ja_kobieta1
07.11.05, 12:45
Zawsze modę miałam w głębokim poważaniu. Pomijając króciutki okres z czasów
młodości nigdy nawet nie próbowałam za nią nadążać. W moim odczuciu to jakiś
małpi pęd, idiotyczne naśladownictwo na siłę, wręcz ubezwłasnowolnienie. I
tak: kiedy byłam szczuplutka z talią osy - obowiązywała moda na luźno, kiedy
teraz ciałka mi przybyło, delikatnie rzecz ujmując, wszystko obcisłe nakazują
nosić, brr. Ale rozumiem innych, w końcu każdy może mieć swoje hobby i tak się
realizować. Ja ubrania dzieliłam zawsze na sportowe (najzwyklejsze dżinsy,
podkoszulek, adidasy, leginsy) i te bardziej od święta, wizytowe czy do pracy
(zwykły kostium czy też jakaś wymyślona bardziej szałowa sukienka na okazję,
ot i wszystko). W zasadzie mogłabym do zdarcia przez kila lat w tym samym
chodzić. Jedynie to niechlujstwa nigdy nie cierpiałam.
No i przyznam, że w tym olewactwie, swego razu raz jeden zagalopowałam się.
Nie chcę już wchodzić w szczegóły, proszę jedynie dziewczyny z modą za pan
brat o wypunktowanie rodzaju ubiorów (krój, materiał, itp, itd może byc w
odniesieniu do sytuacji), których nosić na dzień dzisiejszy po prostu NIE wypada.