dobrej perfumerii czy jubilera w
          obwislych portkach i starych tenisowkach.

          chyba lepiej
          > niech ją ubierze teraz, gdy jest mloda niz za kilkanascie lat, gdy po prostu
          > nie będzie wypadało tak się jej ubrać.

          A dlaczego niby nie wypadaloby? Styl jest wiec odzwierciedleniem ducha czy
          proba zaistnienia, ewentualnie krycia sie? Wlasnie w PL kobiety w srednim wieku
          skazuje sie na usuniecie z pola widzenia. Mlode wioda prym, stare niech sie
          chowaja. Suuuuper podejscie.

          moja rada dla ciebie: zastanow sie nad
          > soba, nad tym co robisz i piszesz, bo to sa totalne glupoty i smiech mnie
          > ogarnia gdy pomysle ze na swiecie sa takie osoby jak ty..

          Dzieki, pomysle :D
      • Gość: Mena Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 14:43
        Zgadzam się,popieram,jestem za ;-))
      • Gość: nastka Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: 83.168.106.* 01.05.05, 14:49
        wystarczy popatrzec na Britney Spears jak jest ubrana na codzien i wszystko jasne :D
      • klarak Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 15:14
        brak luzu i szpilasy na kazdym kroku to prawda. bylam teraz w niemczech i tylko
        polki i rosjanki caly dzien cierpialy na szpilach, wszystkie inne dziewczyny
        mialy buty sportowe. dodam, ze rzecz miala miejsce w bylym obozie
        koncentracyjnym, co dodaje jeszcze sprawy pikanterii...
        jak patrze, jak sie kobity mecza, a przy tym malo ktora umie chodzic na
        szpilkach, wiec sa przygiete do ziemi i wygladaja jak wlasne babcie - swoja
        droga od mojej tesciowej (lat 81 za tydzien) moglyby sie nauczyc, co to jest
        postawa ladna i chod godny kobiety wyzwolonej.
        ale z drugiej strony z tym, ze gdzie indziej odroznia sie media od
        rzeczywistosci to bym nie przesadzala, wiekszosc amerykanek ponoc marzy, zeby na
        18 urodziny zrobic sobie operacje plastyczne, sylikony itp...
        • juliet22 Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 18:57
          Niestety aby nauczyć się chodzić na szpilkach, trzeba w tych butach CHODZIĆ...a
          początki każdy ma trudne
      • r.richelieu a gdzie dłoń do przesyłania całusów 01.05.05, 15:40
        ten temat był wałkowany tysionc pińset sto dziewińset razy. Po grzyba więc
        wyciągasz stare wątki, prezentujesz jako swoje i czekasz na oklaski. To nie
        jest zaściankowość a robienie z siebie show typu ciał darwin.

        Po drugie, gdybyś nieświadoma dawnych wątków (choć to wątpliwe, jesteś tu od
        dawna) chciała jednak zwrócić uwagę na chamstwo sprzedawców, to, jak na
        prawdziwego dyskutanta przystało, potraktowałabyś temat abstrakcyjnie, bez
        nawiązań do własnej zamożności.

        Po trzecie, widząc odzew na twój i wcześniejsze wątki można stwierdzić, że dres
        czy strój nonszalancko-niedbały przystoi tylko temu kogo stać na brylanty.
        Wtedy jest to sposób bycia i to się pochwala jako niesztampowość. Jeśli zaś w
        dresie chadza osoba, któej nie stać na dobre ciuchy to jest uznana za biedaka
        bez gustu.

        • kochanica-francuza Re: a gdzie dłoń do przesyłania całusów 01.05.05, 15:44
          r.richelieu napisała:

          > ten temat był wałkowany tysionc pińset sto dziewińset razy. Po grzyba więc
          > wyciągasz stare wątki, prezentujesz jako swoje i czekasz na oklaski. To nie
          > jest zaściankowość a robienie z siebie show typu ciał darwin.
          >
          > Po drugie, gdybyś nieświadoma dawnych wątków (choć to wątpliwe, jesteś tu od
          > dawna) chciała jednak zwrócić uwagę na chamstwo sprzedawców, to, jak na
          > prawdziwego dyskutanta przystało, potraktowałabyś temat abstrakcyjnie, bez
          > nawiązań do własnej zamożności.
          >
          > Po trzecie, widząc odzew na twój i wcześniejsze wątki można stwierdzić, że dres
          >
          > czy strój nonszalancko-niedbały przystoi tylko temu kogo stać na brylanty.
          > Wtedy jest to sposób bycia i to się pochwala jako niesztampowość. Jeśli zaś w
          > dresie chadza osoba, któej nie stać na dobre ciuchy to jest uznana za biedaka
          > bez gustu.
          >

          riche,a skąd ekspedientka ma wiedzieć,na co kogo stać?

          moja rodzicielka,którą czasem stać,wpadła ze swoją przyjaciółką,której nie stać
          i ma w d...,na kawkę do hotelu Victoria w jakichś dresach i trampkach.kelner
          uwijał się jak fryga,bo przez strój wziął je za cudzoziemki,hehe.
          • r.richelieu Re: a gdzie dłoń do przesyłania całusów 01.05.05, 15:57
            Polskimi ekspedientkami zostają najczęściej studentki, które przez cały okres
            zatrudnienia kręcą nosem na pracę bo uważają, że należy im się coś więcej.
            Dlatego figę wiedzą o asortymencie nie mówiąc już o tym, że na każdego klienta
            patrzą z góry bo one są takie mądre i tylko wstrętna gospodarka wpędziła je w
            takie kamieniołomy. Uogólniając bardzo studentki-sprzedawczynie są głupie jak
            stołowa noga, bo 1. wierzą, że w końcu pracodawca da im prowizję od sprzedaży,
            a nie 840 brutto, 2. w związku z powyższym nie chcą marnować swojego cennego
            czasu na bylekogo tylko czekają na prawdziwie dzianą babę żeby jej wcisnąć
            najdroższy ciuch, 3. z tego powodu, że są dziecinne i przemądrzae nie potrafią
            odróżnić grubego portfela od chudego.

            Kiedyś pewne prawie barbio-studentki mnie zjadły;) bo powiedziałam im, że
            wolałabym zatrudnić dziewczynę z wszystko jedno jakim wykształceniem byle była
            serdeczna i uśmiechnięta. Niestety fakt, że za pracownika, nawet tępego, zus
            trzeba zapłacić, więc zatrudnia się studentów, którzy zamiast cieszyć się pracą
            są sfrustrowani bo nie tak wyobrażali sobie swoją świetlaną przyszłość.


            Tylko moja opinia nie była o sprzedawcach, bo to jest wiadome. Też sto lat temu
            bylam sprzedawcą, co prawda nie ciuchów a mebli i dupereli do wyposażenia
            wnętrz, ale za to w centrum handlowym co dawało bliski kontakt z pracownikami z
            całego obiektu, więc stąd znam ich opinie. Mało tego, znam własne durne zdanie
            sprzed tego stu lat ;)
            • kochanica-francuza Re: a gdzie dłoń do przesyłania całusów 01.05.05, 15:58
              r.richelieu napisała:

              > Polskimi ekspedientkami zostają najczęściej studentki, które przez cały okres
              > zatrudnienia kręcą nosem na pracę bo uważają, że należy im się coś więcej.
              > Dlatego figę wiedzą o asortymencie nie mówiąc już o tym, że na każdego klienta
              > patrzą z góry bo one są takie mądre i tylko wstrętna gospodarka wpędziła je w
              > takie kamieniołomy. Uogólniając bardzo studentki-sprzedawczynie są głupie jak
              > stołowa noga, bo 1. wierzą, że w końcu pracodawca da im prowizję od sprzedaży,
              > a nie 840 brutto, 2. w związku z powyższym nie chcą marnować swojego cennego
              > czasu na bylekogo tylko czekają na prawdziwie dzianą babę żeby jej wcisnąć
              > najdroższy ciuch, 3. z tego powodu, że są dziecinne i przemądrzae nie potrafią
              > odróżnić grubego portfela od chudego.

              Mało tego,baba ma być trendna,czyli chuda - na grubszą patrzą z prawie otwartą
              pogardą
              • r.richelieu Re: a gdzie dłoń do przesyłania całusów 01.05.05, 16:12
                no bo głupie.
                ps. chciałam napisać głupie cośtam, ale by mi wycięło;)

                A to się wiąże z pogardą do zawodu. Prawnik - szycha, nawet złodziej i
                łapówkarz, a sprzedaca to zawsze byle kto, nawet jeśli jest ekspertem w tym co
                sprzedaje. Dlatego laleczki wolą być sekreterkami u szefa-erotomana niż
                sprzedawcami w obuwniczym
          • jollyvonne Polski remake Pretty Woman? 01.05.05, 16:34
            kochanica-francuza napisała:
            > moja rodzicielka,którą czasem stać,wpadła ze swoją przyjaciółką,której nie
            stać
            > i ma w d...,na kawkę do hotelu Victoria w jakichś dresach i trampkach.kelner
            > uwijał się jak fryga,bo przez strój wziął je za cudzoziemki,hehe.

            Watek walkowany czy nie, ale wyglada mi na mocno przesadzony. Uwijanie sie
            wokol gosci jest praca kelnera, nie ma znaczenia co kelner o gosciach mysli,
            ani skad goscie pochodza. Osad typu "haha, nabiegal sie a to tylko Polki"
            swiadczy o bardzo niskim poczuciu wlasnej wartosci, a na dodatek stawia tak
            mowiaca osobe na rowni z tymi ekspedientkami, ktore nie obsluguja klientow w
            ubraniach w cenie netto ponizej 100zl, hehe ;)
            Po drugie, to wyglada mi to na problem tylko warszawski. W Szczecinie nie
            spotykam sie z takim traktowaniem, ani w stosunku do swojej osoby, ani nie
            zauwazylam w stosunku do innych. Wybralam sie do centrum handlowego w
            stroju "nieodpowiednim" (celem byl na koktajl mleczny, najlepszy w miescie), a
            po drodze w oknie wystawowym eleganckiego i drogiego butiku zobaczylam fajna
            kiecke, i zapominajac co mam na sobie wparowalam do srodka. Potraktowano mnie
            jak klientke, a kolezance (rowniez w stroju niedbalym) podsunieto krzeselko,
            aby sie nie zmeczyla czekajac na mnie.
            Czytajac takie opowiastki i "zlych ekspedientkach i bogatej klientce przebranej
            w lachmany" mam wrazenie, ze piszaca zrobila sobie video-powtorke z "Pretty
            Woman" i wyobraza sobie siebie sama w miejscu nadobnej Julii, tylko gdzie sie
            podzial richy Rich(ard Gere)?

            Tak nas traktuja, jak na to pozwalamy.
            jollyvonne
            • kochanica-francuza Re: Polski remake Pretty Woman? 01.05.05, 22:56
              jollyvonne napisała:

              > kochanica-francuza napisała:
              > > moja rodzicielka,którą czasem stać,wpadła ze swoją przyjaciółką,której ni
              > e
              > stać
              > > i ma w d...,na kawkę do hotelu Victoria w jakichś dresach i trampkach.kel
              > ner
              > > uwijał się jak fryga,bo przez strój wziął je za cudzoziemki,hehe.
              >
              > Watek walkowany czy nie, ale wyglada mi na mocno przesadzony. Uwijanie sie
              > wokol gosci jest praca kelnera, nie ma znaczenia co kelner o gosciach mysli,
              > ani skad goscie pochodza. Osad typu "haha, nabiegal sie a to tylko Polki"
              >

              Nie rozumiesz mnie.Nie nabijam się z kelnera,stwierdzam jedynie fakt."Hehe"to
              mój stały dodatek do wypowiedzi,co forumki potwierdzą.
      • Gość: ada Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.cable.mindspring.com 01.05.05, 16:03
        Jesli kiedys wroce do polski nie mam zamiaru przebierac w stroje balowe na
        zakupy do sklepu .A wszystkich ktorzy uwazaja ze spodnie dresowe czy luzny
        podkoszulek moga ubierac tylko biedni i niewyksztalceni mam w glebokim powazaniu...
        • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 16:08
          Gość portalu: ada napisał(a):

          > Jesli kiedys wroce do polski nie mam zamiaru przebierac w stroje balowe na
          > zakupy do sklepu .

          Na zakupy? Na minutowy wypad ,żeby "odsikać"psa!
      • zettrzy Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 16:23
        amanda22 napisała:

        > Tak sobie obserwuje trendy modowe w PL i na swiecie i musze przyznac, ze
        > Polki sa niestety bardzo zasciankowe.

        obawiam sie, ze kazde spoleczenstwo jest na swoj sposob zasciankowe - ja od
        ponad 20 lat nie moge uwierzyc jak zasciankowi potrafia byc hamerykanie

        > - podobnie z makijazami: odwazny wieczorowy makijaz na sloneczne poranki,
        > kiedy az prosi sie odrobine naturalnosci, lekkosci..

        wpadnij do NYC, zobaczysz od samego rana takie makijaze, niekoniecznie na
        bialych twarzach, ze w oczach miga

        > - wszechobecne tipsy, ktorych w takiej ilosci nie widzialam nigdzie

        ja widze na wiekszosci Hindusek, Portorykanek, Dominikanek, itd.

        > - nasladowanie hollywodzkich trendow i trendow rodem z programow takich jak
        > viva czy mtv.

        zjawisko swiatowe

        > A nasladowanie Pameli czy Naomi raczej
        > swiadczy o naszym niskim poczuciu wartosci, wyjatkowosci, odrebnosci i braku
        > polotu

        natomiast nasladowanie "sylebrities" ubranych w pocharatane szmaty swiadczy o
        wysokim poczuciu wartosci

        > Bedac w USA i wielu wielu innych krajach, widzialam mase bogatych i pieknych
        > zadbanych kobiet, spokojnie biegajacych sobie w dresach czy luznych wygodnych
        > strojach.

        a w jakich strojach maja biegac? ja tez na silownie wkladam bawelniane bokserki,
        chociaz na ulice wyszlabym tak tylko w sytuacji podbramkowej

        W Polsce taki luz traktowany jest jako niedbalstwo czy brak
        > kobiecosci, ewentualnie patrzy sie na owa panne z politowaniem oka "pewnie
        > nie stac jej na lepsze ciuchy".

        w kazdym spoleczenstwie tak sie patrzy na osoby ubrane w tanie ciuchy. Percepcja
        taniosci moze byc rozna, np. trampki moga kosztowac $300 i osoba noszaca takie
        nie ujdzie w oczach znawcow za dziada. Byc moze po prostu do Polski nie dotarly
        jeszcze te bardzo drogie dizajnerskie "dziadowskie szmaty".

        >Pamietam moja kolezanke z liceum, ktora
        > notorycznie nie jadala obiadow, bo oszczedzala na fajne ciuchy.

        no popatrz, a w takich Stanach sie zdarza ze 16-latka "z dobrego domu" uprawia
        na boku prostytucje, aby zarobic na fajne ciuchy

        Nasze
        > zasciankowe myslenie jest wszechobecne. Polki, w porownaniu do kobiet z
        > innych krajow, sa "najciekawiej" ubrane, tak jakby ubior byl wyznacznikiem
        > bogactwa i sukcesu.

        ubior jest wszedzie wyznacznikiem bogactwa i sukcesu. Powtorze tylko ze
        percepcja ceny ubioru moze byc rozna w roznych spoleczenstwach.

        > kobiety innych nacji stawiaja na podroze, edukacje, rozrywke, podczas gdy
        > Polki wydaja duzy % swych dochodow wlasnie na kosmetyki, ciuchy i zabiegi
        > pielegnacyjne.

        chyba nie spotkalas ani jednej kobiety z innych nacji, skoro zdaje ci sie ze one
        tak tylko na edukacje i podroze - wiekszosc z nich konczy z edukacja i podrozami
        kiedy rodzice przestaja za to placic i nerwowo szuka jakiegos sposobu na wlasna
        gotowke. A co do procentu dochodow jaki kobiety innych nacji wydaja na ciuchy,
        kosmetyki i chirurgie plastyczna, wystarczy powiedziec ze firmy kosmetyczne maja
        wyzsze dochody niz np. producenci stali, broni lub zywnosci.
        Z reszty twoich postow wynika ze obce kraje znasz wylacznie z wyjazdow na
        wakacje. Facet w kapciach w barze Waldorff Astoria? Musialby miec przy sobie
        karte inwalidzka czy inny dowod ze z przyczyn zdrowotnych nie moze nosic
        normalnych butow. Co innego facet w kapciach w barze w resorcie - no coz, to tak
        jak w domu we wlasnej lazience, najwyzej nikogo nie poderwie.
        Do restauracji na okreslonym poziomie facet wejdzie wylacznie w marynarce. Wiele
        takich restauracji ma caly zestaw marynarek do wypozyczania gosciom na czas
        kolacji. Czyzbys nigdy nawet nie przeszla obok napisu "proper attire required"
        na drzwiach baru, klubu czy restauracji?
        Nie bardzo rozumiem tez tego wolania o stroje etniczne w kontekscie narzekan na
        ubiory estradowe. Chcesz roznorodnosci, a jak ja ktos dostarcza to be bo
        dziewczyna ma na sobie szpile a nie krakowski gorsecik? Przeciez gdyby te panny
        w sylwestrowych strojach wyszly do sklepow i na ulice w hinduskich sari zaraz
        bys napisala ze sie przebieraja i sa zasciankowe.
        Tak na boku, to w krajach innych niz Polska gros spoleczenstwa ubiera sie jak
        kloszardzi bo autentycznie ich NIE STAC na dobre, drogie ubrania. Oczywiscie,
        drogie ubranie moze byc rowniez w stylu niedbalym; dwie kobiety w dzinsach, z
        czego jedna zaplacila za swoje $380 (co widac po materiale i kroju) a druga $3 w
        Armii Zbawienia beda zupelnie inaczej potraktowane przez obsluge tego samego
        sklepu.
        I kto tu mysli zasciankowo...
        • eboniet Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 09:40
          Zettrzy, uwielbiam Twoje wypowiedzi:-)

          E.
      • Gość: Klara Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.4web.pl 01.05.05, 16:44
        A ja mam całkiem dobre doswiadczenia, mimo że chodzę w glanach, mam włosy do
        pasa i nie sprawiam wrażenia jakbym jeżdziła mercem:)))))Często uśmiech i
        zagadanie dowcipne do sprzedawczyni tak rozluznia sytuację, że nie ma
        najmniejszego problemu;))) Zresztą , myslę, że trzeba odróżnić lekki, sportowy
        styl od stylu a`la Waldemar Kiepski z serialu na Polsacie czy czymś tam...No
        bo jakbym miała sklep i przylazłby mi taki nieogolony, smierdzący, w siatkowej
        podkoszulce, laczkach i opiętych na tyłku dreso-kalesonach, to raczej też bym
        sobie pomyslała, że chce coś tego temtego, a nie kupic...
        Myślę, że w ogóle szacunek do ludzi wymaga,żeby nie ładować sie do sklepu w
        rozciagnietym dresie , który wygląda na niezmieniany od 5 miesięcy...Tak samo,
        jak nie ładować sobie tapety na twarz, kiedy idzie się kupować i przymierzać
        bluzkę, a potem kazda część owej bluzki jest wyswiniona czyjąś szminką i
        podkładem ...Myslę, że chyba to takie podstawowe rzeczy, których naprawdę nie
        trzeba uczyć, podobnie jak tego, że idąc do dentysty, nie powinno się zjeść
        główki czosnku i nie umyć zębów:)
      • vsgirl Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 17:16
        Popieram niemal w 100%
        Ale najbardziej smiesza mnie panowie po 40-ce po 5 razy biegajacy do autka niby
        po cos a w sumie po to aby inni widzieli, ze go stac i na ciuchy i na autko.
        Normalny czlowiek w dobrej restauracji moze czuc sie jak wsrod snobow, bardzo
        niezrecznie.
      • papryczka_ag Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 18:50
        Z przykrością zgodzę się z autorką wątku. Sytuacja żywcem wzięta z PRETTY WOMAN
        zdarza się w naszych polskich sklepach dość często.
      • Gość: Ivre Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 01.05.05, 19:25
        Polska tak? A moja kumpele we Wloszech wyproszono ze sklepu, gdy uslyszano, ze
        mowi..po polsku. A we Francji natknelam sie w sklepie na taki oto napis : "Do
        Polaku - nie kradnij" (pisownia oryginalna ;)). Bo Polak = zlodziej. I niewazne
        jak ubrany. Jesli zle, to znaczy, ze go nie stac, wiec pewnikiem bedzie kradl,
        a jesli dobrze to znaczy, ze.. juz ukradl :/ Jak ja nie znosze uogolnien i
        stereotypow! Grrr! W polskich sklepach denerwuja mnie jedynie panienki zajete
        bardziej swoimi paznokciami, niz tym, ze moze klient(ka) chcial(a)by o cos
        zapytac.. ale we francuskich natknelam sie na to samo, wiec nie bede
        przypisywac nam, Polakom, jakiegos monopolu na to zjawisko. Do tej pory nie
        rozumialam dlaczego wiekszosc cudzoziemcow przez 5 minut stoi z otwartymi ze
        zdziwienia ustami, jak mowie, ze jestem Polka, ale jesli to sami nasi rodacy
        przekazuja im takie info o naszym kraju, to chyba przestane sie dziwic... Przy
        okazji... dresu to nawet nie mam w szafie ;) Wole innego rodzaju stroje
        sportowe, ktore i tak nosze tylko na silownie lub aerobik ;)
        • papryczka_ag Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 19:48
          Hm... ja w zeszłym roku w Rzymie wlazłam do Prady. Jak już kiedyś tu pisałam,
          miałam na sobie ciuchy absolutnie turystyczne - zakurzone buty, bojówki i jakąś
          koszulkę z dziwnym rysunkiem. A traktowano mnie jak księżniczkę. We Francji
          nigdy mnie nie spotkał żaden despekt. W każdym innym kraju bywałam w sklepach w
          ciuchach różniastych - od full elegancji do trep turystycznej wersji. Zawsze
          byłam traktowana tak, jakbym weszła kapiąc złotem i machając platynową kartą.
          Nawet w tych sklepach uznawanych za szczyt luksusu.
          • b_bb Re: Polska zasciankowosc kobiet 01.05.05, 20:32
            Kobieta ubrana niedbale, jeśli ma zadbane dłonie, zadbany uśmiech, włosy, nie zostanie potraktowana w sklepie czy restauracji jako klientka niższego gatunku.
            Richelieu ma jednak rację co do polskich ekspedientek: przeważnie są to naburmuszone lale, które nie przeszły żadnego szkolenia i dlatego nie potrafią odróżnić złodzieja sklepowego (ci przeważnie są wystrojeni) od klienta z grubym portfelem.
            Jeśli chodzi o strojenie się od rana do wieczora w eleganckie ciuchy, dotyczy to wyłącznie dresiarstwa, nie obserwuję tego zjawiska na uczelni ani wśród studentów, ani pracowników. No, ale ja z Warszawy nie jestem. ;P
            • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 13:53

              > ntów, ani pracowników. No, ale ja z Warszawy nie jestem. ;P
              >
              W Warszawie obecnie 14/15 to przyjezdni,bez obrazy.
          • Gość: Ivre Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 01.05.05, 20:46
            A mnie sie zawsze wydawalo, ze to chodzi o kulture ekspedientki chociazby, a
            nie o miasto czy kraj w jakim sie robi zakupy... :/
            • kinky5 Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 07:33
              oj amando, amando
              Chyba za krotko w tej ameryce bylas aby zaobserwowac wiecej.
              Przede wszystkim nie luzny dresik (gdzies padlo takie okreslenie) bo 60%
              amerykanow ma nadwage.
              Po drugie- nie sadze aby wpuszczono Ciebie do eleganckiej klubu/restauracji w
              twoich dresikiach i topiku bo w wiekszosci obowiazuje tzw. dress code ktory
              zazwyczaj wyklucza nawet......jeansy.Szok? to samo tyczy sie niektorych hoteli
              bo nie sadze aby np. w four season normalnym bylo zachowania "twoich"
              obcokrajowcow w polskich odpowiednikach. Nikt normalny nie siedzial by w dresiku
              w tzw. upscale place.
              inna sprawa:nie tylko polki sie stroja. Wierz mi na slowo.....
              Jesli chodzi o bardzo drogie sklepy- owszem wchodza panienki w dresikach ale
              wiekszosc ludzi ktorzy tam kupuja ubieraja sie tak ...ze sama bys chciala tak
              wygladac. Wszyscy zostaja obsluzeni bo tutaj kroluje KASA. Polacy sie tego
              jeszcze nie nauczyli (ma to swoje plusy).
              Nie wiem gdzie ty widzialas te twoje zadbane panienki w luznych dresach
              spokojnie biegajace na zakupy bo mi to kojarzy sie glownie z przytlustymi
              malolatami o wielkich siedzeniach.Moze malo w tych stanach widzialas a moze
              stykalas sie z ludzmi o nizszym statusie kulturowym.
              Nie wiem czy zauwazylas jak ja to nazywam tzw.kompleks europejski- lepsze
              kosmetyki tylko z europy, dobre spa to spa europejskie.Kiedys nawet widzialam
              europejskie mycie okien (cokolwiek to mialo znaczyc)- to rowniez tyczy sie MODY-
              To Europa nadaje rytm.
              i jeszcze jedno- lataj sobie spokojnie w tych dresikach na zakupy- co ciebie
              obchodzi co mysla inni- to takie amerykanskie przeciez.
              • Gość: Kot-kanapowiec Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 02.05.05, 08:14
                Kinky5! Nic dodać, nic ująć, wreszcie jakiś rozsądny głos w tej dyskusji!
      • Gość: Kot-kanapowiec Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.chello.pl 02.05.05, 08:21
        ... przebrzydłe polskie narzekactwo, które króluje we wsiach i miasteczkach.
        Oczywiście chodzi mi o narzekanie na to, jak właśnie w Polsce jest zaściankowo,
        jak okropnie i tym podobne bla bla bla. No normalnie nie mogę, to jest
        najwyrazistsza polska cecha narodowa, a wywodzi się spod strzech - jest to
        typowa cecha polskiego chłopa, który zanim PRL rzucił go do miasta, zamiast
        porawić w jakikolwiek sposób otaczającą go rzeczywistość, wolał jęczeć,
        narzekać i pluć na wszystko dookoła.
        • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 12:44
          Gość portalu: Kot-kanapowiec napisał(a):

          > ... przebrzydłe polskie narzekactwo, które króluje we wsiach i miasteczkach.
          > Oczywiście chodzi mi o narzekanie na to, jak właśnie w Polsce jest zaściankowo,
          >
          > jak okropnie i tym podobne bla bla bla. No normalnie nie mogę, to jest
          > najwyrazistsza polska cecha narodowa, a wywodzi się spod strzech - jest to
          > typowa cecha polskiego chłopa, który zanim PRL rzucił go do miasta, zamiast
          > porawić w jakikolwiek sposób otaczającą go rzeczywistość, wolał jęczeć,
          > narzekać i pluć na wszystko dookoła.


          A jak mam poprawiać zjawisko opisane w wątku? Co do chłopa,to moi przodkowie
          byli ziemianami i burżuazją.
          • Gość: Kot-kanapowiec Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 13:32

            > A jak mam poprawiać zjawisko opisane w wątku? Co do chłopa,to moi przodkowie
            > byli ziemianami i burżuazją.

            Ależ kochanico, nigdy nie posądziłabym cię o to, że twoi przodkowie mogli
            należeć do jakiejś niższej klasy... A ja za to jestem królowa angielska...
            Musisz natomiast mieć duży problem ze swoimi korzeniami i pochodzeniem, skoro
            to właśnie ty, jako jedyna, na moje luźno rzucone zdanie o chłopach, popędziłaś
            raźno zapewniać nas, że ty absolutnie od chłopa nie pochodzisz... Ech...
            • Gość: Richelieu* Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.zyg.brewet.pl 02.05.05, 13:43
              a moi przodkowie bardzo najbliżsi byli chłopami, potem robotnikami w kopalni i
              jestem z tego dumna.
              Wobec antysemityzmu mogę być nawet dumna z tego, że tato mojej mamy był Żydem.
              A co


              I nie jestem wcale pewna czy to ja jestem w klasie średniej a nie dziadek
              • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 14:21
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > a moi przodkowie bardzo najbliżsi byli chłopami, potem robotnikami w kopalni i
                > jestem z tego dumna.
                > Wobec antysemityzmu mogę być nawet dumna z tego, że tato mojej mamy był Żydem.
                > A co
                >
                >
                > I nie jestem wcale pewna czy to ja jestem w klasie średniej a nie dziadek


                Riche a pies cię drapał,przecież Cię lubię i wisi mi,kim byli czyi przodkowie!
                Nie chodziło mi o podkreślanie "kto ja jestem" bo idąc za ciosem mogłam
                napisać,że Radziwiłł machnął mnie nieślubnie Katarzynie Wielkiej;-)))))


                Raczej o to,że problem jest i tłumaczenie go mentalnością chłopską nie na wiele
                się zda...

                btw kot-kanapowiec nie odpowiedziała na temat,czyli:jeżeli walczyć ze
                zjawiskiem,to JAK?
                • Gość: Kot-kanapowiec Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 14:44
                  Kochanico! Bardzo mi się podoba, że na moją uszczypliwość :) nie zareagowałaś
                  agresją, tylko wytknęłaś mi brak odpowiedzi na pytanie. A więc odpowiedź brzmi:
                  Ponieważ mentalnie większa część naszego społeczeństwa jest właśnie na poziomie
                  XIX-wiecznego chłopstwa, należy zastosować metody również XIX wieczne - praca u
                  podstaw, nauczanie, uświadamianie, moralizowanie i wskazywanie właściwej drogi.
                  Ale metody czynne, a nie bierne narzekanie i jojczenie "jak jest źle i
                  beznadziejnie". A, jeszcze trzeba dawać dobry przykład swoją osobą.
                  Pozdrawiam ze słonecznej Warszawy :))))))))))))))))
                  • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 14:50
                    Gość portalu: Kot-kanapowiec napisał(a):

                    > Kochanico! Bardzo mi się podoba, że na moją uszczypliwość :) nie zareagowałaś
                    > agresją, tylko wytknęłaś mi brak odpowiedzi na pytanie.

                    Hehe,może dlatego ,że uważam,że "chłopskość" i "prowincjonalizm" ma się we
                    łbie,a nie w metryce...I wisi mi ,kto skąd jest i jakich miał przodków...



                    A więc odpowiedź brzmi:
                    > Ponieważ mentalnie większa część naszego społeczeństwa jest właśnie na poziomie
                    >
                    > XIX-wiecznego chłopstwa, należy zastosować metody również XIX wieczne - praca u
                    >
                    > podstaw, nauczanie, uświadamianie, moralizowanie i wskazywanie właściwej drogi.
                    Mam nauczać i uświadamiać lalunię w sklepie,która otwarcie chichocze z koleżanką
                    nad moimi trampkami i figurą?Jak???


                    A ja uważam,że to nic nie da.Historyczny brak mieszczaństwa daje polskiej
                    mentalności chłopskie podwaliny.
                    Może jak się wykształci klasa średnia,o ile rząd pozwoli,hehe...
                    • Gość: Kot-kanapowiec Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 15:13
                      Mam nauczać i uświadamiać lalunię w sklepie,która otwarcie chichocze z koleżank
                      > ą
                      > nad moimi trampkami i figurą?Jak???
                      Na takie lalunie jest ta druga opcja: dawać dobry przykład swoją osobą. Czyli
                      miło!!! się uśmiechnąć i być ponad to. A nuż w główce (laluni) pojawi się jakiś
                      zalążek refleksji?



                      A ja uważam,że to nic nie da.Historyczny brak mieszczaństwa daje polskiej
                      > mentalności chłopskie podwaliny.
                      > Może jak się wykształci klasa średnia,o ile rząd pozwoli,hehe...
                      Oj, boję się, że teraz już jest za późno i czy rząd pozwoli, czy nie, to
                      wykształci się (już się wykształca) zamerykanizowana i zmakdonaldyzowana klasa
                      średnia, ale nie mieszczaństwo. Ale chłopskie podwaliny dał nam komunizm, który
                      wytrzebił ziemiaństwo i inteligencję, a wcześniej hitleryzm, który skasował nam
                      wszystkich oncokrajowców (nie tylko Żydów, ale i Niemców, Włochów, Szwajcarów -
                      było trochę tego), którzy właśnie tworzyli klasę mieszczańską. PRL dał
                      natomiast awans społeczny tysiącom chłopów, którzy nagle ze wsi wskoczyli do
                      miasta, ale nie znaleźli tam godnych naśladowania inteligenckich wzorów. Teraz
                      przyszła wolność i kasa no i mamy: drugą Amerykę. Bo pod względem poziomu
                      kultury i mentalności Polska przypomina mi właśnie USA. Chociaż tam jest
                      jeszcze większe chamstwo.
                      Ufff... ale się rozpisałam... Mam nadzieję, że nie usnęłyście :))))
                      • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 15:19

                        > Na takie lalunie jest ta druga opcja: dawać dobry przykład swoją osobą. Czyli
                        > miło!!! się uśmiechnąć i być ponad to. A nuż w główce (laluni) pojawi się jakiś
                        >
                        > zalążek refleksji?

                        Ehe.W rodzaju :"Nie dość,że gruba i wsiursko ubrana,to jeszcze głupia!Nie
                        widzi,że to z niej się śmieją!"
                        >
                        >
                        >
                        > Oj, boję się, że teraz już jest za późno i czy rząd pozwoli, czy nie, to
                        > wykształci się (już się wykształca) zamerykanizowana i zmakdonaldyzowana klasa
                        > średnia, ale nie mieszczaństwo.


                        no ale coś wykształci się...



                        Ale chłopskie podwaliny dał nam komunizm


                        Ale,za przeproszeniem,chrzanisz.Ja mam na myśli historyczne
                        mieszczaństwo,wykształcające się w Europie w XVIII - XIX wieku,kiedy u nas
                        szlachta,liberum veto i pomachiwanie szabelką...(może coś mylę,bo jestem noga z
                        historii)

                        , który
                        >
                        > wytrzebił ziemiaństwo i inteligencję, a wcześniej hitleryzm, który skasował nam
                        >
                        > wszystkich oncokrajowców (nie tylko Żydów, ale i Niemców, Włochów, Szwajcarów -
                        >
                        > było trochę tego), którzy właśnie tworzyli klasę mieszczańską.

                        Plus inteligencję - słynna akcja z profesorami w Kraku...


                        PRL dał
                        > natomiast awans społeczny tysiącom chłopów, którzy nagle ze wsi wskoczyli do
                        > miasta, ale nie znaleźli tam godnych naśladowania inteligenckich wzorów.


                        Za to wylansowali swoje...


                        Teraz
                        > przyszła wolność i kasa no i mamy: drugą Amerykę. Bo pod względem poziomu
                        > kultury i mentalności Polska przypomina mi właśnie USA. Chociaż tam jest
                        > jeszcze większe chamstwo.


                        Nie wiem,nie byłam.Natomiast istotnie wielu jest w USA zapatrzonych...
                        • Gość: Kot-kanapowiec Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 15:51
                          Ale,za przeproszeniem,chrzanisz.Ja mam na myśli historyczne
                          > mieszczaństwo,wykształcające się w Europie w XVIII - XIX wieku,kiedy u nas
                          > szlachta,liberum veto i pomachiwanie szabelką...(może coś mylę,bo jestem noga
                          z
                          > historii)
                          No to jeśli jesteś noga z historii, to dlaczego mówisz że chrzanię? Ja noga z
                          historii nie jestem i wiem, że w Polsce klasa mieszczańska była, zgodnie
                          właśnie z XVII- i XIX-wiecznymi trendami, tyle, że było to mieszczaństwo
                          etnicznie niepolskie - czyli właśnie Żydzi, Niemcy, Holendrzy, Włosi, etc, etc.
                          Ale mieszkali w Polsce, a ściślej na jej terenach, bo Polski nie było na mapie
                          świata. Plus w XIX wieku utworzyła się całkiem pokaźna grupka mieszczaństwa
                          etnicznie polskiego - ze zdegradowanej szlachty i awansujących rzemieślników.
                          No przecież ta burżuazja, z której pochodzisz musiała gdzieś być?


                          Ehe.W rodzaju :"Nie dość,że gruba i wsiursko ubrana,to jeszcze głupia!Nie
                          > widzi,że to z niej się śmieją!"
                          No to chyba już ich problem a nie twój, co???
                          • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 15:54
                            Gość portalu: Kot-kanapowiec napisał(a):

                            > Ale,za przeproszeniem,chrzanisz.Ja mam na myśli historyczne
                            > > mieszczaństwo,wykształcające się w Europie w XVIII - XIX wieku,kiedy u na
                            > s
                            > > szlachta,liberum veto i pomachiwanie szabelką...(może coś mylę,bo jestem
                            > noga
                            > z
                            > > historii)
                            > No to jeśli jesteś noga z historii, to dlaczego mówisz że chrzanię? Ja noga z
                            > historii nie jestem i wiem, że w Polsce klasa mieszczańska była, zgodnie
                            > właśnie z XVII- i XIX-wiecznymi trendami, tyle, że było to mieszczaństwo
                            > etnicznie niepolskie - czyli właśnie Żydzi, Niemcy, Holendrzy, Włosi, etc, etc.
                            >
                            > Ale mieszkali w Polsce, a ściślej na jej terenach, bo Polski nie było na mapie
                            > świata. Plus w XIX wieku utworzyła się całkiem pokaźna grupka mieszczaństwa
                            > etnicznie polskiego - ze zdegradowanej szlachty i awansujących rzemieślników.
                            > No przecież ta burżuazja, z której pochodzisz musiała gdzieś być?

                            O żesz! Wstydzę się okropnie i dzięki za informację!

                            >
                            >
                            > Ehe.W rodzaju :"Nie dość,że gruba i wsiursko ubrana,to jeszcze głupia!Nie
                            > > widzi,że to z niej się śmieją!"
                            > No to chyba już ich problem a nie twój, co???

                            Prowadzę do tego,że z takiej refleksji nic nie wyniknie.
              • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 14:23
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > a moi przodkowie bardzo najbliżsi byli chłopami, potem robotnikami w kopalni i
                > jestem z tego dumna.
                > Wobec antysemityzmu mogę być nawet dumna z tego, że tato mojej mamy był Żydem.
                > eeee Riche to ci nic nie da - Twoja Mama nie jest Żydówką ,pod antysemityzm
                nie podpadasz;-)))))))
                • Gość: Richelieu* Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.zyg.brewet.pl 02.05.05, 15:45
                  ale ja nie mówię o sobie tylko o dziadku. Chociażby przerzchci nazywali się
                  prawdziwymi chrześcijanami to religię na się w postępowaniu a nie w papierach,
                  to samo z wiejską mentalnością czy miejską.
                  Gadanie kotów, o chłopskich zachowaniach jest równie debilne jak gadanie o
                  zachowaniach kobiet/mężczyzn, Czarnych/białych, blondynek/brunetek itd, idąc
                  tym samym tokiem myślenia co znany i lubiany i głęboko naukowy program Ciao
                  Darwin
                  • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 15:48
                    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                    > ale ja nie mówię o sobie tylko o dziadku. Chociażby przerzchci nazywali się
                    > prawdziwymi chrześcijanami to religię na się w postępowaniu a nie w papierach,
                    > to samo z wiejską mentalnością czy miejską.


                    No przecież do grzyba piszę to samo!!!!!
                    • Gość: Richelieu* Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.zyg.brewet.pl 02.05.05, 15:54
                      wiem, że Ty tak, wiem, że to oczywiste. Bardzo się bronię przed oczywistościami
                      i staram się nie wygląszać mądralińskich sądów, które wszyscy znają. Niestey
                      niektórzy nie znają, ale na skrajny debilizm nie ma rady. Ten wątek też jest
                      oczywisty dlatego uważam go za typowy przykład artykułu w jakimś Avanti, który
                      czytują z wypiekmi na twarzy czytelniczki od nastolatek do dojrzałych kobiet
                      gdacząc, tak, tak, tak, święta racja.
                  • Gość: Kot-kanapowiec Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 15:54
                    Gadanie kotów, o chłopskich zachowaniach jest równie debilne jak gadanie o
                    > zachowaniach kobiet/mężczyzn, Czarnych/białych, blondynek/brunetek itd, idąc
                    > tym samym tokiem myślenia co znany i lubiany i głęboko naukowy program Ciao
                    > Darwin
                    Nie wiem, co to jest Ciao Darwin, ale wiem, że: pochodzenie społeczne i pewne
                    predyspozycje (rasa) determinują prawdopodobieństwo, że dana osoba będzie miała
                    taką mentalność, a nie inną. Bo niestety istnieje reprodukcja wartości i
                    dystynkcji w grupach społecznych.
                    • Gość: Kot-kanapowec 16:00 idę do domu! IP: *.usc.gov.pl 02.05.05, 15:57
                      Dyskusja jest tak ciekawa, że aż wychodzę z pracy później, niż zamierzałam. Ale
                      trzeba się oderwać i spadać, w końcu jest długi weekend :))))
                      Jeszcze raz pozdrawiam ze słonecznej Warszawy :)))
                    • Gość: Richelieu* Re: Najbardziej zaściankowe jest... IP: *.zyg.brewet.pl 02.05.05, 16:08
                      Masz poglądy młotka murarskiego. Pochodzę nie tylko z nizin społecznych, ale
                      wręcz z patologii. I co ciekawe, dumna jestem jak cholera z tego, że własnymi
                      rękoma i własną mentalnością i predyspozycjami potrafiłam wyjść do klasy
                      średniej, niepijącej i porządnej. I nie mów, że jestem wyjątkiem, bo takich
                      wyjątków są kopy co daje już powszechność. Globalizację mamy wać panie
                      zapóźniony
                      • kochanica-francuza Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 16:10
                        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                        > Masz poglądy młotka murarskiego. Pochodzę nie tylko z nizin społecznych, ale
                        > wręcz z patologii. I co ciekawe, dumna jestem jak cholera z tego, że własnymi
                        > rękoma i własną mentalnością i predyspozycjami potrafiłam wyjść do klasy
                        > średniej, niepijącej i porządnej.

                        Łubudu! Fanfary dla Richelieu!

                        (bez jaj)
        • migusia1 Re: Najbardziej zaściankowe jest... 02.05.05, 12:56
          Niestety duuuzo racji w tym poscie... pamietam taka opowiesc mojej matki jak
          do slepu w ktorym pracowala (nie jako ekspedientka, jako stylistka) przyszla
          pani ok 30, w dzinsach, trampkach i podkoszulku, lekko pobrudzonych ziemia...
          obsluga zareagowala w sposob typowy, czyli zgola nieprzyjemnie... co sie
          okazalo, pani wracala wlasnie ze swojej podmiejskiej dzialki, gdzie pracowala w
          ogrodzie, i potrzebowala zakupic ubranie na wyjscie, bo nie miala czasu jechac
          do domu... nazwe sklepu pomine :) I mimo ze bylo to kilka lat temu, toniestety
          w pewnych sklepach mentalnosc obslugi sie nie zmienila mimo ze nie pracuja tam
          studentki... W Polsce ciagle stroj swiadczy o posiadaniu, co jest bez sensu...
          Bedac we Francji nigdy nie spotkalam sie z niemila obsluga w sklepie,
          ekspedientki zawsze sa mile i staraja sie pomoc, mimo ze nie mowie w tym
          cudownym jezyku, zawsze staraja mi sie pomoc. I jeszcze jedno, nie spotkalam
          sie we Francji w sklepie z muzyka dudniaca tak ze po trzech minutach masz
          okazje wyjsc ze sklepu... a w Polsce to nagminne... Natomiast musze powiedziec
          ze mityczny dobry wyglad i figura francuzek dotyczy glownie kobiet w okolicach
          30, bo panny w wieku 16-22 sa po prostu koszmarne, grube, zaniedbane i
          koszmarnie ubrane...
          • Gość: aaa Do migusi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 13:47
            Och, jakie to szczęście, że Twoja mama nie jest ekspedientką, tylko stylistką!
            bycie ekspedientką w Polsce jest takie zaściankowe...
            • Gość: Richelieu* Re: Do migusi IP: *.zyg.brewet.pl 02.05.05, 13:51
              trafne ;)
      • Gość: bez_mapy Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.wroclaw.mm.pl 02.05.05, 14:59
        Zgodzę się, że na zakupy trzeba się ubierać wygodnie, ale dres w eleganckim
        centrum handlowym, butiku czy perfumerii jest absolutnie niedopuszczalny i to
        wszędzie na świecie!!!! Jeansy + bluzka i płaskie buty - jak najbardziej.
        • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 15:02
          Gość portalu: bez_mapy napisał(a):

          > Zgodzę się, że na zakupy trzeba się ubierać wygodnie, ale dres w eleganckim
          > centrum handlowym, butiku czy perfumerii jest absolutnie niedopuszczalny i to
          > wszędzie na świecie!!!! Jeansy + bluzka i płaskie buty - jak najbardziej.


          Hehe,a co powiesz na widoczek:Siedzi facet w centrum miasta,wyjmuje wkładkę z
          buta (mokasyna akurat,metodycznie wytrzepuje wkładkę i but,spokojnie zakłada z
          powrotem)
          • Gość: bez_mapy Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.wroclaw.mm.pl 02.05.05, 15:04
            Totalny burak!
            • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 15:14
              Gość portalu: bez_mapy napisał(a):

              > Totalny burak!

              Francuz ,u siebie(chez soi!),na Polach Marsowych!
              • Gość: j23 Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.rain.fr 02.05.05, 17:14
                no i co ci to przeszkadza, mial gosciu kamienia w bucie, gral z synem w
                pilke... zwlaszcza na Polach
            • Gość: shakira Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 02.05.05, 16:52
              Gość portalu: bez_mapy napisał(a):

              > Totalny burak!

              bez_mapy Ty sie lepiej nie wychylaj bo znow cie beda gnoic caly dzien (z
              zazdrosci ze masz sliczne cycuszki oczywiście)
              • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 16:55

                > bez_mapy Ty sie lepiej nie wychylaj bo znow cie beda gnoic caly dzien (z
                > zazdrosci ze masz sliczne cycuszki oczywiście)

                ???

                a skąd my mamy wiedzieć,jakie ona ma cycuszki?
                • Gość: shakira Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.chello.pl 02.05.05, 17:03
                  to ty jeszcze nie wiesz,że bez_mapay ma sliczne cycuszki???ja zajrzałam z
                  ciekawości w pare wątków na tym forum i już wiem:-)))))
      • Gość: <MAGDA> Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 19:04
        Polki, powiedzmy sobie szczerze, po prostu gustu za dużo nie mają... Dlatego ja
        nie ganiam za każdym ,,modnym'' ciuchem, ale raczej trzymam się swojego stylu.
        I wszyscy mi mówią, że mam dobry gust:) Aha i kobiety wychodzącre z bazaru z
        kupą torebek i szpilkach na nogach też są śmieszne... A i te szpilki to też
        najczęściej z tego samego bazaru jako podróba butów Kate Moss:) Cóż chyba taki
        już los wielu Polek...
        • elka007 Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 22:43
          A wogole tylko na tym forum mozna spotkac rozpaczliwe monologi w stylu" no bo
          kobieta z klasa to sobie na to nie pozwoli a tego nie zalozy."
          To jakas narodowa obsesja. Kobieta z klas dresu nie zalozy, a w brudnych butach
          nie wyjdzie z domu, A kogo to obchodzi w co ja sie ubieram. Nikogo na swiecie,
          tylko w POlsce jak przyjade to trzeba sie miec na bacznosci bo cie zjedza.
          Psychoza...
          • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 22:53
            Ela masz racje, bije brawo!
            Choc musze powiedziec, ze jesli jakas pani ma ochote na wyrzucenie smieci w
            szpilkach i garsonce to tez jest to jej wolny wybor...I taka amanda nie powinna
            sie tym interesowac.
            • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 22:57
              wogole w polsce starach wyjsc tak mierza...
              • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 22:59
                tak sie bede po trochu dopisywac...
                tez mierza w sklepie Chanel w Paryzu na Madelaine, bo to same rosjanki tam
                pracuja ;o) tylko ze one po ubiorze oceniaja ile sa wstanie wydusic z klienta...
              • umaa Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 22:59
                mi jakos nie strach, nie przejmuje sie tym, wazne jak ja sie czuje w ubraniu
                ktore mam na sobie
                • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:02
                  tez tak kiedys uwazalam, ale jak sie przyzwyczailam do niemierzenia w innych
                  krajach, to jak odwiedzam ojczyzne to mnie to drazni...teraz
                  • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:03
                    i chodzi o wgapianie sie, co to ja eksponat jestem???
                  • umaa Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:04
                    ja naprawde mam gdzies co sobie mysla o mnie ludzie ktorzy "mierza" mnie na
                    ulicy czy w sklepie
                    • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:14
                      ale ja sie nie przejmuje...chodzi o fakt gapienia sie, to taka troche
                      ingerencja w prywatnosc, zbyt duzo uwagi, a przekonujesz sie o tym dopiero jak
                      masz okazje wyjechac z kraju
                      • umaa Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:18
                        duzo podrozuje ostatnio w Polsce niestety tylko bywam...
                        nie przejmuje sie tym gapieniem, nie przeszkadza mi to, a jak ktos gapi sie
                        przesadnie to albo sie usmiecham z politowaniem albo obrzucam wzrokiem od gory
                        do dolu, uwazam ze jest to drowe podejscie do calej sprawy
                • elka007 Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:06
                  pewnie, ze nie warto sie przejmowac, tyllko ze jak sie juz wybiore na wakacje
                  do mojego ojczystego kraju to dalczego nie mam sie czuc swobodnie?
                  A pozatym, ekspedientka nie jest od tego zeby "wyczuc" ile kto ma kasy, tylko
                  zeby kazdego klienta ktraktowac jak milionera. Because you never know...:))
                  • misae Re: Polska zasciankowosc kobiet 02.05.05, 23:16
                    no ale w tych sklepach sprzedawcy wlasnie tak robia, sa pazerni...
            • amanda22 retyy..... 02.05.05, 23:34
              misae napisała:

              > szpilkach i garsonce to tez jest to jej wolny wybor...I taka amanda nie
              powinna
              >
              > sie tym interesowac.

              Wy naprawde nie umiecie czytac ze zrozumieniem czy mylisz moje posty z
              innymi????? Ja nie mam nic do kobiet w szpilkach wyrzucajacych smieci. Niech
              sobie i w ponczochach i krawatach biegaja. Mnie tylko drazni to kreowanie sie
              na bostwo zawsze i wszedzie. Oraz czepianie sie i ponizajace traktowanie tych,
              ktorzy maja w dupie kreowanie sie na kazda okazje i strojenie sie by mojsc
              godnie wybrac sie na zakupy.
              • Gość: NADOBNA Re: retyy..... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.05, 13:51
                Kiedyś wlazłam do Galerii Lim (zupelnie niemodnej,gdzie wszystko jest za
                drogie,a to wszystko znaczy nic-bo wybor tam ubogi.Ubrana bylam w trampki,które
                nota bene byly od Armaniego,mialam rozwiazane sznurowadla,dzinsy i
                sweterek.Bylo kolo 11,ja mialam wielkiego kaca i snulam sie po tym
                sklepie,szukajac konkretnej rzeczy.Pani Ekspedientka (ja pie..)przy wyjściu
                poprosiła mnie o możliwość sprawdzenia zawartości torby.Nic nie
                zapiszczało...nic.Przedtem zaś obie(bo potwory były dwa)stojąc w rogu sklepu
                obserwowały mnie jak potencjalną złodziejkę.BO PRZECIEŻ DO SKLEPU GDZIE
                SPRZEDAJĄ LA PERLĘ TRZEBA UBRAĆ SIĘ NA GALOWO!(ja pie..)
              • b113 Re: retyy..... 03.05.05, 14:10
                Hej!
                Fajny watek.Ja zawsze sie smialam z kobiet co to klipsy wkladaja jak ida
                wyrzucic smieci.
                a tak na powaznie to sama nie potrafilam wyzwolic sie z maniery elegancji,
                spodnic i butow na obcasie, do tego stopnia ze moja "wersja sportowa" to byly
                buty o 2 cm nizsze, ale nadal wysokie i spodnica z materialow bardziej
                wygodnych, ale zawsze elegancka.Ten styl powodowal ze bylam odbierana jako
                osoba o dobrym guscie i elegancka, ale dodawalam tym sobie lat. Ze zgroza
                patrzylam na osoby w stylu "spedzilam noc na lawce w parku", ale prawde mowiac
                nie czulam tego stylu i obawialam sie wszelkiego luzu.(nawet jeansow nie
                nosilam) Teraz z biegiem lat podchodze do mody "na luzie", uwielbiam wygodne
                ubrania i stac mnie na wiecej ekstrawagancji niz wtedy gdy np. studiowalam.
                Ale i tak co kraj to troche inne trendy w ubiorze i na szczescie szybciej do
                nas przenika to co w swiecie.Kiedys to ubrania kupione we Wloszech po 4 latach
                mozna bylo nosic w Polsce i byc modnym.
                Basia
      • Gość: karolcia Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.05.05, 13:55
        absolutnie popieram amandę. Śmiać mi się chce jak widze taką damesę paradującą
        po supermarkecie w niebotycznych szpilkach,eleganckim stroju i full make-upie i
        dodam,że taki widok to normalka na przykład w sobotę lub niedzielę
        wieczorem,kiedy takie panieneczki z pewnością nie wpadły na zakupy prosto po
        pracy.Inny śmieszny widoczek to panieneczki wyjeżdżające na weekend "do domu"
        (zaobserwowane w warszawie,gdzie mieszkam)z wielgaśnymi torbami podróżnymi na
        ramieniu, ale co tam-szpileczki muszą być; nie musze dodawać,że wyglądają w tym
        jak łamagi,bo torba jednak trochę waży.To samo na lotniskach,chyba tylko Polki
        wyróżniają się tym,że nie bacząc nawet na długi,kilkugodzinny lot,zakładają
        równie "wygodne" ciuszki no i po raz kolejny-obowiązkowe szpilasy.Nie jestem
        przeciwniczka eleganckich strojów,wyższe szpilki zakładam raczej tylko gdy
        podjeżdżam gdzieś samochodem i uważam że "lansowanie" się na siłę jest po
        prostu śmieszne,powierdza to zaściankowość kobiet w Polsce,choć oczywiście są
        jeszcze kobitki,które na szczęście potrafią się ubrać stosownie do miejsca nie
        robiąc z siebie pośmiewiska.
        • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 14:20
          Gość portalu: karolcia napisał(a):

          > absolutnie popieram amandę. Śmiać mi się chce jak widze taką damesę paradującą
          > po supermarkecie w niebotycznych szpilkach,eleganckim stroju i full make-upie i
          >
          > dodam,że taki widok to normalka na przykład w sobotę lub niedzielę
          > wieczorem,kiedy takie panieneczki z pewnością nie wpadły na zakupy prosto po
          > pracy.Inny śmieszny widoczek to panieneczki wyjeżdżające na weekend "do domu"
          > (zaobserwowane w warszawie,gdzie mieszkam)z wielgaśnymi torbami podróżnymi na
          > ramieniu, ale co tam-szpileczki muszą być; nie musze dodawać,że wyglądają w tym
          >
          > jak łamagi,bo torba jednak trochę waży.To samo na lotniskach,chyba tylko Polki
          > wyróżniają się tym,że nie bacząc nawet na długi,kilkugodzinny lot,zakładają
          > równie "wygodne" ciuszki no i po raz kolejny-obowiązkowe szpilasy.Nie jestem
          > przeciwniczka eleganckich strojów,wyższe szpilki zakładam raczej tylko gdy
          > podjeżdżam gdzieś samochodem i uważam że "lansowanie" się na siłę jest po
          > prostu śmieszne,powierdza to zaściankowość kobiet w Polsce,choć oczywiście są
          > jeszcze kobitki,które na szczęście potrafią się ubrać stosownie do miejsca nie
          > robiąc z siebie pośmiewiska.

          oj tak po tym wyszpileniu-odpindrzeniu poznać nasze rodaczki na lotniskach...
          • elka007 Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 15:31
            "Nasze rodaczki na lotnisku"to jest dopiero temat. Ludzie, co mozna zobaczyc..
            Slow brak. Mysle, ze patrzac na nasze rodaczki tu i owdzie nasuwa sie jeden
            wniosek: Panny nie potrafia sie wyluzowac i tyle. Stad sie bierze ten szalenczy
            pociag do szpilek na spacerze, mini w tramwaju i futer w warzywniaku.
            Zreszta to nie tylko w Polsce, csami obserwuje nasze panie w Hameryce i co tu
            sie mozna naogladac..
            • Gość: s Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.05.05, 17:01
              a to dopiero koma jak taka w szpilach biegnie do tramwaju.LOL.
              naprawde nie wiem co ma na celu to bezustanne potwierdzanie swojej [jakze
              czesto]"atrakcyjnosci" w sposob wyjatkowo tandetny i smieszny.czyli
              balowe/hiper skape/ciuchy,mocny makijaz,duszacy oblok perfum,15cm szpile na
              codzien.komu i czemu to sluzy?czy te osoby sa az tak zakompleksione ze musza
              wywalic pol biustu na wierzch zeby zwrocic czyjac uwage?coz to za sztuka
              przyciagac spojrzenia bedac ubrana i pomalowana jak na wielka gale,robiac
              zakupy w markecie?
              wydaje mi sie ze prawdziwym clou programu jest osiagnac podobny efekt w
              jeansach i zwyklym topie.
              ale po co to w ogole mowic,takie "zjawiska"i tak nie znikna...
            • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 18:45
              elka007 napisała:

              > "Nasze rodaczki na lotnisku"to jest dopiero temat. Ludzie, co mozna zobaczyc..
              > Slow brak. Mysle, ze patrzac na nasze rodaczki tu i owdzie nasuwa sie jeden
              > wniosek: Panny nie potrafia sie wyluzowac i tyle. Stad sie bierze ten szalenczy
              >
              > pociag do szpilek na spacerze, mini w tramwaju i futer w warzywniaku.
              > Zreszta to nie tylko w Polsce, csami obserwuje nasze panie w Hameryce i co tu
              > sie mozna naogladac..


              o,właśnie.brak luzu to jest to.bo nie przeczę,że widziałam Francuzki na
              szpilach...ale one na tych szpilach jakoś inaczej...
        • Gość: gosiaqus Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: 82.160.7.* 04.05.05, 07:36
          Śmiać mi się chce jak widze taką damesę paradującą
          > po supermarkecie w niebotycznych szpilkach,eleganckim stroju i full make-upie
          i
          o tak, a za nią snuje się z pełnym wózkiem mąż/chłopak, zwykły robol i
          flejtuch, w adidaskach z wielkim jęzorem i wyciągniętym swetrze, oj naoglądałam
          się już takich obrazków :) wtedy widać, kto haruje jak wół na te szpileczki i
          brokaciki

      • Gość: anka Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 19:00
        Dziewczyny, nie ubierajcie się elegancko, nie malujcie się, a już broń Boże nie
        zakładajcie szpilek na lotnisko! Jak któraś chce wyglądać na zadbaną to jest
        sztywniarą, która nie umie się wyluzować i ubiera się na pokaz.
        • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 19:04
          Gość portalu: anka napisał(a):

          > Dziewczyny, nie ubierajcie się elegancko, nie malujcie się, a już broń Boże nie
          >
          > zakładajcie szpilek na lotnisko! Jak któraś chce wyglądać na zadbaną to jest
          > sztywniarą, która nie umie się wyluzować i ubiera się na pokaz.

          Umiesz czytać? Widziałam Francuzki na szpilkach.
          Tylko nie uginały się wtedy pod plecakiem stelażowym,jak to się zdarza Polkom.
          • Gość: anka Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 19:22
            Umiem czytać.
            Nie wiedziałam, że uginanie się pod plecakiem stelażowym to jakaś cecha
            narodowa.
            Sama zawsze dziwiłam się dziewczynom które lecą do sklepu po bułki w pełnym
            makijażu i szpilkach. Ale z drugiej strony wolę to niż nonszalancję ocierającą
            się o niedbałość o której pisze założycielka wątku. A jeszcze nazywanie pewnych
            rzeczy "zaściankowością"... Gdy wychodzę do ludzi - obojętnie czy jest to pub,
            sklep czy kino, chcę wyglądac jak człowiek, a nie jakbym wstała prosto z wyra i
            nie zdążyła się umyć - co nie znaczy, że po ziemniaki lecę w mini i z brokatem.
            Kojarzy mi się to z randką ktorą kiedyś mi zaserwowano - facet uraczyl mnie
            ziemniakami i schabowym a za wino robił tzw. "jabol" - koleś chcial
            być "naturalny". Gdy łagodnie zwróciłam mu uwagę dowiedzialam się, że jestem
            materialistką.
            • kochanica-francuza Re: Polska zasciankowosc kobiet 03.05.05, 19:24
              Gość portalu: anka napisał(a):

              > Umiem czytać.
              > Nie wiedziałam, że uginanie się pod plecakiem stelażowym to jakaś cecha
              > narodowa.

              Uginanie się pod ciężką torbą podróżną na szpilkach to cecha narodowa Polek.
              • sigrun Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 08:57
                Dwa dni temu byłam na małym wypadzie do Centrum i miałam wprost fantastyczny
                pokaz szpilkowych możliwości. Otóż na Stare Miasto nie idzie się spacerować czy
                zwiedzać zabytki. Prawdziwa warszawianka idzie paradować oraz robić tzw.
                prezencję. Co chwila szpilki grzęzły między kocimi łbami, damy chwiejnie
                stawiały kolejne kroki robiąc dobrą minę do złej gry, wszak były tak eleganckie,
                z klasą i - co najważniejsze - seksowne. Zapewne następnego dnia szpileczki
                wylądowały u szewca bądź od razu w koszu. Jeszcze nie spotkałam obcasa, który
                uszedłby bez szwanku po brukowej masakrze. Dodam że w/w strój obowiązuje również
                na Polach Mokotowskich w Dniu Ziemi czy na pikniku lotniczym na Góraszce :-)))
                Zapewne takie elegantki nie zrezygnowałyby ze szpilek nawet podczas wyprawy w
                Himalaje. Kurtka nerkówka też obowiązkowa. Trzeba za wzszelką cenę być
                atrakcyjnym zawsze i wszędzie (nigdy nic nie wiadomo) - wszak yeti też samiec :-D
                • kochanica-francuza Sigrun ,ja cię kocham!!! 04.05.05, 13:20

                  o za to:

                  wszak yeti też samiec :
                  > -D
                  • sigrun Re: Sigrun ,ja cię kocham!!! 04.05.05, 13:25
                    I z wzajemnością :-) Tylko się nie rozklejajmy, dobra?
                    • kochanica-francuza Re: Sigrun ,ja cię kocham!!! 04.05.05, 13:40
                      sigrun napisała:

                      > I z wzajemnością :-) Tylko się nie rozklejajmy, dobra?
                      ale ten yeti,co samiec,był piękny...
              • Gość: funghettino Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.pool82190.interbusiness.it 04.05.05, 11:39
                lub ewentualnie szpilki i torba reklamowka!!!!! zawsze mnie zastanawiala ta
                milosc do plastikowych reklamowek w naszym narodzie....
              • Gość: ifa Re: Polska zasciankowosc kobiet IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 04.05.05, 13:33
                Amanda powinna wybrac sie do Irladnii tam bylaby w raju.Az mnozy sie od
                tlustych,bialych,piegowatych irlandek w dresach na codzien i od swieta.Ulubiony
                kolor dresow to bialy no i oczywiscie ortalionek,a jakze!!!
                do tego brzuchy czytaj burzuchole na wierzchu,zwisajace a jakze! a jak panienka
                sie schyla to koniecznie musza wystawac stringi i kawalek pupska ala armata
                Wszyscy obcokrajowcy jakich poznalam byli zdegustowani,hiszpanie,wlosi,francuzi
                a nawet japonczycy

                Amanda przebywa chyba tylko z dwoch wymienionych przez siebie krajow PL i US
                dlatego tak waski ma odnosnik i brak obiektywizmu w wypowiedziach,bo takie na
                przyklad Wloszki sa dziesieciokrotnie gorsze od Polek pod wzgledem wydawania
                kasy na ciuchy ,one to naprawde wydaja cala kase z wyplaty.Podobnie jest z
                ocenianiem,tam ciuch to dopiero fetysz spoleczny,jakosc i cena to swietosc
                Hiszpanki tez dbaja o siebie i lubia ciezsze makijaze nawet w ciagu dnia

                Pewnie Amanda tez nigdy nie dotarala do krajow azjatykich,mimo ze taka
                podrozniczka.Bo gdyby byla choc raz w takim Singapurze to widzialaby azjatki
                ubrane w sukienki mini i szpileczki zarowno na zakupach jak i w drodze do pracy.
                A takie Japonki...podobnie
                W Australii to wlasnie australijki najczesniej maja wieczne tipsy,czesto
                brzydko zrobione za pare groszy u chinczyka
                A szpilki i bluzki ze swiecoymi koralikami,odkrytymi plecami niczym holywodzkie
                aktorki z kolorowych magazynow nawet w pracy za biurkiem tez sie zdarzaja i to
                masowo..i co z tego?

                aby rzucac takie badz co badz ciezki opinie i to w calkiem obrazliwy malo
                subtelny sposob o rodaczakch proponowalbym poszerzyc swiatopoglad i troche
                wiecej tolerancji
                (o skromosci nie wspomne,bo to maja ludzie z klasa a Amanda nie wyglada mi na
                taka)

                Co do Polskich sklepow,to tam gdzie shoppinguje,czuje sie zawsze malo swobodnie
                wlasnie przez to ze ekspendientki tancza wokol mnie a ja lubie tak sama-ze-
                soba poprzebierac w ciuszkach i nie odpowiadac z przebieralani na pytania : i
                jak podoba sie Pani,moze wieksze?
                mimo ze nidgy nie chodze ani w szpilkach ani odpicowana do sklepu (szpilek nie
                moge przez sklonnosci do zylakow)
                Ale moze rzeczywiscie w Warszawie jest inczej...

                pozdrawiam slonecznie
                Ifa
                • kochanica-francuza W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 13:42
                  przestańcie rzucać te kąśliwe uwagi "jak jest w Warszawie",bo ten obyczaj
                  przywieźli ze sobą przyjezdni
                  • sigrun Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 13:50
                    Co fakt, to fakt. U mnie w garażu jest niemal więcej obcych rejestracji niż
                    warszawsko-ursynowskich. Póki nie urządzają sobie grila na balkonie lub imprezek
                    techno o piątej w nocy z niedzieli na poniedziałek, przyjezdni mi nie
                    przeszkadzają ;-P
                    • kochanica-francuza Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 13:54
                      sigrun napisała:

                      Natomiast mnie przeszkadza (co znam ze słyszenia i nie wiem,jakiego pochodzenia
                      byli autorzy akcji) następująca historia: Wpół do szóstej rano grupa
                      imprezującej gó..ażerii wtargnęła na własny camping,rycząc pełnym
                      głosem:Godzina piąta,minut trzydzieści,kiedy pobudka zaaaaa-grała!

                      Zakończyli to skandowaniem:Tak się bawi!Tak się bawi!Sto-li-ca!

                      No tylko zabić!
                      • sigrun Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 14:02
                        Kochani sąsiedzi właśnie w zeszłym roku urządzili Sylwestra w podobnym stylu
                        rycząc na balkonie : Tak się bawią Kabaty!
                        No i się zabawili: zarzygali trzy kondygnacje balkonów i dostali naganę od
                        spółdzielni. I dobrze im tak, ot co. Każde psucie opinii przez głupie bydło
                        (inaczej tego sie nazwać nie da) mnie wnerwia. I tu nie lubię przyjezdnych.
                  • krowa_w_kropki Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 13:55
                    Ja jestem przyjezdna, dopiero 7 lat mieszkam w Warszawie. I jakoś nie biegam z
                    pieskiem w szpilkach i wypacykowana. Głupio bym wyglądała goniąc się z psem po
                    trawniku w takim obuwiu i eleganckiej garsonce, bo to chyba średnio wygodne.
                    Ale nie wiem czy nie zacznę, bo przecież tyle ludzi na niedzielnym spacerze
                    mogłoby podziewiać moje kreacje. Tylko wtedy musiałabym mieć yorka ;)
                    • kochanica-francuza Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni 04.05.05, 14:50
                      krowa_w_kropki napisała:

                      > Ja jestem przyjezdna, dopiero 7 lat mieszkam w Warszawie. I jakoś nie biegam z
                      > pieskiem w szpilkach i wypacykowana.

                      o rany,przepraszam.znam dużo fajnych ludzi z przeróżnych miejsc Polski ,moja
                      najbliższa przyjaciółka jest z 10-tysięcznego miasta w okolicy Kielc.a czasem i
                      rodowici mają taką mentalność,że szkoda dla nich stolicy,bo mają w d...jej
                      możliwosći i ofertę.

                      Po prostu wqrza mnie to wieczne "aaaa bo w Warszawie to pewno inaczej..."
                  • Gość: Ifa Re: W Warszawie 14/15 to przyjezdni IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 04.05.05, 14:22
                    Kochanienka bron Boshe zadnych kasliwosci,sama mieszkalam dwa lata w stolicy
                    zniam opuscialam ojczyzne,
                    mialam na mysli fakt ze klienta w stolicy wiecej i pewnie czesciej, stad
                    opisywane wyzej zachownia ekspedientek
                    Natomiast w innych miastach slabo sie sprzedaje,klientow mniej,szczegolnie w
                    tzw "markowych" sklepach gdzie troszku drozej i stad wiecej uwagi poswieca sie
                    kupujacemu
                    ale prosze nie odczytywac tego jak moje przekonania to tylko przypuszczenia
                    stad "MOZE jest inaczej"

                    pozdrawiam wszystkie warszawianki zarowno przyjezdne jaki i rodowite
                    takze wszystkich innych wlacznie z Amanda
                    hello z down under
                    Ifa
                • kinky5 Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 16:31
                  ifa- zapomnialas ze amanda jeszcze w szwajcarii byla!
      • krowa_w_kropki Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 11:12
        Wiecie co? A może przyczyną takiego zachowania jest fakt, że przecież przed
        1989 nie było u nas tych wszystkich marek dostępnych teraz na rynku. Może stąd
        ten szalony snobizm? Pokazać, że mnie stać, że mam szpilki Bata, ciuchy Zara,
        torbę z logo LV, a okulary Versace.
        Myślę, że kiedy przyzwyczaimy się do obecności na polskim rynku rozmaitych
        marek to przestaniemy się snobować i "pokazywać". Przyzwyczaimy się, że marka
        wcale nie znaczy jakość czy wygoda. Okulary Prada to wcale nie Prada tylko
        brand Luxottica a jakość jest równa tym z bazarku. Ale w centrum handlowym,
        nawet przy przyciemnionym świetle panienka ich nie zdejmie, choćby i nic nie
        wiedziała, bo musi pokazać że ją stać, że ma logo. Pójdzie odpindrzona wyrzucić
        śmieci, bo sąsiedzi muszą widzieć, że ona po domu chodzi jak bohaterowie
        telenowel, jest "alegancka". (Mam taką sąsiadkę. Chyba kupiła psa, żeby móc
        pokazywać się w nowych ciuchach).
        Sądzę że za kilka lat to się zmieni. Musimy chyba ochłonąć, bo zgadzam się, że
        zjawisko nagminne i śmieszne jednocześnie.
        • elka007 Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 15:42
          Swieta prawda, juz Marx o tym pisal i zjawisko to nazywa sie " commodity
          fetishism". Tak przynajmniej ucza w Hameryce, he he he...
        • juliet22 Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 19:16
          Bata to czeska firma, więc żaden luksus...
          A Zara to też żaden snobizm-po prostu masówka, tyle że dość droga jak na
          polskie warunki...
      • bibulina Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 13:33
        Zgadzam się z Tobą amando22.
        Nie dajmy się zwariować.
        Pozdrawiam Cię serdecznie.
        • kinky5 Re: Polska zasciankowosc kobiet 04.05.05, 16:47
          no wlasnie nie dajmy sie zwariowac.
          Piszecie o Polkach jak o jakiejs innej narodowosci.
          Dziewczyny- gratuluje Wam tego ze umiecie jakby to nazwac- dobrac odpowiedni stroj do sytuacji!
          I chwala Wam za to ze nie ganiacie po lotniskach w szpilach!!!!Tak trzymajcie!!!
          To chyba znaczy ze nie kazda polka jest szalona na punkcie wygladu?
          Osobiscie wierze w rownowage- oczywiscie do samolotu nie wskocze na obcasach (i nigdy tego nie
          zrobilam i nie mam plecaka na stelazu;-) ale po eleganckich miejscach typu restauracja czy klub nie
          planuje isc w dresikach . I nikt w polnocnej ameryce tego by chyba nie zrobil bo jak juz pisalam
          wczesniej nawet jeansy sa czasami zabronione.
          pozdrawiam
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja