Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      autobusowe baby w siatami

    18.05.06, 10:00
    po co te wszystkie dziewczyny noszą te plastikowe siaty i toboły???
    mają maciupeńką torebkę, a w dłoni siate z nie wiem czym, z Biedroby czy
    innego Alberta. Niektóre, nawet dość sfatygowane i podniszczone reklamowki z
    Zary czy H&M - siata pamięta boże narodzenie 2004, ale co tam, noszą bo
    przecież to mega trendy.

    Wczoraj taka autobusowa baba z siatą podarła mi właśnie tą siatą nowe
    rajstopy.

    Po co te siaty? Nie można kupić pojemniejszej torby?
      • lunalovelight Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:04
        no wiesz, ja tez czasem jezdze z 'siatami', jak na przyklad wracam z centrum
        handlowego do domu, bo bylam akurat na zakupach... i nie upchne tych nowych
        ciuchow, butow czy nowej torby do torebki ;).
      • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:13
        dlatego nie jezdze autobusami, siaty chowam do bagaznika i nic w garściach nie
        dzwigam ;)
      • kragmel Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:16
        mnie się zdarza robić zakupy po pracy. albo przewozić w reklamówce książki do
        pożyczenia koleżance. tudzież ciasto imieninowe do pracy. itd itp.
        • bluelove Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:31
          moze nie chodzi o same siaty,tylko o zachowanie tych "bab"...
          na temat :/
          ja mialam wczoraj bardzo nieprzyjemne wejscie do autobusu
          (uh nienawidze jezdzic autobusami!) kiedy wysiadajaca,pchajaca sie babka,otarla
          sie o mnie i zahaczyla swoja wielgachna torba na ramieniu o moj kabel ze
          sluchawek -pociagla mnie za soba na zewnatrz autobusu!!
          hehe, wygladalo to naprawde zabawnie,dziewczyna wsiadajaca za mna chwycila mnie
          za reke zebym sie nie przewrocila,a sprawczyni zdarzenia nawet sie nie obejrzala
          tylko poszla sobie,kilka osob patrzylo na nia z oburzeniem,a ja zlapalam swoja
          mp3ke i wyciaglam z uszu nieszczesne sluchawki (swoja droga porzadny sprzet bo
          sie nie zerwal ani z uszu nie wylecial,dobrze ze mi babsztyl ucha nie urwal;))
          • monka_c Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:34
            Kini chodziło raczej o to(ja tak to odebrałam),ze sa dziewczyny,ktore noszą
            malutką torebeczke(w ktorej miesci sie szminka i telefon)a reszte rzeczy nosza
            w "firmowych" torebkach Zary,Mango,itp.Mam kolezanke,ktora nie kupi sobie
            wiekszej torebki,a reszte niemieszczacych sie rzeczy nosi własnie w takiej
            papierowej(sfatygowanej niekiedy)torbie.Kinia chyba nie miała na mysli kobiet
            wracajacych z kupionymi ciuchami czy artykułami spozywczymi...
            • hihihiii Re: autobusowe baby w siatami 20.05.06, 16:42
              moze ta moda przywedrowala z Wloch..?
      • totalna_apokalipsa Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:24
        Bo:

        - jak kupię sobie w sklepie kilo jabłek, sok w 1,5 litrowym opakowaniu i sledż
        w oleju to nie włozę tego do torebki, choćby była gigantyczna

        - bo jak kupie sobie w sklepie ciuch , to nie rozpocznę mojej przygody od
        wpakowania go do torby, zeby wyciągnąc idealnie pognieciony

        - bo jak wiezie się ksiązki do biblioteki , to lepiej dzwiga sie je w
        reklamówie, niz 5 kg na ramieniu

        - bo nawet bardzo duzym torbom kończy sie kiedyś pojemnosc i trzeba wieżć cos w
        reklamówce

        A jeśli komus przeszkadza kobieta z siatką w autobusie, to zawsze oże jezdzić
        samochodem lub chodzić na pieszo.
        • nioma Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:27
          bo to nie Twoja sprawa po co komus siata i co w tej siatce nosi
        • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:07
          > - bo jak kupie sobie w sklepie ciuch , to nie rozpocznę mojej przygody od
          > wpakowania go do torby, zeby wyciągnąc idealnie pognieciony

          I tak trzeba wyprać i wyprasować, więc ten argument lekko nietrafiony.

          Ja mam wielkie torby, nawet drobne zakupy się w nich mieszczą(mleko, chleb,
          owoce, warzywa) - wolę nosić, na ramieniu, niż mieć zajęte ręce(zwłaszcza w
          środkach komunikacji miejskiej).
          Plastikowych reklamówek nie lubię. Zawsze, gdy idę na zakupy, to mam przy sobie
          płócienną torbę, a na rajdy po centrach handlowych tragarza z plecakiem 30l.
          Panie ekspedientki się czasem dziwią, że nie chcę reklamówki, a mi naprawdę nie
          są potrzebne hałdy plastiku znoszone do domu. Wyrzucać takich reklamówek nie
          miałabym serca. Zwykłe supermarketowe wykorzystuję jako worki na śmieci - ale
          ileż tych śmieci można mieć?- dla takich sztywnych po ubraniach nie znalazłam
          zastosowania, więc ich w ogóle nie biorę.
          • totalna_apokalipsa Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:18
            Ja nie piorę ciuchów zaraz po kupieniu ich w sklepie , więc jest dla mnei jak
            najbardziej trafiony argument. Niedługo okaze sie , ze nową kurtkę kupiona w
            sklepie też mam schować do torby;/
            • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:50
              Aha, ja nie lubię chodzić w brudnych/nieświeżych ubraniach - zmierzyłam Cie
              swoją miarką, przepraszam.
              • totalna_apokalipsa Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:55
                A skad wniosek , ze chodze w brudnych ubraniach? Po prostu nie chodze do
                sklepów, w ktorych na półkach wiszą brudne ubrania, tak wiec nie wiem po co ta
                zgryzliwość. Jak ciuch jest nieświezy to go nei kupuję i juz.
                • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:09
                  Dla mnie brudny, to przymierzony przez kogoś, a nieswieży, to obmacywany przy
                  szyciu, obmacywany przy wieszaniu, pakowaniu i na dodatek narażony na sklepowy kurz.
                  A w jakich sklepach nie ma brudnych ubrań? Może muszę po prostu zmienić sklepy?
                  • totalna_apokalipsa Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:14
                    A mogę zapytac czy pierzesz też buty, ksiązki, płyty cd itp rzeczy? Przepraszam
                    za złośliwość, ale przy wytwarzaniu każdej z tych rzeczy mamy do czynienia z
                    tymi samymi mechanizmami. Dla mnei pranei rzeczy, ktra nie jest ani zakurzona,
                    ani wymazana podkładem czy pudrem, czy antyperspirantem jest po prostu zbędne,
                    ale przyjmuję do wiadomosci, ze inni to robią, tylko błagam, niech mi ktoś nie
                    narzuca robienia tego samego. Wyprać mogę rzecz kupioną w lumpeksie ze względu
                    na odór dezynfekcji, który mają te rzeczy, nie widzę potrzeby robienia tego z
                    ciuchami nowymi.
                  • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:18
                    panisiusia napisała:

                    > Dla mnie brudny, to przymierzony przez kogoś, a nieswieży, to obmacywany przy
                    > szyciu, obmacywany przy wieszaniu, pakowaniu i na dodatek narażony na
                    sklepowy
                    > kurz.
                    > A w jakich sklepach nie ma brudnych ubrań? Może muszę po prostu zmienić
                    sklepy?




                    Może masz fobie?
                    • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:26
                      Nie, nawyk z lumpeksów. Buhaha
                      • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:29
                        panisiusia napisała:

                        > Nie, nawyk z lumpeksów. Buhaha


                        ale chyba umiesz odróżnić lumpeksy od sklepów z nowymi rzeczami? Bo takie
                        widzenie wszędzie zarazków, szkodliwego kurzu sklepowego i obsesyjne pranie
                        nowych rzeczy normalne nie jest.

                        [nie nasmiewam się z Ciebie]
                        • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:36
                          Z lumpeksami to żart ;)
                          Wiem, że się nie naśmiewasz, nie odebrałam tak tego. Wiem co nieco o nerwicach
                          natręctw - to nie mój przypadek.
                          Po prostu, żeby rzecz była tak naprawdę moja, lubię żeby była wyprana(tak samo
                          jak myje nowe talerze i sztućce. Może piorę też dlatego, że chcę się pozbyć tego
                          fabrycznego zapachu, zagnieceń od złożenia, dziurek po metkach i zabezpieczeniach.

                          Naprawdę tylko ja piorę nowe ubrania?
                          • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:42
                            panisiusia napisała:


                            >
                            > Naprawdę tylko ja piorę nowe ubrania?


                            czasami też piorę, ale tylko w przypadku, jak mi coś nie pasuje, nie potrafię
                            teraz podac konkretnego przykładu, co to miałoby być, ale raczej nie. Nie mam
                            też myśli nt sklepowego kurzu, ale lubię dostać do przymierzenia i kupic nie
                            mierzoną rzecz.
                          • super.kinia Re: autobusowe baby w siatami 19.05.06, 09:25
                            z tymi ciuchami to fakt, jak cos wisiało w sklepie np przez 1 miesiąć i przez
                            ten czas 7 dni w tygodniu, przez jakieś 10 godzin był mierzony (higieną Polki
                            raczej nie grzeszą), wieszany i przewieszany przez sprzedawczynie - to jest
                            prawie jak z second handu. Wniosek - należy go przeprać.
      • nancy_callahan Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:29
        Mnie niestety często zdarza sie jeździć z siatami, przy czym dotyczy to dwóch
        sytuacji:
        - wracam z zakupów (nie wyobrażam sobie torby, która byłaby w stanie pomieścić
        przykładowy sok, półtora kilograma jabłek, makaron i np. kilogram ziemnniaków);
        - wożę po mieście nieststy straszne ilości dokumentów związanych z pracą, które
        naprawdę czasami nie są w żadnym razie pomieścic się do żadnej aktówki, jedyne
        wyjście to siaty (chociaż ja w tym zakresie z uwagi na wagę tychże preferuję
        płócienne torby) bądź walizka na kółkach, która w tramwajach bądź autobusach
        jest chyba jeszcze bardziej nieporęczna.
        Nie jestem zadowolona z tego stanu rzeczy, niemniej jednak nie mam wyjścia,
        przynajmniej do czasu kiedy nie dorobię się samochodu, a właściwie dochodów
        pozwalających na jego utrzymanie w dobie koszmarnych cen strefy parkowania.
        • starawyjadaczka zaintrygowałas mnie..... :> 18.05.06, 12:39
          nancy_callahan napisała:

          > - wożę po mieście nieststy straszne ilości dokumentów związanych z pracą,
          które
          >
          > naprawdę czasami nie są w żadnym razie pomieścic się do żadnej aktówki,
          jedyne
          > wyjście to siaty (chociaż ja w tym zakresie z uwagi na wagę tychże preferuję
          > płócienne torby) bądź walizka na kółkach

          co robisz zawodowo, ze codziennie wozisz ilośc dokumentow nie dająca sie
          schować do teczki/aktowki, a musisz uzywac do tego celu walizki na kolkach??? :)
          • nadinka_nadinka Re: zaintrygowałas mnie..... :> 18.05.06, 17:24
            starawyjadaczka napisała:

            > nancy_callahan napisała:
            >
            > > - wożę po mieście nieststy straszne ilości dokumentów związanych z pracą,
            >
            > które
            > >
            > > naprawdę czasami nie są w żadnym razie pomieścic się do żadnej aktówki,
            > jedyne
            > > wyjście to siaty (chociaż ja w tym zakresie z uwagi na wagę tychże prefer
            > uję
            > > płócienne torby) bądź walizka na kółkach
            >
            > co robisz zawodowo, ze codziennie wozisz ilośc dokumentow nie dająca sie
            > schować do teczki/aktowki, a musisz uzywac do tego celu walizki na kolkach??? :
            > )
            >

            mnie sie tak skojarzylo - kontrolerka z ZUS-u? one zawsze z siatami dokumentow
            przychodza :-)
      • maggi9 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:32

        Wiem, sama też nosze zakupy w siatkach bo w czym innym?
        Ale np w szkole mogłam zaobserwować takie coś-przychodzi dziewczyna na zajęcia.Na ramieniu torebusia wielkości portfela a drugie śniadanie i książki w wysłużonej ale koniecznie markowej reklamówce.
      • aagnes Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 11:34
        dżizas ale problemy...
        woże siaty w powaznych ilosciach jak wracam z roboty, pomimo tego, ze mam torbe
        typy wór - i tak mi sie nic nie mieści, jest mi calkowicie obojetne co za siata
        czy z marketu, firmowa niefirmowa czy z zającem czy z chionką, byleby byla
        wytrzymala, bo te moje knigi i papiery waza, zakupy tez ważą...
      • arbuzunia ja tez tego nie rozumiem! :) 18.05.06, 11:50
        u mnie na uczelni są takie paniusie które notorycznie noszą małą, "elegancką"
        czarną torebeczke w związku z czym upychają wszystkie książki/notatki/zeszyty
        do przeróżnych reklamówek :)
        • maggi9 Re: ja tez tego nie rozumiem! :) 18.05.06, 11:52
          No własnie mysle, że o tym mowa.
          Bo przecież nikt nikomu nie wypomina, że wraca z zakupów z siatkami
        • starawyjadaczka Re: ja tez tego nie rozumiem! :) 18.05.06, 12:41
          arbuzunia napisała:

          > u mnie na uczelni są takie paniusie które notorycznie noszą małą, "elegancką"
          > czarną torebeczke w związku z czym upychają wszystkie książki/notatki/zeszyty
          > do przeróżnych reklamówek :)



          nigdy w zyciu nie wsadzilabym nic do reklamowki, nigdy! jak jestem zmuszona-
          chowam ksiazki do teczki-damskiej aktowki, do eleganckiego ubioru skorzanej, do
          bardziej na luzie-z materiału impregnowanego. reklamowka? odpada :/
      • karol_ka66 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:07
        wiele razy zastanawiałam się nad tym, bo nie cierpię chodzić z
        siatami/reklamówkami i gdy tylko to możliwe pakuje wszystko do torby (większośc
        moich toreb ma duży rozmiar), oczywiście, że są sytuacje w których JESTEŚMY
        ZMUSZONE chodzić z siatką, ale nie o to chodziło autorce watku; ale niektórzy to
        chyba lubią te siaty i może wydaje się im, że to "modniej" zabrać z sobą
        "modną"mini torebkę i "modną" siatkę; przez tego typu panny miałam wstręt do
        małych torebek, teraz jedną mini-mini torebkę kupiłam, ale tylko na wyjścia do
        teatru/kina/klubu/knajpy... , gdy idę do pracy ona zostaje w domu.
        • matmam Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:19
          Może to głupio zabrzmi ale naprawde niepamiętam już kiedy ostatnio jechałam
          autobusem:))Chyba w czasach szkolnych.
      • lilarose Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:23
        Gdy jade do pracy, niosę w siatce śniadanie, zamiast w torebce, bo do torebki
        mi sie nie zmieści, a poza tym nie chcę, żeby mi wnętrze torebki przesiąkło
        spożywczymi zapachami. Siatka nie jest plaskitowa, lecz "szmaciana", z
        cienkiego materiału

        Gdy wychodze z pracy, często zwijam pustą siatkę i wkładam do torebki, bo nie
        lubię mieć za dużo tobołów. Ale czasem niosę ze sobą podręcznik na kurs
        językowy (formatu A4, nie miesci się do torebki), jakieś materiały z pracy (jak
        wyżej), czy sweter, który miałam na sobie rano, a w ciągu dnia się ociepliło. I
        na to przydaje się siatka.

        Gdy prosto po pracy wybieram sie na basen, całonocną imprezę, czy do mojego
        faceta na weekend, zamiast torebki i siatki biorę plecak i żadnego dodatkowego
        bagażu.
      • cioccolato_bianco Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 12:26
        bo siate mozna pozniej zostawic w pracy pod biurkiem, a torebke sie nosi caly
        dzien ze soba.
      • sumire Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:00
        Nie noszę. No chyba, że wracam z zakupów :)
        Nigdy nie zdarzyło mi się nosić w siatce ubrania na trening, książek do
        biblioteki, wałówki etc. - od tego są plecaki. Zresztą znacznie zdrowsze dla
        kręgosłupa. Poza tym przeważnie noszę naprawdę duże torby, bo dzień mam
        długi :) albo aktówki, jeśli trzeba. Trudno wyglądać fachowo i nosić pracę w
        siatce, tak myślę :)
        Ale my tak mamy, to ogólna cecha. Pamiętam z czasów, kiedy jeździłam na
        zorganizowane wycieczki, że ludzie udawali się w podróż z reklamówką, nie z
        plecakiem czy walizką. Albo zwiedzali Paryż z reklamówką w garści. Dziwna
        sprawa.

        A co do toreb z Zary czy Mango - tutaj się znowu pojawia sprawa ometkowania :)
        ja rozumiem, że w kręgach nastoletnich to jest czytelny komunikat - "kupuję
        tam". Zresztą ba, mówiła mi młodsza kuzynka parę lat temu, że wśród nastolatków
        panowała moda na przyczepianie do plecaków kwitów bagażowych z lotniska :))
        • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:20
          sumire napisała:

          > Ale my tak mamy, to ogólna cecha. Pamiętam z czasów, kiedy jeździłam na
          > zorganizowane wycieczki, że ludzie udawali się w podróż z reklamówką, nie z
          > plecakiem czy walizką. Albo zwiedzali Paryż z reklamówką w garści. Dziwna
          > sprawa.


          na roznych rynkach jakies 20 lat temu i dawniej stały babcie z zagranicznymi,
          kolorowymi reklamówkami, za ktore sie słono płaciło z tego co wiem. ten nawyk
          pozostał niekórym chyba jeszcze z tamtych czasów.
          • iluminacja256 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 14:10
            Owszem, pamiętam to jak nie wiem co:))))) I może ktoś z was pamięta, co to była
            za firma chyba niemiecka, z jednej stony miała jakiś malunek - chyba teczę, a z
            drugiej strony żółwia?To był hicior w całej szkole, jak puszki po Fancie:)
            • sumire Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 14:17
              O rany, tak :)) pamiętam! Puszki notabene osobiście zbierałam, ale to temat na
              inny wątek :)
              To był hit, te wielkie zagraniczne siaty. Pamiętam też niewątpliwą oznakę
              prestiżu, czyli reklamówki z wielkim napisem ALDI, przywożone ze świeżo
              otwartego Zachodu :) to było coś...
              I to zostało :) ja regularnie widuję w autobusie panią, która wozi swój dobytek
              w siatce ze sklepu wolnocłowego. Myślę, że to też nieprzypadkowy wybór.
        • sikora01 Re: autobusowe baby w siatami 19.05.06, 15:32
          być moze sie powtarzam ale nie chce mi sie czytac tych wszyskich wypowiedzi:).
          właśnie zakończyłam edukacje w liceum i przez trzy lata nosilam rano i po
          południu właśnie torbę i reklamówke. w torbie było drugie śniadanie, książki i
          wszytko co w szkole potzrzebne, a w reklamówce buty na zmiane (ewentualnie
          jeszce strój na basen jeśli akurat szlismy tam na w-fie). w ciągu dnia te buty
          zostawały w szatni, a poniewaz nie mielismy szafek to musialam je codziennie
          dźwigać spowrotem do domu. tak robiły wszystkie dziewczyny w mojej szkole,
          nawet te ktore nosily plecaki, bo przy takiej ilosci ksiazek naprawde trudno
          byloby zmiescic jeszcze buty (swzczególnie zimą). także to nie był żaden lans
          tylko przykra konieczność
      • pompon3000 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:03
        widze ze to jednak prawda ze czlowiek uczy sie przez cale zycie
        do tej pory nie bylam swiadoma ze reklamowka to jako fashion accessory jest
        traktowane, bo ja dosyc praktyczne mam podejscie do reklamowki i uzywam jako
        cos co sluzy do transportowania sredniej wielkosci przedmiotow,
        ale w takim razie nie rozumiem czemu w kazdym sklepie pakuja zakupy w reklamowki


        ale nie kazdy traktuje reklamowke jako bron przeciwko wspolpasazerom, nie kazdy
        pcha sie na chama z wyladowanymi reklamowkami
        kiedys na centralnym w w-wie, na elektrycznych schodach, facet stojacy wyzej
        ode mnie walnal mnie torba podrozna w zeby i nabil mi wielkiego siniaka na
        twarzy i jechalam pozniej tak pociagiem 2 godziny, nie przyszlo mi do glowy
        zeby sie domagac zeby ludzie przestali uzywac toreb podroznych na ramie bo to
        na schodach niebezpieczne..
      • panisiusia Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:04
        Jeszcze 2 sprawy:
        1. Nie cierpię, gdy w centrum handlowym ludzie spacerują sobie dostojnym krokiem
        i "mierzą sobie" reklamówki.
        2.Chyba z oglądania amerykaniskich filmów wzięło się nam to zbiorowe marzenie
        wracania z zakupów ze stosami toreb i torebeczek.
        No i na koniec: a jakie reklamówki najbardziej lubicie? Jakie są najbardziej
        popularne? Może takie noszenie reklamówek, to forma komunikatu: popatrzcie,
        gdzie robię zakupy.
        P.S.Moja koleżanka chodzi do pracy z: torebką, torbą a la rekla(tyle że z
        jakiegoś materiału, z drewnianymi rączkami), teczka a4 wypchana książkami,
        reklamówka. Do tego powłóczyste stroje(konieczność posiadania dodatkowej ręki do
        podtrzymania połów płaszcza przy wchodzeniu po schodach, lub do tramwaju),
        kapelusze i 10 cm szpile.- człowiek sam z siebie rzuca się jej na pomoc:)
        • nessie-jp Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:39
          > No i na koniec: a jakie reklamówki najbardziej lubicie?

          Wielgachne i lekko sztywne - takie jak w Cubusie. Mój kot uwielbia w nich
          szaleć, nigdy mu dość :P

          Doskonałe są też reklamówki z Butiku (ze Snoopym)
        • magdaksp Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 13:41
          ja nieznosze chodzenia zreklamowkami naszczescie mam na tyle duze torby ze i
          zakupy mi sie wnich mieszcza i jakis ciuch kupiony .pozatym mysle ze raczej
          chodzi opanny ktore notorycznie nosza niby fajna reklamowke bo im sie nic poza
          szminikas wtorebce nie miesci.okropnosc!pozatym pamietam ze byll juz taki temat
          ale jeszce raz sie powtorze nie znosze torebek ze snoopym.wygladaja fajnie
          tylko ukogos kto ma niewiecej niz 10 lat
      • ciak1 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 14:02
        Mi też się nie podoba chodzenie z reklamówkami i nigdy tak nie robiłam, tzn. do
        wczoraj, kiedy to promotor zrobił mi "niespodziankę" i załatwił mi szybsze
        wydrukowanie 1000 ankiet formatu A3:D Wracałam potem na przez całe miasto z
        gigantyczną, mocno podniszczoną, torbą z empiku, w której dostałam to
        szczęście, i myślałam tylko o tym, żeby nie pękła. Dopiero dzisiaj uświadomiłam
        sobie, że w dodatku wyglądałam obciachowo;)
      • kochanica-francuza bo pięć kilo zakupów nie mieści się w torebce 18.05.06, 14:06
        mam brać na zakupy torbę podróżną?

        ciekawe pytanie...
        • kochanica-francuza a dokupienie samochodu wypadłoby trochę drogo 18.05.06, 14:08
      • hotally Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 14:26
        Siatki są modne w POLSCE, Pani Prezydentowa je promuje :))
      • hyacinth.bucket Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 15:06
        Znowu jakies uogolnianie " wszystkie dziewczyny nosza plastikowe siatki i
        torby "
        Mysle , ze nie zmowily sie i nie wsiadly do jednego tramwaju po prostu
        wiekszosc zrobila zakupy , pozyczyla ksiazki , odebrala buty od szewca
        etc .
        Na tej samej zasadzie moglabym policzyc w tramwaju ludzi , ktorzy maja zamki
        blyskawiczne , buty na obcasie czy adidasy i pijanych - po prostu przypadkowy
        tlum a tramwaj to nie taksowka :-)

        Musialabys zobaczyc mnie kolezanko .
        Ide na zakupy z mala torebeczka na ukos na radio jesli nie mam kieszeni ,
        klucze i portmonetke i takie rozne pierdolki .
        W rece mam wielka czarna torbe na drewnianych kijach na razie pusta i lekka
        ale w srodku jest jeszcze inna duza plastikowa reklamowka z raczkami :-)
        Ida sobie rzesko podspiewujac ale po drodze torba sie zapelnia
        na ostatnim etapie ( w drodze powrotnej odwiedzam supermarket laduje
        calosc w druga siatke )
        Tak objuczona dwoma torbami wsiadam do tramwaju i wysiadam pod domem .
        Nawet do glowy mi nie przyszlo , ze komus moze to przeszkadzac a jednak ...
        Czyli powinnam wracac taksowka aby ludzi nie razic w oczy jako ta baba z
        siatami , ale sie nie przejmuje bo takich jak ja jest wiele :-)
        A jesli nie ide na takie wieksze zakupy to powiem ci , ze tez z
        torebeczka aby miec wolne rece no i cos po drodze moze sie przydarzyc
        i wracam z siatka a czesto jest to zwykly plastikowy woreczek bardzo
        brzydki ale w takie pakuja towar :-)
        Czasem biore ze soba reklamowke do torby aby uniknac tych woreczkow
        ale nie zawsze pamietam .
        Mam taka fajna czarna mnaca i lekka lubie ja bo nie odstaje od ciuchow
        neutralna jest :-)
        • iwonesik Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 15:31
          Ja mam dużą torbę na ramię, ale codziennie wracając z pracy musze zrobić drobne
          zakupy, typu chleb, wędlina jakieś owoce czy warzywa. Niekiedy zabieram ze sobą
          torbę z płótna do, której ładuje zakupy, a jak zapomnę to kupuje reklamówkę,
          ale ja chodzę na piechotę z pracy więc nikogo to nie razi he, he. A do torby na
          ramię nie włożę chleba, ani innych produktów spożywczych.
          • kochanica-francuza Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 16:31
            osobne autobusy dla bab z siatami (rozumiem, że do tej kategorii należą zarówno
            osoby nabywające chleb i kilo cukru, jak i lale z torbą "Versace" sprzed trzech
            sezonów) oraz dla kobiet typu super.kinia.

            Od tej pory super.kinia będzie podróżowała już tylko w towarzystwie niemytych
            rodaków, ale na baby z siatami nie będzie skazana!!!
            • sumire Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 16:37
              :) ja myślę, że tu nie chodzi o wszystkie siaty, no bo zakupów nie da się za
              bardzo nosić inaczej, a nie każdy obywatel pozbawiony samochodu może sobie
              pozwolić na częste podróże taksówką. względnie nosić zakupy na głowie metodą
              afrykańską. podejrzewam, że chodziło o noszenie dobytku typu książki,
              segregatory, termos i kanapki, buty na trening etc. w siatach zamiast w
              plecaku, torbie czy torebce.
              • kochanica-francuza Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 16:40
                sumire napisała:

                > :) ja myślę, że tu nie chodzi o wszystkie siaty, no bo zakupów nie da się za
                > bardzo nosić inaczej

                kiedy nikt normalny nie szpanowałby reklamówką "z Biedrony czy innego Alberta"

                reklamówka z Alberta zawiera zazwyczaj zakupy z Alberta ;-)
                • sumire Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 16:42
                  o - nie ma reguły. mój kolega nosi kimono na jujutsu w takiej dużej siatce z
                  Almy - chociaż fakt, Alma to nie Biedronka ;)
                  • hotally Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 16:56
                    Ja nie mam prawka, więc tez podrózóje komunikacja miejską, chyba że akurat mam
                    kierowce.... najgorszy jest syf i bród i smród w autobusach... Niektorzy się
                    chyba w ogole nie myją. Strach tez usiąśc w bialych spodniach, bo robia się
                    szare.... nawet złapanie się brudnej poręczy jest obrzydliwe ;/
                    • hyacinth.bucket Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:01
                      A u nas jest fajnie bo sa wygodne kanapki i duzo wolnych miejsc
                      siedzacych , nie trzeba nikomu ustepowac :-)
                      • hotally Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:07
                        Albo jak juz sobie siedzisz i najlepsze jest jak wsiądzie stara (ale nie tak
                        stara, aby jej ustepować miejsce), gruba baba z siatami z auchana i domaga się
                        miejsca :))
                        • sumire Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:08
                          no i dlatego ja nigdy nie siadam :) chyba, że autobus pusty.
                        • hyacinth.bucket Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:16
                          A to chamstwo domagac sie miejsca !
                          Takie bezczelne sie zrobily ? Kiedys wystarczylo wsadzic nos w ksiazke lub
                          podziwiac widoki za oknem no ale jakby mnie ktoras tak puknela o miejsce to
                          bym powiedziala , ze jestem w ciazy albo wracam ze szpitala
                          Co innego samemu ustapic , mnie na szczescie sie to nie zdarza bo jak
                          mowilam miejsc jest pod dostatkiem a poza tym nawet gdyby nie bylo to nikt
                          by sie sam nie upomnial a siedziec trzeba bo inaczej rzuca .
                        • panisiusia Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:18
                          A nie prościej od razu wstać, gdy wsiada ktoś, kto ma wiele ciężkich pakunków?
                          To aż takie poświęenie dla młodej i zdrowej dziewczyny?
                          • kochanica-francuza Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:34
                            panisiusia napisała:

                            > A nie prościej od razu wstać, gdy wsiada ktoś, kto ma wiele ciężkich pakunków?
                            > To aż takie poświęenie dla młodej i zdrowej dziewczyny?


                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=41829688&a=42016028
                            patrz ostatni akapit posta
                          • nadinka_nadinka Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:35
                            panisiusia napisała:

                            > A nie prościej od razu wstać, gdy wsiada ktoś, kto ma wiele ciężkich pakunków?
                            > To aż takie poświęenie dla młodej i zdrowej dziewczyny?

                            zazwyczaj wstaje, ale gdy mam zly dzien, zle sie czuje, boli mnie glowa, nogi
                            etc. to nie wstaje. nie wstaje rowniez, gdy jakas namolna kobieta domaga sie,
                            abym ustapila jej miejsca.


                            --
                            ***
                            "Nie lubię, kiedy się mną kieruje, albo do czegoś zmusza. Odruchowo robię wtedy
                            coś innego niż ode mnie oczekują."
                            • kochanica-francuza Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:39
                              nadinka_nadinka napisała:

                              > panisiusia napisała:
                              >
                              > > A nie prościej od razu wstać, gdy wsiada ktoś, kto ma wiele ciężkich paku
                              > nków?
                              > > To aż takie poświęenie dla młodej i zdrowej dziewczyny?
                              >
                              > zazwyczaj wstaje, ale gdy mam zly dzien, zle sie czuje, boli mnie glowa, nogi
                              > etc. to nie wstaje.

                              a może ta z siatami też ma zły dzień i bolą ją głowa i nogi?
                              • nadinka_nadinka Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:51
                                > a może ta z siatami też ma zły dzień i bolą ją głowa i nogi?

                                jak mam zly dzien to moj poziom empatii wynosi zero i przyznaje sie szczerze, ze
                                wtedy tylko patrze jakby tu jakies krzeselko w autobusie dopasc.

                          • hotally Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 19:44
                            Jezeli ktoś nie jest nachalny, to zawsze wstaję, usmiecham się , proponuje
                            miejsce i takie tam. Ale jak wpadnie babsztyl i krzyczy "ustąp mi miejsce!!!!!"
                            (bo od kiedy jestesmy kolezankami, zeby tak sie do mnie wzracala) to jestem
                            złośliwa i włączam ipoda :D
                          • r.richelieu Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 20:04
                            Ja tam nie wstaję, a wyglądam jak młoda i zdrowa dziewczyna. I mam z tego
                            powodu kupę kłopotów z namolnymi babami, które olewam ciepłym molczeniem.
                  • kochanica-francuza Re: Proponuję wprowadzić gettoizację autobusową 18.05.06, 17:32
                    sumire napisała:

                    > o - nie ma reguły. mój kolega nosi kimono na jujutsu w takiej dużej siatce z
                    > Almy - chociaż fakt, Alma to nie Biedronka ;)
                    ale nie jest babą ;-)

                    niemniej racja
                    • kochanica-francuza To istotnie straszne domagać się miejsca 18.05.06, 17:38
                      zwłaszcza jak ma się pięć kilo w trzech siatach, bo do jednej zakupy nie
                      weszły... i jak trzeba się przepychać z tymi siatami , żeby je chociaż postawić
                      na tym czymś między oparciami miejsc (kto z was postawiłby na tej syfiastej
                      podłodze???) - a jak do tego ma się tę pięćdziesiątkę na karku, istne chamstwo
                      zmuszać naszą drogą hotally do wstania!
      • nadinka_nadinka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:33
        zawsze jak odbieram buty od szewca to pakuje mi je w reklamowke z biedronki
        [swoja droga to skad on ich tyle ma? kradnie w biedronce?;-)]. i z ta reklamowka
        wracam do domu komunikacja miejska. skoro jednak to taki obciach to od dzisiaj
        naucze sie pakowac kozaki do torebki. do zimy nabiore wprawy, obiecuje.
        • kochanica-francuza Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:35
          a mój facet z pralni reklamówek nie oddaje, taką ma oficjalną zasadę... żywi się
          nimi czy co???
          • nadinka_nadinka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:36
            kochanica-francuza napisała:

            > a mój facet z pralni reklamówek nie oddaje, taką ma oficjalną zasadę... żywi si
            > ę
            > nimi czy co???

            moze zanosi do mojego szewca? ;-)
            • kochanica-francuza Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:38

              > moze zanosi do mojego szewca? ;-)
              >
              > za małą prowizję? ;-)
              >
              • nadinka_nadinka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:45

                >
                > > za małą prowizję? ;-)
                > >

                moze ;-) a moze zonie fleki w zamian wymienia w szpilkach ;-)
                • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 17:59
                  nadinka_nadinka napisała:

                  >
                  > >
                  > > > za małą prowizję? ;-)
                  > > >
                  >
                  > moze ;-) a moze zonie fleki w zamian wymienia w szpilkach ;-)
                  >
                  >
                  >


                  hahaha...ale macie pomysly, lol
      • beatrycze123 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 19:07
        Uwierz mi, autorko wątku, że noszenie reklamówek z rzeczami z Biedronki nie ma
        na celu promocji tychże reklamówek, ani tym bardziej promocji siebie. Po prostu
        ludzie wracają z zakupami.
        • seerena Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 19:36
          Dobrze że jest to dla mnie problem abstrakcyjny bo jeżdzę samochodem :)
          • aniabos Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 20:07
            Czy slowo "reklamowki" oznacza tylko torby plastikowe?
            W USA wiekszosc sklepow z ubraniami pakuje towar w papierowe torby, czesto
            bardzo trwale (gruby lakierowany papier i uszy z plecionego sznurka). Moim
            zdaniem to nieekologicznie wyrzucac taka torbe po jednorazowym uzyciu. Ja zawsze
            je zachowuje i czesto uzywam do przenoszenia ciezszych rzeczy.
            Wczoraj zawozilam do znajomych z domu gumowe klapki, ktore pozyczylam, kiedy
            rozpetala sie burza podczas mojej ostatniej wizyty i pare spodni, ktore niedawno
            kupilam i chcialam zeby przyjaciolka je obejrzala i doradzila, czy je zatrzymac.
            Do tego z pracy: kilka CD w pudelkach, twardy dysk w obudowie i kable. Wszystko
            swietnie zmiescilo sie w sztywnej papierowej torbie z napisem MaxMara. Czy to
            automatycznie oznacza, ze jestem nieelegancka tipsiara z reklamowka?
            • kochanica-francuza Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 22:49
              aniabos napisała:

              > Czy slowo "reklamowki" oznacza tylko torby plastikowe?
              > W USA wiekszosc sklepow z ubraniami pakuje towar w papierowe torby, czesto
              > bardzo trwale (gruby lakierowany papier i uszy z plecionego sznurka). Moim
              > zdaniem to nieekologicznie wyrzucac taka torbe po jednorazowym uzyciu.

              toteż ja z kolei uganiam się ze starymi reklamówkami plastikowymi , żeby być
              bardziej ekologiczna

              no i taka torba jak psu z gardła z napisem "Albert" to dopiero jest obciach!!!
              ;-)))
            • zettrzy Re: autobusowe baby w siatami 19.05.06, 04:56
              Moim
              > zdaniem to nieekologicznie wyrzucac taka torbe po jednorazowym uzyciu. Ja zawsz
              > e je zachowuje i czesto uzywam do przenoszenia ciezszych rzeczy.

              to jest bardzo powszechny lokalny zwyczaj i kazdy tak robi - taka papierowa
              torba przydaje sie swietnie do miliona rzeczy, mozna sie nia posluzyc jako
              srodkiem transportu, albo skladowac w niej rozne rupcie, albo uzywac jako
              recycler do papieru - ja tak robie: wypelniam taka torbe papierowym smieciem i
              jak jest po brzegi zanosze do zbiorczego recyclera zamiast ganiac z kazdym
              strzepkiem

              a juz w trakcie przeprowadzki takie torby sa nieocenione
              i co z tego ze ma napisane na boku "Tootsie Plohound" czy inne "Lola"? pojemnik
              to pojemnik i nie ma sie co wydziwiac na tekst towarzyszacy
              • starawyjadaczka Re: autobusowe baby w siatami 19.05.06, 10:06
                bardzo ubolweam na faktem, ze w Polsce są dostępne tylko reklamówki plastikowe,
                natomiast papierowych nie uswiadczysz. papierowe dostaje tylko w sephorze.
                Gdzie ta ekologia? Doslownie i w przenosni - w lesie.
      • kora3 Dziwne .. 18.05.06, 20:11
        autobusami nie jezdże - przyznaję .. Ale serio tak na ulicy to nie widuje
        nikogo, kogo monaby 'podejrzewać", ze reklamówka służy mu nie na zakupy, a jest
        uzupełnieniem stroju... Moze ja sie tak znów nie przygladam ....W kzdym razie w
        gronie mych znajomych blizszych i dalszych nie znam nikogo, kto nosi w
        reklamówce coś typu kosmetyczka, czy jakies notesy. Sama nosze dośc obszernr
        torby, bo musi mi się tam zmieścić pare rzeczy jeszcze poza reklamówką, kluczami
        i kosmetyczką oraz komórka, ale zakupów, czy to ubraniowych, czy spożywczych tam
        nie wpycham,no cyba , ze kupię pare par striongów, albo paczeke tic taców.
      • mikams75 Re: autobusowe baby w siatami 18.05.06, 22:34
        swietnie rozumiem twoje oburzenie, sama tez sie nie raz wkurzylam, jak wysiadlam
        z tramwaju z pozaciaganymi rajstopami od wlasnie takich siatek.
        Sama tez nie lubie reklamowek, bo ani to praktyczne ani ozdobne. Ale jest wiele
        sytuacji w codziennym zyciu, ze nie da sie przezyc bez reklamowki - dziewczyny
        podaly juz mnostwo przykladow.
        Ja niestety chodze na codzien w spodniach i te siaty sa glownym powodem, bo nowe
        rajstopy na jedna przejazdzke tramwajem to jednak przesada.
        Dodam tylko, ze sama sobie tez nie raz podarlam rajstopy taka siata.
      • hyacinth.bucket Re: Siatki z zylki 19.05.06, 00:32
        Narzekacie na reklamowki a ja pamietam siateczki z zylki i rozne plecione
        ktore kazda kobieta nosila w torbie i uzywala na zakupy bo reklamowek nie bylo
        Moja mama zawsze sobie darla rajstopy i to sama wlasna siatka :-)
        Plastikowe nie stanowia takiego zagrozenia bo sa gladkie .
        • nessie-jp Re: Siatki z zylki 19.05.06, 00:41
          ... a z nich wystające kurze nogi albo butelka mleka, albo pętko kiełbasy.
          Pamiętam :) Pamiętam też, że w czasach, gdy przed wejściem do sklepu trzeba było
          stać w kolejce po koszyki, niektóre sprytne przychodziły z własnymi koszami z
          wikliny. Ah, jak na nie lud zakolejkowany pomstował!
          • hyacinth.bucket Re: Siatki z zylki 19.05.06, 00:45
            :-)
            Metalowe koszyki tez byly haczace , dzisiaj zamiast przynosic koszyki
            zabiera sie wozek do domu i zostawia na ullicy .
        • magdaksp Re: Siatki z zylki 19.05.06, 01:03
          przeciez wcla enie chodzi o noszenie zakupow w siatkach.umnie wliceum (zreszta
          na studiach tez)jest zwyczaj noszenia przez pewien rodzaj panienek malutkich
          torebek wktorych niewiele sie miesci i dodatkowo na naprzyklad ksiazki czy cos
          wiekszego siatek reklamowek z jakiegos sklepu najczesciej z ciuchami-zara czy
          h&m.jak juz mowilam ostatnio takie reklamowki zostaly zastapione przez torebki
          ze snoopym(sic!)ale tez czestym widokiem jets torba zgazety i to uz jestem
          astanie tolerowac
        • krowa_w_kropki Re: Siatki z zylki 19.05.06, 16:11
          Moja ciotka porobiła takie na szydełku dla całej babskiej części rodziny. Fajne
          były :)
      • super.kinia sprostowanie 19.05.06, 09:49
        wątek był o dziewczynach z siatami - ale nie prosto z zakupów - nie podejrzewam
        że robiły zakupy w Zarze w 7 rano i że w tym sklepie zapanowała moda na
        reklamówki w stylu vintage - stare, poprzecierane z ponadszarpywanymi uchami.

        Na moim wydziale jest pełno dziewczyn z mikroskopijnymi torebkami i siatami z
        zeszytami, ksiązkami, wodą...

        A te panny, ktore podarły mi rajstopy swoimi siatami, to chyba były studentki
        AM - całą drogę trajkotały o jakimś kolokwium z madycyny i wysiadły w okolicy
        AM. Boże chroń nas przed wytipsowanymi lekarkami... Przecież jak taka zostanie
        ginekologie i zacznie badać łapą z tipsami i milionem pierścionków....


        ale do rzeczy - czy posiadanie duzej torby to obciach, a noszenie nawet starej
        reklamowki to wyznacznik mody???
        • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 10:10
          super.kinia napisała:

          Boże chroń nas przed wytipsowanymi lekarkami... Przecież jak taka zostanie
          > ginekologie i zacznie badać łapą z tipsami i milionem pierścionków....



          Bylas kiedys u ginekologa? Z tego, co napisalas wnioskuje, ze nie. Jeszcze nie
          widzialam ginekologa ktory by do badania nie zalozyl jednorazowych
          rekawiczek....
          • super.kinia Re: sprostowanie 19.05.06, 13:32
            Kochana, nie wiem na jakiej podstawie wnioskujesz, że nigdy nie byłam u
            ginekologa - może zapisz się do partii rządzącej, oni też wszystko wnioskują a
            priori.

            A co ci dają ciernutkie gumowe czy lateksowe rękawiczki? Chyba ty nigdy nie
            bylaś u lekarza, bo żeby nie wyczuć tipsa czy pierscionków, to musiałaby
            założyć grube rękawice jak do zmywania.
            A mój ginekolog jest mężczyzną, wiec o mnie się nie martw.
            • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 13:42
              super.kinia napisała:

              > Kochana, nie wiem na jakiej podstawie wnioskujesz, że nigdy nie byłam u
              > ginekologa - może zapisz się do partii rządzącej, oni też wszystko wnioskują
              a
              > priori.


              Na podstawie tego, co piszesz. Że lekarz ginekolog bedzie Cie badal dłonmi w
              pierscionkach, chyba logiczne, ze jesli zalozy rekawiczki to te pierscionki Ci
              w zaden sposob nie zaszkodza??

              > A co ci dają ciernutkie gumowe czy lateksowe rękawiczki? Chyba ty nigdy nie
              > bylaś u lekarza, bo żeby nie wyczuć tipsa czy pierscionków, to musiałaby
              > założyć grube rękawice jak do zmywania.


              To Ci dadza, ze badanie odbedzie sie w warunkach higienicznych. Tak, nie bylam
              nigdy u lekarza, mam 32 lata, urodzilam dziecko i nie bylam u ginekologa,
              głupia jestes jak but :) Nie probuj mi udowadniac jakis bzdur (a jestes w tym
              specjalistka jak widze).

              > A mój ginekolog jest mężczyzną, wiec o mnie się nie martw.

              ja sie nie martwie, to Ty sie martwisz, piszac, ze pozniej bedzie Cie badała
              taka tipsiara. Zdecyduj sie, w koncu o co Ci chodzi, z Twoich postow wnioskuje,
              ze jestes głupia małolata i masz fiu bzdziu w głowie :)
              Skoro twoj ginekolog to mezczyzna, to co sie podniecasz tipsami?
              • super.kinia Re: sprostowanie 19.05.06, 13:47
                ani nie jestem jak to określiłaś małolatą, ani w dodatku głupią, czego niestety
                nigdy nie będziesz miała okazji zweryfikować.

                A to że się tak rzucasz jest dla mnie conajmniej dziwne, żeby tego już inaczej
                nie określić.
                Oczywiście przyszło mi do głowy, że pewnie jesteś właśnie taką super-hiper
                trendy panną, z mikro torebeczką i naręczem siat, tipsami i kilogramem złota
                uwieszonym na szyji... ale, ale, twoje zycie twój wybór.

                Nie ziębi mnie to i nie grzeje, a tobie radzę szklanę zimnej wody, bo troche
                sie zagotowałaś koleżanko.

                Peace & love.
                • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 14:00
                  super.kinia napisała:

                  > ani nie jestem jak to określiłaś małolatą, ani w dodatku głupią, czego
                  niestety
                  >
                  > nigdy nie będziesz miała okazji zweryfikować.


                  Juz miałam okazję :DDDD

                  > A to że się tak rzucasz jest dla mnie conajmniej dziwne, żeby tego już
                  inaczej
                  > nie określić.
                  > Oczywiście przyszło mi do głowy, że pewnie jesteś właśnie taką super-hiper
                  > trendy panną, z mikro torebeczką i naręczem siat, tipsami i kilogramem złota
                  > uwieszonym na szyji... ale, ale, twoje zycie twój wybór.


                  Cóż, pozwolę sobie Ciebie sparafrazpwac: "Kochana, nie wiem na jakiej podstawie
                  wnioskujesz, że jestemn właśnie taką super-hiper trendy panną, z mikro
                  torebeczką i naręczem siat, tipsami i kilogramem złota uwieszonym na szyji-
                  może zapisz się do partii rządzącej, oni też wszystko wnioskują a
                  priori."DDDD
                  Poza tym twoje slownictwo: super hiper trendy panna wskazuje na Twoj kozi
                  wiek :)




                  > Nie ziębi mnie to i nie grzeje, a tobie radzę szklanę zimnej wody, bo troche
                  > sie zagotowałaś koleżanko.
                  >
                  > Peace & love.



                  Ojej, jeszcze jakies pseudo psychologiczne chwyty bedziesz stosowac? ;DD
                  Typowe dla małolat, ktore nie mają argumentow :)
                  Zacznij pisac moze do cosmo albo Bravo, tam chętnie poruszaja tematy tipsiar
                  itp. Albo idz do psychologa, z TAKIMI problemami jakie masz (przeszkadzaja Ci
                  tipsy u kobiet w autobusach, siatki itd) czeka cie długie leczenie :)
                  • super.kinia Re: sprostowanie 19.05.06, 14:08
                    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                    i jeszcze

                    :DDDDDDDDDDDDDDDDDD

                    a zapowiadał się taki nudny dzień.

                    Nic o mnie nie wiesz, nie znasz mnie. Nie czytałaś żadnej z moich prac, czy
                    artykułów. I nie ma to dla mnie znaczenia; dla osoby o zintegrowanej osobowości
                    nie ma znaczenia co mowią (i piszą) osoby nic nie znaczące. Radze ci wyluzować,
                    bo twoje posty są śmieszna, tylko czy na prawdę miałaś taki cel?

                    • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 14:16
                      super.kinia napisała:

                      > :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      >
                      > i jeszcze
                      >
                      > :DDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      >
                      > a zapowiadał się taki nudny dzień.
                      >
                      > Nic o mnie nie wiesz, nie znasz mnie. Nie czytałaś żadnej z moich prac, czy
                      > artykułów. I nie ma to dla mnie znaczenia; dla osoby o zintegrowanej
                      osobowości
                      >
                      > nie ma znaczenia co mowią (i piszą) osoby nic nie znaczące. Radze ci
                      wyluzować,
                      >
                      > bo twoje posty są śmieszna, tylko czy na prawdę miałaś taki cel?
                      >


                      Ja Cie smiesze, Ty mnie nudzisz, naprawdę bedziesz sie ciagle opierac na probie
                      udowodnienia mi, że jestem znerwicowana/niewyluzowana itd? :)
                      Coz za ubogi poziom pseudo argumentow.
                      I te autobusowe problemy, a to siatki przeszkadzaja, a to tipsy.....
                      No i wyobraz sobie, ze Ty takze mnie nie znasz, nic o mnie nie wiesz, wiec
                      skoro masz mi za zle, ze ja oceniam Ciebie - nie oceniaj tez mnie. Rob to samo,
                      czego wymagasz od innych, pepkiem swiata nie jestes :)

                      ps. To Ty mnie zaatakowalas mentorskim tonem, nie ja Ciebie. Moim 1 postem o
                      ginekologu wcale nie mialam checi podniesc Ci adrenaliny. Ale jak widze albo
                      uderzylam w czuly pkt, albo jestes wyjątkowo znerwicowana.
                      Tym samym zycze Ci milego dnia i troche wiecej luzu, a nie podchodzenia do
                      kazdego postu, jak pies do jeza.
                      • super.kinia Re: sprostowanie 19.05.06, 14:19
                        starawyjadaczka napisała:

                        naprawdę bedziesz sie ciagle opierac na probie
                        >
                        > udowodnienia mi, że jestem znerwicowana/niewyluzowana itd? :)


                        ty to powiedziałaś, ale niech już będzie na twoim, nie będę się sprzeczac, bo a
                        nóż masz rację?
                        • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 14:22
                          super.kinia napisała:

                          > starawyjadaczka napisała:
                          >
                          > naprawdę bedziesz sie ciagle opierac na probie
                          > >
                          > > udowodnienia mi, że jestem znerwicowana/niewyluzowana itd? :)
                          >
                          >
                          > ty to powiedziałaś, ale niech już będzie na twoim, nie będę się sprzeczac, bo
                          a
                          >
                          > nóż masz rację?

                          radzisz mi wyluzowac, albo sugerujesz, że sie zagotowałam cytuję: "Nie ziębi
                          mnie to i nie grzeje, a tobie radzę szklanę zimnej wody, bo troche
                          sie zagotowałaś koleżanko", a nastepnie piszesz, ze ja to powiedziałam...
                          Albo głupia, albo bezczelna jestes i tyle mam Ci do powiedzienia w tej kwestii.
                          Nie pierwsze to niezdecydowanie w wyrazanych przez Ciebie pogladach, kolejny
                          argument potwierdzajacy kozi wiek :)
                          • super.kinia Re: sprostowanie 19.05.06, 14:24
                            no i juz masz odpowiedz, jestem pietnastką z tytułem mgr w kieszeni,
                            utrzymującą się sama od 6 lat. strasznie zdolna małolata ze mnie
                            • starawyjadaczka Re: sprostowanie 19.05.06, 14:26
                              super.kinia napisała:

                              > no i juz masz odpowiedz, jestem pietnastką z tytułem mgr w kieszeni,
                              > utrzymującą się sama od 6 lat. strasznie zdolna małolata ze mnie


                              wyslij jeszcze skan dyplomu i rachunki za mieszkanie, zeby mi to udowodnic
                              lol :DDD
                              Strasznie sie przejelas, meliski? :)
                              naprawde, nie bylo moim zamiarem postem o gumowych rekawiczkach dorpowadzic Cie
                              do takiego stanu, jezu......Normalnie przepraszam Cie za te rekawiczki :DD
                      • kochanica-francuza Wyjadaczka, tobie się wszystko z psami kojarzy ;-) 19.05.06, 14:26
                        ;-)))))))
                        • starawyjadaczka Re: Wyjadaczka, tobie się wszystko z psami kojarz 19.05.06, 14:27
                          kochanica-francuza napisała:

                          > ;-)))))))

                          nie, bardziej z jeżami :)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja