Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Wszędzie selekcja

    05.09.05, 15:44
    Tandeta, kicz, szmira. Sam decyduję gdzie chcę się bawić, nie będzie tego
    robić burak z absem. A jednak kluby takie nie wyrosły tak o, wyrosły jako
    reakcja na potrzebę swojskości, szukania swojego miejsca, to raz, bo jest
    stosunkowo nowe. Wraca po 10 godzinach do wydesignowanego mieszkania, a tam
    minus 30 w cieniu, nie ma do kogo gęby otworzyć.

    Dwa, że ceni markę. A marka składa się z ćwierci jakości i trzech ćwierci
    marketingu. Czym więc dla klubu jest selekcja jeśli nie marketingiem. Kluby
    stare, znane, selekcjonują gości bez selekcjonera. Tam towarzystwo jest
    zamkniętą grupą i dostać się do klubu to pikuś, ale co za przyjemność
    siedzieć samemu przy barze, jeśli grupa nas nie akceptuje. Tu nasze starania
    będą skierowane na przypodobanie się członkom tej grupy, a jako aspirujący
    zrobimy o wiele więcej niż chętni do wejścia do klubu z selekserką przy
    drzwiach. W klubach nowych, chcących dojrzeć do roli klubu zamkniętego, nijak
    to wyjść nie może, bo nie da się na pierwszy rzut oka ocenić przydatności dla
    grupy wchodzącego delikwenta. Nie stworzy się żadna grupa tylko zbiór
    jednostek, z których każda ma własne cele. Wspólne miejsce to stanowczo za
    mało. Ba, wspólne zamiłowanie do konkretnych przedmiotów to też za mało, bo
    dobrze zorganzowana grupa składa się z relacji ludzkich, a nie z relacji
    człowiek-przedmiot. W jazzy klubach nie chodzi o to by poznać człowieka, ale
    by przed człowiekiem siebie zareklamować. Takie kur.estwo. Inny interesuje
    nas o tyle, o ile nas słucha, podziwia lub zazdrości. Gdzie więc grupa ludzi
    o wspólnych zainteresowaniach?

    Trzy, że ceni lepszy punkt odniesienia. To ja jestem zaproszony do grupy
    tych, których lubię. Lub to mnie nie wpuścił burak, więc widać na pierwszy
    rzut oka, że do burackiego lokalu się nie nadaję. Chęć przynależności do
    takich klubów jest ciągle bardzo silna i tym bardziej rośnie im luźniejsze są
    relacje rodzinne i mniej jest innych organizacji mogących spełnić tę
    potrzebę.

    Cztery. Złudne poczucie bezpieczeństwa. Jestem w wyselekcjonowanym gronie (w
    grupie lub wśród osób z klubu z selekcją), więc koledzy krzywdy mi dać nie
    zrobią. Że dresy sami stanowią zagrożenie? Wśród nich poczucie krzywdy może
    nie jest wyższe niż u przeciętnego Kowalskiego, ale z pewnością szybciej się
    objawia. Byle drobiazg sprawia, że dres żąda statysfakcji lejąc w mordę
    naruszyciela jego prywatności. Przeciętny Kowalski takie duperele przemilczy.
    Ba, dres oczekuje od kumpli, że wstawią się za nim, klub z selekcją sprawia
    więc, że czuje się pewnie, bo nikt nie przedzie przeszkadzał jego
    nihilizmowi.
    Odnieść to można do osiedli zamkniętych. Po co ludzie wydają większe
    pieniądze na mieszkanie właśnie w takim osiedlu? Monitoring, ochrona,
    ogrodzenie? Przed kim się chronią jeśli za bramą są identyczni? Chronią się
    przed własną niepewnością, przed kompletnie bezpodstawnym strachem, bo jeśli
    za bramą lub przed wejściem do klubu są ONI, źli, gorsi, a tutaj jestem JA,
    to będzie mi się wydawać, że ci, którzy są po tej stronie co ja, są mi
    podobni. I będzie doszukiwać się cech podobnych tam gdzie ich wcale nie ma.
    Zaś rzeczywista wartość takiego miejsca niczym nie różni się od przeciętnego
    osiedla.

    Kto więc z Was choć raz w życiu wybrał przedmiot, miejsce, wartość do
    wynawania tylko dlatego, że inni tego nie mają. I poczuł się
    usatysfakcjonowany, jeśli na początku były schody, ale wreszcie, po
    spełnieniu mnóstwa warunków, osiągnął szczyt. Nie mówię nawet o zalotach,
    hehe, bo te wręcz opierają się na niedostępności i każą wierzyć, że czym
    wyższa wieża a smok groźniejszy, tym księżniczka bardziej powabna. Gdyby w
    klubach stał na bramce psycholog w prawdziwego zdarzenia, to czy nie
    chciałoby się osiągnąć środka tylko dlatego, że nie jest na wyciągnięcie
    ręki? Gdyby były jasne zasady wejścia, a nie tylko widzimisie. Nawet wiedząc,
    że w środku nie spotkamy grupy znajomych ze wspólnymi celami, a tłum obcych
    sobie chodzących banerów reklamowych. Co z tego, kiedy będziemy znobilitowani
    samym dostaniem się do środka. Potem można w gronie własnych kilku znajomych
    mówić z lekceważeniem "tak, byłem, pewnie, że mnie wpuścili, ale to straszna
    szmira, w życiu już tam nie pójdę, biblioteka, teatr, wykłady otwarte to są
    miejsca, do których warto chodzić" To znaczy biblioteka, teatr, wykłady są
    miejscami tak samo prestiżowymi i do których chodzić wypada, jak modny klub.
    Że zaś tu nie chodzimy często, bo jest nudno, a tam, bo nas nie chcą, to
    chodzimy na ławkę w parku i przez miesiąc komentujemy jedno wyście tu lub
    tam. I to się nazywa codzienność z tęsknotą za nobilitacją, za lepszym
    byciem, często ze zrozumieniem przyjmująca suche kromki zamiast delikatesów,
    często z żalem.

    Bo selekcja jest wszędzie
      • sumire Re: Wszędzie selekcja 05.09.05, 16:32
        Na szczęście tu w Kraku selekta cienko przędzie i bardzo dobrze.
        Chociaż nie, właściwie to istnieje - to taki samoregulujący się mechanizm. Mimo
        braku selekcji jako takiej do pewnych lokali chodzi tylko określony typ ludzi.
        Pozostali, nawet jeśli zajrzą, po prostu czują się tam jak totalni intruzi.
        Takie to miejsca niby otwarte, a zamknięte.

        Cialdini o tym swego czasu pisał - reguła niedostępności. Ludzi pociąga to, co
        nie jest łatwo osiągalne.
        • agnieszka_ka Re: Wszędzie selekcja 05.09.05, 19:26
          A propos selekcji, historia jednej z moich kolezanek: wyszla (w Wawie)
          wieczorem sie zabawic, ze swoim kolega z pracy, a gdy zamkneli pub udala sie do
          klubu (nie wymieniam nazwy) gdzie jej powiedziano ze "tej pani dziekujemy".
          Niedlugo potem miala gosci z Wloch, kilku sycylijczykow poznanych w wakacje,
          wybrala sie na wieczorek i celowo ubrana tak jak poprzednio i z tym samym
          kolega z pracy do towarzystwa, plus goscie z Wloch uderzyla do drzwi tego
          samego klubu. Wpuscili bez slowa. Bo obcokrajowa gadke uslyszeli.
          Ci "selekcjonerzy" to zgraja prostakow, a nam sie mowi ze to jacys
          psychologowie wizualni. Pozal sie Boze.
          • kochanica-francuza Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 15:10
            agnieszka_ka napisała:

            > A propos selekcji, historia jednej z moich kolezanek: wyszla (w Wawie)
            > wieczorem sie zabawic, ze swoim kolega z pracy, a gdy zamkneli pub udala sie do
            >
            > klubu (nie wymieniam nazwy) gdzie jej powiedziano ze "tej pani dziekujemy".
            > Niedlugo potem miala gosci z Wloch, kilku sycylijczykow poznanych w wakacje,
            > wybrala sie na wieczorek i celowo ubrana tak jak poprzednio i z tym samym
            > kolega z pracy do towarzystwa, plus goscie z Wloch uderzyla do drzwi tego
            > samego klubu. Wpuscili bez slowa. Bo obcokrajowa gadke uslyszeli.
            >

            Zawsze, zawsze jestem ciekawa, a z głupiego patriotyzmu jeszcze się do tego nie
            posunęłam - co się stanie, jeśli w głupiej sytuacji udam cudzoziemkę?
            • mszleminski udałoby Ci się 09.09.05, 16:02
              Ja kiedyś z kumplem wszedłem do Utopii mimo że obaj byliśmy ubrani w byle
              t-shirty i spodnie. Nie wyglądamy też raczej na wielbicieli dostaw od Wedla. A
              ze 2-3 razy wcześniej jak przechodząc próbowaliśmy, to się nie dało. Jak to
              wyglądało?

              Kumpel staje przy wejściu przy tej ozdobnej "lince" blokującej przejście,
              naprzeciwko niego stoi główny pedałek selekcjoner. Bez kitu patrzą się na siebie
              bez słowa 10 sekund (mój kumpel jest gadatliwy inaczej)

              kumpel + pedałek w hawajskich kapciach i naszyjniku z kwiatów (taki mieli temat
              imprezy tego dnia)
              - eee, możemy wejść?
              - a macie zaproszenia?
              - no nie mamy
              - no to nie możecie
              wtedy ja z kumplem:
              - What's the problem, they won't let us in?
              - that's right
              ja do pedałka:
              - why?
              teraz pedałek:
              - I need some inspiration (powiedziane takim tonem i intonacją że tylko pedałek
              tak potrafi)
              ja:
              - OK, let me give you some inspiration. I've just flown into Warsaw from the US
              and my friend here told me you have the best party. I'm nice, open-minded, funny
              and I want to spend my money.

              Pedałek zdejmował linkę zanim zdążyłem dojść do połowy tej wypowiedzi.

              A potem w klubie usłyszał nas gadających po polsku, obraził się że go
              wy.dyma.liśmy i więcej już nas nie wpuścił, hehe. I niech się wali na ryj razem
              z całym tym klubem.
              -
              • kochanica-francuza Re: udałoby Ci się 10.09.05, 15:32

                >

                > - I need some inspiration (powiedziane takim tonem i intonacją że tylko pedałek
                > tak potrafi)
                > ja:
                > - OK, let me give you some inspiration. I've just flown into Warsaw from the US
                > and my friend here told me you have the best party. I'm nice, open-minded, funn
                > y
                > and I want to spend my money.
                >
                > Pedałek zdejmował linkę zanim zdążyłem dojść do połowy tej wypowiedzi.


