Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Nie na temat mody, ale jednak...

    02.08.06, 19:06
    Na forum jestem od niedawna, ale wracam tu codziennie, to już prawie nałóg. I
    nie chodzi o porady na temat mody od kobiet, które kupują ciuchy w Mediolanie
    tylko o klimat. Bezustanne dogryzki, jakieś walki chuda vs gruba, bogata vs
    biedna, promod vs H&M. Kółka wzajemnej adoracji. Przemkowa contra Wzorowa.
    Kreowanie sie na superbogate, superpiękne modelki. I inne przedziwne sprawy.
    Po prostu świetne pole do popisu dla ludzi studiujących socjologię. (nie
    dotyczy wszystkich, np magdyskp czy cioccolato)
      • cala_w_kwiatkach Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:07
        ciekawe spostrzezenia ale nie innowacyjne;)
        • xtrania Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:09
          No wiem, nie popisałam się :) Pewnie było już coś takiego
          • ilecka Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:13
            A mnie z kolei się wydaje, że 90% osób piszących na tym forum ma jeden styl. I
            to jest już nudne do czytania...
            • ivanna28 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:19
              To nie czytaj :-)albo zaprezentuj nam swój styl:-)
              • ilecka Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:23
                Czytam coraz mniej, bo czasem to aż ręce opadają, a swój styl staram się
                przedstawić tak żeby czytać między wierszami w moich postach, nie piszę wprost
                jakie ciuchy posiadam, może to przez przypadek, nie wiem.
            • modnisiaa Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 16:17
              dla mnie wiekszosc ludzi tutaj to w gole nie ma stylu zadnego
              za szczyt dobrego gustu na tym forum uchodzi ciociolata, stala bywalczyni Zary,
              ktora prezentuje cos pomiedzy Carrie z Sex and the City i sekretarka
              taka paniusia grzeczniusia z jednej strony a z drugiej to czesto wygladaja te
              stroje jak kostiumy filmowe a nie ciuchy na codzienne okazje
              chociaz to juz i tak o niebo lepiej od tych co tu ciagle kracje z allegro
              zarzucaja


      • cioccolato_bianco Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:20
        a ja mysle, ze psycholog by mi sie przydal ;)
      • foamclene Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:24
        dziekuje,
        bardzo mi milo ;)
        • foamclene Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:26
          czasami kilka slow prawdy oczyszcza atmosfere...
      • zettrzy Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 19:25
        fakt, dla mody w sensie ciuchy mamy Galerie
        ale przeciez nie samymi szmatami czlowiek zyje
      • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 20:29
        co wlasciwe nie dotyczy mnie i ciocolato :)?
        • cioccolato_bianco Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 21:04
          mam wrazenie, ze zdaniem autorki watku nie nadajemy sie na material badan dla
          psychologa, bo nie kreujemy sie na superbogate, superpiekne modelki, nie
          dogryzamy innym, ze sa za chude/grube, niskie/wysokie, za rude/za blond itd.

          • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 21:20
            aha to fakt wsumie:)napewno nie kreuje sie na superbogatą(nie
            jestem),superpiekna modelke(nie jestem),nie dogryzam innym ze sa za grube za
            chude itd.
      • speer Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 20:42
        xtrania napisała:

        > Na forum jestem od niedawna, ale wracam tu codziennie, to już prawie nałóg. I
        > nie chodzi o porady na temat mody od kobiet, które kupują ciuchy w Mediolanie
        > tylko o klimat. Bezustanne dogryzki, jakieś walki chuda vs gruba, bogata vs
        > biedna, promod vs H&M. Kółka wzajemnej adoracji. Przemkowa contra Wzorowa.
        > Kreowanie sie na superbogate, superpiękne modelki. I inne przedziwne sprawy.
        > Po prostu świetne pole do popisu dla ludzi studiujących socjologię. (nie
        > dotyczy wszystkich, np magdyskp czy cioccolato)

