przemkowa.b
01.05.06, 11:06
To jak to jest w końcu z tą płcią piękną?
Niby my, kobiety jesteśmy nią, ale tak naprawdę, która z nas może się
poszczycić tym, że po wstaniu rano z łóżka, po nocy, bez pędzenia do łazienki
wychodzi do ludzi i się im pokazuje w takim stanie? Czy jednak każda z nas
nie wklepuje jakiegoś toniku, kremu, etc. a następnie nie "maskuje"
niedosonałości za pomocą arsenału środków i półśrodków? Nie układa fryzury za
pomocą szeregu szczotek i grzebieni, lokówek i żelazka?
A mężczyzna? Wstaje, myje się, goli, wychodzi. Niczego nie wklepuje, poza
wodą po goleniu, a i to nie każdy, sądząc po autobusowych aromatach:PPP
Owszem, jest coraz więcej mężczyzn, którzy spędzają w lazience podobną ilość
czasu co kobiety, ale wciąż jednak to egzotyka:PPP
Kolejna sprawa, kwestia cech urody. Mężczyzna, jak się mówi, może być tylko
trochę ładniejszy od diabła, i już jest przystojny - weźmy choćby
uwielbianego przeze mnie Adriena - ogromniasty nos, dziwny kształt oczu - no
ale facet ma super sylwetkę i ubiera się elegancko - juz jest przystojny.
Gdzieby kobieta jakaś z takim nosem miała szansę uchodzić za piękną! od
kobiet wymaga się często zbyt wiele moim zdaniem - klasyczne rysy, figura
szczupła ale jednak ponętna, elegancki ubiór, nienaganny makijaż i fryzura, a
do tego trzeba przecież tabunu specjalistów.
To kobiety są bardziej krytykowane w społeczeństwie, to kobietom jest
trudniej. Od wielu lat już uważam, że to mężczyźni są "płcią piękną" - nie
my. Oni nie muszą nic robić. My całe zycie walczymy - z cellulitem, z
nadwagą, z asymetrią piersi, z piegami, z suchymi włosami etc.
A oni? Pełna akceptacja, chyba że widzimy wyraźną nadwagę powyżej 100 kg.
I to też jeszcze zależy przy jakim wzroście:P