Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      przejmujemy cechy facetów???

    13.04.06, 16:47
    Jak pisałam już na innym forum, chciałabym abyście wyraziły swoje poglądy w
    tym temacie:
    " ...Wyłania się z tego zupełnie nowy obraz feministki - kobiety
    wykształconej, zadbanej, walczącej o awans w pracy...
    ...Główne cele to seks, zarabianie pieniędzy, świetny wygląd, dobre ciuchy i
    gadżety. Zaraz, zaraz... Chyba gdzieś już to słyszeliśmy. Kilka lat temu
    feministki wykrzykiwały podobną wyliczankę opisując wady facetów. Dziś
    przejęły te cechy i postanowiły zrobić z nich użytek..."
    link do tego tekstu: wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=6259#more


      • modlisshka Re: przejmujemy cechy facetów??? 13.04.06, 16:48
        spoglądając kątem oka na dzisiejszy świat uważam że coś w tym jest.
        • papryczka_ag Re: przejmujemy cechy facetów??? 13.04.06, 17:24
          Coś w tym jest... Nie zaprzeczę
          • yavanna86 artykuł durny od A do Z 13.04.06, 18:26
            i mija się kompletnie z tym, o czym chciałby traktować.

            1. być może faktycznie kobiety naśladują facetów w cynizmie[jeśli uznać go za
            typowo męską cechę - na jakiej podstawie?], ale w dbałości o siebie obie płcie
            wykazują się już od jakiegoś czasu [hm,w XIV wieku też niektóre warstwy
            społeczne się stroiły,nie wspominając o pięknych czasach XVIII - wiecznego
            libertynizmu - nihil novi sub sole??]

            2. co gorsza:
            a)"Wielu facetów słysząc z ust kobiety zdanie: Jestem feministką - ucieka z
            krzykiem." - osobiście takiego krzyku ani razu nie usłyszałam; może mam szczęście.
            b)"Bohaterki serialu - zamożne, wyzwolone młode kobiety - wydają fortunę na
            ciuchy i dodatki. Można powiedzieć, że są uzależnione od luksusu. Na ekranie
            telewizora nie może więc brakować drogich butów. Są one przedmiotem
            pożądania(...)W rezultacie "Seks w wielkim mieście" w połączeniu z symbolem,
            jakim stało się luksusowe obuwie spełnia rolę postfeministycznego wyznania
            wiary." - nie wiem, jakiego nurtu feminizmu ma się tyczyć ta wypowiedź. Kobieta
            niezależna i zamożna, z zamiłowaniem do luksusu, może być lub nie być
            feministką. Tak samo jak np. kobieta ruda, metr pięćdziesiąt pięć wzrostu. Wiele
            wspólnego takie dwie etykietki nie mają.
            c) "Wyłania się z tego zupełnie nowy obraz feministki - kobiety wykształconej,
            zadbanej, walczącej o awans w pracy." - kim wg autora artykułu była stara
            feministka? nie mówi, a szkoda. Wystarczy jednak przejrzeć kilka najprostszych
            artykułów z historii feminizmu, żeby zauważyć, że wykształcenie i walka najpierw
            o jakąkolwiek pracę, a później o równe płace i prawa do awansu cechują
            feministki od zawsze. Ich stosunek do zadbania jest różny i raczej zależy od
            osobowości, nie od nurtu.
            d) "Ale zamiast wychodzić na ulice i oskarżać o mobbing, nowa feministka
            uwiedzie szefa." - bez komentarza.
            e) "Główne cele to seks, zarabianie pieniędzy, świetny wygląd, dobre ciuchy i
            gadżety. (...) Kilka lat temu feministki wykrzykiwały podobną wyliczankę
            opisując wady facetów." - większość czołowych, najważniejszych postaci ruchu
            feministycznego zmaga się jednak z poważniejszymi problemami.
            f) " (...)to kobieta w średnim wieku będzie miała duże problemy ze zwróceniem na
            siebie uwagi." - zakładając, że kobieta sprowadza się do ładnej ***py i blond
            loków do pasa, niewątpliwie. Na szczęście feministki znajdują sobie
            inteligentnych partnerów, którzy tak nie myślą...a reszta niech się martwi o
            siebie :)
      • wenek3 Re: przejmujemy cechy facetów??? 13.04.06, 19:19
        Ten świat po prostu głupieje. Coraz mniej rozsądnych kobiet (a tym bardziej
        mężczyzn). Hierarchia wartości postawiona na głowę. Przejawia sie to także
        poprzez modę, styl , image itp. - choć nie jest to jednoznaczne że ktoś
        ubrany "dziwnie" musi być "be". Jednak często dla bycia w trendzie ta sama
        osoba żeby byc akceptowana przez otoczenie na zewnątrz własnie zachowuje sie
        jak większośc oczekuje. Skąd sie ta większość wzięła ???
      • sumire Re: przejmujemy cechy facetów??? 13.04.06, 21:05
        :)) Od razu widać, że chłop napisał. "A ty ty niedobra, uważaj, zestarzejesz się w samotności i nikt cię nie zechce".
        Czyżby się bał, że go która uwiedzie?

        Dzięki niebiosom moi znajomi nie myślą podobnie.
        A tak w ogóle to co złego w hedonizmie?
      • kochanica-francuza kolejny artykuł z cyklu 13.04.06, 23:59
        "Tak naprawdę, Panowie i Panie, to feminizm jest bez sensu"
      • zettrzy Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 05:58
        > " ...Wyłania się z tego zupełnie nowy obraz feministki - kobiety
        > wykształconej, zadbanej, walczącej o awans w pracy...

        obraz feministki jaki wyłania sie z postow na forum Feminizm bardziej przypomina
        mi Frosię Traktoristkę walczącą cały dzien o wykonanie planu 5-letniego a
        wieczorami spełniajacą obowiązki matki-karmicielki calej gromadki dzieci,
        absolutnie niezbednej aby taka feministka czuła sie "kobietą"
        nocami Frosia Feministka osiaga rozliczne orgazmy z meżczyzną ktorego w dzien
        nie znosi ponieważ jest on niedomyty, chamski, zle ubrany i uczesany i ma bardzo
        grubą szyje oraz należy do grupy kiboli
        to jest powtarzam obraz autorstwa samych feministek - wewnetrzne sprzecznosci
        dodają mu swoiscie naiwnego uroku
        • yavanna86 Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 11:12
          być może jest to obraz autorstwa użytkowniczek forum Feminizm,ale to forum bywa
          naprawdę kretyńskie :P. jeśli naprawdę interesuje Cię feminizm,to polecałabym
          wgłębienie się w trochę inne źródła...
          • kochanica-francuza Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 12:53
            yavanna86 napisała:

            > być może jest to obraz autorstwa użytkowniczek forum Feminizm,ale to forum bywa
            > naprawdę kretyńskie :P.

            głównie ze względu na wyst. tam antyfeministów
          • zettrzy Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 13:45
            yavanna86 napisała:

            > być może jest to obraz autorstwa użytkowniczek forum Feminizm,ale to forum bywa
            > naprawdę kretyńskie :P. jeśli naprawdę interesuje Cię feminizm,to polecałabym
            > wgłębienie się w trochę inne źródła...

            mnie interesuje praktyka, nie wypociny akademickie, wiec jakie inne zrodla?
            artykuliki pan pokroju K. Szczuka?
            przy czym ciekawe ze zadna z tych w pelni wyzwolonych feministek nie jest w
            stanie sama np. zmienic kola przy samochodzie "bo to takie niekobiece" i dlatego
            wszystkie sa skazane na zycie w zaleznosci od jakiegos mezczyzny
            • kochanica-francuza Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 14:29

              >
              > przy czym ciekawe ze zadna z tych w pelni wyzwolonych feministek nie jest w
              > stanie sama np. zmienic kola przy samochodzie "bo to takie niekobiece" i dlateg
              > o
              > wszystkie sa skazane na zycie w zaleznosci od jakiegos mezczyzny

              eee jak to nie są? coś ci się pomyliło
              • zettrzy Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 14:33
                nic mi sie nie pomylilo - poczytaj teksty feministek
                uwazaja np. "liczenie na siebie" za fatalny blad; z innych rzeczy, nie potrafia
                sie "spelnic" bez dziecka (akt osiagalny na wlasna reke wylacznie droga klonowania)
                • kochanica-francuza Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 14:48
                  zettrzy napisała:

                  > nic mi sie nie pomylilo - poczytaj teksty feministek

                  forumowych , czy jakich?
                • bitch.with.a.brain Re: przejmujemy cechy facetów??? 20.04.06, 07:34
                  jesli liczenie na siebie ma oznaczac wykonywanie wszystkiego samodzielnie to
                  jest to fatalny blad:)skutkuje frustracja i przemeczeniem.
                  Nie mam pojecia jak sie zmienia koło w samochodzie i do niczego mi ta wiedza nie
                  jest potrzebna. Moj mezczyzna takze tego nie wie.Za to radze sobie z rowerem.
        • kochanica-francuza Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 12:53
          zettrzy napisała:

          > > " ...Wyłania się z tego zupełnie nowy obraz feministki - kobiety
          > > wykształconej, zadbanej, walczącej o awans w pracy...
          >
          > obraz feministki jaki wyłania sie z postow na forum Feminizm bardziej przypomin
          > a
          > mi Frosię Traktoristkę (etc.)

          Czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną, mówiąc delikatnie.
          • yavanna86 obywatelu! nie pieprz bez sensu! 14.04.06, 16:37
            Zettrzy,sam fakt że Twoje poglądy na feminizm kształtuje forum Feminizm+zestaw
            przekonań bliżej niesprecyzowanego pochodzenia,jakby to powiedzieć,wyklucza
            sensowną dyskusję;możesz siedzieć i radośnie powielać stereotyp,że
            Feministka=Kobieta Niespełniona [Jeśli Nie Ma Dziecka],tylko że nic z tego nie
            wynika.
            Jeśli akademickie=zbyt mądre, proponuję wziąć do łapki "Zadrę", zapisać się na
            listę dyskusyjną Gender [już mnie tam niestety nie ma z braku czasu,ale kiedyś
            było naprawdę fajnie].

            Kochanica,pewnie masz rację,co wejdę na forum Feminizm,to są jakieś upiorne
            zmagania z trollami i 30 wątków typu "Pomóżmy tym biednym idiotkom wyzwolić się
            z feminizmu".Kiedyś śledziłam to wszystko przez jakiś miesiąc,ale już mi się
            odechciało,więc wszystkich autorów ewentualnych ciekawych postów znajdujących
            się tam - z góry przepraszam za generalną krytykę forum ;)
            • yavanna86 i jeszcze jedno 14.04.06, 16:40
              "przy czym ciekawe ze zadna z tych w pelni wyzwolonych feministek nie jest w
              stanie sama np. zmienic kola przy samochodzie "bo to takie niekobiece" i dlatego
              wszystkie sa skazane na zycie w zaleznosci od jakiegos mezczyzny "

              może z nazwiska poproszę? nie wierzę, żebyś znała osobiście jakąś 'w pełni
              wyzwoloną feministkę' [czym jest 'nie w pełni wyzwolona feministka'?],a jeśli
              znasz,to na pewno nie wszystkie
              [reasumując,bzdurne,demagogiczne gadanie,pełne wewnętrznych sprzeczności - czemu
              uważasz życie w zależności od mężczyzny za wyrok? przecież nie będąc feministką
              powinnaś takiego im zazdrościć;itp,itd.]
              • zettrzy Re: i jeszcze jedno 14.04.06, 16:50
                yavanna86 napisała:

                > [reasumując,bzdurne,demagogiczne gadanie,pełne wewnętrznych sprzeczności - czem
                > u uważasz życie w zależności od mężczyzny za wyrok? przecież nie będąc feministką
                > powinnaś takiego im zazdrościć;itp,itd.]

                o, to mam wlasnie na mysli - duzo przymiotnikow typu "bzdurne" i "demagogiczne"
                pod adresem kazdego kto was widzi inaczej niz wy widzicie same siebie; ciekawe
                pytanie - czemu to JA uwazam zycie w zaleznosci od mezczyzny za wyrok - poniewaz
                nigdzie nie napisalam ze tak uwazam, ale "czytanie ze zrozumieniem" stanowi
                jeden z koronnych argumentow na tym forum; jednym slowem, bardziej rzeczowa
                dyskusje mozna przeprowadzic z kotem
            • zettrzy Re: obywatelu! nie pieprz bez sensu! 14.04.06, 17:01
              yavanna86 napisała:

              > Zettrzy,sam fakt że Twoje poglądy na feminizm kształtuje forum Feminizm+zestaw
              > przekonań bliżej niesprecyzowanego pochodzenia,jakby to powiedzieć,wyklucza
              > sensowną dyskusję;możesz siedzieć i radośnie powielać stereotyp,że
              > Feministka=Kobieta Niespełniona [Jeśli Nie Ma Dziecka],tylko że nic z tego nie
              > wynika.

              dziecko, moje poglady na feministki ksztaltuja poglady wyrazane przez
              feministki, oraz zachowanie feministek na forum - co masz na mysli mowiac o
              "niesprecyzowanym pochodzeniu"? pochodzenie jest sprecyzowane, te poglady
              wyrazaja autentyczne feministki, i tym bardziej autentyczne ze sa anonimowe i
              nie musza sie bac "co ludzie na to powiedza"
              stereotypy nie spadaja z powietrza, wiec sie zastanow dlaczego sa takie a nie inne

              > Jeśli akademickie=zbyt mądre, proponuję wziąć do łapki "Zadrę", zapisać się na
              > listę dyskusyjną Gender [już mnie tam niestety nie ma z braku czasu,ale kiedyś
              > było naprawdę fajnie].

              "akademickie" dawno zaawansowalo w mojej skali wartosci na "tak glupie ze mozna
              to porownac wylacznie do plotek z magla z wyrazna korzyscia dla magla";
              oczywiscie swiat widziany z perspektywy szkolnej lawy zawsze prezentuje sie
              inaczej niz swiat widziany z perspektywy realnego, hm, swiata
              ale tego zadna feministka nigdy nie zrozumie, bo jesli fakty sa przeciw nam to
              tym gorzej dla faktow
              • kochanica-francuza Re: obywatelu! nie pieprz bez sensu! 14.04.06, 17:04

                > "akademickie" dawno zaawansowalo w mojej skali wartosci na "tak glupie ze mozna
                > to porownac wylacznie do plotek z magla z wyrazna korzyscia dla magla";

                typowo bazarowy punkt widzenia
                • yavanna86 Re: obywatelu! nie pieprz bez sensu! 14.04.06, 17:17
                  babciu, "wszystkie sa skazane na zycie w zaleznosci od jakiegos mezczyzny",
                  "skazanie na życie(...)" można odczytać jako "wyrok". tyle "czytania ze
                  zrozumieniem". widzę, że nie zanosi się tu na merytoryczną rozmowę, tylko
                  czepianie się słówek - co ja poradzę na to, że co niektóre Twoje argumenty SĄ
                  wewnętrznie sprzeczne, hm?

                  poglądy wyrażane na forum Feminizm nie są poglądami "autentycznych,anonimowych
                  feministek" tylko losowej mieszanki trolli, feministek i Johny'ego Kalesony
                  [Johny, wybacz jeśli źle odmieniłam nazwisko!:P].

                  jeśli już wiesz, że nie jesteś w stanie przebrnąć [nie wziąwszy uprzednio do
                  ręki tych książek,jak zakładam] przez Walczewską czy Brach-Czainę, to nic na to
                  nie poradzę, ale nie mamy o czym rozmawiać, może poza torebkami i trendami!
                  tylko, że w moim przypadku jest to raczej jedno z mało istotnych
                  zainteresowań-ale nie każdy tak ma.
                  • yavanna86 Re: obywatelu! nie pieprz bez sensu! 14.04.06, 17:20

                    ***"przy czym ciekawe ze zadna z tych w pelni wyzwolonych feministek nie jest w
                    stanie sama np. zmienic kola przy samochodzie "bo to takie niekobiece" i dlatego
                    wszystkie sa skazane na zycie w zaleznosci od jakiegos mezczyzny "

                    może z nazwiska poproszę?***
                    itp. brak odpowiedzi oczywiście-
                    - najlepszy przykład na to, że masz do zaprezentowania tylko i wyłącznie zestaw
                    swoich pomysłów n/t feminizmu, a nie jakiekolwiek fakty, które rzekomo miałyby
                    być przeciwko feministkom...
        • evita_duarte Klamstwa wypisujesz 14.04.06, 15:17
          Proponuje rzeczywiscie zajrzec na FF i jesli jest tak jak mowisz to zacytowac.
          Tak sobie to i ja gadac moge.
        • gotlama Re: Dni i noce kobiety 14.04.06, 22:29
          pokroju zettrzy - czy gdzieś to opisała ;)
          Niech oświeci biedne frosie jak wygląda życie "prawdziwej kobiety"
          • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 03:24
            gotlama napisała:

            > pokroju zettrzy - czy gdzieś to opisała ;)
            > Niech oświeci biedne frosie jak wygląda życie "prawdziwej kobiety"

            niestety nie jestem feministka i poprawnosc polityczna mnie brzydzi, wiec nie
            bede nikogo oswiecac - musicie kontynuowac frosizm na wlasna reke, przy pomocy
            "Zadry" i wenezuelskich telenowel; a ja tak sobie z boku sie popatrze jak
            bierzecie sie za lby i grozicie kastracja calemu swiatu
            feminizm na prezydenta!
            • kochanica-francuza Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 15:29
              z
              > niestety nie jestem feministka i poprawnosc polityczna mnie brzydzi, wiec nie
              > bede nikogo oswiecac - musicie kontynuowac frosizm na wlasna reke, przy pomocy
              > "Zadry" i wenezuelskich telenowel; a ja tak sobie z boku sie popatrze jak
              > bierzecie sie za lby i grozicie kastracja calemu swiatu
              > feminizm na prezydenta!

              moja pani, moja pani zettrzy, to co pani o feminizmie opowiedzieli na bazarze,
              to nie całkiem prawda :-)))
              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 17:30
                kochanica-francuza napisała:

                > moja pani, moja pani zettrzy, to co pani o feminizmie opowiedzieli na bazarze,
                > to nie całkiem prawda :-)))

                bazar ma na imie forum Feminizm, he he
                • ally Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 18:19
                  > bazar ma na imie forum Feminizm, he he

                  z takich jedynie źródeł czerpiesz wiedzę o świecie? ;-) oj niedobrze, niedobrze
                  • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 18:57
                    ally napisała:

                    > > bazar ma na imie forum Feminizm, he he
                    >
                    > z takich jedynie źródeł czerpiesz wiedzę o świecie? ;-) oj niedobrze, niedobrze

                    uzasadnij!
                    • ally Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 19:30
                      mam cytować wszystko to, co napisałaś? ;-)
                      • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 19:41
                        oraz cale forum Feminizm ;)
                    • hiii Re: Dni i noce kobiety 17.04.06, 20:30
                      zettrzy napisała:

                      > ally napisała:
                      >
                      > > > bazar ma na imie forum Feminizm, he he
                      > >
                      > > z takich jedynie źródeł czerpiesz wiedzę o świecie? ;-) oj niedobrze, nie
                      > dobrze
                      >
                      > uzasadnij!


                      pozwolę sobie uzasadnić, dlaczego czerpanie wiedzy o feminizmie z forum o
                      feminizmie gw jest niezbyt dobrym sposobem. zaznaczam, że nie czytuje tego
                      forum, więc nie mam pojęcia kto i jak się tam wypowiada, ewentualne
                      podobieństwo do kogokolwiek jest tu absolutnie niezamierzone.
                      zatem: wiele spośród wypowiadających się takm osób może mieć stereotypowe
                      spojrzenie na feminizm. inna część może chcieć w różny sposób ten feminizm
                      zdyskredytować. wreszcie, może istnieć na przykład spora grupa feministek
                      trzeźwo myślących, ale niezbyt dobrze formułujących swoje przekonania w
                      dyskusji.
                      sposób i poziom dyskusji oraz argumentacji zależy od tego, kto w niej bierze
                      udział. trudno uznać zatem internautów, którzy z jakiś względów upodobali sobie
                      tamto forum, za wyrocznie, a samo forum za wiarygodne i pewne źródło informacji.
                      a nawet, jeżeli toczące się tam dyskusje są merytorycznie bez zarzutu, to
                      możliwe przecież jest, że czytasz tylko niektóre wątki, niektóre wypowiedzi.
                      trudno w taki sposób budować wiedzę o świecie, czy danej ideologi.
                      no w każdym razie bazar, a forum feminizm to tak samo wiarygodne źródła wiedzy.
                      opieranie się na nich jest trochę jak opieranie się na wikipedii - tylko na
                      własne ryzyko. ale trudno potem mieć pretensje, że ktoś zarzuca niewiedzę czy
                      tylko częściową orientację w omawianych sprawach.
                      • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 17.04.06, 23:47
                        i tu widzisz pomijasz jeden bardzo wazny punkt - wlasnie DLATEGO ze forum jest
                        tak naukowo niewiarygodne stanowi ono wyjatkowo wartosciowe zrodlo wiedzy o
                        wspolczesnym feminizmie, nie tym z ksiazek i artykulow prasowych tylko tym "pod
                        strzechami"
                        na tej samej zasadzie archeolog nie buduje obrazu epoki z pozostalosci
                        krolewskiego palacu, tylko z luboscia grzebie sie w smietniku, aby odnalezc
                        wszystko to co bylo wazne, ale do czego nikt sie nie chcial przyznac
                        • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 00:14
                          zettrzy napisała:

                          wlasnie DLATEGO ze forum jest
                          > tak naukowo niewiarygodne stanowi ono wyjatkowo wartosciowe zrodlo wiedzy o
                          > wspolczesnym feminizmie, nie tym z ksiazek i artykulow prasowych tylko
                          tym "pod
                          > strzechami"


                          tak, tu się zgodzę. forum daje pewną wiedzę o tym, co myślą poszczególni
                          członkowie społeczności internautów na temat feminizmu, jakie są ich na ten
                          temat wyobrażenia. można sobie na tej podstawie wywnioskować, jaki jest
                          stosunek do feminizmu "pod strzechami", jasne.

                          Ale nie jest to dobre źródło informacji odnośnie faktycznych postulatów i dążeń
                          feministek. A o tym, jeżeli się nie mylę, jest (czy raczej chciałby być)
                          ten "artykuł" z linka i odbywająca się tu dyskusja.
                          • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 01:07
                            hiii napisała:

                            > Ale nie jest to dobre źródło informacji odnośnie faktycznych postulatów i dążeń
                            > feministek.

                            te postulaty i dazenia nie istnieja dopoki nie zostana zrealizowane w naturze -
                            zobacz ideologie macierzysta, komunizm: na papierze jedna z najpiekniejszych
                            idei jaka wymyslil ludzki umysl, w rzeczywistosci koszmar
                            • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 01:42
                              zettrzy napisała:

                              > hiii napisała:
                              >
                              > > Ale nie jest to dobre źródło informacji odnośnie faktycznych postulatów i
                              > dążeń
                              > > feministek.
                              >
                              > te postulaty i dazenia nie istnieja dopoki nie zostana zrealizowane w
                              naturze -
                              > zobacz ideologie macierzysta, komunizm: na papierze jedna z najpiekniejszych
                              > idei jaka wymyslil ludzki umysl, w rzeczywistosci koszmar


                              To, że na forum feminizm nie pisze się o czymś albo nie pisze się o czymś w
                              okreslony sposób, nie znaczy, że tego nie ma. to, że jakiś przemian nie okresla
                              się mianem zdobyczy feministek, też nie oznacza, że one nimi nie są.
                              konkretne feministki istnieją, istnieją ich poglądy, dążenia, cele. istnieją
                              też realizacje tych celów - w różnych skalach (czasowych, przestrzennych).
                              przykład - zagadka: dlaczego kobiety dopiero od jakiś stu lat moga studiować?
                              wcześniej mówiono, że gnije im od tego macica i absolutnie jest to niewskazane
                              z przyczyn zdrowotnych.

                              feministki to nie są jakieś oszołomy w bezkształtnych workach i z nieogolonymi
                              nogami, dziwaczki plotące coś trzy po trzy.
                              kiedyś usłyszałam piękną definicję feministki: "to kobieta, która chce, żeby
                              kobietom było dobrze".
                              tu nie chodzi o narzucenie jakiegoś jednego sposobu życia i myslenia. a raczej
                              o wywalczenie powszechnej akceptacji dl pluralizmu celów i wartości - niech
                              każda (każdy) z nas sam decyduje o sobie i swoim życiu, niech kieruje się
                              swoimi dążeniami, pragnieniami, a nie presją społeczną, środowiskową,
                              kulturową. Tylko tyle. I aż tyle.
                              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 02:06
                                hiii napisała:


                                > tu nie chodzi o narzucenie jakiegoś jednego sposobu życia i myslenia. a raczej
                                > o wywalczenie powszechnej akceptacji dl pluralizmu celów i wartości - niech
                                > każda (każdy) z nas sam decyduje o sobie i swoim życiu, niech kieruje się
                                > swoimi dążeniami, pragnieniami, a nie presją społeczną, środowiskową,
                                > kulturową. Tylko tyle. I aż tyle.

                                i tutaj widzisz co jest takiego smiesznego w feminizmie stosowanym - panie nie
                                chca uznac czegos takiego jak pluralizm wyborow, celow czy chocby stylow obuwia,
                                ale usiluja narzucic swoj JEDYNIE SLUSZNY POMYSL NA ZYCIE reszcie swiata

                                mowiac zas o presji, nie potrafia zyc w oderwaniu od presji - zmuszaja innych do
                                akceptacji tego czy owego, i juz nie chodzi o to czy jest to akceptacja wartosci
                                uznanych ogolnie za konstruktywne, chodzi o sam fakt wymuszania ktory jakze
                                czesto konczy sie odmrozeniem uszu na zlosc babci
                                • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 12:10
                                  zettrzy napisała:

                                  > i tutaj widzisz co jest takiego smiesznego w feminizmie stosowanym - panie nie
                                  > chca uznac czegos takiego jak pluralizm wyborow, celow czy chocby stylow
                                  obuwia
                                  > ,
                                  > ale usiluja narzucic swoj JEDYNIE SLUSZNY POMYSL NA ZYCIE reszcie swiata


                                  jestem feministką i staram się postępowac w życiu wg wymienionych przeze mnie w
                                  poprzednio poście wyznaczników.
                                  każdy z nas jest inny, feministki też różnią się między sobą. uogólnianie
                                  zawsze jest dla kogoś krzywdzące.
                        • kochanica-francuza Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 00:25
                          z
                          > krolewskiego palacu, tylko z luboscia grzebie sie w smietniku, aby odnalezc
                          > wszystko to co bylo wazne, ale do czego nikt sie nie chcial przyznac

                          dziękujemy za porównanie. Archeolog nie grzebie się jednak w śmietniku, tylko
                          np. w grobowcu albo szczątkach chaty.
                          • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 01:08
                            > dziękujemy za porównanie. Archeolog nie grzebie się jednak w śmietniku, tylko
                            > np. w grobowcu albo szczątkach chaty.

                            no pacz, to te wszystkie praktyki archeologiczne ktore mnie kosztowaly tyle
                            nerwow w kontakcie z robactwem jakiego pelno w wykopie to bylo czyste oszukanstwo
                            • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 13:17
                              To tylko znaczyo, ze ani z etnologią, ani z archeologią nei powinnas mieć nic
                              wspólnego, bo kazdy kto to kończy, wie na co sie pisze.
                              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 13:42
                                iluminacja256 napisał:

                                > To tylko znaczyo, ze ani z etnologią, ani z archeologią nei powinnas mieć nic
                                > wspólnego, bo kazdy kto to kończy, wie na co sie pisze.

                                ?????
                                a skad zalozenie ze konczylam (ba, nawet ze w ogole zaczelam) etnologie lub
                                archeologie?
                                • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 13:53
                                  A co robiłaś na praktykach archeologicznych? O ile wiem, to nie biora ludzi z
                                  łapanki, s a na nich studenci i paru gości wynajętych do kopania, ale to
                                  zazwyczaj faceci.

                                  zettrzy napisała:
                                  >no pacz, to te wszystkie praktyki archeologiczne ktore mnie kosztowaly tyle
                                  >nerwow w kontakcie z robactwem jakiego pelno w wykopie to bylo czyste
                                  >oszukanstwo
                                  • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:30
                                    iluminacja256 napisał:

                                    > A co robiłaś na praktykach archeologicznych?

                                    glownie gralam w pokera, bo przez caly czas lalo i nie sposob bylo wyjsc na dwor

                                    O ile wiem, to nie biora ludzi z
                                    > łapanki, s a na nich studenci i paru gości wynajętych do kopania, ale to
                                    > zazwyczaj faceci.
                                    >

                                    no kon by sie usmial
                                    przeciez na takie praktyki mozna pojechac jako osoba towarzyszaca, albo poniewaz
                                    profesor zupelnie innego kierunku wpadl na pomysl ze takie "zajecia dodatkowe"
                                    bardzo sie przydadza, nie mowiac juz o tym ze - ach, ci dzisiejsi chumanisci, co
                                    to nie znaja historii najnajnowszej - nie tak dawno na polskich uczelniach
                                    istnialo cos co sie nazywalo "praktyki robotnicze", odbywalo sie to pod
                                    przymusem i polegalo na wykonywaniu prac fizycznych... mozna bylo trafic
                                    malowanie pasow na jezdni, piklowanie ogorkow w fabryce, pokrywanie dachu papa,
                                    kopanie rowow itp.

                                    a goscie wynajeci do kopania zaleza od populacji danej wsi - na moich praktykach
                                    kopaly wylacznie kobiety, bo odbywalo sie to w czasie zniw i faceci byli zajeci
                                    powazniejszymi sprawami, typu zbior plonow z pola
                                    • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:48
                                      albo poniewa
                                      > z
                                      > profesor zupelnie innego kierunku wpadl na pomysl ze takie "zajecia dodatkowe"
                                      > bardzo sie przydadza, nie mowiac juz o tym ze - ach, ci dzisiejsi chumanisci,
                                      c
                                      > o
                                      > to nie znaja historii najnajnowszej - nie tak dawno na polskich uczelniach
                                      > istnialo cos co sie nazywalo "praktyki robotnicze", odbywalo sie to pod
                                      > przymusem i polegalo na wykonywaniu prac fizycznych.

                                      Profesorowie na mojej uczelni nigdy nie wpadali na takei pomysły, co wiecej nei
                                      przyjmowali na terenówki nigdy nikogo spoza archeologii /etnologii/historii. W
                                      ogóle rzadko zdarzalo sie, zeby zabrał sie ktoś na lewo, nie na badania - w
                                      zasadzie takich ludzi nie przyjmowali , bo kręciło sie potem po terenie mnóstwo
                                      ludzi i głownie przeszkadzali. A praktyki robotnicze owszem istniały, ale do
                                      lat 60-tych - dla mnei to nei jest niedawno.
                                      • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 15:01
                                        iluminacja256 napisał:

                                        > Profesorowie na mojej uczelni nigdy nie wpadali na takei pomysły, co wiecej nei
                                        > przyjmowali na terenówki nigdy nikogo spoza archeologii /etnologii/historii.

                                        dlatego nie nalezy wypowiadac sie o innych profesorach, ktorzy moga miec inne
                                        pomysly

                                        > ogóle rzadko zdarzalo sie, zeby zabrał sie ktoś na lewo, nie na badania - w
                                        > zasadzie takich ludzi nie przyjmowali , bo kręciło sie potem po terenie mnóstwo
                                        > ludzi i głownie przeszkadzali.

                                        "na lewo" znaczy "nielegalnie", czy chcesz powiedziec ze np. zona profesora
                                        pojechala z mezem nielegalnie?

                                        A praktyki robotnicze owszem istniały, ale do
                                        > lat 60-tych - dla mnei to nei jest niedawno.

                                        praktyki robotnicze istnialy do lat 80, i jesli tego nie wiesz to tylko znaczy
                                        ze albo nie masz pojecia o zyciu we wlasnym kraju, albo jestes pierwsza w
                                        rodzinie na studiach; mlodym wiekiem mozna tlumaczyc brak doswiadczenia, ale nie
                                        ignorancje w temacie jaki mozna poznac ze wspomnien starszego brata
                                        • eirenne Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 15:46
                                          zgadza się, praktyki robotnicze istniały jeszcze w latach 80
                                        • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 16:18


                                          Z toba nie da się rozmawiać. Niniejszym tez kończę też tę rozmowę , bo wyobraż
                                          sobie , ze w owych latach osiemdziesiątych jakimś cudem mój brat nei pracował w
                                          zadnym zakładzie, ani na wykopkach. Nie miał praktyk robotniczych, a jedynie
                                          cały osprzet przysposobienia wojskowego. Dobrze by było zdawać sobie sprawę z
                                          tego, ze twoje doświadczenia, nei sa doświadczeniami całego swiata. EOT.
                        • eboniet Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 13:38
                          zettrzy napisała:


                          > na tej samej zasadzie archeolog nie buduje obrazu epoki z pozostalosci
                          > krolewskiego palacu, tylko z luboscia grzebie sie w smietniku, aby odnalezc
                          > wszystko to co bylo wazne, ale do czego nikt sie nie chcial przyznac

                          ho, ho - tu sie wtrace - zarowno smietnik, jak i palac jest rownowartosciowym
                          materialem badawczym dla archeologa (pomiedzy nimi jest jeszcze wiele innych
                          rownie waznych "pol" do analizy), i aby uzyskac pelny obraz nie mozna zadnego z
                          nich pominac. Koncentrowanie sie tylko na "smietniku" daje rownie wykrzywniony
                          obraz swiata, co skupianie sie na badaniu palacow...

                          A co do meritum kwestii. Moze cos przeoczylam, ale (metaforyzujac sporna
                          kwestie) czy feminizm nie dal wlasnie tej wolnosci kobiecie, dzieki ktorej
                          zamiast grzebac sie samej ze zmiana kola w samochodzie moze ona na rownych
                          prawach z mezczyzna wykorzystac istniejacych do tego fachowcow, bez narazenia
                          sie na ironiczne uwagi i zlosliwosci?
                          Feminizm to nie kastrowanie swiata, feminizm to walka o rownouprawnienie,
                          zmiane mentalnosci, przestanie widzenia kobiety jako przedmiotu, a zaczenie
                          traktowania kobiety jako pelnoprawnego partnera we wszystkich aspektach zycia.
                          W pewnym sensie kazda kobieta jest feministka, bo nie zdajac sobie z tego
                          sprawy korzysta z tego, co juz udalo sie feminizmowi dla niej wywalczyc - prawo
                          do nauki, do pracy, prawo wyborcze... Ale wciaz jest wiele do zrobienia - np. w
                          Polsce wciaz jeszcze zarobki kobiety o tym samym stazu i wyksztalceniu na danym
                          stanowisku sa nizsze niz zarobki mezczyzny.
                          No, ale nie bede powtarzac truizmow.

                          E.
                          • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 13:53
                            eboniet napisała:

                            > A co do meritum kwestii. Moze cos przeoczylam, ale (metaforyzujac sporna
                            > kwestie) czy feminizm nie dal wlasnie tej wolnosci kobiecie, dzieki ktorej
                            > zamiast grzebac sie samej ze zmiana kola w samochodzie moze ona na rownych
                            > prawach z mezczyzna wykorzystac istniejacych do tego fachowcow, bez narazenia
                            > sie na ironiczne uwagi i zlosliwosci?

                            ten rodzaj wolnosci daja kobiecie pieniadze, a nie feminizm, i wystepuje on
                            rowniez w krajach znanych z opresji kobiety, np. w Indiach czy Chinach, gdzie
                            bardzo czesto kobieta trzesie cala rodzina/wsia
                            natomiast w krajach ostentacyjnie "feministycznych" faktyczna pozycja kobiety
                            jest zadziwiajaco czesto tak marna ze natychmiast przypomina sie Samozwaniec:
                            "feministki pozbawily kobiety starych przywilejow, nawalily im duzo nowych
                            obowiazkow, i sprowadzily kobiete do pozycji slabego chlopaka ktorego jedyna
                            cecha szczegolna jest umiejetnosc rodzenia dzieci"
                            moze jeszcze dla porzadku przypomne ze feminizm jest podpradem komunizmu
                            • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:00
                              > ten rodzaj wolnosci daja kobiecie pieniadze, a nie feminizm

                              Nawet największe pieniądze nie pozwalały skończyc ci kiedyś studiów czy podjać
                              pracy , jesli chciałaś pracować w jakimś zawodzie innym niz krawcowa/akuszerka/
                              guwernantka/ handlarka. chiny i Indie to system kastowy - ta kobieta nie
                              dlatego rządzi, ze ma pieniądze- ale dlatego, z e nalezy do kasty , która
                              rządzi.Gdyby miała pieniadze, a była pariasem ,albo nalezała do niskiej kasty ,
                              neistety niczego by nie mogła.
                              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:42
                                iluminacja256 napisał:

                                > Nawet największe pieniądze nie pozwalały skończyc ci kiedyś studiów czy podjać
                                > pracy , jesli chciałaś pracować w jakimś zawodzie innym niz krawcowa/akuszerka/
                                > guwernantka/ handlarka.

                                wprost przeciwnie - kobiety z zamoznych rodzin zawsze byly ksztalcone, chocby
                                dlatego aby daly sobie rade z zarzadzaniem rodzinnym majatkiem; i watpie czy one
                                same by chcialy "pracowac" w jakimkolwiek innym "zawodzie"

                                chiny i Indie to system kastowy - ta kobieta nie
                                > dlatego rządzi, ze ma pieniądze- ale dlatego, z e nalezy do kasty , która
                                > rządzi.Gdyby miała pieniadze, a była pariasem ,albo nalezała do niskiej kasty ,
                                > neistety niczego by nie mogła.

                                czyli nawet jesli dostanie prawo glosu nadal bedzie pariasem
                                problem jakiego feminizm nie rozwiaze
                                • iluminacja256 Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:53
                                  Kobiety z zamożnych rodzin były kształcone na pensjach, lub przez guwernerów.
                                  Uniwersytet był przed nimi zamknięty na cztery spusty. Ja jakoś nie wątpię,
                                  czy chciałyby pracować - Skłodowska, zeby skończyć studia musiała wyjechac do
                                  Francji, bo w Polsce zamknięte były przed kobietami wszystkie uniwersytety, jak
                                  zresztą w calych Niemczech.
                                  Komornicka wyjechała do Oxfordu. Całkiem niedawno GW puściła wspanialy
                                  merytorycznie artykuł na temat pierwszych polskich studentek - poszukam go.
                            • eboniet Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:13
                              zettrzy napisała:

                              > moze jeszcze dla porzadku przypomne ze feminizm jest podpradem komunizmu

                              bzdura. Przypomnij sobie brytyjskie sufrazystki i "blue stockings movement" z
                              poczatku XX wieku - to byly pierwsze feministki, niektore nawet oddaly swoje
                              zycie za idealy feministyczne. Komunizm nie ma z tym nic wspolnego, rzeklabym,
                              ze komunizm tylko wykrzywil w krzywym zwierciadle idealy feministyczne i zrobil
                              z nich populistyczne posmiewisko, czego rezultaty zbieramy teraz np. na FF:-).

                              Co do reszty nie bede sie ustosunkowywac, bo szkoda mojego czasu. Rome wasn't
                              built in one day, jak mawiali starozytni Indianie:-). Wspolczesne feministki z
                              calego swiata (a sa takie i w Chinach, i w Indiach i w innych krajach, gdzie
                              kobiety sa przesladowane za to, ze sa kobietami) walcza o prawa kobiet. Moze
                              przypomne ci, ze nie tak dawno kobiety po raz pierwszy przystapily do wyborow w
                              Kuwejcie?

                              Z mojej strony EOT

                              E.
                              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 14:55
                                eboniet napisała:

                                > zettrzy napisała:
                                >
                                > > moze jeszcze dla porzadku przypomne ze feminizm jest podpradem komunizmu
                                >
                                > bzdura. Przypomnij sobie brytyjskie sufrazystki i "blue stockings movement" z
                                > poczatku XX wieku - to byly pierwsze feministki, niektore nawet oddaly swoje
                                > zycie za idealy feministyczne. Komunizm nie ma z tym nic wspolnego, rzeklabym,
                                > ze komunizm tylko wykrzywil w krzywym zwierciadle idealy feministyczne i zrobil
                                > z nich populistyczne posmiewisko, czego rezultaty zbieramy teraz np. na FF:-).
                                >

                                brytyjskie sufrazystki mialy dokladnie to samo ukierunkowanie co Roza Luksemburg
                                - tak przy okazji, kiedy mowa o feminizmie zawsze pada to nazwisko; czyzbys nie
                                znala jednej z najwazniejszych feministek w historii?

                                > Co do reszty nie bede sie ustosunkowywac, bo szkoda mojego czasu. Rome wasn't
                                > built in one day, jak mawiali starozytni Indianie:-). Wspolczesne feministki z
                                > calego swiata (a sa takie i w Chinach, i w Indiach i w innych krajach, gdzie
                                > kobiety sa przesladowane za to, ze sa kobietami) walcza o prawa kobiet. Moze
                                > przypomne ci, ze nie tak dawno kobiety po raz pierwszy przystapily do wyborow w
                                > Kuwejcie?
                                >

                                kobiety nie sa przesladowane za to, ze sa kobietami, chyba ze np. oczekiwanie iz
                                kazda kobieta zostanie matka stanowi forme przesladowania; i nie bardzo rozumiem
                                jakie znaczenie ma fakt przystapienia do wyborow - jak wiemy z obserwacji zycia
                                prawo glosu to dzisiejsza forma opium dla mas

                                > Z mojej strony EOT

                                o, to jest wlasnie to charakterystycznie feministyczne podejscie - tylko ja mam
                                racje druga strona moze sie wylacznie mylic a jak sie wam nie podoba to zabieram
                                zabawki i uciekam z piaskownicy
                                • eboniet Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 15:35
                                  mialam nie wracac, ale zadam ci tylko jedno pytanie:-)
                                  jezeli tak nie odpowiada ci formula feminizmu, sprobuj sie w takim razie
                                  zastanowic, czym rozni sie twoj swiat - samodzielnej kobiety zyjacej w NY anno
                                  2006, a hipotetycznej Zettrzy, ktora zylaby w NY anno 1906 (mam oczywiscie na
                                  mysli mozliwosci wyborow, jakie mozesz poczynic, i co mozesz samodzielnie
                                  osiagnac w tym swiecie)?

                                  i aby rozwiac watpliwosci - EOT dla mnie znaczy, ze temat jest dla mnie
                                  wyczerpany, powiedzialam, co chcialam powiedziec (mam przeciez wolny wybor,
                                  nieprawdaz?). Twoja interpretacja charakteryzuje natomiast twoja postawe:-)

                                  Co do brytyjskich sufrazystek i Rozy Luksemburg - mysle, ze te pierwsze w
                                  grobach sie przewracaja na takie porownanie (mimo wszystko:-). To byly jednak
                                  rozne nurty:-).

                                  Rzucilas sie na moje sformulowanie "kobiety przesladowane za to, ze sa
                                  kobietami" - uwazasz, ze nie sa? W Indiach w dalszym ciagu zdarzaja sie
                                  rytualne wymuszane palenia wdow po smierci meza; w Chinach w biednych regionach
                                  dochodzi wciaz do zabijania czy porzucania noworodkow dziewczynek; co powiesz o
                                  praktykowanym w niektorych afrykanskich krajach muzulmanskich rytuale
                                  obrzezania dziewczynek - rytuale czesto niebezpiecznym dla zdrowia czy zycia
                                  dziecka; nie wspominajac o zabijaniu kobiet czy dziewczat, ktore popelnily
                                  grzech cudzolostwa, jak to ma zwyczaj w niektorych bardziej tradycyjnych
                                  spoleczenstwach muzulmanskich... Jezeli to nie jest przesladowanie kobiet za
                                  to, ze sa kobietami, to ja jestem chinska cesarzowa:-), bo mezczyzni w tych
                                  samych spoleczenstwach traktowani sa inaczej.
                                  Co do wyborow. Wiesz, z ust kogos, kto cale swoje zycie byl przezwyczajony do
                                  elementarnych zasad rownouprawnienia takie slowa traktuje rownie powaznie, jak
                                  gadanie grubasa wychowanego na hamburgerach o glodzie w Afryce... Rozumiesz, co
                                  mam na mysli?

                                  E.

                                  Tym razem naprawce EOT (musze troche popracowac:-)
                                  • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 16:36
                                    eboniet napisała:

                                    > mialam nie wracac, ale zadam ci tylko jedno pytanie:-)
                                    > jezeli tak nie odpowiada ci formula feminizmu, sprobuj sie w takim razie
                                    > zastanowic, czym rozni sie twoj swiat - samodzielnej kobiety zyjacej w NY anno
                                    > 2006, a hipotetycznej Zettrzy, ktora zylaby w NY anno 1906 (mam oczywiscie na
                                    > mysli mozliwosci wyborow, jakie mozesz poczynic, i co mozesz samodzielnie
                                    > osiagnac w tym swiecie)?

                                    z przyjemnoscia odpowiem, jako ze jedna z moich przodkin mieszkala circa 1906 w
                                    Paryzu - byla samodzielna kobieta, ktora nie musiala pracowac, spedzala czas tak
                                    jak chciala (nawet chodzila na seanse filmowe, wowczas bardzo nowa atrakcja) i
                                    gorszyla rodzine faktem posiadania kilku kochankow jednoczesnie
                                    sprobuj dzis, jako feministka, przyznac sie do wiecej niz jednego faceta i
                                    zobaczymy reakcje innych feministek (ale wybory w zyciu osobistym sie nie licza,
                                    prawda, liczy sie tylko wybor miedzy praca kierowcy i menadzera, nawet jesli
                                    dana kobieta tak naprawde chce siedziec w domu i myslec o niebieskich migdalach)

                                    "walka o wyzwolenie" kobiet w Afryce i Azji jest bardzo wzruszajaca, zwazywszy
                                    ze walcza glownie mieszkancy odleglych krajow w Europie, tyle ze przypomina mi
                                    dzialania dziewietnastowiecznych kolonizatorow, ktorzy uznali wiele praktyk
                                    religijnych za zbrodnie, i ktorych prawa zostaly odrzucone przez ruchy
                                    emancypacyjne podbitych spoleczenstw w koloniach - wez takie sati: natychmiast
                                    po uzyskaniu statusu suwerennosci w Indiach odzyl dawny zwyczaj, i cieszy sie
                                    duzym powodzeniem do dzis, o ile wierzyc plotkom podsluchanym u moich hinduskich
                                    kolegow
                                    wiec widzisz, feminizm w tym ostatnim kontekscie to taki troche ruch
                                    misjonarski, a troche nawracanie dzikusow na wiare, z pozycji wyzszosci kultury
                                    europejskiej
                                    • eboniet Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 17:14
                                      zettrzy napisała:
                                      >
                                      > z przyjemnoscia odpowiem, jako ze jedna z moich przodkin mieszkala circa 1906
                                      w
                                      > Paryzu - byla samodzielna kobieta, ktora nie musiala pracowac, spedzala czas
                                      ta
                                      > k
                                      > jak chciala (nawet chodzila na seanse filmowe, wowczas bardzo nowa atrakcja) i
                                      > gorszyla rodzine faktem posiadania kilku kochankow jednoczesnie

                                      kto ja utrzymywal? czy jej podpis byl prawomocny? czy byla samodzielna
                                      wlascicielka nieruchomosci? czy mogla sama decydowac (bez meskiego patrona) o
                                      calym swoim majatku? czy mogla dziedziczyc po linii meskiej? Czy mogla aktywnie
                                      uczestniczyc w zyciu spoleczenstwa czy kraju? Posiadanie kilku kochankow na raz
                                      nie jest dla mnie wyznacznikiem emancypacji, tylko, wybacz, kompleksow
                                      seksualnych:-)

                                      > sprobuj dzis, jako feministka, przyznac sie do wiecej niz jednego faceta i
                                      > zobaczymy reakcje innych feministek (ale wybory w zyciu osobistym sie nie
                                      licza
                                      > ,
                                      > prawda, liczy sie tylko wybor miedzy praca kierowcy i menadzera, nawet jesli
                                      > dana kobieta tak naprawde chce siedziec w domu i myslec o niebieskich
                                      migdalach
                                      > )

                                      I tu sie grubo myslisz. Wlasnie chodzi o wybory w zyciu osobistym. Aby kobiety,
                                      ktore wybieraja zycie domowe mialy takie same prawa i szacunek, jak te, ktore
                                      pracuja zawodowo (w koncu pracuja na kilka etatow jednoczesnie: nianiek,
                                      nauczycielek, sprzataczek, kucharek, zaopatrzeniowcow, psychologow etc.).
                                      Dlaczego wszyscy przeciwnicy feminizmu w swym zaslepieniu widza tylko
                                      businesswoman albo traktorzyski, a nie widza zwyklych matek pracujacych w domu?
                                      Czy im zadne prawa sie nie naleza?

                                      > "walka o wyzwolenie" kobiet w Afryce i Azji jest bardzo wzruszajaca, zwazywszy
                                      > ze walcza glownie mieszkancy odleglych krajow w Europie, tyle ze przypomina mi
                                      > dzialania dziewietnastowiecznych kolonizatorow, ktorzy uznali wiele praktyk
                                      > religijnych za zbrodnie, i ktorych prawa zostaly odrzucone przez ruchy
                                      > emancypacyjne podbitych spoleczenstw w koloniach - wez takie sati: natychmiast
                                      > po uzyskaniu statusu suwerennosci w Indiach odzyl dawny zwyczaj, i cieszy sie
                                      > duzym powodzeniem do dzis, o ile wierzyc plotkom podsluchanym u moich
                                      hinduskic
                                      > h
                                      > kolegow
                                      > wiec widzisz, feminizm w tym ostatnim kontekscie to taki troche ruch
                                      > misjonarski, a troche nawracanie dzikusow na wiare, z pozycji wyzszosci
                                      kultury
                                      > europejskiej

                                      Mysle, ze ci, ktorzy sie tym (jak to nazwalas) "nawracaniem" zajmuja, maja
                                      troche wiecej pojecia o istocie swojej pracy, niz ty, ja i wiele nam podobnych,
                                      wiec nalezaloby im sie troche wiecej szacunku. Ten "ruch misjonarski" angazuje
                                      nie tylko sily EU, ale i UN. No, ale ty wiesz lepiej, ze to strata czasu?

                                      Widze, ze beton antyfeministyczny jest powszechniejszy niz myslalam.
                                      Najciekawsze, ze najwiecej anty jest wsrod kobiet:-). Zastanawia mnie,
                                      dlaczego:-)

                                      Dziekuje za dyskuje, ktora mnie akurat niczego konstruktywnego nie przyniosla:-)

                                      Spadam do domu

                                      E.
                                      • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 17:42
                                        eboniet napisała:

                                        > kto ja utrzymywal? czy jej podpis byl prawomocny? czy byla samodzielna
                                        > wlascicielka nieruchomosci? czy mogla sama decydowac (bez meskiego patrona) o
                                        > calym swoim majatku? czy mogla dziedziczyc po linii meskiej? Czy mogla aktywnie
                                        > uczestniczyc w zyciu spoleczenstwa czy kraju?

                                        opadaja rece i spodnie - po tym co napisalam o kilku kochankach chyba jasne ze
                                        miala wlasne srodki i ze w owych czasach to musial byc majatek, bo fundusze
                                        inwestycjne jeszcze nie byly popularne; i ktoz to poza nia mogl decydowac o jej
                                        calym majatku? czy moglaby go miec gdyby jej podpis nie byl prawomocny? a skad
                                        go wziela jesli nie droga dziedzictwa po ojcu, czyli w linii meskiej?
                                        jednym slowem, opadaja rece i spodnie

                                        Posiadanie kilku kochankow na raz
                                        > nie jest dla mnie wyznacznikiem emancypacji, tylko, wybacz, kompleksow
                                        > seksualnych:-)
                                        >

                                        postawa typowa dla feministek, ktore skreslaja cala prywatna sfere zycia i
                                        usiluja przerobic kobiete w produktywnego pracownika (dlatego daja mu wybor
                                        rodzaju pracy, ale nie tego czy w ogole chce pracowac); co zas do szacunku dla
                                        kobiet zyjacych domowo to sobie poczytaj na FF rozne watki o roznicy miedzy kura
                                        domowa i kobieta kariery, feministki nie tylko nie uznaja zycia domowego za
                                        wybor ale najchetniej by powsadzaly wszystkie inne kobiety na traktory a same
                                        rzadzily, jak niegdys komsomol

                                        > Dlaczego wszyscy przeciwnicy feminizmu w swym zaslepieniu widza tylko
                                        > businesswoman albo traktorzyski, a nie widza zwyklych matek pracujacych w domu?

                                        dlatego ze feministki ich nie widza i spychaja na bok, twierdzeniami typu "ona
                                        nawet nie zarabia" czy tez "ona sie nie spelnia zawodowo"

                                        > Mysle, ze ci, ktorzy sie tym (jak to nazwalas) "nawracaniem" zajmuja, maja
                                        > troche wiecej pojecia o istocie swojej pracy, niz ty, ja i wiele nam podobnych,
                                        > wiec nalezaloby im sie troche wiecej szacunku. Ten "ruch misjonarski" angazuje
                                        > nie tylko sily EU, ale i UN.

                                        no wlasnie, tych z UN mialam okazje poznac osobiscie, wiec wiem co to za
                                        towarzycho i jakie maja "idealy"

                                        naprawiaczy swiata innych kategorii tez zreszta mialam okazje poznac osobiscie,
                                        z feministkami wlacznie, choc byly to feministki amerykanskie, wiec mialam
                                        okazje aby wyrobic sobie zdanie
                                        • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 18:01
                                          zettrzy napisała:

                                          > postawa typowa dla feministek, ktore skreslaja cala prywatna sfere zycia i
                                          > usiluja przerobic kobiete w produktywnego pracownika (dlatego daja mu wybor
                                          > rodzaju pracy, ale nie tego czy w ogole chce pracowac); co zas do szacunku dla
                                          > kobiet zyjacych domowo to sobie poczytaj na FF rozne watki o roznicy miedzy
                                          kur
                                          > a
                                          > domowa i kobieta kariery, feministki nie tylko nie uznaja zycia domowego za
                                          > wybor ale najchetniej by powsadzaly wszystkie inne kobiety na traktory a same
                                          > rzadzily, jak niegdys komsomol


                                          dlaczego znowu piszesz o "typowej feministce"? nie ma czegoś takiego, tak jak
                                          nie ma jednego rodzaju feminizmu. wrzucasz wszystkie feministki do jednego
                                          worka. Powielasz w ten sposób to, co im masz najbardziej za złe - traktowanie
                                          wszystkich tak samo, nie uwzględnianie żadnych różnic między ludźmi. Skoro to
                                          Twój główny zarzut wobec innych, to dlaczego sama tak sie zachowujesz?
                                          Sama historia ruchu feministycznego pokazuje jego ogromne zróżnicowanie. W
                                          dodatku trzeba pamiętać o znaczących różnicach światopoglądowych, wynikazjących
                                          z uwarunkowań kulturowych, środowiskowych i innych.
                                          nie ma dwóch identycznie myślącch feministek, chociaż sa oczywiście wspólne
                                          ideologiczne zręby ich poglądów.

                                          Nieprawdą jest, że feministki przekreślają osobistą sferę życia i dają kobiecie
                                          wolny wybór, pod warunkiem, że jest on wyborem drogi kariery. Feministki mówią
                                          tak: jeżeli kobieta chce (!) spełniać się jako matka i żona, jako pani domu -
                                          proszę bardzo, cudownie! Tylko - primo - niech to wynika z jej własnego wyboru,
                                          a nie presji rodziny, środowiska, kultury etc. i - secundo - dajmy jej takie
                                          prawne i ekonomiczne środki, żeby nie była uzależniona od czyjegoś widzimisię.

                                          Po raz kolejny zaznaczam, że budowanie sobie opinii o tym, co myślą polskie
                                          feministki en bloc na podstawie FF jest złym pomysłem. To bardzo
                                          niereprezentatywna grupa, niezależnie od (być może) dużej trafności
                                          prowadzonych tam dyskusji. Forum pozostanie zawsze tylko forum.


                                          > z feministkami wlacznie, choc byly to feministki amerykanskie, wiec mialam
                                          > okazje aby wyrobic sobie zdanie

                                          hmmm. ciekawe. i to daje Ci podstawę, żeby wszystkie feministki potępiać w
                                          czambuł i z góry oceniać je jako uparte, zapatrzone w swoje wydumane i
                                          nieżyciowe postulaty kretynki, chcące wszystkim wokół narzuceć jeden sposób
                                          życia i myślenia?
                                          To daje Ci podstawę, żeby lepiej od każdej feministki wiedzieć z góry, co on
                                          chce powiedzieć? lepiej wiedzieć co myśli?
                                          • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 19:09
                                            pokaz mi jedna - no chociaz jedna - wypowiedz feministki ktora by roznila sie
                                            choc co nieco od ustalonych wytycznych; z gory wiemy co powiedza na jaki temat i
                                            jak juz powiedza okaze sie ze dokladnie to samo co przewidywalismy
                                            skoro nie ma "typowej" feministki to nie ma feminizmu, bo aby zaistniec jako
                                            grupa rozniaca sie czyms od innych potrzebne sa jakies wspolne cechy
                                            charakterystyczne; tak jak typowy jez ma kolce a typowy slimak bardzo wolno sie
                                            porusza, tak feministki maja te same - zauwaz ze mowie TE same, a nie takie
                                            same, bo to nie jest to samo - poglady na okreslone sprawy; a skoro kazda ma te
                                            poglady rozne, to co sprawia ze sa feministkami? fakt ze chca sie tak nazwac? w
                                            takim ujeciu feminizm przeradza sie w czyste widzimisie i tego nie da sie brac
                                            powaznie
                                            pozdrawiam
                                            • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 19:25
                                              zettrzy napisała:

                                              > pokaz mi jedna - no chociaz jedna - wypowiedz feministki ktora by roznila sie
                                              > choc co nieco od ustalonych wytycznych; z gory wiemy co powiedza na jaki
                                              temat
                                              > i
                                              > jak juz powiedza okaze sie ze dokladnie to samo co przewidywalismy


                                              daleko szukać nie trzeba - wiele w tym wątku padło opinii znacznie różniących
                                              się od Twoich wyobrażeń odnośnie tego, co "typowa feministka myśli i mówi"


                                              > skoro nie ma "typowej" feministki to nie ma feminizmu,


                                              to tak, jakbys powiedziała, że istnienie "typowego" człowieka to warunek
                                              konieczny istnienia ludzi w ogóle. "Przeciętny człowiek", "typowy
                                              człowiek", "norma statystyczna" - i inne w sumie synonimy to twory
                                              socjologiczne. Ale w życiu nie ma czegoś takiego jak "typowy człowiek", "typowa
                                              feministka". Każdy z nas jest inny, co nie znaczy, że wszystko nas różni.
                                              Zgodziłaś się wyżej z tezą o pluralizmie wartości i celów - czym ona jest,
                                              jeżeli nie stwierdzeniem, że każdy z nas jest inny?
                                              Tak jak z ludźmi "w ogóle" jest i z feministkami - różne są.

                                              tak jak typowy jez ma kolce a typowy slimak bardzo wolno sie
                                              > porusza, tak feministki maja te same - zauwaz ze mowie TE same, a nie takie
                                              > same, bo to nie jest to samo - poglady na okreslone sprawy

                                              myslisz się, feministki, mimo tego, jakie jest Twoje zdanie na ten temat,
                                              czasem myślą. Wyobraź sobie, że do tego - olaboga! - samodzielnie.


                                              a skoro kazda ma te
                                              > poglady rozne, to co sprawia ze sa feministkami? fakt ze chca sie tak nazwac?
                                              w
                                              > takim ujeciu feminizm przeradza sie w czyste widzimisie i tego nie da sie brac
                                              > powaznie


                                              Powtórzę, co napisałam w innym poście powyżej - nie znaczy to, że ich poglądy i
                                              postulaty nie mają wspólnych zrębów.

                                              również pozdrawiam
                                              • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 19:36
                                                tak, feministki mysla i roznia sie miedzy soba, a jak przychodzi co do czego to
                                                wszystkie jak jeden maz wypisuja jedno i to samo, zobacz chocby ten watek -
                                                wypowiedz ponizej, z prymitywnym podzialem na "wyksztalcone z mozliwoscia pracy
                                                zarobkowej" i "umilajace zycie faceta" podsumowuje calosc
                                                • hiii Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 19:39
                                                  no tak, z tym, że rozmawiasz właśnie z osobą daleką od takich stwierdzeń, a
                                                  określająca siebie mianem feministki. Jak widać jest to możliwe do pogodzenia.
                                                  pozdrawiam
                                                  • zettrzy Re: Dni i noce kobiety 18.04.06, 20:00
                                                    alez wyjatki potwierdzaja regule! zreszta, mniejsza o wiekszosc, bo i tak nie
                                                    przekonamy sie nawzajem
                                                    pozdrawiam
            • gotlama Re: Dni i noce kobiety 15.04.06, 20:45
              Resztki miłosierdzia chrześcijańskiego we mnie pozostały, wiec zamiast
              odpowiedzieć Ci tak, jak sobie na to zasługujesz takimi głupawymi prowokacjami,
              życzę Ci spokojnych, sprzyjających refleksjom Świąt, zastanowienia nad życiem
              swoim i innych od Ciebie.
      • yavanna86 Re: przejmujemy cechy facetów??? 14.04.06, 11:24
        np.polecam coś stąd: www.efka.org.pl/sklep/
      • yavanna86 z mojej strony to by było na tyle. 14.04.06, 17:22
        nie mam zdrowia dyskutować z człowiekiem,który na kolorach zna się lepiej od
        konserwatorów zabytków,na feminiźmie lepiej od feministek,a jako naczelny
        argument co jakiś czas radośnie wypomina mi, że jestem młodsza.
        może jestem,ale i tak mi na to życia szkoda.
        wesołych świąt.
      • ja-czyli-nie-ty Re: przejmujemy cechy facetów??? 15.04.06, 01:07
        przepraszam bardzo...
        z 1 strony kobieta zaniedbana- tluste włosy, niewydepilowane nogi, nieuczesana
        i nieumalowana- źle, bo nie jest sexy, jest brzydka itp.
        z drugiej zas zadbana = wojująca feministka nastawiona tylko na seks,
        zarabianie pieniędzy itp...
        wiec jak to z tym jest?
        • gatta5 Re: przejmujemy cechy facetów??? 15.04.06, 12:10
          no cóż każdy człowiek jest innny. Feminizm to pewne poglądy, a nie wygląd, czy
          umiejętność zmieniania koła u samochodu. Zawsze mnie dziwi, dlaczego większość
          Polek za nic w świecie nie przyzna się do feminizmu, a tak naprawdę we
          większość feministkami jest.
      • cioccolato_bianco Re: przejmujemy cechy facetów??? 15.04.06, 17:35
        stereotypy!
        • charade Re: przejmujemy cechy facetów??? 16.04.06, 14:14
          Cechy facetów ? Nie sądzę. Myślę, że hedonizm to cecha przynależna ludziom, w
          ogóle.
          • sumire Re: przejmujemy cechy facetów??? 17.04.06, 12:51
            Otóż to, i w dodatku nie aż tak szkodliwa.
            Naprawdę mam wrażenie, że tekst jest autorstwa mężczyzny, który od takiej
            kobiety dostał solidnie w tyłek - lub przeciwnie, został przez nią kompletnie
            zignorowany.
      • hiii Re: przejmujemy cechy facetów??? 17.04.06, 18:22
        dawno nie czytałam czegoś równie idiotycznego (mowa o artykule, rzecz jasna).
        bez komentarza
        • charade Re: przejmujemy cechy facetów??? 17.04.06, 18:27
          Ten "artykuł" (o ile można tak to nazwać) prawdopodobnie jest napisany przez
          kobietę, która za dużo naczytała się "literatury" w rodzaju "Seksu w wielkim
          mieście".
      • podfur Re: przejmujemy cechy facetów??? 17.04.06, 20:07
        A na jakiej podstawie autorka nazywa bohaterki serialu feministkami? Próżne,
        wyrachowane, sprytne, lubią seks, materialistki? Toż to cechy klasycznej femme
        fatale! Po prostu stereotypowe "wredne baby"! Feminizm to pewna ideologia, one
        mówią, że chcą coś zmieniać. A nie tylko sobie dogadzać.
      • eirenne Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 02:22
        kobieta zawsze pozostanie kobietą
        • charade Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 10:31
          Dopóki nie przejdzie operacji zmiany płci, to na pewno ;)

          eirenne napisała:

          > kobieta zawsze pozostanie kobietą
          >
          • eirenne Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 15:49
            hehe :)
            • zettrzy Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 16:39
              jak przesledzic przebieg mojej dyskusji z feministkami to sie okazuje ze juz
              przejelysmy
              • hiii Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 17:08
                zettrzy napisała:

                > jak przesledzic przebieg mojej dyskusji z feministkami to sie okazuje ze juz
                > przejelysmy


                dlaczego?
                • yavanna86 Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 18:22
                  ech ci dzisiejsi CHUMANIŚCI :P ...
                  • zettrzy Re: przejmujemy cechy facetów??? 18.04.06, 19:10
                    yavanna86 napisała:

                    > ech ci dzisiejsi CHUMANIŚCI :P ...

                    fakt ze nikt nie zaskoczyl, a Ty tez z opoznieniem i w zlym kierunku
                    :P faktycznie
      • ahayaa Droga Zettrzy, 18.04.06, 18:26
        gdyby nie feministki, siedziałabyś teraz w domu przy mężu, niewykształcona,
        pozbawiona możliwości pracy zarobkowej. Przymusowo. Dzięki nim nie musisz (ale
        możesz!) tak sobie siedzieć. Więc pokłon w pas, i nie marudzić mi tu więcej.
        A jeśli brzydzisz się akademizmem, to coś z beletrystyki, np. "Opowieść
        podręcznej" Margaret Atwood, powinno coś niecoś w Twoim światopoglądzie
        namieszać. Polecam.

        A jak nie, to sio od kompa, i jazda - umilać świat swojemu facetowi!!! On się
        ucieszy i feministki też (odsapną od tej jałowej dyskusji)
        • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 18.04.06, 19:18
          ooo, to jest gleboka wypowiedz... i jakze przeczy temu "stereotypowi" jaki mi
          sie tutaj zarzuca - tak te feministki krzywdze przypisujac im prymitywne
          spojrzenie na swiat i miejsce kobiety
          tak tak, albo "mozliwosc" pracy zarobkowej, albo umilanie swiata facetowi, przy
          czym kobieta przy mezu absolutnie musi byc niewyksztalcona
          i wy macie czelnosc twierdzic ze feminizm nie jest odpryskiem komunizmu, buahahahaha
          • ahayaa Re: Droga Zettrzy, 19.04.06, 16:53
            "tak tak, albo "mozliwosc" pracy zarobkowej, albo umilanie swiata facetowi, przy
            czym kobieta przy mezu absolutnie musi byc niewyksztalcona "

            to że kobieta przy mężu musi być niewykształcona, powiedziałaś sobie sama, żadne
            feministki nie miały w tym udziału :) przebacz, ale jeśli uważasz się za
            najbardziej opiniotwórczą feministkę IV RP, to chyba jednak większość się z Tobą
            nie zgodzi :)

            czemu piszesz "możliwość" pracy? wiem, że jest bezrobocie, ale dotyczy
            wszystkich - nie wiem, co chciałaś przez to powiedzieć.

            w każdym razie, 150 lat temu kobiety studiować NIE MOGŁY, [a teraz stanowią 70%
            studentek w Polsce] - i jakby nie patrzeć zawdzięczamy to babkom-feministkom z I
            fali... jeśli nie cieszy Cię możliwość zdobycia wykształcenia, to w sumie trochę
            smutne, ale nikt Cię do tego nie zmusza, wybór masz - i czy chcesz czy nie
            zawdzięczasz go im właśnie...
            • ahayaa Re: Droga Zettrzy, 19.04.06, 16:54
              pardon, miało być: " to że kobieta przy mężu musi być ABSOLUTNIE
              niewykształcona, powiedziałaś sobie sama, żadne
              feministki nie miały w tym udziału :)"
              [dawniej musiała - teraz nie musi]
              • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 19.04.06, 18:32
                misiu, jesli nie rozumiesz ironii, nie bierz sie za dyskusje, bo znowu
                potwierdzasz stereotyp - feministki sa jak zgrzebny rodzaj faceta, ktoremu bez
                uzycia lopaty nie da rady wytlumaczyc
                tysiace wyksztalconych kobiet wybiera miejsce przy mezu tylko po to, aby mogly
                sobie robic kolejne doktoraty w egzotycznych specjalnosciach, z jakich nie
                sposob zarobic na zycie, bez trosk finansowych - podkreslajac owo ABSOLUTNIE
                mialam na mysli uproszczone i dlatego glupawe schematy jakie przedstawilas w
                swojej pierwszej wypowiedzi
                jak juz pojdziesz do pracy sama zobaczysz jaka jest relacja miedzy
                wyksztalceniem i mozliwoscia robienia kariery (czy mam moze przypominac ze np.
                byly prezydent nie mial wyksztalcenia, a jego o wiele bardziej wyksztalcona zona
                wolala jednak pozycje "przy mezu"?)
        • kochanica-francuza Re: Droga Zettrzy, 19.04.06, 17:43

          > A jak nie, to sio od kompa, i jazda - umilać świat swojemu facetowi!!!

          No właśnie, niefeministki nie siedzą w kompie, tylko lulają dzieci/wnuki/męża
          (niepotrzebne skreślić)
          • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 19.04.06, 18:34
            kochanica-francuza napisała:

            > No właśnie, niefeministki nie siedzą w kompie, tylko lulają dzieci/wnuki/męża
            > (niepotrzebne skreślić)

            a kufno prawda - niefeministki leza i pachna a jak im sie spodoba wlaza w kompa
            • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 20.04.06, 07:36
              to zupelnie jak feministki:)
              • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 20.04.06, 14:24
                feministki leza i pachna zamiast walczyc o prawa itd?
                no pacz, a glosno twierdza ze nic tylko praca i praca i praca, co to za praca
                przy ktorej sie lezy i pachnie?
                • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 20.04.06, 20:49
                  wyobraź sobie,że ja nawet na manifie pachnę choć nie leżę:)
                  Praca to jedno,ale życie nie może sie koncentrowac tylko na pracy.Pracoholizm to
                  poważna przypadłość ale nei zwiazana z feminizmem
                  • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 04:45
                    no pacz, a jak poczytac te teksty feministek to albo tylko praca typu praca albo
                    praca typu umilanie zycia facetowi
                    no zesz, w takim ukladzie to mnie np. w ogole nie ma
                    • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 08:52
                      chyba za malo tych tekstow czytasz albo bez zrozumienia
                      • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 16:17
                        tak, "czytanie ze zrozumieniem" to staly refren feministek, ktore bez przerwy
                        zapominaja ze tekst musi byc jasno i wyraznie napisany aby nie przedstawial
                        watpliwosci interpretacyjnych

                        i uwazam ze przeczytalam tych tekstow o wiele za duzo, kosztem duzo ciekawszej
                        literatury, wobec czego nie mam zamiaru czytac ich wiecej
                        • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 18:23
                          a jakie teksty czytalas?
                          • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 18:31
                            np. wasze wynurzenia tutaj
                            oraz rozmaite inne, glownie artykuly prasowe, glownie w latach 70 i 80, bo
                            skutkiem tej lektury moje zainteresowanie feminizmem spadlo ponizej zera
                            Glorii Steinem ani Betty Friedan nie zamierzam nawet dotknac, bo slyszalam je o
                            jeden raz za duzo na zywca
                            • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 20:07
                              Ale wasze wynurzenia to czyje? Na forum feminizm jest pełno troli i nie ma sensu
                              traktować ich poważnie. Zresztą od lat 70 feminizm się zmienił, rozwinął. Jest
                              wiele nurtów. Może z jakimś się nei zgadzasz ale inny jest zgodny z twoimi
                              przekonaniami.
                              Co konkretnie ci sie w założeniach feministek nie podoba?
                              Prawo do realizowania się tak jak się chce?
                              Prawo do tego żeby bycie matką było wyborem a nie obowiązkiem?
                              Walka o lepsze traktowanie ofiar gwałtu?
                              • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 20:53
                                ten watek robi sie za dlugi na moja wygode bo sie przelewa przez ekran, wiec
                                odpowiadam po raz ostatni
                                w zalozeniach i - co wazniejsze - realizacji postulatow feministek nie podoba mi
                                sie:
                                1)degradowanie kobiety do roli zasobu produkcyjnego
                                2)pozbawienie kobiety rozlicznych przywilejow natury towarzyskiej
                                3)propaganda samotnego macierzynstwa i zachecanie do rodzenia na sile, w wypadku
                                braku partnera przy pomocy banku spermy
                                4)definiowanie "planowania rodziny" jako finansowanie sztucznego zaplodnienia, w
                                przeciwienstwie do anty-feministyczej kontracepji
                                5)koncept "pracujacej matki", przy czym matka powinna pracowac tyle godzin
                                dziennie ze dziecko nie potrafi jej poznac (i placze kiedy je odbiera ze zlobka,
                                bo jest przyzwyczajone do pani wychowawczyni)
                                6)wymuszanie "wyboru" stylu zycia przez obrzydzanie i publiczne potepienie dla
                                modelu tradycyjnego, mimo ze jest on najczesciej naturalnym wyborem wiekszosci
                                kobiet
                                7)definiowanie spania z kim popadnie, czesto wbrew woli kobiety, jako wolnosci
                                seksualnej
                                8)wymuszanie chodzenia w trampkach i pietnowanie szpilek, makijazu, zwierzecych
                                wzorkow, mini, futer i tych wszystkich innych rzeczy ktore bozia stworzyla dla
                                uciechy kobiet

                                punkt osmy wlasciwie powinien byc pierwszy i jak dla mnie zupelnie wystarczy by
                                sie odciac od calego ruchu
                                no to sie zmywam bo mam spotkanie z inwestorzyca, tez nie jest feministka
                                • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 21.04.06, 22:49
                                  zmywaj sie w tych swoich niewymuszonych szpilkach:)
                                  Dziwne,żadna feministka nie narzuca mi stylu ubierania się.Szpilek nie pietnuje
                                  tylko sa okropnie niewygodne więc w nich nie chodzę.Kto chce niech sie męczy.
                                  Piętnowanie makijażu? Raczej chodzi o to,żeby nie uznawać pacykowania się za
                                  obowiazek każdej kobiety.Na manifie było duzo umalowanych dziewczyn.
                                  1)nie wiem o co ci chodzi
                                  2) jakich przywilejow pozbawily cie feministki?:
                                  3)feministki nie propagują samotnego macierzynstwa, propaguje to nasza kultura
                                  ktora cala odpowiedzaialnosc za dziecko zrzuca na matke. Tatus wystarczy jak
                                  laskawie alimenty zapłaci. Feministki są raczej zwolenniczkami współudzialu
                                  obojga rodzicow w wychowaniu. Albo jak tam sobie chca podzielic.
                                  4) w sprawach finansowania sztucznego zaplodnienia feministki maja rozne poglady.
                                  5) jesli matka chce pracowac to pracuje,tak samo ojciec. Jak pracuje bardzo duzo
                                  a tata zajmuje sie dzieckiem to super. Jak w druga strone to tez
                                  fajnie.Feministkom chodzi o mozliwosc wyboru sposobu zycia.
                                  Inna sprawa,że osoba ktora poswieca sie wychowaniu dziecka potem moze zostac bez
                                  pieniedzy.
                                  6) kto potepia tradycyjny model i na czym on polega>
                                  7) feministki w żadnym wypadku nei popierają seksu wbrew czyjejś woli bo to sie
                                  nazywa gwałt.
                                  • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 02:42
                                    jestes pewna, ze przeczytalas chociaz jeden artykul feministyczny?

                                    propaguje to nasza kultura
                                    > ktora cala odpowiedzaialnosc za dziecko zrzuca na matke.

                                    i dlatego tyle kobiet kupuje nasienie w banku spermy aby zostac matka mimo ze
                                    nie moga znalezc prawdziwego partnera?
                                    zauwaz ze same feministki uwazaja ten uklad za ich najwieksze osiagniecie
                                    • yavanna86 Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 13:23
                                      nie,feministki tak nie uważają.to TY uważasz,że one tak uważają.i nie wiem jakie
                                      feministyczne poglądy wyciągnęłaś z tego wątku,bo nikt tu takowych specjalnie
                                      przed tobą nie rozwijał...

                                      ogólnie naczytałaś się jakichś bzdur, z których wynika, że celem feministek jest
                                      wytępienie kobiet - i co z tym zrobić...iść i płakać...?
                                      • yavanna86 Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 13:27

                                        aha, jeszcze jedno - kiedy ostatnio interesowałaś się polskim feminizmem? w
                                        latach 70. ? trochę dawno jakby. mogłabyś też napisać że Gierek dobrze rządzi
                                        albo że fajnie nam się pewnie jeździ nowymi wartburgami :P
                                        powodzenia
                                        • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 18:59
                                          yavanna86 napisała:

                                          >
                                          > aha, jeszcze jedno - kiedy ostatnio interesowałaś się polskim feminizmem? w
                                          > latach 70. ? trochę dawno jakby. mogłabyś też napisać że Gierek dobrze rządzi
                                          > albo że fajnie nam się pewnie jeździ nowymi wartburgami :P
                                          > powodzenia

                                          czy ty aby nie jestes to samo dziecko ktore tutaj tak walczylo o brzydki
                                          neologizm "zolcien", wymyslony w latach 70, aby nim zastapic normalne polskie
                                          slowo "zolc"?

                                          raz probujesz nam narzucac wymysly lingwistyczne lat 70 jako norme, a raz
                                          kopiesz i gryziesz na samo wspomnienie lat 70 w kontekscie literatury
                                          feministycznej - czyzbys w swojej ignorancji nawet nie slyszala o kims takim jak
                                          Arianna Stassinopoulos lub Betty Friedan?

                                          w latach 70 nie bylo POLSKIEGO feminizmu, bo te wszystkie pomysly z cyklu
                                          "kobiety na traktory" realizowala rzadzaca wowczas partia komunistyczna; wlasnie
                                          komunisci wprowadzili rowne place dla obu plci, zachecali dziewczeta do wyboru
                                          "meskich" zawodow i deprecjonowali pozycje kobiet "przy mezu"; rowniez komunisci
                                          realizowali pomysl 3-letnich urlopow macierzynskich, ktore pozwalaly mlodym
                                          matkom zajac sie przez 3 LATA wychowaniem dziecka, bez utraty zarobkow, i z
                                          prawem powrotu na to samo miejsce pracy jakie mialy przed dzieckiem

                                          ps. najwieksza polska feministka, Wanda Wasilewska, nie dozyla lat 70
                                      • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 18:42
                                        bez komentarza - zadna z was nie przeczytala ani jednego zdania literatury
                                        feministycznej, za feminizm uwazacie to co wam aktualnie odpowiada jako poglad
                                        dnia, nie potraficie dyskutowac merytorycznie i jak widac z poziomu waszych
                                        wypowiedzi wszystkie co do jednej nalezycie ciagle do kategorii dzieci, ktore po
                                        prostu, z uwagi na krotkosc zycia, nie mialy czasu aby zapoznac sie z tematem

                                        ciekawe ze wsrod osob doroslych jakos malo tych feministek; czyzby doswiadczenie
                                        zyciowe korygowalo te jedynie sluszne poglady?

                                        no i ciagle nikt nie odpowiedzial MERYTORYCZNIE na moje pytania dotyczace typu
                                        Kwasniewskiej (wyksztalconej, zawodowo "przy mezu" - takich kobiet sa tysiace) i
                                        bankow spermy
                                        • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 21:33
                                          Mam 23 lata czyli jestem osoba dorosłą.
                                          Interesuje cie jakie teksty feministyczne przeczytalam?
                                          Prosze bardzo:
                                          prawie wszystkie numery Zadry
                                          Świat bez kobiet
                                          Nikt nie rodzi sie kobieta (chyba pierwsza polska ksiazka)
                                          Kobiecy Eunuch
                                          Kobieta i małżeństwo
                                          Kobieta i praca
                                          Damy, rycerze, feministki
                                          Krytyka feministyczna
                                          Feministki własnym głosem o sobie
                                          Głos maja kobiety
                                          Pełnym głosem (kilka numerów)
                                          Równe prawa i nierówne szanse
                                          Mąż i niewiasta. Niewiasta i mąż
                                          Aktorzy zycia publicznego
                                          Milczenie owieczek


                                          To tak to co mi przychodzi do głowy na początek, oczywiscie przeczytalam duzo
                                          wiecej.

                                          Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z Kwaśniewska,ale mozemy na ten temat
                                          merytorycznie porozmawiać. Jeśli potrafisz...
                                          • zettrzy Re: Droga Zettrzy, 22.04.06, 21:57
                                            23 lata to ciagle dziecinstwo, skutkiem czego nie rozumiesz o co mi
                                            (merytorycznie) chodzi z Kwasniewska, zreszta nie sadze ze rozumiesz o co chodzi
                                            w feminizmie w ogole, bo zeby to ZROZUMIEC (cos wiecej niz radosne cytaty z
                                            propagandowej literatury) trzeba miec troche wlasnych doswiadczen zyciowych typu
                                            malzenstwo, praca, macierzynstwo, kolejnosc dowolna, aha i bardzo pomaga
                                            samodzielne zycie - nie na koszt rodzicow czy partnera, ale w calosci powtarzam
                                            calosci za wlasnorecznie zarobione pieniadze

                                            wzmianka o Zadrze mnie wzruszyla do lez - czyz to nie jest dzisiejsza wersja
                                            Manifestu Komunistycznego, ale w wersji hardkorowej?

                                            obawiam sie ze dalsza dyskusja do niczego nie doprowadzi - feministki beda nadal
                                            cytowac swoje wlasne teksty na dowod swojej wlasnej racji, nie-feministki takie
                                            jak ja beda przytaczac rozmaite fakty zyciowe przeczace teoriom feministek, ale
                                            skoro fakty sa przeciw nam to tym gorzej dla faktow, prawda?

                                            ciekawe jak sama ocenisz te dyskusje za jakies 10-15 lat, i czy ciagle bedziesz
                                            feministka
                                            pozdrawiam
                                            • bitch.with.a.brain Re: Droga Zettrzy, 23.04.06, 13:14
                                              Powoluje sie na teksty feminsityczne, bo ty twierdzisz,że z tych tekstow
                                              wywodzisz swoje przekonania o feministkach. Wiec napisalam ci co przecztalam.Ja
                                              tam takich pogladow nie znalazlam.
                                              Fajnie,ze cie wzruszam do łez. Pewnie dla ciebie jesli czytam Zadrę to znaczy że
                                              zgadzam sie z kazdym slowem tam wydrukowanym. Może cie wzruszy to,że cyztam
                                              bardzo wiele innych gazet.
                                              23 lata to nei dzieciństwo, nie zaprzeczaj faktom. Jestem osoba dorosła, młoda
                                              ale dorosłą.Poczytaj sobie psychologie rozwojowa.
                                              Nie wiesz nic o moich doswiadczeniach zyciowych a od razu zakladasz,że ich nie mam.
                                              przytocz jakies fakty zcyiowe przeczace teoriom feministek. Tylko najpierw
                                              poznaj te teorie.
                                              Feminizm z którym ja sie identyfikuję to nie ten radykalny, na pewno nei spod
                                              znaku Dworkin. to po prostu przekonanie,że kobieta nie jest kimś gorszym od
                                              mezczyzny, że każdy człowiek ma prawo zyć tak,jak chce jeśli tylko nikogo nie
                                              krzywdzi. Możesz to nazwac po prostu liberalizmem. ale poniewaz koncentruje sie
                                              na doswiadczeniu kobiecym, n dyskryminacji płciowej nazywam to feminizmem
                                              liberalnym.

      • ahayaa IRONIA? 20.04.06, 12:52
        a co to?...bo ja myślałam, że to taki owoc

        idę pachnieć
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja