Gość: anula
IP: *.promax.media.pl
17.07.05, 18:00
Czekajac na wizyte u lekarza dorwalam stary numer, o ile dobrze
pamietam, "Twojego Stylu".
Artykul, jaki przeczytalam, przerosl moje oczekiwania.
To, ze teraz wiekszosc kobiet chce miec dzieci, bo to jest "jazzy" to juz
wiedzialam, ale to, jak o siebie dbaja w ciazy, oslabilo mnie na dlugo.
Otoz mlode panny zamieszkujace stany (a przynajmniej o nich byl ten artykul)
bardzo chca zostac mamusiami, ale srednio im sie podoba tycie w czasie ciazy.
No a ze kobietki sa sprytne, radza sobie z ta tragedia na przerozne sposoby.
Co przezorniejsza, na kilka miesiecy przed pzred zajsciem w ciaze obniza
swoja wage do minimum, zeby pozniej moc bez skrupolow przytyc. Jakie to
wspanialomyslne. Te, ktore zaliczyly "wpadke" i nie maja juz czasu na
chudniecie "na zapas", ograniczaja jedzenie bedac w ciazy. Pozniej sie
przechwalaja, ktora najmniej przybrala na wadze. Zeta-Jones w stanie
blogoslawionym jest dla nich (niedokladnie cytujac z gazety, ktora cytowala z
jakiejs strony www) oblesnym grubasem, natomiast wychwalaja Sare Jessice
Parker, po ktorej brzuszka wcale nie bylo widac. Ale wracajac do tematu
przewodniego, to oczywiscie glodowka towarzysza cwiczenia do upadlego. I na
nic sie zdaja opinie lekarzy, ze dzieci z takich ciaz rodza sie slabsze, maja
wieksza szanse na wady wrodzone, sa bardziej podatne na choroby itd., bo
przeciez to niewazne:)
Aha, zeby ograniczyc "tycie" do minimum, kobiety te decyduja sie na porod
przez cesarskie ciecie juz w 8 miesiacu, dziecko przeciez juz przezyje, co z
tego ze troszke mniejsze bedzie, ale za to brzuszek az tak bardzo sie nie
rozciagnie;)
swiat zwariowal