                Inspiracji potrzebuje, ale głupek...
                • krowa_w_kropki Re: udałoby Ci się 13.09.05, 10:31
                  Fakt, że Daniel jest przegięty i niezbyt, hmmm, miły (?!). Ale jakoś nigdy
                  problemu z wejściem do Utopii nie miałam, a bywałam w niej od początku
                  istnienia. Później poprosiłam Okrenta o kartę i dla mnie selekcja przestała
                  istnieć. Przestałam tam bywać a kartę mam na pamiątkę :) Fajny lokal, taki
                  różowiutki.
                  Generalnie jednak jestem przeciwna jakiekolwiek selkcji przez
                  tzw. "selekcjonerów". Na podstawie kilkusekundowego spojrzenia nie są w stanie
                  stwierdzić czy ktoś "pasuje" do danego lokalu i będzie się tam dobrze bawił czy
                  nie.
                  Co do osiedli zamkniętych: jeśli ktoś lubi, i czuje się przez to bezpieczniej
                  to jaki problem?
                  Pozdrawiam.
        • vvanguard Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 10:50
          > Na szczęście tu w Kraku selekta cienko przędzie i bardzo dobrze.

          Prawdę mówiąc nie zgodzę się z tą opinią. Ja w Krakowie zauważyłem trzy głowne
          paradygmaty selekcji:

          1) Polega najczęsciej na oddzieleniu panienek w różowych sweterkach i białych
          spodniach od panienek w czerwonych bluzeczkach i niebieskich dżinsach (wraz
          oczywiście z ich towarzyszami nocnych uciech) - ten paradygmat pochwalam i
          bardzo sobie cenię, choć mnie też parę razy odselekcjonowali, gdy chciałem wejść
          do "klubiku" (bo określenie klub brzmi zbyt poważnie) zarezerwowanych dla tych
          pierwszych i chyba dobrze, bo jeszcze bym się upił z nudów i dostał po mordzie :)

          2) Do wielu klubików może mieć problem, żeby wejść powiedzmy koleś w dżinsach,
          spranym szarym podkoszulku, adidasach 97' i z wypisanym na twarzy "jestem
          studentem informatyki" - czyli chodzi jakby o oddzielenie ludzi zupełnie
          przeciętnych od tych trochę bardziej charakterystycznych, ale nie chodzi tu o
          markę czy bycie trendy, tylko raczej o charakterystyczność bądź nie
          Tego nie pochwalam, ale fakt jest faktem, że w 99% przypadków wystarczy zmienić
          T-shirt na koszulę i adidasy na zwykłe buty i wszystko gra.

          3) Nie wpuszczanie dresów - jak najbardziej mi to pasuje - zazwyczaj w kwestiach
          wątpliwych osobnicy tacy są proszeni o ukazanie legitymacji studenckiej i
          okazuje się, że jej nie mają.

          Jeśli chodzi o paradygmat 2), to prawdę mówiąc nie chodzę do takich miejsc i
          dobrze mi z tym, choć nie mam problemów z wejściem. Nie mniej słuchanie hitów z
          MTV i pseudo R&B z osobnikami, w oczach których wartość "klubiku" o 20% wzrasta
          z każdym murzynem w środku, nie jest celem mojego życia, także - reasumując -
          selekcja mnie nie męczy wcale. Po prostu tam, gdzie jest w miarę rozwinięta
          (choć pewnie do Wawy nam daleko) z reguły towarzystwo jest tylko o te trzewiki
          bardziej trendy, niż ich rówieśnicy z adidasami, a z reguły o 50% mniej mnie
          interesuje. Nie widzę więc problemu, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że
          selekcji nie ma.
          • sumire Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 11:24
            Ano, pomińmy może rozkoszne Prosiaki i tego typu Cienie. Swoją drogą, jak ja
            sobie przypomnę Prosiaka na początku jego istnienia - to była naprawdę fajna
            knajpa.
            Ja już studentką nie jestem, życie nocne jest u mnie od lat bardziej
            intensywne, niż dzienne i generalnie rzecz biorąc, z wyjątkiem paru śmiesznych
            przypadków, nie zdarzył mi się odrzut :) Natomiast w miejscach, w których
            bywam, zauważam taką samoregulującą się selekcję. Niby nikt poza utajonym
            ochroniarzem przy drzwiach nie stoi, nikt na buty i grzywkę nie patrzy, ale
            wielu ludzi włazi i wyłazi natychmiast. Wygania ich styl innych gości, muzyka,
            klimat, spojrzenia.
            • vvanguard Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 13:22
              > Ano, pomińmy może rozkoszne Prosiaki i tego typu Cienie.

              Tylko ja się obawiam, Sumire, że to właśnie o tego typu trendowatych miejscach
              mówi się, gdy mówi się o selekcji w warszawie :) A że krakowskie knajpy upadają
              klimatycznie to niezaprzeczalny fakt, nawet takie Błedne, też było na początku
              całkiem całkiem, a teraz już skutecznie konkuruje z Gorączką. Został tylko
              mylący przedrostek "Art Club".

              > Natomiast w miejscach, w których
              > bywam, zauważam taką samoregulującą się selekcję.

              To prawda, ale jak na mój gust regulacja, o jakiej mówisz jest raczej natury
              muzycznej. Mam znajomą, która świetnie odnajduje się w elektronicznych
              klimatach, uczęszcza do takich miejsc i ma tam wielu znajomych, a ubiera się
              zupełnie zwyczajnie i bez szczególnego stylu.

              Natomiast taki bezselekcyjny elitaryzm, paradoksalnie jest np. w Alchemii, gdzie
              50% gości zna się z obsługą i ze sobą nawzajem, ale to ciężko nazwać klubem,
              raczej dużą knajpą.

              Ja prawdę mówiąc podejrzewam, że krakowskie lokale nie mogą sobie pozwolić na
              selekcję, bo jest ich zdecydowanie za dużo (chyba nawet najwięcej w kraju), a
              większość je odwiedzających to studenci i turyści (wybacz :)). W takiej sytuacji
              selekcja musi być mocno ograniczona, aby zapełnić densbudę, zwłaszcza w tygodniu.
              • sumire Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 13:40
                No, ja bym jednak Błędnego Koła nie stawiała w jednym rządku z Gorączką - to
                jest nadal dobra knajpa dla fanów reggae na przykład. Inna rzecz, że w Krakowie
                kluby jako takie raczej słabo się przyjęły. Ludzie tu mają inne potrzeby, poza
                tym po co się lansować, jeśli i tak wszyscy się znają, albo chociaż znajomych
                mają wspólnych :)
                Nie wiem, czy jest ich za dużo - jak dla mnie, nadal brakuje paru fajnych,
                sensownych miejsc w tym mieście. Brakuje porządnej knajpy z parkietem na
                Kazimierzu na przykład. Brakuje lokali z muzyką inną, niż house i d'n'b. W
                obrębie Rynku łażę w gruncie rzeczy do trzech-czterech miejsc (Pauza, Pies,
                Święta Krowa, Błędne Koło, ogródek Zwisa za dnia i... więcej grzechów nie
                pamiętam, może ChillOut czasami, Krzysztofory przy okazji 'podwórkowych'
                imprez, fenomenalnych zresztą), na Wielopole i na Plac Nowy - chętnie
                wybierałabym się w inne rewiry, ale zwyczajnie nie mam po co. A w tych
                ulubionych czasem szpilki nie da się wcisnąć.
                Myślę, że za rok czy dwa egalitaryzm krakowskich knajp przeminie z wiatrem i
                nastąpi podział - na lokale typowo studenckie i na te dla brytyjskich turystów.
                I jeszcze dla ludzi, którzy przyzwoicie zarabiają i nie przeżywają kryzysu
                moralnego, płacąc 15 zł za wstęp. I myślę też, że będzie więcej
                undergroundowych miejsc z dziwacznymi klimatami, bo ludzie tego potrzebują.
                Krowoderska 52 od paru lat nie istnieje, a ciągle się do niej wzdycha. Każdy
                lubi tę świadomość: "tylko ja i znajomi królika wiemy, gdzie ta knajpa jest i
                możemy tam wejść".
                • vvanguard Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 20:10
                  > No, ja bym jednak Błędnego Koła nie stawiała w jednym rządku z Gorączką - to
                  > jest nadal dobra knajpa dla fanów reggae na przykład.

                  No o tyle, o ile sama dancehallowa muzyka się nie pogorszyła (bo ciężko mi to
                  nazwać reggae), to jednak ludzie, którzy przychodzą na te imprezy wyglądają
                  jakby urwali się z choinki i mieli to w dupie, jaka leci muzyka, tylko
                  przychodzą, bo to Błędne i jest fajnie.

                  > Brakuje lokali z muzyką inną, niż house i d'n'b

                  Popieram. Mi w ogóle brakuje wielu lokali, tym bardziej, że tak naprawdę, to
                  najbardziej lubię jazz. Sam szwędam się czasem po Błednym, ale częściej chodzę
                  do typowych knajp typu Harris, Alchemia czy PiecArt (w Św. Krowie mam wrażenie
                  średnia wieku mnie przerasta :)), ostatnio często także do Zaraz wracam na
                  Kazimierzu z uwagi na korzystne ceny, ale prawde mówiąc to ciągle szukam czegoś
                  na tyle fajnego, żeby chciało mi się tam siedzieć pół nocy - co prawda jeśli
                  chodzi o mnie i o Ciebie, to zapewne będą to inne miejsca, no ale o czymś to
                  świadczy, że ani ja, ani Ty nie możemy znaleźć czegoś naprawdę fajnego.

                  > Myślę, że za rok czy dwa egalitaryzm krakowskich knajp przeminie z wiatrem i
                  > nastąpi podział - na lokale typowo studenckie i na te dla brytyjskich turystów.

                  Ciekawa hipoteza. Jest wiele knajp, które są studenckie, a w lecie zamieniają
                  się w mekki nawalonych obcokrajowców - myślę, że ten stan równowagi wszystkim
                  służy, więc nie sądzę, żeby coś tu się zmieniło, no ale zobaczymy.

                  A teraz czas już na jakiś dancefloor! :)
          • bellicose Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 16:25
            >i z wypisanym na twarzy "jestem
            > studentem informatyki"

            Wiesz, tylko tych studentów zazwyczaj stać już na drugim roku żeby przywdziać
            sie w lepsze ciuchy niż nie jednego pozera w krakowskich prozakach , cieniach i
            innych rdzach. Lepiej tu wstaw studenta socjologii albo jakiegoś religioznawstwa
            stosowanego.
            • vvanguard Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 20:23
              Ja będę stawiał stał na straży koncepcji, że to nie cena ciuchów decyduje o tym,
              czy są fajne, czy nie. Co więcej, jeśli ktoś je robi sam, to dopiero sprawia, że
              są wartościowe, a pozerstwem nazwałbym raczej działania ludzi, którzy metką
              próbują sobie zrekompensować brak gustu. Powiedzmy, że pewnie stać by mnie było
              na trendy ciuchy średniej klasy, ale ostatnią rzeczą, jaka by mi przyszła do
              głowy, byłoby je kupować dla metki.

              Z tym studentem informatyki to był zupełny przykład, można by tam wstawić
              studentów innych kierunków, ale w tym przypadku faktem jest, że często (nie
              zawsze) są to ludzie kompletnie nie zainteresowani swoim wyglądem, a tak się
              składa, że mam z nimi wiele wspólnego, więc wiem, co piszę. To nie miało na celu
              ustalenia, kogo stać na lepsze ciuchy, bo student informatyki może i ma większe
              zasoby, ale podejrzewam, że bardziej zainteresowany jest nowym monitorem, niż
              nowymi spodniami.
        • bellicose Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 13:36
          > Mimo
          >
          > braku selekcji jako takiej do pewnych lokali chodzi tylko określony typ ludzi.

