Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Najgorsze zakupy w zyciu… (długie)

    22.03.06, 15:52
    przezylam takie wczoraj...a to z powodu torebki ..jednej, niewielkiej
    torebki..bo wchodząc do jakiegokolwiek sklepu,za każdym razem bramka robila
    piii piiii piiiii - a wiadomo co sklep, to bramka… sytuacja zenująca i
    denerwujaca, zwłaszcza jak w tej samej chwili podbiega zaniepokojony
    ochroniarz i karze przejść przez bramke kilka razy w te i z powrotem, a potem
    chetnie przeglada zawartość torby....rozumiem,gdy bramka piszczy przy
    wyjsciu ..ale przy wejściu? no chyba ze ktos chciałby cos wnieść do
    sklepu... i tak w każdym sklepie…od razu się człowiekiem interesuja i nie
    daja spokojnie zrobic zakupow,bo trzymaja przez cały czas jak „na muszce” ….
    ale najlepsze było i tak przede mna …weszłam do h&m …dosc szybko i pewnym
    krokiem…ochroniarz nie zdazył od razu mnie zatrzymac …chodząc po sklepie
    czułam jednak jak jeden z nich łazi za mna …był na tyle blisko,ze mogłam
    usłyszeć jak rozmawial przez te swoja krótkofalówkę: „ Elegancka blondynka?
    Tak widze ją „ …w tym momencie nie wytrzymałam …odwróciłam się gwałtownie w
    jego strone i zapytałam: „tak,słucham pana?” lekko zdebiał …. poprosiłam żeby
    nie chodzil za mna jak cień, bo mnie to denerwuje (żeby nie uzyc bardziej
    dosadnego słowa) …a poza tym jak będę probowała cos wynieść ze sklepu to
    chyba maja te swoje zabezpieczenia i kamery? i nie musza eskortowac każdego
    klienta z osobna … o dziwo,jakims cudem przy wyjsciu z h&m bramka nie
    zapiszczała ufff…. gdy już byłam na neutralnym gruncie,usiadłam na ławce i
    zaczełam przeglądać cała zawartość torebki…nic nie budziło podejrzen,co by
    mogło piszczec… potem poszłam do jakiegos małego butiku,żeby w spokoju
    skorzystac z bramki i sprawdzic wreszcie co piszczy…wyrzuciałam cała
    zawartość torebki do reklamowki ( przynajmniej panie z butiku okazały troche
    wyrozumiałości i nie patrzyły na mnie podejrzanym wzrokiem,nawet mi
    pomogły :) i sprawdzałam po kolei rzecz po rzeczy ..okazało się ze to sama
    torba … dziwne, kupiona dwa miesciace temu teraz zaczeła się odzywac…torbe
    kupiłam w zarze,poszłam zatem do sklepu i poprosiłam żeby cos z tym zrobili,
    bo zakupow normalnie zrobic nie moge …kobieta przeciagneła torbe po czytniku
    i powiedziała ze pewnie zabezpiecznie jest zaszyte gdzies w podszewce…noi
    najlepiej jak rozpruje w domu na spokojnie podszewke i pozbede się tego
    zabezpieczenia …bo za jakis czas może znowu się rozmagnetyzowac….
    pomyślałam: „fajnie,ze ukończyłam kurs szycia ….zatem rozprucie a potem
    zaszycie podszewki to bułka z masłem dla mnie” … to samo powiedziałam tej
    pani w zarze, i ze jeśli cos się będzie znowu działo to przyjde z reklamacja
    torby,bo sama nie zamierzam nic pruć … kobieta dosc arogancko zareagowała ,ze
    torby to szyja hiszpanie ..a tu w polsce sie tylko sprzedaje… hmm,a jak wy
    sądzicie, mozna isc z tego typu reklamacja? zeby usuneli zabezpieczenie? ktos
    miał podobna sytuacje? czy za każdym nastepnym razem jak torba się
    rozmagnetyzuje czym prędzej biec do zary i prosić o przejechanie torba po tym
    czytniku ?

    p.s chyba mam teraz uczulenie na sam dzwiek bramek sklepowych..i dosc wizyt w
    galeriach na dłuższy czas ….
      • sabriel Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 16:42
        No ale dziwne,że wcześniej ci nie pikało dopiero po 2 miesiącach zaczęło?
        Skoro zdjęli ci zabezpieczenie przy sprzedaży i nie było problemów to znaczy,
        że torba jest odalarmowana.
        • eirenne Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:16
          wcale nie dziwne, zabezpieczenie mogło się na nowo namagnetyzować
          • przemkowa.b Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:23
            o kurczę...nawet nie wiemy, co i gdzie nam zaszywają:)
        • wiktoryna25 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:27
          zabezpieczenie w postaci tzw. klipsa (to widoczne zabezpieczenie)zdjeli z torby
          jak najbardziej -przy zakupie ..teraz sie okazało ze jeszcze jakies
          zabezpieczenie jest wszyte w torbe ( ciekawe w ogole po co? )...noi sie
          uaktywniło ..a skoro uaktywnilo sie raz,moze sie po jakims czasie znowu
          uaktywnic... ciekawe czy taka torbe bedzie mozna wtedy oddac do reklamacji?
          jezeli w ogole znajde do niej paragon?
          • eirenne Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:42
            Myślę, że jak najbardziej można to oddać do reklamacji.
            Szlag by mnie trafiał, gdybym miała pikać przy wejściu do każdego sklepu. A po
            to kupuję torebki w sklepach, żeby nie musieć bawić się w prucie i podszywanie
            na nowo podszewek!
          • ilecka Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:52
            jakbym slyszala historie mojej kolezanki. tez kupowala torbe w zarze, pikala
            jej prawie od samego zakupu. w samej zarze przegladalysmy torebke z panem
            ochroniarzem 1000 razy, wypakowywala wszystko, puszczala torebke przez bramke,
            torebka sama pikala. nastepnie OBMACALAM jej cala torebke, okazalo sie, ze ma
            tam zaszyty taki pasek magnetyczny, nie wiem czy wiesz, taki co czesto
            naklejaja na kosmetyki, bialy, plaski, podluzny, ok 3cm dl.
            ostatnio cos juz nie daje znaku o sobie, tez jej radzilam zeby to zaniosla do
            reklamacji, ale nigdy jej sie nie chcialo...

            zanies!
            • wiktoryna25 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:58
              sprobuje ...jak tylko znajde ten cholerny paragon ...bo bez niego to raczej
              marne szanse...
              • weronika_20 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 28.03.06, 03:33
                Do tej pory zdażyło mi się to tylko właśnie z torebką z Zary. Zaszywają te
                paskudy w twojej prześlicznej torebce, a później każą Ci ją na własny rachunek
                rozbebeszać... Ja właśnie jej z tego powodu już 2 miesiąc nie noszę Moim
                zdaniem - reklamować - jak najbardziej - oni mają się o to martwić nie TY -
                skoro Hiszpanie je szyją i te paski tam zaszywają - niech wyślą to do Hiszpani -
                nie dawaj się spławić. Moją i tak muszę zareklamować bo zaczęła się pruć
                podszewka w wewnętrznej kieszeni (zresztą raz już była wysyłana z Zary do
                kaletnika, bo przy zakupie podobnej wady tylko w innym miejscu nie zauważyłam).
                Nie mają prawa nie przyjąć Twojej reklamacji - nie będziesz przecież jak
                obłąkana latać co kilka tygodni do nich z tekstem "Dzień dobry, przyszłam
                rozmagnetyzować torebkę". Przecież takie coś ogranicza mnie w użytkowaniu. Zrób
                to raz a na długi czas :)
          • pepegi Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 23.03.06, 11:53
            Moim zdaniem powinnaś reklamować. A jeśli jakaś panienka się stawia, to żądaj
            rozmowy z kierownikiem i tyle.
      • marika4 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:49
        ja przeżyłam coś podobnego,w torebce przykleił mi się kod z innego towaru.Było
        przeszukanie na zapleczu,gdzie poszłam bardzo pewnie,bo wiedziałam że nic nie
        ukradłam.Panowie ochroniarze byli dość mili nawet powiedzieli co może być
        przyczyną tego piszczenia w bramkach. Dowiedziałam się że uaktywniło się to na
        taśmie w kasie,gdzie położyłam na chwilę torbę. W domu znalazłam to paskudztwo.
        Pozdrawiam Ania
        • wiktoryna25 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:55
          fajnie :)
          ale ja juz wywrociłam cała torebke do gory nogami i nie znalazłam nic co by
          piszczło ...zaden zawieruszony kod,zaden pasek zabezpieczajacy jak np. na
          kosmetykach tez sie nie przylepił... to dziadostwo siedzi gdzies pod
          podszewka ..jak "przyczajony tygrys,ukryty smok ";) a ja nie znam dnia ani
          godziny kiedy znowu sie przebudzi ;) a wolałabym uniknac ponownej przygody z
          wyjącymi bramkami ...
          • eirenne Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 17:57
            idź z reklamacją!
      • nessie-jp Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 18:13
        Dlaczego piszczą przy wejściu
        • yavanna86 trochę off topic;) 22.03.06, 18:19
          mnie w ogóle ekstremalnie wnerwiają ochroniarze.pardon,ale jak wchodzisz i Ci
          pika,nie mają prawa(!!!) szperać Ci po torebce. kiedyś chciałam [z
          nową,kosztowną książką z zabezpieczeniem w plecaku] zwiedzić Reserved:P.
          zapikało, na szczęście przy wejściu. ochroniarz podleciał,mówię mu że mam
          książkę,on mówi że w takim razie prosi na bok i obejrzymy.(myślałam,że mam mu
          wręczyć w/w książkę i spokojnie zwiedzać dalej,i np. odebrać ją przy wyjściu)ale
          kiedy wyciągnął łapy po mój plecak powiedziałam,że bardzo dziękuję za zakupy,nie
          będzie mi grzebać w rzeczach i wyszłam...ale gdyby się napierał na
          grzebanie,słowo daję,kazałabym im wezwać policję i niech się ***lą,niech mają
          szopkę,a co!!ludzie z ochrony nieraz za dużo sobie wyobrażają...
          • wiktoryna25 Re: trochę off topic;) 22.03.06, 21:17
            >ale jak wchodzisz i Ci
            > pika,nie mają prawa(!!!) szperać Ci po torebce>

            dokładnie tak,tez wychodze z takiego załozenia...jak zjawiał sie ochroniarz
            zaraz na wejsciu, to spokojnie tłumaczyłam, ze to moja torba,ktora piszczy w
            kazdym sklepie ...ale jak juz chcial sprawdzac zawartosc przy wejsciu to mu
            grzecznie mowiłam: "prrrr,spokojnie,prosze pana,pan chyba pilnuje zeby nic nie
            wyniesc ze sklepu...wnosic to chyba wolno?" ...tylko potem i tak łazili za mna
            a ja czułam sie jakbym conajmniej bombe w tej torbie wnosiła i miała zaraz
            zterroryzowac sklep ...
            racja ochroniarze potrafia wyprowadzic z rownowagi ..niby to ich praca...ale
            sposob, w jaki nieraz ludzi traktuja ... szkoda gadac
          • xrene Re: trochę off topic;) 23.03.06, 13:09
            to straszne....Widzisz taki ochraniarz ma juz taka pracę.Zgadza się,że nie może
            grzebac Ci w torbie...Ale z drugiej strony po co cała szopka z policją? gdybyś
            z gzreczności pokzała[bo co cię to kosztuje?],wszyscy mieli by mniej
            zachodu.Nie rozumiem takich pieniaczy....
            • yavanna86 Re: trochę off topic;) 23.03.06, 14:36
              nie mam obowiązku pokazywać jakiemuś miłemu obcemu panu, co mam w torbie. skoro
              w życiu nie zrobiłabym tak na ulicy, z jakiej racji mam w sklepie?...
              zwłaszcza, że w plecaku miałam dość sporo rzeczy i dwukrotne grzebanie przy
              wejściu i wyjściu zajęłoby pewnie z 15 minut.
              i nie kazałam mu za sobą łazić i się pilnować;), tylko wyszłam.

              a w ogóle, jak już, to nie pieniaczy, tylko pieniaczek.
              • xrene Re: trochę off topic;) 23.03.06, 15:04
                co do pieniaczy , mówiłam w liczbie mnogiej....nie tylko ciebie miałam na
                myśli....nie tylko Ty tak reagujesz;),tylko po prostu ja jakas bardziej
                tolerancyja jestem i bardziej układna. Nie rozumiem tez jak można iść na zakupy
                z obładowanym plecakiem...co to tak długo się wypakowuje.
                • yavanna86 Re: trochę off topic;) 23.03.06, 19:29
                  och,ależ to bardzo proste;) masz 7 godzin różnych zajęć w centrum miasta, na
                  które potrzebujesz licznych książek,a potem żeby odetchnąć przed powrotem do
                  domu idziesz się przejść...i widzisz coś ciekawego w witrynie...i wchodzisz!
                  bo to bynajmniej nie były zakupy..
                  choć oczywiście mogłam też być po zakupach, obładowana świeżymi nabytkami ;)
                  • natalia.brzeska Nie dac się! 24.03.06, 09:12

                    Miałam wczoraj identyczną sytuacją. Nagle wszędzie piszczałam, jednak dopiero w
                    Realu "ochroniasz" kazał mi pokazać torbę. Powiedziałam, że nie pokażę i niech
                    wzywa policję jeśli chce. Pozwolił mi odejść bez przeszukiwania. Uważam, że
                    takie "przeszukanie" narusza moją godnosć osobistą!
                    • xrene Re: Nie dac się! 24.03.06, 09:35
                      Kiedyś był tak przypadek.Stąd może moja irytacja. Byłam świadkiem, gdy przy
                      wejściu ochroniarz prosił pewnego chłopaka o otwarcie plecaka.Tez powoływał
                      się,że ten nie ma prawa itd...
                      W tym samym czasie kobiecie zginął portfel[był to znany sklep
                      kosmetyczny].Chłopak strasznie sie upierał,kolejka do drzwi....wszyscy
                      poirytowani, wykrzykują nie ma pan prawa! Ochronarz mówi"ja tylko grzecznie
                      proszę"
                      Chłopak czując poparcie innych , nie zgadza się na otwarcie plecaka.Więc
                      ochroniarz wzywa się policję.Nadal wszyscy stoimy przy wyjśiu i cóż zmuszeni
                      jesteśmy czekać na policję.Mija 15 min. I zaczyna się przeszukanie...chłopaka.
                      Cóż znalazł sie portfel!!!
            • kamisia22 Re: trochę off topic;) 27.03.06, 13:46
              wedlug jakiegos tam artykulu, ktoregos z rzedu paragrafu Kodeksu
              Cywilnego/Karnego, ochroniarze nie maja prawa grzebac po torbach ani szperac po
              kieszeniach ani w niczym innym nawet gdy bramka piszczy przy WYJSCIU ze sklepu.
              pokazac torebke mozna tylko i wylacznie ze swojej woli. a jesli sie nie ma na
              nia ochoty-bo ma sie do tego prawo-to przeszukanie torby, spodni, kurtki itp
              mozna zrobic tylko i wylacznie w obecnosci wezwanego policjanta

              pozdr :)
              • yavanna86 Re: trochę off topic;) 28.03.06, 21:31
                no i właśnie,trudno,chłopak miał takie obywatelskie prawo,a że je chciał krzywo
                wykorzystać...cóż :P
        • wiktoryna25 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 21:22
          > Dlaczego piszczą przy wejściu
          • nessie-jp Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 23.03.06, 00:01
            > no ale jak chca obszukiwac juz na wejsciu...to wg mnie lekka przesada ..i tak
            > potem robia to przy wyjsciu...wiec po co dwa razy meczyc człowieka? :)

            Ja jakoś do tej pory nie trafiłam po prostu na nieuprzejmego ochroniarza, gdy
            piszczałam przy wejściu, wszyscy byli tacy jacyś chętni do niesienia pomocy i
            zlokalizowania piszczącej rzeczy ku mojej uldze :) Może dobrze przeszkoleni.

            Za to wkurza mnie do nieprzytomności, gdy ochroniarz nie pozwala mi wejść do
            sklepu z plecakiem. Zwłaszcza, gdy plecaka nie ma gdzie zostawić. Uważają, że
            wyniosę im pół sklepu w tym plecaku? Rezygnuję wtedy z zakupów w takim
            przybytku, niech się wypchają. :(
      • aniabe13 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 18:15
        Idź z reklamacją. Żadne samodzielne prucie nie wchodzi w grę.
        A jakby coś tam (odpukać w niemalowane)zdarzyło się z torbą? I naprwawdę
        poszłabyś reklamować, to ci nie uznają, bo samodzielnie coś tam wcześniej
        prułaś...
      • kragmel Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 19:50
        mnie kiedyś tak zaczął sweter piszczeć w bramce. rewizja osobista jak
        najbardziej się odbyła, przez co biegłam do pracy sprintem, bo w planach nie
        miałam wizyty w kanciapie ochrony, a jedynie szybki manicure na parterze GC ;)
        zabezpieczenie było zaszyte w jednej z metek wewnętrznych (takich z przepisami
        prania etc.)
        • magdaksp Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 20:01

          moa siostra miala takie przygody z portfelem okazało sie ze ma nieodklejoną taka zabezpieczająca naklejke
      • khaki3 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 21:51
        Ogolnie masz gadatliwa torbe:) gratuluje:) A co do reklamacji to mysle, ze masz
        takie prawo, zeby im dac torbe gadajaca, i niech cos z tym zrobia. Boprzeciez
        nie mozesz wchodzic do sklepu i mowic tak tak mam gadajaca torbe. Bo gotowi
        rozpruwac torbe i szukac pod podszewka jakichs ukradzionych rzeczy. Powinnas
        jeszcze raz zajsc do Zary i powiedziec, ze chcesz, zeby cos z tym zrobili. ja
        szczerze mowiac nigdy takich przygod nie mialam, wiec mnie to troche bawi. ale
        nie zrozum mnie zle, poprostu to zabawe choc pewnie dla Ciebie nie bylo. W
        kazdym badz razie maszprawo do reklamacji, i ich obowiazkiem jest ja "naprawic"
        i pozbawic gadatliwosci w bramkach.

        Moze ten lik sie do czegos przyda:)

        www.federacja-konsumentow.org.pl/
      • mpaulk Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 22.03.06, 23:39
        Oja....
        Mialam dokladnie to samo z Zara - z butami. Zaczelo sie od razu przy probie
        wyjscia z Zary. I potem piszczalo wszedzie (choc w Zarze rozmagnesowywano 3
        razy). Potem rozmagnesowaly mi mile panie w H&M (i nawet ochroniarz nie byl
        jakos wyjatkowo okropny) - nie wiedzialam, ze tak mozna! - i juz byl spokoj.
        Ale do dzis sie boje, ze te buty zaczna mi znowu gdziesz piszczec.

        Ale tak z drugiej strony - to wlasciwie wiele rzeczy piszczy - przede wszystkim
        na bramkach w Empiku i Galerii Centrum.
        pzdr,
        p.
      • super.kinia Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 23.03.06, 12:34
        reklamuj, w zarze nie trzeba mieć paragonu - mi uznali reklamację kurtki bez
        paragonu, bo przecież miała wszytą ich metkę.
        • a_pola Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 23.03.06, 16:53
          mialam to samo z portfelem z espritu, tez sie uaktywnilo po paru miesiacach,
          poszlam tam ,a oni kazali mi rozpruc podszewke , nie zgodzilam sie , wezwalam
          kierownika i dostalam nowy portfel / na szczescie mialam przy sobie paragon,
          jakims cudem, bo zawsze gubie:) /
          • indianprincess Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 23.03.06, 19:29
            Miałam taka przygodę z płaszczykiem. Pech chciał, że kupiłam go na wiosennych
            wyprzedażach, kiedy było juz ciepło więc nosić zaczęłam dopiero po kilku
            miesiącach od zakupu, w jesieni. Niestety sklep, w którym go kupiłam zamknęli i
            nawet niemam gdzie udać się z reklamacją. A płaszczyk używany jest wyłącznie na
            wyjścia do znajomych czy do restauracji, kiedy nie przewiduję wizyty w żadnym
            sklepie.
            • sadelko_pimpka Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 24.03.06, 09:39
              Mialam podobna sytuacje z dzinsami z Reserved.
              W pewnym sklepie ( w dodatku spozywczym ) ,,zapiszczalam,, na bramce.Ochrona
              byla dla mnie bardzo mila ( mimo,ze piszczalo przy wychodzeniu )-powiedzialam
              im,ze jestem w tym sklepie pierwszy raz ( tak bylo ) i nie wiem o co chodzi
              (piszczalo nawet gdy przechodzilam przez bramke bez torebki i
              plaszcza.Zasugerowano mi,zeby lepiej to sprawdzic,bo moge miec klopoty w innych
              sklepach tez i zapytano czy mam jakas nowa rzecz na sobie(dzinsy mialy wtedy
              juz jakies 2 miesiace wiec powiedzialam,ze nie)Po sprawdzeniu(sciagalam po
              kolei wszystkie rzeczy,ale pani sprawdzajaca byla mila,nawet zartowalysmy ze
              soba) okazalo sie,ze to walsnie dzinsy.Mialy na lewej stronie mala
              przezroczysta naklejke-dodatkowe zabezpiecznie,ktore ktos zapomnial
              sciagnac.Dodam,ze te spodnie w dodatku byly juz nawet w praniu.
              • amikeo Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 28.03.06, 09:19
                Dziewczyny, nie znacie swoich praw. Chodzicie z ochroniarzem na zaplecze,
                wywalacie przed nim swoje torebki i jeszcze Wam robia kontrole osobistą.
                Ochrona pracujaca w sklepie nie ma uprawnień do tego typu działan. Tylko
                Policja może Was przeszukiwć, obmacywać, grzebac w torebkach i legitymować. To
                jest jedyny organ w tym państwie, który ma do tego prawo. Więc jesli ochroniarz
                prosi na bok czy nie daj Boże na zaplecze to mówicie "Znam swoje prawa i nie
                musze z Panem iśc. Prosze wezwac Policje". I żadnego pokazywania zawartości
                torebki. Dopiero jak przyjedzie Policjant to na podstawie wysłuchanych
                podejrzen ochrony bedzie Was sprawdzal. Ale też podejrzenie musi byc
                uzasadnione, nie żadne tam "jak weszła do sklepu to bramka piszczała". A jesli
                ktos nie upowazniony prawem Was przeszukuje to możecie żądać od sklepu
                odszkodowania za naruszenie dobra osobistego. Znam przypadki takich pozwów,
                wygranych.
                • nessie-jp Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 28.03.06, 14:36
                  > Dziewczyny, nie znacie swoich praw. Chodzicie z ochroniarzem na zaplecze,
                  > wywalacie przed nim swoje torebki i jeszcze Wam robia kontrole osobistą.

                  O Jezu! Nigdy w życiu mi się to nie zdarzyło, ochroniarz po prostu sugerował:
                  "Proszę sprawdzić w plecaku, może ma Pani jakąś nierozmagnetyzowaną
                  książkę/urządzenie/cokolwiek." Sprawdzałam, machałam podejrzaną rzeczą przez
                  bramkę, piszczało i już wiedziałam, o co chodzi. Ochroniarz życzył miłego dnia i
                  odchodził. Nikt w mojej torebce nie grzebał.

                  Nigdy w życiu nie poszłabym z nikim "na zaplecze". Brr! Też masz pomysły.
                  • amikeo Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 29.03.06, 00:29
                    Napisałam "dziewczyny" więc tyczyło sie to wszystkich w tym wątku a zadałam
                    sobie trud i przeczytałam wszystkie posty. I są tu tez takie opisujące rewizje
                    osobistą "w kanciapie ochrony" więc nie wszyscy ochroniarze życzą miłego dnia i
                    nie każda dziewczyna "nigdy w życiu" nie poszłaby.
      • aksamitka7 Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 28.03.06, 13:08
        Ja miałam to samo (identyczna sytucja) też z torba kupiona w zarze. Mogłabym
        dokładnie przepisac Twój tekst - bramki piszczały w każdym sklepie, sprawdziłam
        w domu, że mały magnes był przyklejony na dnie torebki pod podszewką. W zarze
        ponownie mi go zneutralizowali, ale ja doszłam do wniosku, że musze go usunąc.
        I rozprułam tę torebkę, odkleiłam magnes, zaszyłam - nie wygląda to najlepiej
        niestety...
        To bzdura, przeciez w sklepie przy zakupie ekspedientka powinna usuwać
        wszystkie zabezpieczenia a nie narażać klientke na takie głupie sytuacje... Mam
        nadzieję, że pod podszeką było tylko jedno takie zabezpieczenie....
        • i.v.a Re: Najgorsze zakupy w zyciu… (długie) 28.03.06, 13:46
          Mnie piszczał kawałek kleju (!) na perfumach po zerwanym zabezpieczeniu .
          Perfumy kupiłam tydz wcześniej i zapiszczały tylko w jednym sklepie :-)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja