jaleo
18.01.06, 20:41
Dokladnie z nikad, bo na pokazach raczej wiele leggingsow nie bylo. Nagle ni
stad ni z owad staly sie najbardziej komentowanym trendem, przynajmniej tu w
UK.
Zaczelo sie chyba od Laury Bailey - modelki (i przepieknej kobiety zreszta),
ktora na jakims przyjeciu sie pokazala w kremowej koronkowej sukni z czarnym
legginsami. Brzmi ryzykownie, ale calosc wygladala rewelacyjnie. Potem
legginsy byly juz wszedzie. Tylko kupic nie bylo gdzie, bo jako sie
leggingsy od lat osiemdziesiatych nie mialy swojego momentu, malo kto je
sprzedawal. Firma rajstopowa Walford wyprzedala sie z leggingsow w przeciagu
tygodnia. Brytyjski Topshop, ktory blyskawicznie wylapuje trendy "z ulicy",
szybciorem wrzucil do swoich sklepow leggingsy w kilku kolorach, i sprzedaja
sie jak swieze buleczki.
I - surprise, surprise, co sie pojawilo szumnie na wiosennych kolekcjach, jak
nie leggingsy! Projektanci mlodszego pokolenia, tacy jak Proenza Schouler,
Marc by Marc Jacobs, Ghost, Aimee McWilliams rzucili sie na leggingsy. I
wyglada tez na to, ze znane powiedzenie komentatorow mody, ze jesli ktos
pamieta trend jak sie pierwszy raz objawil, to za drugim razem, jak powraca,
powinien sie trzymac z daleka, bo jest za stary, w odniesieniu do leggingsow
sie nie sprawdza, bo najlepiej "wychodza" one kobietom po trzydziestce, czyli
obok wspomnianej wyzej Laury rowniez pare starszych gwiazdek pokazalo sie w
swietnych leggingsowych kombinacjach.
Przyznam, ze jest to jeden z tych rodzajow ubrania, ktore bardzo
trudno "wystylizowac", bo jeden falszywy ruch i czlowiek wyglada oplakanie.
Z moich doswiadczen, i z tego, co sie widuje w poradach stylistow,
najbardziej "twarzowe" dlugosci leggingsow sa dwie: kilka centymetrow za
kolano, ale powyzej zgrubienia lydki, i do samych kostek, czyli na ksztalt
rajstop z odcietymi stopami. Co do innych elementow stroju, to przy
leggingsach bardzo wazne sa proporcje, ale to raczej mozna wyczaic tylko przy
wnikliwym przygladaniu sie w lustrze.
Kombinacje stylistyczne na czasie to: zwiewne kobiece sukieneczki a la
wspomniana wyzej Laura Bailey, do ktorych leggingsy dodaja drapieznosci,
swetro-sukienki, tuniki przepasane w talii. Na nogi - plaskie baleriny albo
kozaki z kilkucentymetrowym odstepem miedzy koncem leggingsow a butem (!) -
znowu, brzmi ryzykownie, ale wyglada swietnie!
Wedlug mnie leggingsy sa super. A tez ich zlote lata dwadziescia lat temu
pamietam, choc mgliscie ;-)))