        gratuluje. jestes bardzo trendy. i nie mowie tego zlosliwie lub cynicznie.
        bycie naturalnym jest najbardziej trendy z mozliwych.
        • xtrania Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 22:23
          Oooo dziękuję :)
      • foamclene Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 22:29
        naszla mnie jeszcze jedna refleksja
        ilosc nowych sezonowych nickow moze wskazywac na to ze forumowiczek wcale nie
        jest tak wiele...
        prawdopodobnie jest kilka, ktore ciagle produkuja posty i poglady w tej samej
        konwencji firmujac je roznymi nickami... nie jest wykluczone, ze rozmawiaja
        same za soba :)) cos jakby osobowosc wieloraka :))))
        ale tego na socjologii chyba nie ucza ;)
        do tego trzeba klinicznej psychologii...
        • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:06
          ztymi nickami to troche prawda.sama zauwazylam ze odzywaja sie czasem jakies
          nicki ktore swietnie orientuja sie kto jest kto na fm i jedyne czym sie zajmuja
          to jechaniem po ludziach.ajak wpiszesz w wyszukiwarke to sie okazuje ze
          wyskakuje 0 postow .np widokzesnickersa to taki przyklad.
      • wiktoryna25 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 22:33
        bo tam gdzie spotka się kilka bab zaczyna się jarmark,a jesli na dodatek moga
        byc anonimowe, to ida na calosc, taka juz natura niektorych bab,że zadnej nie
        przepuszczą jak tylko jest okazja...forum to dla nich taki wentyl,przez który
        spuszczają z siebie negatywna energie,pozbywaja sie nadmiaru jadu,rozładowuja
        swoje napiecia,karmią swoje ego itd itp (przeciez zadna z nich by w twarz
        szefowej nie wyszczekała, że ma np. niemodne buty,czy zle dobrany
        kostiumik)...a tutaj to tak fajnie jest zalogowac sie i anonimowo poslac innej
        babie wiązanke :)
        • modnisiaa Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 16:29
          :DD


          jak ktos pyta o opinie to je dostaje, zle czy dobre,
          wstawiasz swoje zdjecie z podpisem: 'jestem piekna niesychanie, najpiekniejsze
          mam ubranie" to sie prosisz o reakcje.
      • pianazludzen Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 22:55
        mnie natomiast zastanawia powracajacy jak bumerang motyw zszokowania sie kogos,
        bo zobaczyl cos tam na ulicy, np. kozaki w srodku lata, pardon le mot - gruba
        babe w legginsach czy nawet - byl i taki motyw - dziewczyne z noga w gipsie w
        kabaretkach (sic!).

        Szokowi towarzyszy czesto oburzenie, ba, nawet zlorzeczenie "tej jednej z druga
        ktora tak sie ubrala".

        Zdumiewajace.
      • rose_1979 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:07
        Krytyka jak najbardziej jest wskazana, ponieważ ja liczę na szczerość, a nie
        żadne zakłamanie, zaś wszelkiego rodzaju dogryzanie, uszczypliwości,
        złośliwości są oznaką niskiej samooceny krytykującego, tego typu zachowania tak
        naprawdę pokazują, co ta osoba tak naprawdę jest warta... bo to w jaki sposób
        ktoś mnie skrytykuje nie o mnie źle świadczy, ale o tej osobie :)
        • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:25
          uwielbiam taki pseodo psychologiczny bełkot,tlumaczacy kazda krytyke zazdroscia:)
          • rose_1979 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:37
            Nie zawsze pseudo jak to określiłaś, zaś słowa zazdrość nawet nie wymieniłam :)
            użyłabym innego słowa: kompleksy :)
            • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:44
              zazdrosc i kompleksy to dla wielu dziewczyn na forum switner wytlumaczenie krytyki
              • rose_1979 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:56
                magdaksp napisała:
                zazdrosc i kompleksy to dla wielu dziewczyn na forum switner wytlumaczenie
                krytyki

                a dla Ciebie?
                • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 00:03
                  mnie to mało obchodzi bo nie jezdże po ludziach bez powodu.zreszta warta uwagi
                  jest tylko konstruktywna krytyka
            • r.richelieu Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:44
              No i masz. Jak nie zazdrość to kompleksy. Czy wytykanie komuś kompleksów nie
              jest zasłanianiem celofanowym workiem własnych? Kompleksy to ot, cecha
              charakteru, ale po co wytykana utipsowanymi paluchami?
              Zacznę i ja
              -Powiedz kompleksy
              -Kompleksy
              -Twoje psiapsióly to są beksy

              i tak dalej, razem w kółeczku, klaszcząc, będziemy się wytykać i pokazywać kto
              co tam ma
              • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:46
                no ja wlasnie uwazam ze wytykanie kompleksow albo podsumowywanie wszystkiego"bo
                ty mi zazdroscisz"jest smieszne poprostu.
                • r.richelieu Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:50
                  Mając tyle kompleksów co ja jest się uodpornionym na takie wytykanie. ;)
                • rose_1979 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:53
                  No niestety prawdziwe to i żałosne, skrytykuje i słysze odpowiedź
                  zakompleksionego "bo Ty mi zazdrościsz", czytając posty jak na razie bawi mnie
                  to, może dlatego, że jestem tutaj nowa, ale poczekamy zobaczymy...
                  • cioccolato_bianco Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:55
                    tu jest tak:
                    krytykujesz - zazdroscisz/masz kompleksy
                    chwalisz - chcesz sie podlizac

                    ;)

                    najlepiej nic nie pisac ;)
      • r.richelieu Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:22
        > Po prostu świetne pole do popisu dla ludzi studiujących socjologię. <


        Po prostu nie ma to jak studiować socjologię. Można wtedy włazić wszędzie i
        kontaktować się ze wszystkimi, że hulaj dusza.
        -Gdzie byłeś?
        -Na badaniach terenowych.
        -Przecież śmierdzisz tanimi dziwkami i drogą wódą.
        -A czym mam śmierdzieć, kwestionariuszami?

        • magdaksp Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:27
          nawiasem mowiac moj narzeczony skonczyl socjologie i czasem wychodzi z niego
          taki pan socjolog:)wiekszosc socjologow tych wystepujacych w tv swietnie opsije
          cytat z pewnego filmu"magister blokers"ale to tak na marginesie:)
        • foamclene Re: Nie na temat mody, ale jednak... 02.08.06, 23:28
          siwetne :)))))
      • papryczka_ag Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 09:06
        Nic innowacyjnego, ale za to uwaga ponadczasowa. Zdrugiej strony wspominasz o
        kreowaniu się na piękną/bogatą/ustosunkowaną itp. A jaka jest gwarancja że to
        nieprawda? Tutaj jeśli ktos twierdzi, że jest bogaty/ładny/ustosunkowany jest
        natychmiast mieszany z błotem i nazywany kłamcą. A, co ciekawe, jest tu parę
        osób które naprawdę są bogate/ładne/ustosunkowane.
        Nie rozumiem czemu dla niektórych forumowiczek wszystko co pozytywne jest od
        razu nieprawdziwe. Zawiść? Jak wszędzie.
        Problem netu polega na tym, że nie możesz obejrzeć, sprawdzić, przekonać się. I
        że nie możesz udowodnić, pokazać i przekonać.
        • xtrania Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 09:26
          Zauwazyłam, że jest tu parę bogatych kobiet, bo mają szeroką wiedze na tematy
          dla mnie kompletnie odległe i niedostępne. Czy sa piękne nie wiem, bo ich nie
          widziałam, ale na tyle bab któraś musi być śliczna :) Nie kieruje mną zawiść,
          nie zazdroszczę nikomu i nigdy nie będę pieniędzy, natomiasta olśniewającej
          urody czasem się zdarza :P
        • r.richelieu Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 14:39
          <jest tu parę
          > osób które naprawdę są bogate/ładne/ustosunkowane.
          > Nie rozumiem czemu dla niektórych forumowiczek wszystko co pozytywne jest od
          > razu nieprawdziwe. >


          Czy bogactwo, uroda i ustosunkowanie są pozytywne? Czy trzeba mierzyć
          wszystkich miarką chomików na karuzeli?
          • papryczka_ag Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 14:44
            Pozytywne w ujęciu tych osób.
            Mam wrażenie, że każda zadowolona z siebie musi tu dostać kopa.
            • r.richelieu Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 15:58
              Ee, jestem skrajnie niezawolona z siebie, a też mi się zdarzyły kopy na moją
              pupę pokrytą cellulitem w piątym stadium.
      • lanja Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 09:42
        Co do pyskówek - nie ma prostszego sposobu na odreagowanie gdy ma się zły
        dzień, można się powyżywać i zero konsekwencji.;) W sumie nikt nie jest
        doskonały.
        Co do kreowania się - o taaak, u paru osób to zauważyłam, ale w tym przypadku
        równie ważne jak "co" jest "jak". Pozerstwo i wciskanie kitu czuć na kilometr.
        Co do "krytykujesz bo zazdrościsz" - używałysmy z koleżankami takich argumentów
        jak miałysmy 10 lat.
        Co do tematów modowych - jakos te kontrowersyjne, nie związane z modą,
        zakładane przez wyraziste (pozytywnie i negatywnie) osoby mają najwięcej
        wpisów - vide wątek Disy o równouprawnieniu.
        Co do socjologii - niekiedy można więcej się nauczyć niż na zajęciach.:)
      • aniabos Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 17:03
        Ja ciagle mam nadzieje, ze na tym forum bedzie wiecej dyskusji o modzie :-).
        Tzn. o trendach, nowinkach modowych, stylach, o tym co sie komu podoba, o
        historii mody itp. Ja rozumiem, ze czasami pojawi sie offtopic, albo jakis temat
        luzno zwiazany z moda, ale nie lubie ciaglego walkowania tych samych tematow:
        zapachu potu w autobusie, albo czy kobieta, ktora wazy 55 kg przy wzroscie 170
        cm jest gruba i co nosza tipsiary.
        Poza tym jest tu troche osob skadinad rozsadnych, ktorych wypowiedzi pasuja
        jednak bardziej na forum Feminizm, bo o modzie prawie wcale nie pisza. Moze to
        swiadczy o potrzebie forum "Mloda Kobieta i jej problemy" ;-) i forum Moda stalo
        sie miejscem zastepczym...
      • naels Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 17:10
        Xtrania, z calym szacunkiem, ale twoja uwaga byla rzeczywiscie swieza i
        intrygujaca, jak zapach podkoszulka po calonocnej imprezie. Ilez to juz razy
        kazda z aktywnych forumowiczek nasluchala sie, ze:
        a) jest sfrustrowanym, brzydkim babsztylem z owlosionymi nogami, ktoremu maz
        nie dogadza, wiec sie wyzywa na forum,
        b) krytykuje, bo ma kompleksy/zazdrosci,
        c) jest brzydka, gruba i fatalnie sie ubiera (od osob, ktore nigdy w zyciu jej
        nie widzialy),
        d) jest snobka i kupuje same markowe ciuchy,
        e) jest dziadowa i kupuje samo badziewie,
        f) sieje zamet na forum i wywoluje spory,
        g) smierdza jej stopy,
        h) etc.

        czyli po prostu nihil novi, dokladnie tak wlasnie klimat forum (praktycznie
        kazdego) wyglada. A ja na ten przyklad naprawde jestem super piekna,
        szczegolnie w samym fartuchu laboratoryjnym.

        A co do Magdyskp czy Cioccolato: ja zrozumialam stylistyke autorki watku w ten
        mianowicie sposob, ze was nie dotyczy swietne pole do popisu, bo cos jest z
        wami nie tak, pomimo, ze studiujecie socjologie :-)))
        • xtrania Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 17:18
          naels napisała:

          > Xtrania, z calym szacunkiem, ale twoja uwaga byla rzeczywiscie swieza i
          > intrygujaca, jak zapach podkoszulka po calonocnej imprezie. Ilez to juz razy
          > kazda z aktywnych forumowiczek nasluchala sie, ze:
          > a) jest sfrustrowanym, brzydkim babsztylem z owlosionymi nogami, ktoremu maz
          > nie dogadza, wiec sie wyzywa na forum,
          > b) krytykuje, bo ma kompleksy/zazdrosci,
          > c) jest brzydka, gruba i fatalnie sie ubiera (od osob, ktore nigdy w zyciu jej
          > nie widzialy),
          > d) jest snobka i kupuje same markowe ciuchy,
          > e) jest dziadowa i kupuje samo badziewie,
          > f) sieje zamet na forum i wywoluje spory,
          > g) smierdza jej stopy,
          > h) etc.
          >
          > czyli po prostu nihil novi, dokladnie tak wlasnie klimat forum (praktycznie
          > kazdego) wyglada. A ja na ten przyklad naprawde jestem super piekna,
          > szczegolnie w samym fartuchu laboratoryjnym.
          >
          > A co do Magdyskp czy Cioccolato: ja zrozumialam stylistyke autorki watku w ten
          > mianowicie sposob, ze was nie dotyczy swietne pole do popisu, bo cos jest z
          > wami nie tak, pomimo, ze studiujecie socjologie :-)))
          >
          >

          ??? Czy ja się tak niezrozumiale wyrażam? Teraz dopiero rozumiem czemu ludzie
          patrza na mnie bydlęcym wzrokiem i głupawo przytakują wtedy, kiedy nie trzeba:)
          Mimo, że zostałam skrytykowana czuję z tobą więx, bo też latam w fartuchu,
          gumowych rękawicach i wielkich goglach.
          • yavanna86 Re: Nie na temat mody, ale jednak... 03.08.06, 17:40
            Odnosząc się do 1. postu wątku:
            Wiedzą chłop i baba, że w niedzielę święto...

            BTW:Historii mody dawniejszej niż lata '30 ubiegłego wieku tu chyba nie
            widziałam. A szkoda...
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja