wiktoryna25
22.03.06, 15:52
przezylam takie wczoraj...a to z powodu torebki ..jednej, niewielkiej
torebki..bo wchodząc do jakiegokolwiek sklepu,za każdym razem bramka robila
piii piiii piiiii - a wiadomo co sklep, to bramka… sytuacja zenująca i
denerwujaca, zwłaszcza jak w tej samej chwili podbiega zaniepokojony
ochroniarz i karze przejść przez bramke kilka razy w te i z powrotem, a potem
chetnie przeglada zawartość torby....rozumiem,gdy bramka piszczy przy
wyjsciu ..ale przy wejściu? no chyba ze ktos chciałby cos wnieść do
sklepu... i tak w każdym sklepie…od razu się człowiekiem interesuja i nie
daja spokojnie zrobic zakupow,bo trzymaja przez cały czas jak „na muszce” ….
ale najlepsze było i tak przede mna …weszłam do h&m …dosc szybko i pewnym
krokiem…ochroniarz nie zdazył od razu mnie zatrzymac …chodząc po sklepie
czułam jednak jak jeden z nich łazi za mna …był na tyle blisko,ze mogłam
usłyszeć jak rozmawial przez te swoja krótkofalówkę: „ Elegancka blondynka?
Tak widze ją „ …w tym momencie nie wytrzymałam …odwróciłam się gwałtownie w
jego strone i zapytałam: „tak,słucham pana?” lekko zdebiał …. poprosiłam żeby
nie chodzil za mna jak cień, bo mnie to denerwuje (żeby nie uzyc bardziej
dosadnego słowa) …a poza tym jak będę probowała cos wynieść ze sklepu to
chyba maja te swoje zabezpieczenia i kamery? i nie musza eskortowac każdego
klienta z osobna … o dziwo,jakims cudem przy wyjsciu z h&m bramka nie
zapiszczała ufff…. gdy już byłam na neutralnym gruncie,usiadłam na ławce i
zaczełam przeglądać cała zawartość torebki…nic nie budziło podejrzen,co by
mogło piszczec… potem poszłam do jakiegos małego butiku,żeby w spokoju
skorzystac z bramki i sprawdzic wreszcie co piszczy…wyrzuciałam cała
zawartość torebki do reklamowki ( przynajmniej panie z butiku okazały troche
wyrozumiałości i nie patrzyły na mnie podejrzanym wzrokiem,nawet mi
pomogły :) i sprawdzałam po kolei rzecz po rzeczy ..okazało się ze to sama
torba … dziwne, kupiona dwa miesciace temu teraz zaczeła się odzywac…torbe
kupiłam w zarze,poszłam zatem do sklepu i poprosiłam żeby cos z tym zrobili,
bo zakupow normalnie zrobic nie moge …kobieta przeciagneła torbe po czytniku
i powiedziała ze pewnie zabezpiecznie jest zaszyte gdzies w podszewce…noi
najlepiej jak rozpruje w domu na spokojnie podszewke i pozbede się tego
zabezpieczenia …bo za jakis czas może znowu się rozmagnetyzowac….
pomyślałam: „fajnie,ze ukończyłam kurs szycia ….zatem rozprucie a potem
zaszycie podszewki to bułka z masłem dla mnie” … to samo powiedziałam tej
pani w zarze, i ze jeśli cos się będzie znowu działo to przyjde z reklamacja
torby,bo sama nie zamierzam nic pruć … kobieta dosc arogancko zareagowała ,ze
torby to szyja hiszpanie ..a tu w polsce sie tylko sprzedaje… hmm,a jak wy
sądzicie, mozna isc z tego typu reklamacja? zeby usuneli zabezpieczenie? ktos
miał podobna sytuacje? czy za każdym nastepnym razem jak torba się
rozmagnetyzuje czym prędzej biec do zary i prosić o przejechanie torba po tym
czytniku ?
p.s chyba mam teraz uczulenie na sam dzwiek bramek sklepowych..i dosc wizyt w
galeriach na dłuższy czas ….