          Możesz podać kilka przykładów o które lokale chodzi?
          • sumire Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 13:46
            Ot, Piękny Pies na przykład. Właściwie nie ma tam przypadkowego towarzystwa.
            Alchemia wspomniana wyżej - większość gości się zna. Kolory. Kawiarnia Naukowa.
            Flower Power również. Pauza do niedawna.
            Kiedyś taki Peweks był, ten stary Peweks mam na myśli.

            Oczywiście na przeciwnym biegunie mamy Fusiony i Cienie - tam z kolei nie bywam
            ja ani żadna z osób, z którymi umawiam się na piwo ;)
            • bellicose Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 15:14
              Hmm, wydaje mi sie że w wielu knajpach goście sie po prostu znają (i między sobą
              i z obsługą) co nie czyni ich jeszcze niedostępnymi w sposób jaki opisałaś. We
              Flower Power i Psie nie byłem, ale w Alchemii, Kolorach i Pauzie nigdy nie
              czułem sie nieswojo mimo że nie chodzę tam często i nie wita mnie nigdy tłum
              znajomych.

              Fusion, Cień itp to zupełnie inna bajka, dużo bym napisał ale szkoda palców ...
              • sumire Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 15:23
                Tu nie chodzi o niedostępność, raczej o poczucie, że jest się jakby troszkę
                intruzem. Wszędzie bywa określona klientela, albo przynajmniej jeden jej typ
                przeważa. Zupełnie naturalna sprawa i taki właśnie oddolny mechanizm - pewnie,
                że jest w tym trochę snobizmu. Albo się przystosujesz do panującego klimatu,
                albo idź sobie gdzieś indziej. Nie ma takiej knajpy, która jest absolutnie
                fajna dla wszystkich ;) i mnie to właściwie odpowiada, bo wcale mi nie zależy
                na tym, żeby wszędzie wchodzić. Mam swoje miejsca, czuję się w nich pewnie i
                jestem zadowolona z tego, że bywają tam głównie ludzie o podobnych gustach, co
                moje. Wyglądzie na ogół również podobnym, bo tak to jakoś naturalnie idzie w
                parze.
                • bellicose Re: Wszędzie selekcja 09.09.05, 16:19
                  Ok zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości :) Zastanawia mnie tylko z czego
                  bardziej wynika ten snobizm, elitarność, zwał jak zwał, knajp o których mówisz
                  (chodzi mi o elitarność w tym pozytywnym świetle) : czy z tego że chodzi tam
                  grupka ludzi ktorzy sie po prostu znają czy ludzi którzy sie tym samym
                  interesują (wiem, jedno drugiego nie wyklucza). Czy np jeżeli jest to knajpa dla
                  wielbicieli pralek Frani to jeżeli sobie teraz taką kupię to czy się w tej
                  knajpie znajdę , czy owo towarzystwo jest już tak hermetyczne że knajpa
                  właściwie istnieje tylko dla nich i nic tam po mnie.
      • zettrzy Re: Wszędzie selekcja 05.09.05, 22:15
        Kto więc z Was choć raz w życiu wybrał przedmiot, miejsce, wartość do
        wynawania tylko dlatego, że inni tego nie mają.

        phi... ja tam wszystkie ciuchy musze miec do tego stopnia ze inni tego nie maja
        ze je po prostu sama robie
      • super.kinia Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 07:44
        a wy na żądanie macie selekcję na forum - zaloguj się zeby pisać i co głupio
        wam, internetowe snobki?
        • mankencja Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 08:01
          wcale nam nie jest głupio, bo zasada jest prosta: zakładasz konto - możesz
          pisać. Niezależnie od tego, kim jestes
      • a.ladybird Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 08:17
        Nigdy nie ciągnęło mnie do klubów gdzie przeprowadza się selekcję, bo nie widzę
        nic fajnego w przebywaniu w zblazowanym towarzystwie. Kiedyś kolegi nie
        wpuścili do klubu bo miał ciemne, sportowe buty. Koleżanka też miała podobny
        problem, ale się "zlitowali". Że niby w tym przypadku o względy bezpieczeństwa
        chodziło.

        > Odnieść to można do osiedli zamkniętych. Po co ludzie wydają większe
        > pieniądze na mieszkanie właśnie w takim osiedlu? Monitoring, ochrona,
        > ogrodzenie? Przed kim się chronią jeśli za bramą są identyczni? Chronią się
        > przed własną niepewnością, przed kompletnie bezpodstawnym strachem, bo jeśli
        > za bramą lub przed wejściem do klubu są ONI, źli, gorsi, a tutaj jestem JA,
        > to będzie mi się wydawać, że ci, którzy są po tej stronie co ja, są mi
        > podobni. I będzie doszukiwać się cech podobnych tam gdzie ich wcale nie ma.
        > Zaś rzeczywista wartość takiego miejsca niczym nie różni się od przeciętnego
        > osiedla.

        Tutaj się nie zgodzę. Każdy chce czuć się bezpiecznie z powodu realnego
        zagrożenia - w Kanadzie nie zamykają drzwi na klucz, my tak robimy bo ktoś może
        nam wejść do domu. To samo jest z monitorowanymi osiedlami. Może dodaje to
        jakiegoś prestiżu, ale nie warto doszukiwać się żadnych podtekstów typu chęć
        przynależności do jakiejś uprzywilejowanej grupy. Tak samo - jak masz możliwość
        wrócić w nocy taksówką, wróć taksówką, a nie autobusem. Na własnym
        bezpieczeństwie nie warto oszczędzać.
        • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 13:18
          Wiesz kogo masz za sąsiada? A gdyby ten sam sąsiad był biedniejszy i nie stać
          go było na ochronę i monitoring, to stanowiłby dla Ciebie większe zagrożenie?
          To jest dokładnie tak jak z logowaniem. Co z tego, że trzeba się logować (że
          trzeba mieć pozwolenie na wejście sprawdzane u ciecia), jeśli założenie konta
          to 10 sekund, a kupno mieszkania na osiedlu strzeżonym jest uwarunkowane
          pieniędzmi, a nie wartościami. Przed dresem w sąsiednim domu już się nie
          obronisz, chyba że.. Będzie sam, to się ucywilizuje. Dres ma silną potrzebę
          przynależności do grupy. Ale jeśli takich dresów będzie kilku, to dresiarskie
          nawyki kultywować będą właśnie za bramą i pod Twoimi oknami
      • regata7 Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 13:41
        właściwie każdy z nas, chcąc nie chcąc, podlega jakiejś selekcji i sam jest
        selekcjonerem.
        W każdej dziedzinie życia - dokonujemy selekcji nie tylko wybierając partnera
        czy przyjaciół, ale nawet zwyczajnie, pytając "która godzina" (wybieram osobę,
        o której zakładam, na podstawie wyglądu, że ma zegarek, że odpowie na moje
        pytanie). Wchodząc do autobusu i szukając miejsca wybiorę albo "samotne" albo
        obok osoby, która na oko wydaje się być czysta, schludna
        i "nieprzeszkadzająca" ;-)
        Selekcji podlegamy szukając pracy, zdając na studia, czy dokonując zakupów
        (tak, to nie tylko my wybieramy sklepy, marki - także one nas,
        jesteśmy "targetem" rynkowym, towar kierowany jest do konkretnego,
        wyselekcjonowanego odbiorcy ;-) dla jednych sklepów jesteśmy za biedni, dla
        innych za bogaci, za młodzi, za starzy, w innym stylu...

        I masz rację, że dla klubu selekcja jest marketingiem, tak samo, jak tych
        sklepów. Klub jest dla określonego rodzaju klientów, i już - albo się
        dostosujesz i będziesz taki jak oni, albo nie. Twój wybór :-)
        Jeśli się uprzesz, i uda Ci się wejść, to nie masz gwarancji, że będzie ci tam
        dobrze, bo może rzeczywiście tam nie pasujesz.

        A jeśli pasujesz i lubisz tam być, to też nie chcesz, żeby do twojego stolika
        przysiadł się dres czy cwaniaczek na delegacji czy jeszcze ktoś inny, kto
        reprezentuje inny typ człowieka niż Ty.

        A chęć przynależności do jakiegoś klubu, jakiejś "elity"...
        stare jak świat :-) zawsze fajnie było "być w odpowiednich kręgach", "znać tego
        czy tamtego", "bywać na dworze X" lub choćby mieć kogoś "na dworze Y" "być
        ciotecznym kuzynem szwagierki hrabiny jakiejśtam lub choćby dyrektorowej
        wąskotorowej albo mieć księdza w rodzie :-).

        Mało kogo stać na pełny indywidualizm, lub bycie osobą, do której orbitują inni



        > Odnieść to można do osiedli zamkniętych. Po co ludzie wydają większe
        > pieniądze na mieszkanie właśnie w takim osiedlu? Monitoring, ochrona,
        > ogrodzenie? Przed kim się chronią jeśli za bramą są identyczni?

        przed złodziejami i menelami. Prozaicznie. My też właśnie grodzimy swoje
        osiedle, bo coraz częściej są włamania do mieszkań, samochodów, piwnic, wózkarni
        (niektórym się wydaje, że w naszym osiedlu to sami bogaci, których należy
        oskubać), poza tym zaczepiane są dzieci! I to nie przez mieszkańców, bo my się
        znamy... Trudno siedzieć na podwórku z 10 - 12 letnim dzieckiem, jeszcze
        trudniej nie pozwolić mu wychodzić. W sąsiednim osiedlu, podobnym do naszego,
        po ogrodzeniu i zatrudnieniu strażników ilość włamań spadła prawie do zera.


        > Kto więc z Was choć raz w życiu wybrał przedmiot, miejsce, wartość do
        > wynawania tylko dlatego, że inni tego nie mają. I poczuł się
        > usatysfakcjonowany,

        starm się :-) i często lubię być w mniejszości, nawet jeśli to trochę
        niewygodne, ale tylko wtedy, kiedy jest to zgodne z poimi poglądami. Jeśli zaś
        mój pogląd na jakiś temat (gust, upodobanie) jest taki, jak większości, to
        trudno - jestem w większości :-)
        Przecież nie zmienię zdania tylko dlatego, że 99% ludzi też wyznaje tę wartość.

        • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 14:10
          ha, a plotkowanie, przecież to selekcja w najczystszej postaci. Co, że
          plotkowanie jest fe, jeśli to nas ktoś obdrzył zaufaniem, nas zaprosił do kręgu
          wtajemniczonych w tajemnicę. Nie dość że nobilitacja to jeszcze umocnienie
          więzi pomiędzy dostarczycielem a odbiorcą plotki. Kluby chcą stosować tę samą
          zależność tyle, że zamiast relacji człowiek-człowiek dają relację człowiek-
          sala, do której nijak nie można się ustosunkować, chyba, że sami staniemy się
          prowodyrami super hiper jazzy grupy.


          Ad grodzenie. Kto zaczepiał dzieci? Kto okradał? I czy za bramą zakładacie
          kamizelki kuloodporne? Żartuję z kamizelkami, ale poprzednie są otwarte do
          odpowiedzi. Czy zdajecie sobe sprawę, że po ogrodzeniu prestiż Waszego osiedla
          wzrośnie, jego postrzeganie jako miejsca bogaczy tym bardziej, i że będziecie
          mieli względne poczucie bezpieczeństwa tylko we własnym domu, za to gwałtownie
          spadnie tuż za granicą osiedla. W dalszej części doprowadzi do poruszania się
          po mieście wyłącznie samochodem, do centrum handlowego, do pracy, do, hm,
          kościoła jeśli ktoś wierzący, i co śmieszne, odczucie zagrożenia będzie miał
          tylko na trasie z-do, a w centrum handlwoym, zbiorowości wszystkiego co się
          rusza i ma umysł, poczuje się wyluzowany i bezpieczny. Ulice stracą swoją
          funkcję stając się przelotówkami, a miasto zostanie posiekane przez właśnie
          osiedla zamknięte. Otwartość na innych ludzi szlag trafi, bo inny to
          zagrożenie, wzrośnie radykalizm w poglądach, i chociaż radykalizm nie jest
          modny to w ukryciu marzyć się będzie o karze śmierci Kaczyńskiego i w
          rezultacie to tacy jak on będą rządzić.

          O, to tyle ;)

          ad selekcja sklepów i plotka. A fryzjer, który strzyże bosko ;), a kolejka do
          niego jest kilkumiesięczna. Nie ma dojść, można tylko przez polecenie. Idąc
          dalej, przez polecenie praca, kgvjcgrekjc*, to dal jednych wyróżnienie ogromne,
          dla innych przekleństwo
          * znane polskie przekleństwa
          • postka Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 16:08
            a propos "bezpieczenstwa" na strzezonych osiedlach to kolezanka zamieszkujaca
            takie wlasnie opowiadala mi ostatnio, ze gdy siedziala z dzieckiem w
            piaskownicy podszedl ochroniarz z informacja, ze na osiedle wprowadzil sie
            koles podejrzany o pedofile...Zlota klatka? Przeciez wszystko co niedostepne
            budzi agresje tych, ktorzy nie moga sie tam dostac, zagrozenie jest wiec
            wieksze. Nienawisc tez wieksza i strach takich zaklatkowanych rosnie.

            A co do klubow z selekcja, programowo nie chodze. Jezeli mam byc oceniana po
            tym, ze nie spedzam polowy zycia na stylizowaniu sie i nie pase sie na kasie
            rodzicow, to ja nie chce w takim miejscu byc. Nie chce spotykac takich ludzi.
            Ostatnio przez przypadek trafilam do takiego trendi czy dziezi czy wszystko
            jedno klubu i ucieklam. Przez chwile to rozgladalam sie zdumiona, potem
            zaczelam sie smiac, a na koncu ogarnelo mnie przerazenie. Jesli to jest ten cel
            do ktorego daza niedowartosciowani i zakompleksieni ludzie, jezeli to jest ten
            kwiat mlodziezy, jezeli taki jest ich system wartoswci, to ja sie na emeryture
            wyniose na Islandie.

            Chrzanie. Wole spotkac sie ze znajomymi w domu.
            • kochanica-francuza Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 18:22

              Przez chwile to rozgladalam sie zdumiona, potem
              > zaczelam sie smiac, a na koncu ogarnelo mnie przerazenie.

              Możesz bliżej opisać swoje wrażenia?
              • nadobna7 Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 18:34
                A tej pomyslodawczyni watku to chyba przez weekend do kilku klubow z rzedu nie
                wpuscili -taka rozzalona...
                • kochanica-francuza Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 18:35
                  nadobna7 napisała:

                  > A tej pomyslodawczyni watku to chyba przez weekend do kilku klubow z rzedu nie
                  > wpuscili -taka rozzalona...

                  Nie wydaje mi się. Rich ładnie analizuje kwestię socjologicznie.
                • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 07.09.05, 18:41
                  nie złotko, bo generalnie wolę swojskie bambetlowanie w domciu niż klub, nawet
                  i bez selekcji. Dotychczas nie zdarzyło mi się by mnie nie wpuszczono do klubu
                  z selekcją, ale, że tych okazji było niewiele, bardziej przez ciekawość niż
                  chęć zabawy, to pewnie przy częstszych odzwiedzinach doświadczyłabym i
                  całowania klamek
                  • triss_merigold6 Zamknięte osiedla 08.09.05, 11:34
                    Ekhem... ze tak zapytam, mieszkałaś? Mieszkasz na takowym? Dość radykalnie
                    wypowiadasz się na temat poczucia zagrożenia mieszkańców tychże osiedli...

                    Fanką grodzenia miasta nie jestem ale pomysł chronionych w różny sposób domów i
                    osiedli popieram. Z powodu egoistycznego poczucia estetyki. Mieszkam na takim
                    osiedlu, na blokerskim mieszkałam 20 lat i widzę różnice.
                    Czysto jest, graffiti nie ma, zieleni nikt nie niszczy, nie rzucają butelkami z
                    okien. Ludzie ciężką kasę zapłacili za przestrzeń wspólną i płacą za ochronę
                    więc tę wspólną przestrzeń cenią.
                    Wychodząc za bramę nie czuję się w żaden sposób zagrożona.D
                    • r.richelieu Re: Zamknięte osiedla 08.09.05, 13:16
                      Ekhem... że tam powiem, zajmuję się częściowo tym. A chociaż nie mieszkam, to
                      znam opinie nie tylko swoją i sąsiadów, ale kilkuset.

                      Kto dba o tę przestrzeń wspólną?
                      Mieszkam na osiedlu gorniczym, znaczy teraz już emerytowanych górników,
                      blokersów jest trochę, nawet w mojej klatce, trawniki są niepodeptane, a te
                      przed samymi oknami zamienione w rabaty. Z okien nikt nic nie rzuca, chyba, że
                      muzykę głośno czasem, co, przyznaję, jest denerwujące, bo takie chodzenie i
                      upominanie, jak małe dzieci.. Ale przede wszystkim nie widać kontrastu pomiędzy
                      moim osiedlem a sąsiednim. Są osiedla, zwłaszcza dziesięciopiętrwców i
                      wyższych, gdzie jedno włamanie 10 lat temu spowodowało założenie kraty w
                      balkonie. Teraz zakratowane są już wszystkie parterowe balkony, często i te na
                      pierwszym piętrze. Wygląda to dość brooklińsko, takie osiedla subkultur.
                      Trawnikami nikt się nie zajmuje, bo jego poza mieszkaniem jest tylko
                      wycieraczka. A wyszło od stworzenia pozorów zagrożenia. Rozumiem, że dla
                      okradniętego to prawie "koniec świata". Wg statystyk policji liczba włamań do
                      mieszkań, piwnic i garaży, w tym osiedlu z kratami wzrosła o 1/3. Na moim
                      osiedlu włamania też są, czasem, nie częściej i nie rzadziej niż w tamtym
                      osiedlu przed powszechnym zakratowaniem. Sęk w tym, że u mnie nie ma żadnego
                      wzrostu liczby włamań.

                      Poczucie zagrożenia. To naturalnie wcale nie musi być adekwatne do
                      rzeczywistego wskaźnika przestępczości, ba, jest bardzo rzadko.
                      Więc wracając. Kto dba o przestrzeń wspólną? Wy czy dozorca? Znasz swoich
                      sąsiadów i wiesz napewno, że nie kradli, nie gwałcili i.. nie wyrzucali butelek
                      z okien? I przede wszystkim, Ty wybrałaś takie osiedle bo lubisz mieszkać w
                      ładnym otoczeniu, Wawa chyba dojrzała do miana latynoskiej stolicy, gdzie aby
                      żyć w ładnym otoczeniu trzeba się odizoliować od hołoty, bo łazi i znaczy teren
                      jak psy sikając pod własnym drzewem. Ale lwia części ludzi jest wg ich sądów,
                      bezpieczniej i to bezpieczeństwo jest właśnie tak opłacane.
                      • triss_merigold6 Re: Zamknięte osiedla 08.09.05, 14:52
                        Po kolei.
                        Nie twierdzę, że zamknięcie osiedla powoduje spadek przestępczości. Na "moim"
                        kradną wózki dziecięce, pasjami wręcz. Odbywa się to tak, że przychodzą
                        dresiary z dzieckiem na ręku, dziecko do pustego wózka i pa. Udowodnij.;)

                        Subiektywne poczucie bezpieczeństwa to co innego. Mam przynajmniej świadomość,
                        że w razie za głośnej i burzliwej imprezy obok mogę zadzwonic po ochronę. Mogę
                        również zadzwonić lub iść do ochroniarzy jeśli zobaczę kogoś kto IMO wygląda
                        podejrzanie np. szwendający się dresik.
                        Plusem jest brak złomiarzy, panów molestujących o nabycie kartofli,
                        akwizytorów, żebrzących dzieci i innych, którzy zakłócają spokój.

                        O przestrzeń wspólną dbają osoby zatrudnione przez administrację. Na nasz koszt
                        oczywiście. Sprzątają, podlewają kwiaty, przycinają, malują itd.

                        Czym zajmują/zajmowali się moi sąsiedzi jest mi głęboko obojętne dopóki:
                        - nie śpi menelstwo na klatce
                        - zachowują się w miarę cicho
                        - nie stoją grupy młodzieży pod oknami i nie drą dzioba
                        - nie ma tabunów ludzi przychodzących w interesach (nad moim znajomym w
                        blokowisku diler mieszkał i klienci się mylili)
                        - klatki schodowe, elewacje, itd. są czyste
                        - nie sikają pod oknem i nie robią grilla na tarasie

                        Serio, dla mnie ta cisza, spokój i estetyka otoczenia jest ważna. Na willę z
                        ogrodem na starym Mokotowie mnie nie stać więc zostaje strzeżone osiedle.;)
                        A moje dawne blokowisko zmienia się w slums niestety.
                        • r.richelieu Re: Zamknięte osiedla 09.09.05, 21:55
                          Jesteś więc, chyba można to tak nazwać, chlubnym wyjątkiem z twierdzeniem, że
                          przestępczość jest na porównywalnym poziomie. Tu zachodzi i inne zjawisko, że
                          ludzie przestają reagować na sygnały, które w osiedlu niestrzeżonym od razu
                          wzbudziłyby ich niepokój. W inych osiedlach nie chce się interesować
                          zagrożeniem w ogóle, bo można dostać w nos przy okazji, ale swojego dobytku się
                          pilnuje nawet kosztem złamanego nosa. No, a w zamkniętych zrzuca się chyba
                          odpowiedzialność za samochód na chodniku przed domem na firmę ochroniarską.
                          W "zwykłym" osiedlu zrzuciłoby się na policję, tylko.. hehe

                          ad szwendanie. To interesujące, co to znaczy szwendanie? Dresik wygląda na
                          dresika, ale dajmy na to odpicowany pan w garniturze i wypolerowanych butach
                          rozzglądający się po osiedlu, może równie dobrze być tajemniczym wielbicielem
                          jednej z mieszkanek, nie mającym śmiałości (niech będzie takie s-f, a co ;),
                          ale może być i świadkiem Jehowy z kolekcją broszurek i gładkich zdań na
                          początek. Jak więc rozpoznajesz szwendanie w złym celu, a jak w dobrym. Może to
                          nie ma znaczenia, ważne, że obcy się kręci, a dozorca zapomniał powiedzieć
                          mu "sio" na wejściu. No bo jeśli się szwenda to znaczy, że przeszkadza, a
                          przeszkadza zwykle ten, kto chodzi po naszym. Z tego wynikałoby, że osiedla
                          zamknięte są przedłużeniem ogródka cy klatki schodowej, jeśli są bloki a nie
                          domki. Jednak z tymi wózkami.. bo na swoim można zostawić i nikt nie ruszy.
                          Powiedzmy, że w przeważającej większości wypadków nikt nie ruszy.

                          ad trawnik. Gdyby sąsiad wyprowadził na ten trawnik psa, to byłabyś bardziej
                          zła niż gdyby osoba spoza osiedla na ten trawnik weszła?

                          ad wsio. W sumie wygląda to tak, że osiedle zamknięte zapewnia dobrze
                          wychowancyh sąsiadów, bo jeśli jednak nie są dobrze wychowani, to cieć lub
                          potem wszyscy mieszkańcy, niesubordynowanego wychowają. I gdyby poprawić
                          skuteczność policji, noo, np. autorytet policji wzrósłby i możliwość prawdziwej
                          długoletniej odsiadki z pracą w kamieniołomach, gdyby administracja i straż
                          miejsca lepiej działały.. Heh, a co z papierkami? Kto interweniuje gdy
                          mieszkaniec osiedla wyrzuci papieke od cukierka na ulicę?

                          • triss_merigold6 Hm... 10.09.05, 13:45
                            Nie wiem czy ludzie przestają reagować. Chyba nie.
                            Na blokowisku moim byłym nikt nie śmiał zwrócić uwagi np. stacjonującym z umc
                            umc pod oknami karkom ponieważ bał się bluzgów czy bezinteresowanego kopa. Tu
                            karki nie stacjonują (Co nie znaczy, że nie mieszkają. Mieszkają tylko
                            zachowują się cywilizowanie i nie są stadne).
                            Szczeniaków mażących grafitti też ludzie bali się opieprzać, bo ryzykowali
                            wybitą szybę czy zdemolowany samochód albo podpaloną windę.
                            Tutaj młodzieży samopas nie widać. A jest, bo widuję całe rodziny z
                            nastolatkami na rowerach, pakujące się do samochodu, dzieciaki wracające ze
                            szkoły około południa. Czyli jest ale ma najwyraźniej tak zorganizowany czas,
                            że nie wystaje kupą na klatce.
                            Szwędanie się... w zasadzie zwracam uwagę na kazdego kto wydaje mi się
                            przebywać bez wyraźnego celu. To jakoś widać.
                            Psy to inna bajka, mnie irytuje wyprowadzanie tuż pod budynek na 5 minut i
                            biedane zwierzę musi, bo nie ma gdzie. Ale odkąd są kosze na odchody to jakoś
                            się poprawił wygląd trawników. Ze swoim chodzę tak, żeby mógł pobiegać a to
                            wyklucza najbliższe otoczenie i bloki.

                            Dokładnie to tak wygląda - świadomość, że ktoś chodzi i pilnuje porządku
                            (ochrona krąży non-stop), fakt, że inni zachowują się poprawnie, że otoczenie
                            jest czyste i niehałaśliwe wymusza przyzwoite zachowanie przynajmniej w tym
                            miejscu. Co nie znaczy, że mam pewność, że ci sami ludzie np. jadąc do lasu nie
                            robią totalnego bajzlu.
                            Zwróć uwagę na jeszcze jedną kwestię: na blokowiskach są mieszkania
                            kwaterunkowe, lokatorskie, służbowe a żeby mieszkać na zamkniętym nowym osiedlu
                            trzeba wyłożyć kasę od razu. Czyli selekcja pod względem finansowym. A to
                            wyklucza znaczną grupę ludzi "problematycznych" - menelskie rodziny,
                            bezrobotnych zapijających bezrobocie, niezamożnych co nie mają za co fundować
                            dzieciakom zajęć.
                            • r.richelieu Re: Hm... 10.09.05, 16:14
                              Jeśli chodzi o szczeniaki to wygląda na to, że teraz jeśli nie mają czasu
                              szczelnie wypełnionego to szwendają się, znaczy są blokersami, a nasze
                              dzieciństwo ze szwendaniem się blokersowaniem nie było? Teraz jest komp, główny
                              wypełniacz czasu tych, którzy na chiński, aikido i lekcje rysunku nie chodzą.
                              No i jak odróżnić małego blokersa od małego estety damy na to, który lubi
                              spacery. Mówisz o braku celu i że to widać. Ja widzę trend, głupie słowo ;), w
                              celebracji czasu wolnego, w kontemplacji, w lubieniu nicnierobienia, w
                              skupieniu nad sobą. I niec to nazywa się modnie tai-chi albo jogą, nie
                              ćwiczenia, ale wszystko co poza nimi, to na pierwszy rzut oka trudno ocenić czy
                              to godzinne przystanięcie nad sekundą czy szukanie obiektu coby mu w łeb dać.
                              Dres, strój znaczy, nie jest wyznacznikiem, bo dresiarz nie musi być w dresie
                              przecież.

                              No i kupa na klatce raz. Wynika z powyższego, że wszelkie grupy młodzieżowe
                              kiedyś były źle widziane przez tych tam, a teraz przez tych tu, mieszkańców. Że
                              tłum jest niebepieczny, bo przyjdzie mu coś głupiego do głowy i wyjdzie
                              zwielokrotnione. Że konieczny moderator grupy, żeby owieczki ładnie
                              porozstawiał po kątach. Czy to nie jest straszne uogólnienie, że każdy tłum ma
                              napewno złe zamiary? Z tego rozpędzania tłumów wynika osamotnienie jednostki i
                              chęć kompensacji potrzeby konatktu z ludziem w necie na przykład.

                              Kupa na klatce dwa. I co wynika z Twojej irytacji? Nie mówię o psie tylko o
                              sąsiedzie. Przyjdzie cieć i posprząta czy cieć zabroni sąsiadowi wyprowadzać
                              psa na wspólny trawnik?

                              Selekcja finansowa. Noh, tu akurat to żadna selekcja, bo najwięcej zarabiają
                              ci, z którymi akurat nie chciałabym dzielić płotu. Ba, co ja mówię,
                              przeciętnego mojego rówieśnika nie stać nie tylko na małe mieszkanko na osiedlu
                              zamkniętym, ale na małe mieszkanko w ogóle. A to przecież końcówka okresu z
                              dominantą zawierania małżeństw i płodności, które muszą być skorelowane z
                              liczbą mieszkań nabytych przez 25-30-latków. Ba, co ja mówię po raz drugi, nie
                              tylko nie stać na małe mieszkanko, co niektórych nie stać na raty kredytu
                              mieszkaniowego.
                              Więc dalej. Menelstwo to szerokie pojęcie, jak rozumiem wykształcony, z dobrze
                              płatną pracą alkoholik Ci przeszkadza mało, choćby robił głośne awantury. A na
                              dom w osiedlu go naturalnie stać. Mniej przeszkadza niż bardzo biedna rodzina o
                              takich samych nawykach pijackich. To stereotyp, że wykształcony załatwia
                              problemy bardziej "po ludzku".
                              Bezrobotny to szerokie pojęcie, jak rozumiem półroczny bezrobotny absolwent
                              dobrej uczelni, esteta i wielbiciel śpiewu ptaków, więc szwendający się, nie
                              przeszkadza Ci lub przeszkadza mało, mniej niż bezrobotny pięćdziesięcioletni
                              górnik, który też się szwenda. Hm, w tym momencie przyszli mi na myśl emeryci i
                              niepracujący renciści. Prtzecież oni też mają wolne ranki, popołudnia i
                              wieczory, ba, z netu korzysta mniejszość emerytów, więc czas wolny spędzają na
                              ławkach jeśli nie przed telewizorem.
                              I wreszcie na koniec dzieciackie zajęcia. Czy zamiast tylu zajęć, żeby młody
                              padał na pysk po 3 zajęciach każdego dnia i odrobieniu lekcji, nie wystarczy
                              właściwe wychowanie, takie żeby miał młodych dresików za kretynów, tak jak na
                              to zasługują, żeby nauczyć go właściwych wyborów w kwestii wartości, tak aby
                              kiedy stracimy go z oczu na połowę dnia mieć luksus stosunkowo dużego ufania
                              własnemu dziecku?

                              • triss_merigold6 Re: Hm... 10.09.05, 17:24
                                Krótko, bo zaraz wychodze.
                                W kwestii selekcji finansowej: mieszkam na osiedlu ludzi młodych i w średnim
                                wieku. Pojawiło się w ostatnich 2-4 latach mnóstwo dzieci w wieku niemowlęcym i
                                ledwo chodzących czyli ci młodzi się rozmnażają. Skądś na te mieszkania wzięli,
                                ostatecznie jeśli 2 osoby pracują to na ratę kredytową starcza. Częsci na pewno
                                sfinansowali/pożyczyli rodzice.
                                R. nie wiem gdzie żyjesz ale wśród moich znajomych z czasów studenckich
                                większość ma swoje mieszkania. Niektórzy kawalerki w średnio fajnej okolicy ale
                                swoje. Nie jeżdżą nowymi Audi, nie bujają się na wakacje na Malediwy, bo nie
                                ten status finansowy ale mieszkania mają. Niektórym dołożyli rodzice, częśc
                                wzięła kredyty mniejsze lub większe, spadki. Generalnie z rodzicami mieszkają
                                ci, którzy zarabiają bardzo niewiele albo sporo tylko balują i ze starymi im
                                wygodnie.
                                YY każde głośne awantury i w ogóle hałas mi przeszkadza niezaleznie od tego kto
                                jest sprawcą. Zasadniczo ludzie en masse mi przeszkadzają i najlepiej czuję się
                                w b. głębokich Bieszczadach ale nie temat na wątek.;)
                                Tłum jest hałaśliwy, grupa młodzieży na klatce jest hałasliwa dlatego
                                przeszkadza, ta sama grupa na boisku - super. O ile nie mam boiska pod oknami.

                                Szwendanie się jest różne. Ja się szwendałam z kluczem na szyi ale nie piłam z
                                nudów tanich win. Tzw. ławeczkowe towarzystwa były zawsze. Kwestia domu i
                                wychowania.
                                • r.richelieu Re: Hm... 10.09.05, 20:41
                                  więc tu chyba przeważa jednak te hm, 3-5 lat różnicy. Moi rówieśnicy zarabiają
                                  średnio 1,5 t brutto, wielu nie jest w tak zażyłych związkach żeby mieć
                                  wspólnotę majątkową, na oddzielne mieskanie mało kogo stać, mieszkają więc u
                                  rodziców i nie myślą o kupowaniu domu, bo swoją pensję przeznaczają na własne
                                  kształcenie mając śmieszną nadzieję, że kiedyś zaowocuje. Czasem dokładają
                                  rodzicom do utrzymania. Jeśli rodzica stać aby popdarować dziecku mieszkanie to
                                  fajnie, tylko to też życie na kredyt, jak nie banku to rodziców.
                                  Taka jest średnia

                      • nadobna7 Re: Zamknięte osiedla 12.09.05, 00:04
                        A chociaż nie mieszkam, to
                        znam opinie nie tylko swoją i sąsiadów, ale kilkuset.


                        to zamieszkaj zlotko a potem poopowiadaj.bo narazie bajki piszesz.ale
                        stylistycznie ladnie Ci to wychodzi.pozdrawiam
                        • r.richelieu Re: Zamknięte osiedla 12.09.05, 00:45
                          a to doprawdy niezwykły komplement zważywszy na to, że prędzej piszę jak myślę,
                          a ponieważ nie potrafię pisać bezzwrokowo i chaotycznie myślę, to robię w
                          zdaniach mnóstwo literówek, nie stawiam przecinków (bo nie umiem stawiać),
                          piszę zdania na pół strony, gdzie na końcu nie wiadomo co było na początku i w
                          ogóle wyglądają moje zdania jak psu z gardła. Nie dziwota później, że tam gdzie
                          mi zależy bo ktoś mundry oceni, piszę 1200 zn. 3 dni, a na forum w ciągu 3 dni
                          urośnie hoho tekstu.

                          Mieszkasz więc na zamkniętym osiedlu?
              • postka Re: Wszędzie selekcja 08.09.05, 08:58
                hmm... japierw zauwazylam ze wszyscy kolesie mieli identyczne fryzury - wlosy
                dluzsze, wystylizowane na maksa super-ekstra woskiem z dodatkiem czegos tam,
                wszyscy mieli dopasowane spodnie i sportowe obcisle koszulki badz koszule,
                nzjlepiej z odjechanym pop-artowskim wzorem (i to nie by klub dla gejow) no i
                buty Pumy oczywiscie. Puma jest podobno najbardziej dziezi. Solarka. Usmiechy,
                strzelanie oczami na prawo i lewo, cmokanie powietrza przy powitaniu, lans
                totalny. A panny? Dwie tendencje - pierwsza to "jestem prawie gola" a
                druga "trzy dni myslalam jak sie ubrac, podziwiajcie efekt" pierwszego typu nie
                omawiam, bo to chyba jasne. A drugi.. coz, panienka ubrana w biala lniana
                spodnice, baletki, GOLF z welny wygladala owszem, swietnie, ale nie do klubu w
                srodku lata zeby potanczyc. Jestem kobieta i wiem doskonale ile czasu trzeba
                poswiecic na to, zeby osiagnac taki a nie inny efekt. One chyba zaczely
                przygotowania do sobotniej imprezy we wtorek.. nic ciekawszego nie maja do
                roboty poza zajmowaniem sie wlasna uroda?I potem tak siedzieli, nie tanczyli,
                udawali ze rozmawiaja, bo tak naprawde szukali wzrokiem kogos lepiej/gorzej
                ubranego, wymieniali kurtuazyjne calusy i lansowali sie na maksa. A jak juz
                wychodzilam to minelam takich dwoch wylansowanych prowadzacych taka dyskusje:
                - nie no, stary, zostanmy, widziales jakie tam d... byly? moze jakas da...
                • minkair Re: Wszędzie selekcja 08.09.05, 09:28
                  taka smutna rzeczywistość to nie tylko w klubach niestety ma miejsce.W klubie jednak to w pewnym sensie normalne.Zabawa! a że różnie jest pojmowana to już inna rzecz.Ale na mieście to widać na codzień i nawet nie trzeba się za bardzo przyglądać.Przykład-wczoraj,wracałam z pracy .W autobusie dziewczyna w wieku około 25 lat. Odpicowana jakby właśnie na tańce się wybierała. Nie mylić z zadbaniem bo wg mnie "zrobiona była".Nie zwróciła by zapewne mojej szczególnej uwagi ale zadzwonił do niej mężczyzna( z toku rozmowy wywnioskowałam,że to Jej facet) .Rozmawiała bardzo głośno i zważywszy na ton głosu i niewybredne słówka raziło to bardzo.Jakoś nie pasowało do tego jej odpicowania. Chłopak widocznie się pytał dlaczego nie pojechała na Stadion ( nie wiem po co) A ona zaczęła wykrzykiwać co robiła; włosy,pazury,nogi...no i ubrać się musiała.Dodam z tego co słyszałam ,że robiła to cały dzień bo wypominała,że wcześnie wstała ( jak wracam z pracy jest około 17-18). Jechała na zakupy bo potrzebuje 1000 rzeczy.Tak sobie pomyślałam , jak ja mogę konkurować z "odpicowanymi" jak ja w łazience rano razem z prysznicem, wymodelowaniem włosów i makijażem nie dłużej niż 30 min siedzę. Hmmm..mam wrażenie ,że takich kobiet ,które poświęcają dla siebie dużo uwagi jest wiele...jednak nie zamieniłabym swojego życia na ich..bo to ciężka robota tak ciągle się pindrzyć...aha i to słownictwo :ciarki mnie przechodziły jak można tak wulgarnie rozmawiać z kimś bliskim. Była przy tym tak znudzona ,jakby wracała po 12 godzinnej robocie w fabryce...
                  Przypadek ten podałam jako przykład bo tak się składa,że często jakoś napotykam się na takie "lale" i utwierdzam się w przekonaniu ,że jestem Happy... Szczęściarą często z artystycznym bałaganem na głowie i niepomalowanymi paznokciami;-)) za to z własnymi zainteresowaniami i z chęcią do życia :-))
      • koganei Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 08:29
        Kiedyś Śledziu w którymś produkcie napisał mniej więcej tak: "Podobno są w
        Warszawie kluby, gdzie o tym czy możesz wejść czy nie decyduje panienka albo
        koleś na wejściu. Tym panienkom i kolesiom, oraz wszystkim bywalcom: ch.. wam w
        dupę."
      • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 14:12
        Dobrze napisane. A co sądzisz o selekcji na forach dyskusyjnych ?
        Też niektórzy (wariaci, idioci, antysemici, antyklerykałowie, skrajni lewicowcy,
        skrajni prawicowcy) nie mają tu wstępu...
        • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 16:19
          To jest selekcja abyś nie musiał wyczytywać głupot. W realu, kiedy ktoś Ci nie
          odpowiada, odwracasz się na pięcie i tyle Cię widzieli. Dlatego w realu
          wariatom (jeśli mówisz o przykładzie sramkobietomdopyska, bo wariactwo jest
          względne), antysemitom i wszystki skrajnym jest trudniej, bo nie mają publiki.
          Tutaj myślą, że będą czytani
          • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 16:24
            r.richelieu napisała:

            > To jest selekcja abyś nie musiał wyczytywać głupot. W realu, kiedy ktoś Ci nie
            > odpowiada, odwracasz się na pięcie i tyle Cię widzieli. Dlatego w realu
            > wariatom (jeśli mówisz o przykładzie sramkobietomdopyska, bo wariactwo jest
            > względne), antysemitom i wszystki skrajnym jest trudniej, bo nie mają publiki.
            > Tutaj myślą, że będą czytani
            No, może i prawda. Ale mówisz o skrajnych przypadkach, a ja mówię o wariatach co
            to jeszcze minimum kontaktu z rzeczywistością zachowują - i na przykład, piszą
            że ojciec Rydzyk zbawicielem Polski jest, albo coś w tym guście.

            Poza tym, napisałaś "To jest selekcja abyś nie musiał wyczytywać głupot", co
            może jest i prawdą, tyle, że pojęcie głupoty jest dość względne. Co dla jednych
            jest głupotą, dla innych nie jest. W realu nie jest się wpuszczanym do klubów,
            żeby ci, co tam siedzą, nie musieli oglądać tych, których nie chcą oglądać.
            Można by ich nazwać - tych niewpuszczonych - głupkami. Bo nie wyczuli klimatu na
            wejściu, nie wiedzieli jak się ubrać, itp.

            No, ale jeśli tak, to dlaczego dziwisz się selekcji w klubach, a nie dziwisz się
            selekcji na forum ?
            • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 16:50
              a ojciec Rydzyk jest zbawicielem Polski? A gdyby napisano, że Tusk,
              Cimoszewicz, Bochniarz czy Lepper są zbawicielami Polski? Nie chodzi o Rydzyka,
              a o "zbawiciela". Napisane w takiej formie wskazuje na oszołoma, który albo sam
              jest radykalistą głuchym na argumenty, ma gdzieś forumowiczów i nie che z nimi
              dyskutować tylko sam ze sobą prowadzić monolog, a na opinię że jednak nie jest
              znawcą ma zestaw bluzgów. Coś jak wariat na ulicy wyzywający przechodniów od
              ch..ów. Może też być prowokatorem lub niezorientowanym w konstrukcji forum
              człowiekiem z poczuciem humoru. Ten ostatni na drugi raz założy wątek o byciu
              kogokolwiek zbawcą na forum humorum.

              Głupoty to ogólna nazwa. Mówiłam wcześniej o tym ad) wariat.

              I grubo przesadzasz. Do klubów można nie wejść z powodu widzimisie
              selekcjonera, nie od widzimisie klubowczów. Poza tym są to niuanse w stroju lub
              zachowaniu, nie przyrżnięcie swoją skrajną opinią.

              I czy ja się dziwię selekcji w klubach? No weź się. Taki mądry chłopczyk ;)
              Przeczytaj jednak ten wątek
              • janek0 Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 17:15
                > I grubo przesadzasz. Do klubów można nie wejść z powodu widzimisie
                > selekcjonera, nie od widzimisie klubowczów. Poza tym są to niuanse w stroju lub
                > zachowaniu, nie przyrżnięcie swoją skrajną opinią.
                Well, tutaj też są selekcjonerzy. Można zostać wyrzuconym za mówienie nie na
                temat, a przynajmniej za to, jak mówienie nie na temat widzi selekcjoner. Czyli
                dokładnie tak samo jak w klubie.

                > I czy ja się dziwię selekcji w klubach? No weź się. Taki mądry chłopczyk ;)
                > Przeczytaj jednak ten wątek
                No, dostrzegasz to jako zjawisko w klubach, i zaprzeczasz jego istnieniu tutaj.
                Dziewczynko...
                • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 17:15
                  janek0 napisał:
                  No tak, mam dwa konta :)
                • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 19:06
                  Jezu, jeszcze raz. W klubach o byciu albo nie byciu decyduje selekcjoner na
                  podstawie najczęściej kompletnie bzdurnych przesłanek, bo nie jest świetnym
                  psychologiem tylko w najlepszym razie dorabiającym studentem, a bardzo często
                  osiłkiem bez mózgu, żeby walił w pysk nachalnym i za dużo przy tym nie myślał.
                  Można założć sobie klub wyłącznie dla nosicieli różowych spodni i białych
                  bluzek i wtedy mam pewność, że gdy przyjdę w zielonych to mnie nie wpuszczą. To
                  ad jasnych reguł. Nie może o wejściu decydować bycie modnym, bo często
                  selekcjoner sam się na niej nie zna, bo wie co pisało w najnowszym cosmo czy
                  glamour, ale nie wie co zaprezentował rok temu w Mediolanie Ten i Ów na
                  teraźniejszy sezon. Nie może decydować zamożność i chęć wydawania pieniędzy, bo
                  lwia część ciuchów bardzo drogich wcale nie wygląda na swoją cenę, a że
                  selekcjoner to ignorant więc nie odróżni. Nie mówiąc o chęci wydawania
                  pieniędzy nie do rozróżnienia na wejściu, chyba że da łapówkę bramkarzowi żeby
                  łaskawie wpuścił.

                  A generalnie jestem przeciw selekcji na wejściu, bo jeszcze nie widziałam
                  dobrego psychologa w takiej pracy. Mało tego, różnorodność pozwala na
                  kompletność naszych ludzkich relacji. Zamykanie się ma sens wtedy, kiedy mam
                  ochotę porozmawiać o huraganach z tymi, którzy podzielą moje zainteresowanie,
                  ale wtedy to nazywa się kółkiem zainteresowań.
                  • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 19:16
                    NIe no, ja się nie kłócę z Tobą o sensowność selekcji w klubach. Po prostu się
                    dziwię, że Ty się dziwisz takimi rzeczami, samej udzielając się w "selekcji" na
                    forum Studia. Nie, żebym Ci robił zarzut, ale po prostu się dziwię.
                    • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 19:48
                      też się dziwię, Tobie, że tak proste rzeczy trzeba jak krowie na rowie
                      forum tematyczne jest jak kółko zainteresowań, a nie jak klub z selekcjonerem
                      forum o pupie maryni, czyli towarzyskie jest jak klub ogólnodostępny, z tym, że
                      kiedy ktoś rozrabia to się wtedy za frak czy za cenzurę i wyrzuca

                      Selekcjoner taki jak jest obecnie najppularniejszy w klubach z selekcją,
                      przeniesiony na grunt forum, to taki program, który przy zakładaniu konta
                      losowo wybiera czy Ci to konto założy czy nie. A bez konta nie wejdziesz na
                      określone forum. Albo program, który również losowo, raz wpuszcza Cię do forum
                      ukrytego, a raz nie.
                      O ;)
                      • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 20:04
                        r.richelieu napisała:

                        > też się dziwię, Tobie, że tak proste rzeczy trzeba jak krowie na rowie
                        Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że gupi jestem ? :)

                        > forum tematyczne jest jak kółko zainteresowań, a nie jak klub z selekcjonerem
                        > forum o pupie maryni, czyli towarzyskie jest jak klub ogólnodostępny, z tym, że
                        >
                        > kiedy ktoś rozrabia to się wtedy za frak czy za cenzurę i wyrzuca
                        >
                        > Selekcjoner taki jak jest obecnie najppularniejszy w klubach z selekcją,
                        > przeniesiony na grunt forum, to taki program, który przy zakładaniu konta
                        > losowo wybiera czy Ci to konto założy czy nie. A bez konta nie wejdziesz na
                        > określone forum. Albo program, który również losowo, raz wpuszcza Cię do forum
                        > ukrytego, a raz nie.

                        No, ale przecież selekcja w klubach nie jest losowa (sama zresztą to napisałaś)
                        - dobiera się ludzi, którzy się "nadają". Jeśli się nie nadają, to się ich nie
                        wpuszcza. Selekcja na forach jest dokładnie tym samym. Jeśli ktoś się nie
                        nadaje, to się go wywala.

                        W sprawie forum o dupie, to jest dokładnie jak w sprawie klubu. Idę ulicą, widzę
                        klub. Myślę sobie - oho, można się nieźle zabawić. A tu figa, bo się okazuje, ze
                        moje rozumienie "zabawy" nie jest zgodne z rozumieniem "zabawy" pana
                        selekcjonera. A poznaje on to po ogólnym wyglądzie i wyrazie pyska. Nie jestem
                        jazzy, tylko jestem dresiarzem, nie mam wjazdu.

                        Tak samo jest w przypadku forum. Idę sobię internetem, widzę forum o dupie.
                        Myślę sobie - oho, można pogadać o dupie. A tu figa, bo się okazuje, że moje
                        rozumienie "dupy" nie jest zgodne z rozumieniem "dupy" pani selekcjonerki. A
                        poznaje ona to po moich postach, i stylu, w jakim piszę. Nie mówię o zgrabnej
                        dupie, tylko o tłustej, nie mam wjazdu.
                        • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 20:29
                          Właśnie tak, gupi jesteś jak bót ;)
                          W dodatku powtarzam się, członku, powtarzam się, się

                          To "nadają się" nie wynika z jasnych przesłanek tylko z kompletnie nieznanych
                          kryteriów selekcjonera. I będziesz głupi jak but, nie tylko gupi jak bót, jeśli
                          powtórzę to po raz tysionc pińset sto dziewięćsetny.

                          Ad różnice pomiędzy dupą a dupą, z tym do szefów nie do mnie, bo ja se coś
                          powiem, a Ty weźmiesz to za obowiązujące na całym forum. Na f studia wyrzucam
                          wszystkie wątki, które nie są związane ze studiami, ale niech to będzie np.
                          gdzie student najczęściej jada, to ok. Nie ok będzie z kolei, jak zrobić
                          spagetii ala bolognese.
                          Ad dupa, bo widzę, że masz dupny problem. Z forum studia zostaniesz wyrzucony
                          jeśli założysz wątek, że dupa Cię boli i czekasz na poradę urologa lub że chce
                          Ci się dupczyć i szukasz obiektu. Za to jeśli stwierdzisz, że dupa Cię boli od
                          siedzenia nad książkami, względnie masz szkołę w dupie, to mieścisz się w
                          tematyce, troszkę, po zastosowaniu większej liczby wulgaryzmów i tak poszedłbyś
                          jeździć na ośle;) Capisci? Noo

                          • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 20:53
                            r.richelieu napisała:

                            > Właśnie tak, gupi jesteś jak bót ;)
                            > W dodatku powtarzam się, członku, powtarzam się, się
                            Daje się zauważyć.

                            > To "nadają się" nie wynika z jasnych przesłanek tylko z kompletnie nieznanych
                            > kryteriów selekcjonera. I będziesz głupi jak but, nie tylko gupi jak bót,
                            > jeśli powtórzę to po raz tysionc pińset sto dziewięćsetny.
                            Czyli na przykład, jakby selekcjoner wyrzucił wątek w całości po 140 wpisach, to
                            by to była selekcja opierająca się na "kompletnie nieznanych kryteriach" czy nie ?

                            > Ad różnice pomiędzy dupą a dupą, z tym do szefów nie do mnie, bo ja se coś
                            > powiem, a Ty weźmiesz to za obowiązujące na całym forum. Na f studia wyrzucam
                            > wszystkie wątki, które nie są związane ze studiami, ale niech to będzie np.
                            > gdzie student najczęściej jada, to ok. Nie ok będzie z kolei, jak zrobić
                            > spagetii ala bolognese.
                            > Ad dupa, bo widzę, że masz dupny problem. Z forum studia zostaniesz wyrzucony
                            > jeśli założysz wątek, że dupa Cię boli i czekasz na poradę urologa lub że chce
                            > Ci się dupczyć i szukasz obiektu. Za to jeśli stwierdzisz, że dupa Cię boli od
                            > siedzenia nad książkami, względnie masz szkołę w dupie, to mieścisz się w
                            > tematyce, troszkę, po zastosowaniu większej liczby wulgaryzmów i tak
                            > poszedłbyś jeździć na ośle;) Capisci? Noo

                            Nie no, kardynale, jako wybitna socjolog powinnaś rozumieć, że mówię przykładowo
                            czyli egzemplarycznie. Nie mówię o Tobie jako o selekcjonerze złym lub dobrym,
                            tylko o selekcjonerze w ogóle. A to, że znasz kryteria selekcji na forum Studia
                            to wynika, słonko ty moje kardynalskie, że to ty jesteś tym selekcjonerem. Ja
                            ich nie znam, i mam wrażenie że wcale taką żelazną konsekwencją się nie
                            popisujesz - np. w wątku o tym, gdzie student ma mieszkać, jak już przyjedzie na
                            te studia.

                            Swoją drogą, to ciekawe, co by było, jak bym założył wątek, czy studentki dobrze
                            dają d... :]
                            Paniała ? Dla ciebie to oczywiste, dla kogoś to może nie być oczywiste.
                            • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 21:17
                              co "gdzie student ma mieszkać, kiedy już przyjedzie na te studia", jest
                              niekonsekwentne? Pytać się o odpowiednie okolice na mieszkanie studenta jest
                              ok, ale nie "szukam mieszkania", bo taki wątek chwytam za frak i przenoszę na
                              oferty, bo po to są fora "oferty". To jest traktowane jak reklama.

                              a 140 wpisów też usunęłabym, gdyby były wulgarne, obraźliwe, skrajnie takie lub
                              śmakie lub autor wątku gadał sam ze sobą. Na f studia takie długie wątki są w
                              mneijszości, w dodatku rosną nie tak szybko jak na kraju czy innej kobiecie,
                              więc zdążę ukrócić czyjeś nabuzowanie zanim wątek aż tak urośnie. Ale gdyby
                              rósł w tempie 100 postów na 3 godziny to figa z makiem, sojuszniczy członku Ty
                              mój, hm, nie mój
                              • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 21:27
                                r.richelieu napisała:

                                > co "gdzie student ma mieszkać, kiedy już przyjedzie na te studia", jest
                                > niekonsekwentne? Pytać się o odpowiednie okolice na mieszkanie studenta jest
                                > ok, ale nie "szukam mieszkania", bo taki wątek chwytam za frak i przenoszę na
                                > oferty, bo po to są fora "oferty". To jest traktowane jak reklama.
                                A no widzisz, dla Ciebie to jest reklama, bo widzisz n dziennie takich wątków. A
                                dla pytającego, to nic nie jest, bo on tylko chce, żeby mu na głowę nie padało.
                                Na tym polega problem selekcji, właśnie. Na nieprzekładalności perspektyw,
                                wielości światów przeżywanych, odmienności ramki, inkongruencji oczekiwań.

                                > a 140 wpisów też usunęłabym, gdyby były wulgarne, obraźliwe, skrajnie takie
                                lub> śmakie lub autor wątku gadał sam ze sobą. Na f studia takie długie wątki są w
                                > mneijszości, w dodatku rosną nie tak szybko jak na kraju czy innej kobiecie,
                                > więc zdążę ukrócić czyjeś nabuzowanie zanim wątek aż tak urośnie. Ale gdyby
                                > rósł w tempie 100 postów na 3 godziny to figa z makiem, sojuszniczy członku Ty
                                > mój, hm, nie mój
                                Mówię o 140 postach przez 3 miesiące. Tak sobie wątek pomalutku rósł, rósł,
                                rósł... aż pewnego dnia ktoś go wywalił na osiołki. Z życia wzięte, kochaniutka,
                                z życia.

                                To, że z Ciebie niezła selekcjonerka, to nie zmienia faktu, że wciąż selekcjonerka.
                                • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 21:56
                                  Sprzedający paździerzowe badziewia też chce tylko kogoś tym badziewiem
                                  uszczęśliwić... To tak jakbyś przyszedł do tablicy informacyjnej, na której
                                  spodziewasz się odszukać wieści o kierunku X, a tu zamiast tego masz ogłoszenie
                                  o korepetycjach na ogłoszeniu o wynajmie mieszkania i obok ogłoszenia o pisaniu
                                  prac. I zanim znajdziesz wreszcie informacje o kierunku X przekopiesz się przez
                                  mnóstwo ogłoszeń, które tutaj Cię wkurzają, bo tracisz przez nie czas, a gdzie
                                  indziej z chęcią byś poczytał, znaczy na tablicy ogłoszeniowej.
                                  • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 10.09.05, 22:14
                                    r.richelieu napisała:

                                    > Sprzedający paździerzowe badziewia też chce tylko kogoś tym badziewiem
                                    > uszczęśliwić... To tak jakbyś przyszedł do tablicy informacyjnej, na której
                                    > spodziewasz się odszukać wieści o kierunku X, a tu zamiast tego masz ogłoszenie
                                    >
                                    > o korepetycjach na ogłoszeniu o wynajmie mieszkania i obok ogłoszenia o pisaniu
                                    >
                                    > prac. I zanim znajdziesz wreszcie informacje o kierunku X przekopiesz się przez
                                    >
                                    > mnóstwo ogłoszeń, które tutaj Cię wkurzają, bo tracisz przez nie czas, a gdzie
                                    > indziej z chęcią byś poczytał, znaczy na tablicy ogłoszeniowej.
                                    Napisz wprost, o co chodzi, bo się zgubiłem.
                                    • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 14:08
                                      Wprost ;) chodzi o ogłoszenia na forach do dystutowania, które Ty nazywasz, "że
                                      tylko chcą żeby im na głowę nie padało".
                                      • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 14:52
                                        r.richelieu napisała:

                                        > Wprost ;) chodzi o ogłoszenia na forach do dystutowania, które Ty nazywasz, "że
                                        >
                                        > tylko chcą żeby im na głowę nie padało".
                                        że co z nimi ?
                                        • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 16:23
                                          Jess. Że przychodzą na forum informacyjne zaśmiecać je wątkami ogłoszeniowymi.
                                          Jeśli delikwent na forum ogłoszeniowym założyłby wątek informacyjny to też by
                                          zaśmiecał
                                          • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 18:17
                                            r.richelieu napisała:

                                            > Jess. Że przychodzą na forum informacyjne zaśmiecać je wątkami ogłoszeniowymi.
                                            > Jeśli delikwent na forum ogłoszeniowym założyłby wątek informacyjny to też by
                                            > zaśmiecał

                                            No, ale w swoim pojęciu wcale nie zaśmieca. Zaśmieca jedynie w pojęciu
                                            selekcjonerki. Tak samo, jak przypadkowy klubowicz, w swoim pojęciu, wcale nie
                                            przeszkadza w zabawie. Przeszkadza jedynie w pojęciu selekcjonera.

                                            KPW ?
                                            • r.richelieu Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 19:02

                                              Niewiedza szkodzi, na forum o kolorze czerwonym nie pisze się o kolorze
                                              niebieskim i na odwrót, a że wg piszącego to nie jest przeszkadzanie świadczy
                                              tylko o jego ignorancji lub tupecie. Do teatru nie chodzi się w dresie, do
                                              kościoła w stroju plażowym a do dyskoteki w garsonce, te zasady są jasne, a
                                              łamią je właśnie albo ignoranci albo tupeciarze. Z Twojego punktu widzenia
                                              wygląda tak, jakby można było chadzać w te miejsca jak się żywnie podoba, a
                                              innym nic do tego.
                                              Tak samo jak przypadkowy klubowicz, który nie przeszkadza w zabawie o ile nie
                                              przekracza reguł powszechnie decydujących o dobrym wychowaniu lub o ile nie
                                              przekracza reguł klubu, jeśli klub jest dla konkretnej grupy, on do tej grupy
                                              nie należy, ale chce koniecznie na chama wleźć. Niewiedza nie zwalnia go z
                                              konieczności dostosowania się, ale te reguły musi znać. Nie gadaj mi tu teraz
                                              po raz enty o forum bo nie będę się powtarzać
                                              i w ogóle finisci, bo Ty te się powtarzasz
                                              • czlonek_sojuszu Re: Wszędzie selekcja 12.09.05, 13:07
                                                r.richelieu napisała:

                                                >
                                                > Niewiedza szkodzi, na forum o kolorze czerwonym nie pisze się o kolorze
                                                > niebieskim i na odwrót, a że wg piszącego to nie jest przeszkadzanie świadczy
                                                > tylko o jego ignorancji lub tupecie. Do teatru nie chodzi się w dresie, do
                                                > kościoła w stroju plażowym a do dyskoteki w garsonce, te zasady są jasne, a
                                                > łamią je właśnie albo ignoranci albo tupeciarze. Z Twojego punktu widzenia
                                                > wygląda tak, jakby można było chadzać w te miejsca jak się żywnie podoba, a
                                                > innym nic do tego.
                                                Widzisz, jak by problem polegał na daltonizmie, to by go w ogóle nie było. My tu
                                                rozmawiamy nie o odróżnianiu koloru czerwonego od niebieskiego, ale o
                                                odróżnianiu ultramaryny od błękitu pruskiego. Łopatologicznie ci tłumaczę, jak
                                                socjolog socjologowi na miedzy, że nie ma czegoś takiego jak obiektywne reguły -
                                                każdy je rozumie trochę inaczej, a selekcja to jest poruszanie się w obszarze
                                                nieoznaczoności tych reguł. I jak byś się nie wykręcała, robisz to samo, co
                                                bramkarz w dobrym klubie.

                                                Poniała, czy mam ci to narysować ?
      • grenzik Re: Wszędzie selekcja 11.09.05, 15:11
        Straszna bieda jest za to w Sfinksie w Sopocie... Co tu mówić o selekcji, jak
        ochrona składa się z dresów, których koledzy i tak mogą sobie wejść jak chcą :/
      • r.richelieu Kluby dla homo czy dla jazzy liberalnych 11.09.05, 16:47
        No jasne, że wypada być otwartym na nowe trendy, bo otwartość jest
        przeciwieństwem ciasnoty umysłowej i wąskich horyzontów, a tych nikt nie chce
        mieć i nikt się do nich nie przyznaje, nawet gdy jest kretynem pełną gębą. Dla
        geja trzeba być tolerancyjnym przecież, a że czasem śmieszy min. Środa, że tak
        oponuje przeciw taktakowi, bo gej w reklamie jest karykaturalny. Co wtedy? A no
        bo przecież są trochę śmieszni - wielu odpowie. Czyli pełna hipokryzja i
        jeszcze kazanie sobie hołdować za to, że niczym wszechpolacy nie nazywamy gejów
        takimi i owakimi.
        Czy geje w klubach dla gejów potrzebują hetero? Bawią się przecież wszędzie, a
        te bardzo nieliczne miejsca wybrali specalnie dla siebie, może właśnie po to by
        poflirtować chociażby bez narażania się na epitety. Wielu z nas przecież chadza
        do klubów żeby i poflirtować. Gejom w ICH miejscach przeszkadzamy. Kurcze
        peczone, ale jazzowatość ma swoje prawa. Zabrać im miejsce. Niewiele obchodzi
        rónouprawienie homo i hetero, ale dostać się do miejsca "zakazanego" to jest
        coś. Jak szacowne matrony, które z wypiekami na twarzy szeptały sobie opisy
        wnętrza burdelu, do którego nigdy nie wejdą, więc właśnie dlatego
        fascynującego. Jak facet, którego kręcą lesbijki właśnie dlatego, że nigdy się
        z nimi nie prześpi. Czy człowiek nie potrafi przezwyciężyć durnej chęci na
        zakazany owoc? Jak dzieciak normalnie.
        Modnie jest być otwartym na nowości, jeśli modnie będzie być homo to i z tym
        pewnie jazzy koleś czy koleśka sobie dadzą radę. Na razie modnie chadzać do
        klubów dla gejów. Tylko po co, kiedy tam zamaist gejów sami hetero, tak jak w
        klubach studenckich sami licealiści. Byłby koleś faktycznie otwarty to gej
        sąsiad sam by się ujawnił w osiedlowym warzywniaku
        • sumire Re: Kluby dla homo czy dla jazzy liberalnych 11.09.05, 16:56
          Oj, chyba trochę wyolbrzymiasz. Co prawda kluby gejowskie rzeczywiście przyciągają modnych heteryków, ale trudno, żeby przed wejściem do takiego lokalu wieszać szyld: "tylko dla homo". Owszem, gejom łatwiej flirtować w takich miejscach - mam przyjaciółkę lesbijkę i wielu znajomych o orientacji całkowicie lub częściowo odmiennej, niż moja - co nie znaczy, że tylko tam mają na to szanse. I wcale nie chcą, żeby to były miejsca zamknięte dla heteryków. Nie jest trudno wejść do takiej knajpy, gejem nie będąc, bo jednak większość ludzi nie ma swoich upodobań łóżkowych wypisanych na twarzy.
          Racja natomiast, że czasami siedzą w takich klubach sami hetero, a branża wynosi się gdzie indziej.
      • tripper straszne kompleksy macie 12.09.05, 16:40
        tzn: bardzo duze. to, ze Was nie wpuszczono do Cinnamonu albo do Labo, wcale nie
        znaczy, ze mozecie wieszac psy na tych klubach i na selekcjonerach tam
        pracujacych. 90% wartosci klubu to ludzie tam przychodzacy, ludzie, dla ktorych
        wlasciciele otwieraja te lokale. wlasciciele maja prawo decydowac kogo chca w
        swoich klubach widziec, a wy macie prawo ewentualnie przyjac do wiadomosci to,
        ze chce sie Was tam widziec lub nie.
        • landrynas warszawskie kluby 14.09.05, 17:08
          prawda jest taka, ze kiedy mialam 16 lat marzylam, by pojsc do undera, bo
          wszyscy tak go reklamowali...oh i ah po prostu. a teraz? under, zenada! a gdy
          juz mialam 17 wzdychalam...'ooo...to ta slynna utopia, fajnie byloby kiedys tam
          wejsc, oh i ta cala mazowiecka...' wydawalo mi sie, ze to sa kluby na poziomie,
          naprawde dla samej warszawskkiej smietanki towarzyskiej. i choc teoretycznie sa
          to miejscowki od 21 lat i dla fashion victims i dla homo i dla vipow...to tak
          naprawde nietrudno tam sie dostac. kwestia wylansowania. teraz z perspektywy
          czasu wydaje mi sie to smieszne. selekcja na zasadzie: 'hmmm...15latka, ale
          jaka dziana i niezla dupa z niej.' wchodzisz, bo pasujes. no wszystko ok, ale
          to bez sensu, ze w tak 'elitarnych' klubach przesiaduja zakompleksione
          dzieciaki pragnace za wszelka cene byc superekstracool, bo bywaja w labo, cinn
          czy bb. zabawne, a moze i zenujace? ja mam do tego dystans i choc bawie sie w
          towarzystwie nadetych snobow, musze sie na to godzic, bo przeciez nie pojde do
          loko czy paragrafu bawic sie z napiksowanymi 13latkami. wybieram to co bardziej
          mi odpowiada, ale tez nie do konca. jedyny konkretny klub, w moim przekonaniu,
          gdzie ludzie sa naprawde na poziomie to paprotka.
    Pełna wersja