weathlehow
09.10.05, 12:14
kurcze, w zasadzie to jest offtop, ale mam taką potrzebę wyrzucenia z siebie
mojego nieszczęścia :->
Otóż.
Idę sobie ulicą i widzę całe mnóstwo fajnie ubranych młodych ludzi, nawet nie
jakoś szczególnie na bogato, ale tak jakoś że wszystkie ciuchy strasznie
fajnie ze sobą współgrają. Na ogół zdarza mi się to jak przechodzę w
okolicach liceum palstycznego [do którego notabene miałam chodzić], albo
centralnych obszarów naszej pięknej stolicy [chmielna, nś, karakowskie
przedmieście z - olaboga - ASP]. widzę na tych ludziach rzeczy, które - każda
z osobna - są paskudne, ale połączone razem dają rewelacyjny efekt.
Problem polega na tym że ja jako osoba o ciągotach artystycznych, [i wg
niektórych nawet o takich umiejętnościach], osoba, która miała chodzić do
liceum plastycznego, ale u której rozważna wygrała z romantyczną [więc
poszłam do zwykłego LO], też bym tak chciała
Tylko że jest szkopuł. nawet całe stado szkopułów.
- mam bardzo kobiecą figurę. wcięta talia, duże biodra, duży tyłek, duży
biust, więc wszystko leży na mnie fatalnie
- nie mam kasy na łażenie po sklepach, a na łażenie po lumpeksach nie mam
cierpliwości i nigdy nie udaje mi się znaleźć niczego fajnego, [później to co
ja odrzuciłąm znajdują panny z plastyka, zakładają, komponują z resztą i
wyglądają rewelacyjnie]
- nawet jak coś znajdę to potem okazuje się to jakimś niewypałem.
Ech.