jonnas
03.06.05, 21:53
Mam chyba swoisty rodzaj kryzysu przekroczonej tzrydziestki, bo nie odczuwam
z tego tytulu zadnego stresu, czy zmartwienia, tylko w strasznym tempie
zmieniaja mi sie upodobania ubraniowe:))) Jeszcze kilka lat temu strzyglam
sie na jeza, nosilam martensy i skore, teraz zapuscilam wlosy i przedziezgam
sie w rozowa laleczke:))))))) wlasnie siedze sobie w ciezkim szoku, bo
wrocilam z zakupow, podczas ktorych wydalam kase ktorej mi nota bene brakuje
i nie wiem, co bede jadla, a kupilam sobie koronkowa rozowa bluzeczke, rozowe
balerinki i komplet rozowej bielizny do kompletu;)))) w jakims dzikim
szale:)))) I co gorsza znajduje w tym kobieceniu duza przyjemnosc:)mam tylko
nadzieje, ze mi rozum od tych rozowosci nie zaniknie;) Czy ktoras z was tez
sie tak zmienia dziwacznie?