Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf

    30.10.05, 22:58
    "Prawdopodobnie nie pasuję do przyjętego wyobrażenia "buntowniczki". Nie mam
    widocznych tatuaży, a kolczyki minimalne. Nie posiadam skórzanej kurtki.

    Faktycznie, kiedy większość ludzi patrzy na mnie ich pierwsza myśl to coś w
    rodzaju "uciśniona kobieta''.

    Odważne jednostki, które zebrały się na odwagę, żeby spytać mnie o sposób w
    jaki się ubieram zwykle zadawały takie pytania jak: "Czy twoi rodzice każą ci
    to nosić?" albo "Czy nie uważasz, że to naprawdę niesprawiedliwe?"

    Trochę wcześniej grupa dziewcząt w Montrealu została wyrzucona ze szkoły za
    ubieranie się tak jak ja. Wydaje się dziwne, że kawałek ciucha może wzbudzać
    takie kontrowersje. Może zachodzi obawa, że ukrywam pod nim Uzi.

    Oczywiście, chodzi o coś ważniejszego niż zwykły ciuch. Jestem muzułmańską
    kobietą, która jak miliony innych muzułmańskich kobiet na całym świecie
    wybrała noszenie czarczafu. A pojęcie czarczafu, na przekór popularnej opinii
    jest faktycznie jednym z najbardziej fundamentalnych aspektów kobiecego
    równouprawnienia.

    1. Kiedy się zakrywam czynię faktycznie niemożliwym dla ludzi osądzanie mnie
    według sposobu w jaki wyglądam. Nie mogę być klasyfikowana ze względu na moją
    atrakcyjność lub jej brak. Porównaj to z życiem w współczesnym
    społeczeństwie: jesteśmy ustawicznie oceniane na podstawie naszego ubioru,
    biżuterii, włosów i makijażu. Jaki rodzaj głębi może być w takim świecie?
    Tak, mam ciało, fizyczną manifestację na tej ziemi. Lecz jest to naczynie
    inteligentnego umysłu i silnego ducha.

    Nie jest ono dla widza do oglądania, ani do użytkowania w reklamie do
    sprzedaży wszystkiego, od piwa po samochody. Z powodu powierzchowności świata
    w którym żyjemy wygląd zewnętrzny jest tak akcentowany, że wartość jednostki
    prawie nic nie znaczy.

    2. Mitem jest, że kobiety we współczesnym społeczeństwie są wyzwolone. Jaki
    rodzaj wolności może być tam, gdzie kobieta nie może przejść po ulicy bez
    tego, że każdy aspekt jej fizyczności jest dokładnie oglądany. Kiedy zakładam
    czarczaf czuję się bezpieczna od tego wszystkiego. Mogę być spokojna, że nikt
    nie robi przypuszczeń co do mojego charakteru na podstawie długości mojej
    spódnicy. Jest to bariera pomiędzy mną a tymi, którzy chcą mnie wykorzystać.
    Jestem najpierw i przede wszystkim ludzką istotą, równą każdemu mężczyźnie, a
    seksualność nie jest moim słabym punktem.

    3. Jedną z najsmutniejszych prawd naszych czasów jest zagadnienie mitu piękna
    i kobiecego samo-wizerunku. Czytając popularny magazyn dla nastolatków możesz
    bardzo szybko dowiedzieć się, jaki typ ciała jest "na czasie", a jaki nie. I
    jeśli masz "niewłaściwy" typ ciała, cóż wtedy po prostu musisz to zmienić,
    nieprawdaż? Przecież, w żaden sposób, nie możesz mieć nadwagi i nadal być
    piękna. Spójrz na jakąkolwiek reklamę. Czy kobieca istota wykorzystywana jest
    do sprzedaży produktu? Ile ma lat? Jak bardzo jest atrakcyjna? W co jest
    ubrana? W większości przypadków będzie to kobieta, która nie przekracza
    wczesnej dwudziestki, wyższa, szczuplejsza, bardziej atrakcyjna niż
    przeciętnie, ubrana w skąpe ciuchy.

    Czemu pozwalamy sobą tak manipulować?

    Czy kobieta lat dziewięćdziesiątych chce w to wierzyć czy nie, wciskana jest
    w szablon. Zmuszana jest do sprzedawania samej siebie, do upośledzania samej
    siebie. Oto dlaczego mamy trzynastoletnie dziewczęta wsadzające sobie palce
    do gardła i wieszających się młodzieńców z nadwagą. Kiedy ludzie pytają mnie,
    czy czuję się uciśniona, mogę uczciwie powiedzieć, że nie. Podjęłam tę
    decyzję z mojej własnej, nieprzymuszonej woli. Odpowiada mi fakt, że sprawuję
    kontrolę nad sposobem w jaki odbierają mnie inni ludzie. Cieszy mnie to, że
    nie daję nikomu nic do oglądania, że wyzwoliłam się z niewoli rozhuśtanego
    wahadła przemysłu mody i innych instytucji, które wyzyskują kobiety.

    Moje ciało to moja sprawa. Nikt nie może mi mówić, jak powinnam wyglądać, ani
    czy jestem, czy nie jestem piękna. Wiem, że jest coś co znaczy dla mnie
    więcej niż to. Jestem również w stanie powiedzieć bez skrępowania "nie'',
    kiedy ludzie pytają mnie, czy czuję jak gdyby moja seksualność była tłumiona.

    Zapanowałam nad swoją seksualnością. Jestem wdzięczna, ż nigdy nie będę
    musiała cierpieć próbując stracić/ zyskać na wadze, lub próbując znaleźć
    właściwy odcień szminki, który współgrać będzie z kolorem mojej skóry.
    Dokonałam wyboru moich priorytetów i te rzeczy nie znalazły się pośród nich.
    Więc jeśli zobaczysz mnie następnym razem, nie patrz na mnie ze współczuciem.
    Nie jestem przymusowo pozbawiona wolności ani wielbiącą mężczyzn kobiecą
    branką z owych barbarzyńskich, arabskich pustyń. Jestem wyzwolona."
      • zettrzy Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 00:24
        to wszystko bardzo piekne, skoro SAMA WYBRALAS taki ubior
        a teraz pomysl o milionach kobiet ktore sa zmuszane aby nosic czarczaf i
        wytlumacz im ze wolnosc polega na robieniu tego czego robic nie chcemy
        • mrs.solis Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 01:10
          Oh wiesz, jak ja widze taka kobiete przykryta od stop do glow w srodku lata na
          ulicy gdzie temp. dochodzi do 40 st.C to faktycznie mysle ,ze ona dziekuje
          bogu ,ze nikt jej nie moze zobaczyc.
          Druga sprawa zawsze uwazalam ze z czadorow najbardziej sa zadowolone najwiksze
          pasztety,przynajmniej maja szanse na zamazpojscie,dlatego arabowie moga miec po
          kilka zon. To taka polisa w razie jak trafia na kota w worku moga wtedy
          probowac jeszcze raz.
          • basiek13 Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 08:33
            Jestem zdania,że większa cząść tych kobiet marzy o tym aby wreszcie to z siebie
            zdjąć.
            • bitch.with.a.brain Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 10:47
              Podobne odczucia mam gdy widze kobiety na spzilkach:)
      • dorfip Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 10:04
        No nie wiem, czy te kobiety tak bardzo chcą to z siebie zrzucić.
        Pamiętajmy, że one są wychowywane w takiej tradycji. Dla nich to może być
        równie naturalne jak dla nas niezrozumiałe. To są dwie różne kultury.
      • nadinka_nadinka Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 10:26
        troche pokretna logika tej wypowiedzi
        ale kobiety bite/wykorzystywane przez partnerow tez twierdza, ze na to zasluzyly
        moze to wina wychowania w tradycji katolickiej i pozniejszych silnych wplywow
        feministycznych, ale nie wierze w to, ze mozna byc szczesliwym w 40-stopniowym
        upale bedac zakryta od stop do glow

        > Moje ciało to moja sprawa. Nikt nie może mi mówić, jak powinnam wyglądać, ani
        > czy jestem, czy nie jestem piękna. Wiem, że jest coś co znaczy dla mnie
        > więcej niż to.

        ja tez moge sie pod tym podpisac i nie musze nosic w zwiazku z tym czadoru
        i dlatego czuje sie wolna, ze sama oceniam czy jestem piekna czy nie, a osad
        innych mam gleboko gdzies
        a nie dlatego, ze chowam sie za zaslona czarczafu nie majac odwagi stawic czolu
        zyciu i ocenom, ktore sa nierozerwalnie wpisane spoleczenstwo

        to jest ucieczka, a nie bunt, imho

        ****
        Und dann kam ein Tag und den vergesse ich nie
        Viel schöner als meine Phantasie
        • sigrun Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 11:11
          Niestety bycie osądzanym wedle wyglądu nie obowiązuje tylko żeńskiej części
          społeczeństwa w dzisiejszym (niemuzułmańskim) świecie. Dlatego proponuję
          czarczaf również dla mężczyzn, jeśli ma być już ta sprawiedliwość dziejowa w
          imię rzekomego równouprawnienia. Dlaczego tylko kobieta ma ponosić
          odpowiedzialność za ułomność mężczyzn (bo ich ustawicznie kusi)? I dlaczego
          tylko ona ma być za to "karana" i ma się zmienić zamiast bezpośrednich
          zainteresowanych?
          • heidiblondi Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 13:38
            Wyjęłąś mi to z ust (tzn. spod palcówów:)). Zamiast stawić czoła światu,
            muzułmańkie kobiety chowaja się za czarną zasłoną. Są wolne od spojrzeń
            mężczyzn. Czyli wszystko sprowadza się do tego: żeby cię panowie nie zaczepiali
            to się zakryj. Ale mi wolność!!
            • b_bb Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 14:06
              Jak widać, wszystko kobiecie można wmówić, jeśli jest podatna na sugestie.
              Muzułmanki (przynajmniej niektóre) wierzą, że czarczaf daje im wolność. Jeśli
              tak czują, to nie ma sensu wyzwalać ich na siłę. Ten artykuł rozpoczynający
              wątek, jest stary, sprzed 10 lat, jak wynika z kontekstu. Być może przez ten
              czas coś się zmieniło w mentalności kobiet muzułmańskich i próbują zdjąć
              zasłony, więc propoganda działa.
      • anna_smo Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 31.10.05, 19:30
        Zalezy gdzie mieszkasz, w kraju muzlmanskim czy nie.
        Mialam przyjemnosc mieszkac kilka lat w kraju muzlmanskim, raczej "otwartym",
        nie musialam nosic czarczafu czy chustki na glowie. Ubieralam sie znacznie
        skromniej niz teraz mieszkajac w europie, tzn zakrywalm ramiona,zadnych
        dekoltow, spodnice tylko za kolano, kolory raczej ciemne (mimo upalow). Staralam
        sie nie zwracac na siebie uwagi. Niestety wychodzac z domu sama (bez meza, czy
        innego przedstawicila plci brzydkiej) bylam narazona na ciagle zaczepki, gwizdy
        , krzyki i obrazliwe propozycje...ze strony mezczyzn, muzlmanow wylacznie. Ale i
        kobiety muzlmanskie bywaly agresywne wobec mnie , tez mi sie zdarzylo.
        Dlatego ciesze sie ze juz nie musze sie starac byc niewidzialna na ulicy
        mieszkajac w Polsce czy w Niemczech.
        Uwierz czy nie ale nigdy nikt glosno nie komentuje mojego stroju na ulicy! Nikt
        mnie nie zaczepia i nie czuje sie "obiekt seksualny" hehe teraz wyszlo na to ze
        jestem stara i brzydka!
        Wiec dla swietego spokoju kupilam czarczaf, specjalnie na wyjscia, samotne np.
        do sklepu po bulki...
        PO TO ZEBY SIE NIE SLINILI AZ TAK NA MOJ WIDOK MUZLMANIE! OKAZUJAC TO WIELCE!
        czulam sie troche jak na spacerniaku wieziennym wsros mezczyzn co od 5 lat nie
        widzieli kobiety...
        wiec moze zamiast kobiety w czarczafy jakies proszki na wstrzemiezliwosc dla
        panow, cos jakby anty-viagra?
        • aisha-medea wszystko sprowadza sie do wyboru... 31.10.05, 20:15
          Wszystko jest kwestia WOLNEGO wyboru.

          Ja wcale nie czuje potrzeby zakrywania sie od stop do glow czadorem po to,
          zeby uniknac zaczepek czy obgadywania. Lubie siebie, lubie to, jak sie ubieram,
          wiem, ze jestem oceniania, ale mi to po prostu nie przeszkadza. Kiedys
          slyszalam, jak moja kolezanka mowila, ze wklada czador, poniewaz w ten
          sposob "z marszu" zyskuje szacunek mezczyzn. Jesli tak uwaza - jej sprawa.
          Wedlug mnie facet, ktory ocenia kobiete po tym, czy ma na sobie czador, czy nie
          (i z tego wnioskuje: porzadna/dziwka), nie zasluguje ani na moja uwage, ani
          nawet na to, zeby byc nazywanym facetem.

          Natomiast jestem w stanie zrozumiec kobiety, ktore czuja wewnetrzna potrzebe
          ukrywania sie za czadorem i nazywaja to wolnoscia. W kulturze europejskiej
          odpowiednikiem, choc oczywiscie nie do konca, bylyby chyba zakonnice (czesc z
          nich nie wychodzi poza mury klasztoru i tez nazywa to wolnoscia).

          Ale podkreslam - niech to bedzie kwestia WOLNEGO WYBORU. Ja mieszkam w kraju
          teoretycznie wysoce cywilizowanym (Francja) a nie tak dawno (rok, dwa lata
          temu?) spalono tutaj dziewczyne zywcem, bo nie nosila czadoru. Po prostu no
          comments.

          Nie przekonuja mnie za to wszelkie argumenty typu - tylko w ten sposob pozbede
          sie tlumu zaczepiajacych mnie facetow (chociaz rozumiem anne_smo i pewnie na
          jej miejscu tez bym sie w koncu dla swietego spokoju zakryla). Nie rozumiem
          argumentow w stylu - jak sie nie zakryje, to nie jestem godna szacunku, nie
          powinnam kusic mezczyzn (od czasow Adama i Ewy sa to przeciez biedne istoty
          wiedzione na pokuszenie przez diabelskie kobiety...), nie rozumiem kobiet,
          ktore usiluja okrywanie sie czadorem wytlumaczyc meska "naturalna" chucia
          (przepraszam za wyrazenie). Jak ide ulicami Paryza tez mam czasem ochote
          wykastrowac tych wszystkich sliniacych sie na moj widok facetow, ktorzy czasami
          posuwaja sie do tego, ze lapia sie wymownie za krocze (znow przepraszam za
          opis, byc moze zbyt wulgarny), gwizdza na mnie, pokrzykuja, usmiechaja sie i
          przymilaja (tak, tak, caly czas Paryz...). Ale to NIE JEST MOJA WINA. To faceci
          powinni zmienic swoje zachowanie, a nie ja styl ubierania (swoja droga bardzo
          spokojny, moim "grzechem" jest figura modelki i takiz wzrost). Nie rozumiem i
          nigdy nie zrozumiem dlaczego mialabym sie zmieniac tylko dlatego, ze inni to
          chamy.

          Dlatego kochane kobietki - noscie czadory albo mini, jesli tylko jest to WASZ
          wybor, a nie pogon za tym, by zadowolic facetow. Walczaco-feministycznie to
          zabrzmialo, ale do tego sie czasami sprowadza.
          • heidiblondi Re: wszystko sprowadza sie do wyboru... 31.10.05, 23:51
            Skoro jest taka wolna , to ciekawe co by było gdyby w kraju muzułmańskim nie
            nosiła tego czarnego worka.
            • aisha-medea Re: wszystko sprowadza sie do wyboru... 01.11.05, 08:59
              jednym zdaniem podsumowalas caly moj post ;) Wlasnie o to chodzi - nie jest
              wolna, bo mimo tego, ze dobrze sie czuje z czadorem/czarczafem/chusta czy
              jakkolwiek to nazwac, to jednak nie ma mozliwosci WYBORU.
      • zettrzy Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 01.11.05, 00:58
        a Fatima, corka proroka Mahometa, odmowila noszenia czadoru motywujac to "gdyby
        Bog chcial abym zakrywala swoja twarz nie oznaczyl by jej pieczecia piekna"
        no coz mogla sobie pozwolic, z uwagi na pozycje taty
        • aisha-medea dziekuje zettrzy 01.11.05, 09:01
          rety, zettrzy, tego nie wiedzialam. Podsunelas mi swietny argument do dyskusji
          z moimi "ideologicznymi" kolezankami. Dziekuje.
      • naels Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 01.11.05, 17:47
        Po pierwsze - ten tekst ma juz taka dluga brode, ze sie przez nia przewraca.
        Zreszta juz dawno trabiono o upadku cywilizacji, kulcie seksualnosci,
        uprzedmiotownienu kobiety i oczyszczeniu w islamie, i jak na razie, zaden
        pieron z nieba nie strzelil...

        Po drugie - wspolczuje kobiecie, ktora musi zdobywac szacunek w swiecie
        mezczyzn za pomoca czarnej szmaty. Mnie, jak wynika z wywiadu, mezczyzni
        szanuja, bo jestem inteligentna, wyksztalcona i interesujaca osoba, jestem
        niezalezna, mam kontrole nad swoim zyciem i szanuje sama siebie. Mam szczescie
        zyc w miejscu, gdzie traktowanie kobiety w kontekscie wylacznie seksulanym nie
        jest akceptowane; na szczescie nie obracam sie wsrod troglodytow, ktorym na
        widok jakiejkolwiek kobiety natychmiast wylacza sie mozg, a wlacza "odwrotna
        strona". Jezeli autorka ma problem z ludzmi "robiacymi przypuszczenia co do
        charakteru na podstawie długości spódnicy" i czuje, ze wszyscy "chcą ją
        wykorzystać", to albo zyje w dzungli, albo ma paranoje, albo poza cielesnoscia
        nic wiecej do zaoferowania.

        I zgadzam sie z przedmowczyniami - jest to chora sytuacja, kiedy kobiety
        obciaza sie odpowiedzialnoscia za prymitywne zachowania seksualne mezczyzn,
        nawet jezeli czuja sie przy tym "wolne". Wychowanie spoleczenstwa w
        przekonaniu, ze kobieta jest podmiotem, a nie przedmiotem, to wyzwanie; czador
        jest od tego wyzwania ucieczka.
      • mateuszwierzbicki Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 01.11.05, 18:03
        czarczaf, jaszmak, kwef, czador - to atrybuty dosłowne, odpowiednio
        zideologizowane. Patrzymy na nie z punktu widzenia symboli naszej cywilizacji.
        Ciekawe gdzie widzi czadory w zachodniej cywilizacji islam, bo że zachodnie
        kobiety są w inny sposób zakwefione, to chyba jak dwa razy dwa. Zresztą
        kulturowy czarczaf nie jest jedynie domeną kobiet. My mężczyźni też nosimy
        różnego rodzaju czadory nie wiedząc może nawet o tym. A na poziomie netu
        czadorem w czystej postaci są nicki. Jakoś nikt ich, niezależnie od płci, nie
        chce zrzucać.
        • zettrzy Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 01.11.05, 22:38
          mateuszwierzbicki napisał:

          > A na poziomie netu
          > czadorem w czystej postaci są nicki.

          oraz zdjecia z kleksem zamiast twarzy - i tu mam zagwozdke: po kija wklejac
          zdjecia swojej wlasnej osoby, nay namawiac innych do tego samego, skoro sie to
          zdjecie zamazuje?
          a Mary Wortley-Montague w swym diariuszu z ambasady do Konstantynopola pisze
          wyraznie iz czador ma wiele zalet - mozna np. zdradzac meza bezkarnie, bo ktoz
          rozrozni w tlumie identycznych czadorow ktory jest ktory i czy paraduje po ulicy
          w towarzystwie legalnie zaslubionego meza czy raczej pobocznego kochanka

          wolnosc bowiem mozna wykorzystywac w rozmaitych celach
          • mateuszwierzbicki Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 02.11.05, 20:26
            czasem tak bywa, że widzi się żdźbło w oku bliźniego, a belki w swoim już nie.
            • zettrzy Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 02.11.05, 23:11
              a przy pomocy czarczafu mozna ograniczyc pole widzenia do zera
              • mateuszwierzbicki Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 02.11.05, 23:20
                i ma się spokój świety ;)
                • zettrzy Re: CZARCZAF - dlaczego noszę czarczaf 02.11.05, 23:21
                  i dlatego mozna to nazwac WOLNOSCIA!
      • ja-czyli-nie-ty dlaczego nie nosze CZARCZAFU 03.11.05, 01:06
        Tatuaży nie mam, bo boje się bólu, ale gdybym chciałą to bym go zrobiła. na
        szczęście moja religia mi tego nie zabrania. Kolczyki lubię wielkie, wiszące
        specjalnie dla nich przebilam sobie uszy.
        Te same dziewczyny z Monteralu, które zostały wyrzucone ze szkoly, zrobiy
        wielką afere w tejże szkole z powodu... choinki bozonarodzeniowej ktora
        obrażała uczucia muzułmanów i została wywalona na smietnik. Czy to ciągle
        wolnośc, o której tak szanowna czarczafko (rany co za nazwa) piszesz?
        Ja też nie lubię byc oceniana z powodu wyglądu. Swoje ubrania dobieram zgodnie
        z własnym nastrojem, jak nie mam ochoty na makijaz, to go nie robię. Ale zawsze
        mam wybor, jak chce wyglądac danego dnia. Czy jestem oceniana? Tak. Ale
        własciwie co mnie obchodzi uwaga rzucona przez tipsiare. Ja popatrze na nią,
        ona na mnie ale ani ja nie zmusze jej do zmiany garderoby, ani ona mnie.
        Udowadniam moja inteligencję na każdym kroku... studiuję, ucze się języków...
        cały czas się rozwijam... Czy chustka na głowie jest synonimem inteligencji a
        minispódniczka- ograniczenia umysłowego? Trochę to dziwne bo zazwyczaj im
        bardzoej kobita inteligentniejsza, tym staranniej dobiera gustowne ubrania,
        szmnke pod kolor ust. I ona UMIE to zrobic. W rozmowie staram się udowodnić
        swoja wiedzę na dany temat i mam nadzieję że przez pryzmat mojej wiedzy zostanę
        pozytywnuie oceniona. A moje ciało jest do oglądania, poniweaż JESTEM, istnieję
        i robie wszystko, zeby swoim wygladem nie straszyć. Gdybym wychodzila z
        zalożenia, ze moje cialo nie jest dla ludzi, byłabym niedomytym stworzeniem z
        nogami owłosionymi jak u małpy, z włosami przetłuszczonymi, z krzywymi
        paznokciami, przyszczami na całej twarzy... Trudno w to uwierzyć, ale nawet
        moje oazowe kolezanki odwiedzają kosmetyczkę. Może nie przesadzają z makijazem,
        ale tez chca ładnie wyglądac.
        Komentarze mężczyzn? A co mnie to obchodzi. Sa oni istotami MYŚLĄCYMI a skoro
        tak, to powinni nauczyc się panowac nad swoja seksualnością. To że winą kobiety
        jest gwałt jest najgorszym oszczerstwem. Gdyby tak było, gwalcone byłyby tylko
        atrakcyjne kobiety. A to bzdura, bo ofiara może stac się każda. A granice sexu
        wyznacza kobieta. To my mówimy kiedy mężczyna ma przestac, lub pozwalamy mu
        posunąc sie dalej. Bzdura jest że czador uchroni cie przed gwaltem. Jesli
        trafisz na zboczeńca to jemu bedzie wszystko jedno kogo gwalci. różnica jest
        taka, ze u nas karę za gwalt ponosi gwałciciel, w kraju muzłmańskim- kobieta.
        a co do kultu piękna. Owszem, przemysł przesadza, ale to ja decyduję gdzie jest
        granica. Nie popadajmy w kontrasty. Jest wiele dziewczyn ktore gwiżdżą na mode,
        ale ubrane sa zawsze schludnie i nie strasza ludzi. Poza tym nawet nie zdajesz
        sobie sprawy muzułmanko, ze te wszystkie kosmetyki których tak nienawidzisz,
        służa do pielegnacji ciała. Nie ma nic gorszego niz spocona muzułmanka w 40
        stopniowym upale. Najpierw czuje się pot, a potem przechodzi chustkowa. Na
        pewno pach też nie golisz... golenie pach to nie widzimisię kobiet, ale kwestia
        higieny osobistej, golimy je po to, zeby nie smierdziało od nas, a wiadomo że
        włosy zatrzymują pot i potęgują smród. ale skoro podstawowa higiena osobista to
        niewola? to przestańmy się myc w ogóle.
        I zaskocze cie- moje ciało to moja sprawa, ale własnie dlatego troszcze się o
        nie jak moge. Chodze na aerobic, bo wiem że mu to dobrze robi. Staram sie jeść
        zdrowo bo wiem że nadwaga jest szkodliwa, ale kiedy mówi, ze ma ochote na
        słodycz, to mu nie odmawiam i sięgam po batonika. I to jest szacunek do ciała,
        a nie noszenie burego worka po kartoflach.
        a WOLNOŚĆ to dla mnie także możliwośc pójścia do sklepu i kupienie sobie
        czegoś ładnego. Tego co chcę, a nie tego co odpowiada mojej religii.
        a co do zakonnic to one składają specjalne śluby... Kościół póki co jeszcze nie
        dyktuje stroju.
        • aisha-medea do ja-czyli-nie-ty 03.11.05, 06:48
          swoje zdanie na temat czadoru juz wyrazilam i generalnie zgadzam sie z ogolnym
          wydzwiekiem Twojego postu, ale musze zaoponowac - bez wycieczek osobistych
          prosze. Ten watek o nie myciu sie, nie goleniu pach itd u muzulmanek, jest
          absolutnie nie na miejscu. Brudasy zdarzaja sie wsrod wszystkich
          narodowosci/religii/plci, natomiast takie uogolnienia sa po prostu nie na
          miejscu. Bardzo wiele muzulmanek to niesamowicie zadbane kobiety, kupujace w
          sklepach sliczne ubrania, dobre kosmetyki, ladna bielizne. Jedyne, co je rozni
          to to, ze nie pokazuja tego "obcym", a jedynie odslaniaja w domowym zaciszu.

          Czy to jest wolnosc - nie, to uluda wolnosci i uluda "niepodazania" za moda,
          wyzwolenia od spojrzen itd. Zgadzam sie, ze kobieta inaczej powinna udowadniac
          swoja wartosc niz tylko ukrywajac swoja seksualnosc. Zakrywanie sie to jakby
          mowienie, ze seksualnosc nie przystoi kobiecie inteligentnej, ze seksualnosc
          (rozumiana jako proste podkreslanie wlasnej plci) szkodzi jej reputacji,
          szacunkowi u innych itd. To kompletna bzdura. Kobieta nie ponosi tez
          odpowiedzialnosci za zwierzece zachowania niektorych facetow.

          Ale prosze, jesli chcesz polemizowac, to uzywaj ARGUMENTOW, a nie epitetow, w
          dodatku nieprawdziwych.
          • ja-czyli-nie-ty Re: do ja-czyli-nie-ty 03.11.05, 22:13
            haha no troche przegięłąm z ta higieną chociaz nie do końca bo niestety
            zdarzyło mi się jechac w upale z muzułmanka w autobusie i hmmm że tak powiem
            czarny gruby strój w upał... chocby nie wiem ile razy dziennie sie myła... to
            nie jest higieniczne...
            moje zdanie o muzułmanach wzięło sie między innymi z ksiazki Betty Mahmoody,
            amerykanki ktora trafiła do kraju arabskiego. ta kobieta opisywała okropne
            rzeczy, że rzadko sprzataki, że robaki chodzily po stole, były wszedzie, nawet
            w jedzeniu, że te stroje, chusty itp były bardzo rzadko prane. Ta amerykanka
            uciekła stamtąd nie potrafila się przystosowac. Zarówno do prania mózgu o
            którym już się rozpisałam, jak i do higieny.
            ale ok przyznaje nie jest to wątek o goleniu pach chociaż nie podoba m isię
            podejście do kosmetyków w stylu "to grzech i sluży pogłębianiu próżności".
            • mateuszwierzbicki Re: do ja-czyli-nie-ty 03.11.05, 22:59
              a dlaczego czarczaf w sensie figury retorycznej sprowadzacie tylko do kobiecej
              seksualności, a milczycie o kulturowym wydźwięku czarczafu jako zasłonie?
              • ja-czyli-nie-ty Re: do ja-czyli-nie-ty 03.11.05, 23:32
                no cóz może dlatego że nie wgłębiałm się z islam aż bardzo głeboko. pisze tylko
                o tym co widze i jak to rozumiem, a postrzegam traktowanie kobiet w islamie
                jako negatywne. I choćbym czytala milion postów typu "nosze czarczagf i dobrze
                mi z tym", to raczej ciężko mnie przekonac .
                ale nie chcialabym życ w kulturze, w której mężczyzna uważa mnie za łatwą z
                powodu braku chustki. Ja wiem że noszenie tych chust to tradycja, ale moim
                zdaniem ten kulturowy wydźwiek jest częściowa przyczyną zniewolenia kobiet.

    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja