Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elegacji

    21.09.06, 23:40
    To a propos postow parowy, ale nie tylko.
    Szkoda mi kobiet, ktore czuja presje zeby byc caly czas swietnie ubrane,
    uczesane, umalowane. Nie wyobrazajacych sobie zycia bez ubierania sie i
    zachowania tak zeby podobac sie facetowm. Dla mnie to jest zycie w niewoli.
      • mpaulk Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 21.09.06, 23:51

        > To a propos postow parowy, ale nie tylko.
        > Szkoda mi kobiet, ktore czuja presje zeby byc caly czas swietnie ubrane,
        > uczesane, umalowane. Nie wyobrazajacych sobie zycia bez ubierania sie i
        > zachowania tak zeby podobac sie facetowm. Dla mnie to jest zycie w niewoli
        och, czy potrzeba regularnego mycia i swiezego wygladu tez jest presja? i zyciem
        w niewoli? bo dla mnie (i pewnie dla innych tez) potrzeba estetycznego wygladu
        to czesc higieny. Estetycznego - czyli chce byc dobrze ubrana i uczesana.
        To nie niewola.

        wiesz, jestes niesprawiedliwa. rzadko na pojawia sie na tym forum temat
        "ubierania i zachowywania sie tak, zeby podobac sie facetom. Poza tym, szkoda mi
        kobiet, ktore uwazaja, ze inne kobiety zachowuja sie i ubieraja sie jedynie w
        taki sposob, by podobac sie facetom,
        pzdr,
        p.

        • elsbieta Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 00:09
          Przepraszam jesli jestem niesprawiedliwa. Nie napisalam, ze wszytkie kobiety sa
          takie. Szkoda mi tych, ktore czuje, ze caly czas musza byc eleganckie i sexy.
          Akurat temat ubierania sexy, czyli tak, zeby podobac sie facetom przewija sie
          na forum czesto, a moze tylko mnie sie tak wydaje. Spojrz na ulice. Obcisle
          ciuchy, biusty na wierzchu. Dla kogo to "pokazywanie towaru"? Przeciez wiele
          kobiet wyglada tak jakby uprawialo najstarszy zawod swiata.
          Mieszkalam kiedys w Paryzu i po pobycie w Stanach byl to szok. W Stanach
          przesadzaja w druga strone, ale jest duzo swobody w tym, ze mozesz wyjsc z
          domu byle jak ubrana. W Paryzu jest to nie do pomyslenia. Mialam wrazenie, ze
          celem kazdej Paryzanki bylo bycie doskonale ubrana bez przerwy i oczywiscie
          podobanie sie mezczyzna, bycie bardzo kobieca. Bylo mi ich szkoda, ale dla nich
          to jest nawyk, wiec nie czuja sie niewolnicami pewnych zasad tak, jak ja sie
          czulam.
          • myszka_333 Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 00:18
            Victoria Beckham, zawsze na najwyższych modowych obrotach.
            takie skojarzenie, sorry :)
          • zettrzy Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 04:17
            > Mieszkalam kiedys w Paryzu i po pobycie w Stanach byl to szok. W Stanach
            > przesadzaja w druga strone, ale jest duzo swobody w tym, ze mozesz wyjsc z
            > domu byle jak ubrana

            w Stanach od zarania kobiety byly samodzielne finansowo i nie musialy "zlapac"
            meza aby zyc na odpowiedniej stopie, przeciwnie niz w Europie gdzie kobieta, jak
            w innych spoleczenstwach tradycyjnych, jest ciagle uwazana za wlasnosc mezczyzny
            i jej pozycja jest odbiciem pozycji meza
            poza tym Stany sa krajem imigrantow, na poczatku kobiet bylo malo i dlatego to
            one mialy wybor mezczyzn, a nie na odwrot, i ta sytuacja spoleczna zakodowala
            sie w kulturze, dajac kobiecie dowolnosc stroju i wygladu
            z drugiej strony, mezczyzni w tym bardzo duzym kraju nie cenia specjalnie "bycia
            kobieca", przeciwnie niby czsem gapia sie na dlugonogie modelki ale na partnerke
            zawsze wola wybrac kompetentna kumpele, i bardzo popularny jest tutaj model
            malzenstwa partnerskiego, opartego glownie na przyjazni
            w Paryzu zas pozycja kobiety, nawet obiektywnie inteligentnej i zdolnej, zawsze
            zalezala od tego z jakim mezczyzna kobieta byla zwiazana... no powiedzmy sobie
            szczerze, czy taka kobieta jak Condi Rice bylaby mozliwa w Paryzu? przeciez zeby
            cos osiagnac, musialaby najpierw wyjsc za maz
            • jl101 Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 08:33
              ot. mam znajoma, ktora pracuje w paryzu w b. renomowanym domu mody na dobrym
              stanowisku i ma meza, ktory nie ma pracy. do dziecka, mimo, ze pan w domu pani w
              pracy, przychodzi opiekunka, a dziewczyna podpisujac listy od rodziny na
              pierwszym miejscu wymienia meza, potem siebie. dla mnie to troche smieszne. tam
              podobno tak wlasnie jest. mimo, ze pan nieudacznik a pani robi kariere i tak pan
              jest na pierwszym miejscu.
            • nie-niebieska Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 10:31
              no to holandia jest kolejnym stanem satelita :))
              tutaj dziewczyny troche przeginaja z brakiem dbania o siebie, chodza w
              ubloconych gumiakach lub z wielkimi cwiekami na twarzy
              zero makijazu, wlosy zwylke zwiazane z tylu glowy, az oczy wylaza
              do urodzenia dzieci to jeszcze poswiecaja sobie troche czasu, potem to masakra,
              sa co prawda wyjatki takie jak Maxima!
              poza tym nikt sie nie oglada na ulicy, chocby sie biegalo na golasa!
              • rumiana4 Maxima to Argentynka 22.09.06, 13:37
                a w argentynie babki na ulicy od rana do nocy w sukienkach, na obcasie, w
                pelnym makijazu, i jak prosto do fryzjera...dlatego w holandii na kazdym kroku
                te zachwyty nad wymuskanym wygladem maximy, a dla niej taki wyglad to pewnie
                czesc nieodlaczna codziennej toalety
                w argentynie miejsce kobiety w spoleczenstwie troche inne niz w holandii
                • hiii Re: Maxima to Argentynka 22.09.06, 13:49
                  kto to jest maxima? dajcie jakies linki:)
                  • nie-niebieska Re: Maxima to Argentynka 22.09.06, 13:54
                    jasne!!! to wszytsko wyjasnia, wiec nie ma wyjatkow!!! po cyzm zponasz polske,
                    ze nie chodzi w gumiakach czy innych chodakach!
                  • dakota77 Re: Maxima to Argentynka 22.09.06, 14:36
                    hiii napisała:

                    > kto to jest maxima? dajcie jakies linki:)

                    Żona następcy tronu:)
                    • hiii Re: Maxima to Argentynka 22.09.06, 14:43
                      o kurczaki, poważna sprawa:)
                      dzięki
      • malgo_s Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 11:35
        We Francji mężczyźni w niczym nie ustępują kobietom pod względem dbałości o
        wygląd i strojenie się. A często nawet przewyższają.
        Więc nie wiem czy to kwestia niższej pozycji i chęci przypodobania się facetom,
        skłania paryżanki do strojenia się.
        Poza tym wydaje mi się, że Francuzki o wiele większą wagę przywiązują do tego
        czy ciuchy są modne i markowe, a mniejszą czy są seksowne (w przeciwienstwie do
        wielu Polek).
        • mikams75 Re: Paryskie (i nie tylko) uzaleznienie od elega 22.09.06, 14:29
          ja rowniez do tego, czy ciuchy sa odpowiednie do okazji i pasujace do osoby - to
          o Francji.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja